Dodaj do ulubionych

Witam - chciałam się przedstwić:)

10.05.07, 00:54
Mam na imię Ewa, mam 29 lat, mieszkam w Nowym Sączu, jestem mamą Bliźniaków -
Kacperka i Zuzi urodzonych w ostatnim dniu 27 Hbd. Maluszki urodziły się
10.11.2006 r. o godz.: Zuzia - 14:25, Kacperek - 14:27. Dzieci ważyły:
Zuzia:950 g, Kacperek: 900 g. Mierzyły: Zuzia 28 cm, Kacperek 26 cm.
Dzieciaczki dostały 6 pkt w skali Apgar w pierwszej minucie życia. Zostały
zaintubowane i przewiezione na Oddział Wcześniaków.
Zuzia
Spędziła pod respiratorem 2 doby, następnie wentylowana systemem CEPAP przez
12 dni. Przez miesiąc na tlenoterapii biernej. Przetaczano jej 2 razy krew -
bez powikłań, żywienie pozajelitowe - 17 dni, Częściowe żywienie pozajelitowe
- 1 dzień. Wypisana z oddziału po 70 dobach. Nie przechodziła żadnych
cholerstw związanych z wcześniactwem. Retinopatia wykluczona, powikłania
słuchowe również. Obecnie Zuzia prawie (jutro kończy) 6 m-cy (3 miesiące
korygowane) i Jej stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń. Zalecona rehabilitacja
(od jutra zaczynamy), no i jak to u wcześniaczków: Ferrum Lek 1x10 kr,
CebionMulti 3 kr, Ac. follicum po pół tabl. dziennie przez 10 dni następnie 10
dni przerwy, Vigantol - 2 kr, co drugi dzień 3. USG mózgu było nieciekawe w
pierwszej i 3 dobie życia, później bez zastrzeżeń.
Mała przeszła w 2 tygodniu po powrocie do domu ostre zapalenie płuc z
niewydolnością oddechową, w skutek czego spędziła w Prokocimiu miesiąc czasu z
czego 3 tygodnie na wąsach tlenowych.
Zuzia dziś waży 5280 g i mierzy 58 cm

Kacperek:
Respirator 19 dni
CEPAP 10 dni
Tlenoterapia bierna: 27 dni
Przetaczanie krwi : 8 razy bez powikłań.
Żywienie pozajelitowe: 17 dni.
Częściowe żywienie pozajelitowe 1 dzień.
Hospitalizacja powikłana dwukrotnie posocznicą. Przetrwały przewód Botala
wymagał zamknięcia chirurgicznego.
W 4 m-cu życia (1 korygowanego) Kacperek przeszedł zabieg zamknięcia wrót
przepukliny pachwinowej oraz usunięcia wodniaka jąderka - na dzień dzisiejszy
wszystko z klejnocikami jest ok.
W wyniku posocznicy Mały doznał chyba (nie wpisane w karcie) niewielkiego
wylewu - w skutek czego powstały torbielki powylewowepo lewej stronie o
średnicy ok. 5 mm (dwa), po stronie prawej drobne o średnicy do 3 mm. Podczas
ostatniego USG okazało się, że pon torbielach nie ma śladu. Pozostała jedynie
dyskretna (bardzo - jak to pani dr stwierdziła) asymetria rogów tylnich komór
bocznych , co wedle informacji nie ma wpływu na rozwój Dziecka (CZY NA
PEWNO??? DOŚWIADCZONE MAMY POMÓŻCIE!!!!!!!!!)
Mały przyjmuje:
Ferrum Lek - 1x 20 kr., Vigantol 1x2 kr, co drugi dzień po 3 kr., Cebion
Multi- 1x4 kr.
Wypisany do domu w 90 dobie życia.
Dziś Kacperek to kawał Chłopa - waży 6100 g. i mierzy 64 cm.

Obydwoje przebyli już na szczęście w domu zapalenie oskrzeli - zastrzyki
(Zinacef) przez 2 tygodnie, Encorton, Ambrosol, Otrivin do noska.

Dzieci mają dysplazję oskrzelowo-płucną.


I tu pytanie do Was (kolejne) czy to schorzenie kwalifikuje się do leczenia
sanatoryjnego??

Dzieci na dzień dzisiejszy jedzą mleko zagęszczone kaszką ryżową, zupki na
obiad, deserki popołudniową porą i całkiem gęstą kachę na noc. Przesypiają
nockę - od 1 do 6:30 rano. Od jutra mam wprowadzać żółtko - jednak poczekam z
tym jeszcze ze 2 tyg.
Martwi mnie to, że moje Pysie niecierpią jedzenia z łyżeczki (uczę Ich
jedzenia powyższą od 4 m-ca-niestety z przerwą 2 tygodniową - zapalenie
oskrzeli)Zuzia jest z natury choleryczką (po mamuci, choć mamusia i tak była o
wiele gorsza) i na wszystko co Jej nie odpowiada reaguje rozpaczliwym
płaczem......staram się Jej wręcz wmuszać papu z łyżeczki, ale Mała protestuje
- zupki i deserki latają po ścianach, a Ona płacze tak, że nie mam serca Jej
męczyć - generalnie na pierwsze podanie papu łyżeczką da się jeszcze nabrać
(pod warunkiem, że Ją zagadam) ale druga łyżeczka już jest wypychana
konsekwentnie (mimo mojego zbierania jej zawartości z bródki)jęzorkiem.....nie
da rady Jej wmusić choć jednej łyżeczki więcej.
Kacperek zazwyczaj zjada z łyżeczki ok 4 - 7 porcji, przy ósmej już się gnie
na wszystkie strony i jak w przypadku Zuzi konsekwentnie zaciska usteczka a
jak już Mu jakimś cudem wepcham łyżeczkę do buźki to pluje jej zawartością na
odległość przy tym złoszcząc się niemiłosiernie (jestem już przez moje
najukochańsze Szkrabiki podrapana dosyć widocznie, poza tym nie dość, że po
porodzie mi kudły wyłażą garściami to jeszcze moje Skarby mi je z wściekłości
wyrywają). Pani dr kontrolująca Maluchy co miesiąc kazała konsekwentnie
zmuszać Maluszki do łyżeczki (ponoć ma to wpływ na późniejszy rozwój mowy)
jednak ja po pierwsze nie mam serca by męczyć Maluszki, po drugie boję się, że
wmuszając Im łyżeczkę skończy się na tym, że na jej widok Maluchy będą starały
mi się wyrwać z ramion.........macie jakieś sposoby na zachętę Maluchów do
jedzenia łyżeczką???? bo ja już nie mamsad nawet (jasne , że tylko sobie robię
na złość- ale nie mam już pomysłów ) z łyżeczki karmię Je na chodząco.....ale
to nie pomagasad. Z butli zupki i deserki KAcperuś zjada w mgnieniu oka,
natomiast Zuzia zjada z reguły połowę porcji (co mnie też martwi).
A'propos apetytu Zuzy - Mała kilkoma łykami (dosyć solidnymi) zaspokaja
pierwszy głód po czym zaczyna się jazda (z każdym jedzonkiem niestety).Mała
cimknie dwa razy i się wydziera i znów 2 razy i znów darcie (nie wiem co jest
granesad). W rezultacie Maluszki zjadają: Kacperek: na jedno karmienie od 100
do 160 ml w ciągu dnia co 3 h, od 1 w nocy do 6:30 przerwa. Zupkę je raz
dziennie i zjada jej z reguły ok 80 ml + ok 100 ml mleka. Deserek podaję z
mlekiem i kachą (z łyżeczki nie tknie) zjada tej mikstury ok 100 do 160 ml.
Generalnie pediatra nie ma zastrzeżeń co do wagi Bliźniaków-jednak Pysie już
chyba winny wpulać z łyżeczki bez problemu? nie wiem....to moje pierworodne.
Obserwuj wątek
    • ewcians Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 10.05.07, 01:12
      Zuza natomiast po wielkich a ciężkich zjada od 60-120 ml mleka z kaszką,
      natomiast z obiadkami jest gorzej - tych zjada od 20-max.60 ml. Mleko z kaszką i
      deserkiem pochłania w ilosci 240 ml na dwie raty. Do tego Mała jest okrutnie
      nerwowa. Płacze o wszystko co nie po Jej myśli dosłownie, rzuca się jak padalec
      przy każdym karmieniu - naprawdę muszę się nakombinować jak szkapa pod górę by
      Malusia zjadła w miarę przyzwoicie.....Zuza nie ulewa po zagęszczaniu
      pokarmu........kupki robi co dwa dni, ale solidne od ponad miesiąca (od
      zagęszczania), miała kolki przez 3 tygodnie, ale obecnie nie ma po nich nawet
      śladu. Ja też niby byłam znacznie bardziej nerwowa w dzieciństwie, ale Zuzia to
      bardzo wczesny wcześniak - tak więc Jej iechęć do jedzenia bardzo mnie martwi sad
      Xzy któraś z Was miała podobne doświadczenia? błagam uspokójcie mnie bo ześwirujęsad
      • 100ania Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 10.05.07, 07:49
        Moi chłopcy są ciut starsi (3.11.2006/31Hbd). Od kilku tygodni jedno karmienie odbywa się łyżeczką. Początkowo było ciężko. Dawałam tylko tyle, ile jedli w miarę gładko, potem dopijali mlekiem z butli. Nizgdy nie podaję z butelki innych pokarmów poza bebilonem Pepti (ewentualnie zagęszczonym kaszką), bo tak mi się wydaje, że dziecko może w pewnym momencie zacząć kojarzyć określony smak ze sposobem podwania. Np. że deserek zawsze dostaje łyżeczką, a jak nie będzie chciało łyżeczką jeść, to zamiast pysznego deserku dostaje butlę z paskudnym mlekiem smile)) - takie moje filozoficzne przemyślenia, oczywiście mogę się mylić, ale Oskar który zjadał początkowo po dwie - trzy łyżeczki każdego dania, teraz zjada pełną miseczkę.


        A tak w ogóle to witaj wśród nas kolejna bliźniacza mamo smile))
    • ania.silenter Cześć, Ewa:) 10.05.07, 12:09
      Witaj na forum Wcześniakismile
      Jestem mamą Oleńki (ur. w 31 tc, z wagą 1120g). Przyczyną przedwczsnego porodu
      była moja gestoza. Obecnie Olunia jest zdrową i rezolutną 3-latką.
      Z tą asymetrią komór bocznych to z tego co pamiętam to moja Ola miała coś
      takiego i lekarze z IMiDz w Wa-wie powiedzieli, że wszystko jest ok. z jej
      mózgiem (cytat z prof. Helwich - w tej małej główce nic złego się nie dzieje).
      Odnośnie jedzenia łyżeczką - Olcia te na początku pluła i złościła się okropnie
      (a że odstawiła się równocześnie od butli to był niezły cyrksad((). W końcu
      przekonała się do łyżeczki.
      pozdrawiam Cię serdecznie i pozdrawiam Nowy Sącz (stamtąd pochodzi moja mamasmile))
      Trzymam kciuki za Twoje dzielne bliźniakismile)).
    • mamaigora1 jedzenie łyżeczką 10.05.07, 14:26
      moja rada - odpuścic łyżeczke na 3-4 tygodnie, sprobowac ponownie po tym
      okresie smile
      Czasem takie podejście pomaga
      • anjazzielonego Re: jedzenie łyżeczką 12.05.07, 07:30
        Ewa,
        ja mam na imię Ania, też mam 29 lat i też mam bliźniaki (dziewczynki). Jestem z
        Bochni, to w sumie blisko, i moje bliźniaczki urodziły się 11.11.2006!! W 32
        tygodniu, Ola 1500 g, Emila 1340 g.
        Uważam, że Twoje dzieci SUPER ważą, naprawdę dużo jedzą!
        Tylko troszkę dziwi mnie, że lekarz pozwolił Ci rozszerzać już dietę - nasza
        pediatra mówi, że dla niej one mają 4 mce skończone, a nie 6 mcy. Mogę podawać
        sok i mus jabłkowy, ale zupek jeszcze nie wolno. Zagęszczam dopiero od tygodnia
        mleka, tylko 2 x na dobę, po łyżeczce - dwie kaszki ryżowej na porcję 150 ml.
        Ale jak widać, każdy lekarz ma inne podejście.
        Gratuluję Ci córeczki i syna, uważam, że rewelacyjnie podgoniły z wagą!!
        • anjazzielonego Re: jedzenie łyżeczką 12.05.07, 07:33
          Zapomniałam dopisać:
          moim skromnym, nie fachowym zdaniem takie wcześniaczki są za małe na łyżeczkę,
          muszą po prostu do tego dorosnąć. Moje dziewczyny łyżeczką zjedzą max. 3-4
          łyżeczki musu, nic więcej. Uważam, że na wszystko jest czas, nie stresuj się.
          Przecież one urodziły się 12 tygodni przed czasem, czyli mają 3 mce wieku
          korygowanego. Aha ja jeszcze żółtka też oczywiście nie mogę wprowadzać.
    • hankam Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 12.05.07, 08:58
      Odpusć łyżeczkę!
      Jeśli chcesz, aby próbowały nowych rzeczy, możesz spróbować im dać na własnym
      palcu.
      I nie rozszerzaj diety na siłę, chyba, że chetnie jedzą i bardzo dobrze to
      tolerują.
      • ewcians Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 13.05.07, 00:24
        Witam i dziękuję wszystkim za odzewsmile i przemiłe przyjęciesmile Z góry bardzo
        przepraszam, że nie odpiszę każdej z Was z osobna, ale jestem Wam naprawdę
        wdzięczna za rady no i bardzo mi miło, że mogę Was poznaćsmile

        Nadal męczę się z łyżeczką, ale nie zmuszam Maluchów do niej. Teraz postanowiłam
        odpuścić na tydzień, później znów spróbuję - zobaczymy jak to będzie. Macie
        rację, że może jeszcze nie są poprostu gotowe na łyżeczkęsmile

        ANJAZZIELONEGO
        A gdzie rodziłaś??? i gdzie Twoje Księżniczki leżały po porodzie? (bo
        przypuszczam, że musiały odleżeć swoje w szpitalusmile - może gdzieś przypadkiem
        mijałyśmy się w przelociesmile- ja rodziłam na Kopernika w Krakowie, tam też
        leżały moje Maluszki - początkowo na wcześniakach, następnie na patologii noworodka.
        Co do wagi Maluszków - to pani dr krakowska (obowiązkowe wizyty co miesiąc) jest
        w sumie zadowolona z wagi Bliźniaków i żadnych zastrzeżeń co do takowego nie ma.
        Jak na ukończone pół roczku są jednak malusiesmile, no ale w końcu to Dzieci z
        ciężkim startem...smile.
        Co do rozszerzania diety to lekarz mi nie pozwolił (ja sama byłam szczerze
        zaskoczona gdy w trzecim miesiącu metrykalnym kazała mi podawać soki i desery)
        co KAZAŁ! Gdyby to był sądecki lekarz to na pewno bym się nie dostosowała, ale
        to była Pani dr z Krakowa ze szpitala Uniwersyteckiego, która Maluchy zna od
        urodzenia (poza kierownictwem przychodni jest również dr na oddziale
        wcześniaków). Masz rację, że co pediatra to inna teoria na temat rozszerzania
        diety. Ale znaczenie w tym wypadku ma również to jak Dzieci są karmione. Moje od
        urodzenia są na mieszankach (niestety moja "laktacja" trwała zaledwie 3 doby,
        później mimo molestowania cyców i katowania się herbatkami pobudzającymi
        laktację, ta stopniowo zanikała i nie było szans na "rozhulanie" cycówsad ). Może
        to właśnie dlatego moje Pysie mają wcześniej rozszerzaną dietę?
        Dziękuję za gratulacje i również gratuluję serdecznie Córeczeksmile (ja przez całą
        ciążę byłam przekonana o tym, że będę miała dwie Panienki, dopiero dobę przed
        rozwiązaniem dowiedziałam się, że mam Parkę - nie dość, że byłam zszokowana tak
        wczesnym porodem, to jeszcze ten szok się pogłębił na wieść, że Oleńka to CHŁOP
        JAK DĄBwink big_grin )

        HANKMAM
        Z tym palcem to niezły pomysł......jak nadal będą tak protestować to wypróbuję
        ten sposób, jak zaakceptują, pokarmię Je chwilę palcem, i później spróbuję
        podawać na przemian paluch i lyżeczkę.

        Ja poprostu sugeruję się zaleceniami pediatry z Krakowa - a ta kazała zmuszać
        Dzieci do łyżeczki, póki nie zaczynają się bardzo wściekać i pocieszyła mnie, że
        początki zawsze tak wyglądają, a jedzenie łyżeczką jest o tyle ważne, że ponoć
        wpływa później na mowę (powtarzam tylko Jej słowa, ale zmuszać tak bardzo nie
        będę, bo mi się mogą zrazić na dobre do łyżeczki, zastanawiam się też czy aby
        problem nie tkwi w samej łyżeczce - moje są dosyć.....głębokie i plastikowe -
        może to Pysiom nie pasuje?, zastanawiam się nad kupnem czegoś porządniejszego i
        płytszego przede wszystkim.....hm.....sama nie wiem).


    • ewcians Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 13.05.07, 00:48
      Acha
      Jesteśmy po pierwszej wizycie u rehabilitantki. Mamy zalecenia co do ćwiczeń,
      codziennie je wałkuję z Maluchami, choć One szybko się nimi nudzą niestety i w
      sumie dziennie udaje mi się z Nimi poćwiczyć ok. 30 min (nie wiem czy to nie mało).
      Zuzia ma WZM w kończynach dolnych (górna połowa ciała odpuściła), leciuśką
      asymetrię ułożeniową (właściwie sama główka - odchyla ją na prawo - pozostałość
      z oddziału wcześniaków, gdzie wiecznie Ją układano na prawym boczku)oraz
      przetrwały odruch noworodkowy - zaciskanie piąsteczek. Mała również zauważa
      tylko swoją prawą część ciała - znów pozostałość z układania w inkubatorze, no i
      nie bardzo ma świadomość istnienia swoich nóżek

      Kacperuś właściwie jest ok. Ma jedynie nieznaczną asymetrię (również główka) i
      zaciskanie piąstek w pozycji na brzuszku.

      U Obojga mam kłaść też nacisk na obracanie się.
      Co prawda Oboje od jakichś 2 tygodni mi się obracają z brzuszka na plecki, ale
      nie robią tego zawsze, niestety nie potrafią obracać się z plecków na boczki i z
      plecków na brzyszek - ale mam nadzieję, że to się zmieni.

      Po trzech dniach ćwiczeń (konsekwentnie każdą chwilę aktywności Dzieci
      wykorzystuję na ćwiczenia) Zuza w pozycji siedzącej bawi się nóżkami - układa na
      nich rozprostowane dłonie i się głaszcze po nich, zaczęła zauważać swoją lewą
      łapkę - nawet kosztem prawej, dziś po raz pierwszy ułożyła w pozycji pionowej
      główkę prawidłowo, piąstki nadal zaciska w pozycji na brzuszku. Zaczęła się też
      częściej obracać z brzuszka na plecki i załapała, że można ten manewr również
      wykonywać w lewą stronęsmile.
      Kacpereka zaś ulubioną zabawą jest właśnie (poza staniem i "hipkaniem")
      przekręcanie się w obydwie strony z brzusia na plecki. Gdy Go stymuluję do
      obrotów z plecków na boczki już nie muszę Go do tego tak w 100% stymulować.
      Wystarczy, że zegnę Mu nóżkę i On już sam dalej "ciągnie" obrót.
      Tak samo jak Zuza nadal zaciska piąstki w pozycji na brzuszku.

      Rehabilitantka zakazała mi sadzania Dzieci, a tym bardziej stawiania Ich.W
      Krakowie zawsze powtarzali, że jeśli Dziecko coś wykonuje z chęcią i nie ma z
      tym problemu to nie należy bronić.
      Oboje siedzą już po 10, 15 min w podparciu samodzielnie. Zuzia zaczęła nawet
      kontrolować lekkie przechyły i sama się pionizuje gdy Ją gnie na boki. Kacperek
      jeszcze się tak nie pionizuje, ale też łapie o co w tym chodzi. Oboje bardzo
      lubią gdy się Ich stawia (trzymając pod paszki) bo wówczas mogą sobie "pohipkać"
      jak szaleni. A cieszą się przy tym niemiłosiernie.
      JAk Im ograniczam te czynności to się wściekają i cały dzień marudzą......
      Sama nie wiem co robić.......narazie pozwalam Im na powyższe czynności, ale nie
      tak często jak przed rehabilitacją.....

      Mam też problem z Zuzią na spacerkach. Perełka za nic na świecie nie da się
      położyć w wózku - poprostu nie ma na Nią siły - a że lubi się jeszcze czasami
      zapominać z płaczu tak więc gdy się już zaczyna bardzo rozkręcać to muszę Ją na
      ręce brać i chodzić póki nie padnie. Czy Wasze pociechy w wieku ok. 6 m-cy
      również tak miały??. Moje Dzieci zmusiły mnie do zmiany gondolek na spacerówki,
      jednak tych nie da się rozłożyć na poziomo całkowicie, a pozycja "troszkę do
      góry" nie wystarcza mojej Córci. Nie ułożę Jej oparcia w następnym stopniu
      (czyli pozycji siedzącej), bo siadać nie może za wiele..........
      Jak jeszcze 2 tygodnie temu, gdy poczuła, że wózek się toczy natychmiast
      zasypiała, tak teraz już tak nie robi. Tak więc moje spacery ograniczają się
      ostatnio do drogi wokół osiedla, bo nigdzie dalej nie da się z Bliźniakami wyjść
      (pchanie wózka o wadze 15 kg + 6 kg Kacperka i niesienie Zuzi na rękach w tym
      czasie nie jest łatwą sprawą....niestety.....poza tym z Dwójką w wózku nie
      bardzo radzę sobie z krawężnikami wyższymi, a co dopiero z jednym w wozku i z
      drugim na rękach). Mam nadzieję, że ta niechęć do wózka w końcu przejdzie? czy
      nie?sad

      Pozdrawiam Was serdeczniesmile

      Ło matko same dylematy mambig_grin

      • anjazzielonego Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 13.05.07, 07:28
        Ewcia,
        rodziłam w Bochni,potem byłyśmy w szpitalu w Tarnowie.
        Co do wagi- przecież NIE są zbyt małe/ chude, no co Ty! Znam dzieci z wagą
        urodzeniową 3 kg, które mając pół roku ważyły 6,5 kg.
        Moja lekarka mówi, że waga moich małych na pół roku (6500 i 6300) jest
        REWELACYJNA i ja jej wierzęsmile)
        A nie jakimś obcym idiotkom spotkanym czasem na mieście, które mówią: " no mój
        jak miał 4 mce tyle ważył"smile)

        Łyżeczki:
        te z Canpolu itp pakowane po 2 szt są za duże, ja dostałam z Nestle malutką,
        plastikową łyżeczkę, jest 2 x mniejsza, super podaje się nią leki i musy, może
        spróbuj kupić coś mniejszego.
        A co do spacerów, ja mam od samego początku spacerówkę typu Graco, początkowo
        były i gondolki, ale małe błyskawicznie wyrosły. Też wyją przy ubieraniu przed
        spacerem i wkładaniu do wózka, ale jak trochę nim potrzęsę i ruszę, uspokajają się.
      • anjazzielonego wózek 13.05.07, 07:30
        A jaki masz wózek?
        ja sobie super radzę z krawężnikami itp, a nie mam kół pompowanych.
        • ewcians Re: wózek 13.05.07, 22:41
          Ja mam Implast Spider. Na pompowanych kołach.
          Wklejam link żeby można było zobaczyć:
          www.allegro.pl/item190924054_wozek_dla_blizniakow_implast_spider_mega_oferta.html
          Generalnie poza tymi cholernymi krawężnikami wózek prowadzi się nieźle - pięknie
          skręca (właściwie można manewrować bez problemu jedną ręką), "buja się na boki"
          bo jest na amortyzatorach. Nie wiem....może ja mam za mało siły do wyjazdu na
          wyższe krawężniki? (z tymi mniejszymi nie mam kłopotu). Albo może to dlatego, że
          siedziska spacerówek są wysoko? nie mam pojęcia.
          Co do szpitala to wygląda na to, że nie mogłyśmy się żadnym cudem spotkać.
          Co do wagi Maluchów i komentarzy w stylu "jak na pół roku to kruszynki z nich"
          nie reaguję. Pierwsza święta zasada mam wcześniaków brzmi: nigdy nie porównuj
          swojego Malucha do dzieci urodzonych o czasie", a zaraz za tą jest następna
          "oraz z innymi wcześniakami" I ja się tego trzymam. Lekarze nie mają zastrzeżeń
          co do wagi - więc ja też Im wierzę - zresztą podświadomie (intuicyjnie) czuję,
          że z Maluszkami wszystko ok, a podobno nie ma nic bardziej nieomylnego niż
          matczyna intuicja i jej trzeba słuchać (tak mi lekarze powtarzają).smile

          Kurczę mam nielada problem z Zuzią - Szczwana Baba nauczyła się siedzieć sama. I
          tak jej się to spodobało, że NIE CHCE WOGÓLE LEŻEĆ!!!! poza przypadkami gdy śpi.
          Cały czas przechyla mi się do przodu, podpiera łapkami po bokach i siedzi sobie
          Dama - a jak tylko chcę Ją oprzeć to .......zaczyna tak się kręcić (właściwie
          rzucać) i krzyczeć, że ja kapituluję. Co ja mam Jej zrobić z tym siadaniem?? Nie
          wiem czy Ją zmuszać do opierania tułowia i głowy o mnie czy nie - a jak zmuszać
          to jak? Mała mi się zapomina z płaczu.
          Dziś wykorzystując przepiękną, bezwietrzną pogodę wybraliśmy się do Krynicy.
          Mała tak sobie upodobała siedzenie, że za cholerę nie chciała inaczej. No robiła
          taki rajban, że ludzie aż wstawali ze swoich miejsc i patrzyli na mnie jak na
          wyrodną matkę (a Zuza baaaardzo donośnie krzyczy), nawet kilka osób podeszło z
          pytaniem "a cóż pani robi temu biednemu dziecku?!" na co odpowiadałam z
          uśmiechem: "nie widać? obdzieram ze skóry" tongue_out. Tym sposobem pozbywałam się
          natrętów ciekawskich.
          W tej sytuacji, by Mała nie robiła zadymy na każdym kroku poprostu pozwoliłam
          Jej siedzieć - aaaaależ była zadowolona!!!! bawiła się nóżkami, gadając do nich
          i śmiejąc się w głos.
    • ewcians MUSZĘ Wam się czymś pochwalić!!!!! 18.05.07, 23:02
      Bo nie wytrzymam - z kimś muszę się podzielić moją dziką radościąsmile.
      Otóż - dziś moja rehabilitantka, gdy zagaiłam Ją na temat stanu rozwojowego
      moich Maluchów powiedziała mi, że umiejętności jakie opanowały moje Bliźniaki
      (większość tych umiejętności) dorównuje umiejętnościom dzieci 6 miesięcznych -
      donoszonych!!!
      Mamy tylko jeszcze do opanowania prostowanie dłoni w pozycji na brzuszku i
      doskonalenie umiejętności obracania się we wszystkie strony. Ale zarówno z
      jednym jak i z drugim nie jest źlebig_grin i niewiele tej re-habilitacji potrzebabig_grinbig_grinbig_grinbig_grin.
      Mamo! oby tylko takie wiadomości otrzymywać !
      ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!!!!!!!!!!
    • mama.ady Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 19.05.07, 00:18
      cześć ewka - moja współtowarzyszko ze szpitalnej salismile
      no i po co ja wchodziłam w ten Twój wątek - zdołowałam sięsad Twoje zuchy już
      takie wielkie a moja waży dopiero 3300gr...i nie chce jeść mimo, że w końcu
      nauczyłyśmy się karmić piersią! też jej daję zupki, przeciery owoc. i kaszki i
      wszystko na nicsad a poza tym zdrowa - wada serca w leczeniu ale przeciek zarasta
      i wizyta kontr.dopiero w październiku, rozwija się też prawidłowosmile cieszę się,
      że i u Was ok! napisz na priv, papa ksenia
      • ewcians Re: Witam - chciałam się przedstwić:) 19.05.07, 01:13
        KSENIA!!!!!!!!!!!!!!!!!KSENIU!!!!!!!! MAMUŚ - poryczałam się z radości, że
        którąś z Mam oddziałowych udało się spotkać właśnie tu!!! bardzo na to liczyłam!!!!

        Kseniu - nie dołuj się!!! w końcu Twoja Adunia była naprawdę Kruszyneczką w
        porównaniu z moimi Pysiami! daj Jej czas! Moja Zuzia też niejadek i co ja się
        muszę nakombinować żeby choć ociupinkę zupki zjadła - kachę z mlekiem lubi ale i
        tak Kacpero bije Ją na łeb i szyję w ilości zjadanego pokarmusmile. Takie te nasze
        Babule poprostu wybrednewink znaczy się - mają charakterki i wiedzą czego chcą -
        ni cholery nie przekonasz do swoich racjibig_grin. Zobaczysz......te nasze Gwiazdeczki
        wybiorą nam piórka, aż nam w pięty pójdziebig_grin - już to widać!!!!

        Bardzo, ale to BARDZO BARDZO BARDZO cieszę się, że Adusia (moja Pupilka
        oddziałowa!!!) rozwija się prawidłowo, a komplikacje z serduszkiem ustępująsmile
        Ja mam wizytę u Tomaszczykowej pod koniec czerwca (jeździsz do przychodni na
        Kopernika????). Tak wogóle to bardzo chętnie bym się z Tobą spotkała - straciłam
        z Ekipką Dzielnych Mam Listopadowych kontakt....i bardzo bym chciała go
        odbudować......nqawet bardziej niż bardzo!
        Nie wiesz co u Mamy Oliwki????a u Mamy Kacperusia????
        Stuknę do Ciebie na priv.
        JEZUSIE JA JA SIĘ CIESZĘ, ŻE CIĘ TU SPOTKAŁAM!!!!!!! JUUUUUUPIIIIIIIIII!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka