Dodaj do ulubionych

Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy...

20.07.06, 21:39
Wątek raczej dla tych, którzy bój o prawko mają już szcześliwie za sobą i
ciagle na tym Forum siedzą (no właśnie, ciekawam ile takich osób jest)...ale
nie tylko dla nich :)

No właśnie...na Forum jest sporo osób, które przygodę z kursem i egzaminem
mają już za sobą...całkiem niedawno lub jakiś czas temu...sama do nich
należę :) I sama się ciagle sobie dziwię :)

Bo mimo, że teoretycznie powinni się cieszyć, że się od tego
niejako 'uwolnili' to ciągle do tego wracają i na forum piszą, doradzają,
pocieszają, wspierają, komentują, gratulują...

Zastanawiam się skąd ten sentyment no i chyba duża sympatia się bierze... ?

Czy to fakt, że taką przygodę przeżywa się (standardowo;) raz w życiu? Czy
może to, że to osobisty sukces, który zawdzięczamy tylko sobie? Czy może po
prostu miłe wspomnienia z jazd z instruktorem czy jego osobą? A może to tak
silne przeżycie, kosztujące w sumie nie mało nerwów, że dużo czasu musi minąc
zanim stanie się nam obojetne? A może w końcu to wielkie marzenie, które się
spełniło i dużo szcześcia w życie wniosło?

A może ktoś ma swoją teorię ?

PS. Wątek zastępczy na sezon ogórkowy ;P

pzdr
Obserwuj wątek
    • Gość: katrine Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 21:57
      ojej nawet nie wiesz jak ja ci zazdroszce bardzo chcialabym miec to juz za soba
      ale to wszystko dopiero sie zaczyna na dobre.... narazie jezdzilam sobie
      bezstersowo z instruktorem teraz juz zaczyam czuc ta presje i na sama mysl co
      bedzie przed moim pierwszym egzamniniem robi mi sie niedobrze.. co nie zmienia
      faktu ze uwielbiam jezdzic :) nawet jak wymuszam pierszensto czy popelniam inne
      błedy..:)
      • Gość: as Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.telpol.net.pl 20.07.06, 22:32
        nono, ja tez mam duzy sentyment, na ktory sie sklada wszytsko po trochu... mile
        wspomnienia chyba szczegolnie na to wplywaja, no i spotykanie instruktorow na
        drodze, ktorzy Cie milo pomachaja i sie usmiechna... wtedy przypominasz sobie
        wszytsko ;-) i mijanie jazd egzaminacyjnych - wtedy przypomina sobie swoj
        egzamin.... hehe sentyment ogromny :-)
        • queen-of-angels Pozdrawiam 'moją elkę' :))) 20.07.06, 22:41
          Gość portalu: as napisał(a):

          > no i spotykanie instruktorow na drodze, ktorzy Cie milo pomachaja i sie
          > usmiechna... wtedy przypominasz sobie wszytsko ;-)

          Buuu...a ja nie mogę spotkać mojej "elki" :( gdzie bym nie jeździła to jej nie
          ma...nooo, czarne korsiątko ze Sztaby...no pokaż się wreszcie :) chętnie się
          uśmiechnę ;)))

          > mijanie jazd egzaminacyjnych - wtedy przypomina sobie swoj egzamin...
          Dokładnie:) Jak widzę czerwoną korsę z żółtą cyferką to do razu mnie ciarki
          przechodzą i ogarnia mnie niesamowite współczucie dla biednego ludzika za
          kierwonicą...i staram się jechać tak, co by broń boże nie spowodować jakiejś
          niepewnej sytuacji czy wzrostu napięcia, bo i tak jest u granic
          wytrzymałości...a to dlatego, że sama pamiętam jak to było...i do końca życia
          nie zapomnę tego byle-kola-z-sejczento-z-kratką, który wrednie mi się wpychał
          jakby nie mógł sekundy poczekać i zachować bezpiecznej odległości...wrrrr

          pzdr
      • queen-of-angels Będziecie wracać na to Forum ? 20.07.06, 22:33
        Gość portalu: katrine napisał(a):

        > co nie zmienia faktu ze uwielbiam jezdzic :) nawet jak wymuszam pierszensto
        czy popelniam inne błedy..:)

        A właśnie...jak myślisz katrine ? Jak juz uporasz się z 't-y-m' (czego Ci z
        całego serca życzę :) - będziesz zaglądać na forum, mówić o swoich przeżyciach,
        opowiadać, dzielić się doświadczenami ?

        Czy już teraz masz serdecznie dość suchania o piątych podejściach, uwalonych
        łukach, trącanych pachołkach, latającym sprzęgle, wymuszonych pierwszeństwach,
        znikających zielonych strzałkach, godzinnych lewoskrętach, wrednych
        egzaminatorach i innych takich a co dopiero potem ;) ?

        A inni ?

        pzdr
        • queen-of-angels errata :) 20.07.06, 22:50
          queen-of-angels napisała:

          > Czy już teraz masz serdecznie dość >>suchania<<

          Sory, ale nie mogłam znieść tego widoku...<<słuchania>> być winno :)
          • Gość: katrine moje zdanie :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 23:49
            w sumie nie wiem jak to bedzie narazie jeszcze nie mam niczego dosc :), mysle
            ze pewnie kiedys po kilku latach tez bede do tego wszystkiedo podchodzic z
            sentymentem w sumie juz mi zaczyna byc przykro jak widze ze przedemna ktos
            przesiada sie i własnie konczy swoj egzamin zawsze w tej osobie mimowolnie
            widze siebie jakos tak .. :) ale narazie mam nadzieje ze sie naucze dobrze
            jezdzic a pozniej ze sprawiedliwie zostane oceniona, wcale nie chce zdac bez
            umiejetnosci chce dostac prawko dopiero wtedy gdy bede na nie zasługiwac i
            przeraza mnie wlansie to ze prawdopodobnie zadecyduje o tym szczescie lub jego
            brak
    • Gość: Daisy Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.06, 08:29
      Rzeczywiście, mam sentyment i to coraz wiekszy w miarę upływu czasu; od egzaminu (pozytywnego) minęły 2 miesiące a wcześniej nauka jazdy trwała w moim przypadku 9. Nie było łatwo, jazdy były dla mnie ciągłym pokonywaniem własnych ograniczeń - ale gdzieś, przez skórę czułam, że dam radę. I udało się! Miałam duże szczęście spotkać instruktora, który pomógł mi uwierzyć w siebie. A i egzaminatorzy (4 z 5) byli bardzo sympatyczni i dodawali mi otuchy. Teraz powoli odważam się na samodzielne jazdy i choć tremę mam okropną za każdym razem to traktuję je jak zadania do wykonania i udaje się.
      Pozdrawiam miłego Pana, który stracił cierpliwość gdy wyjeżdżałam z podporządkowanej!
      Nigdy nie było moim celem "posiadanie prawa jazdy", chciałam nauczyć się jeździć. Egzamin zakończył pewien etap "procesu szkoleniowego", ale on cały czas trwa i potrwa pewnie jeszcze długo. Dlatego pewnie, gdy skręcam w lewo mam w uszach głos instruktora "uwaga na tych z przeciwka" - i za każdym razem myślę o nim bardzo ciepło.
      Pozdrowienia dla szczęśliwych posiadaczy prawka; szerokiej drogi!
      • ecikp Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 21.07.06, 09:03
        Ja też mam sentyment do "tych dni". Dni początkowego stresu, pierwszego wyjazdu
        od razu na Puławską i lewoskrętu, następnych godzin jazd, gaśnięcia samochodu,
        manewrów i stresu egzaminacyjnego. Treaz, juz od pół roku pomykam codziennie
        sama i sprawia mi to ogromną przyjemność. Nauczyłam się samochodu, jego
        zachowań, wyczułam go. A na ulicy zawsze ustępuję "L-ce", bo wiem jak to
        jest "z tamtejm strony". A forum jest doskonałym źródłem informacji, które mi
        bardzo pomogło w tych dniach. Teraz staram się po prostu odwdzięczyć :)
        • naa123 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 21.07.06, 11:25
          Ja jeżdżę od trzech miesięcy. Zaglądam tutaj prawie codziennie, żeby poczytać o
          tym jakie ludzie mają problemy i czy są podobne do moich. Jak tylko mogę to
          dzielę się swoimi doświadczeniami tak jak jeszcze niedawno inni dzielili się
          swoimi ze mną. Naprawdę to formum bardzo mi pomogło i mam do niego sentyment. A
          swojej "eleczki" też jakoś nie mogę spotkać. Pozdrawiam
    • Gość: bandria Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.chello.pl 21.07.06, 17:28
      Sentyment czuję ogromny :) Do instruktora, z którym cały czas utrzymuje kontakt
      i jest jednym z niewielu ludzi z którymi mogę porozmawiać na różne tematy (te
      mniej prywatne i bardziej też). Jak widzę moją "eleczkę" to od razu mi raźniej.
      Do egzaminatora (z którym zresztą zdawałam dwa razy (za drugim razem zdane))
      dzięki któremu nie załamałam się po pierwszym niezdanym egzaminie. Niestety na
      ulicy go jeszcze nie spotkałam. A swoje oba samochody egzaminacyjne widziałam
      już kilka razy. Zawsze trzymam kciku za tych, którzy właśnie mają jazdę
      egzaminacyjną. Jak tylko mogę to zaglądam na forum, na którym wiele się
      dowiedziałam i nauczyłam.

      Pozdrawiam wszystkich, którzy mają to za sobą jak i tych którzy dopiero będą
      podchodzić do egzaminu.
    • tullia.blair Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 21.07.06, 17:36
      Queen, bardzo ciekawy wątek! :-))

      Ja właśnie u siebie też zauważyłam tendencję, że często wracam na to forum,
      choć teoretycznie ten cały młynek już mnie nie dotyczy...

      W moim przypadku chyba sprawdza się Twoja teoria, że przygoda z "prawkiem" była
      dla mnie na tyle absorbująca emocjonalnie, że jeszcze czuję się w pewnym sensie
      związania z placem manewrowym, WORDem, no i współtowarzyszami niedoli ;-))
      Czuję ogromny sentyment do "elek" oraz do próbujących je okiełznać biednych
      żuczków ściskających kurczowo kierownicę z paniką w oczach :-D

      Poza tym to forum jest po prostu takie... sympatyczne :-)

      Pozdrawiam!
      t.b.
      • owca_86 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 23.07.06, 13:26
        "Poza tym to forum jest po prostu takie... sympatyczne :-)"

        Fakt, jedno z najsympatyczniejszych forów Gazety W. Konkretne i nie w stylu
        wzajemnego obrażania się i za wszelka cene bronienia swoich racji (np. takie
        Bezpieczeństwo i inne). Po prostu bez niepotrzebnego pieniactwa:)

        pzdr
    • Gość: SebaLdz Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.07.06, 19:03
      Witam! Ja równiez mam sentyment do "L" wypatruje równiez tych egzaminacyjnych i
      widze siebie jak ja jeździłem. Egzamin miałem 3 miesiace temu a mimo wszystko
      nadal pamiętam swoją trasę.
      Pozdrawiam
      • Gość: WUJEK Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 01:58
        Ja mam przejechane 100.000 km po całej Polsce i Niemczech i też pamietam swoją
        trase do dziś hehe a we wtorek sie nią przejade xD
      • Gość: aga Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 17:10
        Ja egzamin zdawałam miesiąc temu, ale byłam tak masakrycznie zestresowana, że
        trasę egzaminacyjną pamiętam tylko urywkami! A sentyment do tej całej zabawy
        mam przeogromny! Tyle stresu, nerwów, momentów załamania, determinacji nie
        kosztowało mnie nic innego w życiu. A potem satysfakcja kiedy jedziesz sam(a) i
        słyszysz słowa pochwały od instruktora, i duma kiedy trzymasz w ręku wymarzony
        dokument! Nie do opisania! Tego wszystkiego nie można tak po prostu puścić w
        niepamięć i przejść nad tym do porządku dziennego!
        Teraz jak widzę "elkę" (obojętnie jaką) muszę chociaż zerknąć na instruktora i
        kursanta. To silniejsze ode mnie :) I czasem uśmiecham się pod nosem, jak
        wyobrażam sobie siebie za kierownica podczas kursu. Było super i mimo radości z
        posiadamia prawka trochę żałuję, że to wszystko już bezpowrotnie za mną.
        Pozdrawiam "świeżych" kierowców. Szerokiej drogi
    • queen-of-angels A wiecie o czym jeszcze pomyślałam... 21.07.06, 19:59
      Zdałam sobie sprawę, że uwielbiam czytać posty w stylu "Yyyyyeeeeaaaaahhhhh
      juuuuupppppiiii zzdddddaaaaałlłllam !" albo "Oderałem dzisiaj plastik - no to
      jaaaazzzzddddaaaa :))))" i inne w ten deseń...bije z nich taka fajna, szrzera
      radość...od razu wtedy śmieję się w duszy :)

      Albo te posty "Ile mam jeszcze czkać na to prawko, mówili że 14 dni a tu już
      15ty mija i nic! No dłużej nie wytrzymam!" - wtedy od razu przypominam sobie
      jak sama 3 miesiące temu klikałam z uprem maniaka na stronę Wytwórni, żeby
      sprawdzić czy czasem coś się nie zmieniło w przeciągu tych 15 sekund gdy nie
      patrzyłam :) i bombardowałam Panie z urzędu telefonami czy aby na pewno
      wszystko z moim prawkiem w porządku...No a potem jak stałam w kolejece i w
      końcu kartonik miałam już dla siebie :))))

      No i jeszcze pierwsza jazda (co prawda z bratem) bez "L" i mokre (dosłownie)
      portki przy wysiadaniu... ;))) Ale za to jaka duma i satysfakcja ;P

      Fajnie jest to sobie powspominać...i pośmiac się z samego siebie...dlatego tak
      lubię to Forum - między innymi dlatego, oczywiście ^_^.

      pzdr

      PS. Kiełkuje mi w głowie pomysł Forum Młodych Kierowców...myślicie, że
      cieszyłoby się zaintersowaniem...to byłaby taka 'kładka' między Prawem Jazdy a
      Bezpieczeństwem na drodze czy Auto-Moto ??

      A Pan Opiekun Szanowny - mógłby się jakoś ustosunkować? Dałoby się to załatwić
      i czy jest w ogóle sens ?

      pzdr
      • Gość: gangsta.eve Re: Forum Młodych Kierowców IP: *.e-wro.net.pl 22.07.06, 13:01
        Koniecznie!!! Na Auto-Moto nic takiego nie ma. Kiedyś było forum, na którym
        dziewczyny mowią o strachu przed jazdą, ale juz wyparowało(?).
        Queen, do dzieła!
        • queen-of-angels Ktoś jeszcze ewent. chętny ? Pomysły ? 22.07.06, 14:24
          Gość portalu: gangsta.eve napisał(a):

          > Koniecznie!!! Na Auto-Moto nic takiego nie ma. Kiedyś było forum, na którym
          > dziewczyny mowią o strachu przed jazdą, ale juz wyparowało(?).
          > Queen, do dzieła!

          No fajnie! Też mi czegoś takiego brakuje...

          Więc pozwolę sobie zapytać Was...odwiedzalibyście takie Forum?

          Pytam nie tylko Kobietki ale i Panów...moglibysmy powymieniać się wrażeniami z
          pierwszych jazd, podzielić obawami, przestrzegać, popytać, powspierać,
          doradzić, może jakieś porady techniczne co do osobistych (tu uśmiech w stronę
          Panów szczególnie - wiadomo, im to jakoś łatwiej przychodzi...choć nie
          zawsze ;P) a i czasem pogadac o pierdołach...

          Jakieś pomysły? Propozycje? Przyda się takie miejsce?

          pzdr

          PS. eve - wyczesany nick ;)
          • Gość: Annie Re: Ktoś jeszcze ewent. chętny ? Pomysły ? IP: *.ramtel.pl 23.07.06, 10:28
            Ja nieśmiało mogę zaporopononiwać Forum Przyszłych Kierowców www.kursant.net
            Jestem pewna że bez kłopotu uda sie tam wprowadzić osobny dział na babskie
            pogaduszki. Troszkę Pań już mamy wiec tylko trzeba podziałać. Ja deklaruję swoją
            pomoc i zapraszam na forum.
            • queen-of-angels Babskie pogaduszki ?! Neee.... 23.07.06, 11:13
              Gość portalu: Annie napisał(a):

              > osobny dział na babskie pogaduszki.
              Absolutnie nie o takie coś mi chodziło. Babkie pogaduszi to na Forum Kobieta,
              Uroda itp. albo w knajpie przy kawce...W ten sposób to można się tylko pogrążyć
              w stereotypie, że samochód to wyłącznie męska domena a babki sobie coś
              ubzdurały, że niby też mogą...blehhh...A po co to komu ? Chłopaki fajne są
              przecież... ;PPPP

              Chciałabym aby młodzi, niedoświadczeni, początkujący kierowcy (niezależnie od
              płci i przekonań ;P ) też mieli swoje miejsce a nie przemycali jakieś wątki na
              Prawie Jazdy, które i tak giną w gąszczu pytań o odbiór, pachołki czy światła...

              Ale może niepotrzebnie sobie coś ubzdurałam...

              pzdr

              PS. Miłej niedzieli :)
          • gangsta.eve Re: Ktoś jeszcze ewent. chętny ? Pomysły ? 23.07.06, 22:27
            queen-of-angels napisała:

            > Gość portalu: gangsta.eve napisał(a):
            >
            > > Koniecznie!!! Na Auto-Moto nic takiego nie ma. Kiedyś było forum, na któr
            > ym
            > > dziewczyny mowią o strachu przed jazdą, ale juz wyparowało(?).
            > > Queen, do dzieła!
            >
            > No fajnie! Też mi czegoś takiego brakuje...
            >
            > Więc pozwolę sobie zapytać Was...odwiedzalibyście takie Forum?
            >
            TAK!!!!!

            > Pytam nie tylko Kobietki ale i Panów...moglibysmy powymieniać się wrażeniami
            z
            > pierwszych jazd, podzielić obawami, przestrzegać, popytać, powspierać,
            > doradzić, może jakieś porady techniczne co do osobistych (tu uśmiech w stronę
            > Panów szczególnie - wiadomo, im to jakoś łatwiej przychodzi...choć nie
            > zawsze ;P) a i czasem pogadac o pierdołach...
            >
            > Jakieś pomysły? Propozycje? Przyda się takie miejsce?
            >
            ZAŁÓŻ FORUM I JE ROZKRĘCIMY
            > pzdr
            >
            > PS. eve - wyczesany nick ;)

            DA BLACK TALK IS MY BOO :D
            >
            • queen-of-angels Re: Ktoś jeszcze ewent. chętny ? Pomysły ? 23.07.06, 22:33
              gangsta.eve napisała:

              > ZAŁÓŻ FORUM I JE ROZKRĘCIMY

              Ok :) Chęci mam, wsparcie widzę też...bossssko :)
              Nadchodzący tydzień mam lekko urlopowy, ale od następnego zakręcę sie
              konkretniej koło tematu ;) <jupi>

              Póki co, mile widziane wszelkie komantarze i opinie !


              > DA BLACK TALK IS MY BOO :D
              ;))))

              pzdr
      • Gość: Ząb Trzonowy Re: A wiecie o czym jeszcze pomyślałam... IP: *.76.classcom.pl 27.11.06, 18:58
        > PS. Kiełkuje mi w głowie pomysł Forum Młodych Kierowców...myślicie, że
        > cieszyłoby się zaintersowaniem...to byłaby taka 'kładka' między Prawem Jazdy a
        > Bezpieczeństwem na drodze czy Auto-Moto ??
        A to znasz? www.forum.kursjazdy.pl/index.php
    • Gość: Annie Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.ramtel.pl 22.07.06, 13:51
      Coś w tym jest. ja też już od ponad pół roku śmigam sama. Ale lubie sobie tu
      zajrzeć poczytać czasem coś napisać. Ja też mam miłe wspomnienia z kursu
      utzrymuje kontak z ludźmi których poznałam na kursie i jakoś tak miło.
      Autko na którym uczyłam sie jeździć baardzo często widze, bo mieszkam dość
      blisko szkoły w której się uczyłam. Instruktora też widuje. Poza tym zwracam
      większą uwagę na tych co się uczą i zdają egzamin. Raz to widziałam dziewczynę i
      było mi tak żal bo stała na światłach przde mną. Chyba było po wszystkiemu bo
      dwa razy zgasł jej samochód przy ruszaniu pod górę. Mam ogromy sentyment i miłe
      wspomnienia. Teraz mam nowy cel odkładma na swoje własne autko :-) Mam nadzieje
      uda się.
      • Gość: Phil Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.aster.pl 22.07.06, 16:49
        Ja też już mam to za sobą ale będę się cieszył, jeśli w jakikolwiek sposób będę
        mógł komuś pomóc. Kiedy ma się dokument w kieszeni łatwiej w obiektywny sposób
        spojrzeć na pewne sprawy. Pozdrawiam Wszystkich mających egzamin przed sobą!
    • owca_86 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 23.07.06, 13:20
      Hah, pamiętam jak świeżo po otrzymaniu prawka miałam ochotę się wszystkim
      pochwalić[no..kurcze nie za często zdarza się taki sukces w stylu zdanie za
      pierwszym razem:-)], ale na to forum zaczęłam zaglądać troszkę później i przy
      okazji dzielić się swoimi doświadczeniami. Zdawałam nie całe 2 lata temu na
      starych jeszcze zasadach, dlatego teraz jakoś niewiele mam do powiedzenia jesli
      chodzi o nowe doświadczenia na kursach, ale wspomnieniami sie podzielę:)

      Bardzo miło wspominam swoja szkołę jazdy i kompetencję instruktora, zawsze jak
      widzę przejeżdżające "L" mojej szkoły - wracam myślami do swojego kursu - to
      była dla mnie świetna odskocznia od zajęć i stresów w szkole średniej -
      wykończona po zajęciach w LO, nie mogłam się doczekać następnej jazdy - miałam
      szczęście trafiając z wyborem szkoły i instruktora: od pierwszej godziny
      wciągnęłam się totalnie - jazda autem i wszystko co z tym związane stało się
      moją pasją:) mimo, że przed kursem nigdy nie "próbowałam" nawet uruchamiać
      autka rodzinnego;-)) Jazda autem stała sie dla mnie rozrywką, to takie świetne
      uczucie bycie kierowcą. Cały czas się uczę czegoś nowego na drodze, ale nie
      podchodzę do tego z niepokojem a z ciekawością. I o to powinno chodzić!:D Stres
      zabija wszystko:od humoru po zdolność kontrolowania sytuacji:)

      Mogę z pewnością przyznać, że zrobienie prawa jazdy jest jednym z większych
      osobistych sukcesów;) Bardzo dowartościowujące przeżycie. Ale chyba, jak już
      się ochłonie po tym wszystkim i popatrzy takim rozsądniejszym okiem, to dopiero
      samodzielna jazda jest nie lada wyzwaniem(szczególnie, jeśli z kulturą na
      drodze kiepsko u współuzytkowników dróg) [co tam taki egzamin heheh].

      PZDR. Mało korków i szerokiej drogi!:o)
    • Gość: adi Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.asta-net.com.pl 28.07.06, 09:55
      Ja mam prawko już od kwietnia. Przejechałem maluszkiem ponad 1000km:) Zdałem
      egzamin za drugim razem. Też często zaglądam na to forum - praktycznie
      codziennie. Z jednej strony to chyba sentyment, a z drugiej...? Wiem jak się
      można zestresować na egzaminie, jakie numery walą egzaminatorzy (szczególnie
      byli wojskowi i zomowcy), jakie jest podejście do zdających. Sam to przeżyłem i
      jeśli moje doświadczenia moga komuś chociaż odrobinkę pomóc to z chęcią się nimi
      dzielę:)
    • Gość: bueheheh Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.net.autocom.pl 02.08.06, 17:23
      Prawo Jazdy to nie zabawa!

      No chyba, że dla Ciebie...skoro aż pięć razy zdawałaś...musiałaś się przy tym
      nieźle ubawić.

      Tylko nie szkoda kasy Ci było?

      Pozdr.
      • queen-of-angels Z dedykacją... 02.08.06, 20:34
        Gość portalu: bueheheh napisał(a):

        > Prawo Jazdy to nie zabawa!
        >
        > No chyba, że dla Ciebie...skoro aż pięć razy zdawałaś...musiałaś się przy tym
        > nieźle ubawić.
        >
        > Tylko nie szkoda kasy Ci było?

        "Nigdy nie kłóć się z idiotą. Sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona
        doświadczeniem."


        więc tylko pozdrawiam
      • Gość: Marysia Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 20:36
        A Ciebie co ugryzło??? Nawet nie wiem jak si.e do Ciebie zwracać ironiczny
        typku, a czy to takie złe że ktoś nie wstydzi sie przyznać, że zdał za 4, 5 czy
        kolejnym razem?! A TY zapłaciłeś za pozytywny wynik egzaminu, czy taki geniusz
        z Ciebie? Nawet jesli taki mistrzu to brak Ci zupełnie kultury, może przerzuć
        sie na Auto-Moto lub na inne forum co sie będziesz tak marnował na forum dla
        takich którzy Ciebie tylko denerwują, szkoda nerw - tyle sytuacji w życiu nas
        denerwuje, po co sobie fundować niepotrzebnie stresy?!
        Zanim kogoś obrazisz zastanów się, zresztą co z Ciebie za człowiek - obrażasz
        bo ani nie jestes zalogowany, ani nie masz normalnego nicka, łatwo krytykować
        bedać "niewidzialnym", spotkajmy się to skrytykujesz mnie patrząc mi w oczy,
        ciekawe czy wystarczy Ci odwagi idealny Egoisto.
        Pozdrawiam
        • Gość: tak to znowu ja Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.net.autocom.pl 04.08.06, 19:55
          nie krzycz na mnie - nie musisz swoich frustracji z nie zdanych egzaminów
          wylewać na kogoś tylko dlatego, że jest realistą - nie zachwycam się byle
          pierdołą - a prawo jazdy jest czymś poważniejszym niż "szczęśliwe zdanie"
          egzaminu - to jest sprawdzian wiedzy na temat przepisów, posługiwania się autem
          i tego czy ktoś jest gotowy na wypuszczenie go na drogę - to, że ktoś się
          postarał i był na tyle kompetentny, aby zdać za pierwszym podejściem (a wcale
          nie uważa się za mistrza kierownicy, tyko zastosował się idealnie do
          wszystkiego na egzaminie , czego go uczono) nie znaczy, że zaraz zapłacił - nie
          nawidzę takich ludzi, którzy tak myślą - no proste: zdał, więc pewnie zapłacił,
          albo mu się fuksło - to chyba w Waszym przypadku by tak było, jeśli tak myślicie

          moim zdaniem, raz może się zdarzyć oblanie, ale ileż można razy dochodzić do
          teto, co było źle - to tylko prawdziwe tłumoki nie kapują po pierwszej porażce,
          co źle zrobili i dalej oblewają...na takich nie ma pozytywnych słów
          • pontus_euxinus ostrzegam 04.08.06, 20:02
            Ostrzegam...

            * Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców.
            * Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją poza forum.

            zrodlo:
            forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
            • Gość: Marysia Re: ostrzegam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:31
              To Ty pierwszy naskoczyłeś na ludzi z forum. Ja, ani żadna ze znanych mi z tego
              forum osób nie uważa, że każdy człowieczek, który zdał za pierwszym razem
              musiał zapłacić i nie kazda z takich osób ma problem z woda sodowa po odebraniu
              prawka. Moja przyjaciólka zdałą za pierwszym razem i dobrze jeżdzi, czego nie
              moge powiedzieć o moim koledze niestety. Przepraszam, że zasugerowałąm że
              mogłeś zapłacić, ale analiza Twoich mało kulturalnych wypowiedzi mnie do tego
              skłoniła, masz rację faktycznie nie powinnam Ciebie o to podejrzewać, nie znam
              Ciebie. Miło, że z tego co wnioskuję nie jesteś za łapówkami. PRZEPRASZAM za
              obrażliwą sugestię. Jednak nie wolno Ci wyzywać i obrażać ludzi, którzy z
              różnych powodów nie zdają egzaminu za 1 razem. Ja zostałąm za wcześnie
              skierowana przez mojego instruktora na egzamin, nie bedadz gotową i nie majac
              za sobą podstawowych 30 godz jazdy. Wiem, że moj stary instruktor żle mną
              pokierował i dlatego 2 razy miałąm w plecy, a reszta , no cóz jak mówili
              egzaminatorzy wszystko dobrze tylko brak pewności siebie. Nie wolno Ci od razu
              wyzywać od najgorszyk tumanów ludzi takich jak ja. Gratuluję pewności siebie,
              ale nie wiesz jak ja jeżdże i jaki mam poziom IQ, a zapewniam Ciebie ze wyższy
              od tumana i to znacznie. Nie czekam na przeprosiny, ale skoro nie podoba Ci sie
              forum to nie wchodż tutaj wiecej, proponuję inne forum np Auto-Moto. Nikt
              Ciebie nie zmusza do słuchania o problemach innych przyszłych kierowców.
              Pozdrawiam
              • pontus_euxinus Re: ostrzegam 04.08.06, 22:39
                Gość portalu: Marysia napisał(a):

                > To Ty pierwszy naskoczyłeś na ludzi z forum.

                Czy ja naskoczylem? Ja ostrzeglem tylko...

                PS: jesli odpisujesz zacytuj post na ktory odpowiadasz [Gość portalu: Marysia
                napisał(a): bla bla bla ] Dziekuje:)
                • Gość: Marysia dziękuję za pouczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 23:38
                  pontus_euxinus napisał:

                  > Gość portalu: Marysia napisał(a):
                  >
                  > > To Ty pierwszy naskoczyłeś na ludzi z forum.

                  To słowa skierowane do osobnika o zmiennych nikach, ostanio pisał jako "tak to
                  znowu ja"
                  >
                  > Czy ja naskoczylem? Ja ostrzeglem tylko...

                  Osoba do której były skierowane te słowa wie, że to do niej, absolutnie nie są
                  to słowa do opiekuna forum, który ma ostatnio pełne ręce roboty, ehhh
                  >
                  > PS: jesli odpisujesz zacytuj post na ktory odpowiadasz [Gość portalu: Marysia
                  > napisał(a): bla bla bla ] Dziekuje:)


                  Panie pontus_euxinus dziekuję za pouczenie, będę się stosowała.

                  Przepraszam jeszzce raz za przeoczenie wynikajace z mojej spontanicznej chęci
                  szybkiej polemiki, obiecuję wyrażać się konkretniej, cytować i zachowywać
                  zasady etykiety, ale walczyć słowem z wrednymi forumowiczami i tak będę ;-D
    • Gość: zziutka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 09:23
      Ja wczoraj, tj 4.08 zdałam za pierwszym razem na Powstańcow....i juz mi jest
      przykro, że skończylam caly kurs i cała ta zabawe....ale i tak nadal tu będe
      przychodzic....zagladac...i dalej sie ksztalcic...bo czlowiek uczy sie cale
      zycie.... A najbardziej mi szkoda tego, ze juz nie spotkam sie z instruktorem...
      • Gość: juzek Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 12:42
        przykro ci? ja juz pod koniec mialem dosc instruktora, jego pieprzenia i jego widoku, wiec sobie zdalem i juz nie musze chodzic na kosztowne spotkania z nim.
      • Gość: zziutka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 16:18
        Szkoda mi bo cos poczulam do instruktora i do niego tesknie...i tesknie do jazd
        i do tej calej nauki.... i sadze, iz bede tu zagladac jeszcze dluuuugo....nawet
        po odbiorze magiczny plastyk.....no ale coz.....sentyment bedzie, a poza tym za
        3 latka sama zostane instruktore...he he
    • Gość: Annie Odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 10:13
      Ja już jest 2,5 tygodnia po egzaminie a nadal odwiedzam te wszystkie fora itp.
      Ja się nawet zakochałam we własnym instruktorze, bo jest cudowny :) I tęsknię za nim, ale egzamin zdałam od razu, więc teraz już się z nim nie widuję... Na jazdach myślałam tlyko jakby tu go zerwać, i nawet nie zauważyłam kiedy wiedza kierowcy sama wchodziła mi do łowy w tej cudnej atmosferze...
      • Gość: zziutka Re: Odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 13:15
        Miałam to samo. Super atmosfera, rozmowy na różne tematy, a w międzyczasie coś
        na temat ruchu drogowego....i egzamin za pierwszym razem zdany. Widzę, że nie
        jestem jedyna z tym, że zakochałam sie w instruktorze....smutno mi...
        • Gość: Marysia Re: Odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 13:32
          nie smutasaj się, czasem tak nas zycie zaskakuje... Wiem, że Ci cieżko ale ja
          wierze że wszystko w życiu ma jakiś cel, często rozumiemy go dopiero po latach.
    • Gość: zziutka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 14:02
      Marysiu wiem, że to ma jakiś sens....ale z każdym dniem, chwilą odkąd widziałam
      go po raz ostatni jest coraz gorzej i gorzej....MAm nadzieję, że jak już sama
      będę jeździć to mi przejdzie, ale to jeszcze jakieś dwa,trzy tygodnie muszę
      poczekać. A najgorsze jest to, że był moment, kiedy już mi wszystko przeszło, a
      teraz wróciło ze zdwojoną siła ( o ile nie wieksza). Próbuje czytac posty tych
      dziweczyn, które wiedzą, że duża cześć instruktorów to podrywacze i trzeba o
      nich zapmnieć. Ale mój nie jest super przystojny... i wątpie żeby miał powodzeie
      u swoich kursantek. Jednak ten sentyment do tej całej zabawy zostanie jeszcze
      dłuuuugo....:-(((
      • Gość: Marysia Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 22:23
        Próbuje czytac posty tych
        > dziweczyn, które wiedzą, że duża cześć instruktorów to podrywacze i trzeba o
        > nich zapmnieć. Ale mój nie jest super przystojny... i wątpie żeby miał
        powodzei
        > e
        > u swoich kursantek. Jednak ten sentyment do tej całej zabawy zostanie jeszcze
        > dłuuuugo....:-(((


        Ehhhjak ja wiem o co teraz przeżywasz. Nie słuchaj i nie czytaj wszystkiego,
        nie popadaj w skrajności. Ja kiedys też myslałam stereotypowo, ale tak nie
        wolno bo krzywdzi sie nie tylko innych ale i siebie... Nie kazdy instruktor to
        podrywacz, zboczeniec, wredny typ. To przecież normalni ludzie, maja uczucia,
        szkukają celu w życiu i też jeśli są wolni partnerki. Ludzie najwiecej czasu
        spedzaja w pracy lub w szkole i tam w środowisku w którym się znajdują
        najczęściej znajdują kolegów, partnerów życiowych. Ludzie negują instruktorów i
        wymyslają niestworzone historie, czasem, a czasem piszą szzcerą prawdę. Ludzie
        są różni i nie ważne czy są prawnikiem, nauczycielem, aktorem, muzykiem itd...
        czy instruktorem, ważne jest to jacy są. Jeśli ktoś jest luzakiem, podrywaczem,
        czy też wiernym i rozważnym człowiekiem to za to Go chyba lubimy. Współczuje
        tym którzy oceniaja ludzi tylko po grubości portfela, urodzie czy też
        wykonywanym zawodzie.
        Instruktorzy to normalni ludzie, tacy jak my z humorkami,mają rodziny, mają
        dzieci, bawią się, czasem denerwuja na kursantów, a czasem po zakończonym
        kursie utrzymują z nimi kontakty, to normalne. Serdecznie wszystkich
        instruktorów chciałąbym pozdrowić!
        • pontus_euxinus Re: to nie to forum 06.08.06, 22:58
          o sprawach sercowych dyskutujemy na innych forach.
          prosze nie odbiegac od watku glownego zwiazango z _prawem_jazdy_.
      • Gość: Daisy Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 09:46
        A ja też tęsknię! I też mi brakuje!
        Minęły dwa miesiące jak odebrałam prawko, wyjeździłam ponad tysiąc km
        ale bardzo dobrze pamiętam to poczucie bezpieczeństwa, jakie daje
        świadomość że obok siedzi Ktoś, kto ma dodatkowy hamulec.(i lusterka)
        I może nie o osobę konkretnego instruktora tu chodzi.
        Naukę jazdy i egzaminy wspominamy dobrze i coraz lepiej bo należą do przeszłości, ... no i ten pozytywny wynik egzaminu...

        Powodzenia i dobrych wspomnień!


        • Gość: zziula Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 14:15
          Wczoraj widziałam swoja eLke i znowu mi sie przypomniało jak to sie samemu
          jeździło...ehh ale było fajno... Takie głupoty odchodziły w samochodzie, że
          teraz można płakać ze śmiechu...he he szkoda, że to już koniec......bo egzamin
          zdany i teraz czekam na plastik...
    • Gość: miki Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 11:21
      Ja jestem w trakcie robienia kursu i powiem wam ze prawo jazdy to najlepsza
      przygoda w moim zyciu!!!Jak widze moja elke na miescie to az mi sie cos robi :)
      az nie chce myslec co zrobie gdy juz zdam egzamin??w sumie to nawet sie nie
      przejme jesli nie zdam bo nei ma tego zlego co na dobre by nie wyszlo(lekcje
      doszkaljące u mojego przystojnego super instruktora:)
    • magda0777 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 26.11.06, 22:46
      Ja też z tych co mają to wszystko za sobą.
      Teoretycznie uwolniłam się od robienia prawka i już je mam, ale nadal przeżywa
      egzamin. Stres nieporównywalny z niczym.
      Inna sprawa, że umiejętności nabywa się całe życie, więc rady na dobry początek
      sa jak najbardziej wskazane.
    • Gość: Ząb Trzonowy Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.76.classcom.pl 27.11.06, 18:54
      Ja należę do tych, o których piszesz (tzn. jestem szczęśliwie po - od 18 marca) :]
      A dlaczego zaglądamy tu? Może przyjemnie jest popatrzyć na "męki", które mamy
      już za sobą...?
    • Gość: Promy Czek Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 22:11
      Ja też tu lubię siedzieć i gadać z tymi co to jeszcze mają za sobą, bo po
      prostu dla mnie to była taka mordęga z tym całym zdawaniem i tak piekielnie
      zazdrościłem tym co to już mają za sobą i tak ciągle doradzają i w ogóle, że
      teraz jak już zdałem to daje mi diabelną satysfakcję czytanie tych wszystkich
      którzy prawka jeszcze nie mają, niedawno oblali i się martwią że znowu egzamin
      i czy się na czymś nie potkną albo czy egzaminator nie będzie wredny :> Hehe
    • Gość: Nina Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 16:59
      12.12.2006 zdałam za pierwszym podejściem pierwszy odruch radość i nie dowierzenie a teraz mam "doła" że poszło za łatwo i za prosto i został jakiś żal że to już za mną !!! Teraz będę zazdrościć tym co dopiero zaczynają :)
      • artistry1 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 18.12.06, 07:28
        Ja przez lata tlumaczyłam mojemu M że jak widzi L-kę to niech póści niech się
        nie stresuje, bo może ten ktoś siedzi po raz 1-wszy za kółkiem. I kiedyś będę ja
        jechała w takiej i ja to będzie mnie stresowało stresowało.Fakt jeżdziłam l-kę,
        wyjeżdziłam godziny zdałam egzamin i teraz mam straszny sentyment i zawsze
        puszczam l-eczki. Niech się ludzie uczą bez stresu:))
        • Gość: xz Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.chello.pl 18.12.06, 13:29
          Ja też mam sentyment do L-ki ale najwiekszy do pana instruktora :) i nie wiem co bylo lepsze zdac za 1 razem (tak jak to sie stalo) czy chodzic do niego na dodatkowe lekcje he he!!!
          • Gość: paula Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.adsl.net.t-com.hr 18.12.06, 13:45
            ..... i jeszcze jedna z sentymentem do L-ki, do tego forum, a nade wszystko do
            pana instruktora, ktorego czasami widze w miescie (najczesciej w drodze do
            pracy) i co tu duzo mowic, krew mi mrozi w zylach.
            Mozecie mowic, co chcecie, mam meza, ktorego za nic na swiecie bym nie
            zdradzila z jednym malym wyjatkiem (moj instruktor jazdy). MOze mi kiedys
            przejdzie:), ale na razie jest tak jak jest, od dluzszego czasu jestem
            oczarowana tym facetem i pomoc sobbie nie moge, ot co!
            • Gość: donka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 15:06
              Ja tydzien temu zdałam egzamin za drugim razem i na poczatku wielka radosc
              niedowierzanie,a na drugi dzien taki ogromny smutek taaka jakas pustka ze to
              juz koniec ,koniec tego oczekiwania na akzda jazde ,koniec tej wspanialej
              atmosfery panujacej w L ,koniec flirtowania z instruktorem ,ktory byl taka
              przystojny ze do tej pory jak go widze to wymiekam!!!Moze to glupio zabrzmi ale
              chyba bym sie lepiej psychicznie czuala gdybym nie zdaal tego egzaminu a
              chodzila na kolejne doszkalajace i miala ten sens w zyciu jakim byly jazdy!!:(:
              (:(:(:(:(
              • Gość: olka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.chello.pl 18.12.06, 15:28
                ciekawa jestem jednej rzeczy ile kursantek oprocz mnie zauroczylo sie w "moim"
                instruktorze!!! Czy oni zdają sobie z tego sprawe.....
                • Gość: tom884 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 16:01
                  Ale chyba można sie z nim spotkac także w innym miejscu niż auto...
            • Gość: gina Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.07.07, 19:41
              Też jestem zauroczona moim instruktorem,choc egzamin zdałam 3m-ce temu za
              pierwszym razem.
    • Gość: queen Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 14:43
      Ha ha, ale się uśmiałam z tego wątku... Zwłaszcza jak czytam o tej miłości do
      instruktorów! Ale jak ktoś pisze,że wolałby oblać egzamin, żeby jeszcze spotkać
      swojego instruktora, to po prostu nie mogę... Oblanie egz wcale nie jest
      przyjemne (właśnie czekam na 2 termin:(
      • Gość: linia frontu Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 16:44
        był lepszy, tylko zarchiwizowany:(, o pycha ciachach, takich do schrupania w
        sekundę:P... też się nieźle uśmiałam...
        • Gość: linia frontu Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 16:56
          A, dodam, że takie ciacha to się ogląda przez szybę w cukierni, na którą nas
          nie stać :). Ale to w zasadzie brak empatii, a wątek sympatyczny :), pewnie
          jak/jeśli zdam egzamin też tu będę siedzieć i wspominać.
    • Gość: paulinka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.nsm.pl 13.01.07, 12:37
      Prawko szcześliwie zdałam miesiąc temu i sentyment pozostał ogromny.
      Szczególnie, gdy widze "L"ki na egzaminie. Cały kurs wspominam szczególnie,
      poniewaz nie tylko zostałam posiadaczką uprawnien, ale i szcześliwą kobieta,
      która w osobie instruktora znalazła "druga połówkę". Najzabawniejsze jest to ze
      to "pan instruktor" poderwał mnie:)Oznacza to, ze caly czas korzystam z
      samochodu, na ktorym uczylam sie jeździc. Juz bez "L" na dachu. Tylko czasem
      musze przystopowac mojego mezczyzne, ze juz nie musi miec nog na dodatkowych
      pedalach:)
      Na forum zagladalam w czasie kursu i teraz tez - milo bylo i jest miec
      swiadomośc, ze nie tylko ja przez to przechodzilam;
      • Gość: vcv Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 13:48
        no jak zdam to zapewne też będę mieć sentyment
        ale teraz marzę tylko o tym żeby jak najszybciej zdać ten egzam
        nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ot tak sobie wziąć kluczyki z szafki,
        papiery, wsiąść do auta i po prostu pojechać, a nie ciągle prosić "weż mnie
        fader zawieź"
        jazda w eLce jest faktycznie dużą frajdą, już teraz miło to wspominam, tylko
        gdyby na tym się kończyło, bo wizja egzaminu za 2 tygodnie mnie przeraża... bbrr
        jeszcze gdybym choć go zdała! a jak nie zdam.. następne półtora miecha czekania :(
        • mozetenloginjestwolny Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 20.01.07, 20:31
          faktycznie, jakos nigdy na to nie zwrocilem uwagi ze mam taki sentyment do tego
          calego zamiesznia z prawkiem ;] Pomimo ze jezdze juz jakies 2,5 roku i
          przejechalem 20k km odwiedzam regulanie to forum i jednej strony wspolczuje
          ludziom ktorzy sie mecza a z drugiej zazdroszcze bo to naprawde fajne czasy
          byly. Ktos wspomnial o tym, ze pamieta swoja trase egzaminacyjna. Ja oczywiscie
          tez, co wiecej czesto nia jezdze i nie raz sie usmiecham pod nosem na
          wspomnienie moich drobnych bledow, moich trzesacych sie nog i wzburzonego glosu
          egzaminatora "jeszcze jeden taki blad i bedzie koniec" :D

          pzdr
          • Gość: driver Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:11
            A ja rzygam już kiedy słyszę 'prawo jazdy'. Chętnie olałbym w cholerę tę całą 'zabawę'! Mam tego dosyć, jak pomyślę że znów będe musiał isć na ten pieprzony egzamin cisną mi się na usta słowa których nie przytoczę bo moj post natychmiast zoastałby skasowany.
            • Gość: WUJEK Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 01:52
              a ja właśnie tak zaczałem z rzozrzewnieniemm czasy kiedy to prawko robiłem ( a
              jutro mijaja rowno 3 lata od 1 jazdy z panem instruktorem) :))) wspominac..i
              dlatego we wtorek rano jade sobie swoim autkiem do Skierniewic tam gdzie
              zdawalem pojezdzic sobie jeszcze raz..jak pan bog przykazal i popatrzec na auta
              z litera ,,L'' ;)
          • Gość: aga Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 18:52
            Ja codziennie jadąc do pracy i z powrotem przejeżdżam obok WORDu. Dokładnie za
            każdym razem (czyli 2 razy dziennie) przypomina mi się mój egzamin i
            nieszczęsny wyjazd na miasto, kiedy to przez trzęsącą się lewą nogę zgasł mi
            samochód. Ku swojemu zaskoczeniu egzamin zdałam. Było to zaledwie miesiąc temu
            i być może dlatego tak dobrze to pamiętam i cały czas wspominam. Chociaż
            podejrzewam, że srebrny nissan micra z "L" na dachu i niebieskim numerem 14 na
            boku oraz brodata twarz pana egzaminatora pozostaną długo w mojej pamięci.
    • eliza_dm Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 22.01.07, 17:31
      egzamin na prawko byl najgorszym egzaminem mojego zycia (nawet studia mi tak ie
      daly popalic). Prawko mam juz 10 lat i za nic w swiecie nie chcialabym zdawac
      raz jeszcze, a to nie za sprawa przepisow tylko egzaminatorow i tych gamoniow
      ktorzy ucza na kursach wszystkiego tylko nie jak sie jezdzi. Dobrze, ze moj
      ojciec wzial mnie w swoje rece i kazal mi jezdzic bez prawka naszym 16 letnim
      wartburgiem. Fakt tylek mnie bolal ale do dzis wspominam z sentymentem jak
      prawie jechalam na dwoch kolach.
      • Gość: tom884 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 20:05
        Ja jakos źle wspominam prawo jazdy :/ Przede wszystkim z powodu straconych
        pieniędzy (trzeba przyznac ze było ich sporo),ciesze sie ze mam to juz za sobą:)
        ale mimo to dalej wchodze na to forum chociaż egzamin zdalem 2 miesiące
        temu.Pozdrawiam.
    • Gość: as678 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:13
      no faktycznie... coś w tym jest...
    • Gość: ja Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 17:12
      sentyment... i to duży!
    • no-comments Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 11.06.07, 17:17
      queen-of-angels napisała:

      > No właśnie...na Forum jest sporo osób, które przygodę z kursem i egzaminem
      > mają już za sobą...całkiem niedawno lub jakiś czas temu...sama do nich

      > należę :) I sama się ciagle sobie dziwię :)

      Mnie dziwiło kiedyś, kiedy jeszcze byłam po tej drugiej stronie, kiedy końca
      tego wszystkiego nie było jeszcze widzieć i wydawało mi się, że szybko ostygnę z
      tych emocji i szybko przejdę nad tym do porządku dziennego a forum tak po prostu
      opuszczę niezauważenie i już, a jednak wciąż tu tkwię:)

      > Zastanawiam się skąd ten sentyment no i chyba duża sympatia się bierze... ?
      >
      > Czy to fakt, że taką przygodę przeżywa się (standardowo;) raz w życiu?

      Myślę, że to podstawowy powód - tylko raz w życiu wsiada się poraz pierwszy za
      kółko (każdy następny, nawet wtedy gdy przerwaliśmy kurs i znów go zaczynamy -
      to już takiej chwili gdy poraz pierwszy wsiadamy za kółko nie będzie:D)

      Czy
      > może to, że to osobisty sukces, który zawdzięczamy tylko sobie?

      Aj chyba nie tylko sobie, sami nigdy w życiu byśmy nie nauczyli się jeźdić, do
      tego jednak potrzebny jest instruktor, albo nawet kliku;) albo przynajmniej auto
      brata czy kogoś znajomego - sukces jest nasz ale jeszcze ktoś ma czasem w tym
      udzial, choćby ktoś kto nas wspiera (pokłony dla forum) itd.

      Czy może po
      > prostu miłe wspomnienia z jazd z instruktorem czy jego osobą? A może to tak
      > silne przeżycie, kosztujące w sumie nie mało nerwów, że dużo czasu musi minąc
      > zanim stanie się nam obojetne?

      Albo jedno albo drugie, albo i jedno i drugie - w zalezności od sytuacji. To
      chyba to pomieszanie sprzecznych uczuć - radości z jeżdzenia (mam czasem
      wrażenie, że na forum wchodzą przede wszystkim osoby, które to jeżdzenie
      kochają, które nim zyją, dla których prawko to nie tylko ta godzina spędzona w
      aucie na jeździe z instruktotorem, ale i każde skrzyżowanie, które mijamy
      wracając z pracy czy szkoły, na którym wciąż bez końca obserwujemy ruch uliczny,
      podziwianie mijanych prościutko zaprakowanych samochodów pod blokiem, poraz
      setny studiowany Kodeks, i ta niemożność oderwania wzroku od innych eLek i
      ciągła tęsknota do jeżdzenia, jeżdzenia i jeżdzenia... (no dobra może to tylko
      ja tak mam;D).... ta radość z jeżdzenia połączona z mnóstwem straconych nerwów,
      nieprzespanych nocy gdy coś nie idzie, stresu przed egzaminami, czy przed
      jazdami, świadomość poświęcanych i zawalanych dla prawka innych spraw i tego, że
      to coś więcej niż nauczyć się pływać bo wsiadajać do auta będziemy
      odpowiedzialni również za innych. Zbyt dużo uczuć, emocji i sprzecznych myśli,
      no i tych wiele godzin sppędzonych z instruktorem, z ktrym się czasem w końću
      zżywamy (albo i nie;).
      Tego wszystkiego się nei da łątwo wymazać, łątwo zapomnieć, łatwo przejśc nad
      tym do porządku dziennego, zwłaszcza że bardzo często ta cała przygoda z
      prawkiem trwa przecież miesiącami, a im więcej nerwó i radości w to włożymy tym
      bardziej to przeżywamy, bardziej cenimy i pamiętać będziemy na długo.

      A może w końcu to wielkie marzenie, które się spełniło i dużo szcześcia w życie
      wniosło?

      Pewnie tak, czasem spełnienie marzeń, czasem przekroczenie włąsnych granic,
      chociaż to nei zawsze musi być jakieś wielkie marzenie z dziecinstwa. Czasem to
      może być tak, że zaczynamy robić kurs bo prawo jazdy jest nam po prostu
      potrzebne, a kiedy wsiadamy poraz pierwszy do auta to zakochujemy sie w tych
      mechanizmach i nawet jeśli nigdy wczesniej nas samochody nie interesowały -
      nagle uświadamiamy sobie, że nie potrafimy bez tego żyć.

      A mnie się wydaje, że oprócz tego to jeszcze świadomość, że na egzaminie to
      wszystko się nie końćzy, że potem zaczyna się koljeny etap nauki, często
      trudniejszy (bo samodzielny), czasem wymagajacy od nas jeszcze większej
      odporności psychicznej gdy juz sami wyruszymy w drogę i nei będzie miejsca na
      głupoty jak na kursie (gdzie najgorsza wpadka mogla się skońćzyć co najwyżej
      gniewem instruktora i otrąbieniem przez innych kierowców), tym razem jesteśmy
      juz zdani na siebie, moze po prostu chcielibyśmy jeszcze trochę pojeździć tak
      bez większych konsekwencji;)

      Pozdrawiam wszystkich tęskniących:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka