Dodaj do ulubionych

a jak już jest chory?

18.01.07, 16:19
Mały, tak jak pisałam złapał wirusa rsv (oczywiście przynieśliśmy go na niego
ze szpitala, gdzie obecnie przebywa Zosia. Ona dostaje synagis i wirus ją
ominął) a ma dysplazję. Byliśmy tydzień w szpitalu ale nas wypisano z uwagi
na to, że może tam złapać coś jeszcze. Nadal ma skurcz oskrzeli i ciężko mu
się oddycha- robię mu inhalacje z ventolinu i pulmicortu. Ma cały czas
zapchany nos- na to robię inhalacje z soli fizjolog. co jakieś dwie godziny,
podaję do nosa disnemar i euphorbium, odciągam fridą (idzie fatalnie, bo on
jest już silny i się strasznie wyrywa), nawilżam pomieszczenia. A on nadal
oddycha jak skrzypiące drzwi. Czy ktoś przechodził coś podobnego? Co podawać?
Obserwuj wątek
    • cytrusowa traganek 18.01.07, 17:53
      nasze dziewczynki to przeszly.

      najpierw zostaly wypisane ze szpitala, potem tydzien byly w domku po czym Jasmin
      dostala kataru. potem zaczela kaszlec itp.
      w kazdym razie na poczatku lekarz dal tylko otrivin plus sol fizjologiczna do
      udrazniania noska. jednak tylko sie pogarszalo, wiec pojechalismy do szpitala -
      wykonali test i wyszlo, ze mala jest chora, wirus RS. od razu na oddzial (Boze,
      jak ja nienawidze tego szpitala, sama sie wystarczajaco nalezalam), a Kalina
      zostala w domu, bo jej nic nie bylo.

      przez pierwsze 3 dni nie chodzilam do szpitala, bo nie bylo z kim zostawic
      Kaliny,w iec wszystko wiem z relacji meza.
      Jasmin bidulka w szpitalu bardzo zmizerniala, dali od razu antybiotyk na trzy
      dni, plus otrivin nadal i inhalacje przed kazdym karmieniem.
      Tymczasem w domu Kalina zaczela pokaslywac i miec katar. lekarz dla
      bezpieczenstwa podal jej przeciwciala w zastrzyku, by nie zachorowala na to samo.
      pod wplywem meza-panikarza z Kalina tez wyladowalismy na ostrym dyzurze, zrobili
      test i okazalo sie, ze tez ma w sobie wirusa, co nie znaczy ze jest na niego chora.
      wiec pod naciskiem meza lekarz polozyl mala na oddziale przy siostrze.
      na tym oddziale bylo bardzo duzo dzieci z tym wirusem - male byly odseparowane,
      przestrzegalismy zasad higieny, dezynfekcja, fartuchy itp.

      Kalinka dostala tylko inhalacje, odstawili otrivin.

      Suma-sumarum Kalina nie zachorowala, najwyrazniej zastrzyk ja uodpornil, Jasmin
      sie poprawilo i w sobote wyszly do domu.
      musze ci jednak Traganku napisac, ze ten wirus trzyma dosc dlugo - szczegolnie
      jesli dziecko ma goraczke, bo to normalne.
      moje niestety odziedziczyly po mamusi brak goroaczki, wiec trudo bylo od razu
      zdiagnozowac.
      ale lezaly i tak dlugo, Jasmin ponad 10 dni, Kalina 8 chyba.

      co do inhalacji, inhaloalismy tylko sola fizjologiczna przed samym zabiegiem
      udrazniajac noski tez sola fizj. ale o mniejszym stezeniu.
      nie odciagalismy frida czy gruszka, bo ostrzezono nas, ze nie jest to zbyt
      bezpieczne a i efektu zbytniego nie przynosi, o czym sie wczesniej przekonalismy.

      Pamietaj ze katar leczony trzyma 7 dni, nieleczony - tydzien.
      zgodnie z przyslowiem sprawdzilo sie u moich, trwalo okolo 7 dni. potem zostaly
      jakies szmery w oskrzelach,g dzie ze wzgledu na wczesniactwo chuchano na nie i
      bardzo to kontrolowano.

      Twoj maly musi to przejsc, nie ma innej mozliwosci - musisz przeczekac. to co
      robisz, jest naprawde wystarczajace.
      jedno co wiem, uwazaj na doroslych i dzieci ktorzy moga zarazac - ten wirus
      przenosi sie droga kropelkowa. ja prychalam i bylam przeziebiona, karmilam male
      i podchodzilam do nich w maseczce.

      jesli masz jeszcze jakies pytania, pisz - cytrusowa@wp.pl

      pozdraiwam i glowa do gory
      • axamit1 dobra rada ;-) 20.01.07, 20:40
        O ile dobrze pamietam mieszkacie w Niemczech? Pogadaj ze swoim lekarzem
        "kinderarztem", zeby do konca sezonu (do kwietnia) podawal dziewczynom Synagis.
        To droga "szczepionka" - okolo 1300 eur za dawke, dawki co miesiac - ale sadze
        ze jej uzycie jest w Waszym przypadku uzasadnione i kasa chorych z pewnoscia
        pokryje jej koszt. U nas nie bylo zadnych problemow - musielismy tylko poczekac
        tydzien zeby pediatra ja zamowil...
        Pogadaj z lekarzem. Po co dziewczynki maja sie meczyc? RSV tylko wyglada
        niewinnie a jest bardzo niebezpieczny - zdazaja sie powiklania, no i
        niewlasciwie leczony, zaniedbany itp. moze byc smiertelny.
    • u_brzoska Re: a jak już jest chory? 18.01.07, 18:04
      Traganku,
      moim zdaniem nalezy bardzo dbac o higiene nosa. Poniewaz twoj synek jeszcze nie
      umie odchrzaknac, odciagajcie mu nosek, chocby plakal i nie chcial. Splywajaca
      wydzielina powodowac moze zapalenie pluc i oskrzeli. Tak sie dzialo u nas (tez
      dysplazja sad), Bercia dwukrotnie przechodzila infekcje i za kazdym razem
      szpital, mimo prob leczenia w domu (oczywiscie inhalacje, pozniej antybiotyk). Z
      tym ze u nas zawsze przechodzilo na krtan,tak ze ostatnio skonczylo sie
      tygodniowym respiratorem.... Wole juz o tym nie pamietac...
      Druga rzecz ktora jest wazna to niska temperatura w pokoju w ktorym synek
      przebywa i spi, oraz nawilzanie powietrza - mysmy robili taki "namiot" z mokrego
      przescieradla.
      Jesli natomiast zauwazysz ze synek ddycha tak, ze zapada mu sie klatka
      piersiowa, to nie czekaj tylko gnaj do szpitala. mam jednak nadzieje ze jest
      silniejszy niz nasza coreczka i sobie poradzicie. Trzymam kciuki! Ula
      • traganek Re: a jak już jest chory? 18.01.07, 18:15
        Na początku strasznie zaciagał klatką piersiową- teraz już trochę mniej. Ale
        mimo tych duszności jesteśmy w domu. On jest dość silny i duszności nie
        powodują u niego spadku tlenu we krwi (miał robione gazometrie w szpitalu)
        • u_brzoska Re: a jak już jest chory? 18.01.07, 18:23
          To dobrze ze daje sobie rade. Dbajcie aby mial wilgotno i chlodno w
          pomieszczeniu w ktorym spi, u nas najgorzej bylo noca i po drzemkach - lekarze
          tlumacza to tym, ze w czasie snu dziecku wysuszaja sie blony sluzowe i dlatego
          po przebudzeniu jest gorzej.
          Co do zaciagania, to lekarze pewnie wam mowili, ale gdyby synek zaczal ci siniec
          wokol ust, nosek - to oznacza, ze nie daje sobie rady z dusznoscia i trzeba
          leciec do szpitasla albo dzwonic na pogotowie i zaznaczyc zeby przywioezli ze
          soba tlen.
          Mam nadzieje ze cie nie nastraszylam - nie po to to oczywiscie pisze smile Po
          prostu warto wiedziec.
          Trzymam za was kciuki i pozdrawiam
          ula
          • traganek Re: a jak już jest chory? 18.01.07, 20:00
            Nastraszyć nie nastraszyłaś, takie rzeczy jak sinienie przerabiamy z Zosią co
            najmniej raz w tygodniu więc już przywykliśmy. U Antosia jest trochę gorzej bo
            ma karnację mulata i nie bardzo widać czy zsiniał ale mam nadzieję, ze
            unikniemy kolejnej wizyty w szpitalu...
    • kicia031 Re: a jak już jest chory? 19.01.07, 22:20
      Ten Engystol o ktorym pisalam wczesniej ma dzialanie przeciwwirusowe. Do tego
      duzo Wit c, ale to na pewno robisz. Nie wiem, czy mozecie wapno, u nas bardzo
      pomaga na katar, bo zmniejsza przepuszczlnosc blon sluzowych.
      Pomocniczo herbatka z lipy lub przeciwprzeziebieniu, sok z malin, jesli Antos
      nie jest uczulony...
    • u_brzoska Re: a jak już jest chory? 19.01.07, 22:22
      Traganku,
      jak sie macie? Czy jest poprawa?
      Ula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka