izabelam78
31.10.08, 10:23
Witam serdecznie
Trzy tygodnie temu urodziłam bliźniaki (35tc), synek ważył 2480, a
córeczka 1200 g- na poczatku to ona była w lepszym stanie, sama
oddychała. Niestety po 3 dobach jej stan uległ załamaniu i została
przetransportowana do kliniki dziecięcej na OION. Tam była
zaintubowana i przez 6 dni oddychała przez respirator, okazało się,
że ma zapalenie płuc, małopłytkowość krwi (przez co były
krwawienia), zaleganie pokarmu oraz ogólne zakażenie organizmu
(posocznica). Teraz po ponad dwóch tygodniach leczenia i ogólnej
poprawie (waga 1390g), wczoraj okazało się, że ma "podkażenie
organizmu", został zmieniony antybiotyk.
Powiem szczerze, że napisałam głownie po to, żeby się Wam wygadać,
mam straszne poczucie bezsilności, codziennie jeżdżę do szpitala i
serce mi się kroi jak widzę jak płacze, nie mogę jej wziąć na ręce,
przytulić. W domu mam od tygodnia synka, karmię go piersią ślicznie
przybiera. Mąż jeździ do Małej w południe ja po jego powrocie z
pracy w przerwie między karmieniem.
Towarzyszy mi poczucie niesprawiedliwości, że jedno z dzieci jest
zdrowe w domu, a drugie ciężko chore w szpitalu. Jestem
rozdrażniona, płaczliwa. Szukam w sobie poczucia winy, że Alicja
urodziła się taka malutka (na usg wychodziło 300g różnicy).
Chyba tyle z mojej historii.
Pozdrawiam
im