Dodaj do ulubionych

Piotruś 27 tyg. 660 g.

    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:09
      Dziś kolejna załamka i jeden wniosek- juz wiem kiedy to sie skonczy- NIGDY, bo
      jak mozna zyc, mając zrujnowane płuca? Nie można. A mój syn znów ma gronkowca i
      znów zapalenie płuc, znów antybiotyk i kolejne opóznienie w kwestii odłączenia
      od respiratora. Ja juz nie mam siły przyswajac tych wiadomości bo one codziennie
      od 2 tygdoni sa złe. Mija praiwe miesiąc a ja wciąz nie wiem czy bedzie żył, nie
      wiem jak mam wychowac dziecko, które kompletnie nie ma odporności i co najmniej
      2-3 lata bedzie non stop chorował na choroby układu oddechowego. Zaczyna mi byc
      wszystko jedno, mam doisyć sciagania tego głupiego mleka i powtarzania sobie jak
      mantry, ze przeciez trawi i nie miał wylewów, więc trzeba się cieszyc..
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:11
        Zapomniałam dodać, ze zrobili mu badania, zeby sprawdzic czy nie ma
        sepsy...znając moje szczęscie pewnie ma. Czuję, że do konca zycia sie z tego nie
        wybgrzebię.
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:29
          Boze sama sie zastanawiam co ja pisze, jestem zła na cały swiat i boje się, ze
          zaczynam wątpic w swoje dziecko i w to ze sobie poradzi, nie wiem co sie ze mną
          dzieje, ja chyba jestem bezduszna skoro napisałam, ze zaczyna mi byc wszystko
          jedno..crying Jeszcze psycholog szpitalna jest na urlopie i nawet nie mam zadnej
          pomocy. Boj esie tej sepsy, tego juz po prostu nie przezyjęsad
          • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 19:44
            słonko - jesteś silna i to chwilowy dół!!! jak już wiesz sepsy nie
            ma, wylewów tez nie ma i pomimo choroby płuca sie popraiają..więc ..
            idzie ku dobremu, jak siedziałam dziś u janka to twój piotrus lezął
            bardzo spokojnie, i czujnki nie wariowały wieć jest lepiej - głowa
            do góry i będzie żyl bo musi żyć i musimy w to wierzyć..
            wiesz że jestem z tobą - pozdrawiam
        • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:36
          Kochana zobaczysz ze zaświeci i wam piękne słońce smile i zapomnicie o złych chwilach.Moja córcia też długo walczyła z problemem płucek i sepsą ale udało się! Musisz mocno wierzyć, że będzie dobrze, pamiętaj ze maluszek jest najważniejszy i czerpie od ciebie twoja miłość i to daje mu "dobre paliwko" , a mleczko jest mu jak najbardziej potrzebne i kochana jest WIELKI SENS ŚCIĄGANIA GO aby maluszek miał jeszcze więcej siły.
          Pozdrawiam i zdróweczka dla synka i ciebie kochana
          smilesmilesmile
    • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:47
      Kochana nie jesteś bezduszna i masz wielkie prawo mieć wszystkiego dosyć -jesteś
      po prostu przemęczona i powiem że każda z nas tu na forum miała i ma nadal
      czasem takie chwile z jest nam już wszystko jedno i potrzebujemy wielkiego
      spokoju i jakiejś równowagi.
      Pamiętaj jesteś wspaniałą mamą i dobrym człowiekiem a synek wynagrodzi tobie te
      wszystkie trudne teraz chwile później swoim uśmiechem,słodkim całusem i cudowny
      słowem mama smile a na to wart czekać i pokonywać wszystkie przeciwności
      przytulam mocno smilesmilesmile
      • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 18:39
        Mamo Piotrusia! Alez to JEST bardzo ważne, że mały nie miał wylewów i
        trawi.Zapalenia płuc ma większość wcześniaków, wiele ma sepsę(np.miał ja mój
        syn, kiedy był juz na patologii, musiał wrócić na OIOM, znów respi, po dwóch
        miesiącach w szpitalu, itd.itp.)
        My dowiedzieliśmy się, że nasz syn ma "pokiwany"-słowa dra, układ odpornościowy,
        i dlatego jest tak długo respi, na cpap półtora miesiąca.Po sterydach najpierw
        załapał infekcje, więc znów respi, ale potem jakoś awansował z OIOM na patologie.
        Masz dość, pogoda tez nie pomaga, ani tobie, ani Piotrkowi, ale masz tez bardzo
        silnego synka. dacie sobie radę, bo po prostu musicie.Zrób sobie dobrej herbaty,
        MLEKOPĘDNEJwink,duzo śpij.Nam mówiono, że ze względu na stan płuc i przewężenie
        krtani bedziemy ladowac z byle infekcja na pogotowiu. Roch nie był chory przez
        ponad rok na nic, teraz też do chorowitków nie nalezy. Nie martw się na
        przyszłość, nie ma wylewów, malacji, a to, co jest złe teraz za jakiś czas się
        prawdopodobnie unormuje, ciało tych kruchych maleństw ma wielką moc.Sprubuj mu
        zaufać,
        Kaśka, mama Rocha, 27 t.c.ze stwierdzona przewlekłą choroba płuc, ponieważ syn w
        36 t.nadal nie poradziłby sobie bez biernej tlenoterapii. a teraz zwykłe
        "oddechowo"dzieckosmile
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 21:43
          Kasiu a powiedz, gdzie leżał Roch? Na Karowej? Ile serii sterydów dostał, będąc
          pod respiratorem? Jak długo zajęło całkowite wyleczenie dysplazji? dzieki za infosmile
          • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 22:49
            Miłosz dostał zapalenia płuc, gdy miał tydzień. Parametry były coraz
            gorsze, całkowita niewydolność, respi na maxa, zero poprawy przez
            miesiąc. 40 dni respi, potem tlenoterapia bierna. Odma płucna, a
            przy tym tysiąc innych infekcjim zapalenie otrzewnej, opuchlizna
            ciała, wylewy, wodogłowie, zły obraz mózgu, powiększjąca się
            niewiarygodnie czaszka. I tak dalej, i tak dalej. Przez ponad 50 dni
            tylko złe wiadomości. Bez nadziei, bez szans.
            Tylko nasze łzy, nasza nadzieja i nasza wiara.
            Przytulam, to są niewiarygodnie trudne dni.
            Ale płacząc i miotając się w tym wszystkim - przetrwasz. Bo masz w
            sobie siłę o której nawet nie wiesz.
            • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 22:50
              My koszmarną dysplazję leczyliśmy rok. Nigdy nie była powodem pobytu
              w szpitalu, choć czasem było bardzo źle.
              • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 09:59
                Maluchy mają naprawdę wielką wolę przeżycia i nawet płuca nie są w
                stanie stanąć im na przeszkodzie smile Dowodzi tego nasz Filemon,
                którego w 20 tc. chcieli usuwać, bo płuca nie miały prawa się
                rozwinąć. A dziś? po sześciogodzinnej operacji, przeprowadzanej
                podczas sepsy, wystarczyły mu dwa dni, by wrócić na samodzielny
                oddech (bez pośredniego etapu cpapowania). Dlatego wierzę, że jak już
                raz zejdziecie z respi (nic na siłę - kilkadziesiąt dni to u naszych
                maluchów standard, tylko niektórzy szczęściarze dychają samodzielnie
                od pierwszych tygodni), to już na zawsze. Trzymam kciuki!

                A podłe nastroje zawsze się zdarzają i absolutnie nie możesz się za
                nie obwiniać... już miałam zresztą napisać oddzielny post, ale
                zabrakło mi sił - czy tylko ja jestem taka wyrodna, że podświadomie
                odsuwam moment wyjścia z domu do szpitala, by jeszcze trochę
                pocieszyć się domowym luzikiem i nawet Filemon nie jest w stanie mnie
                zmobilizować do wyjścia. Ale jak już go zobaczę, to zawsze się
                zastanawiam, jak mogłam nie chcieć ruszyć się z domu smile

                a mleka pilnuj, naprawdę warto. Jak tracisz zapał, przestaw się na
                laktator elektryczny, u mnie z ręcznym było tak, że jak miałam podły
                nastrój, to mi się odechciewało ściągać po 5 minutach, a na
                elektrycznym się po prostu "zawieszam" w taki stan odrętwienia (albo
                drzemania) na 20 minut. A pilnować warto, bo nie ma nic fajniejszego
                niż spróbować takie spragnione tulenia dziecko przystawić do cycka -
                nasz pierwszy raz dostał cyca po 2,5 miesiącach sondy i przyssał się
                jakby nic innego w życiu nie robił smile i Wam takich słodkich
                przytulaków szybko życzę! ani się obejrzysz jak ten moment nadejdzie.
                Nasz Fil dziś kończy ćwiartkę życia, z jednej strony mam wrażenie, że
                to wieczność, a pod względem udręki psychicznej na pewno najgorszy
                okres w naszym życiu, ale z drugiej strony zleciało bardzo szybko. No
                i aż trudno uwierzyć, że trzy miesiące wystarczą, by maluch
                przeistoczył się z kijanki w dorodnego 2,5kg faceta smile z Piotrkiem
                będzie tak samo, zobaczysz!
                Gosia
          • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 11:06
            kochana trzymam kciuki za was. Wiem że teraz jest mocno pod górkę ale za jakiś
            czas będzie lepiej. Daj małemu trochę czasu, w końcu jest po operacji. A jak
            chcesz płakać to płacz i nie miej wyrzutów sumienia, że masz chwile zwątpienia,
            każda z nas to miała. A pokarmem też się nie przejmuj, jak ci się uda utrzymać
            laktację - super, jak nie mleka dostępne na rynku są świetnej jakości. Wierzę w
            małego, da radę
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 20:45
              Dziewczyny dziękuje za pomoc, za rady i dobre słowa! Jak się już wypłaczę i
              poczytam te wasze dobre historie to jakoś łatwiej mi to wszystko ciągnąć i nawet
              od czasu do czasu się uśmiecham, choć łzy na razie przeważają...Z Piotrusiem
              trochę lepiej, lecza to jego zapalenie płuc, jest stabilny oddechowo, saturacja
              się poprawia i zmniejszają mu ilość tlenu, więc powolutku...no i tak jak do
              poczatku slicznie trawi i wazy już 920g.

              byle do przodu! trzymam kciuki za pozostałe maluchy, zwłaszcza Filipka! To super
              imię, ja gdybym była chłopcem to miałabym na imię Filipsmile
              • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 21:46
                bede we wtorek na Karowej o 10.45 mamy rehabilitacje , ktora pewnie
                tak ok 30 minut potrwa. jak chcesz to mozemy umowic sie na herbatke
                to zobaczysz jak twoj Piotrek bedzie za chwile wygladal smile jaki
                bedzie wielki , ciezki, marudny lub usmiechniety smile

                dam ci troche ciuszkow dla Piotrka bo za kilka tygodni beda
                potrzebne przeciez smile
                • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 00:55
                  Super! W takim razie umówmy się ok. 11.20 w bufecie. Fajnie, ze poznam dzielnego
                  Krzysiasmile Opowiesz mi o rehabilitacji itp..to do zobaczenia!
                  • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 08:13
                    Śledzę losy Piotrusia od początku. Nie miej do siebie pretensji, że masz chwile zwątpienia, pewnie każda z nas tak miała. Ja bałam się głośno do tego przyznać, ale też miałam głupie myśli.
                    Pamiętaj, że jak jest źle to tylko dlatego, żeby mogło być lepiej.
                    Głowa do góry!! Trzymam kciuki za synusia i mamusie.
                    • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 09:34
                      Tak, tez byliśmy na Karowej.Nigdy nie zapomne tym wspaniałym ludziom, co dla nas
                      zrobili. OITIN jest rewelacyjny, lekarze czasem niecierpliwi, ale mozna się
                      dogadać, a siostry cudowne.
                      Roch lezał pod respi 18 dni, potem CPAP, półtora miesiąca, z przerwami na
                      powroty na respi przy infekcjach.Wszyscy sie dziwili, dlaczego mały łapie kazde
                      cholerstwo, w końcu napatoczyła się nawet SEPSA, jak już byliśmy na patologii
                      noworodka i musieliśmy znów na OITIN trafić.Przy nauce jedzenia były straszne
                      spadki, przy czymkolwiek,podczas spania, przy infekcjach spadki do 24, mały
                      odchodził już i musiałam go reanimować sama wiele razy dziennie, bo siostry
                      biegły, ale to ja byłam na miejscu. Oj, ciężko było, ale jak widzisz warto!!!U
                      nas mały wyszedł z plucami z dysplazją, w ogóle wyszedł choć nie powinien,
                      został odłączony od pulsoksymetru na dobę przed wyjściem, żebym nauczyła się
                      obserwować czy nie zaczyna się bezdech.Tak jakbym już wtedy tego nie umiała...
                      U nas nikt nie wiedział, dlaczego mały ma aż takie bezdechy, typowano
                      niedojrzały układ nerwowy, stan po wylewach+dysplazję.U twojego Piotrka stan po
                      wylewach odpada, ale jest niedojrzały ukł. nerwowy i dysplazja+ zapalenie.
                      Zawsze mi mówiono, jak znów rano zastawałam moje dziecko na respi, a nie CPAP, i
                      to wyższe niz norma(norma to 21 %)parametry tlenu, że ciało takiego dziecka cały
                      czas się kształci, to jest proces w czasie i trzeba czekac.Musisz sie uzbroic w
                      cierpliwość, Piotrek jest bardzo silny, Roch ważył dwa razy wiecej(1164 gr)a
                      widzisz co się działo.U nas teraz jest lekkie MPD, ale jeśli nie było u was
                      wylewów to sie nie martw.
                      A sterydy-ja dostałam je przed porodem, a potem jak maly miał półtora miesiąca.
                      Pomogły rzeczywiście, w jakiś czas potem awansowaliśmy na patologię, ale jak już
                      pisałam wróciliśmy z SEPSĄ.
                      Jak czytam twoje wpisy jakos tak mam dobre przeczucia co do Piotrusia. Ominęło
                      was wiele typowych problemów, ta kruszynka jest na prawdę silna.No i tyje w
                      niezłym tempie, przez miesiąc przytył 1\3 wagi urodzeniowej.To tak, jakbym ja
                      przytyła w miesiąc 20 kg. wink
                      Uf, rozpisałam się, a tu czas wyruszyć do żłobka pierwszy raz w życiu.
                      Wirtualnie dodaję otuchy i sił, i w tym wszystkim nie zapominaj o sobie.
                      Zmęczona mama to smutna mama którą łatwiej załamać, więc śpij ile się da, chodz
                      na ciacho, herbate, żeby ładowac baterie.Pozdrawiamy, Kaśka i Roch
    • jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 11:50
      Dużo zdrówka dla małego rycerzyka Piotrusia (imiennika mojego
      brata smile i dużo siły dla jego mamusi bo tej siły potrzeba będzie na
      długi czas.
      Dobrze, że trafiliście na dobry szpital z fachową pomocą. MOja
      Oliwia nie miała tyle szczęścia, było wiele zaniedbań szpitalnych i
      błędów a do tego szpital miał długi, komornik blokował pensje i
      pieniądze na potrzeby szpitala - właśnie wnosimy sprawę do sądu choć
      zdrowia Oliwii to nie wróci.

      POcieszę cię, że jeżeli chodzi o płucka i oddech to Oliwia miała RDS
      III stopnia, ponad 3 m-ce respirator, chirurgicznie zamykany BOttal,
      stwierdzoną dysplazję oskrzelowo-płucną, non stop była zakażana (14
      razy), miała duże spadki saturacji (nawet do 30 )wyszła po 4 m-cach
      ze szpitala (a jest z 26 tyg waga 910 g) i po dysplazji nie ma
      śladu - od wyjścia ze szpitala do domu nie miała zapalenia oskrzeli
      czy płuc. Po wyjściu ze szpitala dostała 3 dawki synagis - taka
      immunoglobulina którą warto podac dzieciom które mają dysplazję.

      Ja najgorszy czas przetrwałąm dzięki bliskim i forum na którym
      pisałam o każdej chorobie Oliwii, o każdym moim dołku i załamaniu,
      strachu, radośći z najmniejszego kroczku - najgorzej to zostać
      samemu z własnymi myślami często czarniejszymi niż rzeczywistość.
      Dla pIotrusia najważniejsza jest twoja bliskość. Ja żałuję, że nie
      zamieszkałam z OLiwią w szpitalu bo nie wiedziałam ,że można, nie
      pomyślałam o tym, że to bedzie dla niej lepsze choć może dla mnie
      byłoby gorsze.

      Powodzenia i jeszcze raz dużo wiary siły nadziei cierpliwości i
      radości z każdego dnia naprzód PIotrusia


      Jola mama Oliwii
      jolaswierk@op.pl
      gg 7364737

      • jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 11:55
        Aha - odnośnie jedzenia - Oliwia miała co jakiś czas zalegania i
        odstawiany pokarm albo zmniejszaną ilosc ale i ten problem po jakimś
        czasie zniknie i zacznie się kolejny wink - trudna nauka ssania i
        oddychania przy tym jednoczesnie co dla wczesniaka jest ogromnie
        trudne. a po jeszcze dłuższym czasie nauka jedzenia łyżeczka, picia
        z kubeczka.
        Straszono mnie , że Oliwia może nie miec odruchu ssania czy
        połykania i nigdy sie nie nauczy jesc - prawda jest inna- Oliwia
        potem uwielbiała ssać smoczek od butelki (pokarm miałam tylko
        miesiąc sad a teraz je łyżeczką i pije z kubeczka (połowę rozlewając)
        ale ćwiczenia czynią mistrza
        pozdr
        Jola
        • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 17:58
          a, zapomniałam napisać, że Roch mial robione RTG płuc rok temu, czyli jak miał
          ok.półtora roku i po dysplazji śladu nie ma.
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 18:48
            O jej ale się uśmiałam i wzruszyłam przy waszych postach. Ostatnio zauważam, ze
            w całej tej sytuacji mam tez momenty szczęścia, co wydawało mi sie jeszcze
            kilka dni temu niemożliwe. Ogromnie mnie Kasiu pocieszyłaś. To pokrzepiające, że
            przy dość duzych problemach oddechowych mozna sie tej dysplazji w miarę szybko
            pozbyc. O szczepionce Synagis juz czytałam i tez chciałam ją nabyc, ale to
            jeszcze chwila. Marto to wzruszające, ze sledzisz historie Piotrysia. Głęboko
            wierze w to, ze to własnie mysli i modlitwy dobrych ludzi sprawiają, ze w tej
            trudnej sytuacji mój synus tak dobrze sobie radzi. Dzieki! Ja Wam sie za te
            trzymane kciuki do kona zycia nie wypłacesmile
            • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 19:29
              wypłacisz się wypłacisz, za jakiś czas ty też będziesz trzymać kciuki i
              pocieszać innych rodziców wcześniaczków.
    • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:27
      Agata fajnie ze sie spotkalysmy smile
      moj Pawel prosil zebym ci powiedziala ale nie doczytalam przed
      wyjsciem wiec teraz pisze :
      "...niezla historia - powiedz jej, zeby duzo czasu spedzala z malym,
      plakala w domu i na forum, a przy malym ma byc swiecie przekonana,
      ze wszystko bedzie dobrze i tylko takie wibracje ma przekazywac
      Piotrusiowi. Moze to glupia rada (mnie sie nie podobala, jak ja
      uslyszalem), ale niech tez nie wypytuje lekarzy za duzo - na pewne
      rzeczy nie ma juz teraz wplywu, a tylko podetna jej skrzydla. Moze
      zaprosisz ja do nas? Jesli nie teraz, to jak juz wyjda i sie
      ogarna?..."

      zapraszamy wiec smile
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:49
        Dzieki za zaproszenie i za ciuszki. Jak przyszłam do domku to obejrzałam
        wszystkie. Strasznie ich duzo i ładne są, w większości w ogóle nie zniszczone!
        Słodkie są czapeczkismile Mam już lepszy nastroj. Wczoraj byłam zdruzgotana
        historią tej dziecinnki, która ma krwiaka, ale dziś jak popatrzyłam na Krzysia
        to wiem, ze ona tez z tego wyjdzie, a tym bardziej ze względu na tę autentyczną
        i ogromną milość ze strony jej ojca. Wprawdzie dr Bober mi mowiła zebym jednak
        zostawila sobie margines jakby coś sie nie udalo i dziecko nie wyszloby w pelni
        zdrowe z tego. Ale kurcze, nie ma wylewów i wo ogle ma ładną głowkę, dysplazja
        jest uleczalna, jesli nie teraz to w ciągu roku, dwóch, a retinopatia wczesnie
        wykryta też moze byc skutecznie leczona. Zatem dziś mam lepszy dzień i czekam
        kiedy Piotrulek tez będzie gwiazdą tvsmile
    • apaula79 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:49
      Cześć,
      Ja jestem mamą małego Marcelka. Urodził się 28 marca 2009r w 26/27 tyg ciąży i
      ważył 1004g. W szpitalu spędził prawie 100 dni w tym 70 na intensywnej terapii w
      inkubatorze.
      Przeszedł wylew II potem III stopnia do Oun, po 2,5 miesiąca nastąpiła
      retinopatia I stopnia, bardzo długo był na n-Cpap (na respiratorze tylko 10
      dni). Walczył dzielnie a ja nie zapomnę jak pierwszy raz dostałam go do
      kangurowania. Miał wtedy 1,5 miesiąca i ważył zaledwie 1300 g. Przez 3 dozwolone
      godz. siedziałam bez tchu na fotelu bo bałam się go uszkodzic - takie maleństwo.
      Do domu wyszliśmy w zasadzie w terminie planowanego porodu.
      Dziś Marcel ma ponad 5 misięcy (2 korygowanego), po wielu bojach ze służbą
      zdrowia i w zasadzie prywatnych wizytach u specjalistów (o zgrozo przekonasz się
      co cię czeka kiedy masz zrobic USG główki za tydzień - nakazuje neurolog, a
      dostajesz skierowanie za 3 miesiące) okazało się że wszystko jest ok.
      Okulista - retinopatia się cofnęła;
      Neurlog - Marcelek jest silny, podnosi główkę, gaworzy, podciąga się za rączki i
      śmieje - nie jest potrzebna żadna rehabilitacja. Ma nieznacznie odgniecioną od
      inkubatora główka ale po układaniu w specjalnej pozycji ma być ok.
      Otropeda - bioderka w porządku.
      Generalnie mój szkrab waży już ponad 6 kg wcina oszałamiające porcje mleka
      (Enfamill - mówią że najlepszy dla wcześnikaów) i chciałaby cały boży dzień
      spędzać na rękach.
      Mam nadzieję że u Was też wszystko będzie ok - zmykam bo Mały wstał wink
      Pozdrawiam
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 09:48
      kochani, przyszedł w końcu ten upragniony i oczekiwany krok naprzód- mój Piotruś
      dostaje 23% tlenu czyli tylko o 2% więcej od tej ilości, która jest w
      powietrzu!!!!!!!smile
      • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 10:03
        Gratuluje!!! Teraz to już będzie z górki zobaczysz smile
      • alicja_123 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 11:29
        Świetnie, gratki smile
        A czy z jelitkami nie ma problemu, bo moja siostrzenica, choć urodziła się dużo
        większa i później, to jednak nie może wyjść na prostą z trawieniem. Ile trawi
        Piotruś na 1 posiłek?
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 15:36
          No własnie do tej pory pieknie trawił i dostawał wczoraj jednorazowo 8 ml, dziś
          miał dostać 10ml ale właśnie ma troszkę wzdęty brzuszek i na razie chyba bedzie
          mial mniej. Ale mój Piotrula zaczynał od 0,5 ml na razsmile Trawi juz 3 tyg i do
          tej pory nie bylo zadnych problemów. Nie przezyłabym gdyby jeszcze zapalenie
          jelitek nam sie przytrafiło..
          • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 16:59
            Roch też pięknie trawił do chwili, kiedy ja zaczęłam jeść nieodpowiednie rzeczy.
            A było to razowe pieczywo. Dopytałam co moge i ze zgrozą dowiedziałam się, że
            jakieś kilka potraw na krzyż. Do dziś nie moge na to patrzec. W karcie napisane
            jest, że Roch" miał problemy z trawieniem zwiazane prawdopodobnie z błędami
            żywienioymi matki".Dopytaj co mozesz, a co nie. Dobre(tfu tfuwink) obiady dla
            karmiacych mam są w stołówce szpitalnej w suterenie. Buraczki, indyk, marchewka
            z groszkiem, zupy. Mam nadzieje, że to tylko epizod i Piotruś szybko wróci do formy.
            • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 20:01
              tylko te obiady sa dla mam z patologii a z oitinu mamy nie maja
              obiadow sad chcociaz moze mozna zagadac z pania ania (oddzialowa, od
              laktacji) zeby zalatwila.
              przede wszystkim mleka malo pij , jesli kawke to sama a nie takie
              latte jak ostatnio i jeszcze drozdzowka zajedzonewink

              czesto nasze dzieciaczki- wczesniaczki maja problemy z tolerancja
              laktozy
              • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 00:57
                Okazało się, ze mądra Agatka zjadła gotowaną kukurydze i kalafiorasmile Byłam
                przekonana, ze to typowe lekkostrawne jedzonko,a tymczasem mają działanie
                wzdymające. A do tego ten kalafior to cały zjadłam!
                Poza jedzonkiem znow mam załamkę, bo te oddechowe problemy to się chyba nigdy
                nie skonczą. Dowiedziałam się dziś od dr Rudzińskiej, ze niestety mała ilosc
                tlenu nie oznacza, ze szybko się Piotrulę rozintubuje, bo inne parametry (np.
                ciśnienie) wprawdzie się poprawiają, ale nadal sa kiespkie. Cos czuje ze on ze 2
                mce spedzi na tym pieprzonym respi...crying
                • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 08:39
                  Agata,
                  jesteś bardzo mądrą mamą, niezależnie od tego co jesz smile
                  pamiętaj, że Piotrulek ma bardzo niedojrzały układ pokarmowy i wiele
                  rzeczy może się dziać samoistnie, niezależnie od tego co jesz. A i
                  najnowsze szkoły mówią, że wpływ jedzenia na trawienie mleka to jedna
                  wielka loteria - można w necie poczytać i o tym, że słynna marchew
                  wzdyma najbardziej i że koper z herbatek laktacyjnych też. Ja tam się
                  skłaniam ku teorii - sprawdzonej na Filipie z rozwalonymi od 3. doby
                  jelitami, ale żadnych kłopotów z trawieniem - że priorytet to
                  najedzona i szczęśliwa mama. Jak będziesz żyła miesiąc na indyku i
                  marchewce, to może i to mleko będzie bliskie ideałowi (choć jak może
                  być bliskie ideałowi na takiej monodiecie?), ale po miesiącu będziesz
                  walczyć o każdą kroplę mleka, bo sama się wykończysz... ja stosuję
                  się do rad
                  Moniki
                  Staszewskiej
                  z bliźniaczego forum Karmienia Piersią - jeść
                  rozsądnie (przez pierwsze trzy miesiące nie jadłam smażonego; teraz
                  zdarza mi się co nieco do makaronu czy jajecznicy podsmażyć), nie
                  eliminować produktów na zapas, bo jest promil szansy, że mogą
                  wzdymać/uczulać, tylko odstawiać jeśli pojawiają się ewidentne objawy
                  alergii.
                  Reasumując, jeszcze się przez ten kalafior z mostu nie rzucaj wink))
                  • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 08:41
                    a zejście z respi najczęściej następuje w najmniej oczekiwanym momencie
                    smile pewnego dnia wchodzisz i się dziwisz, że synal wygląda jakoś inaczej
                    smile a jak już wyjmą sondę, to jeszcze inaczej. Ale fakt, że poziom tlenu
                    nie może być jedynym wyznacznikiem, bo my na cpap przechodziliśmy przy
                    jakimś wysokim tlenie - 28 czy 30, już nie pamiętam,
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 17:18
      Kiedy już nabrałam nadziei na dobre zakończenie, a mój optymizm opisałam nawet w
      wątku pt:"konsekwencje wczesniactwa", okazało się, ze pluca mojego synka są w
      fatalnym stanie. Od 5 dni bierze sterydy i parametry teoretycznie się
      poprawiają. Lekarze zmniejszają mu ciśnienie a ilość tlenu wynosi 21% co
      oznacza, ze moj syn oddycha powietrzem. Niestety mimo to, radiologiczny obraz
      płuc jest według pani doktor "tragiczny" i nie umie mi ona powiedzieć czy
      dojdzie do jakiejś poprawy czyli innymi słowy czy Piotruś w ogóle z tego wyjdzie
      crying Czuje ze nie zyje, po prostu regularnie umieram odkąd to wszytsko się
      zaczelo. Założyłam wątek o konsekwencjach wczesniactwa takze dlatego, ze
      chciałam sobie oszacowac kiedy moj syn ewentualnie z tego wyjdzie i kiedy bede
      mogla juz normalnie zyc, ale wygląda na to, ze byc moze nigdy. To jest straszne,
      ze "normalnym" ludziom urodzenie dziecka kojarzy się ze szczęsciem a mi z
      cierpieniem i bólem, które trwają juz miesiąc i beda trwały dalej crying
      • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 18:16
        Anetko
        Wydrukowałaś sobie te 10 powodów?? jak nie to wydrukuj i przypnij
        sobie przed nosem.
        On ważył tylko 650 gram, rozwinięty był na 25 tygodni, daj mu czas..
        teraz ma 29 więc jeszcze długa droga..
        Jeśli teoretycznie poprawiają się parametry to może musi poprostu
        zaskoczyć, i potem pójdzie jak błyskawica.
        Lekarze muszą informowac cię o najczarniejszym możliwym scenariuszu
        żebyś jak coś się (odpukać) wydaży nie mogła im zarzucić że nie
        mówili, wiesz też że rokowania są przy wcześniakach zawsze złe.
        przeczytaj sobie historlę tolki, i nabierz wiatru (!), musisz byc
        teraz silna bo dziecko potrzebuje cię silnej, miał 20% szans a żyje
        już ponad miesiąc, oddycha powietrzem i rosnie, więc musisz czekać.
        Przyjdzie czas i na respirator, z nami na 2 piętrze leży
        dzieciaczek, dziewczyna urodziła w 34 tygodniu dziecko o masie 1900
        więc dla nas jest ogromne i rozwinięte, (rodziła tego dnia co ja),
        do dziś jest na wspomaganiu oddechu i lekarze mówią że potrzeba
        czasu, więc skoro takie duże dziecko potrzebuje czasu, to pomyśl ile
        musi potrzebować takie małe szkrabiątko jak Twoje...
        Daj mu czas, o odłóż czarne mysli na bok, tam na parterze w
        inkubatorze leży śliczna kochana i silna dzidzia która jeszcze
        pokaże co potrafi
        jestem z Tobą , w razie potrzeby dzwoń, zawsze z tobą porozmawiam.
        ściskam gorąco
        Monia i wcześniaki
        • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 21:07
          Obraz może jest fatalny, ale parametry się poprawiaja, więc to najwazniejsze. u
          nas było na odwrót, obraz był niezły, ale parametry kiepskie. Twój synek musi
          mieć więcej czasu, a płuca się regenerują.
          Dawaj mu na codzień duzo sil, a ty odpoczywaj kiedy się da.Wiem, wiem, łatwo pisaćsad
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 22:35
            Dziękuje Wam, staram sie myśleć pozytywnie ale boje się bardzo o te płucka sad
            Poza tym tak naprawde poza ilością tlenu to nie rozumiem reszty tych parametrów.
            Wiem, ze mimo tego brzydkiego obrazu rtg, maluch jutro przejdzie prawdopodobnie
            z "trzęsawki" na normalny respirator. Tylko, wciąż nie rozumiem dlaczego ten
            obraz ani troszkę się nie poprawił. Zwłaszcza, ze pani dr powiedziała, ze gdyby
            nie widziała tego obrazu, to byłaby przekonana, ze jest mała poprawa.
            • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 15.09.09, 08:23
              Mama zawsze musi wierzyć w szczęsliwe zakończenie. To wcześniactwo
              to jakiś kiepski etap, który malec musi przebyć. Lekarz patrzy na
              zimno co przyniesie kolejny dzień, woli milczeć na zapas... a ty
              musisz wierzyć, że będzie ok bo musi być. Trzymam za was kciuki.
              wielokrotnie w szpitalu słyszałam, że takie maluchy są zaskakująco
              waleczne i wygrywają nawet wtedy, gdy wydaje się to
              nieprawdopodobne. wielki duch w małym ciałku. Przetrwacie to!
          • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 22:41
            sama czytalas rozne historie i wiesz przeciez ile tu dzieci ktore
            wedlug lekarzy nie mialy najmniejszych szans i co .... gucio !!!
            pomylili sie !!! nie dawali im szans a one te male istoty wazace
            czasami duzo mniej niz 1 kg pokazaly ze moze male cialem ale wielka
            w nich sila i wola walki.

            my tez nie mielismy szans ... jak teraz bylam u lekarza i Krzysiek
            darl sie na caly gabinet to lekarka tlko popatrzyla, usmiechnela sie
            znad lektury wypisu Krzyska ze szpitala i powiedziala : " teraz juz
            wiem czemu przezyles ... z taka wola walki to nic dziwnego wink "

            trzeba wierzyc i byc przy nim, modlic sie i cierpliwie czekac ... ja
            wierze ze Piotrek z tego wyjdzie i tak jak moj Pawel mowil .. moze
            za duzo nie pytaj lekarzy , niech oni robia swoje a Ty poprostu
            spedzaj z Piotrkiem jak najwiecej czasu. ja siedzialam praktycznie
            od 12 do 20 a jak wychodzilam to beczalam ze tak krotko ..

            wiem co przezywasz ale jestes silna kobieta i dasz rade bo i tak nie
            masz innego wyjscia. kazda z nas sie boi tego najczarniejszego
            scenariusza bo przeciez nie wiadomo co bedzie , ale trzeba pochylic
            glowe i walczyc ...
            a jak bedziesz w dolku to dzwon , przyjedziemy z Krzyskiem z
            odsiecza smile
            • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 23:46
              Ja krociutko bo mamy urwanie glowy /piotrek chory i jeszcze trudniej byc w 2 miejscach naraz/. W 200% zgadzam sie z iza i pawłem-niewiedza jest błogosławieństwem. Ja przestałam pytac-po prostu cieszę sie ze mlody jest,pięknie sie uśmiecha i wszystko co wokol niego robia przybliza nas do wyjscia do domu. Gdy jeszcze myslalam ze warto pytac Slyszalam /wlasnie przy konieczności przejścia na "trzesawke"/ na pytanie "jak jest?" "do d... Jest". A ja zamiast tej d... Wolałam myśleć ze po to mu roztelepuja pluca bysmy szybciej mogli sie tulic bez respi. Dlatego nie rozdzielaj każdego usłyszanego zdania na czworo, nie próbuj czytać między wierszami,nie zamartwiaj sie czy kalafior byl ok/ja jem praktycznie wszystko,z owocami i pizza wlacznie i fil bosko trawi i swieze i mrożone,za to po bebilonie ma koszmarne jazdy -wiec tu nie ma zadnej reguły,czystą loteria/ bo to prosta droga do obłędu. Po prostu ciesz sie tym ze masz super fajnego faceta ktory kazdym dniem zycia udowadnia ze cuda sa możliwe. A o konsekwencjach wczesniactwa mówiąc-bardzo mi daly do myślenia słowa przemądrej tolki-ze dzieci przez lata mogą odreagowywac trudny poczatek.jak widze po filu,ze jest mu praktycznie wszystko jedno czy jestem czy wychodzę na kawe,a potem zostawiam go na cala noc /a dzieci donoszone dra sie w nieboglosy gdy matka znika na sekundę/,gdy ze stoickim spokojem znosi ingerencję pielęgniarek, zastanawiam sie z bolem i strachem czy kiedy i w jaki sposób ten uśpiony wulkan cierpienia wybuchnie...
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 15.09.09, 23:41
      Iza sorry, ze tak się szybko zmyłam dziś, ale wiesz ja zawsze cała w nerwach
      zanim mojego szkraba zobaczę...Jak wiesz został zdjety z "trzesawki" i dziś
      zaczął rehabilitację, tak jak mówiłas, z panią Rowińską. Rzeczywiście wydaje się
      profesjonalna i do tego bardzo miłasmile Po ostatniej dawce sterydów, Piotruś znów
      miał obnizone parametry. Modlę się, zeby to bylo juz na stałe, bo jak się okaze,
      ze zmiany sa chwilowe to się zastrzelę. A tak z innej beczki- wczoraj
      zauważyłam, ze moj synek ma potwornie pokiereszowaną piętkę. Wiem ze stamtad
      pobierają krew na badania, ale nie wiedziałam, ze to aż tak źle wygląda- po
      prostu jedna , wielka ranacrying
      • jak47 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 16.09.09, 00:10
        pierwszy raz piszę w Twoim wątku, więc zaczne od tego, ze trzymam mocno kciuki
        za Twojego Małego Rycerza!
        W sprawie piętki porozmawiaj z lekarzem, mój synek po pierwszym dniu na erce
        miał całą stopę spuchniętą i sinoczerwoną. Smarowali mu heparyną i wszystko
        zeszło. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że ciało skrajnego wcześniaczka jest
        bardziej delikatne, ale powinno się zagoić.
    • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 16.09.09, 20:11
      czesc silna kobieto,
      bardzo się ciesze że już odpuścił Ci trochę ten dół, i super się
      cieszę że małemu się nie pogarsza (jak wiesz u wacześniaków brak
      pogorszenia to porpawa ). Co do wagi to się nie martw, dla
      pocieszenia powiem ci że mój też schódł (o 10g) więc może to taka
      doba na odchudzanie i chlopaki linię trzeymają smile))
      ale tak na poważanie to wynalazłam gdzieś że waga może skakać w
      każdą stronę i dopuku spadki są mniejsze niż wzrosty to jest ok.
      i tak sobie też powtarzam.
      Gorąco ściskam
      Monia i wcześniaki
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 17:27
      Sterydy nie podziałały. Płuca wciąż są złe i lekarze znów zwiększają parametry.
      To już ponad 5 tyg na respi, boje sie, ze on z tego w ogóle nie wyjdzie, jestem
      załamana.
      • nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:23

        Wiem, że trudno Cie teraz pocieszyć. Ale spróbuję.U nas na sali była
        dziewczynka, która przez 2 miesiace była na respi. Przez 1,5
        miesiąca byo naprawdę ciężko- saturacja spadala doslownie
        kilkadziesiąt razy dziennie (do 40-50), po póltora mies. jeszcze
        gorzej - reanimacja, i nagle po 2 miesiącach zaczęlo się bardzo
        szybko poprawiać. Potem mała sama się rozintubowala i teraz jest na
        cepapie.

        Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr
      • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:25
        Musisz być silna dla swojego małego rycerzyka!!!
        Trzymamy kciuki za synusia i za Ciebie abyś się nie załamywała!!
      • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:28
        Z naszym synkiem na sali leży Krzyś...
        Urodził się o miesiąc wcześniej, mając niecały kilogram.
        Od tego czasu na respi, bo tylko jedno płucko ledwo chodzi, drugie zajęte.

        Dziś mały ma ponad 2kg i dalej na 60% tlenu i 23 oddechy.
        Zaczynał od całkowitej mechanicznej wentylacji i 100% tlenu. Zapytaliśmy lekarki jakie ma szanse...
        Pani doktor powiedziała: wyjdzie z tego...czas...czas..czas..

        Wiem, że bardzo Ci ciężko.
        Ale dobrze wiesz że mały to czuje. Pocieszaj go, mów że będzie dobrze, a zobaczysz jak Cię zaskoczy!

        Będziemy się modlić za Piotrusia!
      • jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 22:22
        Oliwia była ok. 3 m-cy na respi, potem CPAP, wąsy tlenowe, tlen
        bierny - dopiero jak wyszła ze szpitala mając 4 m-ce problemy
        oddechowe jak ręką odjął - nie wiem dlaczego tak długo się babrala z
        tym oddechem, straszyli mnie że to od mózgu ale to nieprawda -
        myślę, że dojrzała po tych m-cach bo jednak 26-27 tyg to naprawde
        skarjny wczesniak i te płucka są mocno niedojrzałe.
        Do dziś się dziwie że po RDS III stopnia i tak długiej tlenoterapii
        ona nie ma dysplazji, astmy, zapaleń oskrzeli pluc -czasem się
        przeziębi np. teraz ma katar ale jak na jej przejscia i to że jest
        nieszczepiona a ma kontakt z wszystkimi dziećmi dorosłymi w
        przychodniach sklepach to i tak nieżle
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:00
          Wiem, ze potrzeba czasu i cierpliwości, ale minęło już kilka tygodni i nie widać
          żadnej poprawy. Nawet po podaniu sterydów. Skoro ani czas, ani leki nie
          działają, to co jeszcze można zrobić? W końcu działania lekarzy też są
          ograniczone. Do tej pory jakoś sama siebie przekonywałam, ze będzie dobrze, ale
          chyba tym razem została przekroczona granica mojej wiary i psychicznej
          wytrzymałości. Po prostu nie wiem czy te płuca kiedyś w końcu "zaskoczą". Do
          tego widzę jak cierpi moja cała rodzina. nawet najsilniejsze osoby już nie
          wytrzymują tej ciągłej niepewności. Zrobiłabym wszystko zeby wiedzieć na czym
          stoje. Poza tym po prostu nienawidzę tych wszystkich kobiet z wielkimi
          brzuchami, które urodzą donoszone dzieci. Ja przed ciążą miałam zespół
          policystycznych jajników. Nigdy nie miałam naturalnej miesiaczki. Każdy mój
          okres wywołany był lekami. To cud, ze zaszłam w ciąże. Być moze to moja jedyna
          szansa na dziecko. A te wszystkie kobiety tak bez problemu zachodza w ciąze,
          rodzą dzieci i nie mają pojęcia jaki dramat przechodza takie soby jak my.
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:08
            Oczywiście historia Oliwki i Krzysia podtrzymują mnie na duchu i mam nadzieje,
            ze u nas tez nagle zacznie się jakims cudem poprawiac. Tylko ze po tylu dniach
            walki i braku efektów, coraz ciezej wierzyc w cuda..
          • karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:29
            Kotek, spokojnie, daj chłopcu czas - moja wisiała prawie 4 mies na
            respi w większości na 100% tlenie.Obraz płuc tragiczny - jedno
            praktycznie zniszczone, terpia sterydami kika razy, ciut
            poprawy,infekcja i dawaj od nowa to samo.
            Wyszliśmy ok 5 mies z kondensatorem tlenu,pulmikortami itp - po 5
            dniach w domu nie potrzebowała tlenu, po kilku mies okazało się, że
            dysplazja odchodzi w siną dal...

            Parę dni temu widziałam się z naszymi lekarzami - nawet oni nie
            wiedzieli wówczas jak ją z tego respiratora zdjąć - teraz byli
            strasznie szczęśliwi, że wszstko w porządku, że jest fajnym małym
            szkrabem, który już sam tupta itd. Mówią, że dla nich to największa
            motywacja, jak widzą dziecko, które sobie dobrze poradziło.

            Myśmy mieli sąsiadkę na ojomie - mamę już większej wcześniaczki,
            która nas jakoś uspokajała, potwierdzała, że to "normalne" u
            wcześniaków, że jej córka podobnie - wtedy się nie bałamsmile Widziałam
            obok już całkiem duży "dowód", że się udało - dowód, który powoli
            szykował się do wyjśćia, choć też przez długi okres słyszałam jak
            lekarze zastanawiali się co by tu jeszcze wymyśleć, żeby ją zciągnąc
            z respiratora...
            • anjazzielonego Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:45
              Tobie jest BARDZO ciężko, wiemy! Ale pomyśl, jak jest Twojemu Synkowi? Też bardzo trudno, przecież zamierzał spędzić w brzuchu mamy prawie 40 tygodni, nie 25....

              Wierz niego, mów mu to, pocieszaj, dodawaj sił i otuchy, choć Tobie samej ich brak..
              • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 09:03
                Karuś dzięki wielkie, naprawdę cudownie przeczytać taki post, który daje ogromną
                nadzieję...No właśnie moja lekarka też powiedziała, ze płucka małego są
                tragiczne i już myslałam, ze nasz przypadek to jakiś najgorszy z możliwychsad
                Do Ani: Aniu ja naprawdę nie mam pretensji do zycia, bo jest mi cięzko. Ja nawet
                uważam, ze to kara za moje zyciowe grzeszki i ze dostałam za swoje. Moj ból
                wynika z tego, ze cierpi moj maluch i moja rodzina. Ja uważa, ze nawet sobie na
                to zasłużyłam, ale nie mogę się pogodzić, z tym, ze takie nieszczęscie spadło na
                mojego synka i na Pawła (tatuś), który jest o niebo lepszym człowiekiem ode mnie
                i juz wiele w zyciu przeszedł.
                • nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 11:26
                  mamamomalegorycarza, uważam, że nie powinnas mysleć, że to co Was
                  spotkalo to kara za grzechy. Tragedie spotykaję zarówno ludzi
                  dobtych jak i złych. Ja sobie od początku tłumaczyłam, że na kogoś
                  przecież musiało trafic, a ja poprostu jestem silniejsza niż inni i
                  dlatego trafiło na nas. Mowi sie, że niesiemy krzyż taki jaki damy
                  rade unieść (choć czasem wydaje się Tobie, że juz wiecej nie masz
                  siły). Nie ukrywam, że tez przechodze doły. Dwa dni temu wyszedł ze
                  szpitala ostatni dzidzius z mniej wiecej naszego terminu. Byłam
                  okropnie zdolowana, bo mineły już 3 miesiące i okazało się, że w
                  szpitalu spędzimy min. miesiąc, ale moga to być tez 3, 6, a nawet
                  12. Byłam bliska szaleństwa, przepelniona żalem i wściekłością.
                  Potem przypadkiem trafiłam na stroę DLACZEGO. Przeczytalam tam
                  historie matek, które przeżyly niejednokrotnie wiecej niż my, i
                  straciły swoje dzieci. Te matki niejednokrotnie nawet nie dostały
                  szansy walki o swoje maleństwa (równiez mamy wcześniaczków). Nam
                  ktoś dał mozliwość poznania naszych dzieci, walki o nie i czas
                  spedzony z nimi. Przeciez nasze dzieciaczki to naprawdę okruszki, z
                  których polowa umiera, i z których rocznie ratuje się 800-1000 z
                  całej Polski. Pomyśl, że nas już spotkał cud, bo nasze dzieci
                  żyją.Teraz juz nie porównuję nas z dziećmi, które już sa zdrowe, a
                  raczej myślę, że wiele osób ma dużo gorzej od nas i dziekuję Bogu za
                  cud który mam.
                  • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 19:13
                    Agata,
                    zwątpienie rzecz ludzka, ale na pewno masz tak, że jak pochylasz się
                    nad kruszyną to od razu dostajesz skrzydeł, prawda? ładuj więc te
                    akumulatory na maksa i wierz w swojego zucha - przecie już udowodnił,
                    że dzielny rycerz z niego! A respi to jeszcze nie koniec świata -
                    nasz też wisiał na nim pięć tygodni, a potem było już z górki!
                    Niech Wam nasz Filek służy za przewodnika - za niemanie płuc chcieli
                    go w 20 tc usunąć z tego świata, a dziś chłop wisi godzinami na moim
                    cycku i jest o krok od wyjścia do domu smile
                    • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 19:47
                      i gosi przyklasnąć bo to z gardła mi wyjęła że wątpić rzecz ludzka..
                      tak jak u mnie dziś zadziałało zwątpienie..
                      Agata uszy w górę - żyje słonko a zobacz że je tyle co nie jeden
                      starszy i większy - zobacz ile nam zajęlo was dogonić z porcjami
                      pokarmu - a ciążowo jesteśmy starsi - więc to pozytyw nie?
                      buziaki
                • anjazzielonego Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 19:58
                  Wiem, że Ci bardzo ciężko, że nie możesz patrzeć na cierpienie swojego
                  ukochanego dziecka; to normalne, że masz chwile zwątpienia, depresji, pytań,
                  dlaczego ty?
                  Ale musisz wierzyć, że będzie dobrze i za jakiś czas będzie to wspominać jako
                  koszmar, ale który jest już za Wami....

                  Bardzo Ci tego życzę...

                  I nie myśl na Boga, że to wcześniactwo to jakaś kara!!! No co za głupoty
                  piszesz, tak nie wolno!!! Jesteś DOBRYM człowiekiem, walczącym o swojego Synka;
                  Bóg to widzi, i wcale nic nie zsyła za karę.
                  • ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 21:52
                    Witam Cie ,ostatnio rzadko pisze na forum bo mi czas nie pozwala
                    (Jagodka ma juz 3 miechy prawie a Kacper 2,5 urodzony w 26tc z
                    waga715g), ale zagladam prawie codzinnie, dzisiaj zaczelam czytac
                    wasz watek.Doskonale Cie rozumiem, u nas tez byly straszne problemy
                    z oddychamiem,kacper byl tlenozalezny prawie do konca wyjscia ze
                    szpitala a spedzil tam 4 miesiace, duza dysplazja i do tego dorwal
                    jeszcze rs wirusa ktory dodatkowo podniszczyl mu plucka.Lekarz
                    powiedzial nam juz ze maly wyjdzie do domu z tlenem ale nasz malec
                    wszystkich zadziwil, nawet przy wypisie pielegniarki powiedzily
                    mi,ze nikt z nich w to nie wierzyl ze zacznie sam oddychac, chyba
                    tylko ja.A wierzylam w niego do konca, wczesniaki potrafia czynic
                    cuda!winkA na tym forum masz wiele takich przykladow.U kacpra nie
                    dawali dodatkowych dawek sterydow bo tutaj w Holandii tego nie
                    preferuja, dostal diuretyki i to zaczelo pomagac ale nie wiam jak
                    tojest w Polsce.Teraz powiem Ci,ze nie kazdy wczesniak bedzie
                    chorowal non stop,Kacper mimo dysplazji nie dostal zadnych wziewow
                    do domu(tylko bral jeszcze przez jakis czas zelazo i diuretyki),
                    chorowal bardzo malo jak na wczesniaka(kilka razy katar, moze 3 razy
                    antybiotyk i mial ospe w swoim zyciu2,5 roku, nie mial
                    rehabilitacjii),Rozwija sie bardzo dobrze i juz dawno zrownal sie z
                    rowiesnikami.Dostawal tylko w 1 roku zycia synangis(6 dawek). Tutaj
                    to pokrywa ubezpieczenie, niestety w polsce niesadi nigdy nie
                    przesadzalismy ze zbytna izolacja, wiadomo, ze jak ktos chory to do
                    nas nie przychodzili mu tez unikalismy ludzi kaszlacych i
                    kichajacych ale do sklepow jezdzil, do znajomych, do ogrodow
                    botanicznych itpStaralismy sie za bardzo na niego nie chuchac bo
                    czasem mozna tym zrobic wieksza krzywde dziecku.Tak wiec nie kazdy
                    wczesniak z dysplazja bedzie mial problemy, jest wiele ktore maja
                    ale sa tez tacy jak my i zycze Ci aby wasz maluch tez byl
                    taki.Powodzenia i glowa do gory.
                    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 22:46
                      Dzieki, ja tez mam nadzieje, ze Piotruś szybko nadgoni. Niestety dziś okazało
                      się, ze ma CRP- 56!!!!!! Ale paradoksalnie nie jest to az tak zła wiadomośc, bo
                      te jego podwyższone parametry wynikają właśnie z infekcji, a nie z braku
                      efektów, po podaniu sterydów. Poza tym lekarz mi powiedział, ze jak na takie crp
                      to radzi sobie bardzo dobrze, co innymi słowy oznacza, ze te pluca nie sa takie
                      zle a prawdziwe efekty sterydów zobaczymy bo zwalczeniu infekcji czyli za jakis
                      tydzień...zatem znów czekanie..
                      • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.09.09, 10:33
                        Trzymamy mocno kciuki za Piotrusia i wierzymy,że jak pokona tę
                        paskudną infekcję, to z płuckami będzie lepiej i sterydy pomogą. On
                        jest jeszcze bardzo maleńki i niedojrzały, potrzebuje trochę więcej
                        czasu i chociaz wiem, że nie jest łatwo czekać i żyć w ciągłej
                        niepewności, to to jednak nie ma innego wyjścia jak czekać...
                        Te maluszki naprawdę są niesamowite i potrafią wiele zwalczyć,z
                        całego serca życzę, żeby u Was też wszystko zmierzało tylko ku
                        dobremu.
                        Przytulam
                      • ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 23.09.09, 22:39
                        Mamo Małego Rycerza! Nie piszesz już od trzech dni, co z malutkim?
                        Śledzę Wasze losy od początku i trzymam za oboje Was kciuki
                        • lexmoniczka Słonko co Piotrusia.. 23.09.09, 23:17
                          Dzwoniłam dzis do Ciebie ze szpitala, i sms wysłałam -co tam u was
                          słychać nowego??
                          Gorąco pozdrawiam
                          Monia i wcześniaki
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 09:48
      Przepraszam, nie mam siły pisac. Nie chcę też psuć, optymistycznej ostatnio
      atmosfery na forum. U nas cały czas fatalnie. Dziś piąty dzień antybiotyku, a
      Piotruś wciąż ma respirator na 55 oddechów...po półtora miesiąca mechanicznej
      wentylacji..czy z tego da sie w ogole wyjsc? Ja juz totalnie tracę nadzieje,
      siedze całymi dniami, ryczę i czytam forum o stracie dziecka. Mam do sibeie
      pretensje bo przestaje wierzyc w moje dziecko, ale same przyznacie, ze po tak
      dlugim czasie, tak wysokie parametry to katastrofacrying
      • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:00
        kochana wiem jak ci ciężko, to trudne bardzo, ale wierz w niego. Pamiętam po
        sąsiedzku z moim małym leżała dziewczynka, też bardzo długo na resp., prawie dwa
        miesiące stan krytyczny, kilka razy sepsa, zapalenie płuc, resp oscylacyjny i
        nagle z dnia na dzień stan się zaczął poprawiać, respirator out i już potem było
        ok. Wierz że i u was tak będzie, jeszcze zaświeci wam słońce. Tu na forum też
        jest trochę dzieci, które były bardzo długo na respiratorze i dały radę. A forum
        o stracie dziecka sobie odpuść to strasznie dołujące. Trzymam kciuki mocno za
        Ciebie i Piotrusia. Pozdr
      • mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:14
        Kochana, to forum jest dla Ciebie, pisz, płacz, a nie martw się
        atmosferą. Ta atmosfera to tylko fasada, wszystkie mamy swoje rany i
        Cię rozumiemy.

        Wiem, ze o wiarę ciężko (naprawdę nie masz się czego wstydzić), ale w
        czasie ponad dwuletniej obecności na tym forum śledziłam losy kilku
        dzieciaków, które nie mogły zejść z respiratora i w końcu załapały.
        Jeden taki nie mógł, nie mógł, a potem się sam rozintubował nawet...
        Przytulam!
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:35
          Wiem, ze inne dzieci też były długo na respi i to mnie pociesza, tylko, ze u nas
          juz minelo naprawdę duzo czasu a nie widac zadnej poprawy. Gdyby chociaż te
          parametry byly ciut niższe, a tu jak na razie jest beznadziejnie zlesad
          • mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 13:01
            Wiem... I wiem też, ze niestety intubacja zwiększa ryzyko infekcji.
            Ale mimo wszystko nicki na tym forum są często prorocze. U nas miał
            być cudowny miś i jest cudowny miś, u Ciebie jest mały rycerz, który
            walczy. Jeszcze nie jest beznadziejnie źle, on wciąż żyje i wciąż się
            nie poddał.
            • ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 01:00
              Cos mi sie kojarzy,ze jakis czas temu tez bylo jakies malenstwo,
              ktore bylo dlugo na respiratorze.Nie mart wie wszystko bedzie dobrze!
              Zobaczysz!!!Przeciez zyje nie mial wylewow, serduszko pracuje a
              plucka tez dojda do siebie, musza dojrzec.A moze ktoregos dnia
              przyjdziesz a on bedzie juz calkiem bez rurek czasem dzieci tak
              robia, one potrafiasmileTrzymajcie sie
      • nowa23 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 10:13
        nie ma co sie zalamywac smile uwierz mi... moj Franus (26 tydzien, ur.
        24.04.09) byl 31 dni pod respiratorem ale za to przeszdl sepse,
        zapalenia pluc, 6 razy mial przetaczana krew, nie wspomne o innych
        zakazaeniach bakteriami, wirusami itp. dlugo nie mogl ruszyc z
        trawieniem, nie chcial mu sie unormowac poziom cukrow.... i
        najwazniejsze wylew IV stopnia do lewej polkuli. 3 razy lekarze
        mowili nam ze czas sie pozegnac bo nie przezyje najblizszej
        godziny... spedzil w szpitali 2,5 miesiaca. Mial dwa zabiegi
        laseroterapii na oczka bo po pierwszym razie zrobila nam sie III. I
        co ???? wczoraj Franek skonczyl 5 miesiecy, jest tak dobrze ze nie
        potrzebuje rehabilitacji nawet !!! oby tak zostalo caly czas.
        Usmiecha sie na prawo i na lewo. Nie mam problemow z karmieniem- na
        butelke rzuca sie jak rekin. Wczoraj zmienilam pieluchy na rozmiar 2
        smile a wazy juz 4700 gram- przy urodzeniu bylo 900 ale schudl do 800.
        Wiec glowa do gory, szpitau byly dzieci ktore spedzaly pod
        respiratorem nawet 3 miesiace. Uwierz w swoje dziecko, ja w swoje
        nie zwatpilam i teraz moj synus patrzac mi gleboko w oczy, usmiecha
        sie takim bananem ze az mi sie chce plakac.
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:11
          No widzisz, ale był na respiratorze 30 dni...a mój, juz 46 dobe...i najgorsze,
          ze nawet nie ma nadziei na poprawę w najbliższym czasie. Na początku tez sie
          pocieszałam, ze nie przytrafiły mu się te wszystkie okropne problemy z jelitami,
          nie miał sepsy (na razie), a przede wszystkim- zadnych wylewów! Ale co z tego
          skoro bez płuc tez się zyc nie da. Niektóre z dzieci przeszły 5 razy więcej niz
          mój ale po 1,5 mca było przynajmniej wiadomo, ze przeżyją. Moje maleństwo wciąż
          jest w stanie zagrożenia zycia, wciąż prawie wszystkie oddechy wykonuje za niego
          maszyna. Ja przez miesiąc się trzymałam, a teraz płaczę od rana do wieczora.
          Kazdy kolejny dzień na respi jest dla mnie udręką, a przed nim jeszcze wiele
          takich dni, bo jak pisałam na respiratorze ma 50 oddechów...Ja mam jeszcze tak,
          ze kieruję sie wiedzą medyczną, nie potrafię zawierzyc Bogu lub innej
          sile..chciałabym w tym całym koszmarze tylko wiedziec, ze on bedzie zył.. czy to
          tak wiele?
          • joannapa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:17
            cały czas o Was myśle
            nie potrafię sobei wyobrazić jak starsznie musisz się czuć

            napisałaś, że kierujesz się wiedzą medyczną - a co mówią lekarze w
            takim razie? u nas zawsze pocieszali, że rekordzista był 6 miesięcy
            na respi... tylko jestem przekonana, że to Cię nie pocieszy

            mocno zaciskam kciuki za Piotrusia
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:43
              Joasiu, sądząc po twoim opisie domyślam się, ze przeżyłaś jeszcze większy
              dramat, więc aż mi głupio, ze mnie pocieszasz. Każda z nas przechodzi przez
              piekło, ale kazda oddałaby życie za swoje maleństwo, bo prawdziwe piekło
              przechodza nasze dzieciatka. Co do lekarzy mówią różne rzeczy. Niektórzy
              twierdza, ze z tego wyjdzie, albo ze ma duze szanse. Ale chyba dlatego tak
              kompletnie opadłam z sił, ze w poniedziałek rozmawiałam z jedną lekarką, która
              mnie tak załamała. Ciągle mi powtarzała, ze trzeba się przygotowac na to, ze w
              pewnym momencie ich rola się konczy, ze wszystko co się dzieje z Piotrusiem
              wynika z jego dramatycznej niedojrzałośc i że oni mu podają wszystko co istnieje
              na swiecie, ale on nie reaguje na te leki tak jak oni by chcieli.
              • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:50

                >Ciągle mi powtarzała, ze trzeba się przygotowac na to, ze w
                pewnym momencie ich rola się konczy<

                lekarze chyba zawsze tak mówią - na wszelki wypadek, bo inaczej nie
                potrafią... sama nie wiem dlaczego. faktycznie jest tak, ze w pewnej
                chwili to dziecko ma ostatnie słowo... kończą się możliwości
                medyczne - ale nasze maluchy zaskakują każdego dnia swoją ogromną
                walecznością, niespotykaną odwagą, wolą życia. Twój Rycerzyk toczy
                teraz największą z bitw a ty jesteś mu potrzebna ze swoją wiarą w
                jego siły.
              • joannapa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 13:37

                Kochana, ja Cię nie staram się pocieszać... ja nie potrafię...
                tylko wiesz, śledzę Piotrusia losy od początku i nie wyobrażam sobei
                bym mogła przestać - i.b.b.b bym chciała przeczytać tu dobre wieści

                od początku CIę podziwiałam za wiarę w synka
          • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:48
            Uwierz w Piotrusia!
            Tu wszyscy w Was wierzą smile
            Jelita zdrowe, główka zdrowa, nie ma zakażeń... To wszystko dobrze rokuje, maleńki organizm skupi się na rozwoju płuc, a nie na innych problemach. Czas, który dla nas, rodziców jest wrogiem, dla tych maluchów jest sprzymierzeńcem...
            Walczcie razem, bo Twoja siła jest siłą synka!

            Nasz Kacperek radzi sobie całkiem nieźle, i jak pytamy o jego postępy lekarzy, to odpowiadają, że tez się cieszą, ale nieco sceptycznie, powtarzając, że jest jeszcze bardzo mały i nie wiedzą, jakie ślady zostawi hipotrofia.

            Krzyś, który leży z naszym Kacperkiem na sali, ma już ponad 2 miesiące respi (od 14 lipca), prawie 3kg wagi, jest bardzo ruchliwy, zadziorny. I zrobił krok do przodu... z 60% na 30% tlenu!

            Wcześniej na oddziale leżała tez dziewczynka...donoszona.
            Urodziła się jednak z zaschnięta smółką w płucach. Praktycznie bez szans. Respiracja całkowita, długie leczenie...Po miesiącu z groszami wyszła do domu z rodzicami na własnym oddechu..

            Wiem, że jest Wam niesamowicie ciężko, że szukasz wszędzie winy i pytasz dlaczego. U Boga także....
            Ja też miałem wielki strach i żal jak Kacperek przyszedł na świat, a przecież lekarze mówili, że zagrożenie minęło, że jest OK, że dotrzymamy do końca...

            Do Boga pomogła mi się zwrócić żona. Lekko i łatwo nie było... A dziś nie wyobrażam sobie, żebyśmy wspólnie się wieczorem nie pomodlili. Za naszego synka, za lekarzy, siostry... i za Wasze maluchy. Za Piotrusia także..
            A siła z góry płynie...

            Mocno ściskamy i pamiętamy!
            Aga, Wojtek i Kacperek.
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:29
              Dziękuję Ci, bardzo mnie wzruszyłeś.
            • nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:31
              Wojtku, pieknie to wszystko napisałeś.

              Mamamalegorycerza- na pocieszenie mogę dodac od siebie, że moja
              malutka swietnie od początku oddychała, a mimo to od lekarzy
              usłyszałam 4 razy, że to już koniec, że nie przeżyje 2 dni itd.

              Nie poddawaj się, bo i mały się podda. Kiedy z Nastusią było źle,
              powtarzałam jej setki razy, że nigdy nie oddam jej bez walki (choć
              czasem przez myśl mi przeszlo czy jej już nie odpuścić, bo za długo
              cierpi). Teraz wiem, że warto było walczyć.
      • karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 14:52
        Hm -taka katastrofa mi tu właśnie obok siedzi i mniam-mniam woła -
        także poczekaj cierpliwie, to, że jest ciężko nie znaczy że będzie
        źle.
        Wiadomo, że każdy wcześniak jest inny, ale są przypadki ciężkiej
        tlenozależności(w tym jeden u mnie w domu i kilka znajomych ze
        szpitala), gdzie dzieciaki radzą sobie lepiej niż nawet dzieci
        donoszone - to fakt - moja nie choruje, nie ma astmy, choc
        przewidywano, że może mieć, nie ma juz dysplazji - synek koleżanki
        chłop jak dąb ciągle chory a to oskrzela a to garło, katarki, i
        inne teza doszły problemy - ...także jak widzisz ani wcześniactwo i
        to skrajne, ani duża tlenozależność nie muszą być potem źródłem
        kłopotów - może być calkiem dobrzesmile
        A jesli będzie dysplazja to ona mija, bo powiększa się ilość
        pęcherzyków w płucach i te zniszczone nie grają już żadnej roli - do
        wieku szkolnego to się ogromnie zwiększa, ta ilośc pęcherzyków. W
        domu są leki na płucka - mała przez pewien czas brala wziewnie
        pulmikort np i inne, co zapobiega infekcją również i
        działa "dobrotliwie" na płuca.
        Trzymaj się, zobacz kidy małemu wzrasta saturacja, kiedy spada -
        wyczujesz czy lubi jak go dotykasz czy nie -np mojej nie można było
        dłuuugo dotykać, lubiła leżeć na brzuszku, więc przypominałam
        pielęgniarkom, że tak lubi, że parametry większe(wbrew pozorom
        naprawdę niektóre wczesniaki-cwaniaki wolą se leżeć na pleckach wink)
    • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:56
      Kochana musisz mieć więcej siły i wiary bo to jest takim paliwkiem dla twojego
      rycerzyka.Wiem że bardzo cierpisz a my wszyscy tu na forum wierzymy w twojego
      synka tylko trzeba mu dać czasu!!!
      Tak nam zawsze lekarze mówili że na wszystko przyjdzie czas ale wiadomo że
      chciało by się aby to było już!!!
      Nasza misia też była długo na respiratorze prawie dwa msc i kiedy miną jej
      pierwszy miesiąc życia oczekiwałam że już powinna oddychać sama jedna próba
      odłączenia się nie powiodła, nie dawała rady i wręcz przeciwnie zwiększali jej
      tlen,walczyła w między czasie z posocznicą i gdy udało się ją zwalczyć lekarze
      postanowili podać jej sterydy na płucka aby ruszyła, ale wiązało się to z
      obniżeniem odporności i nie dawali gwarancji że nie złapie jakiejś infekcji
      ponownie.Jeszcze parę dni po podaniu sterydów nie potrafiła sama oddychać, aż
      nagle to zaczęło się zmieniać prawie z dnia na dzień. Najpierw zmniejszali
      oddechy i skok na cepap na parę dni, następnie mała sonda z tlenem pod noskiem i
      awans do inkubatora do którego bezpośrednia dochodził tlen i nie miała już
      żadnych rureczek przy twarzy.Ten tlen do inkubatora był podawany do trzeciego
      msc jej życia i często miała bezdechy nawet po opuszczeniu inkubatora, ale udało
      się mimo że też miałam chwile wielkiego zwątpienia jak każdy rodzic,dlatego
      doskonale ciebie rozumiemy.A ty bądź większej wiary bo ona jest wielka i
      zobaczysz że będzie dobrze.
      Pozdrawiam mocno i ślę całusy dla rycerzyka
    • mamamalegorycerza wieści... 27.09.09, 11:43
      Co do płucek, to niestety bez zmian. Mały nadal walczy z infekcją. Juz mu niby
      powoli mija ale jakoś opornie to idzie. Wczoraj miał słabą gazometrię, ale dziś
      już w normie. Pani mówiła, ze miał wielkiego "gluta", którego musiała wyjąć i
      przeintubować Piotrulkęsmile Z dobrych wieści to o dziwo zaczął niezle przybierac
      na wadze i obecnie ma już..1240g! Co dziwne kompletnie nie ma już wzdęć, mimo
      tego ze znów pofolgowałam sobie trochę ze słodyczami (dołek i chwila słaboścismile
      Poza tym jest słodki i sliczny i otwiera szeroko swoje brązowe oczka.
      • ag0000 Re: wieści... 27.09.09, 12:42
        Widzisz kochana że następują dobre nowinki i będzie lepiej bo my wszyscy w to wierzymysmile Pomalutku będzie nabierał siły i pokona wszystkie przeciwności losusmile
        Moja córa też miała przez długi czas bardzo dużo wydzieliny i często trzeba było ją odśluzowywać nawet jak była już w łóżeczku bez tych "dodatków-rureczek".
        Będzie tylko lepiejsmile
        Zdróweczkasmile
      • wiwika12 Re: wieści... 27.09.09, 15:54
        To kolejny kroczek do przodu. Będzie lepiej z każdym dniem -
        zobaczysz. Pozdrawiam serdecznie.
    • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 19:58
      Agatko co u was?? martwie się i moooooocno trzymam kciuki
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 21:20
        Generalnie bez zmian, wszystko super poza płucami...a o parametrach respiratora
        to Wam nawet nie bede pisac, bo gorzej byc nie moze. Ryczę od rana do wieczora,
        nawet pani psycholog mi dziś powiedziała, ze albo musze się wyrwac i gdzies
        wyjechac na kilka dni, albo udac się do psychiatry po leki....Ale nie tylko
        Piotrusiowi potrzebna jest modlitwa i wsparcie. Obecnie na OITNie sa bardzo
        ciężkie dzieci. Trzymajcie kciuki za Franciszka (wylew III i IV st.), Michasia
        (złe krążenie, problemy z jelitami,respi ponad miesiąc), Krzysia (respi od
        2mcy), dziewczynkę, której imienia nie znam ale wiem, ze ma wylewy bardzo
        poważne a także jeden maluszek o masie urodzeniowej takiej samej jak Piotruś i
        równie wielkich problemach z płuckami. Pomyślnie ciepło o nich!
        • bluesun777 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 21:28
          Od początku trzymam kciuki za Piotrusia i za Ciebie dzielna mamo.
          Oby tym biednym maluszkom nigdy nie zabraklo sił do walki, wsparcia
          i ciepła najbliższych. Wierzę, że będzie dobrze.
          Mama Piotrusia
        • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 22:54
          Agata , modlimy sie za Piotrka i wszystkie dzieciaczki . ja wierze
          ze Piotrek zalapie niedlugo. modle sie o to z calych sil . wiem ze
          strasznie ci ciezko ... nie wiem co napisac aby cie choc troszke
          wesprzec ... przytulam cie mocno ..

          moj Krzysiek teraz przeziebiony , jutro mamy lekarke ale jesli to
          dla ciebie nie bedzie zbyt ciezkie to zapraszam na herbatke w
          przyszlym tygodniu ...
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 23:20
            Cięzko to mało powiedziane. Jak patrze, to są maluchy, które mają problemy z
            głowa, jelitkami, nerkami etc, ale po ok 6 tyg są juz na patologiii, a u mojego
            wszystko super, głowa piękna, jelita trawią, wszystko cudnie, tylko płucka
            spaprane na potęge. Nie wiem co lepsze- czy wszystkiego po trochu, czy jeden
            problem ale tak wielki, ze nie ma siły na niego. Dziś lekarka mi powiedziała, ze
            Piotruś dostaje w tej chwili najlepsze i najdroższe leki na jakie sa na tym
            świecie, a mimo to, słabo na nie reaguje.
            • lexmoniczka SŁABE POCIESZENIE ODEMNIE 30.09.09, 00:24
              Jesli Ci to pomoże to właśnie się popłakałam bo tak bardzo bardzo
              bym chciała żeby w końcu mu te płucka zaskoczyły. A to że tracisz
              siły jest dla mnie zupełnie zrozumiałe. To umówmy się tak że teraz
              my wszystkie potrzymamy kciuki za Piotrusia jeszcze mocniej (o ile
              to się da jeszce mocniej bo wsparcie masz w nas uwierz mi na maxa)a
              ty sie w świętym spokoju wypłacz, schowaj przed światem i naładuj. A
              potem odbij się od dna i znajdź w sobie siłę - bo ja wiem że ją masz
              a uwież mi że wielu już by powaliło to co przechodzisz a dajesz
              sobie radę, i dasz sobie radę. A za rok tak jak się umawiałyśmy
              usiądziemy razem w ogródku a nasze dzieciaki będą szleć jak wściekłe
              zające na kocyku.
              bardzo mocno cię przytulam
              Monia i wcześniaki
            • ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 00:46
              Mamo Dzielnego Rycerza! Od jakiegoś czasu śledzę Twój wątek
              (podobnie jak lexmoniczki, gojapio, nysii)Piszesz, że lekarka
              powiedziała iż Piotruś słabo reaguje na podawane leki - zwróć uwagę
              na słowo "słabo". Nie oznacza to, że w ogóle nie reaguje. Coś jednak
              się dzieje pozytywnego. Może chłopak taką ma naturę, że zaskakuje z
              opóźnieniem? Ja osobiście jestem urodzoną optymistką i wierz mi
              proszę, już w przyszłym tygodniu Twoje informacje o maluchu będą
              powiewać optymizmem. A tak na marginesie jestem mamą dwóch
              wcześniaków - Kuby urodzonego w 34 tc i Mikołaja z 31 tc. Dzięki
              Bogu jednak moi chłopcy (12 i 3 lata)nie mieli problemów o jakich
              piszecie na forum. W tym miejscu pozdrawiam wszystkie mamy i
              tatusiów (nysia)oczywiście również. Trzymam mocno kciuki za Wasze
              dzieciaczki!
            • karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 01:04
              Napiszę Ci tylko, że mam nadzieję, że Pioruś będzie tak samo dzielny
              i pokona respi tak samo jak moja mała. Ona na inetsywnej była 4
              mies, pod respiratorem, a zeszła niemal z dnia nadzień -
              "zaskoczyła" po sterydach, kolejnych, na cpapaie dzień czy nawet
              godziny, potem ok mies buda tlenowa lub "noski" i już poźniej super.
              Droga długa, ale jest dobrze.
            • nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 07:10

              mamamalegorycerza napisała:

              > Cięzko to mało powiedziane. Jak patrze, to są maluchy, które mają
              problemy z głowa, jelitkami, nerkami etc, ale po ok 6 tyg są juz na
              patologiii
            • traganek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:28
              My walczyliśmy z płucami Zosi do ok 9-10 mca. Do tego czasu Zosia
              była prawie ciągle pod tlenem no i niestety w szpitalu. Pamiętam, że
              lekarze mówili, że przełomowym momentem w oddychaniu jest 6 miesiąc
              życia dziecka. rzeczywiście w tym okresie zaczęło być trochę lepiej.
              Musisz uzbroić się w cierpliwość. Najważniejsze, że nic innego się
              nie dzieje. Mały musi nabrać więcej masy i sił a na pewno poradzi
              sobie z oddychaniem.
              Pamiętam jak myślałam, ze już nigdy nie wyjdziemy z Zosią ze
              szpitala. A kolejne intubacje, po chwilach spokoju, wprowadzały mnie
              w depresję.
              Teraz moje dzieci mają już trzy i pół roku a ja nie pamiętam już
              tych ciężkich chwil.
            • maly-mateuszek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:33
              Mój Matiuś 750g reiratorze 2miesiące potem tydzień cpap,2 tygodnie
              budka tlenowa i 2 tygodnie tlen do inkubatora a też było żle po
              półtora miesiąca Mateuszek miał zapalenie płuc, grąkowca i anemię
              naraz też tak jak u was leki z najwyzszej półki najdrozsze
              powiedzieli mi jak to niepomoże to juz nic niepomoże. pomogło choć
              trwało to 3 tygodnienie. Dwa tygodnie pużniej sam się rozintubował
              ale wytrzymał jeden dzień i został ponownie zaintubowany. Po pięciu
              dniach znów wyrwał rurkę i już sobie poradził potem już szybko do
              przodu poszedł. Mateuszek jest w domu od 25 sierpnia niedostaje
              żadnych leków jak byliśmy w poradni preluksacyjnej to pani doktor
              była zaskoczona że sam sobie radzi z oddychaniem bez leków mimo
              dysplazji oskrzelowo płucnej. Ja też miałam chwile załamania i nawet
              niewiem ile razy błagałam Matiego żeby mi nieumiarał dziś jest małym
              żarłowiem który uwielbia nosić się na rączkach. ślicznie się
              uśmiecha i waży już 3250g a wyszedł z wagą 2080 Piotruś też da radę
              płucka muszą mieć czas na rozwinięcie. super że maluszek ładnie
              trawi Mateusz załapał dopiero po 5 tygodniach a jego waga po 2,5
              miesiąca w szitalu to 1090g. trzymamy kciuki za rycerzyka
              • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:50
                Wiem, ze najwazniejszy jest czas i wierze, ze Piotrus da rade, ze pewnego dnia
                to wszystko "zaskoczy", tylko słowa niektórych lekarzy potrafią czlowieka dobic
                i własnie one powodują moje chwile załamania. A poza tym ja jestem sama, nie mam
                drugiego dziecka, którym musialabym sie zająć, Paweł w pracy, a ja tylko w domu
                i w szpitalu i dlatego moje mysli mnie zabijają. Sama sie nakręcam i zamykam na
                pomoc bliskich. Ale nie wyobrazam sobie ze mialoby sie nie udac. Cholera w koncu
                to cud, ze zaszlam w ciąże (ciezkie PCO) i cud, ze mojhe dzieciątko tak wczesnie
                wyciągniete z brzucha, tak dzielnie walczy (on nigdy nie miał nawet zadnej
                zapasci, nie byl reanimowany). Skoro pokonał tyle przeszkód to te głupie płuca
                nie staną mu na drodze!
                • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:59
                  Wiesz ja w pewnym momencie przestałam reagować na info od lekarzy,
                  takie zobojętnienie, reakcja obronna, no bo ileż mozna. Pamietam jak
                  lekarka powiedziała, że Miłosz ma narastające wodogłowie, nie można
                  operować i jak tak dalej pójdzie rozerwie mu czaszkę. No ile można?
                  Doskonale rozumiem twoje doły, rozumiem, ze nie masz siły. Przecież
                  jesteś tylko człowiekiem, matką, która patrzy na cierpienie dziecka.
                  Ale najgorsza jest niewiedza. nie wiem, co będzie. ale razem z Tobą
                  mam nadzieję i wiarę w Piotrusia. Przytulam cię mocno.
                  Jedyne, co mozesz zrobić to być z małym. I bądź z nim.
                  A ja jestem i pamiętam.
                • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 09:06
                  Jasiek też jest moim jedynym dzieckiem, wiem jak ciężko siedzieć samej ze swoimi myślami.
                  Pamiętam jak wracałam czasami ze szpitala ledwo żywa, bo działo się coś strasznego.
                  Nie miej sobie za złe, że nie masz ochoty na pomoc od najbliższych, rodziny, miałam tak samo. Pewnie uważasz, że nikt Cię nie zrozumie, znam to.

                  Musisz wierzyć w swojego synusia, to silny chłopczyk, dzielnie walczy. A lekarze często mówią coś co dla nas wydaje się straszne, a w rzeczywistości nie jest aż tak źle. Pamiętaj, że dla nich to praca, a dla nas dramat rodzinny.

                  Bądź dobrej myśli, widzisz ile osób Was wspiera i trzyma kciuki?! Musi się udać, po prostu musi i nie ma innej opcji!!!
                  • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 00:04
                    Agata,
                    nowy miesiąc, nowy bilans, nie ma zmiłuj - jutro już muszą Was
                    wreszcie dopaść dobre wieści smile każda z nas tak ma, jak już się
                    wydaje, że gorzej być nie może, nagle niespodzianie dla wszystkich
                    karta się odmienia (jak z naszym wyjściem do domu po raz 1.).
                    Oczywiście, to działa i w drugą stronę - lepiej się nigdy nie
                    nakręcać za bardzo w dobrej passie, bo potrafi się skończyć nagle i
                    boleśnie (jak my z naszym pół tygodniem miodowym w domu), ale o tym
                    na razie nie mówimy smile
                    buziaki! trzymaj się, a Rycerz na pewno już kombinuje, jak by Ciebie
                    tu zaskoczyć smile

                    aha, no i październik miesiącem oszczędzania - najwyższy czas
                    odstawić ultradrogie leki i zacząć samodzielnie oddychać wink
                    Gosia
                    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 01:11
                      Podziwiam twój niekończący się optymizm i takie zaklinanie rzeczywistoścismile Ja
                      niestety jestem realistką, a moze nawet pesymistką. Zwłaszcza gdy widzę jak
                      wysokie parametry ma Piotrulka na respi. To jeszcze nic ze jest na nim tak
                      dlugo, gorzej, ze po 8tyg leczenia wszystkie oddechy wykonuje za niego maszyna.
                      Ale cóż, pocieszam się tymi historiami, które zostały podane w moim wątku i ich
                      szczęśliwymi zakończeniami. A póki co, sama choruję, złapało mnie jakies
                      paskudztwo i katar ma okropny, popijam Fervex, ale chyba jutro nie pojadę do
                      Piotrusia, zeby gop nie zarazic.
                      • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 06:19
                        Zaglądam na ten wątek od początku i trzymam za Was kciuki. rozumiem
                        ogrom cierpień jaki teraz przezywasz, nawet ten pesymizm jest
                        zrozumiały. chyba większość z mam zalicza ten pesymistyczny ton...
                        Znacznie łatwiej jest nam pocieszać, gdy to najgorsze już za nami,
                        gdy mamy doświadczenie wielkiej zmiany na dobre, na którą to zmianę
                        Ty czekasz. Zycze Tobie i maluszkowi, by to odmienienie karty
                        nastąpiło jak najszybcie. Chwilowo lecz się z infekcji i złap świeży
                        oddech z dala od szpitala. Sylwia
                      • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 09:22
                        oczywiście kochana nie jedź. Lepiej jak nie będzie cię widział parę dni. Kuruj
                        się, wypoczywaj a do małego wyślij kogoś innego. Trzymam kciuki za Potrusia i za
                        Ciebie.
                      • mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 18:51
                        Nie tylko dziś, ale przez kilka dni raczej nie jedź. Wygrzej się,
                        odpocznij, bądź pewna, ze jesteś zupełnie zdrowa.

                        Współczuję Ci bardzo tego piekła, przez które teraz przechodzisz,
                        chciałabym napisać coś, co Cię pocieszy, ale obie wiemy, jak jest,
                        nie masz punktu zaczepienia dla nadziei, a nawet jak się jakiś
                        znajduje, to zaraz co innego Cię ciągnie w dół. Musisz to przetrwać,
                        przeczekać, żyć z dnia na dzień, z godziny na godzinę, tylko czas
                        pokaże, jak rozwinie się historia Piotrusia.
                        Przytulam...
                  • jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:56
                    Przytulam Was. Ja wierzę, że wszystko może sie zdarzyć bo ciągle
                    słyszałam, że Oliwia ma problem z oddychaniem bo mózg umiera i stąd
                    ma problemy. Gówno prawda jak sie okazało. Ale czekałam na to 4 m-ce
                    a butle z tlenem wypożyczoną do domu "w razie czego" oddałam po roku.

                    Ja w pewnym momencie po fali drastycznych diagnoz - wypłakałam chyba
                    już wszystkie łzy, żeby nie oszaleć wmówiłam sobie "co ma być
                    najlepszego dla Oliwii to będzie" Jak ma odejść, żeby nie cierpiec
                    to ja tego procesu nie zatrzymam, najwyżej bede cierpieć jeszcze
                    bardziej z żalu tu na ziemi zanim sie kiedyś spotkamy tam na górze,
                    będę czekać na ten dzień. Jak głupia kupowałam jej do szpitala
                    najpiekniejsze ubranka , pozytywki bo myslałam, że może to ostatnia
                    rzecz, żeby niczeo jej nie zabrakło a dla niej napewno to nie było
                    nic warte poza dotykiem mojej dłoni, usłyszeniem moich słów, czuciem
                    mojego oddechu zapachu.
                    Moja Oliwia żyje, ma 3 lata, jest chora, wiem, że w każdej chwili
                    może nastąpić ten dzień, że odejdzie ona albo ktoś inny bliski,
                    wiem, że śmierć i choroba istnieje i może dotknąć każdą rodzine(nie
                    byłam tego świadoma 28 lat) ale żyję dniem, mało planuje, mało
                    marzę, staram się nie tęsknić za tym czego nie mam co straciłam bo
                    to bez sensu to nic nie zmini tylko przygnębi.
                    Nie wiem co zrobię gdy kiedyś jej zabraknie.
                    Wiem, że znieść można wiele tylko już nigdy nic nie będzie takie same
                    Jola
    • mamamalegorycerza dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 20:18
      Nowy miesiąc przyniósł nowe wieści- jeszcze gorsze od poprzednich! Piotruś ma
      ciągle infekcję, zaatakował go wirus, na który nie działają dotychczasowe
      antybiotyki i musieli dziś podać nowe (ale nie wiadomo czy te podziałają). W
      związku z tym znów trafił na "trzęsawkę". Poza tym bolał go brzuszek znów od
      mojego pokarmu, więc na 3 kolejne doby dostanie mieszanke. Ja chyba zaczynam
      tracic swój pokarm, zresztą nie dziwne, w takim stresie. Dziwi raczej fakt, ze
      jeszcze nie zamknęli mnie w psychiatryku. W związku z kilkudniowym odstawieniem
      pokarmu, kupiłam grzane wino i zamierzam pic ile wlezie..
      • izu222 Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:02
        Nie pisałam wcześniej, ale oboje z mężem od początku czytamy Wasz
        wątek i kibicujemy Piotrusiowi.
        Agata nie poddawaj się, trzeba wierzyć że będzie dobrze. Moją
        bratanicę lekarze skazywali jeszcze jak była w brzuchu, mówili, że
        nawet jeśli się urodzi to i tak ma nikłe szanse. Zuzia przeszła po
        urodzeniu 3 operacje, miała jedno płuco niedorozwinięte, za duże w
        związku z tym serce i dużo innych wad... Pod respiratorem leżała 3
        miesiące, po drodze przeszła 2 razy sepsę, lekarze praktycznie nie
        dawali szans. A dzisiaj jest wesołą wszędobylską 3 latką, a jak
        odwiedza lekarza prowadzącego ten ją nazywa po prostu Cudem.
        No i nasze wszystkie dzieciaki to Cuda. I Twój Piotruś też, on jest
        silny i walczy i musisz wierzyć że w pokona i infekcję i respirator.
        Czego z całego serca życzymy.
        Przytulamy mocno
        • mamamalegorycerza Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:21
          Wiem i wbrew pozorom wierzę. Jak juz pisalam wczesniej - ja przy moich
          problemach hormonalnych, miałam nikłe szanse na ciąże, a Piotruś w momencie
          rozwiązania miał nikłe szanse na życie. A jednak zaszłam w ciąze a moj syn zyje
          juz 8 tydzień, rośnie, trawi, ma czystą głowę- zero wylewów. Zatem nie sadze,
          zeby płucka stanęly mu na drodze! Tylko problem z tym, ze zabija mnie to czekanie...
          • marta_i_koty Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:32
            Trzymaj się - będzie dobrzesmile
            Mojego syna lekarze spisali na straty - teraz jest 14-latkiem i ma
            sie bardzo dobrzesmile
          • ankaozo Re: dół dół i 7 metrów mułu... 03.10.09, 02:31
            Witaj Mamo Małego Rycerza! Może dość nieuważnie czytam, ale czekam z
            niecierpliwością na wieści o naszym dzielnym rycerzyku, Jeśli możesz
            napisz, co u Niego słychać, ile waży i czy coś się ruszyło z
            płuckami.Przepraszam za zbytnią ciekawość, ale jakoś tak
            emocjonalnie się zaangażowałam...
            • gojapio Re: dół dół i 7 metrów mułu... 04.10.09, 16:53
              Fryzzia przywaliłaś z grubej rury smile), ale dobrze oddałaś problem,
              który dopada każdą z nas, z mniejszą lub większą częstotliwością -
              patrzenie na naszych krasnali przez pryzmat nas samych - naszych
              oczekiwań, marzeń, cierpienia. Chcę mieć zdrowe dziecko a chcę, by
              moje dziecko było zdrowe - taka subtelna różnica językowa, a przecież
              kolosalna. Ja przechodzę kurs dojrzewania jako matka w ekspresowym
              tempie od wczoraj, gdy w łóżeczku obok na operację zamknięcia stomii
              wylądował Maciek, z zespołem Downa (na marginesie - świat jest mały,
              jego mama okazała się... uczęszczać do równoległej klasy w liceum w
              Poznaniu). Dopiero patrząc na ich wielką miłość, zrozumiałam, że
              dziecko nie jest dla nas, ale to my jesteśmy dla dzieci. Mama Macia
              mówi, że Macio na pewno będzie per saldo szczęśliwy niż każdy z nas -
              ominą go spadki na giełdzie, kłopoty na rynku pracy, wredni sąsiedzi.
              Tak długo jak rodzice będą go kochać, będzie najszczęśliwszy na
              ziemi. I to święta prawda. Chciałabym mieć tyle siły co ona, bo ja
              ciągle jeszcze patrzę z tej perspektywy "ja" - ja chciałabym mieć
              zdrowe dziecko.

              Tak filozoficzno-jesiennie, pozornie obok tematu głównego... ale to
              się zazębia. Postaraj się, Kochana, wykrzesać z siebie resztki siły,
              bo Piotrek naprawdę udowodnił, że jest niewiarygodnie silny. Jak mało
              kto zasłużył na to, by mama go wspierała w jego walce o życie, a nie
              załamywała się. Dlatego Twoja nowa filozofia bardzo mi się podoba smile
              Każdy dzień to każdy dzień życia więcej, każdy gram Piotrka więcej,
              jeden działający pęcherzyk w płucach więcej. Musi być dobrze smile
              Ściskam Cię mocno, mocno!
              Gosia
    • mamamalegorycerza zmiana filozofii 02.10.09, 14:26
      Kochane! Ogłaszam wszem i wobec, że od dziś zmieniam myślenie. Koniec z
      użalaniem się (ciekawe jak długo wytrzymamsmile Koniec z myśleniem "czemu mi się to
      przytrafiło?". Koniec z pesymizmem. Teraz trzymam się tylko dobrych informacji.
      Przeczytałam dziś jeszcze raz od początku wszystkie wasze wypowiedzi i
      stwierdzam, ze predzej czy póżniej maluch musi wyjsć z tych probemów
      oddechowych. Najwyżej potrwa to pół roku (obym nie zeszła na zawał w tym
      czasiesmile ale w końcu da radę! Przeczytałam dziś równiez wywiad z Pauliną
      Smaszcz- Kurzajewską (ta prezenterka telewizyjna), w którym opowiadała jak
      straciła trójkę dzieci! A mimo to nie poddała się i urodziła kolejne. Zatem ja
      tez się nie poddam, zwłaszcza, ze moje maleństwo zyje i ma ogromne szanse na
      zdrowie i dłuuuugie zycie! Dziś rano doszlam do wniosku, ze jego problemy
      oddechowe sa na tyle duze, ze to moze jeszcze trwac tygodniami i rozpaczanie
      niczego nie przyspieszy. Poza tym mój maluch uswiadomił mi co jest w zyciu
      naprawdę wazne i to jest moja wygrana, niezaleznie od tego jak dlugo przyjdzie
      mi czekac na pierwszy samodzielny oddech.

      ps Gosiu! Jestes dla mnie wzorem, skoro tak długo wytrzymalas i nadal mas w
      sobie otymizm to ja też dam rade!


      A teraz mam nadzieje, ze z powyższych przemysleń nie wycofam się juz dziś
      wieczoremsmile
      • mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 02.10.09, 16:08
        Piotruś da radę i mama też smile
        Trzymaj się.
      • lexmoniczka Re: zmiana filozofii 02.10.09, 19:29
        no nareszcie zaczynasz wmawianie - i słusznie, to co kiedys napisała
        mi tolka utkwiło mi w pamięci "w pewnym momencie trzeba wyłączyć sie
        na straszne informacje lekarzy i cieszyć się kazdym dniem i
        wierzyć, " jak obejżałam zdjęcia Miłosza zrozumiałam że to jedyne
        wyjscie. Więc mam nadzieje że dasz radę tak wytrzymac. Codziennie
        rano wstawaj i patrz w lustro mówiąc że jest wspaniale bo Piotuś
        żyje koleny dzień a to z każdym kolenym dniem przybliża go do
        wyjścia z kłopotów. macie pokonac oddech a reszta jest w supercankim
        stanie. więc skup się na dziękowaniu za to co jest. To co napisałaś
        świadczy ze zdajesz sobie sprawe jaki to cud więc masz swój dar od
        losu,może z trochę trudnym startem ale bywa i tak. Jestem z Ciebie
        bardzo dumna.
        I pamiętaj że jak złapiesz doła to jesteśmy tu po to żeby ci to
        natychmiast wybić z głowy,.
        ściskam
        Monia i wcześniaki
      • nysia22 Re: zmiana filozofii 02.10.09, 21:12
        No widzisz smile
        U ciebie ruszyło się w głowie po tak długim czasie to u Piotrusia płuca nie ruszą ??tongue_outtongue_out

        A tak do wiadomości...
        Krzyś, który leży z nami z 24 oddechów i 40% zszedł w 3 dni na 10 pompek i 30% tlenu. W sumie z respi ma w granicach 60... Od 14 lipca na całkowicie mechanicznej wentylacji...

        Da się?
      • fryzzia Re: zmiana filozofii 02.10.09, 22:19
        mam nadzieje ze nie obrazisz sie na mnie ale ...
        N A R E S Z C I E !!!!!
        nareszcie nie skupiasz sie na sobie ... chyba mnie zabija za to uncertain
        ale nie zdarzylam ci ostatnio powiedziec zebys przestala mowic o
        sobie o swoich grzechach, trudnosciach , itd a skupila sie na
        Piotrku ... musisz zadbac o siebie bo jak on wyjdzie to bedzie
        potrzebowal zrownowazonej, zdrowomyslacej mamy ... zreszta teraz tez
        potrzebuje . to On jest teraz najwazniejszy i musisz go wspierac .
        jak sie wykurujesz to idz na basen. zrobisz 30 basenow po wizycie u
        Piotrka to chociaz spac lepiej bedziesz .. a z mlekiem to nie
        tragedia, nawet gdybys stacila pokarm to Piotrek da rade. tyle
        dzieci leci na sztucznym . zreszta nawet jak zostawiamy pokarm to
        nie mamy pewnosci ze nasze maluszki go dostaja i mowie to powaznie
        bo kilka razy zlapalam pielegniarki na tym ze Krzysiek dostawal albo
        mieszanke bo moj pokarm dostawalo inne dziecko

        ps zaproszenie na herbatke aktualne tylko sie wykuruj bo my wlasnie
        wyszlismy z infekcji
        smile
        • mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 02.10.09, 23:37
          Iza, wiem, ze to wygląda tak jakbym skupiała się tylko na swoim bólu. Ale tak
          nie jest. Przezywam okropnie to wszystko bo jestem jedynaczką, która do tej
          pory miała wszystko i wyrastała pod kloszem. Ja nie miałam w zyciu ZADNYCH
          problemów i pewnie dlatego teraz jestem bliska obłędu. Po prostu nie mam
          doświadczenia w radzeniu sobie z problemami, nawet małymi problemami, a co
          dopiero z takim dramatem. Przykro mi jesli to wygląda tak jakbym przejmowała się
          najbardziej sobą, niz Piotrusiem. Moze te moje doły i użalanie się swiadczy o
          niedojrzałości, ale ja niestety nie miałam okazji zeby dojrzec. Mam ją teraz i
          staram sie jak moge temu podołać. A poza tym lepiej chyba panikowac tu niz w
          szpitalu..
          Ale tak jak pisałam wczesniej- na razie wmówiłam sobie ze będzie dobrze i tego
          się trzymam.
          • mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 02.10.09, 23:38
            I przepraszam jesli macie juz dość moich załamek. Obiecuję poprawęsmile
            • fryzzia Re: zmiana filozofii 03.10.09, 00:07
              nie mamy dosc !
              po to tu jestes i my po to tu jestesmy .
              chcialybysmy ci pomoc, wesprzec i podzielic sie doswiadczeniami ...
              dzielna z ciebie kobita smile
              idz juz spac smile
          • mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 04.10.09, 17:46
            > Iza, wiem, ze to wygląda tak jakbym skupiała się tylko na swoim
            bólu. Ale tak
            > nie jest. Przezywam okropnie to wszystko bo jestem jedynaczką,
            która do tej
            > pory miała wszystko i wyrastała pod kloszem. Ja nie miałam w zyciu
            ZADNYCH
            > problemów i pewnie dlatego teraz jestem bliska obłędu.
            Jesteś bliska obłędu, bo los zafundował Ci koszmar. Masz prawo
            okropnie przeżywać...

            > Po prostu nie mam
            > doświadczenia w radzeniu sobie z problemami, nawet małymi
            problemami, a co
            > dopiero z takim dramatem. Przykro mi jesli to wygląda tak jakbym
            przejmowała si
            > ę
            > najbardziej sobą, niz Piotrusiem.
            Tiaa... Niech ten, kto jest bez grzechu pierwszy rzuci kamień. Wiesz,
            sytuacja, w której rodzi Ci się wcześniak, szczególnie taki z
            przyszłością rozpisaną na godziny, nie miesiące (jak to kiedyś któraś
            z nas ładnie napisała), to nie ma prawidłowego wzorca reakcji.
            Niektóre z nas szukają ratunku w religii, inne godzinami stoją przy
            inkubatorkach, inne jeszcze (w tym ja) udają, ze nic się nie stało, a
            nawet w skrytości ducha marzą, żeby koszmar się już skończył, żeby to
            dziecko, które spisały na straty, już przestało walczyć. Nie ma w tym
            nic naganengo, po prostu różni ludzie różnie się zachowują w
            ekstremalnych sytuacjach, a macierzyństwo wcześniaczej mamy bywa
            naprawdę ekstremalne. Komu to przeszkadza, nawet jeśli koncentrujesz
            się na sobie? Nie zadręczaj się tym, że czujesz czy reagujesz
            nieodpowiednio, niedojrzale. Masz prawo, tak czujesz i to nie jest
            nic nagannego.

            > Moze te moje doły i użalanie się swiadczy o
            > niedojrzałości, ale ja niestety nie miałam okazji zeby dojrzec.
            Nie są. Spotkało Cię coś strasznego i masz prawo się żalić. Masz
            prawo tracić wiarę i się zgubić. Na razie niewiele możesz zrobić i po
            prostu przeżywasz swoją bezsilność.
            Zobaczysz, że jak już Piotruś znajdzie się w Twoich ramionach, jak
            będzie potrzebował szczególnie troskliwej opieki, tulenia, być może
            jakieś formy rehabilitacji, to staniesz na wysokości zadania, a za te
            kilka lat będziesz mogła powiedzieć, ze jesteś z siebie dumna, że
            sobie poradziłaś.
            Nie zadręczaj się więc. Trzymaj się i staraj przetrwać. Facet o
            forumowym pseudonimie "małyrycerzyk" nie może przegrać smile
            • mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 04.10.09, 20:09
              Dziękuję Ci bardzo za zrozumienie. Wydaje mi się, ze moja postawa jest bardzo
              podobna do twojej. Na szczęscie od kilku dni mam w sobie duzo optymizmu i jakos
              tak nagle przyszło to irracjonalne i właściwie niczym nie poparte, przekonanie,
              ze Piotrus da radę. Poza tym ja jestrem egoistką tu na forum, gdzie pozwalam
              sobie na szczerosc. Ale robie dla syna wszystko, walcze o laktacje (dzis
              jednorazowo- 160 ml!) , czytam mu bajki, spiewam, dotykam i marze o chwili, w
              której wyjdzie a ja bede mogla dac mu wszystko, co mozna dac swojemu dziecku.

              ps Uwielbiam Wrocław, zostałam tam poczętasmile
              • mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 04.10.09, 20:19
                > sobie na szczerosc. Ale robie dla syna wszystko, walcze o laktacje
                (dzis
                > jednorazowo- 160 ml!) , czytam mu bajki, spiewam, dotykam i marze o
                chwili, w
                > której wyjdzie a ja bede mogla dac mu wszystko, co mozna dac
                swojemu dziecku.
                To i tak jesteś lepsza ode mnie smile Ja przychodziłam, oddawałam
                mleko, postałam 10 minut przy inkubatorze i sobie szłam - nie było
                dla mnie za bardzo miejsca, zero kangurowania, byłam potencjalnym
                roznosicielem zarazy... Nadrobiłam dopiero, jak mi ją wyciągnęli z
                pudełka.
                Trzymaj się i przestań wreszcie wyzywać od niedorosłych, egoistek,
                etc., dzielna kobieto smile
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:34
      Dowiedziałam sie dzis, ze Piotruś nie ma siły żeby oddychać, nie wydala
      dwutlenku węgla, jego stan jest zły i pomimo wielu leków w ogole sie nie
      poprawia. Powiedziano nam, ze raz na kilka lat dzieci własnie w takim stanie im
      umierają i ze mamy sie przygotowac na taką ewentualność. Nie ma sily juz nic
      pisac, ja wiem, ze ja tego nie przezyje i wiem ze moje zycie juz nigdy nie bede
      nic warte. dziekuje wam za wszystko.
      • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:44
        Straszne słowa. Pozostaje nadzieja i wiara. Nie wiem jak bedzie, ale
        mam nadzieję. Jestem z tobą. Pamietam. Nie ma słów pocieszenia w
        takich chwilach.
      • hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:46
        Witaj!
        do tej pory tylko czytam Twoja historię i kibicuję Piotrusiowi,
        jesli miałoby to pomóc to skontaktuj sie ze mną na priv, podam ci
        tel do mojego przyjaciela, który zajmuje się bioenergoteriapią, jest
        sprawdzony, pomógł mi w moich dwóch ciążach, dzięki niemu mam 2
        synków, jeden także wczesniak, pomaga dzieciom z rakiem, jest
        dobry, nie obiecuję gór złota ale może warto spróbować, pozdr M
        • hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 17:04
          Słuchaj pomyślałam, że czas jest tu na wagę złota a nie wiem kiedy
          to odczytasz podaję link do namiarów na Maćka:

          www.fundacjafundament.pl/%7Bsite%7D/?maciej-zbik,52
          oby pomogło...
        • wiewiorka76 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 17:19
          Agatko, ja i mój mąż cały czas o Was myślimy. Po naszej rozmowie w
          szpitalu, kiedy mi powiedziałaś, że ogólnie ok, tylko płuca, byłam
          pewna, ze te płucka to tylko kwestia czasu, jak to bywa u
          wcześniaków. Słowa lekarzy są straszne, ale przytoczę Ci to co mnie
          powiedziała lekarka kiedy nasz Wojtek miał dwa dni i było bardzo
          źle - "jeszcze go nie skreślajcie" - miała rację. Dopóki Piotruś
          żyje, nie da się niczego przewidzieć w 100%, nawet jeśli lekarze
          mowią co mówią. Jesteśmy z Wami.
      • mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 19:00
        sad((
        Trzymaj się, Kochana. Piotruś wciąż żyje...
      • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 19:15
        Trzymaj się kochana...Ja mocno kibicuję Piotrusiowi i mam nadzieję,
        że mu się uda...Jestem z Wami
        • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:37
          ja dzisiaj dostalismy twojego smsa to pomodlilismy sie za Piotrka.
          nie wiem co jeszcze moglibysmy zrobic ... tak bardzo chcialabym zeby
          Piotrus z tego wyszedl ! ja caly czas wierze ze sie uda , ze Piotrek
          zniera sily , ze moze potrzebuje dluzszej rozgrzewki ale jak ruszy
          to zadziwi wszystkich ... modle sie zeby wlasnie tak bylo
        • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:43
          Piotrek jest bardzo silnym chłopczykiem a dojrzewanie płuc to proces, trwa, na
          prawdę nic nie jest jeszcze przesądzone.Bardzo współczuję, strasznie jest
          usłyszeć takie słowa. Trzymaj się .
      • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:07
        Trzymamy kciuki za Piotrusia.
        Ma wsparcie tylu życzliwych osób, że musi się udać.
        Trzymajcie się!!
      • mamciakasia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:07
        Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Pomodlę się dziś za Piotrusia, aby
        niemożliwe stało się możliwe. Jestem z Tobą.
      • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:08
        a ja się kurwa nie zgadzam że, to jest tak cholernie silne dziecko
        że da sobie rade musi nie ma innego wyjścia nie ma nie ma nie ma nie
        ma nie ma nie ma nie ma.
        Nie umrze cudem zaszłas w ciąże, cudem urodziłaś dziecko, cudem
        przeżyło - no nie może jednej osoby dotknąć tyle na raz, to
        statystycznie nie logiczne i koniec.
        Piotruś wciąż żyje i każda chwila oznacza że jest z wami - musi to
        przetrwać, lekarze często mówią że istenieje taka możliwość że
        dziecko umrze - muszą, Przypominam Ci że już to słyszłaś i dał
        rade !!!, teraz jesteś bardziej zmęczona ale on jest silniejszy.
        a teraz ide wyć w poduchę - z niemocy ....
        • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:50
          przepraszam za słowinictwo... poniosło mnie.
    • jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:11
      Przytulam Was. Ja wierzę, że wszystko może sie zdarzyć bo ciągle
      słyszałam, że Oliwia ma problem z oddychaniem bo mózg umiera i stąd
      ma problemy. Gówno prawda jak sie okazało. Ale czekałam na to 4 m-ce
      a butle z tlenem wypożyczoną do domu "w razie czego" oddałam po
      roku.

      Ja w pewnym momencie po fali drastycznych diagnoz - wypłakałam chyba
      już wszystkie łzy, żeby nie oszaleć wmówiłam sobie "co ma być
      najlepszego dla Oliwii to będzie" Jak ma odejść, żeby nie cierpiec
      to ja tego procesu nie zatrzymam, najwyżej bede cierpieć jeszcze
      bardziej z żalu tu na ziemi zanim sie kiedyś spotkamy tam na górze,
      będę czekać na ten dzień. Jak głupia kupowałam jej do szpitala
      najpiekniejsze ubranka , pozytywki bo myslałam, że może to ostatnia
      rzecz, żeby niczeo jej nie zabrakło a dla niej napewno to nie było
      nic warte poza dotykiem mojej dłoni, usłyszeniem moich słów, czuciem
      mojego oddechu zapachu.
      Moja Oliwia żyje, ma 3 lata, jest chora, wiem, że w każdej chwili
      może nastąpić ten dzień, że odejdzie ona albo ktoś inny bliski,
      wiem, że śmierć i choroba istnieje i może dotknąć każdą rodzine(nie
      byłam tego świadoma 28 lat) ale żyję dniem, mało planuje, mało
      marzę, staram się nie tęsknić za tym czego nie mam co straciłam bo
      to bez sensu to nic nie zmini tylko przygnębi.
      Nie wiem co zrobię gdy kiedyś jej zabraknie.
      Wiem, że znieść można wiele tylko już nigdy nic nie będzie takie
      same
      Jola
      • kinder0610 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:22
        Wcześniaczki są bardo dzielne i silne, wierzę że wszystko będzie
        dobrze. Trzymaj się Dzielna Mamo!
        • ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:43
          Ja tez wierze,ze wszystko bedzie dobrze, cuda sie zdarzaja!!!!!
          • ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 23:06
            Na szczęście lekarze nie są jeszcze bogami. Jest ktoś, kto tam na
            górze czuwa nad Piotrusiem i jego rodzicami i to od niego zależy, co
            się stanie z małym. Nie mówmy więc o cudach, każdy z nas ma gdzieś
            zapisaną swoja przyszłość. Piszę jak żarliwa katoliczka - owszem
            jestem wierząca, choć z praktykowaniem bywa różnie. Zm,ierzam jednak
            do tego, iż prawie trzy lata temu zawierzyłam moje dziecko słudze
            bożemu Janowi Pawłowi II i wierzę, że to jego wstawiennictwu
            zawdzięczam zdrowie mojego Mikołajka. Dziś po raz drugi pomodlę się
            za dziecko, tym razem nie moje - Piotrusia i wierzę, że podobnie jak
            w moim przypadku wyprosi On u Boga zdrowie dla Małego Rycerzyka
            • u_brzoska Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 23:51
              trzymaj sie
              wierze ze Piotruś podola
              • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 07:11
                Dziękuję, Bóg nam pomoże.
                • traganek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 08:26
                  Kochana, właśnie przeczytałam Twój wczorajszy post. Nie poddawaj
                  się. Moja Zosia też była w takim stanie. Lekarze nie wiedzieli już
                  co z nią robić. Respirator chodził na najwyższych obrotach a z nią
                  wciąż było źle. Pamiętam, że przełomowym momentem był dzień jej
                  chrztu. Ochrzściliśmy ją na OIOMie i następnego dnia lekarze zaczęli
                  zmniejszać tlen. U Was też musi być dobrze!
                  • moniek7935 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 09:17
                    Trzymajcie się, wierzymy że Piotruś da rade. Nie poddawajcie się.
                    Wiem, że to tylko łatwo tak mówić ale...on żyje, walczy. Pomodlimy
                    się aby nie zabrakło mu siły do tej walki. Wierzymy w Was bardzo,
                    przytulam mocno...
                • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 19:26
                  Nie na taką wiadomość czekałam. Kochana od początku śledzę wasze zmagania i
                  wierzyłam cały czas że będzie dobrze. Nadal w to wierzę
    • misialina22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 19:47
      Piotrus da radę zobaczysz... Nam też mówili ze z malego nic nie bedzie a teraz rozrabiaka i co najważniejsze zdrowy! Trzymamy za was i bedzie dobrze.
      • madzik77 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 20:03
        Z całych sił niesiemy Piotrusia w modlitwie
        • izu222 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 21:13
          Wierzymy że Piotruś da radę.
          Będziemy się modlić za Maluszka i za dzielnych rodziców.
          Przytulamy mocno
          • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 23:04
            Agata,Rycerz da radę smile jest arcysilny i bardzo chce żyć, co codziennie
            udowadnia. Jak patrzysz na niego, widzisz dziecko, które ma ochotę
            pożegnać się z tym światem? Nigdy w życiu! WIdzisz codziennie coraz
            kochańszego, coraz większego Smyka. Wspieraj go mocno w tej walce o
            oddech, na pewno ruszy. Nad Filipem też załamywali ręce, wiele leków i
            metod, co do których wierzyli, że będą skuteczne, też nie działało. A
            potem jak ruszył, to z kopyta. U Was też tak będzie!
            Ściskam Cię mocno, mocno!
    • mamamalegorycerza podziękowania 07.10.09, 00:14
      Chciałabym się z Wami pożegnać, być może na chwile, a być może na zawsze. Po
      pierwsze dziękuję za to, ze jesteście. Nie wiedziałam, ze istnieje taki świat-
      swiat pełen cierpienia, ale tez pełen nadziei. Świat prawdziwy, autentyczny,
      pełen wali o kazde zycie.
      A to podziekowanie dla Was:

      - Moniek7935- ty pierwsza odpowiedziłaś na post dotyczący Piotrusia, trzymam
      kciuki za Marysię- jest dla nas wzorem

      - Jolantusia- twój 3 letni łobuziak daje mi nadzieję

      - Nadusia- twoja córeczka jest dzielna i wspaniała

      - Darecky- miałeś rację, nie warto porównywac dzieci, każde jest inne i inaczej
      walczy o swoje życie

      - ag000- twoja córeczka to przykład szcześliwego zakończenia- takich przykładów
      mi teraz trzeba

      - Mamo Roszka- tówj synek ma pokreconą odpornośc zupełnie tak jak mój, to tez
      daje nadzieje

      - Tolka- przeszłaś wiele i wiele dajesz teraz innym, wiele dałaś mnie

      - Gosiu- podziwiam Cie za optymizm, wiem, ze za tą fasaa czai się cierpienie,
      ale najwazniejsze, ze dla Filipka jestes dzielna

      - Tartulinko- twoja córa daje radę jak mało kto

      - Karro80- ty też dałaś mi siłę

      - Niuniadr- mój synek podobnie jak twój Hubercik dostał tylko 3 pty Apg.

      - Traganku- twoja Zosia pozwala mi wierzyc, ze w końcu te cholerne płucka "zaskoczą"

      - Martha_Sz- oby Piotruś był równie dzielny co twój Jaś

      - Monika- masz 3 silnych chłopców, będa się jeszcze z moim Piotrusiem bawić-
      wierze w to

      - Kicius- twoja Jula ma wspaniałych kochających rodziców

      - Joannapa- Ty wiesz co znaczy największe cierpienie, ale mimo to masz siłe by
      dawac ją innym- po stokroć dziękuje

      - Wiewiórka- pamietam ja bardzo wazne jest dla Ciebie dotykanie synka- jestes
      cudowną mamą

      - Fryzzio- ty wiesz, bo juz Ci mówilam jak sliczny i dzielny jest Krzys

      - Mamo cudownego misia- masz odwagę powiedziec to co bolesne, ale prawdziwe.

      - Jolu- wiem, ze masz chwile zwątpienia i wiem ze chcesz więcej. Nie tylko
      zycie, ale tez zdrowie. Bóg postawił przed Toba ogromne wyzwanie, czasem tracisz
      siły, ale kiedyś bedzie dumna- ja jestem dumna, ze takie osoby jak Ty istnieją.
      To prawda- świat się pomylił- ale tak dla pocieszenia- nie tylko w przypadku
      twojego dziecka, buzi dla Oliwki!

      To pożegnanie jest dlatego, że cały mój czas musze teraz poswiecic synkowi- nie
      wiem ile nam go jeszcze zostało. Jesli sie uda dam znać, jesli nie, to chyba nie
      dam rady się tu pojawić.

      Jeszcze raz dziekuje, to forum daje nadzieję i siłe, daje tez poczucie sensu.

      Powodzenia!

      • moniek7935 Re: podziękowania 07.10.09, 11:04
        Kochana, cokolwiek postanowisz napewno uszanujemy Twoją decyzję.
        Naprawdę nie musisz za nic dziękować. Jesteśmy tu po to aby się
        wspierać nawzajem i dobrze, że pojawiłaś się wśród nas. Mimo, że
        przeżywasz bardzo trudne chwile, wierzę że czasem przyniosło Ci ulgę
        to, że mogłaś tu do nas zajrzeć i podzielić się wszystkimi smutkami.
        Ja nie traktuję Twojego postu jako pożegnania. Wciąż mam w sercu
        ogrom nadziei, że za jakiś czas znów do nas powrócisz i to z dobrymi
        wieściami. Będę myśleć o Was, o Twoim dzielnym rycerzyku Piotrusiu,
        zresztą nie skłamię jeśli powiem, że od początku myślę o Was
        praktycznie każdego dnia i bardzo mooocno trzymam kciuki!!! To się
        nie zmieni, nadal będę myślećsmile Życzę Wam wszystkiego co
        najlepsze!!! Powodzenia, trzymajcie się! Jesteśmy z Wami!!!
      • mama-cudownego-misia :-( 07.10.09, 11:52
        Nie żegnam się. Przytulam...
      • niuniadr Re: podziękowania 07.10.09, 12:13
        Kochana Agatko, nie musisz za nic dziękować. To forum..., my
        jestesmy po to, zeby wspierać się...być oparciem w tych tak bardzo
        trudnych i ciężkich chwilach, by nieść nadzieję... Ja wierzę z
        całego serca w to, ze Piotrusiowi się uda, ze w końcu płucka dadza
        radę i któregos dnia napiszesz, ze jest już w domku, tuli się
        spokojnie do Ciebie i ze jesteście szczęsliwi wszyscy razem...Tego
        Wam zyczę z całego serca i bardzo mocno w to wierzę, będę się dalej
        modliła za małego, za Was...Bądź przy nim jak najwiecej, bo jesteś
        mu bardzo potrzebna, dajesz mu siłe do walki.Pomimo tego, że mój
        Hubcio ma juz prawie 2,5 roczku, to doskonale pamiętam te ciężkie
        chwile, to jak się z nim 3 krotnie zegnałam bo umierał, jego
        reanimacje i chrzest na OITN...to wszystko siedzi mocno w mojej
        głowie i sercu, ja kiedys też nie do końca wierzyłam, że będę go
        tulić, całować, ze Bóg nam go zostawi...ale jednak tak się stało i
        dziękuję każdego dnia Bogu, że pozwolił nam być jego rodzicami.Z
        całego serca wierzę i mam nadzieję, że u Was też tak będzie, ze
        Piotruś pokona to wszystko, życzę Wam tego i będę wspieać swoją
        modlitwą.
        Przytulam mocno
      • lexmoniczka Re: podziękowania 07.10.09, 18:39
        I ja się nie żegnam...bo szybciej tu wrócisz niż myślisz...bo:
        dziś mój mąż powiedział mi że ochrzciłaś małego, i że infekcja
        przechodzi i że teraz runda sterydów. Może w końcu zareaguje - i tak
        jak sam zadecyduje. tu naprawde jest wiele wcześniaków które były
        pod respi dłużej - i zeszły. Jeśli musisz porównywać Piotrusia to
        porówuj go z tymi które też tak długo siedziały na respi i zeszły, a
        nie z tymi którym poszło w 4 dni lub 2 tygodnie. Przecież ty się
        kobieto wykończysz w ten sposób. Masz super silne dziecko jak wiesz,
        zaraz skończy 2 m-ce więc już udowodniło nie raz że jest
        wystaczająco uparte. od poczatku choruje na rózne infekcje więc
        kiedy miał walczyć o płuca skoro walczył z infekcją. Ja wciąż uważam
        że teraz jak poprawia się sytuacja infekcji to będzie mógł się
        skoncentrować na wzroście możliwości oddechowych. I mam nadzieje że
        tak właśnie będzie. Więc wciąż z uporem maniaka uważam że skoro masz
        siłę się złościć ( a mój Tomek mówił że wkur... byłas dziś jak 150)
        to masz też siłe na walkę. I w końcu ją wygrasz. I to co napisałam
        nie zmienia w żadnym stopniu faktu że bardzo bardzo Ci oboje z mężem
        współczujemy że tyle to trwa ale czasem trzeba odbić się od dna,
        czasem trzeba kopnąć żeby ktość uwierzył w swoją siłę i mam nadzieję
        że to pomoże...bo uważam że Ty tę się masz.
        gorąco całuje
      • karro80 Re: podziękowania 07.10.09, 19:00
        Ja myslę że wrócicie juz razem. Albo wrócisz sama jak tylko
        Piotrusiowi uda się zejśc z respi. Trzymamy mocno kciuki za Was. Nie
        mogę mysleć inaczej. Pozdrwaiam.
      • izu222 Re: podziękowania 07.10.09, 21:49
        Trzymamy kciuki za małego Piotrusia
        • gojapio Re: podziękowania 07.10.09, 22:52
          Agacik,
          szybko wrócisz, forum wciąga wink
          nie zapomnę, jak kilka godzin po porodzie, gdy nie mogąc zobaczyć
          Fila (poszłam dopiero następnego dnia rano), modliłam się o kolejną
          minutę jego życia i... jednocześnie klepałam w komórce maila do
          AsiIwony, by poinformowała forum, że Fil zdecydował się rozpakować
          pod koniec 28 tc. Pamiętam, jak dziś, że mówiłam jej, by nie nadawała
          tej informacji euforycznego tonu, bo Fil może nie dożyć do rana i jak
          ja wtedy zniosę gratulacje innych foremek - dziś śmiać mi się chce,
          że takie sprawy wtedy zaprzątały mi głowę smile

          CZEKAMY NA CIEBIE i PIOTRUSIA!
      • u_brzoska Re: podziękowania 08.10.09, 19:56
        mam nadzieje ze jednak wrocisz tu
        razem z Twoim Malenstwem

        sil dla Małego Rycerza
    • hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 11:58
      Trzymam nadal kciuki za Piotrusia, i wierzę, że to się dobrze
      skończy, nie chcę Cię namawiać na siłę ale polecam Maćka, spróbuj...
      • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 12:26
        agatko , trzymam kciuki za Piotrka i za Was kiss
        • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 19:35
          kochana wierzę w Piotrusia i Ciebie, wierzę że dacie radę. Bądź przy małym ile
          się da to mu pomoże, Tobie też. Mocno trzymam kciuki i myślę o Was.
    • anna_fv Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.10.09, 22:01
      Nie wlączalam się wcześniej do dyskusji, ale też mam nadzieję, ze
      wrócisz tu i powiesz, ze Piotruś jest już w domu.
      Musisz mieć teraz dużo sily i wierzyc, ja też przeszlam chwile
      zalamania, kiedy wszystko wydawalo sie takie beznadziejne ... a dziś
      maluchy kończą 3 miesiące korygowane, mają się dobrze, ladnie rosną,
      narazie nikt nie ma do nich zastrzeżeń. Gdyby ktoś wtedy, te 6,5
      miesiąca temu powiedzial mi, ze tak to się skończy, nie wierzylabym.
      Dlatego widzisz, rzeczy, które w rozpaczy widzimy tak czarno, wcale
      nie muszą się zle skończyć.
      Mój synek też nie mógl zaskoczyć z samodzielnym oddychaniem, co
      prawda na respiratorze byl bardzo krótko, ale za to cepapik sobie
      upodobal, tak, ze się już z niego śmiali, ze chyba pójdzie z nim do
      szkoly ... też straszyli sterydami, ale któregoś dnia zaskoczyl i
      potem poszedl jak burza. Trzymam kciuki, zeby u Piotrusia też tak
      bylo.
    • ada-15 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.10.09, 22:50
      Wierzę, że wszystko będzie dobrze i Piotruś szybko zbierze siły.
      Trzymam za was kciuki od pierwszego wpisu o was. Rozumiem że nieraz
      bywają chwile tak beznadziejne, że tracimy wiarę. Ja zwątpiłam w
      moje maleństwo na samym początku. Lekarka cały czas dawała mi do
      zrozumienia że nigdzie nie ma miejsca dla mojego maleństwa i nie da
      się go w naszym szpitalu uratować a oni zrobili już co mogli.
      Wszystko potoczyło się później lawinowo Klinika oddzwoniła( po wielu
      telefonach z prośbą o przyjęcie mojego maleństwa), że jest ostatni
      wolny inkubator. Mały spędził tam dobre i złe chwile przez dwa
      miesiące. Teraz ma już prawie dwa latka. Daj małemu szanse a sobie
      trochę czasu.

      .
      • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 09.10.09, 13:06
        Piotrek to silny facet.Jakoś tak mi sie wydaje, że dacie radę. Poza tym leży w
        swietnym szpitalu, co też jest ważne.
        My podczas pobytu w tam prawie cały czas walczyliśmy z infekcjami, w końcu inne
        mamy patrzyły na mnie ze współczuciem, kiedy słyszały jak lekarze mówią do
        mnie"znów".I jakoś dał mój chłopak radę.
        Ważne jest to, że Piotrek nie ma innych problemów, tylko płuca i odporność.To na
        prawdę bardzo zwieksza jego szanse.
        I jeszcze jedno-nie poświęcaj całego czasu synkowi. Oczywiście siedź w szpitalu
        ile tylko możesz, bo jesteś dla niego równie ważnym lekarstwem jak to wszystko,
        co dostaje, ale po szpitalu zajmij sie sobą.Inaczej nie wytrzymasz.Kiedy mały
        spi idź na herbatę, ciastko, poczytaj miłą książkę. Nie siedź dużo tu na
        forum(tak, tak, mam nadzieję, że wróciszsmile), tylko oderwij się myślami od
        szpitala ile się da.Musisz być jak najsilniejsza, dziecko świetnie czuje czy
        ktoś jest spokojny, emocjonalnie stabilny.Ja, kiedy stan Rocha w miarę się
        poprawił(piszę w miarę, bo tak na prawdę podczas pobytu w szptalu rzadko kiedy
        było dobrze) dwa razy pozwoliłam sobie na spędzenie dnia nad woda, po rannym
        pobycie u synka. Naładowałam baterie na następny miesiąc.Dwa razy był u synka
        mąż, ja siedziałam pod kocem i czytałam.Oczywiście na razie tego sobie nie
        wyobrażasz, ale jesli bedzie lepiej, spróbuj,wrócisz do małego sto razy bardziej
        silna.
        Bardzo wam współczuje, trzymajcie się mocno.Jakbyś miała jakieś pytania zawsze
        możesz napisac, tu albo na priv na adres skomroch1.
        Z całego serducha życzę zdrowia.Kaśka
        • tartulina Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 09.10.09, 20:12
          Trzymaj się!Dużo zdrówka dla Piotrusia!
          Myślę jak już wyjdziecie na prostą to dasz nam znać?Rycerzyk jest Wielki i da radę-mocno w to wierzę!Musisz przetwać trudne chwile,a tymczasem przytulam Cię bardzo mocno!
          Agnieszka
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:00
      No dobra, nie wiele juz z tego wszystkiego rozumiem. Tydzien temu totalny
      kryzys, zegnałam sie z Wami, prosiłam przyjaciól o niedzwonienie, miałam powoli
      wrazenie, ze chciałabym się pozegnac z tym swiatem...dół totalny, przestałam
      sciągac pokarm..koscioł...szpital..kosciól ...szpital etc...We wtorek Piotruś
      dostał drugą dawke sterydów, po dwóch dniach z trzęsawki przeszedł na
      mechaniczny respirator, po niecałych czterech dobach na cepap (konkretnie
      inflant flow). Radzi sobie juz prawie 2 doby, zero bezdechów, tlen- 25%. Terapia
      sterydowa skrócona o 2 dni. ja przez to wszystko straciłam prawie pokarm,
      wczesniej- 450ml na dobe, teraz- ledwie 150..Sterydy odstawione zostaną jutro,
      nie wiem czy Piotruś sobie bez nich poradzi, ale skoro lekarze skrócili
      podawanie sterydów to chyba wierzą, ze tak...tylko ja nic nie rozumiem, ja to
      mozliwe skoro ma najgorsze płuca jakie sobie mozna wyobrazic, a takie
      zdewastowane płucka lekarze widza raz na 5 lat. Wiem wiem mówilyscie ze lekarze
      zawsze mowią gorszą wersje, tylkoz e unas nie było do tej pory takiego kryzysu,
      cały czas mowili ze bedzie ok, az do tego pamietnego poniedzialku. Czy ja moge
      się juz cieszyc? Czy moze mam soe ciągle bac, ze po odstawieniu sterydów znów
      czeka nas respi...jestem skołowana, wierzę we własne dziecko, ale trudno wierzyc
      gdy słyszy się takie rzeczy. Ale odstawienie forum na tydzien dobrze mi zrobiło,
      chyba przedawkowałam wczesniejsmile
      • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:06
        Aż się poryczałam takie dobre wieści smile Trzymamy kciuki i oby tak dalej
        Jak widzisz wiara i siła czynią cuda. Pozdrowienia dla Was
        • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:16
          łubudu łubudu, niech nam żyje, Rycerz z naszego klubu, niech żyje nam!
          smile
          Agacik, witamy ponownie na pokładzie, mówiłam, że tak łatwo nie damy
          się spławić wink
        • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:17
          caly czas trzymamy kciuki i wierzymy ze niedlugo zawojujemy razem
          piaskownice serce
          • wiewiorka76 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:40
            A nie mówiłam??? Tylko patrzeć jak spotkamy się na patologii smile
            Strasznie się ciesze big_grin
      • anna_fv Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 00:18
        No widzisz! wink Zobaczysz, że będzie dobrze. W końcu masz malego
        rycerza, a On latwo się nie podda smile
        A plucka się zregenerują. Trzymam kciuki za dalszy, pozytywny bieg
        wydarzeń.
      • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 07:48
        Mk 5,34
        (...)On zaś rzekł jej: Córko! Wiara Twoja Cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź wolna od choroby twojej(...)


        Wierz, ufaj i ciesz się!
        Bo nas już wszystkich kciuki bolą smile

        Co do respi... nikt Ci nie powie, że nie wróci. Będzie w pogotowiu, gdyby coś miało się dziać. Ale jak jest już własny mechanizm oddechowy, to CPAP a potem pasywny tlen wystarczy. Teraz wiele zależy od tego, żeby mały nabrał masy, a co za tym idzie siły.

        Nie pisałem specjalnie nic, bo obserwowaliśmy Krzysia, który leży z nami. Ni z tego ni z owego dnia pewnego przychodzimy do Kapcerka, a tam jakiś płacz...ale nie naszego bąbla... a to Krzyś bez rury nieco zachrypniętym głosem daje znać, że po 3 miesiącach rozstał się z respi. Teraz tylko budka tlenowa z 35% tlenu...

        Teraz lekarze na pewno będą troszkę "kombinować", czyli dokładać i odstawiać różne rzeczy, żeby sprawdzić, z czym mały radzi sobie najlepiej.

        Zrobiliście wielki krok milowy do wspólnego szczęścia. Droga jeszcze długa przed Wami, ale zobaczysz, że będzie coraz lepiej!

        Nie piszemy Ci, że masz być dzielna i silna, bo nikt lepiej niż Ty o tym nie wie tak wiele smile

        I tego z całego serca życzą wam:
        Aga, Wojtek i Kacperek smile

        Pozdrawiamy!
        • 20ewita79 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 08:46
          smile
      • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 09:11
        Ale super wiadomości. Wierzyłam, że tak będzie i wrócisz do nas. A z laktacją
        nie przejmuj się. Rozbujasz ją jeszcze, tylko pobudzaj piersi najczęściej jak
        się da. A jeśli nawet się nie uda to też się nie łam. Jest tyle dobrych
        mieszanek na rynku. Buziaki
        • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 11:21
          Zjadło mi posta!!!
          Ale wiesz, co chce napisaćsmile
          Powroty na respi niestety jak najbardziej mozliwe, choc niekoniecznie.My
          zaliczyliśmy kilka, w tym jeden jak mały wazył 2.5 kg.i wydawało się, że juz z
          górki( sepsa).
          Laktacja może wrócic. Ja kiedy sie dowiedziałam ze Roch ma porazenie mózgowe
          straciłam zupełnie mleko na 3 dni.Wróciło, razem z nadziejąsmile
          Pozdrawiam, Kaśka
      • karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 12:13
        Teraz najważniejsze to żeby żadna poważniejsza infekcja się nie
        przyplątała - jak to się uda to jesteście już baaardzo do przodusmile

        Jesli nawet wrociłby na respi to spokojnie, już zaczął reagować na
        lekarstwa i to szybko - u nas dokładnie to samo - jak już zaczęłą
        reagować to poszło blyskawicznie 2-3 doby sterydów.
        Fakt, że miesiąc z okładem jeszcze potrzebwała tlenu, ale to
        wszystko pikuś.

        Trzymam kciuki żeby było oki - a z tymi płuckami to widzisz jak
        jest - moja miała też tragiczne - mówili,że jedno praktycznie
        zniszczne...
      • mama-cudownego-misia :-) 13.10.09, 12:59
        Witaj wśród żywych! A temu małemu łobuzowi proponuję zapowiedzieć, ze
        za każdy taki numer mu odciągniesz z kieszonkowego. Zobaczysz, ze od
        razu zgrzecznieje.
        Tak na serio, cieszę się, że wciąż jesteście z nami.
      • hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 13:52
        Cieszę się, że wróciłas, pozdr a Piotrka nieustająco kciuki
        trzymam...
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 14:42
      Infekcje to my oczywiście załapalismy, a jaksmile po 3 dniach brania sterydów, ale
      na szczęscie nie wpłynęla na poprawę oddychania u Piotrusia. A teraz odkąd
      jestesmy na cepapie to moze juz wiecej zapaleń nie bedzie. Łudze się bo kurczę
      jak takie dziecko ochronic skoro miało juz 5 infekcji(sic!) Ale sama nie wiem
      czy sie cieszyc bo boje sie, ze isntnieje zagrozenie powrotu na naszą
      znielubianą rurę. Poza tym Piotruś ma ROP 1, w tym tyg dowiemy się czy postępuje.
      • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 15:32
        Agatko, z całego serca kibicujemy Piotrusiowi i az mi łzy napłyneły
        do oczu, jak przeczytałam o tych postępach.Wiadomo, ze u
        wczesniaczków wszystko może się zmienić jednak nie trzeba tracić
        wiarysmile u Was juz nastapił krok do przodu i oby takich jak
        najwięcej, zyczymy tego z całego serca i wierzymy mocno, że tak
        będzie.
        Czekamy na dalsze wieści o dzielnym Małym Rycerzu
        Trzymaj się kochana
      • karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 16:46
        Wiesz jak w miarę "mała" infekcja to luzik - w sumie moja miała
        przez 5 mies "jakąś" infekcję zawsze - szpital to szpital pelno tego
        badziewia fruwa jakby nie patrzeć.
        Pamiętam jak wyleczyli pierwsza infekcję -wrodzone zapalenie płuc -
        ja się cieszę, a lekarz mówi, ale wie pani to będzie jeszcze
        mnówstwo innych, bo my tu mamy paskudne zarazki i niestety to
        normalka...

        Co do ropu - jak już bez respi i małe stężenia to może nie będzie
        iść dalej i się wycofa - myśmy niestety mieli 2 razy laser przez te
        dodupne parametry oddechowe. Ale widzi, wada wzroku malusia w jednym
        oczku, niekoniecznie związana z ropem, więc bilans i tak rewelacyjny.

        W każdym razie bardzo się cieszę, że mamy kolejny "niemożliwy"
        przypadekwink - oby więcej takich.
        • mama_magdalenki Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 17:42
          Witam serdecznie...
          kolejny przykład na to, że po burzy zawsze jest słońce big_grin Wasze
          dziecko chce żyć, chce walczyć.
          A my-rodzce wcześniaków nie możemy wątpić w nasze dzieci, tylko
          musimy je wspierać. Kiedy jest nam źle stojąc przy inkubatorze,
          musimy wyjść, popłakać, czy w jakiś inny sposób odreagować, a gdy
          jest nam lepiej, wrócić do dziecka i dawać pozytywną energię.
          Ja stojąc przy inkubatorze, w którym leży moja córka (też się
          urodziła w 27 tygodniu), orzucam wszystkie złe myśli. Opowiadam jej
          śmieszne historie, mówię jej jak w nią wierzę. A gdy ma jakąś
          swoją "porażkę", mówię, że ma się nie przejmować. Że może to nie ten
          moment i że tak miało być. Ze uda się następnym razem smile
          Bardzo się cieszę, że z Twoim Synem jest lepiej, bo czytając Twoje
          zrozpaczone posty (wcale się nie dziwię, bo też napewno tak bym się
          czuła jak Ty), miałam łzy w oczach. A teraz też łzy, ale połączone z
          uśmiechem, że jest lepiej! big_grin Oby tak dalej. Będę śledzić Waszą
          historię i starała się wspierać smile
          Pozdrawiam big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka