Dodaj do ulubionych

Dziadkowie?

24.06.05, 15:15
Wiele na forum pisalo się o dziadkach . O ich wykorzystywaniu i w ogóle a ja
myślę że to trochę nie tak. Ja nigdy nie miałam ani babci ani dziadka i bardzo
mi tego brakowalo. Z obserwacji innych zbudowal się we mnie mit babci i
dziadka czulego, czekającego na wnuczka z cieplym ciastem, cierpliwej i
kochającej... Moja mam jest dużo starsza ode mnie i wychowując mnie byla też
juz babcią i może ona taka była dla wnuczków, zawsze dawala i nie pytala sie
ile ktos moze dac jej wzamian... moje dzieci nie mja takiej mojej wymarzonej
babci, ale o co mi chodzi . Wydaje mi się , że to jaką ktos chce być babcią
to jego prywatna sprawa, jeżeli chodzi do dzieci i pomaga nawet ciężko
pracując to co w tym złego? do końca nie wiemy jaka jest sytuacja każdy jest
dorosły i może odmówić, ja taką pomoc nie odbieram jako wykorzystywanie i
zazdroszczę, takich babć, nie chodzi o to aby coś nadużywać, ale może
dziadkowie czerpią przyjemność z obcowania ze swoimi wnukami i czują się
potrzebni? relacje takie sa bardzo delikatne i chyba nie należy ich oceniać?
to taka moja dygresja na temat opini forumowych na temat roli dzidków w
rodzinie, może czytają nas Babcie i dziadkowie i sami się wypowiedzą czy czują
się wykorzystywani? pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • ania.silenter Re: Dziadkowie? 24.06.05, 16:06
      Dziadkowie Oli zajmowali się nią ponad pół roku, byli nią już mocno zmęczeni, a
      teraz kiedy Olunia jest już ze mną dzwonią kilka razy dziannie i chcą często do
      niej jeździć choć to ogromna odległość - 650 km i co za tym idzie spore koszty
      dojazdu.
      Bardzo za nią tęsknią, mimo, iż ich wykończyła swoją żywiołowościąsmile.
    • tiya Re: Dziadkowie? 25.06.05, 12:51
      Natalką zajmuje się kilka godzin dziennie babcia, ja wtedy jestem w pracy. Wiem,
      że młoda potrafi zmęczyc, dlatego staramy się nie podrzucać jej bez umiaru, np.
      popoludniami lub w weekendy. Ale dziadkowie wtedy często przychodza z pytaniem,
      czy mogą zabrać ją do siebie lub na spacer. I wiem, że jest to podyktowane
      miłością do wnuczki i chęcią spedzenia z nią czasu, a nie poczuciem obowiazku:
      bo rodzice sobie nie radzą. Podobnie jest w wakacje, kiedy ja jestem w domu i
      wcale nie musza zajmować się Natką. Ale chcą.
      Drudzy dziadkowie mieszkają trochę dalej, pracują i siłą rzeczy rzadko zdarza
      się, że codziennie widza wnuczkę. Ale np. babcia wracając z pracy wpada, żeby
      się z nią pobawić. W weekend stęsknieni chcą ją widzieć obowiązkowo smile. Kiedy
      ich odwiedzamy, młoda nie schodzi im z kolan. No i sami proponują, żebyśmy dali
      im się nacieszyć wnuczką, a sami możemy np. pojechać na duże zakupy, spotkać się
      ze znajomymi itp.
      W ogole śmiejemy się, że wypadaloby mlodą przeciąć na poł, żeby babcie nie były
      zazdrosne (jedyna wnuczka z obu stron).
      Nie widzę w tym poświęcenia, raczej rzeczywistą przyjemność. Ale jeśli np.
      dziadkowie nie mogą zająć się Natka, otwarcie nam o tym mowią. Nie wymagamy
      przecież, żeby robili to kosztem własnych, rownie ważnych spraw.
      Nie muszę dodawac, że pomoc dziadkow jest dla nas nieoceniona smile. I wiem, że
      więzy z wnuczką, które buduja teraz, zaprocentuja w przyszlości.
    • axamit1 Re: Dziadkowie? 25.06.05, 13:38
      Krystian niestety nie ma zbyt wielu okazji by "nacieszyc sie" swoimi
      dziadkami... Rodzice meza mieszkaja w Krakowie, od nas blisko 1200 km; moi
      rodzice jeszcze dalej - za oceanem... Czeste wizyty nie wchodza wiec w gre,
      glownie ze wzgledow finansowych, ale rowniez z braku czasu-dziadkowie sa na
      etapie rozwijania kariery wink wiec zbyt duzo urlopu nie maja.
      Kazda wizyta dziadkow sprawia i im i Krytianowi wiele radosci. Widze, ze
      relacje, ktore z nimi nawiazuje sa zupelnie innego rodzaju i de facto na innych
      zasadach niz z nami. Zreszta to sa przeciez relacje dziadkowie-wnuk wiec musza
      byc inne sila rzeczy wink
      Co do nas - zawsze tez staramy sie skorzystac z pobytu dziadkow, gdzies wyjsc,
      pospac chwile dluzej-na co dzien nie mamy takich mozliwosci, bo zajmujemy sie
      malym sami, bez niczyjej pomocy. Oczywiscie nawet podczas pobytu dziadkow gros
      czynnosci przy malym wykonuje ja-wlasnie po to by nie czuli sie
      wykorzystywani. Jednak im tez daje sie "pozajmowac" wnuczkiem, by z kolei nie
      mieli poczucia ze nie ufam ich umiejetnosciom opiekunczo-wychowawczym, ze
      odsuwam ich od Krystiana, czy cos w ten desen...
      Ponadto teraz jestesmy na etapie opracowania "zwiazkow z dziadkami na
      odleglosc". Rozmowy telefoniczne, zdjecia, bajka na dobranoc opowiedziana przez
      babcie nagrana na tasme magnetofonowa, piosenka spiewana przez dziadka nagrana
      na wideo-takie mamy pomysly na podtrzymywanie relacji dziadkowie-wnuk mimo
      dzielacej ich odleglosci.
    • mamaigora1 Re: Dziadkowie? 27.06.05, 07:39
      A u nas to wygląda tak, że teściowa już od jakiegoś czasu na emeryturze (choć
      mogła jeszcze pracować to przeszła na emeryture i czekała na wnuki, bo my wtedy
      gdy ona przechodziła na emeryture to Igora nie mieliśmy nawet w planach wink)))
      caly czas czekała kiedy będzie mogla zajmowac sie Igorem... a że Igus urodzil
      sie tak wczesnie, więc i my poświęcilismy mu więcej czasu, troche
      pokombinowaliśmy i 9 m-cy Igor był w domu najpierw z mama potem z tatą, a
      Babcia przychodzi do Igusia na 6 godzin w dni kiedy ja pracuję (czyli 5 dni w
      tygodniu) - wszystkie weekendy i urlopy spędzamy z Igorem sami - wtedy czasem
      odwiedzamy drugich Dziadków (teraz w wakacje obowiązkowo co weekendd spotykamy
      sie nad jeziorem, więc więzi buduja sie same wink
      Pomoc teściowej jest dla mnie nieoceniona, moi Rodzice natomiast gdy ich
      poprosze równiez przyjeżdżaja praktycznie na każde zawołanie i zajmuuja sie
      Igorem (jak na razie zdarzyło sie to kilka razy w 16 miesiecznym zyciu Igora i
      były to wyjścia typu wesela, mąż w szpitalu etc.)

      Nie wyobrażam sobie normalnego rozwoju Igora bez Babć i Dziadków - mnie samą
      Babcia wychowywała przez pierwsze 2 lata (bo Rodzice studiowali i mieszkalismy
      250km od siebie), męża mojego Dziadkowie od urodzenia co roku zabierali na
      miesiąc nad morze i praktycznie na każdy weekend brali go do siebie... my z
      Igorem postepujemy troche inaczej i uważamy, że wychowywać powinien się przede
      wszystkim w domu rodzinnym i to z nami powinien wyjeżdżac na wakacje etc.
      Dziadkowie jednak stanowią i stanowic powinni mocny filar w jego życiu wink
      • mamaemmy Re: Dziadkowie? 27.06.05, 10:53
        Moja mama z moim ojczymem najchętniej wzięli by nam Emusie i wychowywaliby ją samismile)Ich ona w ogóle nie męczysmileMoja mama uważa,że jej wnusia to najgrzeczniejsze dziecko pod słońcem-często daje ją do nich na weekendy-muszą nadrabiać podwójnie,bo rodzice mojego męża już nie żyją. Moja mama nawet na początku przesadzała z tym pomaganiem mi przy Emcesmileprzestała jak jej dałam do poczytania wątek na niemowlaku" Babcia wie lepiej,szlag mnie trafi",teraz jest ok. Poza tym moja mama nie zapomina,że o dzidziusia postaraliśmy się po jej prośbach,że chce być już babciąsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka