Dodaj do ulubionych

Odpuściłam

05.01.09, 14:33
Niby wiem, że nie mozna przesadzać, niby siedzę w tym zawodowo, niby
wszyscy specjaliści mówili, że nie przesadzam, ale jednak okazało
się, ze dla mojego Miłosza to było za dużo.Dzieciak od roku nerwowy,
wrzeszczący i płaczący z byle powodu, nie rósł, a jadł duzo. Nie
chciał chodzić do przedszkola, dzikie awantury co rano, a
przedszkole uwielbia.
No i odpuściłam. Niestety. Zero logopedy (mówi paskudnie, a w tym
roku skończy 6 lat), zero psychologa, zero neurologopedy i w ogóle
zero. Tylko okulista został, bo tu nie ma zmiłuj się.
I dziecko mi się zresetowłosmile Radosny, wyciszony, nie płacze (chyba,
że go Sara ukąsi). Nie ten dzieciak.
Tylko mowa stoi w miejscu, napiecie twarzy też nie takie jak być
powinno, emocjonalnie dalej rok do tyłu.
I bądź tu człowieku mądry.
A do tego mój przyjaciel pediatra-neonantolog twierdzi, że źle
robię, że trzeba było młodego przetrzymać.
No i co? Poradźcie kobiety dobre?

moja szarańcza: Judyta40Hbd, Miłosz 28Hbd, Sara 33/34Hbd i ...
Obserwuj wątek
    • szalicja Re: Odpuściłam 05.01.09, 14:49
      Tolka, mam te same dylematy...Mąż mówi - odpuść, bo ci synek za parę
      lat podziękuje, że zrobiłaś z niego kalekę (wmówiłaś) itp -. Nie
      mogę. Boję się odpuścić tym bardziej, że poprzedni miesiąc był taki
      przelomowy i jakby mlody się odblokował. Wiesz co, z mojej
      upierdliwości i nieodpuszczania sama doszłam, że Mati ma kandydoze
      która opóźniała jego rozwój. Od miesiąca jest na diecie i są
      postępy. Nie wiem, co Ci doradzić...Ja odpuściłam jedną godzinę SI,
      ale w zamian ma inną terapię. Nie wiem, jak u was z intenswnością?
      Może nie trzeba było odpuszczać całkiem, tylko może zmniejszyć ilość
      godzin tej pracy? U nas jest tak: raz w tygodniu psychol + diagnoza
      na CZR (to też ok. godziny), godzina w tyg. Sherborne, godzina SI.
      logopeda nieregularnie tzn. było co tydzień, ale średnio raz na dwa
      tygodnie. Generalnie to i tak praca oparta na ćwiczeniach i zabawach
      w domu. Zamist SI postawiliśmy np. na basen i tak właśnie w sobotę i
      niedzielę Mati ma nawet ponad godzinęszaleństwa w wodzie. Myślę, że
      to bardzo dużo daje, a napewno daje znacznie więcej radości niż
      terapia SI. Często też chodzimy na sale zabaw. Zabawa w takich
      miejscach też jest świetna na zaburzenia SI. Tak myślę, że może nie
      chodzi o to, by odpuścić. Może chodzi o formę? Czyli zamiast np.
      rehabilitacji na sali z rehabilitantem - basen. Są gdzieś takie sale
      doświadczeń np. w muzeach, to też fajna sprawa. Zresztą, oj szef tak
      mi radzi, i mądzrze. Sam ma syna z porażeniem mózgowym. I ja tak
      myślę, że wolę pujść z dzieckiem np. na kucyki, basen itp. niż na
      godzinę SI w dusznej sali, gdzie przez godzinę pani będzie go bujaćw
      hamaku. I tyle.
      • tolka11 Re: Odpuściłam 05.01.09, 15:05
        U nas to wyglądało tak: 1x na tydzień - logopeda w przedszkolu,
        neurologopeda prywatnie, basen, ścianka wspinaczkowa. 1x w miesiącu:
        psycholog, okulista. Do tego neurolog, endokrynolog. No i miłoszowe
        pasje.
        W domu trudno coś zrobić, bo młody nie ma siły, a ja i mąż tym
        bardziej (toż mamy jeszcze zbuntowaną nastolatkę i równie zbuntowaną
        dwulatkę), a do pracy chodzić też trzeba.
        Niby nie miał tego dużo, ale co chwilę coś.
        Zresztą z gabinetu logopedy zwiewał, bo tam nie było kumpli.
        Efekty mojego odpuszczenia? Ja jestem w lepszej formie, egoistyczne,
        ale na dzieci dobrze działa, Miłosz jest w lepszej formie i zaczął
        rosnąć.
        Ale i tak siedzę i myślę, bo jak znowu coś zawale, to ...
        • szalicja Re: Odpuściłam 05.01.09, 15:25
          No to rzeczywiście wcale nie tak ostro, choć widać, że dla młodego
          za dużo tego było jednak...Może trzeba dać odsapnąć Wam wszystkim,
          zregenerować się...Ja się bardzo bałam odpuszczenia SI a widzę, że
          sama dieta u młodego działa cuda bo kontakt wzrokowy nagle naprawdę
          jest dużo lepszy. Kurcze, może trzeba to tak wypośrodkować? A i sama
          wiesz, że my zawsze będziemy siedzieć jak na szpilkach. Trzeba mieć
          rękę na pulsie, ale żyć w miarę norlmalnie o ile się da. My mieliśmy
          fazę, że każdego dnia po pracy czy przed gdzieśz młodym szliśmy.
          Nie mieliśmy wogóle życia rodzinnego i tak też długo nie da się
          pociągnąć. Kurcze, i jak tu żyć i nie zwariować?
    • jola23061978 Re: Odpuściłam 05.01.09, 16:27
      NAsze życie to nieustanne wybory . JA ciągle musze z czegoś
      zrezygnowac i miec wyrzuty sumienia czy dobrze zrobiłam bo Oliwia to
      ma takie braki wszedzie że musiałaby mieć nonstop sztab specjalistów
      ale też niestety zauważyłam, że mając mniej wyjazdów
      i "specjalistów" a zostawiajac to co w miarę dobrze znosi i widze
      efekty robi wieksze postepy.
      Myślę że intuicja i matczyne oko widzą najwiecej. Za trochę
      zobaczysz czy rzeczywiście bedzie gorzej czy nie bedzie szedł do
      przodu choć trochę i zdecydujesz czy wrócić do tego.

      pozdr

      Jola

      p.s.
      Poza tym samemu też trzeba normalnie życ a nie zajechać się bo stres
      i nerwica bardziej zeżrą Miłosza i Was niż odpuszczenie
    • tabaluga0 Re: Odpuściłam 05.01.09, 17:54
      ja zrezygnowalam z Osrodka wczesnej interwencji tzn z pani pedagog, ktorej
      zajecia nic a nic nie wnosily Szymkowi, za to w przedszkolu ma logopede raz w
      tygodniu i panią pedagog raz w tygodniu. Widac, ze jest ok, zaczal wyraźniej
      mowic( o ile nie ma kataru).
      Kiedys chodzilismy na hipoterapię, raz w tygodniu a w lecie 2 tygodnie
      codziennie, nagle zaczely sie placze, wiec zrezygnowałam, nie chcialam , zeby
      mały zniechęcił się do koników, nie chcialam niczego na sile. Tak samo było z
      rehabilitacja, był płacz, agresja, marudzenie wiec odpuściłam. Neurolog mówi ,
      ze teraz to on sam się rehabilituje biegając wszędzie, wspinając sie chociazby
      na biurko.

      Zmuszałam dziecko do rysowania, nie chciał, płakał, a z w koncu sam zaczal
      prosić o kredki i kartki, maluje brzydko, bez ładu i składu, ale sam i z ochota.
      Coś tam wymyśla, ze to choinka, albo ulica itd. Potrafi tak siedzieć nawet godzinkę.
      • traganek Re: Odpuściłam 06.01.09, 08:35
        Ja też odpuściłam.
        Chodzę z maluchami tylko na koniki (bo to uwielbiają) i do okulisty.
        Inni specjaliści, wszelkie badania poszły w odstawkę. Nawet do
        pediatry chodzimy tylko raz na pół roku (a nawet rzadziej).
        Myślę, że to bardziej psychika mamy wcześniaka każe nam trzymać się
        tych specjalistów. Gdzieś wewnątrz siedzi w nas poczucie, że coś
        możemy przegapić ale czy te wszystkie stresujące wizyty sa naprawdę
        potrzebne?
        Poszłam raz z Antkiem do psychologa. On się zupełnie zaciął i przez
        całą wizytę patrzył w podłogę i nie powiedział ani słowa. Chyba
        dziecko wie lepiej od mamusi co mu jest potrzebnewink
        • tolka11 Re: Odpuściłam 06.01.09, 08:45
          Dzięki. Wiedziałam, że nie jestem sama z takimi wyborami, ale tak
          dobrze poczytać, że to, co robie nie jest przestępstwem wobec mojego
          dziecka.
          Fajne jesteście, wiecie?
          • 11anetta Re: czy nie odpuscilam za wczesnie? 06.01.09, 11:36
            no i ja tez mam dyemat bo moj syncio ma 18mcy kor15 a ja chodze juz tylko do
            okulisty i pediatry jak mu cos dolega.Rehab.poszla w odstawke bo rehabilitantka
            twierdzi ze nie widzi potrzeby logopeda dopiero na kontrole za 6mcy ale czy
            pojde tego niewiem.dziecko jeszcze nie chodzi a moze jednak powinnam dalej
            rehabilitowac?Dodam ze maly jest jak rakieta wszedzie go pelno.Doradzcie
            prosze.pozdr
            • traganek Re: czy nie odpuscilam za wczesnie? 06.01.09, 11:46
              Z rehabilitacją to bym tak szybko nie odpuszczała dopóki dziecko nie
              zacznie prawidłowo chodzić...
              • szalicja Re: czy nie odpuscilam za wczesnie? 06.01.09, 12:11
                Mój mlody miał asymetrię oraz zmienne napięcie tzn. miejscami miał
                zwiększone a w innych miejscach obniżone. W kazdym razie długo nie
                trzymał głowy i to był największy problem. Kiedy rehabilitantka
                doprowadziła go do solidnego, z prędkością strusia pędziwiatra
                raczkowania w wieku 9 miesięcy, kazała przerwać rehabilitację i dać
                mu samemu stanąć na nogi. I tak się stało. Młody stawiał pierwsze
                kroki w wieku 12 miesięcy, a wieku 14 już śmigał wink
                Może to zależy poprostu od stopnia czy rodzaju problemu? Może czasem
                warto dać dziecku samemu powalczyć, aby naturalnie osiągnęło pewne
                stany?
    • janeel Re: Odpuściłam 06.01.09, 20:11
      ja nie jestem mama wczesniaka, ale tez moge podzielic sie podobnymi
      doswiadczeniami.
      moja corcia jako 3 miesieczniak nie trzymala glowki i nie podnosila
      jej tym bardziej w pozycji na brzuszku.
      u neurologa straszne diagnozy (same wiecie...) i skierowanie na
      vojte.
      chodzilam z corka przez miesiac, cwiczylam w domu. robila postepy
      ale... nie mialysmy czasu na nic poza karmieniem i cwiczeniami,
      pogodne wczesniej dziecko zrobilo sie nerwowe, pojawily sie drzenia
      raczek, nozek (wiem, ze tek moze byc), ja psychicznie nie dawalam
      rady i... postanowilam, ze robie 2 tyg przerwy.
      to bylo jak cud, dziecko wyciszylo sie (jak Twój Miłosz), a co
      najważniejsze samo zaczelo robic postepy.
      nie wroclilam juz do rehabilitacji. po trzech m-cach (ze strachem)
      poszlam na kontrole do neurologa i okazalo sie, ze dziecko JEST
      ZDROWE smile (w dolnej granicy normy, ale jednak smile )
      i co Wy na to...?
      bo ja zaczynam wierzyc, ze spokoj i odpowiednia atmosfera w domu
      moga byc bardziej stymulujace niz wszystkie te specjalistyczne
      cwiczenia...
      • tolka11 Re: Odpuściłam 07.01.09, 08:56
        Masz rację, ze spokój i odpowiednia atmosfera działają cuda.
        Niestety moje wątpliwości nie zniknęły, bo u Milosza chodzi o mocno
        zaburzone napięcie mięśni twarzy, które samo nie zniknie i o mowę,
        która sama nie zrobi się ok.
        Ta jego twarz to męczy nas strasznie, on ma tak serdecznie dość
        masazy i ćwiczeń, że po prostu odmawia wspólpracy.
        • janeel Re: Odpuściłam 09.01.09, 20:23
          moze nie sugeruj sie moim postem, bo takie calkowite odpuszczenie,
          to przeciez jednak ryzyko i ogromna odpowiedzialnosc. u nas sie
          udalo, ale i problemy byly mniejsze.
          mi by intuicja podpowiadala, aby troche odpuscic, a potem jednak
          znow zaczac pracowac...
          bede trzymac za Was kciuki big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka