widzimisie egzaminatora :[

31.03.06, 13:32
Znowu oblałam i to praktycznie za nic!!! Plac idealnie, po mieście jeździłam
57 minut (co z tego, że powinien trwac 40? Pan P ma swoje zasady :/ ). Już od
samego początku wydawało mi się, że on będzie robił wszystko, żebym ja tego
egzaminu nie zdała. Przykład - parkowanie prostopadłe. Wybrał mi miejsce,
gdzie z trudem zmieściłoby się jedno auto, na dodatek parking był po mojej
prawej stronie, co za tym idzie mniejszy łuk i większa trudność w wykonaniu
manewru. Jadę, jadę. PISK! Magiczny P po hamulcach
-Egzamin przerwany
-Dlaczego Pan mi zahamował?!
-Bo wydaje mi się, że zahaczyłaby Pani przy wjeździe o samochód z prawej
strony
-Ale jeszcze miałam możliwość korekty
-Ale wydaje mi się, że nie zamierzała Pani jej zrobić
-Bo jeszcze mogłam dojechać kawałek do przodu, miałabym miejsce i nie
zahaczyłabym
-Proszę wysiąść i ocenic sytuację.
Wysiadłam, oceniłam i ciągle byłam w 100% przekonana, że zagrożenia dla aut
obok nie ma. Więc pierwsza myśl "nie, nie, nie, tym razem tak łatwo się Wam
nie poddam" (do tej pory mnie to dziwi, bo ja na ogół cicha myszka jestem :P )
- Co Pani na to?
-Nadal nie rozumiem dlaczego Pan zahamował
-Twierdzi Pani, że jest Pani tu w stanie zaparkować?
-TAK!!!!!!!!!!!!
-Więc proszę zaparkować, ale uwaga, nie ma Pani już możliwości korekty.
Jadę, o dziwo dla Magicznego Pana P wjechałam bez korekty i zahaczenia aut
obok. Na chwilę się zamknął. Siedzi, myśli, żarówa mu się zaświeciła -
otwiera drzwi.
-O widzi Pani, jest niepoprawnie, nie mam możliwości wysiąść z samochodu.
-A czy Pan myśli, że nawet gdybym zaparkowała idealnie na środku tego miejsca
to by Pan wysiadł? Nie, bo tu jest za wąsko!!!
Zamknął się po raz 2. Egzaminu nie przerwał. Jeżdzę dalej, doczepiał się, że
nie zmieniam pasa ruchu. Ale jak miałam zmienić, kiedy za mną jechało auto?
Widziałam, że zwalnia, żeby mnie przepuścić, ale wiedziałam, ze jak zmienię
pas, to skur**** mnie obleje za wymuszenie, mimo tego, że tamten mnie
wpuścił. Tak źle i tak niedobrze. 2 razy zawrcałam, jeszcze taz zaparkowalam,
oprócz tego, że auto mi zgasło, nie było żadnego błędu. Wjeżdżam do WORDu,
zatrzymałam się, koniec. Zaczęłam przeczuwać, że on nie pozwoli, żebym ja ten
egzamin zdała.
-Bardzo mi przykro, ale egzamin zakończony jest z wynikiem negatywnym. Powód?
Nadmierna ostrożność

:[ :[ :[

Strasznie, strasznie zła jestem! Na ten ich cały pier**** system! Jednak
umieć jeździć, a zdać, to dwie różne bajki... Spróbuję za miesiąc, może
trafię na mój szczęśliwy dzień... Bo dziś już tylko uwteirdziłam się w tym,
ze w Polsce prawo jazdy ma ten, kto miał szczęście w dniu egzaminu, bo
umiejętności to zupełnie inna sprawa... :(
    • Gość: adi Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.asta-net.com.pl 31.03.06, 14:29
      jak nazywał się egzaminator?
      • teresa104 Re: widzimisie egzaminatora :[ 31.03.06, 14:39
        Do jasnej ciasnej, odwołuj się! Odwołuj się! Odwołuj się! Przynajmniej następna
        próba będzie nie na Twój koszt. Opisz sytuację i marsz do WORDU z pisemkiem!
        • Gość: adi Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.asta-net.com.pl 31.03.06, 16:22
          Odwołanie nic nie da! W Pile nie ma jeszcze kamer, więc już na starcie
          egzaminator jest na wygranej pozycji. No bo komu uwierzą? Zdesperowanej
          dziewczynie czy spokojnemu egzaminatorowi z wieloletnim doświadczeniem?
          Ja dzisiaj jeździłem L-ką po Pile. Straszna pogoda. W poniedziałek mam 2
          podejście. Nie nastawiam się, że na pewno zdam, bo jednak wolę się miło
          rozczarować niż znowu wk***iać się na tych palantów za oblanie za byle co!
          Według mnie ten cały system jest chory, ale i tak nikt się tym nie przejmuje.
          Nie przejmuj się! W końcu zdasz. Mnie uczyli, że przed egzaminem jedyną
          niewiadomą jest to, za którym razem zdamy, a nie to czy zdamy:)
          • Gość: teresa104 Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.181.rev.vline.pl 31.03.06, 16:35
            Ale właśnie, że da! Większość tych odwołań jest rozpatrywana po myśli
            zdających. Nigdy nie wolno kłaść uszu po sobie. Właśnie przez takie zachowanie
            egzaminatorzy czują się zupełnie bezkarni, niczym panowie na folwarku.
            • Gość: teresa104 I jeszcze coś IP: *.181.rev.vline.pl 31.03.06, 16:44
              Nie należy podpisywć protokołu egzaminu, z którego treścią się nie zgadzacie.
              Pamiętajcie, macie prawo do jednego poważnego błędu, który nie kończy egzaminu,
              np.: przekroczenie prędkości do 20km/h, lub najechanie na ciągłą linię. Któryś
              z tych błędów potrzebuje jeszcze "poparcia" czymś dodatkowo, np. powtórzeniem
              go, zgaśnięciem silnika na ruchliwym skrzyżowaniu.
              Kłóćcie się, bo warto. A jak się nie da wykłócić - to pismo, i następne, i
              jeszcze jedno, i opinia ze szkoły jazdy, że jeździcie dobrze, i powołanie się
              na ustawę itp., itd.
    • justme88 Re: widzimisie egzaminatora :[ 31.03.06, 14:52
      Nazywał się Patynak :[
    • Gość: aga Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.abc.com.pl 31.03.06, 14:54
      Gdzie zdawałaś?
    • justme88 Re: widzimisie egzaminatora :[ 31.03.06, 14:58
      a zdawałam w Pile
      • Gość: kaka331 Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.netpoint.pl 31.03.06, 16:25
        Zgadzam sie z Tobą w 100%...Ten śmieszny egzamin,a umiejętność jazdy nie ma nic
        do rzeczy...Frajer znajdzie zawsze jakiś powód..
      • Gość: Yogi Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.icpnet.pl 31.03.06, 16:25
        Koniecznie powinnas sie odwolac!Takie zachowanie jest nie do pomyslenia.Moze
        wreszcie te kamery chociaz komus sie przydadza:)Powodzenie
    • Gość: Zaius Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 19:47
      No właśnie, umiejętności tu nic nie mają do rzeczy tylko szczęście... Ja w sumie
      jestem już ponad dwa miesiące po zdaniu egzaminu a mam wyrzuty sumienia że nie
      zasłużyłem, bo tak nijako jeździłem :) Praktycznie to nawet jakbym jeździł nieco
      lepiej niejeden by mnie oblał, ale akurat trafił się jakiś widać z lepszym dniem
      :) (a może akurat wepchnąłem się w tych pierwszych dwóch co to "dla statystyki
      zaliczeni a reszta oblać"?) Cieszę się że miałem szczęście ale uważam że to
      trochę niesprawiedliwe że np. z kolei gdybym umiał perfecto ale trafiłbym na
      gnoja to bym oblał. Ale cóż, skoro to zalezy tylko od szczęścia to nie pozostaje
      nic innego jak liczyć że akurat następnym razem trafi się jakiś fajniejszy
      egzaminator :)
      • Gość: mloda Re: widzimisie egzaminatora :[ IP: *.telpol.net.pl 31.03.06, 20:20
        ehh... w takiej sytuacji jaka byla na parkingu powinno sie moc dzwonic po jakas
        dodatkowa osobe bezstronna albo kogos innego z wordu albo nie wiem - kogos
        uczciwego! szkoda ze takich ludzi malo :-( staraj sie odwolac, nic Ci nie
        zalezy! nic nie stracisz, a zawsze mozesz chociaz miec kolejny egzamin nie na
        Twoj koszt :-) powodzenia
Pełna wersja