mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:09 Dziś kolejna załamka i jeden wniosek- juz wiem kiedy to sie skonczy- NIGDY, bo jak mozna zyc, mając zrujnowane płuca? Nie można. A mój syn znów ma gronkowca i znów zapalenie płuc, znów antybiotyk i kolejne opóznienie w kwestii odłączenia od respiratora. Ja juz nie mam siły przyswajac tych wiadomości bo one codziennie od 2 tygdoni sa złe. Mija praiwe miesiąc a ja wciąz nie wiem czy bedzie żył, nie wiem jak mam wychowac dziecko, które kompletnie nie ma odporności i co najmniej 2-3 lata bedzie non stop chorował na choroby układu oddechowego. Zaczyna mi byc wszystko jedno, mam doisyć sciagania tego głupiego mleka i powtarzania sobie jak mantry, ze przeciez trawi i nie miał wylewów, więc trzeba się cieszyc.. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:11 Zapomniałam dodać, ze zrobili mu badania, zeby sprawdzic czy nie ma sepsy...znając moje szczęscie pewnie ma. Czuję, że do konca zycia sie z tego nie wybgrzebię. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:29 Boze sama sie zastanawiam co ja pisze, jestem zła na cały swiat i boje się, ze zaczynam wątpic w swoje dziecko i w to ze sobie poradzi, nie wiem co sie ze mną dzieje, ja chyba jestem bezduszna skoro napisałam, ze zaczyna mi byc wszystko jedno.. Jeszcze psycholog szpitalna jest na urlopie i nawet nie mam zadnej pomocy. Boj esie tej sepsy, tego juz po prostu nie przezyję Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 19:44 słonko - jesteś silna i to chwilowy dół!!! jak już wiesz sepsy nie ma, wylewów tez nie ma i pomimo choroby płuca sie popraiają..więc .. idzie ku dobremu, jak siedziałam dziś u janka to twój piotrus lezął bardzo spokojnie, i czujnki nie wariowały wieć jest lepiej - głowa do góry i będzie żyl bo musi żyć i musimy w to wierzyć.. wiesz że jestem z tobą - pozdrawiam Odpowiedz Link
ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:36 Kochana zobaczysz ze zaświeci i wam piękne słońce i zapomnicie o złych chwilach.Moja córcia też długo walczyła z problemem płucek i sepsą ale udało się! Musisz mocno wierzyć, że będzie dobrze, pamiętaj ze maluszek jest najważniejszy i czerpie od ciebie twoja miłość i to daje mu "dobre paliwko" , a mleczko jest mu jak najbardziej potrzebne i kochana jest WIELKI SENS ŚCIĄGANIA GO aby maluszek miał jeszcze więcej siły. Pozdrawiam i zdróweczka dla synka i ciebie kochana Odpowiedz Link
ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 17:47 Kochana nie jesteś bezduszna i masz wielkie prawo mieć wszystkiego dosyć -jesteś po prostu przemęczona i powiem że każda z nas tu na forum miała i ma nadal czasem takie chwile z jest nam już wszystko jedno i potrzebujemy wielkiego spokoju i jakiejś równowagi. Pamiętaj jesteś wspaniałą mamą i dobrym człowiekiem a synek wynagrodzi tobie te wszystkie trudne teraz chwile później swoim uśmiechem,słodkim całusem i cudowny słowem mama a na to wart czekać i pokonywać wszystkie przeciwności przytulam mocno Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 18:39 Mamo Piotrusia! Alez to JEST bardzo ważne, że mały nie miał wylewów i trawi.Zapalenia płuc ma większość wcześniaków, wiele ma sepsę(np.miał ja mój syn, kiedy był juz na patologii, musiał wrócić na OIOM, znów respi, po dwóch miesiącach w szpitalu, itd.itp.) My dowiedzieliśmy się, że nasz syn ma "pokiwany"-słowa dra, układ odpornościowy, i dlatego jest tak długo respi, na cpap półtora miesiąca.Po sterydach najpierw załapał infekcje, więc znów respi, ale potem jakoś awansował z OIOM na patologie. Masz dość, pogoda tez nie pomaga, ani tobie, ani Piotrkowi, ale masz tez bardzo silnego synka. dacie sobie radę, bo po prostu musicie.Zrób sobie dobrej herbaty, MLEKOPĘDNEJ,duzo śpij.Nam mówiono, że ze względu na stan płuc i przewężenie krtani bedziemy ladowac z byle infekcja na pogotowiu. Roch nie był chory przez ponad rok na nic, teraz też do chorowitków nie nalezy. Nie martw się na przyszłość, nie ma wylewów, malacji, a to, co jest złe teraz za jakiś czas się prawdopodobnie unormuje, ciało tych kruchych maleństw ma wielką moc.Sprubuj mu zaufać, Kaśka, mama Rocha, 27 t.c.ze stwierdzona przewlekłą choroba płuc, ponieważ syn w 36 t.nadal nie poradziłby sobie bez biernej tlenoterapii. a teraz zwykłe "oddechowo"dziecko Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 21:43 Kasiu a powiedz, gdzie leżał Roch? Na Karowej? Ile serii sterydów dostał, będąc pod respiratorem? Jak długo zajęło całkowite wyleczenie dysplazji? dzieki za info Odpowiedz Link
tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 22:49 Miłosz dostał zapalenia płuc, gdy miał tydzień. Parametry były coraz gorsze, całkowita niewydolność, respi na maxa, zero poprawy przez miesiąc. 40 dni respi, potem tlenoterapia bierna. Odma płucna, a przy tym tysiąc innych infekcjim zapalenie otrzewnej, opuchlizna ciała, wylewy, wodogłowie, zły obraz mózgu, powiększjąca się niewiarygodnie czaszka. I tak dalej, i tak dalej. Przez ponad 50 dni tylko złe wiadomości. Bez nadziei, bez szans. Tylko nasze łzy, nasza nadzieja i nasza wiara. Przytulam, to są niewiarygodnie trudne dni. Ale płacząc i miotając się w tym wszystkim - przetrwasz. Bo masz w sobie siłę o której nawet nie wiesz. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.09.09, 22:50 My koszmarną dysplazję leczyliśmy rok. Nigdy nie była powodem pobytu w szpitalu, choć czasem było bardzo źle. Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 09:59 Maluchy mają naprawdę wielką wolę przeżycia i nawet płuca nie są w stanie stanąć im na przeszkodzie Dowodzi tego nasz Filemon, którego w 20 tc. chcieli usuwać, bo płuca nie miały prawa się rozwinąć. A dziś? po sześciogodzinnej operacji, przeprowadzanej podczas sepsy, wystarczyły mu dwa dni, by wrócić na samodzielny oddech (bez pośredniego etapu cpapowania). Dlatego wierzę, że jak już raz zejdziecie z respi (nic na siłę - kilkadziesiąt dni to u naszych maluchów standard, tylko niektórzy szczęściarze dychają samodzielnie od pierwszych tygodni), to już na zawsze. Trzymam kciuki! A podłe nastroje zawsze się zdarzają i absolutnie nie możesz się za nie obwiniać... już miałam zresztą napisać oddzielny post, ale zabrakło mi sił - czy tylko ja jestem taka wyrodna, że podświadomie odsuwam moment wyjścia z domu do szpitala, by jeszcze trochę pocieszyć się domowym luzikiem i nawet Filemon nie jest w stanie mnie zmobilizować do wyjścia. Ale jak już go zobaczę, to zawsze się zastanawiam, jak mogłam nie chcieć ruszyć się z domu a mleka pilnuj, naprawdę warto. Jak tracisz zapał, przestaw się na laktator elektryczny, u mnie z ręcznym było tak, że jak miałam podły nastrój, to mi się odechciewało ściągać po 5 minutach, a na elektrycznym się po prostu "zawieszam" w taki stan odrętwienia (albo drzemania) na 20 minut. A pilnować warto, bo nie ma nic fajniejszego niż spróbować takie spragnione tulenia dziecko przystawić do cycka - nasz pierwszy raz dostał cyca po 2,5 miesiącach sondy i przyssał się jakby nic innego w życiu nie robił i Wam takich słodkich przytulaków szybko życzę! ani się obejrzysz jak ten moment nadejdzie. Nasz Fil dziś kończy ćwiartkę życia, z jednej strony mam wrażenie, że to wieczność, a pod względem udręki psychicznej na pewno najgorszy okres w naszym życiu, ale z drugiej strony zleciało bardzo szybko. No i aż trudno uwierzyć, że trzy miesiące wystarczą, by maluch przeistoczył się z kijanki w dorodnego 2,5kg faceta z Piotrkiem będzie tak samo, zobaczysz! Gosia Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 11:06 kochana trzymam kciuki za was. Wiem że teraz jest mocno pod górkę ale za jakiś czas będzie lepiej. Daj małemu trochę czasu, w końcu jest po operacji. A jak chcesz płakać to płacz i nie miej wyrzutów sumienia, że masz chwile zwątpienia, każda z nas to miała. A pokarmem też się nie przejmuj, jak ci się uda utrzymać laktację - super, jak nie mleka dostępne na rynku są świetnej jakości. Wierzę w małego, da radę Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 20:45 Dziewczyny dziękuje za pomoc, za rady i dobre słowa! Jak się już wypłaczę i poczytam te wasze dobre historie to jakoś łatwiej mi to wszystko ciągnąć i nawet od czasu do czasu się uśmiecham, choć łzy na razie przeważają...Z Piotrusiem trochę lepiej, lecza to jego zapalenie płuc, jest stabilny oddechowo, saturacja się poprawia i zmniejszają mu ilość tlenu, więc powolutku...no i tak jak do poczatku slicznie trawi i wazy już 920g. byle do przodu! trzymam kciuki za pozostałe maluchy, zwłaszcza Filipka! To super imię, ja gdybym była chłopcem to miałabym na imię Filip Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.09.09, 21:46 bede we wtorek na Karowej o 10.45 mamy rehabilitacje , ktora pewnie tak ok 30 minut potrwa. jak chcesz to mozemy umowic sie na herbatke to zobaczysz jak twoj Piotrek bedzie za chwile wygladal jaki bedzie wielki , ciezki, marudny lub usmiechniety dam ci troche ciuszkow dla Piotrka bo za kilka tygodni beda potrzebne przeciez Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 00:55 Super! W takim razie umówmy się ok. 11.20 w bufecie. Fajnie, ze poznam dzielnego Krzysia Opowiesz mi o rehabilitacji itp..to do zobaczenia! Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 08:13 Śledzę losy Piotrusia od początku. Nie miej do siebie pretensji, że masz chwile zwątpienia, pewnie każda z nas tak miała. Ja bałam się głośno do tego przyznać, ale też miałam głupie myśli. Pamiętaj, że jak jest źle to tylko dlatego, żeby mogło być lepiej. Głowa do góry!! Trzymam kciuki za synusia i mamusie. Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 09:34 Tak, tez byliśmy na Karowej.Nigdy nie zapomne tym wspaniałym ludziom, co dla nas zrobili. OITIN jest rewelacyjny, lekarze czasem niecierpliwi, ale mozna się dogadać, a siostry cudowne. Roch lezał pod respi 18 dni, potem CPAP, półtora miesiąca, z przerwami na powroty na respi przy infekcjach.Wszyscy sie dziwili, dlaczego mały łapie kazde cholerstwo, w końcu napatoczyła się nawet SEPSA, jak już byliśmy na patologii noworodka i musieliśmy znów na OITIN trafić.Przy nauce jedzenia były straszne spadki, przy czymkolwiek,podczas spania, przy infekcjach spadki do 24, mały odchodził już i musiałam go reanimować sama wiele razy dziennie, bo siostry biegły, ale to ja byłam na miejscu. Oj, ciężko było, ale jak widzisz warto!!!U nas mały wyszedł z plucami z dysplazją, w ogóle wyszedł choć nie powinien, został odłączony od pulsoksymetru na dobę przed wyjściem, żebym nauczyła się obserwować czy nie zaczyna się bezdech.Tak jakbym już wtedy tego nie umiała... U nas nikt nie wiedział, dlaczego mały ma aż takie bezdechy, typowano niedojrzały układ nerwowy, stan po wylewach+dysplazję.U twojego Piotrka stan po wylewach odpada, ale jest niedojrzały ukł. nerwowy i dysplazja+ zapalenie. Zawsze mi mówiono, jak znów rano zastawałam moje dziecko na respi, a nie CPAP, i to wyższe niz norma(norma to 21 %)parametry tlenu, że ciało takiego dziecka cały czas się kształci, to jest proces w czasie i trzeba czekac.Musisz sie uzbroic w cierpliwość, Piotrek jest bardzo silny, Roch ważył dwa razy wiecej(1164 gr)a widzisz co się działo.U nas teraz jest lekkie MPD, ale jeśli nie było u was wylewów to sie nie martw. A sterydy-ja dostałam je przed porodem, a potem jak maly miał półtora miesiąca. Pomogły rzeczywiście, w jakiś czas potem awansowaliśmy na patologię, ale jak już pisałam wróciliśmy z SEPSĄ. Jak czytam twoje wpisy jakos tak mam dobre przeczucia co do Piotrusia. Ominęło was wiele typowych problemów, ta kruszynka jest na prawdę silna.No i tyje w niezłym tempie, przez miesiąc przytył 1\3 wagi urodzeniowej.To tak, jakbym ja przytyła w miesiąc 20 kg. Uf, rozpisałam się, a tu czas wyruszyć do żłobka pierwszy raz w życiu. Wirtualnie dodaję otuchy i sił, i w tym wszystkim nie zapominaj o sobie. Zmęczona mama to smutna mama którą łatwiej załamać, więc śpij ile się da, chodz na ciacho, herbate, żeby ładowac baterie.Pozdrawiamy, Kaśka i Roch Odpowiedz Link
jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 11:50 Dużo zdrówka dla małego rycerzyka Piotrusia (imiennika mojego brata i dużo siły dla jego mamusi bo tej siły potrzeba będzie na długi czas. Dobrze, że trafiliście na dobry szpital z fachową pomocą. MOja Oliwia nie miała tyle szczęścia, było wiele zaniedbań szpitalnych i błędów a do tego szpital miał długi, komornik blokował pensje i pieniądze na potrzeby szpitala - właśnie wnosimy sprawę do sądu choć zdrowia Oliwii to nie wróci. POcieszę cię, że jeżeli chodzi o płucka i oddech to Oliwia miała RDS III stopnia, ponad 3 m-ce respirator, chirurgicznie zamykany BOttal, stwierdzoną dysplazję oskrzelowo-płucną, non stop była zakażana (14 razy), miała duże spadki saturacji (nawet do 30 )wyszła po 4 m-cach ze szpitala (a jest z 26 tyg waga 910 g) i po dysplazji nie ma śladu - od wyjścia ze szpitala do domu nie miała zapalenia oskrzeli czy płuc. Po wyjściu ze szpitala dostała 3 dawki synagis - taka immunoglobulina którą warto podac dzieciom które mają dysplazję. Ja najgorszy czas przetrwałąm dzięki bliskim i forum na którym pisałam o każdej chorobie Oliwii, o każdym moim dołku i załamaniu, strachu, radośći z najmniejszego kroczku - najgorzej to zostać samemu z własnymi myślami często czarniejszymi niż rzeczywistość. Dla pIotrusia najważniejsza jest twoja bliskość. Ja żałuję, że nie zamieszkałam z OLiwią w szpitalu bo nie wiedziałam ,że można, nie pomyślałam o tym, że to bedzie dla niej lepsze choć może dla mnie byłoby gorsze. Powodzenia i jeszcze raz dużo wiary siły nadziei cierpliwości i radości z każdego dnia naprzód PIotrusia Jola mama Oliwii jolaswierk@op.pl gg 7364737 Odpowiedz Link
jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 11:55 Aha - odnośnie jedzenia - Oliwia miała co jakiś czas zalegania i odstawiany pokarm albo zmniejszaną ilosc ale i ten problem po jakimś czasie zniknie i zacznie się kolejny - trudna nauka ssania i oddychania przy tym jednoczesnie co dla wczesniaka jest ogromnie trudne. a po jeszcze dłuższym czasie nauka jedzenia łyżeczka, picia z kubeczka. Straszono mnie , że Oliwia może nie miec odruchu ssania czy połykania i nigdy sie nie nauczy jesc - prawda jest inna- Oliwia potem uwielbiała ssać smoczek od butelki (pokarm miałam tylko miesiąc a teraz je łyżeczką i pije z kubeczka (połowę rozlewając) ale ćwiczenia czynią mistrza pozdr Jola Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 17:58 a, zapomniałam napisać, że Roch mial robione RTG płuc rok temu, czyli jak miał ok.półtora roku i po dysplazji śladu nie ma. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 18:48 O jej ale się uśmiałam i wzruszyłam przy waszych postach. Ostatnio zauważam, ze w całej tej sytuacji mam tez momenty szczęścia, co wydawało mi sie jeszcze kilka dni temu niemożliwe. Ogromnie mnie Kasiu pocieszyłaś. To pokrzepiające, że przy dość duzych problemach oddechowych mozna sie tej dysplazji w miarę szybko pozbyc. O szczepionce Synagis juz czytałam i tez chciałam ją nabyc, ale to jeszcze chwila. Marto to wzruszające, ze sledzisz historie Piotrysia. Głęboko wierze w to, ze to własnie mysli i modlitwy dobrych ludzi sprawiają, ze w tej trudnej sytuacji mój synus tak dobrze sobie radzi. Dzieki! Ja Wam sie za te trzymane kciuki do kona zycia nie wypłace Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.09.09, 19:29 wypłacisz się wypłacisz, za jakiś czas ty też będziesz trzymać kciuki i pocieszać innych rodziców wcześniaczków. Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:27 Agata fajnie ze sie spotkalysmy moj Pawel prosil zebym ci powiedziala ale nie doczytalam przed wyjsciem wiec teraz pisze : "...niezla historia - powiedz jej, zeby duzo czasu spedzala z malym, plakala w domu i na forum, a przy malym ma byc swiecie przekonana, ze wszystko bedzie dobrze i tylko takie wibracje ma przekazywac Piotrusiowi. Moze to glupia rada (mnie sie nie podobala, jak ja uslyszalem), ale niech tez nie wypytuje lekarzy za duzo - na pewne rzeczy nie ma juz teraz wplywu, a tylko podetna jej skrzydla. Moze zaprosisz ja do nas? Jesli nie teraz, to jak juz wyjda i sie ogarna?..." zapraszamy wiec Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:49 Dzieki za zaproszenie i za ciuszki. Jak przyszłam do domku to obejrzałam wszystkie. Strasznie ich duzo i ładne są, w większości w ogóle nie zniszczone! Słodkie są czapeczki Mam już lepszy nastroj. Wczoraj byłam zdruzgotana historią tej dziecinnki, która ma krwiaka, ale dziś jak popatrzyłam na Krzysia to wiem, ze ona tez z tego wyjdzie, a tym bardziej ze względu na tę autentyczną i ogromną milość ze strony jej ojca. Wprawdzie dr Bober mi mowiła zebym jednak zostawila sobie margines jakby coś sie nie udalo i dziecko nie wyszloby w pelni zdrowe z tego. Ale kurcze, nie ma wylewów i wo ogle ma ładną głowkę, dysplazja jest uleczalna, jesli nie teraz to w ciągu roku, dwóch, a retinopatia wczesnie wykryta też moze byc skutecznie leczona. Zatem dziś mam lepszy dzień i czekam kiedy Piotrulek tez będzie gwiazdą tv Odpowiedz Link
apaula79 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.09.09, 16:49 Cześć, Ja jestem mamą małego Marcelka. Urodził się 28 marca 2009r w 26/27 tyg ciąży i ważył 1004g. W szpitalu spędził prawie 100 dni w tym 70 na intensywnej terapii w inkubatorze. Przeszedł wylew II potem III stopnia do Oun, po 2,5 miesiąca nastąpiła retinopatia I stopnia, bardzo długo był na n-Cpap (na respiratorze tylko 10 dni). Walczył dzielnie a ja nie zapomnę jak pierwszy raz dostałam go do kangurowania. Miał wtedy 1,5 miesiąca i ważył zaledwie 1300 g. Przez 3 dozwolone godz. siedziałam bez tchu na fotelu bo bałam się go uszkodzic - takie maleństwo. Do domu wyszliśmy w zasadzie w terminie planowanego porodu. Dziś Marcel ma ponad 5 misięcy (2 korygowanego), po wielu bojach ze służbą zdrowia i w zasadzie prywatnych wizytach u specjalistów (o zgrozo przekonasz się co cię czeka kiedy masz zrobic USG główki za tydzień - nakazuje neurolog, a dostajesz skierowanie za 3 miesiące) okazało się że wszystko jest ok. Okulista - retinopatia się cofnęła; Neurlog - Marcelek jest silny, podnosi główkę, gaworzy, podciąga się za rączki i śmieje - nie jest potrzebna żadna rehabilitacja. Ma nieznacznie odgniecioną od inkubatora główka ale po układaniu w specjalnej pozycji ma być ok. Otropeda - bioderka w porządku. Generalnie mój szkrab waży już ponad 6 kg wcina oszałamiające porcje mleka (Enfamill - mówią że najlepszy dla wcześnikaów) i chciałaby cały boży dzień spędzać na rękach. Mam nadzieję że u Was też wszystko będzie ok - zmykam bo Mały wstał Pozdrawiam Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 09:48 kochani, przyszedł w końcu ten upragniony i oczekiwany krok naprzód- mój Piotruś dostaje 23% tlenu czyli tylko o 2% więcej od tej ilości, która jest w powietrzu!!!!!!! Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 10:03 Gratuluje!!! Teraz to już będzie z górki zobaczysz Odpowiedz Link
alicja_123 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 11:29 Świetnie, gratki A czy z jelitkami nie ma problemu, bo moja siostrzenica, choć urodziła się dużo większa i później, to jednak nie może wyjść na prostą z trawieniem. Ile trawi Piotruś na 1 posiłek? Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 15:36 No własnie do tej pory pieknie trawił i dostawał wczoraj jednorazowo 8 ml, dziś miał dostać 10ml ale właśnie ma troszkę wzdęty brzuszek i na razie chyba bedzie mial mniej. Ale mój Piotrula zaczynał od 0,5 ml na raz Trawi juz 3 tyg i do tej pory nie bylo zadnych problemów. Nie przezyłabym gdyby jeszcze zapalenie jelitek nam sie przytrafiło.. Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 16:59 Roch też pięknie trawił do chwili, kiedy ja zaczęłam jeść nieodpowiednie rzeczy. A było to razowe pieczywo. Dopytałam co moge i ze zgrozą dowiedziałam się, że jakieś kilka potraw na krzyż. Do dziś nie moge na to patrzec. W karcie napisane jest, że Roch" miał problemy z trawieniem zwiazane prawdopodobnie z błędami żywienioymi matki".Dopytaj co mozesz, a co nie. Dobre(tfu tfu) obiady dla karmiacych mam są w stołówce szpitalnej w suterenie. Buraczki, indyk, marchewka z groszkiem, zupy. Mam nadzieje, że to tylko epizod i Piotruś szybko wróci do formy. Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 10.09.09, 20:01 tylko te obiady sa dla mam z patologii a z oitinu mamy nie maja obiadow chcociaz moze mozna zagadac z pania ania (oddzialowa, od laktacji) zeby zalatwila. przede wszystkim mleka malo pij , jesli kawke to sama a nie takie latte jak ostatnio i jeszcze drozdzowka zajedzone czesto nasze dzieciaczki- wczesniaczki maja problemy z tolerancja laktozy Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 00:57 Okazało się, ze mądra Agatka zjadła gotowaną kukurydze i kalafiora Byłam przekonana, ze to typowe lekkostrawne jedzonko,a tymczasem mają działanie wzdymające. A do tego ten kalafior to cały zjadłam! Poza jedzonkiem znow mam załamkę, bo te oddechowe problemy to się chyba nigdy nie skonczą. Dowiedziałam się dziś od dr Rudzińskiej, ze niestety mała ilosc tlenu nie oznacza, ze szybko się Piotrulę rozintubuje, bo inne parametry (np. ciśnienie) wprawdzie się poprawiają, ale nadal sa kiespkie. Cos czuje ze on ze 2 mce spedzi na tym pieprzonym respi... Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 08:39 Agata, jesteś bardzo mądrą mamą, niezależnie od tego co jesz pamiętaj, że Piotrulek ma bardzo niedojrzały układ pokarmowy i wiele rzeczy może się dziać samoistnie, niezależnie od tego co jesz. A i najnowsze szkoły mówią, że wpływ jedzenia na trawienie mleka to jedna wielka loteria - można w necie poczytać i o tym, że słynna marchew wzdyma najbardziej i że koper z herbatek laktacyjnych też. Ja tam się skłaniam ku teorii - sprawdzonej na Filipie z rozwalonymi od 3. doby jelitami, ale żadnych kłopotów z trawieniem - że priorytet to najedzona i szczęśliwa mama. Jak będziesz żyła miesiąc na indyku i marchewce, to może i to mleko będzie bliskie ideałowi (choć jak może być bliskie ideałowi na takiej monodiecie?), ale po miesiącu będziesz walczyć o każdą kroplę mleka, bo sama się wykończysz... ja stosuję się do rad Moniki Staszewskiej z bliźniaczego forum Karmienia Piersią - jeść rozsądnie (przez pierwsze trzy miesiące nie jadłam smażonego; teraz zdarza mi się co nieco do makaronu czy jajecznicy podsmażyć), nie eliminować produktów na zapas, bo jest promil szansy, że mogą wzdymać/uczulać, tylko odstawiać jeśli pojawiają się ewidentne objawy alergii. Reasumując, jeszcze się przez ten kalafior z mostu nie rzucaj )) Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 11.09.09, 08:41 a zejście z respi najczęściej następuje w najmniej oczekiwanym momencie pewnego dnia wchodzisz i się dziwisz, że synal wygląda jakoś inaczej a jak już wyjmą sondę, to jeszcze inaczej. Ale fakt, że poziom tlenu nie może być jedynym wyznacznikiem, bo my na cpap przechodziliśmy przy jakimś wysokim tlenie - 28 czy 30, już nie pamiętam, Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 17:18 Kiedy już nabrałam nadziei na dobre zakończenie, a mój optymizm opisałam nawet w wątku pt:"konsekwencje wczesniactwa", okazało się, ze pluca mojego synka są w fatalnym stanie. Od 5 dni bierze sterydy i parametry teoretycznie się poprawiają. Lekarze zmniejszają mu ciśnienie a ilość tlenu wynosi 21% co oznacza, ze moj syn oddycha powietrzem. Niestety mimo to, radiologiczny obraz płuc jest według pani doktor "tragiczny" i nie umie mi ona powiedzieć czy dojdzie do jakiejś poprawy czyli innymi słowy czy Piotruś w ogóle z tego wyjdzie Czuje ze nie zyje, po prostu regularnie umieram odkąd to wszytsko się zaczelo. Założyłam wątek o konsekwencjach wczesniactwa takze dlatego, ze chciałam sobie oszacowac kiedy moj syn ewentualnie z tego wyjdzie i kiedy bede mogla juz normalnie zyc, ale wygląda na to, ze byc moze nigdy. To jest straszne, ze "normalnym" ludziom urodzenie dziecka kojarzy się ze szczęsciem a mi z cierpieniem i bólem, które trwają juz miesiąc i beda trwały dalej Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 18:16 Anetko Wydrukowałaś sobie te 10 powodów?? jak nie to wydrukuj i przypnij sobie przed nosem. On ważył tylko 650 gram, rozwinięty był na 25 tygodni, daj mu czas.. teraz ma 29 więc jeszcze długa droga.. Jeśli teoretycznie poprawiają się parametry to może musi poprostu zaskoczyć, i potem pójdzie jak błyskawica. Lekarze muszą informowac cię o najczarniejszym możliwym scenariuszu żebyś jak coś się (odpukać) wydaży nie mogła im zarzucić że nie mówili, wiesz też że rokowania są przy wcześniakach zawsze złe. przeczytaj sobie historlę tolki, i nabierz wiatru (!), musisz byc teraz silna bo dziecko potrzebuje cię silnej, miał 20% szans a żyje już ponad miesiąc, oddycha powietrzem i rosnie, więc musisz czekać. Przyjdzie czas i na respirator, z nami na 2 piętrze leży dzieciaczek, dziewczyna urodziła w 34 tygodniu dziecko o masie 1900 więc dla nas jest ogromne i rozwinięte, (rodziła tego dnia co ja), do dziś jest na wspomaganiu oddechu i lekarze mówią że potrzeba czasu, więc skoro takie duże dziecko potrzebuje czasu, to pomyśl ile musi potrzebować takie małe szkrabiątko jak Twoje... Daj mu czas, o odłóż czarne mysli na bok, tam na parterze w inkubatorze leży śliczna kochana i silna dzidzia która jeszcze pokaże co potrafi jestem z Tobą , w razie potrzeby dzwoń, zawsze z tobą porozmawiam. ściskam gorąco Monia i wcześniaki Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 21:07 Obraz może jest fatalny, ale parametry się poprawiaja, więc to najwazniejsze. u nas było na odwrót, obraz był niezły, ale parametry kiepskie. Twój synek musi mieć więcej czasu, a płuca się regenerują. Dawaj mu na codzień duzo sil, a ty odpoczywaj kiedy się da.Wiem, wiem, łatwo pisać Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 22:35 Dziękuje Wam, staram sie myśleć pozytywnie ale boje się bardzo o te płucka Poza tym tak naprawde poza ilością tlenu to nie rozumiem reszty tych parametrów. Wiem, ze mimo tego brzydkiego obrazu rtg, maluch jutro przejdzie prawdopodobnie z "trzęsawki" na normalny respirator. Tylko, wciąż nie rozumiem dlaczego ten obraz ani troszkę się nie poprawił. Zwłaszcza, ze pani dr powiedziała, ze gdyby nie widziała tego obrazu, to byłaby przekonana, ze jest mała poprawa. Odpowiedz Link
wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 15.09.09, 08:23 Mama zawsze musi wierzyć w szczęsliwe zakończenie. To wcześniactwo to jakiś kiepski etap, który malec musi przebyć. Lekarz patrzy na zimno co przyniesie kolejny dzień, woli milczeć na zapas... a ty musisz wierzyć, że będzie ok bo musi być. Trzymam za was kciuki. wielokrotnie w szpitalu słyszałam, że takie maluchy są zaskakująco waleczne i wygrywają nawet wtedy, gdy wydaje się to nieprawdopodobne. wielki duch w małym ciałku. Przetrwacie to! Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 22:41 sama czytalas rozne historie i wiesz przeciez ile tu dzieci ktore wedlug lekarzy nie mialy najmniejszych szans i co .... gucio !!! pomylili sie !!! nie dawali im szans a one te male istoty wazace czasami duzo mniej niz 1 kg pokazaly ze moze male cialem ale wielka w nich sila i wola walki. my tez nie mielismy szans ... jak teraz bylam u lekarza i Krzysiek darl sie na caly gabinet to lekarka tlko popatrzyla, usmiechnela sie znad lektury wypisu Krzyska ze szpitala i powiedziala : " teraz juz wiem czemu przezyles ... z taka wola walki to nic dziwnego " trzeba wierzyc i byc przy nim, modlic sie i cierpliwie czekac ... ja wierze ze Piotrek z tego wyjdzie i tak jak moj Pawel mowil .. moze za duzo nie pytaj lekarzy , niech oni robia swoje a Ty poprostu spedzaj z Piotrkiem jak najwiecej czasu. ja siedzialam praktycznie od 12 do 20 a jak wychodzilam to beczalam ze tak krotko .. wiem co przezywasz ale jestes silna kobieta i dasz rade bo i tak nie masz innego wyjscia. kazda z nas sie boi tego najczarniejszego scenariusza bo przeciez nie wiadomo co bedzie , ale trzeba pochylic glowe i walczyc ... a jak bedziesz w dolku to dzwon , przyjedziemy z Krzyskiem z odsiecza Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 14.09.09, 23:46 Ja krociutko bo mamy urwanie glowy /piotrek chory i jeszcze trudniej byc w 2 miejscach naraz/. W 200% zgadzam sie z iza i pawłem-niewiedza jest błogosławieństwem. Ja przestałam pytac-po prostu cieszę sie ze mlody jest,pięknie sie uśmiecha i wszystko co wokol niego robia przybliza nas do wyjscia do domu. Gdy jeszcze myslalam ze warto pytac Slyszalam /wlasnie przy konieczności przejścia na "trzesawke"/ na pytanie "jak jest?" "do d... Jest". A ja zamiast tej d... Wolałam myśleć ze po to mu roztelepuja pluca bysmy szybciej mogli sie tulic bez respi. Dlatego nie rozdzielaj każdego usłyszanego zdania na czworo, nie próbuj czytać między wierszami,nie zamartwiaj sie czy kalafior byl ok/ja jem praktycznie wszystko,z owocami i pizza wlacznie i fil bosko trawi i swieze i mrożone,za to po bebilonie ma koszmarne jazdy -wiec tu nie ma zadnej reguły,czystą loteria/ bo to prosta droga do obłędu. Po prostu ciesz sie tym ze masz super fajnego faceta ktory kazdym dniem zycia udowadnia ze cuda sa możliwe. A o konsekwencjach wczesniactwa mówiąc-bardzo mi daly do myślenia słowa przemądrej tolki-ze dzieci przez lata mogą odreagowywac trudny poczatek.jak widze po filu,ze jest mu praktycznie wszystko jedno czy jestem czy wychodzę na kawe,a potem zostawiam go na cala noc /a dzieci donoszone dra sie w nieboglosy gdy matka znika na sekundę/,gdy ze stoickim spokojem znosi ingerencję pielęgniarek, zastanawiam sie z bolem i strachem czy kiedy i w jaki sposób ten uśpiony wulkan cierpienia wybuchnie... Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 15.09.09, 23:41 Iza sorry, ze tak się szybko zmyłam dziś, ale wiesz ja zawsze cała w nerwach zanim mojego szkraba zobaczę...Jak wiesz został zdjety z "trzesawki" i dziś zaczął rehabilitację, tak jak mówiłas, z panią Rowińską. Rzeczywiście wydaje się profesjonalna i do tego bardzo miła Po ostatniej dawce sterydów, Piotruś znów miał obnizone parametry. Modlę się, zeby to bylo juz na stałe, bo jak się okaze, ze zmiany sa chwilowe to się zastrzelę. A tak z innej beczki- wczoraj zauważyłam, ze moj synek ma potwornie pokiereszowaną piętkę. Wiem ze stamtad pobierają krew na badania, ale nie wiedziałam, ze to aż tak źle wygląda- po prostu jedna , wielka rana Odpowiedz Link
jak47 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 16.09.09, 00:10 pierwszy raz piszę w Twoim wątku, więc zaczne od tego, ze trzymam mocno kciuki za Twojego Małego Rycerza! W sprawie piętki porozmawiaj z lekarzem, mój synek po pierwszym dniu na erce miał całą stopę spuchniętą i sinoczerwoną. Smarowali mu heparyną i wszystko zeszło. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że ciało skrajnego wcześniaczka jest bardziej delikatne, ale powinno się zagoić. Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 16.09.09, 20:11 czesc silna kobieto, bardzo się ciesze że już odpuścił Ci trochę ten dół, i super się cieszę że małemu się nie pogarsza (jak wiesz u wacześniaków brak pogorszenia to porpawa ). Co do wagi to się nie martw, dla pocieszenia powiem ci że mój też schódł (o 10g) więc może to taka doba na odchudzanie i chlopaki linię trzeymają )) ale tak na poważanie to wynalazłam gdzieś że waga może skakać w każdą stronę i dopuku spadki są mniejsze niż wzrosty to jest ok. i tak sobie też powtarzam. Gorąco ściskam Monia i wcześniaki Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 17:27 Sterydy nie podziałały. Płuca wciąż są złe i lekarze znów zwiększają parametry. To już ponad 5 tyg na respi, boje sie, ze on z tego w ogóle nie wyjdzie, jestem załamana. Odpowiedz Link
nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:23 Wiem, że trudno Cie teraz pocieszyć. Ale spróbuję.U nas na sali była dziewczynka, która przez 2 miesiace była na respi. Przez 1,5 miesiąca byo naprawdę ciężko- saturacja spadala doslownie kilkadziesiąt razy dziennie (do 40-50), po póltora mies. jeszcze gorzej - reanimacja, i nagle po 2 miesiącach zaczęlo się bardzo szybko poprawiać. Potem mała sama się rozintubowala i teraz jest na cepapie. Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:25 Musisz być silna dla swojego małego rycerzyka!!! Trzymamy kciuki za synusia i za Ciebie abyś się nie załamywała!! Odpowiedz Link
nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 21:28 Z naszym synkiem na sali leży Krzyś... Urodził się o miesiąc wcześniej, mając niecały kilogram. Od tego czasu na respi, bo tylko jedno płucko ledwo chodzi, drugie zajęte. Dziś mały ma ponad 2kg i dalej na 60% tlenu i 23 oddechy. Zaczynał od całkowitej mechanicznej wentylacji i 100% tlenu. Zapytaliśmy lekarki jakie ma szanse... Pani doktor powiedziała: wyjdzie z tego...czas...czas..czas.. Wiem, że bardzo Ci ciężko. Ale dobrze wiesz że mały to czuje. Pocieszaj go, mów że będzie dobrze, a zobaczysz jak Cię zaskoczy! Będziemy się modlić za Piotrusia! Odpowiedz Link
jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.09.09, 22:22 Oliwia była ok. 3 m-cy na respi, potem CPAP, wąsy tlenowe, tlen bierny - dopiero jak wyszła ze szpitala mając 4 m-ce problemy oddechowe jak ręką odjął - nie wiem dlaczego tak długo się babrala z tym oddechem, straszyli mnie że to od mózgu ale to nieprawda - myślę, że dojrzała po tych m-cach bo jednak 26-27 tyg to naprawde skarjny wczesniak i te płucka są mocno niedojrzałe. Do dziś się dziwie że po RDS III stopnia i tak długiej tlenoterapii ona nie ma dysplazji, astmy, zapaleń oskrzeli pluc -czasem się przeziębi np. teraz ma katar ale jak na jej przejscia i to że jest nieszczepiona a ma kontakt z wszystkimi dziećmi dorosłymi w przychodniach sklepach to i tak nieżle Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:00 Wiem, ze potrzeba czasu i cierpliwości, ale minęło już kilka tygodni i nie widać żadnej poprawy. Nawet po podaniu sterydów. Skoro ani czas, ani leki nie działają, to co jeszcze można zrobić? W końcu działania lekarzy też są ograniczone. Do tej pory jakoś sama siebie przekonywałam, ze będzie dobrze, ale chyba tym razem została przekroczona granica mojej wiary i psychicznej wytrzymałości. Po prostu nie wiem czy te płuca kiedyś w końcu "zaskoczą". Do tego widzę jak cierpi moja cała rodzina. nawet najsilniejsze osoby już nie wytrzymują tej ciągłej niepewności. Zrobiłabym wszystko zeby wiedzieć na czym stoje. Poza tym po prostu nienawidzę tych wszystkich kobiet z wielkimi brzuchami, które urodzą donoszone dzieci. Ja przed ciążą miałam zespół policystycznych jajników. Nigdy nie miałam naturalnej miesiaczki. Każdy mój okres wywołany był lekami. To cud, ze zaszłam w ciąże. Być moze to moja jedyna szansa na dziecko. A te wszystkie kobiety tak bez problemu zachodza w ciąze, rodzą dzieci i nie mają pojęcia jaki dramat przechodza takie soby jak my. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:08 Oczywiście historia Oliwki i Krzysia podtrzymują mnie na duchu i mam nadzieje, ze u nas tez nagle zacznie się jakims cudem poprawiac. Tylko ze po tylu dniach walki i braku efektów, coraz ciezej wierzyc w cuda.. Odpowiedz Link
karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:29 Kotek, spokojnie, daj chłopcu czas - moja wisiała prawie 4 mies na respi w większości na 100% tlenie.Obraz płuc tragiczny - jedno praktycznie zniszczone, terpia sterydami kika razy, ciut poprawy,infekcja i dawaj od nowa to samo. Wyszliśmy ok 5 mies z kondensatorem tlenu,pulmikortami itp - po 5 dniach w domu nie potrzebowała tlenu, po kilku mies okazało się, że dysplazja odchodzi w siną dal... Parę dni temu widziałam się z naszymi lekarzami - nawet oni nie wiedzieli wówczas jak ją z tego respiratora zdjąć - teraz byli strasznie szczęśliwi, że wszstko w porządku, że jest fajnym małym szkrabem, który już sam tupta itd. Mówią, że dla nich to największa motywacja, jak widzą dziecko, które sobie dobrze poradziło. Myśmy mieli sąsiadkę na ojomie - mamę już większej wcześniaczki, która nas jakoś uspokajała, potwierdzała, że to "normalne" u wcześniaków, że jej córka podobnie - wtedy się nie bałam Widziałam obok już całkiem duży "dowód", że się udało - dowód, który powoli szykował się do wyjśćia, choć też przez długi okres słyszałam jak lekarze zastanawiali się co by tu jeszcze wymyśleć, żeby ją zciągnąc z respiratora... Odpowiedz Link
anjazzielonego Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 00:45 Tobie jest BARDZO ciężko, wiemy! Ale pomyśl, jak jest Twojemu Synkowi? Też bardzo trudno, przecież zamierzał spędzić w brzuchu mamy prawie 40 tygodni, nie 25.... Wierz niego, mów mu to, pocieszaj, dodawaj sił i otuchy, choć Tobie samej ich brak.. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 09:03 Karuś dzięki wielkie, naprawdę cudownie przeczytać taki post, który daje ogromną nadzieję...No właśnie moja lekarka też powiedziała, ze płucka małego są tragiczne i już myslałam, ze nasz przypadek to jakiś najgorszy z możliwych Do Ani: Aniu ja naprawdę nie mam pretensji do zycia, bo jest mi cięzko. Ja nawet uważam, ze to kara za moje zyciowe grzeszki i ze dostałam za swoje. Moj ból wynika z tego, ze cierpi moj maluch i moja rodzina. Ja uważa, ze nawet sobie na to zasłużyłam, ale nie mogę się pogodzić, z tym, ze takie nieszczęscie spadło na mojego synka i na Pawła (tatuś), który jest o niebo lepszym człowiekiem ode mnie i juz wiele w zyciu przeszedł. Odpowiedz Link
nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 11:26 mamamomalegorycarza, uważam, że nie powinnas mysleć, że to co Was spotkalo to kara za grzechy. Tragedie spotykaję zarówno ludzi dobtych jak i złych. Ja sobie od początku tłumaczyłam, że na kogoś przecież musiało trafic, a ja poprostu jestem silniejsza niż inni i dlatego trafiło na nas. Mowi sie, że niesiemy krzyż taki jaki damy rade unieść (choć czasem wydaje się Tobie, że juz wiecej nie masz siły). Nie ukrywam, że tez przechodze doły. Dwa dni temu wyszedł ze szpitala ostatni dzidzius z mniej wiecej naszego terminu. Byłam okropnie zdolowana, bo mineły już 3 miesiące i okazało się, że w szpitalu spędzimy min. miesiąc, ale moga to być tez 3, 6, a nawet 12. Byłam bliska szaleństwa, przepelniona żalem i wściekłością. Potem przypadkiem trafiłam na stroę DLACZEGO. Przeczytalam tam historie matek, które przeżyly niejednokrotnie wiecej niż my, i straciły swoje dzieci. Te matki niejednokrotnie nawet nie dostały szansy walki o swoje maleństwa (równiez mamy wcześniaczków). Nam ktoś dał mozliwość poznania naszych dzieci, walki o nie i czas spedzony z nimi. Przeciez nasze dzieciaczki to naprawdę okruszki, z których polowa umiera, i z których rocznie ratuje się 800-1000 z całej Polski. Pomyśl, że nas już spotkał cud, bo nasze dzieci żyją.Teraz juz nie porównuję nas z dziećmi, które już sa zdrowe, a raczej myślę, że wiele osób ma dużo gorzej od nas i dziekuję Bogu za cud który mam. Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.09.09, 19:13 Agata, zwątpienie rzecz ludzka, ale na pewno masz tak, że jak pochylasz się nad kruszyną to od razu dostajesz skrzydeł, prawda? ładuj więc te akumulatory na maksa i wierz w swojego zucha - przecie już udowodnił, że dzielny rycerz z niego! A respi to jeszcze nie koniec świata - nasz też wisiał na nim pięć tygodni, a potem było już z górki! Niech Wam nasz Filek służy za przewodnika - za niemanie płuc chcieli go w 20 tc usunąć z tego świata, a dziś chłop wisi godzinami na moim cycku i jest o krok od wyjścia do domu Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 19:47 i gosi przyklasnąć bo to z gardła mi wyjęła że wątpić rzecz ludzka.. tak jak u mnie dziś zadziałało zwątpienie.. Agata uszy w górę - żyje słonko a zobacz że je tyle co nie jeden starszy i większy - zobacz ile nam zajęlo was dogonić z porcjami pokarmu - a ciążowo jesteśmy starsi - więc to pozytyw nie? buziaki Odpowiedz Link
anjazzielonego Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 19:58 Wiem, że Ci bardzo ciężko, że nie możesz patrzeć na cierpienie swojego ukochanego dziecka; to normalne, że masz chwile zwątpienia, depresji, pytań, dlaczego ty? Ale musisz wierzyć, że będzie dobrze i za jakiś czas będzie to wspominać jako koszmar, ale który jest już za Wami.... Bardzo Ci tego życzę... I nie myśl na Boga, że to wcześniactwo to jakaś kara!!! No co za głupoty piszesz, tak nie wolno!!! Jesteś DOBRYM człowiekiem, walczącym o swojego Synka; Bóg to widzi, i wcale nic nie zsyła za karę. Odpowiedz Link
ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 21:52 Witam Cie ,ostatnio rzadko pisze na forum bo mi czas nie pozwala (Jagodka ma juz 3 miechy prawie a Kacper 2,5 urodzony w 26tc z waga715g), ale zagladam prawie codzinnie, dzisiaj zaczelam czytac wasz watek.Doskonale Cie rozumiem, u nas tez byly straszne problemy z oddychamiem,kacper byl tlenozalezny prawie do konca wyjscia ze szpitala a spedzil tam 4 miesiace, duza dysplazja i do tego dorwal jeszcze rs wirusa ktory dodatkowo podniszczyl mu plucka.Lekarz powiedzial nam juz ze maly wyjdzie do domu z tlenem ale nasz malec wszystkich zadziwil, nawet przy wypisie pielegniarki powiedzily mi,ze nikt z nich w to nie wierzyl ze zacznie sam oddychac, chyba tylko ja.A wierzylam w niego do konca, wczesniaki potrafia czynic cuda!A na tym forum masz wiele takich przykladow.U kacpra nie dawali dodatkowych dawek sterydow bo tutaj w Holandii tego nie preferuja, dostal diuretyki i to zaczelo pomagac ale nie wiam jak tojest w Polsce.Teraz powiem Ci,ze nie kazdy wczesniak bedzie chorowal non stop,Kacper mimo dysplazji nie dostal zadnych wziewow do domu(tylko bral jeszcze przez jakis czas zelazo i diuretyki), chorowal bardzo malo jak na wczesniaka(kilka razy katar, moze 3 razy antybiotyk i mial ospe w swoim zyciu2,5 roku, nie mial rehabilitacjii),Rozwija sie bardzo dobrze i juz dawno zrownal sie z rowiesnikami.Dostawal tylko w 1 roku zycia synangis(6 dawek). Tutaj to pokrywa ubezpieczenie, niestety w polsce niei nigdy nie przesadzalismy ze zbytna izolacja, wiadomo, ze jak ktos chory to do nas nie przychodzili mu tez unikalismy ludzi kaszlacych i kichajacych ale do sklepow jezdzil, do znajomych, do ogrodow botanicznych itpStaralismy sie za bardzo na niego nie chuchac bo czasem mozna tym zrobic wieksza krzywde dziecku.Tak wiec nie kazdy wczesniak z dysplazja bedzie mial problemy, jest wiele ktore maja ale sa tez tacy jak my i zycze Ci aby wasz maluch tez byl taki.Powodzenia i glowa do gory. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 20.09.09, 22:46 Dzieki, ja tez mam nadzieje, ze Piotruś szybko nadgoni. Niestety dziś okazało się, ze ma CRP- 56!!!!!! Ale paradoksalnie nie jest to az tak zła wiadomośc, bo te jego podwyższone parametry wynikają właśnie z infekcji, a nie z braku efektów, po podaniu sterydów. Poza tym lekarz mi powiedział, ze jak na takie crp to radzi sobie bardzo dobrze, co innymi słowy oznacza, ze te pluca nie sa takie zle a prawdziwe efekty sterydów zobaczymy bo zwalczeniu infekcji czyli za jakis tydzień...zatem znów czekanie.. Odpowiedz Link
niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.09.09, 10:33 Trzymamy mocno kciuki za Piotrusia i wierzymy,że jak pokona tę paskudną infekcję, to z płuckami będzie lepiej i sterydy pomogą. On jest jeszcze bardzo maleńki i niedojrzały, potrzebuje trochę więcej czasu i chociaz wiem, że nie jest łatwo czekać i żyć w ciągłej niepewności, to to jednak nie ma innego wyjścia jak czekać... Te maluszki naprawdę są niesamowite i potrafią wiele zwalczyć,z całego serca życzę, żeby u Was też wszystko zmierzało tylko ku dobremu. Przytulam Odpowiedz Link
ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 23.09.09, 22:39 Mamo Małego Rycerza! Nie piszesz już od trzech dni, co z malutkim? Śledzę Wasze losy od początku i trzymam za oboje Was kciuki Odpowiedz Link
lexmoniczka Słonko co Piotrusia.. 23.09.09, 23:17 Dzwoniłam dzis do Ciebie ze szpitala, i sms wysłałam -co tam u was słychać nowego?? Gorąco pozdrawiam Monia i wcześniaki Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 09:48 Przepraszam, nie mam siły pisac. Nie chcę też psuć, optymistycznej ostatnio atmosfery na forum. U nas cały czas fatalnie. Dziś piąty dzień antybiotyku, a Piotruś wciąż ma respirator na 55 oddechów...po półtora miesiąca mechanicznej wentylacji..czy z tego da sie w ogole wyjsc? Ja juz totalnie tracę nadzieje, siedze całymi dniami, ryczę i czytam forum o stracie dziecka. Mam do sibeie pretensje bo przestaje wierzyc w moje dziecko, ale same przyznacie, ze po tak dlugim czasie, tak wysokie parametry to katastrofa Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:00 kochana wiem jak ci ciężko, to trudne bardzo, ale wierz w niego. Pamiętam po sąsiedzku z moim małym leżała dziewczynka, też bardzo długo na resp., prawie dwa miesiące stan krytyczny, kilka razy sepsa, zapalenie płuc, resp oscylacyjny i nagle z dnia na dzień stan się zaczął poprawiać, respirator out i już potem było ok. Wierz że i u was tak będzie, jeszcze zaświeci wam słońce. Tu na forum też jest trochę dzieci, które były bardzo długo na respiratorze i dały radę. A forum o stracie dziecka sobie odpuść to strasznie dołujące. Trzymam kciuki mocno za Ciebie i Piotrusia. Pozdr Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:14 Kochana, to forum jest dla Ciebie, pisz, płacz, a nie martw się atmosferą. Ta atmosfera to tylko fasada, wszystkie mamy swoje rany i Cię rozumiemy. Wiem, ze o wiarę ciężko (naprawdę nie masz się czego wstydzić), ale w czasie ponad dwuletniej obecności na tym forum śledziłam losy kilku dzieciaków, które nie mogły zejść z respiratora i w końcu załapały. Jeden taki nie mógł, nie mógł, a potem się sam rozintubował nawet... Przytulam! Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 10:35 Wiem, ze inne dzieci też były długo na respi i to mnie pociesza, tylko, ze u nas juz minelo naprawdę duzo czasu a nie widac zadnej poprawy. Gdyby chociaż te parametry byly ciut niższe, a tu jak na razie jest beznadziejnie zle Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 24.09.09, 13:01 Wiem... I wiem też, ze niestety intubacja zwiększa ryzyko infekcji. Ale mimo wszystko nicki na tym forum są często prorocze. U nas miał być cudowny miś i jest cudowny miś, u Ciebie jest mały rycerz, który walczy. Jeszcze nie jest beznadziejnie źle, on wciąż żyje i wciąż się nie poddał. Odpowiedz Link
ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 01:00 Cos mi sie kojarzy,ze jakis czas temu tez bylo jakies malenstwo, ktore bylo dlugo na respiratorze.Nie mart wie wszystko bedzie dobrze! Zobaczysz!!!Przeciez zyje nie mial wylewow, serduszko pracuje a plucka tez dojda do siebie, musza dojrzec.A moze ktoregos dnia przyjdziesz a on bedzie juz calkiem bez rurek czasem dzieci tak robia, one potrafiaTrzymajcie sie Odpowiedz Link
nowa23 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 10:13 nie ma co sie zalamywac uwierz mi... moj Franus (26 tydzien, ur. 24.04.09) byl 31 dni pod respiratorem ale za to przeszdl sepse, zapalenia pluc, 6 razy mial przetaczana krew, nie wspomne o innych zakazaeniach bakteriami, wirusami itp. dlugo nie mogl ruszyc z trawieniem, nie chcial mu sie unormowac poziom cukrow.... i najwazniejsze wylew IV stopnia do lewej polkuli. 3 razy lekarze mowili nam ze czas sie pozegnac bo nie przezyje najblizszej godziny... spedzil w szpitali 2,5 miesiaca. Mial dwa zabiegi laseroterapii na oczka bo po pierwszym razie zrobila nam sie III. I co ???? wczoraj Franek skonczyl 5 miesiecy, jest tak dobrze ze nie potrzebuje rehabilitacji nawet !!! oby tak zostalo caly czas. Usmiecha sie na prawo i na lewo. Nie mam problemow z karmieniem- na butelke rzuca sie jak rekin. Wczoraj zmienilam pieluchy na rozmiar 2 a wazy juz 4700 gram- przy urodzeniu bylo 900 ale schudl do 800. Wiec glowa do gory, szpitau byly dzieci ktore spedzaly pod respiratorem nawet 3 miesiace. Uwierz w swoje dziecko, ja w swoje nie zwatpilam i teraz moj synus patrzac mi gleboko w oczy, usmiecha sie takim bananem ze az mi sie chce plakac. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:11 No widzisz, ale był na respiratorze 30 dni...a mój, juz 46 dobe...i najgorsze, ze nawet nie ma nadziei na poprawę w najbliższym czasie. Na początku tez sie pocieszałam, ze nie przytrafiły mu się te wszystkie okropne problemy z jelitami, nie miał sepsy (na razie), a przede wszystkim- zadnych wylewów! Ale co z tego skoro bez płuc tez się zyc nie da. Niektóre z dzieci przeszły 5 razy więcej niz mój ale po 1,5 mca było przynajmniej wiadomo, ze przeżyją. Moje maleństwo wciąż jest w stanie zagrożenia zycia, wciąż prawie wszystkie oddechy wykonuje za niego maszyna. Ja przez miesiąc się trzymałam, a teraz płaczę od rana do wieczora. Kazdy kolejny dzień na respi jest dla mnie udręką, a przed nim jeszcze wiele takich dni, bo jak pisałam na respiratorze ma 50 oddechów...Ja mam jeszcze tak, ze kieruję sie wiedzą medyczną, nie potrafię zawierzyc Bogu lub innej sile..chciałabym w tym całym koszmarze tylko wiedziec, ze on bedzie zył.. czy to tak wiele? Odpowiedz Link
joannapa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:17 cały czas o Was myśle nie potrafię sobei wyobrazić jak starsznie musisz się czuć napisałaś, że kierujesz się wiedzą medyczną - a co mówią lekarze w takim razie? u nas zawsze pocieszali, że rekordzista był 6 miesięcy na respi... tylko jestem przekonana, że to Cię nie pocieszy mocno zaciskam kciuki za Piotrusia Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:43 Joasiu, sądząc po twoim opisie domyślam się, ze przeżyłaś jeszcze większy dramat, więc aż mi głupio, ze mnie pocieszasz. Każda z nas przechodzi przez piekło, ale kazda oddałaby życie za swoje maleństwo, bo prawdziwe piekło przechodza nasze dzieciatka. Co do lekarzy mówią różne rzeczy. Niektórzy twierdza, ze z tego wyjdzie, albo ze ma duze szanse. Ale chyba dlatego tak kompletnie opadłam z sił, ze w poniedziałek rozmawiałam z jedną lekarką, która mnie tak załamała. Ciągle mi powtarzała, ze trzeba się przygotowac na to, ze w pewnym momencie ich rola się konczy, ze wszystko co się dzieje z Piotrusiem wynika z jego dramatycznej niedojrzałośc i że oni mu podają wszystko co istnieje na swiecie, ale on nie reaguje na te leki tak jak oni by chcieli. Odpowiedz Link
wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:50 >Ciągle mi powtarzała, ze trzeba się przygotowac na to, ze w pewnym momencie ich rola się konczy< lekarze chyba zawsze tak mówią - na wszelki wypadek, bo inaczej nie potrafią... sama nie wiem dlaczego. faktycznie jest tak, ze w pewnej chwili to dziecko ma ostatnie słowo... kończą się możliwości medyczne - ale nasze maluchy zaskakują każdego dnia swoją ogromną walecznością, niespotykaną odwagą, wolą życia. Twój Rycerzyk toczy teraz największą z bitw a ty jesteś mu potrzebna ze swoją wiarą w jego siły. Odpowiedz Link
joannapa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 13:37 Kochana, ja Cię nie staram się pocieszać... ja nie potrafię... tylko wiesz, śledzę Piotrusia losy od początku i nie wyobrażam sobei bym mogła przestać - i.b.b.b bym chciała przeczytać tu dobre wieści od początku CIę podziwiałam za wiarę w synka Odpowiedz Link
nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 11:48 Uwierz w Piotrusia! Tu wszyscy w Was wierzą Jelita zdrowe, główka zdrowa, nie ma zakażeń... To wszystko dobrze rokuje, maleńki organizm skupi się na rozwoju płuc, a nie na innych problemach. Czas, który dla nas, rodziców jest wrogiem, dla tych maluchów jest sprzymierzeńcem... Walczcie razem, bo Twoja siła jest siłą synka! Nasz Kacperek radzi sobie całkiem nieźle, i jak pytamy o jego postępy lekarzy, to odpowiadają, że tez się cieszą, ale nieco sceptycznie, powtarzając, że jest jeszcze bardzo mały i nie wiedzą, jakie ślady zostawi hipotrofia. Krzyś, który leży z naszym Kacperkiem na sali, ma już ponad 2 miesiące respi (od 14 lipca), prawie 3kg wagi, jest bardzo ruchliwy, zadziorny. I zrobił krok do przodu... z 60% na 30% tlenu! Wcześniej na oddziale leżała tez dziewczynka...donoszona. Urodziła się jednak z zaschnięta smółką w płucach. Praktycznie bez szans. Respiracja całkowita, długie leczenie...Po miesiącu z groszami wyszła do domu z rodzicami na własnym oddechu.. Wiem, że jest Wam niesamowicie ciężko, że szukasz wszędzie winy i pytasz dlaczego. U Boga także.... Ja też miałem wielki strach i żal jak Kacperek przyszedł na świat, a przecież lekarze mówili, że zagrożenie minęło, że jest OK, że dotrzymamy do końca... Do Boga pomogła mi się zwrócić żona. Lekko i łatwo nie było... A dziś nie wyobrażam sobie, żebyśmy wspólnie się wieczorem nie pomodlili. Za naszego synka, za lekarzy, siostry... i za Wasze maluchy. Za Piotrusia także.. A siła z góry płynie... Mocno ściskamy i pamiętamy! Aga, Wojtek i Kacperek. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:29 Dziękuję Ci, bardzo mnie wzruszyłeś. Odpowiedz Link
nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:31 Wojtku, pieknie to wszystko napisałeś. Mamamalegorycerza- na pocieszenie mogę dodac od siebie, że moja malutka swietnie od początku oddychała, a mimo to od lekarzy usłyszałam 4 razy, że to już koniec, że nie przeżyje 2 dni itd. Nie poddawaj się, bo i mały się podda. Kiedy z Nastusią było źle, powtarzałam jej setki razy, że nigdy nie oddam jej bez walki (choć czasem przez myśl mi przeszlo czy jej już nie odpuścić, bo za długo cierpi). Teraz wiem, że warto było walczyć. Odpowiedz Link
karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 14:52 Hm -taka katastrofa mi tu właśnie obok siedzi i mniam-mniam woła - także poczekaj cierpliwie, to, że jest ciężko nie znaczy że będzie źle. Wiadomo, że każdy wcześniak jest inny, ale są przypadki ciężkiej tlenozależności(w tym jeden u mnie w domu i kilka znajomych ze szpitala), gdzie dzieciaki radzą sobie lepiej niż nawet dzieci donoszone - to fakt - moja nie choruje, nie ma astmy, choc przewidywano, że może mieć, nie ma juz dysplazji - synek koleżanki chłop jak dąb ciągle chory a to oskrzela a to garło, katarki, i inne teza doszły problemy - ...także jak widzisz ani wcześniactwo i to skrajne, ani duża tlenozależność nie muszą być potem źródłem kłopotów - może być calkiem dobrze A jesli będzie dysplazja to ona mija, bo powiększa się ilość pęcherzyków w płucach i te zniszczone nie grają już żadnej roli - do wieku szkolnego to się ogromnie zwiększa, ta ilośc pęcherzyków. W domu są leki na płucka - mała przez pewien czas brala wziewnie pulmikort np i inne, co zapobiega infekcją również i działa "dobrotliwie" na płuca. Trzymaj się, zobacz kidy małemu wzrasta saturacja, kiedy spada - wyczujesz czy lubi jak go dotykasz czy nie -np mojej nie można było dłuuugo dotykać, lubiła leżeć na brzuszku, więc przypominałam pielęgniarkom, że tak lubi, że parametry większe(wbrew pozorom naprawdę niektóre wczesniaki-cwaniaki wolą se leżeć na pleckach ) Odpowiedz Link
ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 25.09.09, 12:56 Kochana musisz mieć więcej siły i wiary bo to jest takim paliwkiem dla twojego rycerzyka.Wiem że bardzo cierpisz a my wszyscy tu na forum wierzymy w twojego synka tylko trzeba mu dać czasu!!! Tak nam zawsze lekarze mówili że na wszystko przyjdzie czas ale wiadomo że chciało by się aby to było już!!! Nasza misia też była długo na respiratorze prawie dwa msc i kiedy miną jej pierwszy miesiąc życia oczekiwałam że już powinna oddychać sama jedna próba odłączenia się nie powiodła, nie dawała rady i wręcz przeciwnie zwiększali jej tlen,walczyła w między czasie z posocznicą i gdy udało się ją zwalczyć lekarze postanowili podać jej sterydy na płucka aby ruszyła, ale wiązało się to z obniżeniem odporności i nie dawali gwarancji że nie złapie jakiejś infekcji ponownie.Jeszcze parę dni po podaniu sterydów nie potrafiła sama oddychać, aż nagle to zaczęło się zmieniać prawie z dnia na dzień. Najpierw zmniejszali oddechy i skok na cepap na parę dni, następnie mała sonda z tlenem pod noskiem i awans do inkubatora do którego bezpośrednia dochodził tlen i nie miała już żadnych rureczek przy twarzy.Ten tlen do inkubatora był podawany do trzeciego msc jej życia i często miała bezdechy nawet po opuszczeniu inkubatora, ale udało się mimo że też miałam chwile wielkiego zwątpienia jak każdy rodzic,dlatego doskonale ciebie rozumiemy.A ty bądź większej wiary bo ona jest wielka i zobaczysz że będzie dobrze. Pozdrawiam mocno i ślę całusy dla rycerzyka Odpowiedz Link
mamamalegorycerza wieści... 27.09.09, 11:43 Co do płucek, to niestety bez zmian. Mały nadal walczy z infekcją. Juz mu niby powoli mija ale jakoś opornie to idzie. Wczoraj miał słabą gazometrię, ale dziś już w normie. Pani mówiła, ze miał wielkiego "gluta", którego musiała wyjąć i przeintubować Piotrulkę Z dobrych wieści to o dziwo zaczął niezle przybierac na wadze i obecnie ma już..1240g! Co dziwne kompletnie nie ma już wzdęć, mimo tego ze znów pofolgowałam sobie trochę ze słodyczami (dołek i chwila słabości Poza tym jest słodki i sliczny i otwiera szeroko swoje brązowe oczka. Odpowiedz Link
ag0000 Re: wieści... 27.09.09, 12:42 Widzisz kochana że następują dobre nowinki i będzie lepiej bo my wszyscy w to wierzymy Pomalutku będzie nabierał siły i pokona wszystkie przeciwności losu Moja córa też miała przez długi czas bardzo dużo wydzieliny i często trzeba było ją odśluzowywać nawet jak była już w łóżeczku bez tych "dodatków-rureczek". Będzie tylko lepiej Zdróweczka Odpowiedz Link
wiwika12 Re: wieści... 27.09.09, 15:54 To kolejny kroczek do przodu. Będzie lepiej z każdym dniem - zobaczysz. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 19:58 Agatko co u was?? martwie się i moooooocno trzymam kciuki Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 21:20 Generalnie bez zmian, wszystko super poza płucami...a o parametrach respiratora to Wam nawet nie bede pisac, bo gorzej byc nie moze. Ryczę od rana do wieczora, nawet pani psycholog mi dziś powiedziała, ze albo musze się wyrwac i gdzies wyjechac na kilka dni, albo udac się do psychiatry po leki....Ale nie tylko Piotrusiowi potrzebna jest modlitwa i wsparcie. Obecnie na OITNie sa bardzo ciężkie dzieci. Trzymajcie kciuki za Franciszka (wylew III i IV st.), Michasia (złe krążenie, problemy z jelitami,respi ponad miesiąc), Krzysia (respi od 2mcy), dziewczynkę, której imienia nie znam ale wiem, ze ma wylewy bardzo poważne a także jeden maluszek o masie urodzeniowej takiej samej jak Piotruś i równie wielkich problemach z płuckami. Pomyślnie ciepło o nich! Odpowiedz Link
bluesun777 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 21:28 Od początku trzymam kciuki za Piotrusia i za Ciebie dzielna mamo. Oby tym biednym maluszkom nigdy nie zabraklo sił do walki, wsparcia i ciepła najbliższych. Wierzę, że będzie dobrze. Mama Piotrusia Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 22:54 Agata , modlimy sie za Piotrka i wszystkie dzieciaczki . ja wierze ze Piotrek zalapie niedlugo. modle sie o to z calych sil . wiem ze strasznie ci ciezko ... nie wiem co napisac aby cie choc troszke wesprzec ... przytulam cie mocno .. moj Krzysiek teraz przeziebiony , jutro mamy lekarke ale jesli to dla ciebie nie bedzie zbyt ciezkie to zapraszam na herbatke w przyszlym tygodniu ... Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 29.09.09, 23:20 Cięzko to mało powiedziane. Jak patrze, to są maluchy, które mają problemy z głowa, jelitkami, nerkami etc, ale po ok 6 tyg są juz na patologiii, a u mojego wszystko super, głowa piękna, jelita trawią, wszystko cudnie, tylko płucka spaprane na potęge. Nie wiem co lepsze- czy wszystkiego po trochu, czy jeden problem ale tak wielki, ze nie ma siły na niego. Dziś lekarka mi powiedziała, ze Piotruś dostaje w tej chwili najlepsze i najdroższe leki na jakie sa na tym świecie, a mimo to, słabo na nie reaguje. Odpowiedz Link
lexmoniczka SŁABE POCIESZENIE ODEMNIE 30.09.09, 00:24 Jesli Ci to pomoże to właśnie się popłakałam bo tak bardzo bardzo bym chciała żeby w końcu mu te płucka zaskoczyły. A to że tracisz siły jest dla mnie zupełnie zrozumiałe. To umówmy się tak że teraz my wszystkie potrzymamy kciuki za Piotrusia jeszcze mocniej (o ile to się da jeszce mocniej bo wsparcie masz w nas uwierz mi na maxa)a ty sie w świętym spokoju wypłacz, schowaj przed światem i naładuj. A potem odbij się od dna i znajdź w sobie siłę - bo ja wiem że ją masz a uwież mi że wielu już by powaliło to co przechodzisz a dajesz sobie radę, i dasz sobie radę. A za rok tak jak się umawiałyśmy usiądziemy razem w ogródku a nasze dzieciaki będą szleć jak wściekłe zające na kocyku. bardzo mocno cię przytulam Monia i wcześniaki Odpowiedz Link
ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 00:46 Mamo Dzielnego Rycerza! Od jakiegoś czasu śledzę Twój wątek (podobnie jak lexmoniczki, gojapio, nysii)Piszesz, że lekarka powiedziała iż Piotruś słabo reaguje na podawane leki - zwróć uwagę na słowo "słabo". Nie oznacza to, że w ogóle nie reaguje. Coś jednak się dzieje pozytywnego. Może chłopak taką ma naturę, że zaskakuje z opóźnieniem? Ja osobiście jestem urodzoną optymistką i wierz mi proszę, już w przyszłym tygodniu Twoje informacje o maluchu będą powiewać optymizmem. A tak na marginesie jestem mamą dwóch wcześniaków - Kuby urodzonego w 34 tc i Mikołaja z 31 tc. Dzięki Bogu jednak moi chłopcy (12 i 3 lata)nie mieli problemów o jakich piszecie na forum. W tym miejscu pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiów (nysia)oczywiście również. Trzymam mocno kciuki za Wasze dzieciaczki! Odpowiedz Link
karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 01:04 Napiszę Ci tylko, że mam nadzieję, że Pioruś będzie tak samo dzielny i pokona respi tak samo jak moja mała. Ona na inetsywnej była 4 mies, pod respiratorem, a zeszła niemal z dnia nadzień - "zaskoczyła" po sterydach, kolejnych, na cpapaie dzień czy nawet godziny, potem ok mies buda tlenowa lub "noski" i już poźniej super. Droga długa, ale jest dobrze. Odpowiedz Link
nastjaa Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 07:10 mamamalegorycerza napisała: > Cięzko to mało powiedziane. Jak patrze, to są maluchy, które mają problemy z głowa, jelitkami, nerkami etc, ale po ok 6 tyg są juz na patologiii Odpowiedz Link
traganek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:28 My walczyliśmy z płucami Zosi do ok 9-10 mca. Do tego czasu Zosia była prawie ciągle pod tlenem no i niestety w szpitalu. Pamiętam, że lekarze mówili, że przełomowym momentem w oddychaniu jest 6 miesiąc życia dziecka. rzeczywiście w tym okresie zaczęło być trochę lepiej. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Najważniejsze, że nic innego się nie dzieje. Mały musi nabrać więcej masy i sił a na pewno poradzi sobie z oddychaniem. Pamiętam jak myślałam, ze już nigdy nie wyjdziemy z Zosią ze szpitala. A kolejne intubacje, po chwilach spokoju, wprowadzały mnie w depresję. Teraz moje dzieci mają już trzy i pół roku a ja nie pamiętam już tych ciężkich chwil. Odpowiedz Link
maly-mateuszek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:33 Mój Matiuś 750g reiratorze 2miesiące potem tydzień cpap,2 tygodnie budka tlenowa i 2 tygodnie tlen do inkubatora a też było żle po półtora miesiąca Mateuszek miał zapalenie płuc, grąkowca i anemię naraz też tak jak u was leki z najwyzszej półki najdrozsze powiedzieli mi jak to niepomoże to juz nic niepomoże. pomogło choć trwało to 3 tygodnienie. Dwa tygodnie pużniej sam się rozintubował ale wytrzymał jeden dzień i został ponownie zaintubowany. Po pięciu dniach znów wyrwał rurkę i już sobie poradził potem już szybko do przodu poszedł. Mateuszek jest w domu od 25 sierpnia niedostaje żadnych leków jak byliśmy w poradni preluksacyjnej to pani doktor była zaskoczona że sam sobie radzi z oddychaniem bez leków mimo dysplazji oskrzelowo płucnej. Ja też miałam chwile załamania i nawet niewiem ile razy błagałam Matiego żeby mi nieumiarał dziś jest małym żarłowiem który uwielbia nosić się na rączkach. ślicznie się uśmiecha i waży już 3250g a wyszedł z wagą 2080 Piotruś też da radę płucka muszą mieć czas na rozwinięcie. super że maluszek ładnie trawi Mateusz załapał dopiero po 5 tygodniach a jego waga po 2,5 miesiąca w szitalu to 1090g. trzymamy kciuki za rycerzyka Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:50 Wiem, ze najwazniejszy jest czas i wierze, ze Piotrus da rade, ze pewnego dnia to wszystko "zaskoczy", tylko słowa niektórych lekarzy potrafią czlowieka dobic i własnie one powodują moje chwile załamania. A poza tym ja jestem sama, nie mam drugiego dziecka, którym musialabym sie zająć, Paweł w pracy, a ja tylko w domu i w szpitalu i dlatego moje mysli mnie zabijają. Sama sie nakręcam i zamykam na pomoc bliskich. Ale nie wyobrazam sobie ze mialoby sie nie udac. Cholera w koncu to cud, ze zaszlam w ciąże (ciezkie PCO) i cud, ze mojhe dzieciątko tak wczesnie wyciągniete z brzucha, tak dzielnie walczy (on nigdy nie miał nawet zadnej zapasci, nie byl reanimowany). Skoro pokonał tyle przeszkód to te głupie płuca nie staną mu na drodze! Odpowiedz Link
tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 08:59 Wiesz ja w pewnym momencie przestałam reagować na info od lekarzy, takie zobojętnienie, reakcja obronna, no bo ileż mozna. Pamietam jak lekarka powiedziała, że Miłosz ma narastające wodogłowie, nie można operować i jak tak dalej pójdzie rozerwie mu czaszkę. No ile można? Doskonale rozumiem twoje doły, rozumiem, ze nie masz siły. Przecież jesteś tylko człowiekiem, matką, która patrzy na cierpienie dziecka. Ale najgorsza jest niewiedza. nie wiem, co będzie. ale razem z Tobą mam nadzieję i wiarę w Piotrusia. Przytulam cię mocno. Jedyne, co mozesz zrobić to być z małym. I bądź z nim. A ja jestem i pamiętam. Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.09.09, 09:06 Jasiek też jest moim jedynym dzieckiem, wiem jak ciężko siedzieć samej ze swoimi myślami. Pamiętam jak wracałam czasami ze szpitala ledwo żywa, bo działo się coś strasznego. Nie miej sobie za złe, że nie masz ochoty na pomoc od najbliższych, rodziny, miałam tak samo. Pewnie uważasz, że nikt Cię nie zrozumie, znam to. Musisz wierzyć w swojego synusia, to silny chłopczyk, dzielnie walczy. A lekarze często mówią coś co dla nas wydaje się straszne, a w rzeczywistości nie jest aż tak źle. Pamiętaj, że dla nich to praca, a dla nas dramat rodzinny. Bądź dobrej myśli, widzisz ile osób Was wspiera i trzyma kciuki?! Musi się udać, po prostu musi i nie ma innej opcji!!! Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 00:04 Agata, nowy miesiąc, nowy bilans, nie ma zmiłuj - jutro już muszą Was wreszcie dopaść dobre wieści każda z nas tak ma, jak już się wydaje, że gorzej być nie może, nagle niespodzianie dla wszystkich karta się odmienia (jak z naszym wyjściem do domu po raz 1.). Oczywiście, to działa i w drugą stronę - lepiej się nigdy nie nakręcać za bardzo w dobrej passie, bo potrafi się skończyć nagle i boleśnie (jak my z naszym pół tygodniem miodowym w domu), ale o tym na razie nie mówimy buziaki! trzymaj się, a Rycerz na pewno już kombinuje, jak by Ciebie tu zaskoczyć aha, no i październik miesiącem oszczędzania - najwyższy czas odstawić ultradrogie leki i zacząć samodzielnie oddychać Gosia Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 01:11 Podziwiam twój niekończący się optymizm i takie zaklinanie rzeczywistości Ja niestety jestem realistką, a moze nawet pesymistką. Zwłaszcza gdy widzę jak wysokie parametry ma Piotrulka na respi. To jeszcze nic ze jest na nim tak dlugo, gorzej, ze po 8tyg leczenia wszystkie oddechy wykonuje za niego maszyna. Ale cóż, pocieszam się tymi historiami, które zostały podane w moim wątku i ich szczęśliwymi zakończeniami. A póki co, sama choruję, złapało mnie jakies paskudztwo i katar ma okropny, popijam Fervex, ale chyba jutro nie pojadę do Piotrusia, zeby gop nie zarazic. Odpowiedz Link
wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 06:19 Zaglądam na ten wątek od początku i trzymam za Was kciuki. rozumiem ogrom cierpień jaki teraz przezywasz, nawet ten pesymizm jest zrozumiały. chyba większość z mam zalicza ten pesymistyczny ton... Znacznie łatwiej jest nam pocieszać, gdy to najgorsze już za nami, gdy mamy doświadczenie wielkiej zmiany na dobre, na którą to zmianę Ty czekasz. Zycze Tobie i maluszkowi, by to odmienienie karty nastąpiło jak najszybcie. Chwilowo lecz się z infekcji i złap świeży oddech z dala od szpitala. Sylwia Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 09:22 oczywiście kochana nie jedź. Lepiej jak nie będzie cię widział parę dni. Kuruj się, wypoczywaj a do małego wyślij kogoś innego. Trzymam kciuki za Potrusia i za Ciebie. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.10.09, 18:51 Nie tylko dziś, ale przez kilka dni raczej nie jedź. Wygrzej się, odpocznij, bądź pewna, ze jesteś zupełnie zdrowa. Współczuję Ci bardzo tego piekła, przez które teraz przechodzisz, chciałabym napisać coś, co Cię pocieszy, ale obie wiemy, jak jest, nie masz punktu zaczepienia dla nadziei, a nawet jak się jakiś znajduje, to zaraz co innego Cię ciągnie w dół. Musisz to przetrwać, przeczekać, żyć z dnia na dzień, z godziny na godzinę, tylko czas pokaże, jak rozwinie się historia Piotrusia. Przytulam... Odpowiedz Link
jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:56 Przytulam Was. Ja wierzę, że wszystko może sie zdarzyć bo ciągle słyszałam, że Oliwia ma problem z oddychaniem bo mózg umiera i stąd ma problemy. Gówno prawda jak sie okazało. Ale czekałam na to 4 m-ce a butle z tlenem wypożyczoną do domu "w razie czego" oddałam po roku. Ja w pewnym momencie po fali drastycznych diagnoz - wypłakałam chyba już wszystkie łzy, żeby nie oszaleć wmówiłam sobie "co ma być najlepszego dla Oliwii to będzie" Jak ma odejść, żeby nie cierpiec to ja tego procesu nie zatrzymam, najwyżej bede cierpieć jeszcze bardziej z żalu tu na ziemi zanim sie kiedyś spotkamy tam na górze, będę czekać na ten dzień. Jak głupia kupowałam jej do szpitala najpiekniejsze ubranka , pozytywki bo myslałam, że może to ostatnia rzecz, żeby niczeo jej nie zabrakło a dla niej napewno to nie było nic warte poza dotykiem mojej dłoni, usłyszeniem moich słów, czuciem mojego oddechu zapachu. Moja Oliwia żyje, ma 3 lata, jest chora, wiem, że w każdej chwili może nastąpić ten dzień, że odejdzie ona albo ktoś inny bliski, wiem, że śmierć i choroba istnieje i może dotknąć każdą rodzine(nie byłam tego świadoma 28 lat) ale żyję dniem, mało planuje, mało marzę, staram się nie tęsknić za tym czego nie mam co straciłam bo to bez sensu to nic nie zmini tylko przygnębi. Nie wiem co zrobię gdy kiedyś jej zabraknie. Wiem, że znieść można wiele tylko już nigdy nic nie będzie takie same Jola Odpowiedz Link
mamamalegorycerza dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 20:18 Nowy miesiąc przyniósł nowe wieści- jeszcze gorsze od poprzednich! Piotruś ma ciągle infekcję, zaatakował go wirus, na który nie działają dotychczasowe antybiotyki i musieli dziś podać nowe (ale nie wiadomo czy te podziałają). W związku z tym znów trafił na "trzęsawkę". Poza tym bolał go brzuszek znów od mojego pokarmu, więc na 3 kolejne doby dostanie mieszanke. Ja chyba zaczynam tracic swój pokarm, zresztą nie dziwne, w takim stresie. Dziwi raczej fakt, ze jeszcze nie zamknęli mnie w psychiatryku. W związku z kilkudniowym odstawieniem pokarmu, kupiłam grzane wino i zamierzam pic ile wlezie.. Odpowiedz Link
izu222 Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:02 Nie pisałam wcześniej, ale oboje z mężem od początku czytamy Wasz wątek i kibicujemy Piotrusiowi. Agata nie poddawaj się, trzeba wierzyć że będzie dobrze. Moją bratanicę lekarze skazywali jeszcze jak była w brzuchu, mówili, że nawet jeśli się urodzi to i tak ma nikłe szanse. Zuzia przeszła po urodzeniu 3 operacje, miała jedno płuco niedorozwinięte, za duże w związku z tym serce i dużo innych wad... Pod respiratorem leżała 3 miesiące, po drodze przeszła 2 razy sepsę, lekarze praktycznie nie dawali szans. A dzisiaj jest wesołą wszędobylską 3 latką, a jak odwiedza lekarza prowadzącego ten ją nazywa po prostu Cudem. No i nasze wszystkie dzieciaki to Cuda. I Twój Piotruś też, on jest silny i walczy i musisz wierzyć że w pokona i infekcję i respirator. Czego z całego serca życzymy. Przytulamy mocno Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:21 Wiem i wbrew pozorom wierzę. Jak juz pisalam wczesniej - ja przy moich problemach hormonalnych, miałam nikłe szanse na ciąże, a Piotruś w momencie rozwiązania miał nikłe szanse na życie. A jednak zaszłam w ciąze a moj syn zyje juz 8 tydzień, rośnie, trawi, ma czystą głowę- zero wylewów. Zatem nie sadze, zeby płucka stanęly mu na drodze! Tylko problem z tym, ze zabija mnie to czekanie... Odpowiedz Link
marta_i_koty Re: dół dół i 7 metrów mułu... 01.10.09, 21:32 Trzymaj się - będzie dobrze Mojego syna lekarze spisali na straty - teraz jest 14-latkiem i ma sie bardzo dobrze Odpowiedz Link
ankaozo Re: dół dół i 7 metrów mułu... 03.10.09, 02:31 Witaj Mamo Małego Rycerza! Może dość nieuważnie czytam, ale czekam z niecierpliwością na wieści o naszym dzielnym rycerzyku, Jeśli możesz napisz, co u Niego słychać, ile waży i czy coś się ruszyło z płuckami.Przepraszam za zbytnią ciekawość, ale jakoś tak emocjonalnie się zaangażowałam... Odpowiedz Link
gojapio Re: dół dół i 7 metrów mułu... 04.10.09, 16:53 Fryzzia przywaliłaś z grubej rury ), ale dobrze oddałaś problem, który dopada każdą z nas, z mniejszą lub większą częstotliwością - patrzenie na naszych krasnali przez pryzmat nas samych - naszych oczekiwań, marzeń, cierpienia. Chcę mieć zdrowe dziecko a chcę, by moje dziecko było zdrowe - taka subtelna różnica językowa, a przecież kolosalna. Ja przechodzę kurs dojrzewania jako matka w ekspresowym tempie od wczoraj, gdy w łóżeczku obok na operację zamknięcia stomii wylądował Maciek, z zespołem Downa (na marginesie - świat jest mały, jego mama okazała się... uczęszczać do równoległej klasy w liceum w Poznaniu). Dopiero patrząc na ich wielką miłość, zrozumiałam, że dziecko nie jest dla nas, ale to my jesteśmy dla dzieci. Mama Macia mówi, że Macio na pewno będzie per saldo szczęśliwy niż każdy z nas - ominą go spadki na giełdzie, kłopoty na rynku pracy, wredni sąsiedzi. Tak długo jak rodzice będą go kochać, będzie najszczęśliwszy na ziemi. I to święta prawda. Chciałabym mieć tyle siły co ona, bo ja ciągle jeszcze patrzę z tej perspektywy "ja" - ja chciałabym mieć zdrowe dziecko. Tak filozoficzno-jesiennie, pozornie obok tematu głównego... ale to się zazębia. Postaraj się, Kochana, wykrzesać z siebie resztki siły, bo Piotrek naprawdę udowodnił, że jest niewiarygodnie silny. Jak mało kto zasłużył na to, by mama go wspierała w jego walce o życie, a nie załamywała się. Dlatego Twoja nowa filozofia bardzo mi się podoba Każdy dzień to każdy dzień życia więcej, każdy gram Piotrka więcej, jeden działający pęcherzyk w płucach więcej. Musi być dobrze Ściskam Cię mocno, mocno! Gosia Odpowiedz Link
mamamalegorycerza zmiana filozofii 02.10.09, 14:26 Kochane! Ogłaszam wszem i wobec, że od dziś zmieniam myślenie. Koniec z użalaniem się (ciekawe jak długo wytrzymam Koniec z myśleniem "czemu mi się to przytrafiło?". Koniec z pesymizmem. Teraz trzymam się tylko dobrych informacji. Przeczytałam dziś jeszcze raz od początku wszystkie wasze wypowiedzi i stwierdzam, ze predzej czy póżniej maluch musi wyjsć z tych probemów oddechowych. Najwyżej potrwa to pół roku (obym nie zeszła na zawał w tym czasie ale w końcu da radę! Przeczytałam dziś równiez wywiad z Pauliną Smaszcz- Kurzajewską (ta prezenterka telewizyjna), w którym opowiadała jak straciła trójkę dzieci! A mimo to nie poddała się i urodziła kolejne. Zatem ja tez się nie poddam, zwłaszcza, ze moje maleństwo zyje i ma ogromne szanse na zdrowie i dłuuuugie zycie! Dziś rano doszlam do wniosku, ze jego problemy oddechowe sa na tyle duze, ze to moze jeszcze trwac tygodniami i rozpaczanie niczego nie przyspieszy. Poza tym mój maluch uswiadomił mi co jest w zyciu naprawdę wazne i to jest moja wygrana, niezaleznie od tego jak dlugo przyjdzie mi czekac na pierwszy samodzielny oddech. ps Gosiu! Jestes dla mnie wzorem, skoro tak długo wytrzymalas i nadal mas w sobie otymizm to ja też dam rade! A teraz mam nadzieje, ze z powyższych przemysleń nie wycofam się juz dziś wieczorem Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 02.10.09, 16:08 Piotruś da radę i mama też Trzymaj się. Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: zmiana filozofii 02.10.09, 19:29 no nareszcie zaczynasz wmawianie - i słusznie, to co kiedys napisała mi tolka utkwiło mi w pamięci "w pewnym momencie trzeba wyłączyć sie na straszne informacje lekarzy i cieszyć się kazdym dniem i wierzyć, " jak obejżałam zdjęcia Miłosza zrozumiałam że to jedyne wyjscie. Więc mam nadzieje że dasz radę tak wytrzymac. Codziennie rano wstawaj i patrz w lustro mówiąc że jest wspaniale bo Piotuś żyje koleny dzień a to z każdym kolenym dniem przybliża go do wyjścia z kłopotów. macie pokonac oddech a reszta jest w supercankim stanie. więc skup się na dziękowaniu za to co jest. To co napisałaś świadczy ze zdajesz sobie sprawe jaki to cud więc masz swój dar od losu,może z trochę trudnym startem ale bywa i tak. Jestem z Ciebie bardzo dumna. I pamiętaj że jak złapiesz doła to jesteśmy tu po to żeby ci to natychmiast wybić z głowy,. ściskam Monia i wcześniaki Odpowiedz Link
nysia22 Re: zmiana filozofii 02.10.09, 21:12 No widzisz U ciebie ruszyło się w głowie po tak długim czasie to u Piotrusia płuca nie ruszą ?? A tak do wiadomości... Krzyś, który leży z nami z 24 oddechów i 40% zszedł w 3 dni na 10 pompek i 30% tlenu. W sumie z respi ma w granicach 60... Od 14 lipca na całkowicie mechanicznej wentylacji... Da się? Odpowiedz Link
fryzzia Re: zmiana filozofii 02.10.09, 22:19 mam nadzieje ze nie obrazisz sie na mnie ale ... N A R E S Z C I E !!!!! nareszcie nie skupiasz sie na sobie ... chyba mnie zabija za to ale nie zdarzylam ci ostatnio powiedziec zebys przestala mowic o sobie o swoich grzechach, trudnosciach , itd a skupila sie na Piotrku ... musisz zadbac o siebie bo jak on wyjdzie to bedzie potrzebowal zrownowazonej, zdrowomyslacej mamy ... zreszta teraz tez potrzebuje . to On jest teraz najwazniejszy i musisz go wspierac . jak sie wykurujesz to idz na basen. zrobisz 30 basenow po wizycie u Piotrka to chociaz spac lepiej bedziesz .. a z mlekiem to nie tragedia, nawet gdybys stacila pokarm to Piotrek da rade. tyle dzieci leci na sztucznym . zreszta nawet jak zostawiamy pokarm to nie mamy pewnosci ze nasze maluszki go dostaja i mowie to powaznie bo kilka razy zlapalam pielegniarki na tym ze Krzysiek dostawal albo mieszanke bo moj pokarm dostawalo inne dziecko ps zaproszenie na herbatke aktualne tylko sie wykuruj bo my wlasnie wyszlismy z infekcji Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 02.10.09, 23:37 Iza, wiem, ze to wygląda tak jakbym skupiała się tylko na swoim bólu. Ale tak nie jest. Przezywam okropnie to wszystko bo jestem jedynaczką, która do tej pory miała wszystko i wyrastała pod kloszem. Ja nie miałam w zyciu ZADNYCH problemów i pewnie dlatego teraz jestem bliska obłędu. Po prostu nie mam doświadczenia w radzeniu sobie z problemami, nawet małymi problemami, a co dopiero z takim dramatem. Przykro mi jesli to wygląda tak jakbym przejmowała się najbardziej sobą, niz Piotrusiem. Moze te moje doły i użalanie się swiadczy o niedojrzałości, ale ja niestety nie miałam okazji zeby dojrzec. Mam ją teraz i staram sie jak moge temu podołać. A poza tym lepiej chyba panikowac tu niz w szpitalu.. Ale tak jak pisałam wczesniej- na razie wmówiłam sobie ze będzie dobrze i tego się trzymam. Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 02.10.09, 23:38 I przepraszam jesli macie juz dość moich załamek. Obiecuję poprawę Odpowiedz Link
fryzzia Re: zmiana filozofii 03.10.09, 00:07 nie mamy dosc ! po to tu jestes i my po to tu jestesmy . chcialybysmy ci pomoc, wesprzec i podzielic sie doswiadczeniami ... dzielna z ciebie kobita idz juz spac Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 04.10.09, 17:46 > Iza, wiem, ze to wygląda tak jakbym skupiała się tylko na swoim bólu. Ale tak > nie jest. Przezywam okropnie to wszystko bo jestem jedynaczką, która do tej > pory miała wszystko i wyrastała pod kloszem. Ja nie miałam w zyciu ZADNYCH > problemów i pewnie dlatego teraz jestem bliska obłędu. Jesteś bliska obłędu, bo los zafundował Ci koszmar. Masz prawo okropnie przeżywać... > Po prostu nie mam > doświadczenia w radzeniu sobie z problemami, nawet małymi problemami, a co > dopiero z takim dramatem. Przykro mi jesli to wygląda tak jakbym przejmowała si > ę > najbardziej sobą, niz Piotrusiem. Tiaa... Niech ten, kto jest bez grzechu pierwszy rzuci kamień. Wiesz, sytuacja, w której rodzi Ci się wcześniak, szczególnie taki z przyszłością rozpisaną na godziny, nie miesiące (jak to kiedyś któraś z nas ładnie napisała), to nie ma prawidłowego wzorca reakcji. Niektóre z nas szukają ratunku w religii, inne godzinami stoją przy inkubatorkach, inne jeszcze (w tym ja) udają, ze nic się nie stało, a nawet w skrytości ducha marzą, żeby koszmar się już skończył, żeby to dziecko, które spisały na straty, już przestało walczyć. Nie ma w tym nic naganengo, po prostu różni ludzie różnie się zachowują w ekstremalnych sytuacjach, a macierzyństwo wcześniaczej mamy bywa naprawdę ekstremalne. Komu to przeszkadza, nawet jeśli koncentrujesz się na sobie? Nie zadręczaj się tym, że czujesz czy reagujesz nieodpowiednio, niedojrzale. Masz prawo, tak czujesz i to nie jest nic nagannego. > Moze te moje doły i użalanie się swiadczy o > niedojrzałości, ale ja niestety nie miałam okazji zeby dojrzec. Nie są. Spotkało Cię coś strasznego i masz prawo się żalić. Masz prawo tracić wiarę i się zgubić. Na razie niewiele możesz zrobić i po prostu przeżywasz swoją bezsilność. Zobaczysz, że jak już Piotruś znajdzie się w Twoich ramionach, jak będzie potrzebował szczególnie troskliwej opieki, tulenia, być może jakieś formy rehabilitacji, to staniesz na wysokości zadania, a za te kilka lat będziesz mogła powiedzieć, ze jesteś z siebie dumna, że sobie poradziłaś. Nie zadręczaj się więc. Trzymaj się i staraj przetrwać. Facet o forumowym pseudonimie "małyrycerzyk" nie może przegrać Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: zmiana filozofii 04.10.09, 20:09 Dziękuję Ci bardzo za zrozumienie. Wydaje mi się, ze moja postawa jest bardzo podobna do twojej. Na szczęscie od kilku dni mam w sobie duzo optymizmu i jakos tak nagle przyszło to irracjonalne i właściwie niczym nie poparte, przekonanie, ze Piotrus da radę. Poza tym ja jestrem egoistką tu na forum, gdzie pozwalam sobie na szczerosc. Ale robie dla syna wszystko, walcze o laktacje (dzis jednorazowo- 160 ml!) , czytam mu bajki, spiewam, dotykam i marze o chwili, w której wyjdzie a ja bede mogla dac mu wszystko, co mozna dac swojemu dziecku. ps Uwielbiam Wrocław, zostałam tam poczęta Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: zmiana filozofii 04.10.09, 20:19 > sobie na szczerosc. Ale robie dla syna wszystko, walcze o laktacje (dzis > jednorazowo- 160 ml!) , czytam mu bajki, spiewam, dotykam i marze o chwili, w > której wyjdzie a ja bede mogla dac mu wszystko, co mozna dac swojemu dziecku. To i tak jesteś lepsza ode mnie Ja przychodziłam, oddawałam mleko, postałam 10 minut przy inkubatorze i sobie szłam - nie było dla mnie za bardzo miejsca, zero kangurowania, byłam potencjalnym roznosicielem zarazy... Nadrobiłam dopiero, jak mi ją wyciągnęli z pudełka. Trzymaj się i przestań wreszcie wyzywać od niedorosłych, egoistek, etc., dzielna kobieto Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:34 Dowiedziałam sie dzis, ze Piotruś nie ma siły żeby oddychać, nie wydala dwutlenku węgla, jego stan jest zły i pomimo wielu leków w ogole sie nie poprawia. Powiedziano nam, ze raz na kilka lat dzieci własnie w takim stanie im umierają i ze mamy sie przygotowac na taką ewentualność. Nie ma sily juz nic pisac, ja wiem, ze ja tego nie przezyje i wiem ze moje zycie juz nigdy nie bede nic warte. dziekuje wam za wszystko. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:44 Straszne słowa. Pozostaje nadzieja i wiara. Nie wiem jak bedzie, ale mam nadzieję. Jestem z tobą. Pamietam. Nie ma słów pocieszenia w takich chwilach. Odpowiedz Link
hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 16:46 Witaj! do tej pory tylko czytam Twoja historię i kibicuję Piotrusiowi, jesli miałoby to pomóc to skontaktuj sie ze mną na priv, podam ci tel do mojego przyjaciela, który zajmuje się bioenergoteriapią, jest sprawdzony, pomógł mi w moich dwóch ciążach, dzięki niemu mam 2 synków, jeden także wczesniak, pomaga dzieciom z rakiem, jest dobry, nie obiecuję gór złota ale może warto spróbować, pozdr M Odpowiedz Link
hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 17:04 Słuchaj pomyślałam, że czas jest tu na wagę złota a nie wiem kiedy to odczytasz podaję link do namiarów na Maćka: www.fundacjafundament.pl/%7Bsite%7D/?maciej-zbik,52 oby pomogło... Odpowiedz Link
wiewiorka76 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 17:19 Agatko, ja i mój mąż cały czas o Was myślimy. Po naszej rozmowie w szpitalu, kiedy mi powiedziałaś, że ogólnie ok, tylko płuca, byłam pewna, ze te płucka to tylko kwestia czasu, jak to bywa u wcześniaków. Słowa lekarzy są straszne, ale przytoczę Ci to co mnie powiedziała lekarka kiedy nasz Wojtek miał dwa dni i było bardzo źle - "jeszcze go nie skreślajcie" - miała rację. Dopóki Piotruś żyje, nie da się niczego przewidzieć w 100%, nawet jeśli lekarze mowią co mówią. Jesteśmy z Wami. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 19:00 (( Trzymaj się, Kochana. Piotruś wciąż żyje... Odpowiedz Link
niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 19:15 Trzymaj się kochana...Ja mocno kibicuję Piotrusiowi i mam nadzieję, że mu się uda...Jestem z Wami Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:37 ja dzisiaj dostalismy twojego smsa to pomodlilismy sie za Piotrka. nie wiem co jeszcze moglibysmy zrobic ... tak bardzo chcialabym zeby Piotrus z tego wyszedl ! ja caly czas wierze ze sie uda , ze Piotrek zniera sily , ze moze potrzebuje dluzszej rozgrzewki ale jak ruszy to zadziwi wszystkich ... modle sie zeby wlasnie tak bylo Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 21:43 Piotrek jest bardzo silnym chłopczykiem a dojrzewanie płuc to proces, trwa, na prawdę nic nie jest jeszcze przesądzone.Bardzo współczuję, strasznie jest usłyszeć takie słowa. Trzymaj się . Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:07 Trzymamy kciuki za Piotrusia. Ma wsparcie tylu życzliwych osób, że musi się udać. Trzymajcie się!! Odpowiedz Link
mamciakasia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:07 Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Pomodlę się dziś za Piotrusia, aby niemożliwe stało się możliwe. Jestem z Tobą. Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:08 a ja się kurwa nie zgadzam że, to jest tak cholernie silne dziecko że da sobie rade musi nie ma innego wyjścia nie ma nie ma nie ma nie ma nie ma nie ma nie ma. Nie umrze cudem zaszłas w ciąże, cudem urodziłaś dziecko, cudem przeżyło - no nie może jednej osoby dotknąć tyle na raz, to statystycznie nie logiczne i koniec. Piotruś wciąż żyje i każda chwila oznacza że jest z wami - musi to przetrwać, lekarze często mówią że istenieje taka możliwość że dziecko umrze - muszą, Przypominam Ci że już to słyszłaś i dał rade !!!, teraz jesteś bardziej zmęczona ale on jest silniejszy. a teraz ide wyć w poduchę - z niemocy .... Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:50 przepraszam za słowinictwo... poniosło mnie. Odpowiedz Link
jola23061978 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:11 Przytulam Was. Ja wierzę, że wszystko może sie zdarzyć bo ciągle słyszałam, że Oliwia ma problem z oddychaniem bo mózg umiera i stąd ma problemy. Gówno prawda jak sie okazało. Ale czekałam na to 4 m-ce a butle z tlenem wypożyczoną do domu "w razie czego" oddałam po roku. Ja w pewnym momencie po fali drastycznych diagnoz - wypłakałam chyba już wszystkie łzy, żeby nie oszaleć wmówiłam sobie "co ma być najlepszego dla Oliwii to będzie" Jak ma odejść, żeby nie cierpiec to ja tego procesu nie zatrzymam, najwyżej bede cierpieć jeszcze bardziej z żalu tu na ziemi zanim sie kiedyś spotkamy tam na górze, będę czekać na ten dzień. Jak głupia kupowałam jej do szpitala najpiekniejsze ubranka , pozytywki bo myslałam, że może to ostatnia rzecz, żeby niczeo jej nie zabrakło a dla niej napewno to nie było nic warte poza dotykiem mojej dłoni, usłyszeniem moich słów, czuciem mojego oddechu zapachu. Moja Oliwia żyje, ma 3 lata, jest chora, wiem, że w każdej chwili może nastąpić ten dzień, że odejdzie ona albo ktoś inny bliski, wiem, że śmierć i choroba istnieje i może dotknąć każdą rodzine(nie byłam tego świadoma 28 lat) ale żyję dniem, mało planuje, mało marzę, staram się nie tęsknić za tym czego nie mam co straciłam bo to bez sensu to nic nie zmini tylko przygnębi. Nie wiem co zrobię gdy kiedyś jej zabraknie. Wiem, że znieść można wiele tylko już nigdy nic nie będzie takie same Jola Odpowiedz Link
kinder0610 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:22 Wcześniaczki są bardo dzielne i silne, wierzę że wszystko będzie dobrze. Trzymaj się Dzielna Mamo! Odpowiedz Link
ciesia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 22:43 Ja tez wierze,ze wszystko bedzie dobrze, cuda sie zdarzaja!!!!! Odpowiedz Link
ankaozo Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 23:06 Na szczęście lekarze nie są jeszcze bogami. Jest ktoś, kto tam na górze czuwa nad Piotrusiem i jego rodzicami i to od niego zależy, co się stanie z małym. Nie mówmy więc o cudach, każdy z nas ma gdzieś zapisaną swoja przyszłość. Piszę jak żarliwa katoliczka - owszem jestem wierząca, choć z praktykowaniem bywa różnie. Zm,ierzam jednak do tego, iż prawie trzy lata temu zawierzyłam moje dziecko słudze bożemu Janowi Pawłowi II i wierzę, że to jego wstawiennictwu zawdzięczam zdrowie mojego Mikołajka. Dziś po raz drugi pomodlę się za dziecko, tym razem nie moje - Piotrusia i wierzę, że podobnie jak w moim przypadku wyprosi On u Boga zdrowie dla Małego Rycerzyka Odpowiedz Link
u_brzoska Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 05.10.09, 23:51 trzymaj sie wierze ze Piotruś podola Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 07:11 Dziękuję, Bóg nam pomoże. Odpowiedz Link
traganek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 08:26 Kochana, właśnie przeczytałam Twój wczorajszy post. Nie poddawaj się. Moja Zosia też była w takim stanie. Lekarze nie wiedzieli już co z nią robić. Respirator chodził na najwyższych obrotach a z nią wciąż było źle. Pamiętam, że przełomowym momentem był dzień jej chrztu. Ochrzściliśmy ją na OIOMie i następnego dnia lekarze zaczęli zmniejszać tlen. U Was też musi być dobrze! Odpowiedz Link
moniek7935 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 09:17 Trzymajcie się, wierzymy że Piotruś da rade. Nie poddawajcie się. Wiem, że to tylko łatwo tak mówić ale...on żyje, walczy. Pomodlimy się aby nie zabrakło mu siły do tej walki. Wierzymy w Was bardzo, przytulam mocno... Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 19:26 Nie na taką wiadomość czekałam. Kochana od początku śledzę wasze zmagania i wierzyłam cały czas że będzie dobrze. Nadal w to wierzę Odpowiedz Link
misialina22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 19:47 Piotrus da radę zobaczysz... Nam też mówili ze z malego nic nie bedzie a teraz rozrabiaka i co najważniejsze zdrowy! Trzymamy za was i bedzie dobrze. Odpowiedz Link
madzik77 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 20:03 Z całych sił niesiemy Piotrusia w modlitwie Odpowiedz Link
izu222 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 21:13 Wierzymy że Piotruś da radę. Będziemy się modlić za Maluszka i za dzielnych rodziców. Przytulamy mocno Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 06.10.09, 23:04 Agata,Rycerz da radę jest arcysilny i bardzo chce żyć, co codziennie udowadnia. Jak patrzysz na niego, widzisz dziecko, które ma ochotę pożegnać się z tym światem? Nigdy w życiu! WIdzisz codziennie coraz kochańszego, coraz większego Smyka. Wspieraj go mocno w tej walce o oddech, na pewno ruszy. Nad Filipem też załamywali ręce, wiele leków i metod, co do których wierzyli, że będą skuteczne, też nie działało. A potem jak ruszył, to z kopyta. U Was też tak będzie! Ściskam Cię mocno, mocno! Odpowiedz Link
mamamalegorycerza podziękowania 07.10.09, 00:14 Chciałabym się z Wami pożegnać, być może na chwile, a być może na zawsze. Po pierwsze dziękuję za to, ze jesteście. Nie wiedziałam, ze istnieje taki świat- swiat pełen cierpienia, ale tez pełen nadziei. Świat prawdziwy, autentyczny, pełen wali o kazde zycie. A to podziekowanie dla Was: - Moniek7935- ty pierwsza odpowiedziłaś na post dotyczący Piotrusia, trzymam kciuki za Marysię- jest dla nas wzorem - Jolantusia- twój 3 letni łobuziak daje mi nadzieję - Nadusia- twoja córeczka jest dzielna i wspaniała - Darecky- miałeś rację, nie warto porównywac dzieci, każde jest inne i inaczej walczy o swoje życie - ag000- twoja córeczka to przykład szcześliwego zakończenia- takich przykładów mi teraz trzeba - Mamo Roszka- tówj synek ma pokreconą odpornośc zupełnie tak jak mój, to tez daje nadzieje - Tolka- przeszłaś wiele i wiele dajesz teraz innym, wiele dałaś mnie - Gosiu- podziwiam Cie za optymizm, wiem, ze za tą fasaa czai się cierpienie, ale najwazniejsze, ze dla Filipka jestes dzielna - Tartulinko- twoja córa daje radę jak mało kto - Karro80- ty też dałaś mi siłę - Niuniadr- mój synek podobnie jak twój Hubercik dostał tylko 3 pty Apg. - Traganku- twoja Zosia pozwala mi wierzyc, ze w końcu te cholerne płucka "zaskoczą" - Martha_Sz- oby Piotruś był równie dzielny co twój Jaś - Monika- masz 3 silnych chłopców, będa się jeszcze z moim Piotrusiem bawić- wierze w to - Kicius- twoja Jula ma wspaniałych kochających rodziców - Joannapa- Ty wiesz co znaczy największe cierpienie, ale mimo to masz siłe by dawac ją innym- po stokroć dziękuje - Wiewiórka- pamietam ja bardzo wazne jest dla Ciebie dotykanie synka- jestes cudowną mamą - Fryzzio- ty wiesz, bo juz Ci mówilam jak sliczny i dzielny jest Krzys - Mamo cudownego misia- masz odwagę powiedziec to co bolesne, ale prawdziwe. - Jolu- wiem, ze masz chwile zwątpienia i wiem ze chcesz więcej. Nie tylko zycie, ale tez zdrowie. Bóg postawił przed Toba ogromne wyzwanie, czasem tracisz siły, ale kiedyś bedzie dumna- ja jestem dumna, ze takie osoby jak Ty istnieją. To prawda- świat się pomylił- ale tak dla pocieszenia- nie tylko w przypadku twojego dziecka, buzi dla Oliwki! To pożegnanie jest dlatego, że cały mój czas musze teraz poswiecic synkowi- nie wiem ile nam go jeszcze zostało. Jesli sie uda dam znać, jesli nie, to chyba nie dam rady się tu pojawić. Jeszcze raz dziekuje, to forum daje nadzieję i siłe, daje tez poczucie sensu. Powodzenia! Odpowiedz Link
moniek7935 Re: podziękowania 07.10.09, 11:04 Kochana, cokolwiek postanowisz napewno uszanujemy Twoją decyzję. Naprawdę nie musisz za nic dziękować. Jesteśmy tu po to aby się wspierać nawzajem i dobrze, że pojawiłaś się wśród nas. Mimo, że przeżywasz bardzo trudne chwile, wierzę że czasem przyniosło Ci ulgę to, że mogłaś tu do nas zajrzeć i podzielić się wszystkimi smutkami. Ja nie traktuję Twojego postu jako pożegnania. Wciąż mam w sercu ogrom nadziei, że za jakiś czas znów do nas powrócisz i to z dobrymi wieściami. Będę myśleć o Was, o Twoim dzielnym rycerzyku Piotrusiu, zresztą nie skłamię jeśli powiem, że od początku myślę o Was praktycznie każdego dnia i bardzo mooocno trzymam kciuki!!! To się nie zmieni, nadal będę myśleć Życzę Wam wszystkiego co najlepsze!!! Powodzenia, trzymajcie się! Jesteśmy z Wami!!! Odpowiedz Link
niuniadr Re: podziękowania 07.10.09, 12:13 Kochana Agatko, nie musisz za nic dziękować. To forum..., my jestesmy po to, zeby wspierać się...być oparciem w tych tak bardzo trudnych i ciężkich chwilach, by nieść nadzieję... Ja wierzę z całego serca w to, ze Piotrusiowi się uda, ze w końcu płucka dadza radę i któregos dnia napiszesz, ze jest już w domku, tuli się spokojnie do Ciebie i ze jesteście szczęsliwi wszyscy razem...Tego Wam zyczę z całego serca i bardzo mocno w to wierzę, będę się dalej modliła za małego, za Was...Bądź przy nim jak najwiecej, bo jesteś mu bardzo potrzebna, dajesz mu siłe do walki.Pomimo tego, że mój Hubcio ma juz prawie 2,5 roczku, to doskonale pamiętam te ciężkie chwile, to jak się z nim 3 krotnie zegnałam bo umierał, jego reanimacje i chrzest na OITN...to wszystko siedzi mocno w mojej głowie i sercu, ja kiedys też nie do końca wierzyłam, że będę go tulić, całować, ze Bóg nam go zostawi...ale jednak tak się stało i dziękuję każdego dnia Bogu, że pozwolił nam być jego rodzicami.Z całego serca wierzę i mam nadzieję, że u Was też tak będzie, ze Piotruś pokona to wszystko, życzę Wam tego i będę wspieać swoją modlitwą. Przytulam mocno Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: podziękowania 07.10.09, 18:39 I ja się nie żegnam...bo szybciej tu wrócisz niż myślisz...bo: dziś mój mąż powiedział mi że ochrzciłaś małego, i że infekcja przechodzi i że teraz runda sterydów. Może w końcu zareaguje - i tak jak sam zadecyduje. tu naprawde jest wiele wcześniaków które były pod respi dłużej - i zeszły. Jeśli musisz porównywać Piotrusia to porówuj go z tymi które też tak długo siedziały na respi i zeszły, a nie z tymi którym poszło w 4 dni lub 2 tygodnie. Przecież ty się kobieto wykończysz w ten sposób. Masz super silne dziecko jak wiesz, zaraz skończy 2 m-ce więc już udowodniło nie raz że jest wystaczająco uparte. od poczatku choruje na rózne infekcje więc kiedy miał walczyć o płuca skoro walczył z infekcją. Ja wciąż uważam że teraz jak poprawia się sytuacja infekcji to będzie mógł się skoncentrować na wzroście możliwości oddechowych. I mam nadzieje że tak właśnie będzie. Więc wciąż z uporem maniaka uważam że skoro masz siłę się złościć ( a mój Tomek mówił że wkur... byłas dziś jak 150) to masz też siłe na walkę. I w końcu ją wygrasz. I to co napisałam nie zmienia w żadnym stopniu faktu że bardzo bardzo Ci oboje z mężem współczujemy że tyle to trwa ale czasem trzeba odbić się od dna, czasem trzeba kopnąć żeby ktość uwierzył w swoją siłę i mam nadzieję że to pomoże...bo uważam że Ty tę się masz. gorąco całuje Odpowiedz Link
karro80 Re: podziękowania 07.10.09, 19:00 Ja myslę że wrócicie juz razem. Albo wrócisz sama jak tylko Piotrusiowi uda się zejśc z respi. Trzymamy mocno kciuki za Was. Nie mogę mysleć inaczej. Pozdrwaiam. Odpowiedz Link
gojapio Re: podziękowania 07.10.09, 22:52 Agacik, szybko wrócisz, forum wciąga nie zapomnę, jak kilka godzin po porodzie, gdy nie mogąc zobaczyć Fila (poszłam dopiero następnego dnia rano), modliłam się o kolejną minutę jego życia i... jednocześnie klepałam w komórce maila do AsiIwony, by poinformowała forum, że Fil zdecydował się rozpakować pod koniec 28 tc. Pamiętam, jak dziś, że mówiłam jej, by nie nadawała tej informacji euforycznego tonu, bo Fil może nie dożyć do rana i jak ja wtedy zniosę gratulacje innych foremek - dziś śmiać mi się chce, że takie sprawy wtedy zaprzątały mi głowę CZEKAMY NA CIEBIE i PIOTRUSIA! Odpowiedz Link
u_brzoska Re: podziękowania 08.10.09, 19:56 mam nadzieje ze jednak wrocisz tu razem z Twoim Malenstwem sil dla Małego Rycerza Odpowiedz Link
hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 11:58 Trzymam nadal kciuki za Piotrusia, i wierzę, że to się dobrze skończy, nie chcę Cię namawiać na siłę ale polecam Maćka, spróbuj... Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 12:26 agatko , trzymam kciuki za Piotrka i za Was Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 07.10.09, 19:35 kochana wierzę w Piotrusia i Ciebie, wierzę że dacie radę. Bądź przy małym ile się da to mu pomoże, Tobie też. Mocno trzymam kciuki i myślę o Was. Odpowiedz Link
anna_fv Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.10.09, 22:01 Nie wlączalam się wcześniej do dyskusji, ale też mam nadzieję, ze wrócisz tu i powiesz, ze Piotruś jest już w domu. Musisz mieć teraz dużo sily i wierzyc, ja też przeszlam chwile zalamania, kiedy wszystko wydawalo sie takie beznadziejne ... a dziś maluchy kończą 3 miesiące korygowane, mają się dobrze, ladnie rosną, narazie nikt nie ma do nich zastrzeżeń. Gdyby ktoś wtedy, te 6,5 miesiąca temu powiedzial mi, ze tak to się skończy, nie wierzylabym. Dlatego widzisz, rzeczy, które w rozpaczy widzimy tak czarno, wcale nie muszą się zle skończyć. Mój synek też nie mógl zaskoczyć z samodzielnym oddychaniem, co prawda na respiratorze byl bardzo krótko, ale za to cepapik sobie upodobal, tak, ze się już z niego śmiali, ze chyba pójdzie z nim do szkoly ... też straszyli sterydami, ale któregoś dnia zaskoczyl i potem poszedl jak burza. Trzymam kciuki, zeby u Piotrusia też tak bylo. Odpowiedz Link
ada-15 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 08.10.09, 22:50 Wierzę, że wszystko będzie dobrze i Piotruś szybko zbierze siły. Trzymam za was kciuki od pierwszego wpisu o was. Rozumiem że nieraz bywają chwile tak beznadziejne, że tracimy wiarę. Ja zwątpiłam w moje maleństwo na samym początku. Lekarka cały czas dawała mi do zrozumienia że nigdzie nie ma miejsca dla mojego maleństwa i nie da się go w naszym szpitalu uratować a oni zrobili już co mogli. Wszystko potoczyło się później lawinowo Klinika oddzwoniła( po wielu telefonach z prośbą o przyjęcie mojego maleństwa), że jest ostatni wolny inkubator. Mały spędził tam dobre i złe chwile przez dwa miesiące. Teraz ma już prawie dwa latka. Daj małemu szanse a sobie trochę czasu. . Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 09.10.09, 13:06 Piotrek to silny facet.Jakoś tak mi sie wydaje, że dacie radę. Poza tym leży w swietnym szpitalu, co też jest ważne. My podczas pobytu w tam prawie cały czas walczyliśmy z infekcjami, w końcu inne mamy patrzyły na mnie ze współczuciem, kiedy słyszały jak lekarze mówią do mnie"znów".I jakoś dał mój chłopak radę. Ważne jest to, że Piotrek nie ma innych problemów, tylko płuca i odporność.To na prawdę bardzo zwieksza jego szanse. I jeszcze jedno-nie poświęcaj całego czasu synkowi. Oczywiście siedź w szpitalu ile tylko możesz, bo jesteś dla niego równie ważnym lekarstwem jak to wszystko, co dostaje, ale po szpitalu zajmij sie sobą.Inaczej nie wytrzymasz.Kiedy mały spi idź na herbatę, ciastko, poczytaj miłą książkę. Nie siedź dużo tu na forum(tak, tak, mam nadzieję, że wrócisz), tylko oderwij się myślami od szpitala ile się da.Musisz być jak najsilniejsza, dziecko świetnie czuje czy ktoś jest spokojny, emocjonalnie stabilny.Ja, kiedy stan Rocha w miarę się poprawił(piszę w miarę, bo tak na prawdę podczas pobytu w szptalu rzadko kiedy było dobrze) dwa razy pozwoliłam sobie na spędzenie dnia nad woda, po rannym pobycie u synka. Naładowałam baterie na następny miesiąc.Dwa razy był u synka mąż, ja siedziałam pod kocem i czytałam.Oczywiście na razie tego sobie nie wyobrażasz, ale jesli bedzie lepiej, spróbuj,wrócisz do małego sto razy bardziej silna. Bardzo wam współczuje, trzymajcie się mocno.Jakbyś miała jakieś pytania zawsze możesz napisac, tu albo na priv na adres skomroch1. Z całego serducha życzę zdrowia.Kaśka Odpowiedz Link
tartulina Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 09.10.09, 20:12 Trzymaj się!Dużo zdrówka dla Piotrusia! Myślę jak już wyjdziecie na prostą to dasz nam znać?Rycerzyk jest Wielki i da radę-mocno w to wierzę!Musisz przetwać trudne chwile,a tymczasem przytulam Cię bardzo mocno! Agnieszka Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:00 No dobra, nie wiele juz z tego wszystkiego rozumiem. Tydzien temu totalny kryzys, zegnałam sie z Wami, prosiłam przyjaciól o niedzwonienie, miałam powoli wrazenie, ze chciałabym się pozegnac z tym swiatem...dół totalny, przestałam sciągac pokarm..koscioł...szpital..kosciól ...szpital etc...We wtorek Piotruś dostał drugą dawke sterydów, po dwóch dniach z trzęsawki przeszedł na mechaniczny respirator, po niecałych czterech dobach na cepap (konkretnie inflant flow). Radzi sobie juz prawie 2 doby, zero bezdechów, tlen- 25%. Terapia sterydowa skrócona o 2 dni. ja przez to wszystko straciłam prawie pokarm, wczesniej- 450ml na dobe, teraz- ledwie 150..Sterydy odstawione zostaną jutro, nie wiem czy Piotruś sobie bez nich poradzi, ale skoro lekarze skrócili podawanie sterydów to chyba wierzą, ze tak...tylko ja nic nie rozumiem, ja to mozliwe skoro ma najgorsze płuca jakie sobie mozna wyobrazic, a takie zdewastowane płucka lekarze widza raz na 5 lat. Wiem wiem mówilyscie ze lekarze zawsze mowią gorszą wersje, tylkoz e unas nie było do tej pory takiego kryzysu, cały czas mowili ze bedzie ok, az do tego pamietnego poniedzialku. Czy ja moge się juz cieszyc? Czy moze mam soe ciągle bac, ze po odstawieniu sterydów znów czeka nas respi...jestem skołowana, wierzę we własne dziecko, ale trudno wierzyc gdy słyszy się takie rzeczy. Ale odstawienie forum na tydzien dobrze mi zrobiło, chyba przedawkowałam wczesniej Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:06 Aż się poryczałam takie dobre wieści Trzymamy kciuki i oby tak dalej Jak widzisz wiara i siła czynią cuda. Pozdrowienia dla Was Odpowiedz Link
gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:16 łubudu łubudu, niech nam żyje, Rycerz z naszego klubu, niech żyje nam! Agacik, witamy ponownie na pokładzie, mówiłam, że tak łatwo nie damy się spławić Odpowiedz Link
fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:17 caly czas trzymamy kciuki i wierzymy ze niedlugo zawojujemy razem piaskownice Odpowiedz Link
wiewiorka76 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 12.10.09, 23:40 A nie mówiłam??? Tylko patrzeć jak spotkamy się na patologii Strasznie się ciesze Odpowiedz Link
anna_fv Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 00:18 No widzisz! Zobaczysz, że będzie dobrze. W końcu masz malego rycerza, a On latwo się nie podda A plucka się zregenerują. Trzymam kciuki za dalszy, pozytywny bieg wydarzeń. Odpowiedz Link
nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 07:48 Mk 5,34 (...)On zaś rzekł jej: Córko! Wiara Twoja Cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź wolna od choroby twojej(...) Wierz, ufaj i ciesz się! Bo nas już wszystkich kciuki bolą Co do respi... nikt Ci nie powie, że nie wróci. Będzie w pogotowiu, gdyby coś miało się dziać. Ale jak jest już własny mechanizm oddechowy, to CPAP a potem pasywny tlen wystarczy. Teraz wiele zależy od tego, żeby mały nabrał masy, a co za tym idzie siły. Nie pisałem specjalnie nic, bo obserwowaliśmy Krzysia, który leży z nami. Ni z tego ni z owego dnia pewnego przychodzimy do Kapcerka, a tam jakiś płacz...ale nie naszego bąbla... a to Krzyś bez rury nieco zachrypniętym głosem daje znać, że po 3 miesiącach rozstał się z respi. Teraz tylko budka tlenowa z 35% tlenu... Teraz lekarze na pewno będą troszkę "kombinować", czyli dokładać i odstawiać różne rzeczy, żeby sprawdzić, z czym mały radzi sobie najlepiej. Zrobiliście wielki krok milowy do wspólnego szczęścia. Droga jeszcze długa przed Wami, ale zobaczysz, że będzie coraz lepiej! Nie piszemy Ci, że masz być dzielna i silna, bo nikt lepiej niż Ty o tym nie wie tak wiele I tego z całego serca życzą wam: Aga, Wojtek i Kacperek Pozdrawiamy! Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 09:11 Ale super wiadomości. Wierzyłam, że tak będzie i wrócisz do nas. A z laktacją nie przejmuj się. Rozbujasz ją jeszcze, tylko pobudzaj piersi najczęściej jak się da. A jeśli nawet się nie uda to też się nie łam. Jest tyle dobrych mieszanek na rynku. Buziaki Odpowiedz Link
skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 11:21 Zjadło mi posta!!! Ale wiesz, co chce napisać Powroty na respi niestety jak najbardziej mozliwe, choc niekoniecznie.My zaliczyliśmy kilka, w tym jeden jak mały wazył 2.5 kg.i wydawało się, że juz z górki( sepsa). Laktacja może wrócic. Ja kiedy sie dowiedziałam ze Roch ma porazenie mózgowe straciłam zupełnie mleko na 3 dni.Wróciło, razem z nadzieją Pozdrawiam, Kaśka Odpowiedz Link
karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 12:13 Teraz najważniejsze to żeby żadna poważniejsza infekcja się nie przyplątała - jak to się uda to jesteście już baaardzo do przodu Jesli nawet wrociłby na respi to spokojnie, już zaczął reagować na lekarstwa i to szybko - u nas dokładnie to samo - jak już zaczęłą reagować to poszło blyskawicznie 2-3 doby sterydów. Fakt, że miesiąc z okładem jeszcze potrzebwała tlenu, ale to wszystko pikuś. Trzymam kciuki żeby było oki - a z tymi płuckami to widzisz jak jest - moja miała też tragiczne - mówili,że jedno praktycznie zniszczne... Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia :-) 13.10.09, 12:59 Witaj wśród żywych! A temu małemu łobuzowi proponuję zapowiedzieć, ze za każdy taki numer mu odciągniesz z kieszonkowego. Zobaczysz, ze od razu zgrzecznieje. Tak na serio, cieszę się, że wciąż jesteście z nami. Odpowiedz Link
hop_angel Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 13:52 Cieszę się, że wróciłas, pozdr a Piotrka nieustająco kciuki trzymam... Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 14:42 Infekcje to my oczywiście załapalismy, a jak po 3 dniach brania sterydów, ale na szczęscie nie wpłynęla na poprawę oddychania u Piotrusia. A teraz odkąd jestesmy na cepapie to moze juz wiecej zapaleń nie bedzie. Łudze się bo kurczę jak takie dziecko ochronic skoro miało juz 5 infekcji(sic!) Ale sama nie wiem czy sie cieszyc bo boje sie, ze isntnieje zagrozenie powrotu na naszą znielubianą rurę. Poza tym Piotruś ma ROP 1, w tym tyg dowiemy się czy postępuje. Odpowiedz Link
niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 15:32 Agatko, z całego serca kibicujemy Piotrusiowi i az mi łzy napłyneły do oczu, jak przeczytałam o tych postępach.Wiadomo, ze u wczesniaczków wszystko może się zmienić jednak nie trzeba tracić wiary u Was juz nastapił krok do przodu i oby takich jak najwięcej, zyczymy tego z całego serca i wierzymy mocno, że tak będzie. Czekamy na dalsze wieści o dzielnym Małym Rycerzu Trzymaj się kochana Odpowiedz Link
karro80 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 16:46 Wiesz jak w miarę "mała" infekcja to luzik - w sumie moja miała przez 5 mies "jakąś" infekcję zawsze - szpital to szpital pelno tego badziewia fruwa jakby nie patrzeć. Pamiętam jak wyleczyli pierwsza infekcję -wrodzone zapalenie płuc - ja się cieszę, a lekarz mówi, ale wie pani to będzie jeszcze mnówstwo innych, bo my tu mamy paskudne zarazki i niestety to normalka... Co do ropu - jak już bez respi i małe stężenia to może nie będzie iść dalej i się wycofa - myśmy niestety mieli 2 razy laser przez te dodupne parametry oddechowe. Ale widzi, wada wzroku malusia w jednym oczku, niekoniecznie związana z ropem, więc bilans i tak rewelacyjny. W każdym razie bardzo się cieszę, że mamy kolejny "niemożliwy" przypadek - oby więcej takich. Odpowiedz Link
mama_magdalenki Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 13.10.09, 17:42 Witam serdecznie... kolejny przykład na to, że po burzy zawsze jest słońce Wasze dziecko chce żyć, chce walczyć. A my-rodzce wcześniaków nie możemy wątpić w nasze dzieci, tylko musimy je wspierać. Kiedy jest nam źle stojąc przy inkubatorze, musimy wyjść, popłakać, czy w jakiś inny sposób odreagować, a gdy jest nam lepiej, wrócić do dziecka i dawać pozytywną energię. Ja stojąc przy inkubatorze, w którym leży moja córka (też się urodziła w 27 tygodniu), orzucam wszystkie złe myśli. Opowiadam jej śmieszne historie, mówię jej jak w nią wierzę. A gdy ma jakąś swoją "porażkę", mówię, że ma się nie przejmować. Że może to nie ten moment i że tak miało być. Ze uda się następnym razem Bardzo się cieszę, że z Twoim Synem jest lepiej, bo czytając Twoje zrozpaczone posty (wcale się nie dziwię, bo też napewno tak bym się czuła jak Ty), miałam łzy w oczach. A teraz też łzy, ale połączone z uśmiechem, że jest lepiej! Oby tak dalej. Będę śledzić Waszą historię i starała się wspierać Pozdrawiam Odpowiedz Link