Dodaj do ulubionych

bliźniaki 33tc

10.10.07, 15:01
Cześć,
Chciałam sie przedstawić.
Tydzień temu 3.10.2007 urodziły sie moje dzieci:
Celestynka i Lucjan waga 1700, 1650 i 45 cm w 33tc.
Dzieci maja się w miarę ok.
Urodziłam przez cc, ale rodząc już naturalnie 7 cm rozwarcia i z pupą małej na
starcie.


Czytałam to forum od początku ciąży, ale pod koniec przestałam bo byłam pewna,
że nie będzie mi potrzebne.

Na razie złapałam konkretnego doła. Mąż sie na mnie za to obraził i wyrzuca
mi, że jestem zła matką.
Mam nadzieję, że do powrotu dzieci do domu wszystko sie unormuje.

Czy któraś z was miała spadki nastroju po porodzie? Chyba nie jestem sama??

pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • 100ania Re: bliźniaki 33tc 10.10.07, 15:08
      Spadki nastroju to za mało powiedziane.
      Ryczałam średnio co trzeci dzień.

      Zdrówka dla dzieciaczkó.
    • ania.silenter Karolino Marto 10.10.07, 20:21
      Przeczytałam Twoje ostatnie pytanie...Jest nawet ponoć takie specjalne
      określenie "doła", który przeżywa matka wcześniaka. Jakiś syndrom winy
      niedonoszenia ciąży czy coś takiego...Ja miałam tak koszmarne wyrzuty sumienia i
      "doła", że szkoda słów.To zupełnie normalny objaw. A Twój mąż też pewnie
      przeżywa i boi się o dzieci...Musicie się wspierać na ile to możliwe.
      A, nie przedstawiłam się - jestem Ania, mama prawie 4-letniej Oli, która
      urodziła się w 31 tc z wagą 1120g.
      • annawoj Karolino Marto 11.10.07, 08:20
        znamy sie z froum listopadowego, wiec znasz moja historie.
        Staram sie trzymac, ale roznie z tym bywa...Wyrzuty sumienia to
        normalne - ze za krotko jestem przy malym w szpitalu, bo biegne do
        domu sciagnac mleko miedzy wizytami, bo porod przedwczesny przez
        mnie, bo nie przybiera na wadze przez moje kiepskie mleko, za malo
        pożywne (wygladam i wazw juz niemal tak jak przed ciaza, a od porodu
        minelo dopiero 10 dni)-stram sie wmuszac jedzenie i tyc, skutek jak
        na razie odwrotny. Denerwuje sie, ze maly ciagle w szpitalu, bo te
        wczesniaki ktore znam z forow w jego wieku juz wracaja do domu, a u
        nas sie nie zapowiada...Kraze jak zmora miedzy domem a
        szpitalem.Placze, choc szybko to mija, czasem dopadaj mnie kryzysy -
        przedwczoraj pzreryczalam caly wiezor i maz nie mogl mnie uspokoic.
        Wyrzucam sobie, ze jestem zla matka, nie chce mi sie z nikim gadac,
        nie odbieram telefonow. Poklocilam sie z tesciowa, z ktora do tej
        pory mialam swietne relacje -jest pzrewrazliwiona na punkcie zdrowia
        swojej wnuczki, naszej bratanicy, u ktorej szuka wszelakich chorob
        (wg mnie dziewczyna jest zdrowa) i te niepokoje przenosi na moje
        dziecko - ktore wiadomo, wczesniak, bedzie chorowalo w dwojnasob. A
        jak nie to znaczy, ze lekarze nie potrafia u niego znalesc chorob i
        sa zlymi lekarzami. Poglebia moja frustracje opowiadajac o chorobach
        ktore mu groza i jak mantre powtarza ze nie bede miala mleka, bo nie
        pije mleka. Na razie pokarmu mam wystarczajaco.Mleka nie pije i nie
        bede!
        To tyle u mnie. Nie martw sie, bedzie dobrze. Maz na pewno tez jest
        zdezorientowany nowa sytuacja (zwlaszcza ze wasze szczescie jest
        podwojnesmile), a ty na pewno jestes swietna, troskliwa mama,
        najukochansza dla swoich dziecismile Pozdrawiam cie cieplutko
        • ciesia Re: Karolino Marto 11.10.07, 11:24
        • ciesia Re: Karolino Marto 11.10.07, 11:27
          Za szybko entersmileDol to malo powiedziane, jak juz wczesniej ktos
          napisal. Ja ryczalam cale dnie, bylam jak w amoku, niedocieralo do
          mnie co mowia ludzie.Wszystkie to przeszlysmy i zycze Ci duzo
          cierpliwosci. Maz na pewno tez sie martwi moze nie potrafi tego
          okazac, tez jest zdolowany ale musicie sie teraz wspierac dla
          Waszych maluszkow.Pozdrawiam
      • tartulina Re: Karolino Marto 12.10.07, 07:49
        Witaj. Chyba większość z nam miała spadek formy po porodzie, ale z każdym nowym dniem będzie trochę lepiej. Trzymaj się i zbieraj siły witalne dla swoich Skarbeczków.Dużo zdrówka dla Dzieciaczków. Pozdrawiam. Agnieszka
    • ewcians Re: bliźniaki 33tc 12.10.07, 01:42
      Witaj Słonko.
      Nie przejmuj się spadkami nastroju - to normalne po traumie związanej z
      wcześniejszym porodem. Ja urodziłam przez cc Zuzię i Kacperka (27 tc. 950 i 900
      g) 11 m-cy i 1 dzień temu. Po po prodzie położyli mnie na sali z mamą Dzidziusia
      urodzonego w 35 tc...... Ona chodziła do swojego Synka, dotykała, głaskała,
      pieściła, karmiła, przewijała itd, a ja nawet nie mogłam swoich Pysiaczków
      zobaczyć.Na drugi dzień położyli nam na sali Ksenię ( KSENIA CAŁUSKI!!!), też
      mamę Wcześniaczki. Było lepiej, aczkolwiek obydwie wyłyśmy równo w poduchy, i w
      rezultacie jak jedna widziała łzy drugiej to sama wyła.
      W rezultacie stwierdziłam w 3 dobie po porodzie, że ja zwariuję na tym
      szpitalnym łóżku i się wypisałam ze szpitala. Załamka trzymała mnie bardzo
      długo, jedynie gdy jeździłam do Maluszków i codziennie mogłam patrzeć na nie -
      choć nieraz serce mi pękało, jak widziałam Ich cierpienie, a już nie wspomnę o
      momentach gdy otwierały swoje oczęta i osłabione chciały bardzo spojrzeć na mnie
      - smutnymi i zmęczonymi oczkami (mój Boże, jak to teraz opisuję, znów łzy mi
      napływają do oczu) - ja uśmiechałam się do Nich, łykając łzy i odganiając
      dręczący mnie ból. Ale przyjeżdżałam do domu (dystans 100 km) i wyłam w poduszkę
      przez pół nocy - aż nie padłam (dosłownie) ze zmęczenia. Dopiero po ponad
      miesiącu przyzwyczaiłam się do tej całej sytuacji - owszem nadal wyłam w
      poduchę, ale już nie chodziłam jakbym była nie z tego świata i zaczęłam pamiętać
      coś więcej niż tylko chwile spędzone z dziećmi.
      Co do Twojego Małżonka....
      Ja rozumiem, że sam jest w szoku, rozumiem, że przeżywa tę całą niespodziewaną
      sytuację, ale nie rozumiem jednego - za co niby On Cię nazywa złą Matką??? za co
      Cię obwinia???? za to, że złapałaś normalnego doła ??? każda mama takiego łapie
      - bo musi wrócić do domu bez Dzieci, bo nie może od razu po porodzie przytulić,
      przebrać, nakarmić. Pewnie takie insynuacje Cię ranią - i szczerze powiedziawszy
      podziwiam Twój spokój w tej kwestii.......na szczęście mój Mąż bardzo mnie
      wspierał po porodzie, właściwie tylko dzięki Niemu nie zwariowałam (a byłam
      naprawdę blisko obłędu), nikt tak jak On mi nie pomógł w tamtych ciężkich
      chwilach, tylko na Jego ramieniu mogłam się wypłakać do woli, tylko Jemu mogłam
      wykrzyczeć (dosłownie) swój ból, ten niesamowity ciężar jaki miałam na sercu,
      później też mnie wspierał, niejednokrotnie z Kacperkiem było bardzo
      źle......wówczas tylko On potrafił mnie przytulić, powiedzieć jak bardzo
      kocha.... . Na początku, zaraz po porodzie obwiniałam się za to, że moje Dzieci
      muszą tak cierpieć.....nikt inny jak mój Mąż wybił mi to z głowy. NIGDY nie
      nazwał mnie złą matką - po wypisie Dzieci ze szpitala, bywa między nami różnie,
      padają słowa przykre, niespotykane wcześniej, jednak tych dwóch słów raniących
      do głębi nigdy nie usłyszałam z ust mojego Męża.......
      Jedyne co mogę Ci doradzić w takiej sytuacji to - wytłumacz Mu, że czasem porody
      przedwczesne zdarzają się i Matka niczemu tu nie jest winna, po drugie uświadom
      Mu, że Bliźniaki mają to do siebie, że z reguły rodzą się przed terminem, po
      trzecie niech się Chłop cieszy, że Maluszki radzą sobie nieźle!, po czwarte -
      powiedz Mu, że w takiej sytuacji powinniście być razem, tworzyć Jedność - jedno
      winno wspierać drugie, a nie dołować.
      Narzekam na swojego Chłopa - ale w sumie po tym co tu przeczytałam dochodzę do
      wniosku, że trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno........
      Wiem, że kochasz swojego Męża - ale nie daj się poniżać......tak nie można.
      Opowiedz Mu może o Bliźniakach - Kacperku i Zuzi urodzonych we wspomnianym
      wcześniej 27 tc (pomimo leżenia, i trzymania usilnego nóg razem), które przeszły
      wiele.........a dziś (11 m-cy skończyły 10.10) są Słodkimi, bardzo ruchliwymi,
      normalnie rozwijającymi się Maluszkami.
      Chcesz - napisz na maila ewcian@tlen.pl - opiszę Ci całą historię moich Skarbów
      od początku do dnia dzisiejszego. Może to podniesie Cię na duchu - a Twojemu
      Mężowi doda optymizmu i pozwoli zrozumieć, że obwinianie Mamy o wcześniejszy
      poród nie jest najlepszym wyjściem - może nasza historia poprawi Mu humor i coś
      uświadomi.
    • oyate Re: bliźniaki 33tc 12.10.07, 11:13
      Przede wszystkim ogromne gratulacje!!! Niech mąż nie gada głupot!!!
      Przepraszam ale się aż zdenerwowałam jak to przeczytałam...zła
      matka??? Ciekawe jak on by sobie poradził z burzą hormonalną i
      wcześniejsze przyjście dzieci na świat!!!

      Nic się nie martw to minie. Ja też jak się urodziły moje córki to
      miałam "baby blues'a". Cieszyłam się,za chwilę płakałam. Mleka po
      pachy a karmić za często nie mogłam, bo się wychładzały. Odciągałam
      w dzień, w nocy. Byłam wykończona i strasznie zmienno nastrojowa.

      Na szczęście to minęło. W domu zawsze lepiej więc byle do przodu!!

      Pozdrawiam!
    • trzyraczki Re: bliźniaki 33tc 12.10.07, 23:35
      Będzie dobrze,może tak jak w moim przypadku - płacz za każdym
      razem "oczyszcza".w obliczu problemów z dziećmi nie da rady być
      wiecznie optymistyczną i nieugiętą.Jestem mamą trzylatka
      (41tydz.,3960) i trojaczków(10.07.07, 34tdz.,2000,2080,2140)i
      miałam,mam i będę miała chwile załamań tym bardziej że jestem prawie
      sama w domu(mąż pomyka na dwóch etatach żeby powiązać sytuację
      finansową, rodzina za daleko i pomaga sporadycznie, na pomoc
      instytucji nie mam co liczyć bo "za dodrze" zarabiamy - choć do
      średniej krajowej nam daleko ).Pierwsze łzy były jeszcze zanim
      trójka przyszła na świat - oderwanie łożyska(dobrze że byłam w
      szpitalu),świadomość okropnego zagrożenia życia maluchów i do tego
      strajk lekarzy, noc i jeden neonatolog na dyżurze(uratowanie ich to
      głównie jego zasługa: Karolek - 2000 g, 1 Apgar,intubacja,Klaudiusz-
      2140,4 apgar i CEPAP, Magda - 6 apgar,samodzielny oddech ale potem
      CEPAP)następne łzy to jakaś 5 doba,potem radość jak szefowa OIOMU
      mówi: co na intensywnej terapii robią zdrowe dzieci?(po tygodniu)
      potem znowu chwile załamań podczas dojazdów na "widzenia" do szpitala
      ( musiały przekroczyć 2 kg, bo pospadały z wagą do 1750) i radość po
      powrocie dzieci do domu (po 3 tygodniach).A teraz to na
      zmianę:pierwszy uśmiech dzieci- radość, płacz wszystkich razem gdy
      jestem sama - łzy z bezsilności.Mój mąż mówi że kobiety są
      twardzielki - są w stanie wszystko wytrzymać gdy w grę wchodzi
      zdrowie i dobro ich pociech - faceci nie dali by rady i dlatego oni
      nie rodzą(a ja nie wiem czy wtedy się cieszyć czy wściekać)A maluchy
      po 3 miesiącach : Karol 4660,Klaudiusz 5400,Madzia 4720 chyba
      całkiem dobrze smile) pozdrawiam
    • mamaigiiemilki Re: bliźniaki 33tc 12.10.07, 23:46
      hej!
      ja ur tez swoje blizniaczki w 33tyg- wazyły 1800 i 1700/46cm;
      (pociesze, ze rozwijaja sie ok, nie potrzebowały rehabilitacji);
      to, ze masz doła to zupełnie normalne- jak juz pisały dziewczyny;ja
      lezałam ze swoimi w szpitalu, po dwoch tyg. małe mogłe juz wyjsc a
      tu ja dostałam temperatury- kurcze, jaka ja wtedy byłam załamana,
      płakałam b.czesto, nie spałam...no bo juz prawie byłysmy w domu...
      po wyjsciu było ok, ale po jakims czasie znow "łapałam dołą"(typu:
      siedze w domu, tylko dzieci i dzieci...); i wtedy moja mama
      wypedziła nas siła do kina- cały film myslałam o corach, zrozumiałam
      co dla mnie teraz jest najwazniejszei od tamtego czasu wszystko jest
      wporzadku- a panny maja juz prawie 2,5roku;
      takze głowa do góry, to minie, naprawde- ale wg mnie do tego jest
      potrzebne wsparcie najblizszych;
      • karolina_marta Re: bliźniaki 33tc 13.10.07, 13:31
        Dziękuję za słowa wsparcia.

        W tej chwili jest nieco lepiej, ale myślę, ż jeszcze nie jedne takie chwile
        przede mną.
        mam skłonności do łapania dołów i chyba muszę się na nie przygotować.
        Byłam bardzo zaskoczona tym złym nastrojem, bo tak naprawdę, wszytko udało sie z
        porodem szczęśliwie a ja tak sie poddałam.
        dzięki...
        • 100ania Re: bliźniaki 33tc 13.10.07, 14:15
          nawet po porodzie w terminie, super szczęśliwym "łapanie doła" jest na porządku dziennym. Zmiana sytuacji, nowe przeżycia, hormony - wszystko powoduje, że bez żadnej powaznej przyczyny łzy kapią i nos sie robi czerwony. A potem każda z nas myśli "i czego ja beczę?". No ale tego nikt nie wie. Główka do góry i pisz jak będą "dołki" na drodze smile
          • jolantusia1 Re: bliźniaki 33tc 13.10.07, 14:57
            trzymam kciuki za Was, koniecznie pisz jak będziesz łapała doła, niestety to
            normalne u nas, stres ogromny. Napisz koniecznie jak się mają bliźniaki ile już
            ważą, jak oddechowo, usg główki itd. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka