Dodaj do ulubionych

20 godzina :(

23.08.05, 18:04
mam już wyjeżdżone 20 godzin, a czuje że jest coraz gorzej, na placu nic mi
nie wychodzi, na mieśćie sobie rodze już lepiej ale samochód tez czasem
zgasnie, boje sie bo zblizam się do konca ale wogóle nie czuje się na siłach
zdawać egzamin. Jest ktos moze w takiej sytuacji jak ja? zaczynam się już
stresować :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Chani Re: 20 godzina :( IP: 193.9.123.* 23.08.05, 20:19
      hej... ja na swojej 20h zaczęłam robić podstawowe błedy - gasło mi auto,
      wlączał! się alarm, na hasło " skręcamy w lewo" ja jechalam w prawo... i to na
      lewym kierunkowskazie... czułam pustke i strach i kompletną dezorientację o co
      tak naprawde w jeżdżeniu chodzi... dopiero na 2-ch ostatnich h stwierdziłam, ż
      ejednak coś umiem:) na placu - łuk dopiero przed samym egzaminiem mi wyszedł
      (metoda " na czuja" - jechałam tak jak mi się wydawało że będzie najlepiej:) -
      nie patrząc n a słupki! i zdalm za I-m razem! bez paniki! wszystko można
      opanować! nie daj się! i... powodzenia
    • Gość: kasia Re: 20 godzina :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 20:25
      Witam! Jeszcze 10 godzin Ci zostało, więc nie jest tak źle. Ja miałam do
      dyspozycji tylko 20, więc wiem, jak się czujesz. Brakowało mi właśnie tych 10!
      Ponieważ się długo czekało na egzamin brałam kilka dodatkowych. Wyszłam z
      założenia, że lepiej wydać troszkę więcej kasy niż pojechać na egzamin
      nieprzygotowana. Na razie nie martw się na zapas. Będzie dobrze. Ja prawko mam
      od lutego, mało jeździłam- to fakt. Dopiero od miesiąca mam swoje autko i
      zdarza się, że przy ruszaniu gaśnie w najmniej odpowiednim momencie. Wierzę, że
      to się zmieni. Dlatego nie wymagaj od siebi za dużo. Stopniowo opanujesz
      wszystko, ale musisz widzieć w tym coś przyjemnego, a nie koszmar. Proszę, nie
      odbierz tego, że się mądrze, ale wiem, co czujesz. Dużo osób, które znam i
      robiły prawko czuło się podobnie jak Ty.Pozdrawiam serdecznie! kasia
      • aarricia Re: 20 godzina :( 23.08.05, 21:02
        Wielkie dzięki za słowa otuchy, potrzebowałam tego bardzo. Ja po prostu się
        boję że to przecież już 20 godzin a poza tym mój instruktor mi to powtarza że
        już powinam to i tamto umieć a nie umiem. najgorzej że jutro mam jazde na placu
        i pewnie znów bedzie na mnie sie wydzierał jak mi coś nie wyjdzie :( pozdrawiam
        musze uwierzyć w siebie ale to wcale nie jest takie łatwe.
        • Gość: Chani Re: 20 godzina :( IP: 193.9.123.* 23.08.05, 22:35
          jedno jest pewne - niech się egzaminator wydziera i wychodzi z siebie... Ale Ty
          - bądź dzielna! nie daj się ponieść emocjom - rób swoje, bo to Ty za to płacisz,
          a nie On... On ma Cie nauczyc jeździć. moż eto zwykłe ;) przeuczenie się - teraz
          Ci się wydaje że nic Ci nie wychodzi i nic nie umiesz i już nic nie wiesz, ze
          zapomnialaś jak jest z tym parkowaniem prostopadlym czy skośnym... a na
          egzaminie - wzystko wróci - nagle się okaze że wiesz, umiesz i potrafisz zdać!
          Bądź pewna siebie i swojej wiedzy!
          • Gość: imlardis Re: 20 godzina :( IP: *.osdbas.external.hp.com 24.08.05, 10:05
            Ja tez miałam podobnego instruktora - nie było zajęć żeby się nie wydzierał...
            Dopiero po trzech podejściach do egzaminu musiałam dokupić jazdy i już nie
            poszłam do niego tylko do innego i było zaje fajnie, ani razu sie nie wydarł a
            wręcz przeciwnie, obracał w żart wszelkie błędy, jak widział że się czymś
            zdenerwowałam (jak coś źle zrobiłam) to mnie rośmieszał. I wtedy poczułam, że
            umiem jeździć i LUBIĘ!
            Więc głowa do góry.
            • bess1980 Re: 20 godzina :( 24.08.05, 18:58
              Ja jestem po 22 godzinie i totalna zalamka. Samochod gasnie mi prawie na kazdym
              skrzyzowaniu, kiedy ruszam. Chyba powinnam sobie odpuscic to prawo jazdy. Nie
              przejde nawet przez egzamin wewnetrzny. A wszystko z nerwow. Tak mi zreszta
              powiedzial instruktor. Ze mam umiejetnosci, ale trace glowe i podchodze do tego
              zbyt emocjonalnie. Na placu radze sobie calkiem dobrze, maly problem mam tylko
              z parkowaniem prostopadlym (przodem), ale to sie da wycwiczyc.
              Ale w miescie... Szkoda gadac. Jezdze jak idiotka i zaczynam zalowac, ze dalam
              sie namowic na kurs. Naleze chyba do tych osob, ktore w ogole nie powinny
              siadac za kolkiem, bo za bardzo sie denerwuja. Czuje sie, jak ostatni
              nieudacznik...
              Najgorzej z ruszaniem. Za szybko puszczam sprzeglo i gasnie mi samochod. Im
              bardziej sie spinam, zeby plynnie ruszyc, tym jest gorzej. Zostaly mi jeszcze
              tylko 3 jazdy (po 2 godziny)... Tu sie juz chyba nic nie da zrobic...
              No i jeszcze jedno: zdarza mi sie pomylic biegi i zamiast z trojki na dwojke -
              wcisnac czworke.
              Krotko mowiac, jestem zalamana swoim samochodowym "niedolestwem". Chyba nie ma
              sensu, zebym przystepowala do egzaminu. Nie nadaje sie...
              • Gość: kmicic Głowa do góry :) IP: *.autocom.pl 24.08.05, 19:46
                Nadajesz się :)
                Przy ruszaniu wolniej puszczaj sprzęgło (lepiej dłużej przytrzymać, gdy
                auto "bierze" niż zbyt szybko puścić pedał), dodając gazu do ok 2000 obrotów.
                Zaraz po ruszeniu wrzucasz 2 bieg i nie ma się czym stresować.

                Prostopadłe przodem spróbuj robić z korektą.

                Biegi można poćwiczyć...w wyobraźni. Siadasz wygodnie...zamykasz oczy
                i...wizualizujesz sobie ruszanie, zmianę biegów etc.

                Najgorzej się zniechęcić. Wtedy zamiast postępów tylko niepotrzebnie się
                dołujesz.
                Pozdawiam :)
                • Gość: Aricia Re: Głowa do góry :) IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 24.08.05, 20:18
                  wiecie co ja dziś miałam znów plac i co znów mi nie wychodziły parkowania ale
                  co juz sie nie dołuje bo traktuje to jako wyzwanie instruktor znów był dla mnie
                  nie miły cały czas mi powtarzał czemu go nie słucham no ale przeciez staram sie
                  najgorzej że nie umiem sie ustawić nie pamietam lini i nie widze ich a po
                  miescie jeżdże juz normalnie nie robie błedów. pozdrawiam wszystkich wiem że
                  nie jestem sama i to mnie podnosi na duchu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka