Dodaj do ulubionych

Trochę inni domownicy

20.05.05, 09:39
Moje drogie od dawna chciałam podjąć ten temat na forum. Jestem zagorzałą
wariatką na punkcie psów.Zawsze chciałam mieć psa, ale moja mama nie
pozwalała mi na to, mieliśmy zbyt małe mieszkanko. Jak wyszłam za mąż
postanowiłam, że postawię na swoim. Mój mąż miał już starego spaniela, pół
roku po ślubie musieliśmy go uśpić, bo miał raka. Na pierwszą rocznicę ślubu
fundnęliśmy sobie sukę border collie- Norę. Zawsze planowałam sobie, że
najpierw kupię psa, potem postaramy się o dziecko. Koniecznie miała to być
suka, bo suki zwykle mają instynkt macierzyński i opiekują się dziećmi. Na
początku po urodzeniu Alana Norka nie mogła się przyzwyczić, że to nie ona
zajmuje pierwsze miejsce u pańci, tak jak to było do tej pory, ale
przyzwycziła się i od tej pory razem z Alankiem trzymają sztamę. Nora ma już
6 lat, mamy jeszcze królika miniaturaę Jumpa, który jest o rok starszy od
Nory. To koniec naszej zwierzakowej historii, i w związku z tym chciałabym
Wam zadać pytanie, czy Wy też macie jakieś zwierzątka w domu, jak one
zachowują się w stosunku do Waszych dzieci i czy tak do końca im ufacie w
relacjach z Waszymi pociechami. Pozdrawiam.Pa
Obserwuj wątek
    • monia23 Re: Trochę inni domownicy 20.05.05, 09:52
      My nie mamy zwierzaczków, ponieważ mąż jest uczulony na sierść. Ale gdy
      mieszkałam ze swoją rodzinką jako panna to owszem zawsze coś tam po domu się
      pałętało. Jak nie pies to kot a przeważnie dwa na raz albo i więcej (dlatego
      teraz żałuję że nie mogę mieć ;o). I było różnie, to zależy od zwierzaka.
      Kiedyś (gdy ja i siostra byłyśmy w wieku dreptania, małe szkraby) mieliśmy
      owczarka niemieckiego. I było tak, obcym to wstęp wzbroniony na kilometr. Ale
      nam było wszystko wolno, bandażowałyśmy mu łapy, uszy, ja uczyłam się chodzić
      po jego łapach, uszach i ogonie a on tylko najwyżej głowę podnósł i leżał sobie
      dalej. A druga wersja to z dobermanem gdy to mój młodszy brat był w wieku klas
      początkowych podstawówk. Piesek był również ułożony (po szkoleniu policyjnym)
      ale nie wiedzieć czemu (brat go wkurzył czy jak??) ugryzł go w stopę. Nikogo
      przy tym nie było więc wersja wydażeń nie jest do końca znana. Ale wniosek z
      tego taki że nigdy nic nie wiadomo. Jeden psiuńcio na głowę sobie pozwoli wejść
      ( a niby taki groźny) a inny znowu, ułożony itd, nagle pokazuje ząbki. Psy jak
      i ludzie mają swoje charakterki i humorki. Ja bym samego dziecka z psem nie
      zostawiała, choćby nie wiem jak grzecznym (psem i dzieckiem zarazem). :o)
    • magracka Re: Trochę inni domownicy 20.05.05, 10:27
      kiedy Gracek miał prawie rok chciałam pieska aby miał przyjeciela i moja córcia
      też, wzięliśmy suczkę labradorkę, i miałam z nią same kłopoty nie mam ręki do
      wychowywania zwierzat, Lunka miala zle nawyki jadla felkaia ludzkie na
      spacerach, i wtedy strach w oczach aby czegoś do domu nie przyniosła i nie
      dołożyła Grackowi, ale jakoś się udalo, potem dzieci zaczely chorować i
      podejrzenie o alergię, na szczęście po testach okazało się , że to nie od niej,
      ale potem złapała grzybicę i po miesiącu miała już nowego wlaściciela, bo w
      badaniu wyszlo, że grzybek może przenosić się na ludzi, szkoda mi jej było bo
      musiała być odizolowana, ten okres i dla niej i dla nas był straszny. A sama
      sunia byla wspaniała łagodna, bardzo lubila się bawic i byla za mloda bo
      zupelnie na Gracka nie zwracala uwagi, wiele razy go przewróciła bo akurat
      machala ogonem a Gracek przechodzil w pobliżu Już kilka razy Gracek przychodził
      do miejsca gdzie leżała sobie i mowi deda au au czyli nie ma pieska, szkoda , że
      tak się skończyła moja historia z pieskiem, ale od razu ostrzegam jeżeli któraś
      z was jest przewrażliwiona na punktcie chorób odzwierzęcych to lepiej nie brać
      do domu żadnego zwierzątka i poczekać jak dziecko podrośnie, bo wtedy szkoda i
      pieska i przede wszystkim nas. I trzeba wziąć to pod uwagę , że zwierzęta
      zwłaszcza te, które wychodzą na dwór mogą przynieść do domu groźną chorobę dla
      naszego dziecka, tak jak w moim przypadku, i jeżeli dziecko wymaga szczególnej
      troski to na początek lepsze są pieski koleżanki, to jest tylko moje zdanie, ale
      kiedy myślałam o piesku o tym aspekcie zupełnie zapomnialam, pozdrawiam
    • hanti Re: Trochę inni domownicy 20.05.05, 10:49
      y w ramach dogoteriapii kupiliśmy golden retrievera- Mata. Kiedy pies przyszedł
      do nas Karolka miała 8 miesięcy i nieprewracała się na boczki, nie pełzała,
      nawet nie potrafiła siedzieć z podparciem. I po kilku tygodniach przebywania z
      psem na podłodze, nadgoniła to wszystko. Teraz bąble i Mat to kumple. Świetnie
      się ze sobą bawią. MAt 10.05 skończył rok, śpi w pokoju dzieci i na spacerach
      chodzi za nimi jak cień.
      Wszyscy go uwielbiamy smile
    • tiya Re: Trochę inni domownicy 20.05.05, 12:05
      Uwielbiam zwierzęta, zawsze byly w moim domu, w dzieciństwie z lubością
      wyjadalam z psich misek smile. Teraz nie mam psa z kilku przyczyn: pracuję, Natką
      zajmuje się babcia, ktorej nie chcialabym dodatkowo obciążać spacerami z jeszcze
      jednym podopiecznym, a zamknęcia psa na kilka godzin w domu sobie nie wyobrażam.
      Poza tym mam małe mieszkanie. Pewnie kiedy mloda podrośnie nie oprę się chęci
      posiadania takiego wspóllokatora, tym bardziej, że widzę, jak lgnie do zwierzat.
      Ma staly kontakt z psem-ogromniastym wilczurem na podworku u babci. Pies jest z
      gatunku tych, które nie wiedza, po co mają zeby, niezwykle lagodny i
      przyjacielski, do dzieci przyzwyczajony od szczeniaka. Natka go molestuje
      okrutnie, on znosi to ze stoicką cierpliwoscią, albo zaszywa sie w budzie, kiedy
      już nie może. Nie jest agresywny, raczej niedelikatny wink. Ale... na 100% mu nie
      wierzę, wiec Natka bawi się z nim tylko pod opieką doroslych i to tych, ktorych
      pies uwaza za przewodnikow w stadzie-dziadka i taty Natki.
    • mamaigora1 Re: Trochę inni domownicy 23.05.05, 09:00
      My nie mamy zwierzątka w domu (mieliśmy królika miniaturkę, ale niestety umarł
      na zapalenie płuc jeszcze przed narodzinami Igora) - za to prawdziwy
      zwierzyniec jest u teściów - 3 psy, kot, żółwie, pająk i rybki - psy nidgy nie
      miały styczności z Małymi dziećmi i sa to prawdziwe zazdrosniki, więc boję się
      o Igora i specjalnych kontaktów z nimi nie ma (cóż nie zawierzę psu, który
      widzi moje dziecko raz na miesiąc, a w dodatku nie nalezy do ras przyjaznych
      dziecku) - tylko na odległość i raczej u Rodziców na rękach...
      Za to moi Rodzice maja małego jamnika ( a właściwie jamniczkę) i powoli Igus z
      Zolą przyzwyczajaja sie do siebie nawzajem - co wizyta to jakiś krok do
      przodu...ale tez boje sie zostawic tych dwoje sam na sam wink
      • tiya Re: Trochę inni domownicy 23.05.05, 14:34
        Jeżuuuuuuu, Jola, PAJĄK???? Gęsia skora mi wylazla mimo 30 stopni w cieniu...
        • mamaigora1 Re: Trochę inni domownicy 23.05.05, 14:47
          Noooo i to taki wypasiony ;o)
          Je świerszcze w wolnych chwilach...
          • hanti Re: Trochę inni domownicy 23.05.05, 15:33
            brrry pająk, to moja jedyna schiza wink nieczego tak się nie boję jak pająków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka