Dodaj do ulubionych

zrozpaczona mama

19.03.08, 09:57
witam. proszę o wsparcie bo smam nie wiem co mam robic. urodzilam
1/02/2008 w 27 tc chłopca waga 1050kg. apgar 5/6. W pierwszym
tygodniu miał zamykany przewód Botalla. Był pod respiratorem ok. 3
tyg. na wysokich nastawach ok80-100%. Potem przeszedł na cpap ok. 1
tydzień. Był karmiony moim pokarmem ok 30 ml. i było wszystko ok.
Niestety ok. 3 tygodnie po cesarce malutki dostał martwiczego
zapalenia jelit i niestety wróciły kłopoty z oddychaniem i znów
respirator naprzemian z cpap-em. 10 dni leczenia antybiotykiem,
objawów klinicznych zapalenia jelit już niby nie ma ale nadal
wychodzi krew w kale. W międzyczasie został odstawiony od karmienia
moim mlekiem poniewaz przy zapaleniu jelit musi być karmienie
pozajelitowe. Kolejny zabieg chirurgicznego wszczepienia rurki pod
obojczyk aby mozna było karmić mojego Mateuszka. Niestety znów pod
górkę bo niby spada CRP ale morfologia jest brzydka i okazuje sie że
dziecko ma sepse- bakterie z jelit przedostały sie do krwiobiegu.
Znów kłopoty z oddychaniem. Lekarka mówi ze dorze byłoby znów
wrócić do karmienia moim mlekiem - ale jest krew w kale i tego nie
można zrobić. Na rurce którą ma wprowadzona pod obojczyk i przez
którą jest karmiony jakimś zbilansowanym pokarmem mogą gromadzić sie
te bakterie powodujące zakarzenia. Dobrze byłoby się tego pozbyć ale
jak go wtedy karmic ? Czy on już umiera ? Proszę pomózcie bo chyba
zwariuję, ciagle ryczę, codziennie jestem w szpitalu z moim
aniołkiem, w wolnych chwilach się modle i juz nie mam siły patrzeć
jak z niego uchodzi życie. Oststnio w urodziny męza 15/03/08 byliśmy
u Mateuszka razem, wyglądał slicznie siostra nawet zastanawiała sie
czy nie wyjąc mi go z inkubatora- taka byłam szczęśliwa. Niestety
dzień później okazało sie że ma tą sepsę o której wcześniej pisałam.
Oboje z mężem nie mogliśmy pochamowac łez nad tą biedną iskierką.
Trzymałam maluszka za maleńką rączkę i wyłam. Biedactwo patrzyło na
mnie takimi ogromnymi oczami chociaż wiem ze jeszcze mnie nie może
widzieć i nagle z jego maleńkich oczek popłynęły dwie łezki.
Myślałam że mi serce pęknie ale to byłoby za dobrze- pęka mi po
kawałeczku. Otarłam mu łezli i całuje tą chusteczke na której one
już wyschły w nadziei że nie wyschnie życie mojemu dziecku.
Proszę napiszcie czy ktos z Was miał podobne przeżycia i dziecko
żyje i rozwija się dobrze.
Obserwuj wątek
    • beataa5000 Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 10:56
      aż się popłakałam czytając Waszą historię.Niestety(a może i stety)
      nie mamy podobnych doświadczeń więc nie mogę fachowo coś
      doradzic.Chcę powiedziec tylko,żebyś się nie załamywała i myślała
      pozytywnie,bo to naprawdę działa cuda.Myslę,że odpisze ktoś, kto
      miał podobną historię.Wierzę,że stan Twojego maleństwa ulegnie
      poprawie.Będę się o to modlic.Na pewno jest w dobrych rękach.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki,żeby maluch szybko wrócił
      do zdrowia.Napisz jak będą jakieś zmiany.
      • traganek Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 11:15
        Niestety takie chwile pamięta niejedna mama wcześniaczka. Moje
        bliźniaki, które mają już dwa latka też dużo przeszły. Oprócz
        normalnych sytuacji na oiomie typu bezdechy, reanimacja były w
        stanie krytycznym gdy córeczka dostała zapalenie płuc i odmę płucną
        (wówczas zaintubowana na wysokich parametrach 90%, śpiączka
        farmakologiczna przez dwa tyg). Synek miał niedodmę po zachłyśnięciu
        i umierał na naszych oczach (w całym województwie nie było wolnego
        respiratora) i gdyby nie interwencja wspaniałego lekarza nie
        miałabym moich cudownych dzieci. Dodatkowo wciąż słyszałam od
        lekarzy, że nie wiedzą co mają już robić...
        Znam chłopca, który przeszedł dokładnie to co Twoje dziecko i oprócz
        tego, że musiał dużo czasu spędzić w szpitalu i wolniej się przez to
        rozwija, jest normalnym wcześniakiem. Nie można się poddawać.
        Życzę Wam dużo spokoju w te Święta.
      • bijou82 Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 16:20
        kochana
        moja madzia w 8 dobie zycia (urodzona w 26tyg,830g) miala martwicze
        zapalenie jelit wazyla 670g i nic nie jadla.miala operacje.gdy ja
        rozcieli stwierdzili sepse.wszystko bylo zakazone.ponad miesiac
        walczyla,3 antybiotyki,ale pokonala i sepse i jelitka sie
        zagoily.bylo bardzo zle.nie karmilam malej wcale swoim mlekiem sad
        powolutku przybierala na wadze i nadal powoli przybiera - ma 14,5
        miesiaca (11 korygowane) wazy 6kg.ale najwazniejsze ze
        zyje,powolutku sie rozwija (miala tez wylewy w glowce 3/4
        stopien,wiec ma duuuzo do nadrabiania)..ale jest z nami,je wszystko
        i nie ma zadnych problemow ani z brzuszkiem ani z jedzeniem.tez
        miala podobojczykowo zakladane wklucie i w udowa tetnice...tro
        straszne-wiem.miala tez zrobiona stomie,zeby jelito sie zagoilo w
        srodku (ponad 2,5miesiaca).to bylo zrodlo bakterii...ale dala sobie
        rade.
        3mam kciuki za was,za malenswto.dzieci sa bardzo silne i walcza
        nawet jesli my-rodzice czasami nie mamy juz sily!!!
    • pas.ja Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 11:16
      kochana.
      badz dzielna,
      dla synka.
      • justa-1234 Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 12:03
        witaj
        Musisz byc dobrej mysli, wiara czyni cuda,na tym forum jest duzo
        wczesniaczków z tego tygodnia które mialy podobne problemy i teraz
        sa zdrowymi dzieciaczkami.Te nasze maluszki sa takie silne ze
        potrafi nas i lekarzy bardzo zadziwic. Sciagaj dla aniego mleczko i
        zamrazaj na pozniej..to pomaga przetrwac zle chwile,masz swiadomosc
        ze robisz cos dla maluszkawinkNam mówiono ze mamy daleka droge przed
        soba(bylo to rok temu) i ta droga bedzie miala duzo wzlotów i
        upadków..dwa kroki do przodu ,jeden do tylu...tak tez bylo.W
        szpitalu spedzilismy 125dni.Moj syn zjadl podczas tego pobytu wiecej
        antybiotyków i lekarstw niz ja przez cale moje zycie.Zlapal
        gronkowca szpitalnego, pelno infekcjii,przez dlugi czas nie oddychal
        sam. Teraz ma juz roczek, jest malutki bo 6300gr(waga urodzeniowa
        645gr)i oprócz refluksu, który nam wstrzymuje rozwój ruchowy i tym
        samym wzrost - niemamy wiekszych problemów(a przynajmniej jeszcze
        nie nadzeszly)Pozdrawiam Cie i zobaczysz ze bedzie coraz lepie, maly
        juz przeciez pokazal ze nie potrzebuje respiratora i wysokich
        parametrów, niebawem jak pozbedzie sie choróbsk wróci na
        cpap..Trzymamy kciuki
        Ps.wiem ze to trudne ale postaraj sie nie plakac przy
        inkubatorku,podobno to czuja.
        Mama Justyna i Kacperek (24tydz)
    • ania.silenter mamo Mateuszka 19.03.08, 11:58
      Wszyskie jak tu jesteśmy przechodziłyśmy takie chwile. Krok naprzód,
      dwa do tyłu...Z tego co piszesz Twój synek radzi sobie całkiem
      nieźlesmile.
      Moja Ola urodziła się z wagą 1120g, w 31 tc, silna, w miarę sobie
      radziła (choć też miała martwicze zapalenie jelit), już ją
      kangurowałam, już sama karmiłam sondą (też miała wkłucie centralne),
      już zmieniałam pampersy a tu nagle...buch! Trzy tygodnie po
      porodzie - sepsa! CRP 230 i stan krytyczny. Przez prawie dwa
      tygodnie.
      4 lata później:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,963968,2,5.html
      To Ola, jest zdrową, zwinną i mądrą dziewczynką.
      Nie trać nadziei, mamo Mateuszka, wcześniaki są silne i bardzo chcą
      żyć. Jedyne co możesz teraz dla synka zrobić to nie załamywać się i
      utrzymywać pokarm (mnie się to niestety nie udało i Olunia była na
      sztucznym mleku).
      przytulam
    • mamawcze-sniaczka Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 12:18
      DZIELNA MAMO moja córka dostała sepsy po 13 dniach od urodzenia stan
      krytyczny 14 dni mówili mi ze z punktu medycznego zrobili juz
      wszystko (odczodziła nam 2 razy ale ja reanimowali)ze pozostało sie
      modlic ,siedziałam u niej całe dnie i prosiłam walcz dla mamy dla
      siebie i dla brata i taty po 14 dniach niespodziewanie dla
      wszystkich crp spadło a miała 175 i zaczeła oddychac musi byc
      dobrze .przytulam
      • mariagajor Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 13:24
        Witaj kochana mój synek ur 26 tydz 950g tez przeszedł martwicze zapalenie
        jelit,borykaliśmy sie z tym 2 tygodnie bite,do tego odma płuc,retinotapia
        wcześniacza,dysplazja oskrzelowa,gronkowiec oraz bakteria coli,jak się urodził
        powiedzieli,że jak przeżyje 24 h to jest szansa na uratowanie,ale przez miesiąc
        wcale nie było lepiej potem powoli powoli sie poprawiało i tak po prawie 3
        miesiącach opuscilismy szpital,bądz dobrej mysli,nie placz przy dziecku to mu
        nie pomaga,wrecz przeciwnie,nie zapominaj,ze on czuje to co ty,mów do niego
        spiewaj,głaszcz opowiadaj bajki,moze to smieszne,ale to naprawde czyni cuda,no i
        trzymaj sie za nic w swiecie nie załamuj sie jestem z tobą
    • mama-cudownego-misia Re: zrozpaczona mama 19.03.08, 17:40
      Kochanie, Twój synek jeszcze nie umiera. Jest ciężko chory, ale tu
      na forum jest wiele dzieci, które przechodziły to samo, co on, i
      wyszły z tego. Dzieci są niesamowicie silne i się nie poddają.
      Czasem potem mają trochę kłopotów ze zdrowiem, i muszą np. być przez
      pewien czas rehabilitowane, ale rozwijają się normalnie. Nie bój się
      płakać, to pomaga. A Mateuszek to piękne imię, jedno z tych, które
      brzmią tak miękko, jak "kocham cię". Dobrze, że ma taką kochającą
      mamę, i mam nadzieję, ze już niedługo będziesz trzymac swojego
      maluszka w ramionach.
    • ewcians Re: zrozpaczona mama 20.03.08, 22:33
      Kochana Mamo Mateuszka.
      Dokładnie wiem przez co przechodzisz - zresztą nie ja jedna. To bardzo bardzo
      ciężkie i traumatyczne chwile w życiu, ale POD ŻADNYM POZOREM nie możesz się
      załamywać....
      TYLKO TY - UKOCHANA MAMA SWOJEGO SYNECZKA dajesz Mu siłę......i sama DLA NIEGO
      MUSISZ BYĆ SILNA - choć to naprawdę ciężkie zadanie, ale da się wykonać.
      Po pierwsze - wchodząc na oddział MYŚL TYLKO POZYTYWNIE!. Mów do Mateuszka dużo,
      chwal Go jakim jest silnym i dzielnym Dzidziusiem, mów jaka jesteś z Niego dumna
      i jak bardzo Go kochasz. Opowiadaj co będziecie robili jak już skończy się ten
      koszmar, opowiadaj co widzisz za oknem, jaka jest pogoda, mów, mów i jeszcze raz
      MÓW.
      Dzieci to bardzo czują.....

      Co do kłopotów Twojego Synka - pocieszę Cię - mój Kacperek przeszedł sepsę 2
      razy, obydwie pokonał - i to jedną po drugiej. Urodził się tak jak Twój
      Mateuszek w 27 tc, ważył całe 150 g mniej....w pierwszej minucie życia otrzymał
      tylko 3 pkt Apgar, w 5 - tak jak Twój Synuś 6. W tych maleńkich ciałkach
      Wcześniaczków jest więcej sił niż nam się wydaje.
      Dodam jeszcze, że Kacperuś ma dziś 16 m-cy i jest wielkim, brykającym, już
      samodzielnie biegającym ROZRABIAKĄsmile.


      Głowa do góry!!!!! Wszystko będzie dobrze!!!!
      • ciesia UWIERZ W CUDA!!!!!! 21.03.08, 17:59
        nAPRAWDE BO SIE ZDARZAJA, NASZE DZIECCI SA TEGO DOSKONALYM
        PRZYKLADEM,TAK JAK MOJ SZKRAB Z 26 TYGODNIA, WAGA715G, 4 MIESIACE W
        SZPITALU A TERAZ SZALEJE W CHODZIKU NA DOLE.WIEM CO PRZEZYWASZ BO JA
        CZULAM ROK TEMU TO SAMO, ALE UWIERZ W NIEGO, TWOJ MALEC MA DUZO
        SILY , WCZESNIAKI TO BARDZO SILNE DZIECIAKI, WSZYSTKIE MAMY TUTAJ CI
        TO POWIEDZA.JESZCZE RAZ UWIERZ W CUDA BO SIE ZDARZAJA NAPRAWDE!!
        TRZYMAM KCIUKI.
    • gosiak.3 Re: zrozpaczona mama 22.03.08, 14:40
      mamomateuszka, moje bliźniaki urodzone w 30tyg. też miały sepsę i
      to tą njgorszą-candida albicans, mała była w stanie krytycznym i
      mówili, że pozostaje nam się tylko modlić.uwierz te maluszki mają
      tyle siły w sobie, że niejeden dorosły nie dałby rady.teraz po dwóch
      miesiącach w szpitalu i wielu innych chorobach(też NEC)jesteśmy w
      domku juz 3 tyg. i powoli wychodzimy na prostą.także myśl pozytywnie
      i wierz, że już nie długo będziecie razem zdrowi w domku.trzymam
      kciuki i wiem, że będzie wszystko dobrze.
      • aneciamamawiki Re: zrozpaczona mama 23.03.08, 19:31
        Witaj!
        Na samym poczatku musze ci powiedziec ze strasznie wzruszylam sie
        czytajac to co piszesz...powrocily wspomnienia moja coreczka
        urodzila sie jako wczesniak w 35tc z waga 1800 okazalo sie ze ma
        wglobienie jelit( wystarczylo plukanie) oraz niestety przeszla sepse
        wywolana bakteria E.coli...pamietam chwile gdy stalam nad
        inkubatorem plakalam z bezsilnosci a moje dziecko cierpiało...
        antybiotyk zadzialam a stan sie poprawial lecz kosztowalo nas to
        sporo nerwow łez...pomodle sie dzis za twojego maluszka wierze ze
        wszystko bedzie dobrze.Badz przy nim kiedy tylko mozesz walcz o swoj
        pokram (nawet jesli teraz go nie karmisz) to zamrazaj to co
        odciagniesz w domku bedziesz mogla mu podac...dzieci maja
        niesamowita wole walki zobaczysz bedzie dobrze.Moja Wiki ma juz
        prawie dwa latka i jest bardzo energicznym dzieckiem zobaczysz ze z
        Twoim maluszkiem bedzie dobrze.Trzymam kciuki pozdrawiam cieplo
    • jola23061978 Re: zrozpaczona mama 25.03.08, 00:26
      Kochana mamo Mateuszka. To jest trudny czas ale minie.Niestety
      strach o dziecko, łzy, ból w patrzeniu jak ono cierpi i z iloma
      przeciwnościami losu walczy nie da się wyrzucić, zapomnieć, uciszyć.
      Moja Oliwia przeszła też wiele ur. 13.12.2006 jako bliźniak II (910
      gram, 26 hbd) miała wylewy III/IV stopnia, wodogłowie pokrwotoczne,
      bilirubine 28, retinopatia V stopnia, dysplazja oskrzelowo płucna
      (ponad 3 m-ce respirator)8 operacji (Bottal, oczy, zastawka).
      Przechodziła sepse, gronkowce, kazali mi się z nią pożegnać i raz
      nawet tak zrobiłam pod presją lekarzy i się zdziwiłąm bo przeżyłą
      kolejną operację mając sepse , CRp ponad 200 i będąc w stanie
      krytycznym.
      To jest siła biologiczna dziecka i wola Boga (ja akurat wierze choć
      czasem się obrażam za jej cierpienia a potem znów do niego
      przychodzę)
      Z medycznego punktu widzenia OLiwia nie powinna kilka razy przeżyć
      tego co przeżyła ale jest z nami, chce być z nami a my z nią, choć
      wiem, ze jeszcze nie raz będziemy płakać , bać się, cieszyć.

      Życzę ci aby pojawiła sie ta iskierka - dobra wiadomość i abyś mogła
      przez to przejść

      Jola
    • marlena11111 Re: zrozpaczona mama 25.03.08, 21:28
      Przeżyłam to samo 26 tydz. 950 gr. nie zamkniety przewód botala, wylew, sepsa
      stan krytyczny nie dawali szans. Mowili jak przeżyje to i tak to bedzie
      roślinka. a Moj cud ( od Boga bo modliłam sie non stop) zdarzył sie. Szymus ma
      15 mieściecy i jest super dzieckiem a ja szcześliwą mama. Ale kochana wiem co
      czujesz bo czułam to samo. Płakałam ryczałam rzucałam sie bo nie dawałam rady.
      Psychiatra pomógł dał lekarstwa bo nie wytrzymałam tej bezsilności ze nie moge
      nic zrobić a wiadomości tylko złe słyszałam. gdybyś chciała porozmawiac w
      trudnych chwilach moj numer telefonu 697965746 Marlena służe pomocą bo Cie rozumie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka