Gość: RUDA
IP: *.man.polbox.pl
25.01.06, 16:35
Współczuje. Ja tez tam chodziłam. Miałam nauczyc sie jeżdzić a nabawiłam sie
nerwicy,uczył mnie starszy gościu siwy ,gruby i stale cuchnacy papierosami.Za
kazdym razem na innym oplu,najczesciej na placu manewrowym ,ale w tym czasie
jażdził jeszcze z innym kursantem.Na koniec kursu powiedział że musi Pani
jeszcze pojeżdzic (oczywiscie wykupić lekcje dodatkowe u niego a nie w biurze)
Po wyjezdżeniu nastepne jazdy.Naprawde nikomu nie zależało tam na dobrej
nauce ,bo tylko pytali jeden drugiego czy był kierownik i gdzie jest nie wiem
dlaczego był dla wszystkich takim postrachem.Zabawne?