Gość: Szczęśliwa
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.08.06, 20:24
To niesamowite uczucie, wysiąść z "L" oznaczonej "EGZAMIN" po 50 minutach
jazdy w mieście (OPOLE) i usłyszećod egzaminatora :"Egzamin zaliczony z
wynikiem pozytywnym". Tylko szkoda,że to tak siadło na psychikę,bo pan
Egzaminator ubliżał mi, upokarzał mnie, krzyczał, był przykry,
niemiły...Płakałam nie ze szczęścia,że mimo tego wszystkiego zdałam, lecz z
żalu,że tak mnie potraktował, ale jednak pokazałam na co mnie stać i że
jednak potrafię przez to przejść! 4 podejście nie cieszy, że jest plastik,
tylko cieczy, że już po i nigdy więcej nie odwiedzę WORDU...Pozdrawiam