Dodaj do ulubionych

Ci co zdali i już jezdza

IP: *.kolornet.pl 14.05.07, 08:29
Jak to jest, ten taki pierwszy raz:) samodzielny przez miasto?
Cały czas o tym myslę i mam takiego stracha, że chyba nie wsiade:)
Przyzwyczaiłam się, że zawsze ktos obok siedzi.Braliście sobie kogoś na ten
taki pierwszy kursik?
Podzielcie się swoimi przeżyciami.
Obserwuj wątek
    • renewalia1 Re: Ci co zdali i już jezdza 14.05.07, 09:38
      Najlepiej zacząć od razu jeżdzić samemu.
      Wiem to po sobie, jedziesz, jesteś skupiona, patrzysz na znaki.
      A jak ktoś z tobą jedzie to co chwila słyszysz:
      hamuj,wrzuć trójkę, czwórkę, uważaj itp,itd.
    • Gość: luckyLuke Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.chello.pl 14.05.07, 10:13
      Wczoraj wlasnie mialem dziewicza jazde, niespecjalnie po miescie, miasteczku
      raczej, ale bylo ok. Stracha oczywiscie, ze sie ma, bo nie ma juz nikogo obok,
      zeby wcisnal hamulec jak sie robi cos glupiego, ale cale szczescie
      prawdopodobienstwo takiej sytuacji po zdanym egzaminie jest dosc niskie.

      To czego mnie brakuje, to tego obycia, wyjezdzilem raptem 32 godziny podczas
      kursu, a to za malo, zeby spokojnie reagowac na to co sie dzieje (chocby na
      idiotow, ktorzy wyprzedzaja "na trzeciego"). Nawet pierwsze samodzielne
      parkowanie to niezle przezycie, ale to z gatunku tych pozytywnych (wszyscy
      zdrowi, nic nie uszkodzone hehe :)

      Nie byl to moj samochod, wiec tym bardziej bylem uwazny, obok mnie siedziala
      moja dziewczyna, ktora jezdzi bardzo dobrze i od paru lat, powiedziala mi, ze
      radze sobie bardzo dobrze :)

      Nastepne jazdy dopiero pod koniec maja, wtedy bede mial swoj samochod i wtedy
      bede jezdzil juz po Warszawie...wtedy dopiero bedzie...
      • Gość: nika Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.kolornet.pl 14.05.07, 13:29
        Ja w sumie wyjedziłam jakieś 60 godzin:) bo mi ciągle było mało.Objezdziłam
        prawie cały Kraków:).Egzamin zdałam spiewająco bo podeszłam do niego naprawde
        przygotowana ale jak patrze teraz na auto stojące w garazu i czekające kluczki
        to mnie ogarnia taka panika...:)ze nie wiem jak wsiade aby miec ten pierwszy raz
        za soba:).Napewno nie rzuce się zaraz na centrum, mam juz obmysloną trase gdzie
        pojade i nawet ze szczegółami zaplanowane jak zaparkuje, wycofam itp...boze jaka
        psychoza, umre chyba:))))
        • Gość: Linzy Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 13:49
          A do jakiej szkoly w kraku chodzilas i jaka mialas trase na egzaminie?
          Parkowanie,a jak luk na Koszykarskiej,sprawdzanie plynow,swiatel,jacy
          egzaminatorzy?Wiem,ze to watek dla tych co juz prawko maja,ale cenne informacje
          co do egzaminu by mi sie przydaly,wiec z gory dziekuje za udzielone
          odpowiedzi :)
          • Gość: tom Re: Ci co zdali i już jezdza IP: 83.168.75.* 14.05.07, 16:41
            dobrze jest jak juz tu koleżanka mówiła zaplanowac sobie trase pojade tu tu
            mam skrzyżowanie musze byc na tym pasie zeby skręcic tu i takie tam ja jak
            zaczołem jedzić jk kązdy miałem pietra na pierwszej jedzie a potem to już że
            tak powiem normalka
          • Gość: nika Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.kolornet.pl 14.05.07, 17:13
            Trase miałam na Hucie.Prakowałam może ze dwa razy, a łuk jak to łuk, ok, mi
            akurat on nigdy nie sprawiał kłopotu,bo wcale nie jest trudny.Sprawdzanie
            płynów, swiatel też luz ale....ze swiatłami może być roznie, bo jedni każa sobie
            pokazywać, inni kaza właczyć wszystkie jakie się da za pierwszym razem a jeszcze
            inni bez włączania każa pokazać, które gdzie się zapali.Trzeba się przygotować
            na rózne opcje.Ja miałam też to, żeby powiedzieć na ile metrów swiecą mijania i
            drogowe.
            Egzaminatorzy są rózni.Ja zdałam za 4 razem.Trzech miałam spoko a jedem to cham,
            ktory chyba musiał jakąs normę wyrobić z ulewaniem, bo nie wiem co bym zrobiła z
            góry było przesądzone, że mnie uleje i ciagle czułam presje.Potem się
            dowiedziałam, że nie znosi kobiet i dla niego kobiety powinny siedziec w domu
            przy garach i dzieci rodzic a nie robic prawo jazdy.
            To tyle.
            Powodzenia!!
            • Gość: Linzy Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 17:57
              Dziekuje :)
    • Gość: magda Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.05.07, 17:53
      kiedy otrzymałam prawo jazdy ( po 17 dniach )to jeździłam na początku z
      mężem ,żeby przyzwyczaić się znowu do swojego większego auta. Wyczuc go
      ponownie (przez cały czas oczekiwania na plasticzek nie jeździłam)Tak po kilku
      takich jazdach z mężem postanowiłam się odważyć sama. Córka proponowała mi że
      pojedzie ze mną ale ja nie chciałam. To miała być jazda samaodzielna. I taka
      była. Strach był ogromny, ale dałam sobie radę. Tak jak ktoś pisał trasę sobie
      w głowie obmyślałam i parkowanie także. Od tej pory już kilka razy sama
      jeździłam i chociaż stres nadal mam to nic sobie z niego nie robię i jeżdżę.
      Nie takie to straszne. Zobacz sama!!!!
      • Gość: nika Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.kolornet.pl 15.05.07, 07:52
        A jakie to duże auto masz?
        Ja mam Honde HRV i chyba to to jest dla mnie najwiekszym stresem:/
        Przyzwyczaiłam się do mniejszych aut.
    • patrycja.ros Ta piewsza jazda :)) 14.05.07, 19:33
      Witaj!!
      Prawko odebrałam 2 marca i w ten sam dzień postanowiłam odbyć swą pierwszą
      jazdę. No cóż mój ślubny postanowił mi towarzyszyć( dodam,iż nie był to
      najlepszy pomysł)!!!! Zasiadłam w fotelu ustawiłam lusterka i fotel i tu się już
      zaczęło - a dlaczego tak blisko się przysuwam- za blisko będzie mi nie
      wygodnie(dodam ,że jestem nie wysoką kobietką )Ruszam i słyszę sprzęgło i 2 no
      już :((((( cholerka - przecież wiem co robić!!! No to jedziemy wiem ,że będę
      skręcać w lewo powoli zmniejszam prędkość daje kierunek lewy i znów słyszę - za
      późno kierunek sprzęgło i redukcja na 2 iiiiiiii cholera mnie wzięła!!!!
      dojechaliśmy do pierwszego parkingu zaparkowałam autko i wyszłam.


      • Gość: nika Re: Ta piewsza jazda :)) IP: *.kolornet.pl 15.05.07, 07:53
        Ja juz zapowiedziałam mojemu, ze nie bedzie ze mna siedział obok, bo bedzie mnie
        stresowal i ,,wymądrzał się,,jak to facet.....Albo pojade sama albo wezme sobie
        kolezankę.
        • Gość: Beata Re: Ta piewsza jazda :)) IP: *.chello.pl 15.05.07, 08:35
          Moja historia:
          -21 marzec zdany egzamin
          -2 kwiecień odebrany dokument w wydziale komunikacji
          -5-6 kwiecień pierwsze jazdy z narzeczonym obok (koszmar !!!!!!)
          -7 kwiecień pierwsza samodzielna jazda po zakupy
          -11 kwiecień pierwszy raz pojechałam do pracy i długo to będę wspominać. Mieszkam na Ursynowie a pracuję przy Placu Szembeka, do pracy jeżdżę trasą siekierkowską, za pierwszym razem pomyliłam się i dojechałam do Rembertowa ;-)))) ale to był pierwszy i jedyny raz.
          -1-3 maj samodzielny wyjazd do Ciechocinka i z powrotem 220 km w jedną i tyle samo w drugą, piękna sprawa.

          Samemu, samemu i jeszcze raz samemu trzeba jeździć gdy zdobędzie się prawo jazdy, żadnych "doradców" obok, bo może dojść do rękoczynów.
          Jeżdżę 14 letnim Fordem Mondeo kombi, wcale mi nie utrudniają w jeździe jego gabaryty, tylko silnik troche mułowaty ale może to i dobrze jak dla mnie ;-)))
          Pozdrawiam
          Beata

    • Gość: slonko Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 11:19
      Ja również polecam pierwsze jazdy bez nikogo. Z zaplanowaniem trasy. Dzieki
      temu zwracasz wieksza uwage na sytuacje na drodze i mniej cie moze zaskoczyc.
      Ja niestety na pierwsza jazde pojechałam z moim dziadkiem, który kiedys był
      instruktorem i słyszałam "teraz 2, czemu wciskasz sprzęgło, za wcześnie
      kierunek itp." Zdecydowanie wole jeździc sama. Mam jeszcze to utrudnienie, ze
      mój partner jest instruktorem i ZAWSZE jak jedziemy razem (i ja prowadze)to
      przytrzymuje mi sprzegło lub naciska na hamulec. Ostatnio sie zirytowałam i go
      wysadziłam :)
      Stres przed pierwsza samodzielna jazda zawsze jest, ale trzeba sie przełamac.
      Z pierwsze jazdy pamietam również moją myśl "dlaczego oni tak szybko jezdza???"
      • Gość: magda Re: Ci co zdali i już jezdza IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.05.07, 12:58
        do niki: moje auto to: Opel Vectra. Nie przeszkadza mi,że jest większy. Ople
        świetnie " niosą". Napisz jak poszły pierwsze jazdy samodzielnie. pozdrawiam
        serdecznie.
    • patrycja.ros do niki 15.05.07, 16:36
      Witaj ponownie !!!!
      Moja droga słuszna decyzja - nie zabierać faceta na pierwszą jazdę!!!!
      Choć pierwszą samodzielną jazdę wspominam wspaniale- jechałam do pracy, mam ok
      20km w jedną stronę, spokojniutko ukokosiłam się w samochodzie sprawdzając czy o
      niczym nie zapomniałam i ruszyłam. Wyjechałam na główna drogę, w prawo , prosto
      światła itp. W końcu wyjechałam poza miasto i 70 , 80, 90, 100 i spokojniutko
      jechałam - na więcej sobie nie pozwoliłam dojechałam do pracy a potem juz z
      koleżanką wróciłam.
      A jak tam Twoja jazda?????
      Pozdrawiam :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka