Gość: XxXxX
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.06.06, 21:40
Miałam dziś egzamin w Opolu i bardzo chcialabym się podzielić wrażeniami z
Innymi. Po wyjezdzie z ośrodka egzaminacyjnego miałam dość prostą trasę,ale
egzaminator juz w 3 czy 4 minucie jazdy wziął mnie na parking,aby sprawdzić
moje umiejętności z parkowania. Niedość,że wyznaczył ciasne miejsce oraz
zażyczył sobie korekty, to jeszcze stwierdził,że jak parkowanie poszło "tak
sobe" to miałam zawrócić "na trzy"....na parkingu-myslałam,że mam wjechać
pomiędzy 2 pojazdy i wykonać ten manewr, no ale było inaczej, mimo ciasności
dałąm radę. Następnie trochę dużych krzyżówek i do centrum. I tam się zaczęło
to, co zadecydowało o wyniku mojego egzaminu. Jadąc drogą jednokierunkową
miałąm udzielić pierwszeństwa innym. Jechałam baaaardzo powoli, za mną ani
przede mną nie było żadnych pojazdów, ale pan EGZAMINATOR stwierdził,że
wymusiłam pierwszeństwo. JA tylko nie za bardzo wiedziałam czy na psie, czy
na muszce czy może na wietrze.... NAjbardziej sięuśmiałam,gdy kazał mi się
przesiąść no i gdy pan Egzaminator wykonywał manewr cofania zrobił tak
wielką "Żabę" że aż się zapięłam w pasy.Chciałam dodać tylko, że nie użył
nawet hamulca-zagrożenia nie stworzyłam żadnego na jezdni. JEszcze lepsze
jest to,że pan Egzaminator chwalił mnie,że jeżdzę bezbłędnie technicznie,itd.
NAwet pytał,czy nie robiłam dwóch kursów...hehehehe gdzie tu jest
sprawiedliwość? Dodam jeszcze,że wracając do ośrodka pan Egzaminator zrobił
niezłe zamieszanie koło Okrąglaka, "wrył się innym na ich pas" bez
kierunkowskazu, bo mu się pas kończył....jaka szkoda....