Dodaj do ulubionych

Prywatna służba zdrowia jet ok!

27.01.07, 21:32
Chciałam tym postem wyrazić radość z faktu, że istnieje prywatna służba
zdrowia. Że można za pieniądze zrobić dziecku każde badanie, którego ono w
danej chwili potrzebuje. Że można zawsze jechać do odpowiedniego specjalisty.
Gdybym jeszcze w tych okolicznościach musiała czekać na naszą kolej, a czas
nieubłaganie by płynął, to chyba bym się załamała.
julia k.
P.S. W poniedziałek idziemy z Bartaskiem na pierwszą ocenę rozwoju. Mąż jest
optymistą, ja się bardzo boję...
Obserwuj wątek
    • tartulina Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 08:12
      To prawda, też korzystałam. Uważam jednak, że ceny wizyty u niektórych specjalistów są przesadzone(np ortopeda 160zł). Ubolewam nad tym, że nie każdą mamę stać na prywatne wizyty. Marzę o tym, żeby państwowa służba zdrowia zrobiła krok do przodu. Pozdrawiam
    • ellllla Prywatna służba zdrowia - dobrze, że jest ale... 28.01.07, 11:46
      Masz rację, super, że jest taka mozliwość. Ale przyznam, że krew mnie zalewa z
      tego faktu. Bo państwowa wcale nie jest za darmo, płacimy w końcu olbrzymie
      składki a w zamian co mamy? W zasadzie się z tego nie korzysta bo człowiek i
      tak chodzi w większości prywatnie...
    • mamaigora1 Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 17:09
      ja podchodze i do państwowej i do prywatnej z dużą taką doza ostrożności. Jedni
      niechlujni drudzy niejednokrotnie naciagacze - niestety, bardzo trudno znaleźc
      specjaliste z prawdziwego zdarzenia czy to państwowo czy prywatnie,
      zdecydowanie jednak łatwiej prywatnie, to fakt...

      A niestety my Rodzice idąc z dzieckiem na kontrole, diagnoze czy cokolwiek
      innego i tak przedtem musimy nieźle podszkolić się w temacie aby móc sobie z
      lekarzem porozmawiać i co nieco wyciagnąć o stanie dziecka.
      Dlatego tez Ci którzy chorowali lub mieli chore dzieci niejednokrotnie sa
      skarbnica wiedzy (tak jak rodzice wczesniaków chcociazby) w temacie danej
      jednostki chorobowej, bo lekarze nie pozostawili im (nam) złudzeń, że jak sami
      nie bedziemy sie orientowali w tym i owym to oni na pewno naszej wiedzy kilkoma
      zdaniami nie pogłębią...bo każde wypoweidziane słowo kosztuje zbyt drogo aby
      wypowiedziec ich w nadmiarze sad(((
      • dlania Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 18:21
        Ja nie podzielam entuzjazmu Yulii, bo mnie na prywatne usługi po prostu nie
        stać... A i na państwową słuzbe zdrowia, dzieki, Bogu, nie mam powodów
        narzekać. Do żadnego specjalisty nie zdazylo mi sie czekac z pilną
        dolegliwością. Gdyby było inaczej i los mojego dziecka zależał od ilości
        pieniedzy na moim koncie, byloby to baaaardzo niesprawiedliwe. System klasowy
        normalnie.
        • yulia19791 Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 18:31
          No pewnie, że to niesprawiedliwe. Ale jednak mnie uspokaja fakt, że jeśli
          trzeba to mogę pewne sprawy przyspieszyć, że mam wybór. Po prostu czuję się
          bezpieczniej. Nie ma co obrażać się na rzeczywistość. Tak jest i już.
          julia k.
    • axamit1 Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 21:24
      Twój entuzjazm jest niestety wyrazem "zNIEnormalnienia" sytuacji w polskim
      systemie opieki zdrowotnej... Płaci się wysokie składki a biedni pacjenci (i
      potencjalni pacjenci) jeszcze cieszą się, że mogą zapłacić prywatnie żeby nie
      korzystać z - juz przecież przez te składki opłaconej!- służby zdrowia... Kiedy
      sytuacja w naszym kraju wreszcie zblizy sie do poziomu bardziej cywilizowanego?
      No kiedy???
      • yulia19791 Nie mogę się zgodzić! 29.01.07, 12:12
        Nieopatrznie stałam się tu największą entuzjastką prywatnej służby zdrowia. Ale
        nie mogę się zgodzić z naiwnymi historyjkami na temat "nienormalności" naszej
        służby zdrowia. A jaka miałaby być ta "normalna"? Gdy wszytskie badania i
        zabiegi byłyby opłacane z naszych składek? To tak nie jest nigdzie na świecie.
        Dla mnie ta sytuacja jest właśnie jak najbardziej normalna. Jeżeli chcę zrobić
        podstawowe badania, pójść z dzieckiem na kontrolę - to mam to z nfz. Ale kiedy
        potrzebuję bardziej specjalistycznych badań jestem gotowa za nie zapłacić. A
        jeżeli kogoś nie stać - musi odczekać swoje. Chociaż 100 zł na wizytę prywatną
        to każdy może skombinować. I irytują mnie niemiłosiernie opowieści tych, którzy
        jedną nogą są już na tamtym świecie, ale nie, prywatnie nie pójdą nigdy! Ale
        kredyt na nowy TV to tak! I ciągle narzekać! To potrafimy najlepiej. I owszem,
        bardzo się cieszę, że mogę zapłacić, mimo że opłacam składki. Te kilkaset
        złotych, które płacę na rok to mój Bartuś wyleżał przez pierwszy tydzień na
        OION-ie. A skąd szpital miał wziąć na następnych 70 dni?
        julia k.
        • u_brzoska Re: Nie mogę się zgodzić! 29.01.07, 15:05
          Wybacz Julio,
          ale ja nie moge sie zgodzic z tym co piszesz.
          Po pierwsze - niepisana zasada tego forum - nie pouczamy sie. A jesli juz, to:
          po drugie - 100 zl wydatku dodatkowego to dla niektorych budzetow bardzo duzo.
          I szczesliwi, ktorzy nie zaznali takiego braku. Ale to nie daje nikomu prawa
          moralizowania na ile kogo stac a na ile nie
          po trzecie - te kilkaset zlotych, ktore placisz na rok - to nie jest max kwota,
          za ktora nalezy ci sie leczenie - tak dziala zasada wspolnego wora, niektorzy
          nie korzystaja nigdy, bo sa zdrowi, niektorzy musza korzystac wiecej, jak nasze
          dzieciaczki. Przeciez podobnie jest z ubezpieczeniem auta, jak masz wypadek to
          nie naprawiaja ci szkody do kwoty ktora wplacilas tylko na cala wartosc szkody,
          prawda?
          po czwarte- i owszem, fikcyjna darmowa sluzba zdrowia jest nienormalna. Zasady
          powinny byc jasne i czytelne, a nie sa. Jak to mozliwe, ze w Centrum Zdrowia
          Dziecka i Matki w Katowicach punkty na wizyty u specjalistow skonczyly sie w
          pazdzierniku? A co z dziecmi ktore zachorowaly w listopadzie? Prywatnie? Patrz
          punkt 2. I nie nalezy tego usprawiedliwiac ani uklepywac - jesli zaakceptujemy
          taki stan to nigdy sie on nie zmieni.

          Ja rowniez ciesze sie ze moge do niektorych specjalistow dotrzec prywatnie, ale
          wcale nie uwazam ze tak powinno byc.
          Pozdrawiam,
          • yulia19791 To czego byście chciały? 29.01.07, 15:42
            Po pierwsze: nie znalazłam fragmnetu pouczającego kogokolwiek, a jedynie
            swobodne dywagacje na temat służby zdrowia i ludzkiej natury. Po drugie: jak
            byście chciały, aby ta nasza służba zdrowia wyglądała? Chcecie żeby wszystko
            było refundowane, ale wówczas z dalekim terminem oczekiwania? Bo nie da się
            tego zrobić inaczej. Ja tego nie chcę, bo wolę zapłacić i iść gdzie trzeba
            jutro. Po trzecie: wybacz, ale nie znam rodziny, dla której 100 zł na wizytę u
            lekarza to sprawa nie do przeskoczenia (jeżeli zakładamy, że zdrowie jest
            najważniejsze). Jest to tylko kwestia wyboru: na co kto woli wydać swoje
            pieniądze. Po czwarte: owszem, wyczerpane limity przed końcem roku to straszne,
            tylko nic z naszego oburzenia nie wynika. A leczyć się trzeba. I tyle.
            julia k.
            • u_brzoska Re: To czego byście chciały? 29.01.07, 16:55
              Julio,
              byc moze zle odebralam Twojego maila. Jednakze bylam swiadkiem takiej historii:
              kiedy moja corcia lezala w szpitalu, byla tam tez dziewczynka, ktora urodzila
              sie okolo 28 tygodnia. Calkiem niezle sobie radzila. Jej rodzice byli z opkolic
              Katowic (ok. 60 km od Bielska). Bardzo ubodzy, oprocz tej dziewczynki trojka
              innych dzieci. Bardzo rzadko ja odwiedzali. Ojciec, kiedy przyjechal ja odebrac,
              do domu z malenkim wczesniaczkiem wracal pociagiem - bo nie bylo go na nic inego
              stac. Im powiedz "100 zł na wizytę prywatną to każdy może skombinować". Na pewno
              Ci przytakna.
              Wczesniaki nie rodza sie tylko ludziom z zasobnym portfelem. Ja przezylam kiedys
              taka biede, ze nie mialam nawet na obiady w szkole ani na nowe sznurowki,
              dlatego jestem w stanie wyobrazic sobie ze ludzie nie maja nawet 100 zl na
              wydatki inne niz podstawowe. I to wcale nie oznacza ze zdrowie nie jest dla nich
              najwazniejsze.
              Nie odbieraj mojego maila personalnie. Nie jest to moim celem.

              Co do sluzby zdrowia - powinno byc jasne jakie uslugi mamy zagwarantowane, a
              jakie musimy wykupowac np. w dodatkowym pakiecie ubezpieczeniowym albo czekac na
              nie w dlugich kolejkach. Dorzuce jeszcze jedna historie. Listopad, dzwonie do
              duzego osrodka specjalistycznego zapisac moja corcie do gastroenterologa. Slysze
              ze nie ma juz miejsc na ten rok - wyczerpane limity - a jesli to pierwsza wizyta
              to zapisuja dopiero poczatkiem lutego, w styczniu tylko pacjentow na kolejne
              wizyty. Daje sie zbyc, odkladam sluchawke. Ale za chwile dzwonie jeszcze raz,
              robie awanture i co - znalazlo sie miejsce zaraz na poczatku grudnia. Dla mnie
              to nie sa jasne zasady.
              Pozdrawiam
            • dlania Yulio! 29.01.07, 16:59
              Ciesze sie, że Twoja sytuacja materialna jest tak dobra. Ale wyobraz sobie, że
              masz 400 zł na cały miesiąc zycia dla 4-osobowej rodziny (a tyle nam zostaje po
              opłatach) - pewnie że moge zapłacic 100 zl za wizytę, tylko zjemy ok 20 dnia
              danego miesiaca? Pozyczymy - i nasze długi, i tak nie małe, wzrosną.
              Wczesniakom należą sie nie tylko "podstawowe badania", ale wszystko co słuzy
              ich zdrowiu.
              Całe szczscie NIGDY nie musiałam czekac z pilną sprawą zdrowotną w państwowej
              służbie zdrowia.
              • yulia19791 Re: Yulio! 29.01.07, 18:12
                Nie chcę być złośliwa, dlatego pozdrawiam.
                julia k.
          • venla Re: Nie mogę się zgodzić! 29.01.07, 15:46
            Ja też wolałabym chodzić państwowo i nie płacić bo przecież pracuję i mi się to
            należy. Jeżeli ktoś często choruje to te 100 zł to oczywiście jest bardzo dużo
            nie mówiąc o lekarstwach, które też trzeba sobie wykupić. W ciąży chodziłam do
            lekarza prywatnie, po cc nie ściągnięto mi nawet w szpitalu szwów, bo
            stwierdzono, że jeżeli chodzę prywatnie, to mam iść do mojego lekarza. Poszłam
            więc i za ściągnięcie głupiego szwa zapłaciłam wtedy 80 zł! i poszłam sobie do
            domu.Szkoda słów. Nie będę chwalić prywatnej służby zdrowia, bo jeżeli nawet
            jest ok, to tylko dlatego, że dostaje pieniądze do ręki od pacjenta, nie
            dlatego, że lekarze są bardziej wykwalifikowani, bardziej pozytywnie nastawieni
            do chorego (chodzi mi tu o serce a nie o bycie miłym dla tego kto płaci).
            Ja nie choruję prawie wcale, ale jak ostatnio chciałam sobie zrobić badanie
            krwi państwowo, lekarz stwierdził, że nie ma już miejsc, a że nie jestem jakoś
            bardzo chora, chodziło mi tylko o profilaktykę, to absolutnie NIE. Szkoda słów.
            Muszę jednak przyznać, że na swojej drodze, a właściwie na drodze Miłosza,
            spotkałam się z lekarzami z prawdziwego zdarzenia, którzy traktowali swoją
            pracę naprawdę jako służbę, nie czekali na łapówkę, nie mieli za to specjalnie
            zapłacone. I jestem im bardzo wdzięczna
        • axamit1 A kaze Ci ktos? ;-) 29.01.07, 18:59
          Nie musisz sie ze mna zgadzac. Niemniej jednak to ja mam racje wink

          > nie mogę się zgodzić z naiwnymi historyjkami na temat "nienormalności" naszej
          > służby zdrowia. A jaka miałaby być ta "normalna"?
          > Gdy wszytskie badania i
          > zabiegi byłyby opłacane z naszych składek? To tak nie jest nigdzie na świecie.

          No co Ty? Skad masz takie dane? Sprawdzalas systemy wszystkich panstw na
          swiecie, czy co? Przepraszam za zlosliwosc, ale swoja odpowiedz napisalas w
          sposob tak irytujacy ze nie moglam sie powstrzymac wink
          W Polsce sytuacja poprostu normalna nie jest.
          My mieszkamy w Niemczech i jakos nie potrzebujemy chodzic "prywatnie", bo
          badania i leczenie _potrzebne_ tudziez _konieczne_ sa dostepne po pierwsze w
          ramach skladek placonych na kase chorych, a po drugie szybko i praktycznie bez
          oczekiwania. Oczywiscie ze jest tu prywatna sluzba zdrowia, ale polaczona z
          ubezpieczeniem, ktore bierze na siebie czesc kosztow.No i jesli chcesz zrobic
          jakies badania bo masz taki kaprys to sie za to placi. Ale jesli chodzi o
          wczesniaki, to my dostawalismy skierowania na wszelkie badania od pediatry i
          nie potrzebowalismy "kaprysic".
          + Ewentualnie tak jak w USA - nie ma ubezpieczen "przymusowych" - ponosisz
          tylko ryzyko, ze jak zachorujesz to....bankrutujesz. Za to system jest jasny i
          przejrzysty.

          >Ale kiedy
          > potrzebuję bardziej specjalistycznych badań jestem gotowa za nie zapłacić. A
          > jeżeli kogoś nie stać - musi odczekać swoje.
          A gdyby Twoje badanie/leczenie kosztowalo prywatnie 50.000 PLN to tez dasz bez
          mrugniecia okiem? I kazdego na to stac? a jesli nie stac to odczeka dajmy na to
          pol roku? np. chory na bialaczke?

          >I owszem,
          > bardzo się cieszę, że mogę zapłacić, mimo że opłacam składki.
          To Ty jakas taka nielogiczna jestes... Za wszystko lubisz placic podwojnie?

          Te kilkaset
          > złotych, które płacę na rok to mój Bartuś wyleżał przez pierwszy tydzień na
          > OION-ie. A skąd szpital miał wziąć na następnych 70 dni?
          Na to odpowiedzialy Ci juz dziewczyny.
          • yulia19791 Re: A kaze Ci ktos? ;-) 29.01.07, 20:29
            A jakiej wysokości są te składki w Niemczech? Czy tak samo proporcjonalne do
            płacy i tak niskie jak u nas?
            A zresztą przykład Niemiec to średni argument, bo system emeryutalny i
            szkolnictwo też są tam inaczej niż u nas zorganizowane, tylko co z tego.
            Wiadomo, że to kraj bogatszy, więc nie bardzo rozumiem zestawienie.
            Nie muszę sprawdzać WSZYSTKICH systemów państw. Po prostu jest jasne, że taka
            utopia, o której mówicie (wszystkie badania w ramach nfz) może być jedynie w
            Zjednoczonych Emiratach i to ze zrozumiałych przyczyn. W każdym innym kraju na
            świecie służba zdrowia jest sektorem DEFICYTOWYM z założenia i wydawało mi się
            zawsze, że jest to truizm.
            Któraś z dziewczyn podała przykład ubezpieczenia auta. Ale ubezpieczyciel nie
            naprawi kazdej szkody z ubezpieczenia obowiązkowego OC. Chcesz być
            zabezpieczony na inne mozliwości - zapłać AC. A to już jest dobrowolne.
            Przykład 50 tys. zł też jest średni - jeżeli to badanie zaważy na życiu lub
            zdrowiu mojego dziecka to jasne, że poruszę niebo i ziemię by je wykonać. Ale
            nie rozumiem dlaczego Cię to dziwi? wydaje mi się to raczej oczywiste, że tak
            zrobi każdy rodzic.
            Przykład ze szpitalem też dziwnie zintepretowany. No jasne, że pieniądze na
            leczenie Bartasa poszły też ze składek innych obywateli, ale tu same sobie
            odpowiadacie na pytanie dlaczego już na inne badania nfz-owi nie starcza kasy.
            Właśnie dlatego, że na mojego Bartaska musiało się złożyć kilkudzisięciu
            zdrowych Polaków.
            Dyskusja w tym poście poszła w dziwnym kierunku. Mnie chodziło tylko o to, że
            jeżeli w kolejce do kardiologa Bartek ma czekać następne 3 miesiące, to jestem
            szczęsliwa, że istnieją prywatne gabinety, do których możemy iść jutro. I
            jestem przekonana, że Wy też tak sądzicie. I że żadna z Was te 3 miesiące nie
            będzie czekać. Jestem też pewna, że gdybyście nagle obudziły się w
            rzeczywistości obsługiwanej tylko przez publiczną służbę zdrowia, a więc nie
            pozostawiającej Wam ŻADNEGO wpływu na jakość i sposób leczenia, to trochę by
            Was strach ogarnął. Mnie na pewno. To nic dziwnego, że lubię mieć wybór,
            zwłaszcza w tak ważnej sprawie.
            julia k.
    • ania.silenter Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 28.01.07, 21:31
      Pewnie, że ok. Czasami. Obie ciąże prowadziłam prywatnie. A potem wizyty
      kontrolne z Olą. Raz byłam w IMiDz na wizycie kontrolnej. O 11.00, bylismy tam
      do 14.00sad((. No,który pracodawca pozwoli sobie aby pracownik chodzi do pracy w
      kratkę? Bo ma wiyty z dzieckiem. Nie stać mnie na państwową służbę zdrowia -
      gdybym miała chodzić państwowo wywaliliby mnie z robotysad((. A Axamit ma rację -
      to nie jest normalnesad(((.
      pozdrawiam
      • simonhektor Re: Prywatna służba zdrowia jet ok! 29.01.07, 19:10
        > No,który pracodawca pozwoli sobie aby pracownik chodzi do pracy w
        > kratkę? Bo ma wiyty z dzieckiem. Nie stać mnie na państwową służbę zdrowia -
        > gdybym miała chodzić państwowo wywaliliby mnie z robotysad((.

        Oczywiscie w buraczanej Polsce, gdzie traktuje sie pracownika jak niewolnika,
        zaden pracodawca sobie na to nie pozwoli. Zapewniam Cie jednak, ze w niektorych
        bardziej cywilizowanych krajach pracodawca sobie na to pozwoli, bo zatrudnianie
        czlowieka nie polega tam na wypruwaniu z niego ostatnich flakow. Np. we
        wspomnianych przez Axamit Niemczech, kazdemu z pracujacych rodzicow przysluguje
        do 10 dni rocznie platnego urlopu na opieke nad chorym dzieckiem. I nie jest to
        tylko prawo wirtualne. I w tym uboguchnym kraiku, jakim sa Niemcy, ludzi stac
        na panstowa sluzbe zdrowia wink Zycze milej "roboty" wink
        • ania.silenter Simonhektor! 29.01.07, 20:09
          simonhektor napisał:

          > > No,który pracodawca pozwoli sobie aby pracownik chodzi do pracy w
          > > kratkę? Bo ma wiyty z dzieckiem. Nie stać mnie na państwową służbę zdrowi
          > a -
          > > gdybym miała chodzić państwowo wywaliliby mnie z robotysad((.
          >
          > Oczywiscie w buraczanej Polsce

          brawo, brawo, godne pozazdroszczenia poglądysad


          , gdzie traktuje sie pracownika jak niewolnika,

          oczywiście - to patologia

          > zaden pracodawca sobie na to nie pozwoli. Zapewniam Cie jednak, ze w
          niektorych
          >
          > bardziej cywilizowanych krajach pracodawca sobie na to pozwoli, bo
          zatrudnianie
          >
          > czlowieka nie polega tam na wypruwaniu z niego ostatnich flakow. Np. we
          > wspomnianych przez Axamit Niemczech, kazdemu z pracujacych rodzicow
          przysluguje
          >
          > do 10 dni rocznie platnego urlopu na opieke nad chorym dzieckiem. I nie jest
          to
          >
          > tylko prawo wirtualne. I w tym uboguchnym

          raczej ubożuchnym - postaraj się zapamiętać to jest prostesmile

          kraiku, jakim sa Niemcy, ludzi stac
          > na panstowa sluzbe zdrowia wink

          Zapewne, tylko, że post Yuli odnosi się do sytuacji w Polsce, nie w Niemczech.
          Nie

          Zycze milej "roboty" wink

          Dziękuję bardzosmile.
          pozdrawiam
          • simonhektor Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:18
            > raczej ubożuchnym - postaraj się zapamiętać to jest prostesmile

            Jasne Pani specjalistko od polskiej mowy - zapamietam - jest to niezwykle
            istotne dla tematu tego watku. Nie wiem dlaczego czesc osob z glebokiej
            prowincji, ktorych wyksztalcenie otarlo sie o Krakow, rosci sobie prawo do
            pouczania wszystkich na temat wszystkiego wink Moze to mi rowniez wyjasnisz? wink
            • ania.silenter Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:27
              simonhektor napisał:

              > > raczej ubożuchnym - postaraj się zapamiętać to jest prostesmile
              >
              > Jasne Pani specjalistko od polskiej mowy - zapamietam - jest to niezwykle
              > istotne dla tematu tego watku. Nie wiem dlaczego czesc osob z glebokiej
              > prowincji, ktorych wyksztalcenie otarlo sie o Krakow, rosci sobie prawo do
              > pouczania wszystkich na temat wszystkiego wink Moze to mi rowniez wyjasnisz? ;-
              )

              Jeśli myślisz, że mi tym ubliżysz to grubo się mylisz - jestem świadoma swojej
              wartości i nawet gdybym się urodziła w Psiej Wólce nie uważałabym tego za jakiś
              problem. A Żywiec? To sympatyczne choć niewątpliwie niewielkie
              (prowincjonalne?smile)) miasteczko. Ale jaka piękna okolica - góry, lasy,
              halesmile))). Zapraszam serdecznie - obcowanie z przyrodą pomaga na "duszne"wink
              problemysmile.
              pozdrawiam
              • simonhektor Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:32
                > Jeśli myślisz, że mi tym ubliżysz to grubo się mylisz - jestem świadoma
                swojej
                > wartości i nawet gdybym się urodziła w Psiej Wólce nie uważałabym tego za
                jakiś
                >
                > problem

                Rzeczywiscie ogromna wartosc wink)) Mam nadzieje, ze jednak nie uwazasz sie za
                jeden ze Skarbow Najjasniejszej Rzeczpospolitej wink)) Bo jezeli tak, to trzeba
                by Cie trzymac gdzies w dobrze strzezonym muzeum wink
                • u_brzoska Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:38
                  Simonhektor,
                  mysle ze Twoja agresja jest zupelnie nie na miejscu. Nie to forum, nie ta
                  dyskusja. Pewnie takie agresywne nastawienie wynika z twego, ze ktos cie kiedys
                  zranil lub wartosciowal wedlug tego skad jestes a nie kim jestes. Szczerze
                  wspolczuje.
                  • u_brzoska do ani.silenter 29.01.07, 20:39
                    Aniu,
                    jestes z Żywca! No to jestesmy sasiadkami! smile Moze kiedys jakis wspolny spacerek
                    po naszych okolicach smile ?
                    • ania.silenter Mamo Bereni:) 29.01.07, 20:48
                      u_brzoska napisała:

                      > Aniu,
                      > jestes z Żywca! No to jestesmy sasiadkami! smile Moze kiedys jakis wspolny
                      spacere
                      > k
                      > po naszych okolicach smile ?

                      Jestem z Żywca - i nigdy temu nie zaprzeczałam ani nie kryłam tego doniosłegowink
                      faktu - ale mieszkam teraz w Radzyminie (he, he - to dopiero prowincja w
                      porównaniu z Żywcem), a pracuję w stołecznym mieście Warszawie. I w Żywcu bywam
                      rzadko. A Ty Bereniu jesteś z Bielska?? Bo B-B bardzo lubię - miłe i fajne
                      miasto. Kiedy będę w Zywcu chętnie bym się z Wami (Tobą i Berenią) spotkałasmile.
                      pozdrawiam
                      • u_brzoska Re: Mamo Bereni:) 29.01.07, 20:52
                        Ania,
                        tak - my z Bielska, chociaz ja jestem naplywowa smile - za chlebem i małżonkiem smile)
                        A BB rzeczywiscie jest piekne. W takimrazie jak bedziesz " u nas" i bedziesz
                        miala chwilke i ochote to serdecznie zapraszam - daj znac i moze sie uda spotkac
                        "na żywca" (nomen omen) i porozmawiac!
                        Pozdrawiam
                        Ula
                      • 100ania ania.silenter 01.02.07, 11:25
                        > ale mieszkam teraz w Radzyminie (he, he - to dopiero prowincja w
                        > porównaniu z Żywcem), a pracuję w stołecznym mieście Warszawie

                        no to Aniu jesteśmy "sąsiadkami", bo ja mieszkam w Markach (przez które pewnie często przejeżdżasz?)

                        A odnośnie prywatnej służby zdrowia: dobrze, że jest. Mając na uwadze polskie realia dotyczące państwowej służby zdrowia po prostu fajnie jest mieć alternatywę - nie podaoba mi się zbyt długi termin oczekiwania na jakies badanie to idę prywatnie. Niestety nie każdego na to stać. Mnie póki co, jeszcze tak i mam nadzieję, że będzie tak zawsze. Ale nie ukrywam, że wydatek 70zł za godzinę rehabilitacji (w sumie 140 bo dwoje dzieci) to dosyć duże obciążenie dla budżetu, bo nie jest to wydatek jednorazowy. Tylko że czekając na rehabilitację w IMiD stracilismy już trzy tygodnie sad
                        • simonhektor Generalne nieporozumienie 01.02.07, 11:42
                          kolezanki - mylicie w pewien sposob pojecia. Mylicie "prywatna sluzbe zdrowia"
                          z "sluzba zdrowia, w ktorej placi sie za poszczegolne uslugi". Prywatna sluzba
                          zdrowia jest w calym cywilizowanym swiecie i nikt nie ma watpliwosci, ze jest
                          potrzebna. Jednak w calym cywilizowanym swiecie, nikt, poza bardzo bogatymi
                          osobami nie placi z wlasnej kieszeni za poszczegolne uslugi tejze prywatnej
                          sluzby zdrowia (o ile jest oczywiscie ubezpieczony). Za uslugi placi
                          ubezpieczyciel! I w calym cywilizowanym swiecie skladke ubezpieczeniowa placi
                          sie raz - tzn. jezeli w umowie ubezpieczeniowej masz zagwarantowane pokrycie
                          pewnego rodzaju uslug (np. badania krwi), to nie ma tak, ze idziesz na badania
                          i placisz dodatkowo. Oczywiscie pewne uslugi medyczne sa oplacane przez
                          ubezpieczyciela inne nie - wszystko zalezy od podpisanej umowy, co oczywiscie
                          przeklada sie na wysokosc placonej skladki. Polska sytuacja to czysta patologia
                          i nie ma nic wspolnego z pojeciem prywatnej czy panstwowej sluzby zdrowia. Z
                          naszych obowiazkowych skladek na ubezpieczenie zdrowotne pokrywane powinny byc
                          koszty uslug medycznych gwarantowanych przez panstwo. Patologia poleg na tym,
                          ze system ten po prostu nie funkcjonuje, pieniadze sa rozkradane i
                          marnotrawione, a za poszcegolne uslugi trzeba placic bezposrednio w prywatnych
                          przychodniach lub dac lekarzowi w lape w przychodni panstwowej lub ostatecznie
                          czekac miesiacami na badanie.
                          Tytul postu powienien wiec brzmiec raczej "Bezposrednie oplaty za usulgi
                          medyczne w prywatnych przychodniach sa OK" wink
                        • ania.silenter 100ania:) 02.02.07, 15:51
                          100ania napisała:

                          > no to Aniu jesteśmy "sąsiadkami", bo ja mieszkam w Markach (przez które
                          pewnie
                          > często przejeżdżasz?)

                          Owszem, w dni powszednie co najmniej 2 razy dzienniesmile.
                          Jak zobaczysz srebrnego Fiata Multiplę 2 to będziemy prawdopodobnie my z
                          mężemsmile.
                          pozdrawiam
                          • 100ania Re: 100ania:) 02.02.07, 17:37
                            jak zobaczysz wysokie babsko pchające Implasta Spidera w kolorze granatowym i plączącego się pod nogami osobnika ok. 90 cm wzrostu, to prawdopodobnie bedziemy to my big_grin
                            • ania.silenter Re: 100ania:) 02.02.07, 21:28
                              100ania napisała:

                              > jak zobaczysz wysokie babsko pchające Implasta Spidera w kolorze granatowym i
                              p
                              > lączącego się pod nogami osobnika ok. 90 cm wzrostu, to prawdopodobnie
                              bedziemy
                              > to my big_grin

                              smile)))))).
                  • simonhektor Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:51
                    Ja nie jestem agresywny - my sie po prostu tak slodko przekomarzamy wink)) Znamy
                    sie z Ania jak stare konie, bo jestesmy na tym forum od samego jego poczatku i
                    lubie sie czasem ponabijac z jej prawniczego wyksztalcenia wink))
                    • u_brzoska Re: Simonhektor! 29.01.07, 20:54
                      A to przepraszam i juz sie nie wtracam smile
                    • ania.silenter Re: Simonhektor! 29.01.07, 21:10
                      simonhektor napisał:

                      > Ja nie jestem agresywny - my sie po prostu tak slodko przekomarzamy wink))
                      Znamy
                      >
                      > sie z Ania jak stare konie, bo jestesmy na tym forum od samego jego poczatku
                      i
                      > lubie sie czasem ponabijac z jej prawniczego wyksztalcenia wink))


                      jeśli chodzi o prawników to mam o nich (w większości) niezbyt dobre mniemanie i
                      co gorsza muszę brnąć w to dalejsad(( - aplikacja. Trochę mnie dzieci uratowały
                      ale teraz nie mam żadnej wymówki. Żałuję i to bardzo, że nie poszłam na jakieś
                      inne studiasad. Historia sztuki, archeologia?
                      pozdrawiam
                • ania.silenter A już myślałam, że nie masz za grosz poczucia 29.01.07, 20:39
                  humorusmile.

                  simonhektor napisał:

                  > Rzeczywiscie ogromna wartosc wink)) Mam nadzieje, ze jednak nie uwazasz sie za
                  > jeden ze Skarbow Najjasniejszej Rzeczpospolitej wink))

                  he, he nie uważamwink, nie uważam też za skarby Najjaśniejszej - moich dzieci,
                  męża, mamy ani teściówsmile))).

                  Bo jezeli tak, to trzeba
                  > by Cie trzymac gdzies w dobrze strzezonym muzeum wink

                  mogę sobie wybrać to muzeum?? Jeszcze kilka lat i...smile)))
                  pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka