agao0972
18.02.09, 11:45
Witam ,
nie wiem czy to wina pogody (w Szczecinie szaro), czy też zmęcznie
materiału, ale dziś mam chumor nietęgi. Jestem na siebie zła za to,
bo ogólnie z maluchem się poprawiło. Dla tych z mamuś które czytały
moje posty na temat kataru i kaszlu, zap. oskrzeli, gorączki i
wreszcie wysypki, chcialabym napisać, że od w czoraj ślad po wysypce
zaginął (to faktycznie była ta trzydniówka), katar jakby w zaniku (
bo mój maluch raczej zawsze ze świeczkami), pokasłuje trochę.
Ogólnie jest wesoły i apeticik wraca powoli do normy. A wiecie co
mnie zdołowało? Wczoraj zawołałam do domu rehabilitanta, bo przecież
muszę z małym pracować. Ale niestety nie dało się nic zrobić. Grześ
tak płakał i był cały spięty, że pan rehabilitant poddał się.
Dzisiaj próbowałam sama , a chodzi o sprowokowanie go do pozycji
czworaczej i nie daje się. MA tak sztywne nogi, że muszę mu na siłę
je zginać. Nie wiem co jest. Rehabilitantka i neurolog nie widzą u
niego zaburzeń neurologicznych, a ja zaczynam się juz martwić.