mamatwinsow
28.08.09, 17:54
Chciałabym poruszyc inny temat, moze juz było o tym wczesniej na forum, ale jestem tu nowa i nie mogłam znalezc nic na ten temat.
Jak Was traktowano - w szpitalu, w rodzinie wsrod znajomych tak zaraz po porodzie, gdy byłyscie jeszcze w ciezkim szoku no i pozniej gdy dzieci lezały w szpitalu a wy juz nie.
Ja urodzilam swoje maluchy w 31 tygodniu, po dwoch tygodniach w szpitalu. Silami natury w ciagu 6 godzin. Od razu przewieziono je na oddzial wczesniakow. A ja musialam lezec 8 h bo anestezjolog nie zauwazyla, ze dostaje leki przeciwzakrzepowe i podala mi epidural, a wiec aby nie bylo komplikacji musialam lezec.
Po okolo godzinie przyszedl do mnie ordynator neonatologii zdac szcegowlowo raport o dzieciach i powiedziec abym jak najszybciej zaczela oddciagac pokarm. Przywieziono mi szpitalna profesjonalna pompke i tak sie zaczelo.
Potem na oddziale u dzieciaczkow, traktowano mnie wspaniale, zarowno przez lekarzy jak i pielegniarki. W koncu to byl moj drugi dom.
Dostalam laktatory elektryczne do domu, do szpitala, aby na pewno miec jak uzupelniac zapasy mleczka.
Jednak na poczatku z powodu jego braku moj synus dostal sztuczny pokarm co skonczylo sie marticzym zapaleniem jelit.
Od razu dostalam pokoj przy oddziale by byc blisko syna, ktory jednak musial jechac do specjalistyznego osrodka w Londynie, a wiec tam od razu dano mi pokoj hotelowy, jedzenie.
Innym zdarzeniem byly Świeta, moje maluchy miały sie juz lepiej, byłu w tzw. przedszkolu (chyab cos jak patologia). Bylam zaskoczona, gdy weszlam rano na oddzial, a moje maluchy w strojach mikołajow, z paczuszkami od Mikołaja. Byly w nich poza drobnymi upominkami jak kocyki, spiochy, sliniaczki, zdjecia naszych dzieci w ramkach (bez sond i innego okablowania), do tego kartki z zyczeniami od "Maluchow" z ich oddziskami stopek i kolejna porcja zdjec. Najlepszy prezent jaki dostalam na te swieta.
Potem gdy nastapiła zamiana i moja córcia pojechala do specjalistycznego szpitala (zwęzenie odzwiernika) znow dostalam pokoj, aby z synkeim spedzac noc a z corcia dzien.
A co do innych osob - to nikt tu nie placze nad wczesniakami, pomagaja i wsperaja rodzicow - wszedzie widac baloniki, inkubatory poobkladane misiami. Wizyty całych rodzin. Imprezy dla dzieci na 100 dni w szpitalu.
Mysle ze tak jest łatwiej - zdrowiej.
I mimo zlych opinii o angielskiej słuzbie zdrowia, jestem szczesliwa ze urodzlam tutaj, gdzie wczesniakow nie traktuje sie jako dzieci chore - tylko urodzne za wczesnie.
Jak bylo u Was??? Czy w Polsce jest podobnie??? czy tez pomimo trudu tej całej sytuacji ułatwiano Wam zycie na kazdym kroku, czy tez traktowali Was jak złe matki co nie podołały???