queen-of-angels
20.07.06, 21:39
Wątek raczej dla tych, którzy bój o prawko mają już szcześliwie za sobą i
ciagle na tym Forum siedzą (no właśnie, ciekawam ile takich osób jest)...ale
nie tylko dla nich :)
No właśnie...na Forum jest sporo osób, które przygodę z kursem i egzaminem
mają już za sobą...całkiem niedawno lub jakiś czas temu...sama do nich
należę :) I sama się ciagle sobie dziwię :)
Bo mimo, że teoretycznie powinni się cieszyć, że się od tego
niejako 'uwolnili' to ciągle do tego wracają i na forum piszą, doradzają,
pocieszają, wspierają, komentują, gratulują...
Zastanawiam się skąd ten sentyment no i chyba duża sympatia się bierze... ?
Czy to fakt, że taką przygodę przeżywa się (standardowo;) raz w życiu? Czy
może to, że to osobisty sukces, który zawdzięczamy tylko sobie? Czy może po
prostu miłe wspomnienia z jazd z instruktorem czy jego osobą? A może to tak
silne przeżycie, kosztujące w sumie nie mało nerwów, że dużo czasu musi minąc
zanim stanie się nam obojetne? A może w końcu to wielkie marzenie, które się
spełniło i dużo szcześcia w życie wniosło?
A może ktoś ma swoją teorię ?
PS. Wątek zastępczy na sezon ogórkowy ;P
pzdr