nysia22 Złe wieści, któych nikt się nie spodziewał :(:( 03.10.09, 19:10 Mamy duże problemy... z nikąd, nagle i zupełnie nieoczekiwane Na udzie Kacperka pojawiło się zaczerwienienie i lekarka kazła zrobić RTG. I wszyło złamanie kości udowej bez przemieszczenia (sprzed około 10 dni) lub stan zapalny kosci z osteomalacją (zmiękczenie tkanki kostnej) Charakter zmiany na zdjęciu jest niespecyficzny. Lekarka widzi zapalenie, radiolog skłania się ku złamaniu. Chirurg po konsultacji za 10 dni kazał zrobić kontrolne RTG które wykaże, czy rozpoczął się proces zrastania (złamanie) czy zmiany nie ustąpiły (zapalenie). Na chwilę obecną agresywna antybiotykoterapia, intraglobina F, zakaz podnoszenia i ruszania dziecka, pielęgnacja ograniczona do minimum Cały personel jest w szoku...Dzisiaj chyba wszystkie siostry z oddziału stały nad naszym synem i pytały się jak to możliwe. Ale to nie koniec problemów. Mamy również operacyjną przepuklinę pachwinową. Na razie pod stałą kontrolą lekarki prowadzącej, bo daje się ją ręcznie wcisnąć, ale jak tylko Kacper nabierze sił idziemy pod nóż Na razie nie ma takiej konieczności, a trzeba wzmocnić mechanizm oddechowy. Z jelitami problem rozwiązał się po odstawieniu pokarmu mamy. Wracamy powoli do jedzenia po 25ml jeszcze sondą, ale wzdęć, gazów i zalegań już nie ma. Załamka P.S.: Kto z Was miał do czynienia z chirurgią dziecięcą w Zabrzu? Odpowiedz Link
nastjaa Re: Złe wieści, któych nikt się nie spodziewał :( 04.10.09, 10:44 To okropne co przydarzyło się Twojemu maluszkowi. Trzymam za niego kciuki. U naś też niezaciekawie. Okazło się, że nasza córcia ma gronkowca. Jest blada jak ściana, ma podwyższona temperaturę i boli ją brzuszek. Cały czas płacze, a mi serce chce pęknąć jak od niej wychodzę i zostawiam ją płaczącą. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Złe wieści, któych nikt się nie spodziewał :( 04.10.09, 11:07 Kochani z tą pachwinową to niekoniecznie do Zabrza. miłosz miał obustronną paskudną. Zdecydowaliśmy się na Centrum pediatrii i onkologii w Chorzowie. Blisko, robią laparoskopowo czyli nie tną. no i najwazniejsze: rano przyjęcie na oddział o 9 zabieg, a wieczorem do domu. Chyba, że rodzic sobie wyraxnie życzy to można zostać na noc. Miłosz miał tam 2 razy zabieg. Żadnych zastrzeżeń, szybko się goiło, przy okazji miał usuniętego wodniaka jądra. Nie chciałam z Zabrzu, bo tam tradycyjnie cięli (może teraz jest inaczej) i warunki były paskudne (przejdździe się zobaczyć) i dłużej to trwało. A Miłosz wtedy przechodził wiele operacji (walczyliśmy o oko) i nie chcieliśmy obciążać organizmu. W Chorzowie zabieg trwał wraz ze znieczuleniem 60 minut, dostałam młodego wybudzonego. A przede wszystkim to oddział, który cały czas ma ostry dyżur (jedyny mankament, cały czas coś się dzieje), maja ogromne doświadczenie. Trzymajcie się. I oby wreszcie było porządnie do przodu. Kacper zasłuzył sobie na szczęśliwy powrót do domu. Pamietam o was. Bardzo mocno. I przytulam jeszcze mocniej. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Złe wieści, któych nikt się nie spodziewał :( 04.10.09, 11:11 I jeszcze: Sara tez miała przepukline, a przecież była duzym wcześniakiem. To bardzo częsta przypadłość maluchów, na szczęście można nad tym czuwać. Odpowiedz Link
nysia22 Re: Złe wieści, których nikt się nie spodziewał :( 04.10.09, 12:32 My raczej zostaniemy przy Zabrzu. W tym momencie ze względu na stan nogi transport raczej wykluczony. Inna sytuacja byłaby, gdybyśmy mieli faktycznie małego w domu, bo wtedy możemy szukać innego szpitala. Ale w chwili obecnej wyjscia nie mamy. Wierzyć możemy, że zabieg wykonają dobrze... Odpowiedz Link
tolka11 Re: Złe wieści, których nikt się nie spodziewał : 04.10.09, 15:51 A to oni go przekażą natychmiast jak stan pozwoli na chirurię? No to mnie zaskoczyliście. Miłosz jedną przepuklinę miał tak dużą, ze nawet nie dała się odprowadzać, bo jelita natychmiast wracały przez dziure. A druga była duża, ale niebezpieczna i groziła uwięznięciem. Postraszyli, ze są niebezpieczne i wydali do domu. o przekazaniu na chirurgię nie było mowy. A nawet w momencie wydawania dziecka ta jedna uwięzła i pielęgniarka szybko zawiozła młodego na chirurgię, gdzie mu tę przepuklinę odprowadzili, wróciła i dali nam go do domu. Przepukliny, nawet te niefajne, bardzo często znikają same i niepotrzebna jest operacja. Czemu więc w Zabrzu tak im do tego spieszno? Odpowiedz Link
gojapio Re: Złe wieści, których nikt się nie spodziewał : 04.10.09, 16:39 Nysia, kurczę, na chwilę straciłam Wasz wątek z oczu, a Wy tu takie numery wyprawiacie trzymaj się, Kochana, mocno, czasami jest tak, że na ostatniej prostej kumulacja złych wiadomości odbiera wszelką nadzieję, a potem to się jakoś tak rach-ciach wszystko rozsupłuje i sama nie wiesz kiedy lekarze każą Ci się pakować do domu bardzo mocno Was ściskam! Gosia i FIlip Odpowiedz Link
nysia22 RE: Przepuklina 04.10.09, 19:03 To jest tak, że przepuklina jest na razie łatwo odprowadzalna, z dużym otworem przepuklinowym. Pojawia się przy płaczu małego. Natomiast oglądał to chirurg i powedział, że bez operacji się nie obejdzie. Ale na razie można czekać, bo nie ma zagrożenia uwięźnięciem. Lekarka prowadząca powiedziała, że optymalnie byłoby 2500g. A teraz przy tej nóżce i jeszcze przy problemach oddechowych chce uniknąć intubacji, aż Kacper się nie wzmocni. Co do jednego nie dała nadziei.. wyjdziemy zoperowani. Ale noga na razie najważnejsza Pozdrawiamy, Aga, Wojtek i Kacperek Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: RE: Przepuklina 05.10.09, 09:22 Nysiu... Wiem, ze teraz to wygląda strasznie, ale macie jeszcze czas, dziecko nabierze sił, a operacja przepukliny naprawdę nie jest taka straszna. Nasz chirurg o niej mówił, że to "zabieg kosmetyczny" (Małgosia też miała mieć). Chyba z 1/3 dzieciaków na tym forum ją miała. Życzę, żeby nóżka się szybko zagoiła. Tym mnie zmartwiłaś Odpowiedz Link
tolka11 Re: RE: Przepuklina 05.10.09, 16:08 Ano własnie, u nas też nie uzywano pojęcia operacja, a jedynie zabieg. A teraz najważniejsza nóżka. I oby maluszek nie cierpiał. Trzymajcie się kochani. Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: RE: Przepuklina 12.10.09, 19:04 Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale u nas była taka sama sytuacja, neonatolog oraz chirurg stwierdzili, że bez operacji się nie obejdzie - duża przepuklina pępkowa i wodniak do tego. Dziś Janek ma prawie pół roku i po przepuklinie ani śladu więc może i Wam się uda Pozdrawiamy Odpowiedz Link
nysia22 RE: Przepuklina (2) 05.10.09, 08:27 Rozmawialiśmy z lekarką prowadzącą o laparoskopii. Odradziła nam, ze względu na konieczność "wpompowania" CO2 na czas operacji. A przy jego problemach jelitowych mogłoby to stanowić duży kłopot. Dlatego też zaleca się klasyczne ciecie, które będzie niewielkie, a de facto bezpieczniejsze. Na razie odpukać, przepuklina nie daje zbyt znać o sobie. Odpowiedz Link
nysia22 Wieści z 12.10.2009 12.10.09, 20:01 Witajcie Dzieki że o nas pamiętacie... Nie pisaliśmy, bo generalnie było cały czas constans. Leżenie na pleckach, sonda (już 55ml), opuchlizna na nóżce, katarek, 3 antybiotyki, kroplówka z glukozy, leki przeciwzakrzepowe.... Dobre wieści są takie, że waga skoczyła nam po odstawieniu pokarmu mamy na 2265g (-65g na opuchliznę), przepuklina nie daje znać o sobie zbytnio, w miarę radzimy sobie z trawieniem (zdażają się drobne epizody "twardego brzuszka"), prokalcytonina i CRP w normie. Odruch ssania zachowany smoczkiem-uspokajaczem. Kacperek generalnie je, śpi i odpoczywa, co jakiś czas manifestując jak mu źle... Dziś mieliśmy kontrolne RTG nogi, która wygląda o niebo lepiej niż ostatnimi czasy (była gruba, czerwona i napuchnięta jak balon... maleńkich paluszków prawie widać nie było...) Niestety nie znamy jeszcze wyników konsultacji chirurgicznej. Jutro (13.10.2009) ma się wszystko wyjaśnić. Więc trzymajcie kciuki za pomyślny wynik... Pozdrawiamy, Aga, Wojtek i Kacperek Odpowiedz Link
nysia22 Re: Wieści z 12.10.2009 - Krótkie uzupełnienie 13.10.09, 19:13 Po konsultacji wiemy, że pojawia się kostnina, co świadczy o rozpoczęciu procesu zrostu kości. Mamy dalej leżeć i czekać, aż wszystko wróci do normy... Oby tylko z tego leżenia nie nawaliły płucka lub brzuszek I generalnie tyle wiadomosci na dziś... Jak mawia pan doktor..."brak informacji to bardzo dobra informacja" Pozdrawiamy! Aga, Wojtek i Kacperek Odpowiedz Link
tolka11 Re: Wieści z 12.10.2009 - Krótkie uzupełnienie 13.10.09, 21:29 Dobrze mawia pan doktor A jakże. To są, po tym wszystkim, dobre wiadomości. Cieszą takie małe kroczki. Tylko skąd to złamanie? oj brzydko, że to w szpitalu Odpowiedz Link
lexmoniczka Re: Wieści z 12.10.2009 - Krótkie uzupełnienie 13.10.09, 22:27 no kurcze na chilkę uciekłam z internetu i takie tu sie dzieją rzeczy, jak dobrze że juz opanowujecie sytuację,. mam nadzieje ze to było ostatnie potknięcie. buziaki Odpowiedz Link
nysia22 Dziś się urodzilismy :) 16.10.09, 07:53 Na dzień dzisiejszy przypada nam termin porodu Czyli rozpoczynamy liczenie wieku korygowanego A z wieści... Cały czas dochodzimy do siebie. Nóżka powoli coraz lepsza, opuchlizna jeszcze jest na udzie, natomiast stópka już wygląda bardzo fajnie. Wracamy do smoczka, na razie powolutku, pierwsze próby po 25ml, reszta sondą (w sumie 55-60ml). No i waga...2500g Przepuklina i katarek jak na razie nie dają o sobie na szczęście znać. Gorzej z pępkiem, bo do dziś nie możemy się pozbyć pozostałości Na szczęście nie ma tam żadnej infekcji... Pozdrawiamy, Aga, Wojtek i Kacperek Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Dziś się urodzilismy :) 16.10.09, 09:11 Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Mój Janek ma dziś pół roku Odpowiedz Link
nysia22 Witaj w domu synku !! :) 24.10.09, 11:53 I tak dnia 23 października 2009 roku po 2 miesiącach i 9 dniach pobytu w szpitalu Kacperek został wypisany do domu! Wśród łez szczęscia, uśmiechów i radości wkradły się też strach i obawy, jak to będzie... Do domu wypuścili nas z zaleceniem leżenia ze względu na kończącą się goić nogę oraz z przepuklinką. Wszystko to w ciągu miesiąca musimy skonsultować w poradni chirurgii dzieciecej. Pierwsza noc (a wogóle była jakaś noc?) minęła o dziwo spokojnie, z budzeniem się "zgodnie z planem", czyli na pieluchę i jedzenie. A pod opieką AngelCare noc jakaś jednak spokojniejsza Skrócony cyctat z wypisu (który ma 5 stron i stanowiłby niezły scenariusz kolejnej serii dr. House'a) brzmi mniej więcej tak: Stan ogólny: dobry Waga wypisowa: 2780g Na tę chwilę wszystkim Wam serdecznie dziękujemy za pomoc i ogromne wsparcie. Ale w żadnym wypadku się nie rozstajemy, bo Wy, drogie doświadczone mamy (i tatusiowie) poprowadzicie nas jeszcze przez trudną ścieżkę konsultacji takich maleństw Ze wszech miar dziękujemy także lekarzom z Tychów za uratowanie nam życia oraz personelowi medycznemu zabrzańskiej kliniki za całokształt opieki, życzliwość i wyprowadzenie Kacpra na prostą. Pozdrawiamy już całą trójką razem... Aga, Wojtek i Kacperek ! Odpowiedz Link
gojapio Re: Witaj w domu synku !! :) 24.10.09, 12:13 gratulacje!!!!!! najbardziej mnie urzekło zalecenie leżenia. Pamiętaj, Kacpi, żadnego biegania po chacie Odpowiedz Link
tolka11 Re: Witaj w domu synku !! :) 24.10.09, 13:17 O jak cudnie Cieszcie się rodzicielstwem bez umiaru, przytulajcie jak oszalali, nosić bez opamiętania zaczniecie się za chwile Wszelkie namiary jak najbardziej, na najlepszych specjalistów macie jak w banku. Niedaleko, bo w Paprocanach macie nalepszego neurologa na Śląsku: dr Surmacz, W Katowicach najlepszego okulistę dr Grzegorza Pojdę, i tak dalej, i tak dalej .... Piszcie co wam potrzebne. Teraz będzie już razem, a to zupełnie inny wymiar Cieszę się z wami Odpowiedz Link
blaszka0662 Re: Witaj w domu synku !! :) 24.10.09, 18:46 Gratulacje! Życzę cudownych, niezapomnianych, pierwszych chwil w domku. Dużo zdrówka dla synka Odpowiedz Link
nysia22 Re: Kacperek 14.08.2009 31tc,1050g,37cm - Jelitka 24.10.09, 21:43 Zapraszamy: Oto nasza historia na zdjęciach! Pozdrawiamy, Aga, Wojtek i Kacperek Odpowiedz Link
mamciakasia Re: Kacperek 14.08.2009 31tc,1050g,37cm - Jelitka 24.10.09, 22:00 Śliczny ten Wasz Kacperek!!! Niech rośnie zdrowo na pociechę rodzicom. mama wcześniaka Kacperka oraz Patryka Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Kacperek 14.08.2009 31tc,1050g,37cm - Jelitka 25.10.09, 18:47 gratulacje!!! To teraz miłego wędrowania po poradniach, oby coraz rzadziej. Pozdrawiam i odzywaj się jak najczęściej co u was Odpowiedz Link
mama_magdalenki Co u Kacperka? 19.01.10, 19:18 Witajcie... chciałam się dowiedzieć co u Kacperka? Ile waży, jaki rozmiar ubranek nosi? O zdrowie nie pytam, bo wiem, że napewno jest dobrze Pozdrawiamy z wielkoludkiem Madzią (retinopatii już nie ma! Teraz otwarcie można powiedzieć, że zabieg się udał) Odpowiedz Link
wojtek_nysia22 Re: Co u Kacperka? 20.01.10, 08:09 Witaj Soniu, Witajcie drogie forumowiczki i forumowicze! Od dziś nasz nowy nick to wojtek_nysia22, żeby się tata z mamą Kacperka nie mylił, a i żeby nawiązanie do poprzedniego było Co u nas.. coż... do przodu! 14 stycznia minęło nam 5 miesięcy urodzeniowych i bilans jest taki: In plus: - waga: 5100g - ubranka 58-62 i z dnia na dzień dobrych ubranek jest coraz mniej - pięknie gaworzymy śmiejemy się, nawet próbujemy śmiech głośny. - mamy zdrowe oczka, którymi wodzimy za czym się da, pięknie poznajemy osoby. - jemy NAN H.A. 1 (około 600ml na dobę) przeplatane na razie słoiczkowymi przecierami (marchew, ziemniak, jabkło, banan) - praktycznie nie mamy problemów brzuszkowych, które jeszcze do niedawna dawały się we znaki (problemy z kupką, gazy) - rozróżniamy noc od dnia - uwielbiamy się kapać. - pięknie różnicujemy płacz informując co chcemy! - i generalnie jesteśmy bardzo fajnym bobasem, rozpuszczonym ile się da In minus: - rehabilitacja, rehabilitacja...mamy osłabione napięcie mięśniowe górnej części ciała, co powoduje kłopoty z trzymaniem główki w niektórych pozycjach, "chowa się" nam szyja, nie bardzo potrafimy wyciągnąć rączki do góry. Pojawił się chwyt precyzyjny paluszkami, ale jeszcze nie panujemy nad dłońmi. 2x w tygodniu jeździmy na rehabilitację Vojta + Bobath, a w domu codziennie tylko Bobath.Postępy są, ale asymetria jeszcze nie wyrównana... "Problem" polega tez na tym, że mały pod względem psychologicznym jest lepiej rozwinięty niż fizycznie! Chce być noszony w pionie, sięgać po rożne rzeczy, a słabe mięśnie mu to ograniczają, co wywołuje u niego zdenerwowanie... - mamy foramen ovale (dziurka w przegrodzie międzyprzedsionkowej 5 mm z przelewami). Bezobjawowe, kardiolog po 2 wizytach powiedziała że nic się nie dzieje, choć jeszcze nie zarasta. Za pół roku kontrola. Operacja na otwartym sercu (jeżeli w ogóle będzie taka konieczność) to najwcześniej po ukończeniu roku. Mamy obserwować przybieranie, oddech, sinienie. - jesteśmy w trakcie diagnostyki uszek, gdyż po wizycie u neurologopedy okazało się, ze mały nie reaguje na hałas prawidłowo. Wykonaliśmy ponownie badanie przesiewowe (wyszło OK), ale mamy z marszu skierowanie na BERA z racji przejść i leków ototoksycznych. Jak z tymi uszami jest.. trudno powiedzieć. Czasami małego obudzi byle szmer, czasem można dyskotekę urządzić, a on będzie spał... - troszkę nas męczy wiotkość krtani (która okazała się być główną przyczyną fikcyjnego katarku). O dziwo po odstawieniu soli fizjologicznej, wody morskiej i aspiratora (na polecenie laryngologa, teraz te rzeczy tylko sporadycznie) praktycznie poza chrapaniem z noskiem nie mamy żadnych kłopotów. Reasumując... Bilans jest dodatni. Co miesiąc meldujemy się na sumarycznej kontroli u pediatry i neonantologa. Wyniki z krwi i moczu OK, powoli schodzimy z witamin (C, Fe, D3), B6 odstawiona. Przepukliny i wodniaki na razie w odwodzie, za miesiąc kontrola chirurgiczna i może obejdzie się bez zabiegu. Specjaliści oceniają dziecko dobrze, dają nam rok na nadgonienie Niedługo rozpoczynamy szczepienie skojarzone 5w1 i mamy 100% dofinansowania szczepionki na pneumokoki! A poza tym Kacperek co dzień zaskakuje nas jakąś nową umiejętnością! Pozdrawiam, Wojtek H. Odpowiedz Link
mama_magdalenki Re: Co u Kacperka? 20.01.10, 10:15 Gratuluję wszystkich plusów Są naprawdę wspaniałe i cieszę się nimi razem z Wami "Problem" z ubrankami jest świetny hahaha Z jednej strony człowiek się cieszy, bo wie, że dziecko rośnie (czy to na długość czy na szerokość), a z drugiej strony się złości, bo znów trzeba coś nowego kupić hahaha Przede wszystkim się ucieszyłam, że jelitka pięknie pracują Rehabilitacja.... jak już się pojawił chwyt, to jest bardzo dużo Cieszę się, że Kacperek go ma A reszta... powolutku i się skoryguje! Dobrze, że Kacperek jest chętny do tego, by móc coś złapać, czy gdzieś dosięgnąć Bo i wtedy napewno w jakiś sposób "ćwiczy" swoje ciałko Zmartwiła mnie dziurka w serduszku Ale wierzę, że będzie dobrze Nie ma innej opcji. A uszka i ten fikcyjny katarek mnie zaskoczyły i też zmartwiły. Madzia się nie budzi zawsze przy hałasie (można nawet odkurzać przy niej), ale wiem, że słyszy. A fikcyjny katarek.... kurczę, od powrotu z Ligoty Madzia ma katar. Czasami aspirator, sól fizj., albo woda morska pomogą. Nie zawsze jej charczy, no ale jednak. Myślałam o laryngologu, a teraz wiem, że na 100% pójdę z Nią do laryngologa. Nie sądziłam, że taki niby katarek (nie wiem, może go ma faktycznie) może świadczyć, że krtanią jest coś nie tak. Życzę Kacperkowi duużo duuużo zdrówka I by dalej tak pięknie się rozwijał jak dotychczas Cieszę się, że się odezwałeś, bo tak czekałam i czekałam na jakieś wieści i w końcu się upomniałam Odpowiedz Link
tolka11 Re: Co u Kacperka? 20.01.10, 13:04 Oooo, no fajnie, że jesteście. Ja juz myślałam, że z taką mocą zatraciliście się w rozkoszach wcześniaczego rodzicielstwa, że o nas zapomnieliście. Faktycznie dzielny facet, całkiem nieźle sobie radzi. A co do FOA to moja Sara też miała, na początku 7 mm przecieku, na pół roku szmery były niewychwytywalne stetoskopem, na 2 lata serce było ok. czego i wam życzę Odpowiedz Link