traganek
18.01.07, 16:19
Mały, tak jak pisałam złapał wirusa rsv (oczywiście przynieśliśmy go na niego
ze szpitala, gdzie obecnie przebywa Zosia. Ona dostaje synagis i wirus ją
ominął) a ma dysplazję. Byliśmy tydzień w szpitalu ale nas wypisano z uwagi
na to, że może tam złapać coś jeszcze. Nadal ma skurcz oskrzeli i ciężko mu
się oddycha- robię mu inhalacje z ventolinu i pulmicortu. Ma cały czas
zapchany nos- na to robię inhalacje z soli fizjolog. co jakieś dwie godziny,
podaję do nosa disnemar i euphorbium, odciągam fridą (idzie fatalnie, bo on
jest już silny i się strasznie wyrywa), nawilżam pomieszczenia. A on nadal
oddycha jak skrzypiące drzwi. Czy ktoś przechodził coś podobnego? Co podawać?