Gość: anek
IP: *.238.udn.pl
30.05.07, 22:21
Za trzecim podejściem w myśl zasady "do trzech razy sztuka". Tym razem trafiłam na rewelacyjnego egzaminatora. Normalny, ludzki człowiek, bez chamskich odzywek i fochów z czym spotkałam się poprzednio. Na bieżąco w czasie jazdy informował mnie o zaliczeniu poprawnie wykonanych manewrów. Przed przejazdem kolejowym musiałam ominąć zepsuty samochód wjeżdżając pod górkę na przeciwległy pas ruchu, niestety samochód mi zgasł. Zestresowałam się strasznie, ale egzaminator powiedział "spokojnie, bez nerwów". Od razu pewniej i lepiej mi się jechało.
Życze wszystkim zdającym takiego farta :)