Dodaj do ulubionych

pomogl fach

IP: *.152.167.63.NewYork1.Level3.net 22.04.01, 17:47
Zdalem za drugim razem. Za pierwszym, zrobilem manewry, ale kopyto
sprzegla w aucie bylo miekkie jak maslo, w porownaniu do tego, na
ktorym cwiczylem w trakcie kursu. Silnik zgasl raz, drugi, trzeci...
Egzaminator powiedzial do widzenia.
Przy drugim podejsciu, plac znow przejechalem bez problemu. Sprzeglo
piescilem tym razem jak jajko. Wyjechalem na ulice. Oczy wybaluszone,
zyla na skroni, czolo zroszone potem. W lewo, w prawo, jakos idzie.
Egzaminator kaze na najblizszych swiatlach jechac prosto. Niestety, staje
na pasie, z ktorego mozna skrecic tylko w lewo.
Egzaminator - Uuuu! Niedobrze. Blad. Wracamy. Poza tym widze ze u
Pana technika jazdy tez slabiutka. Pojezdzi Pan troche i znow sie
spotkamy.
Ja (wytrzeszcz, zyla, pot) - Nie, blagam Pana tylko nie to. Po raz kolejny
tego nie zniose, niech mi Pan tego nie robi!
Egzaminator - No nie wiem. Technika jazdy slabiutka. Poza tym ten blad...
Ja - Nie, nie, nie, tylko nie to...
Egzaminator - No tak, no tak... Ale co my w takim razie zrobimy? Co Pan
proponuje?
Ja - ... (milcze zrezygnowany, rozmowa dryfuje w wiadomym kierunku,
poza tym pokonuje kolejne skrzyzowania, sprzeglo, pot, zyla etc.)
Egzaminator (kontynuje watek) - To pewnie to prawo jazdy jest Panu do
pracy potrzebne?
Ja - O tak bardzo. Bez niego jak bez reki.
Egzaminator - A czym sie Pan zajmuje?
Ja - Jestem dziennikarzem.
Egzaminator (pelna konsternacja, milczenie, pojawia sie pot, zyla etc.) - ...
Ja - No wie Pan, pisze...
Egzaminator (oglasza pelen odwrot) - No tak, to pewnie chcialby Pan nas
opisac, ze niby tacy okropni jestesmy. Dobra, masz Pan to prawo jazdy...
(szepcze jeszcze jakies przeklenstwa pod nosem)

To tyle. Egzaminy na prawo jazdy naprawde nie sa trudne. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka