Wczoraj w nocy dopadł mnie smutek, wrócił ten paraliżujący strach, jaki czułam
dwa lata temu.I najdziwniejsze jest to, że trwał tylko chwilkę, bardziej
zajęło mnie obmyślanie menu na jutrzejszą imprezę.Dwa lata temu Roch przeżył
najgorszy dzień w swoim życiu i dlatego stanę na głowie, ale co rok 4 kwiecień
będzie dla niego piękny. A dziś nawet pogoda się postarała

W galerii parę fotek, jak Roch spędza część nieoficjalną urodzin, jutro
oficjalna, z tortem (nigdy tortu nie piekłam, a postanowiłam zrobić go sama,
taki od serca)z dmuchaniem świeczek, co ćwiczymy od tygodnia i z gośćmi w
rochowym wieku.
Ale to nie my jemu, ale on nam zrobił najwspanialszy prezent tym, że jego
niepełnosprawność to prawdopodobnie przeszłość, jak zły sen. Dziękuje ci,
synku