Dodaj do ulubionych

infekcja w domu...

05.04.08, 21:26
Witajcie

Mój 3 i pół letni synek walczy z jakąś wirusową infekcją od czwartku. Notoryczne wymioty, gorączka około 40 stopni etc... Praktycznie nic nie je już 3 dobę, nawadniamy go non stop.

Mam pietra, czy nasza Beatka tego nie załapie. Od miesiąca jest w domu (ma prawie 5 miesięcy i 3 pobyty w szpitalu (posocznicę i dwukrotnie zapalenie płuc)). Posiłek z 18 zwróciła w części i oddała luźny, wodnisty stolec. Po 8 zjadła prawie pełną porcję i jak narazie jest ok. Usnęła i chyba nic złego się nie dzieje. Temperatura też w porządku.

Takie wirusówki są dość zaraźnie sad Boję się, że Beatkę to nie ominie... a to chyba by znowu znaczyło - hospitalizacja...

A może się uda...

Pozdrawiam, Madzia
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: infekcja w domu... 05.04.08, 21:37
      No to faktycznie nieciekawie... Ideałem by było pełne oddzielenie maluchów -
      oddzielne pomieszczenia i przede wszystkim różne osoby do zajmowania się nimi,
      albo przynajmniej dokładne mycie rąk między jednym a drugim dzieckiem...
      • mawika1967 Re: infekcja w domu... 05.04.08, 22:00
        czy byłaś z synkiem u lekarza?
        moim dzieciakom na biegunki i wymioty najlepiej pomaga nifuroksazyd ( chyba dobrze napisałm).
        skutkuje od razu i niedopuszcza do odwodnienia.
        • madziach1 niestety... 06.04.08, 02:17
          Beatkę też zmogło. Ma gorączkę i biegunkę. Nie mam jak czopka dać, bo non stop stolce wodniste oddaje...
          Z synkiem byłam w piątek u lekarza, to zalecił Gastrolit - i tak wszystko zwracał. Ale kiedyś brał ten nifuroksazyd i pomogło mu dość skutecznie.

          Jak myślicie da radę taką infekcję przewalczyć w domu? Czy lepiej będzie z nią jechać do szpitala?
          • mama-cudownego-misia Re: niestety... 06.04.08, 07:39
            Jedź do szpitala... albo przynajmniej wezwij pediatrę do domu, niech oceni.
          • mimi0080 Re: niestety... 06.04.08, 07:42
            jak będzie "przelewać się przez ręce" czyli będzie bardzo osłabiona
            jedż do szpitala...ona jeszcze malutka jest może sobie nie poradzić
            minifuroksazyd też pomógł, ale nie wiem od jakiego wieku mozna
            podawać...strasznie to zaraźliwe jest cholerstwo...
            • madziach1 Re: niestety... 06.04.08, 09:00
              O 6 rano wstała i zjadła troszkę mleczka - ok. 70 ml (to połowa zwykłej porcji). No i narazie śpi spokojnie. Mierzyłam jej przez sen - ma 37,8. Na szczęśćie nie zwymiotowała tego mlekcza z 6 rano, więc jest szansa, że nie będzie się odwadniać.
              Lekarza do domu nie mamy jak wezwać sad Nasza poradnia ma podpisany dyżury weekendow z inną poradnią, ale tam trzeba przyjechać z dzieckiem osobiście. NO i jak tam pojedziemy i zobaczą historię choroby Beatki to na bank nas odeśląna ostry dyżur, a tam już loteria na kogo się trafi... Jutro w naszej poradni będzie fajna lekarka, mam nadzieję, że do tego czasu się małej nie pogorszy i będzie można na spokojnie to załatwić.
              Nie wiem jak pogotowie, czy przyjeżdża w takich sytuacjach.

              A od razu do szpitala nie ma co jechać - przy pierwszym zapaleniu płuc NIE PRZYJELI nas bez skierowania, musieliśmy z nią jedździć wieczorem w sobotę po awaryjnych poradniach by ktoś dał skierowanie.
              • mama-cudownego-misia Re: niestety... 06.04.08, 15:21
                Skierowania żądali bezprawnie - dziecko do 2 roku życia muszą obowiązkowo zbadać
                bez skierowania, a jeśli istnieje wskazanie do hospitalizacji (zagrożenie
                zdrowia lub życia), muszą je przyjąć na oddział (i to nawet, jeśli rodzice nie
                są ubezpieczeni!). Zresztą zawsze można to skierowanie donieść ...

                Pogotowie oczywiście przyjeżdża, i wtedy już żadne skierowanie nie jest
                potrzebne, no ale lepiej za długo nie czekać, bo na pogotowie też się czeka.

                A o pediatrze myślałam prywatnym.
                • madziach1 Beatka się trzyma 06.04.08, 18:59
                  Mamy namiary na takie komerycjne pogotowie w naszym mieście, które ma kontrakt z NFZ i nie robi problemów z przyjazdem. Ponoć mają tam fajnych pediatrów. Także jakby co to mamy już coś w zanadrzu. Byleby nie było potrzebne wink.

                  Ale na szczęście Beatka radzi sobie. Je mało i rzadko, ale widać jej to starcza. Paracetamol dobrze na nią działa. Już nie wymiotuje i kupcie robie rzadko.

                  Za to ja z mężem się rozłożyłam. Także przy stanie 4 domowników, wszyscy 4 chorzy... ale tak to już jest z tymi wirusami.

                  Mam nadzieję, że Beata spokojnie przeczeka nockę, a jutro wezwiemy już lekarza rodzinnego, który ją dobrze zna. W tygodniu też w szpitalu mają oddział dziennego pobytu - także mogą tam doraźnie nawodnić dzieciaki i wypuścić do domciu.
                  • mama-cudownego-misia Re: Beatka się trzyma 06.04.08, 20:41
                    To trzymam kciuki za dzielną małą kobitkę i całej rodzinie życzę szybkiego
                    powrotu do zdrowia!
                    • madziach1 Re: Beatka się trzyma 06.04.08, 21:20
                      Dzięki smile

                      Jak widać wszystkie wcześniaki są bardzo dzielne smile
                      Mój syn - 20 kilowy facet - leży z tym samym wirusem 4 dzień. A Beatka daje mu dzielnie radę smile.
                      Byle tak dalej i mam nadzieję szpitale a kysz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka