... przez własną niemoc wobec drutów pończoszniczych.

Po opanowaniu drutów z żyłką (fajnie się robi, czuję się do nich przekonana

) stwierdziłam, że chyba czas na pięć drutów, zwłaszcza że kupiłam sobie już
jakiś czas temu w Lidlu fajną włóczkę na skarpety. Mozolnie nabrałam
odpowiednią liczbę oczek (wedle instrukcji z gazetki), zrobiły mi się luzy
pomiędzy drutami, potem gdzieś mi te druty pouciekały, masakra. Nad nabraniem
oczek i przerobieniem jednego okrążenia mordowałam się ponad godzinę, spociłam
się, sklęłam druty, włóczkę i skarpety, i rzuciłam to w kąt.
Zawsze tak jest przy pierwszych próbach? Czy może są jakieś patenty
pozwalające nie dostać szału, czy po prostu nie mam innego wyjścia, jak tylko
ćwiczyć?