Dodaj do ulubionych

Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda !

27.05.06, 16:47
Urodziłam się ważąc 650 g i mierząc 31 cm.
Byłam mniejsza od lalek które czekały nam mnie w domu.
Nie umiałam jeśc ani oddychać. 3 tygodnie byłam na respiratorze, tydzień na
CEPA-ie, później korzystałam z budki tlenowej. Po 5 dniach miałam początki
martwiczego zapalenia jelit, ale udało się w porę zatrzymać.
W 3 dni po urodzeniu zrobiono mi USG, miałam wylewy II stopnia i powiększoną
komorę lewą mózgu. Sugerowano że wylewy w mojej głowce miały miejsce jeszcze
gdy byłam w brzuszku u mamy. Po paru dniach wylewy zaczęły sie powiększać-z
stopnia II zrobił się stopień III a niektórzy widzieli też IV.
Do tego wciąz miałam otwarty otwór Botala.
Po miesiacu zaczęło postepowoć wodogłowie, mózg ulegał malacji. Mama wtedy
duzo płakała. Kłóciła się z Bogiem żeby nie zabirała jej kolejnego dziecka.
Po 1,5 miesiecu lekarze zapytali mamę czy w razie kryzysu mają ratować moje
zycie. Wg nich nie miałam żadnych szans. Mama powiedziała tylko" nie wy jej
dawaliście życie", nic nie powiedzino.
Przewieziono mnie do innego szpitala, miałam miec wstawioną zastawkę. Często
robiono USG, jednak zastwki nigdy mi nie wstawiono. Wodogłowie zaczęło sie
cofać.
Tam tez lekarze nie dawali mi szans. A na pytania mamy o rehabilitację
mówiono-nie z takim mózgiem, a właściwie jego brakiem.Proponowano
hospiscjium, mam wtedy mocno płakała.
Przez ten okres wahała sie także moja sytuacja z oczkami-miałam retinoptię 2-
3 stopnia. W zaplanowany dzień wyjazdu do W-wy zrobiono mi badanie dna oka i
dr stwierdziła że zaczyna sie wszystko cofać.

Rodzice ochrzcili mi w parę godzin po urodzeniu. Od tego tez dni odbywały się
msze św. w mojej intecji. Mama modliła sie do Miłosierdzia Bozego, rodzina
prosiła o pomoc Jana Pawła II-jeszcze wtedy żył. Dzień jego pogrzebu to dzień
mojego wyjścia ze szpitala.

Jeździłam z mama wszędzie gdzie się dało. Nauczono rodziców metod Vojty i
Bobathów. Ćwiczyliśmy parę razy dziennie, próbowałam nie płakać ale nie
zawsze mi się udawało.
Przełomowy okazał się dzień mojego chrztu-juz w kościele. Mam połozyła mnie
na ołtarzu, wierzyła że juz nikt inny jak tylko Góra może nam pomóc.
Już kolejnego dnia zaczełam sie świadomie uśmiechać, a lekarze stwierdzili że
sie "przebudziłam ".
Po miesiącu jedna p.dr stwierdziła że zaczynam tracić wzrok- na skutek
bledniecia tarcz nerwów wzrokowych. Badało mnie paru specjalistów, jednak nie
mając porównania z poprzednimi obrazami nie wiele mogli powiedzieć. Po
miesiącu, juz moja pani dr zrobiła mi badanie i oceniała że wszystko jest OK,
a tamtej pani "tylko sie coś wydawało-nie ma doświadczenia z takimi
maluchami".Szczęsliwi wrócilismy do domu.
Z miesiaca na miesiąc coraz bardziej oddalała się wizja 4-kończyn.porażania
mózgowego. Nauczyłam się podnosić głowę, obracać się, siadac i wstawać.
Mając 7 miesiecy zrobiono mi badanie ABR, okazało się że mam umiarkowany
niedosłuch.Zaczęłam nosić aparaty słuchowe. Bardzo ich nie lubiłam, ale mama
nakładała mi czapkę i nie było innego wyjścia jak je polubić.
Tydzień temu byliśmy na kontrolym badaniu ABR w CZD w W-wie. Okazało się że
wszystko się cofnęło i już normalnie słyszę.

Teraz mam 16 miesiecy ( 13 koryg). Chodze przy meblach, próbuje sie sama
puszczać. Szybko sie uczę. Już wiem gdzie lala ma oczka, nosek i uszy, gdzie
wisi pajacyk i potrafię znaleźć swojego smoczka. Uczę sie jeść sztuccami.
Uwielbiam spacery i zabawy z rodzicami.
Podobno mam bardzo mądre oczka , no nie wiem, może i tak smile

Ku pokrzepieni dla wszystkich wątpiący !

Obserwuj wątek
    • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 27.05.06, 16:50
      Zapomniałąm napisac że robiono mi też EEG.
      P dr powiedziła, że mój mózg funkcjonuje tak jakby sie w nim nigdy, nic nie
      wydarzyło. Działa jak mózg donoszonego, zdrowego maluszka.
      • zorka7 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 27.05.06, 18:02
        Czasem tak jest, jak w tytule.
        Chwała Bogu - z jednej strony.
        Z drugiej.. dlaczego tylko "czasem"...?
        • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 27.05.06, 19:42
          Nie wiem dlaczego tylko "czasem".
          Jedną córke pochowałam i też zadawałam sobie pytanie "dlaczego".
          Odpowiedzi nie poznałam, ale jakoś nauczyłam sie z tym zyć.Musiałam...
    • venla Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 27.05.06, 18:34
      Tak, to piękny przykład, że trzeba wierzyć i pozwolić tej wierze czynić cuda.
      Cieszę się, że wszystko tak sie skończyło, pozdrawiam
    • asia_233 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 27.05.06, 19:42
      Droga Janko, pięknie to opisałaś. Masz tyle siły w sobie i miłości. Jesteś
      wspaniałą matką. Bardzo bardzo się cieszę, że Twoja okruszka jest już zdrowa.
      Cieszę się z tego ogromnie.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Asia
    • ania.silenter Janko 27.05.06, 21:20
      Twoje świadectwo wiary, nadziei i miłości jest wspaniałesmile.
      Nie potrafię wyrazić jak się cieszę, że Twoja córeczka robi takie postępysmile))).
      pozdrawiam
      • mlagodna Dziękuję 27.05.06, 23:06
        za nadzieję smile) - w imieniu wszystkich którzy ją tracą lub stracili smile)
        Nam aż tak się nie poszczęściło, ale Grzesia niedosłuch z "pnia" - kompletnej
        głuchoty polepszył się do umiarkowanego niedosłuchu smile)
        Ale żeby jak wam... Chociaż dobrze że tyle smile)
        życzymy zdrówka smile

        pozdrawiam
    • ewaq Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.05.06, 21:33
      Pięknie to opisałaś, dodając naprawdę otuchy!
      Dużo zdrówka dla Twojej córci, a Tobie nieustającej pociechy z niej smile
      • mamaemmy Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 31.05.06, 12:18
        Za kazdym razem czytam Waszą historię i ciągle płacze ze szczesciasmile

        No i cisnie mi sie znów moje A NIE MÓWIŁAM??????!!!!!

        Boże jestesc wielkismile
    • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 31.05.06, 19:44
      Dziękuje wszystkim za miłe słowa.
      Wierzę że najgorsze już za nami. ZA każdym razem jak widze mojego malucha
      wynonującego jakąś nowa czynność, mam łzy w oczach.
      W kolejnym tygodniu mamy kilka waznych wizyt, oby lekarze byli zadowoleni.

      PS. Mama nie umie wstawić mojego zdjecia.
      Ale pochwalę się że byłam ostatnio, a właściwie moje zdjęcie w
      tygodniku "Przegląd" z dn.23 kwietna.
      • mamaemmy Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 31.05.06, 20:41
        Janka a czy Ty masz te zdjecia w komputerze na pulpicie?Lub w np"mój
        komputer"?To wtedy wchodzisz na forum zobaczcie,zaczynasz nowy wątek,piszesz w
        tytule imiona dziewczat,córki Janki19 i tam na dole przed WYSLIJ masz takie 3
        okienka i pisze przegladaj.klikasz na jedno i wtedy otwiera Ci sie nowe okienko
        a w nim np pulpit Twojego komputera,u góry klikasz na miniaturki,i wtedy
        pokazuja Ci sie miniaturki zdjec ktore masz na pulpicie,wybierasz jedno klikasz
        i tyle.Mozesz dodac tam 3 fotki,no i wysylasz tak jak teraz ten post.
      • mamolivierka Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 31.05.06, 23:13
        Piękna historia, życze wam duzo siły i zdrówka, gorąco pozdrawiam, trzymajcie
        sie cieplutko!
        • ren12 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 07.06.06, 19:24
          Historia Twojej córeczki dodaje mi nadziei ze Raduś też będzie zdrowym
          chłopczykiem.
          Czy mozesz napisać jaką metodą Twoja córeczka była rehabilitowana?
          • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 08.06.06, 10:32
            Małe była rehabilitowana 4 razy dziennie Vojtą-wszystkie cztery ułożenia,
            ćiczyłam z nią sama.
            Dodatkowo 3 razy w tygodniu rehabilitantka ćwiczyła z nią metodą Bobathów
            najpiew w szpitalu potem już prywatnie w domu, zas ja sama Bobathami tak 2-3
            razy dziennie, w zalezności od tego jak czas mi pozwalał.
            Duzo z nią tańczyłam.Kupiłam zestaw Muzyki Bobasa i tak cały dzień jej
            grało.Jak chcesz to mogę Ci ją przegrać i wysłać.
            KUpiłam tez zabawy fundamentalne i dołączone do tego zastawy kartki całe dnie
            wisłay nad nią w łóżeczku. Naprawdę ją to interesowało.
            Mamy tez taka dużą piłkę (średnica 95 cm) i na jej dużo ćwiczylismy.Sprawdził
            się też wałek do ćwiczeń, na nim uczyła sie podnosić główkę, ćwiczyła mieśnie
            kręgosłupa itp.. Taki wałęk można zrobić samemu np. dobrze zwinąć i obwiązać
            recznik.
            • ren12 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 08.06.06, 12:02
              Dzieki za odpowiedz.Jesli to Ci nie sprawi kłopotu to bardzo proszę o płytkę.
              Juz napisałam zapytanie w poscie o Radusiu,ale zapytam tez tu.Czy mozna gdzies
              odszukac materiały na temat tych dwóch metod rehabilitacji,na czym one polegają?
              Chodzi mi o Vojte i Bobath?
              • venla Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 08.06.06, 13:55
                Metoda Vojtu polega na ucisku danych punktów na ciele dziecka. Podstawowymi
                odruchami wykorzystywanymi jest odruch pełzania naprzemiennego i odruch obrotu
                wokół własnego ciała. Jedną z pozycji, którą my stosowaliśmy jest ułożenie
                dziecka na brzuchu, głowa odwrócone była w stronę przeciwną do mnie i
                unieruchomiona moim żebrem (nachylałam się i przytrzymywałam tak głowę Miłosza,
                żeby się nie wyswobodził). Jedną ręką naciskałam na punkt na łokciu po stronie
                przeciwnej do mnie czyli przy twarzy dziecka, drugą na punkt na pięcie z mojej
                strony. W tej pozycji musiałam utrzymać Miłosza przez minutę. Potem odwracałam
                go tak, żeby teraz jego głowa zwrócona była w drugą stronę i tak samo uciskałam
                punkt na drugim łokciu i drugiej pięcie. Głowa też odwrócona była w stronę
                przeciwna do mnie. Potem jeszcze były 2 zmiany po minucie. Przyznam, że Miłosz
                podczas ćwiczeń bardzo się bronił i próbował wyrywać, płakał, wręcz krzyczał.
                Ja też ryczałam ale przed ćwiczeniami, że moje dziecko musi tak cierpieć. Ale
                warto było. Z biegiem czasu zmienialiśmy pozycje, Miłosz rósł i nie byłam w
                stanie panować nad nim. Mieliśmy pozycję, w której on klęczał, głowa i plecki
                były przeze mnie przytrzymywane przez żebra i mój łokieć ręki uciskającej jego
                punkt na łokciu. Mąż pomagał mi go ułożyć. Była też pozycja bokiem i na
                pleckach. tej ostatniej nie byłam w stanie robić, bo Miłosz wtedy patrzył na
                mnie a ja nie mogłam tego przeżyć. Mieliśmy super rehabilitantkę, która raz w
                tygodniu spotykała się z nami i uczyła mnie ćwiczeń i doskonaliła już ćwiczone.
                Zaraz po ćwiczeniach Miłosz sie uspokajał, pytałam, czy nie ma to negatywnego
                wpływu na jego sferę emocjonalną ale nie. Cieszę się, że byłam konsekwentna.
            • ren12 Janka19 napisałam do Ciebie na priv. 12.06.06, 20:15
              • janka19 Re: Janka19 napisałam do Ciebie na priv. 12.06.06, 21:56
                Nie mam zadnej wiadomości na priv, własnie sprawdziłam.
                Nie zdążyłam Ci przegrac płyt, bo to az 5 sztuk. Jutro wyjeżdżam do sanatorium,
                obiecuje że po powrocie odrazu się tym zajmę.
                Pozdrawiam.
    • niux3 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 11.06.06, 23:02
      Mojej córeczce też nie dawno żadnych szans na przeżycie (1030g, 27hbd,wylewy
      III stopnia, wodoglowie wielokomorowe pokrwotoczne, retinopatia, 2x zapalenie
      opon mózgowo-rdzeniowych, 2x sepsa). Podejrzewano zanik mózgu.
      Również żegnałam się z nią, prosząc Boga żeby oszczędził jej cierpień i jeśli
      taka jego wola zabrał ją do siebie. Nie mogłam już znieść widoku posiniaczonych
      rączek i nózek (z powodu wielu nakłóć miała bardzo kruche żyly i zrosty) i tego
      grymasu bólu na jej maleńkiej buźce.
      Dziś Ola ma 14 m-cy, zaczęła siedzieć. Rozwija się bardzo dobrze. Jest
      wesołym , komunikatywnym, usmiechniętym i szczęsliwym małym urwisem. I kocham
      ją za to najbardziej na świecie (no może tak samo jak ją kocham jeszcze jej
      braciszka bliźniaka, tylko dzięki niemu mialam tyle siły żeby to wszystko
      znieść).
      Monika

      PS> Ola jest starsza od swoje braciszka Kubusia o całą minutę.
    • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 13:31
      Chciał się przypomnieć, bo dzisiaj wielki dzień.
      Godzinę temu zrobiłam samodzielnie 17 kroczków, SAMA przeszłam 2 metry !!!
      Ale miałam stresa, ale udało się ! A mama, nie wiedzieć czemu płakała a potem
      mocno mnie wyściskała !
      W środę zrobiłam swoje 2 pierwsze kroczki a dzisiaj az tyle ! Ale jestem z
      siebie dumna !
      Mam dokładnie 18 miesiecy, ważę 7,350g i wyglądam na 7-miesięcznego malucha a
      nie na 1,5 roczną pannę !
      A że dzisiaj dzień chwalenia to jeszcze się czymś pochwalę.
      Sama dzisja zjadłam śniadanko. W jednej rączce trzymałam bułke a drugiej
      łyżeczkę i sama jadłam twarożek.Nawet mocno nie nabrudziłam. Z widelcem idzie
      mi trochę gorzej, ale się uczę.
      Nocnik, hmmm...jest ale jeszcze nie wiem do czego tak naprawdę służy.


      Czy jest jaks inna mozliwośc pokazania Wam córki niż wstawianie zdjecia
      w "Zobaczcie "? Tam nie chce wstawiać zdjecia.
      • mamaigora1 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 13:37
        Gratulacje!!!
        U nas tez 18 m-cy był przełomowy w chodzeniu.
        Widzisz i córa zmieściła sie w ramach wyznaczonych przez roznych mądrych
        lekarzy - 18 m-c to górna granica dla zdrowego, prawidłowo rozwijającego sie
        dziecka wink)))

        A waga, no cóz - tu chyba nic sie nie da poradzić. Jak patzrę na Igora i
        równolatków, a nawet ostatnio młodszych o pół roku - to te wszystkie dzieci
        takie pulpeciki, a mój taki smagły młodzieniec wink))) Chudy jest po prostu, że
        az starch, a przy tym wzrost na poziomie wieku.

        A masz gg - możemy sie umówic i pomoge Ci zamieścic zdjęcie na Zobaczcie, przed
        zamieszczeniem zdjęcie trzeba zmniejszyc chyba do 55 Kb - jest to jedyna
        przyczyna dla której nie przyjmuje, zdjęcie jest za duże.
        Acha i po wysłaniu zanmi sie ukaże na forum to najpierw moderator musi je
        zaakceptowac, a to czasem trwa wink
        • janka19 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 13:41
          Ale ja wolałabym nie zamieszczać zdjecia w "Zobaczcie". Chałabym pokazać małą
          rodzicom tylko tego forum. Jest jakas inna możliwość ?
          • venla Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 14:09
            Bardzo się cieszę z powodu Twojej córeczki, tak wielkie robi postępy a to taka
            radość...
            Ja zamieściłam zdjęcia Miłosza na www.bobasy.pl możesz tam spróbować, wielkość
            zdjęcia nie ma znaczenia.
            www.bobasy.pl/?u=venla&s=1520e058927085b34671b9901f8f4d8b
          • mamaigora1 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 14:47
            to chyba tylko na emaila wink)))
            janko - to forum tez jest otawrte i bywaja tu rózni ludzie - nie tylko my - ja
            poprosze na maila wink)))
          • ewaq Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 15:40
            A Twoje opowieści podnoszą na duchu! smile))

            A zdjęcia możesz pokazać nam wklejając tu linki do nich uzyskane przez Imageshack.
            Musisz wejść na stronę www.imageshack.us , za pomocą "przeglądaj" wybrać zdjęcie
            (mające mniej niż 1,5 mb), a potem kliknąć Host it! Po "przerobieniu" pokaże Ci
            się cała lista linków, z których Ty skopiuj ostatni tj. ten opisany jako "Direct
            link to image" i wklej nam go tutaj smile
    • janka19 Nici ze zdjęć, nic mi nie wychodzi 28.07.06, 20:08
      Nic mi z tego nie wychodzi.Przez ten upał chyba mi na mózg padło.

      Mamoigora1 sprawdz pocztę, zdjęcia idą !Wyślę po prostu na priv i tyle.
    • mamaalana1 Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 20:37
      Janko, gratulujemy samodzielnoścismile)
      A z tymi zdjęciami to mam też kłopot. Po prostun są za duże i nie mieszczą się,
      a ja nie umiem ich zmniejszyć.
      Pozdrawiam serdecznie Asia.
      • venla Re: Wiara, nadzieja, miłość-czynią cuda ! 28.07.06, 20:47
        Janko, próbuj dalej, bo ja też jestem ciekawa Twojego małego szczęścia!
        Ja też nie umiem zmniejszać zdjęć, dlatego wklejam zdjęcia mIłosza na bobasach
        www.bobasy.pl
        Robisz to tak. Wchodzisz na ten adres, potem klikasz w DOŁĄCZ, tam wpisujesz
        swoje dane, na Twoją pocztę przysyłają Ci link, w który klikasz i wtedy
        uruchamiasz profi i możesz wklejać zdjęcia. To naprawdę proste. Ja tez na
        początku miałam problemy, bo nie wiedziałam, że ten nr przychodzi na moją
        pocztę, ale jakoś udało się. Asia, ty też spróbuj. Życzę powodzenia dziewczyny,
        pa
    • janka19 Udało się ! Oto moja córka ! 28.07.06, 22:18
      img245.imageshack.us/img245/3397/dsc03385ps5.jpg
      Mamoigora1, dziękuję !
      • moniek23 :))))) 28.07.06, 22:22
        Boziu jaka ona sliczna i te sliczne oczka nigdy bym nie uwierzyla ze tyle
        przeszla mam nadzieje ze pewnego dnia moja Pola tez bedzie taka duza taka ladna
        pozdrawiam was serdecznie
        • venla Piękna dziewczynka 28.07.06, 22:57
          Bardzo ładna dziewczynka, taka delikatna. Tak, oczy są naprawdę piękne, Twoja
          córeczka to dowód na to, że trzeba wierzyć, Bóg ma swoje scenariusze, które
          realizuje mimo wszystko. Cieszę się, że pokazałaś nam swoją córeczkę, życzę Jej
          dużo zdrówka
          • traganek Re: Piękna dziewczynka 29.07.06, 09:40
            Śliczniutkasmile)))

            A w przyszłości jak będziesz chciała zmniejszyć zdjęcie- musisz ściągnąć z
            sieci "image resizer". Zainstalować i wówczas zmniejszysz każde zdjęcie
            klikając w niesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka