Gość: ksenia****
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.12.07, 15:08
Hello
Wiem ze watek troche nie na temat, ale czytam na forum jak bardzo duzo kobitek jest zafascynowana swoim instruktorem i powiem szczerze nie rozumiem zjawiska. Sama mam przystojnego instruktora, owszem niezly to on jest, ale jakos traktuje go jak faceta, ktory ma mnie nauczyc jezdzic i nic poza tym. No ale moze mnie nie kreci, moze inne maja bardziej pociagajacych :-).
Ale do sedna, czesto jak czekam w aucie na instruktora, az skonczy przerwe to slysze jak sobie gadaja miedzy soba instruktorzy. I powiem szczerze jestem zszokowana jak sie nabijaja, szczegolnie z kursantek. Wciskaja dziewczynom takie kity, ze az strach pomyslec, ze ktoras wziela to na powaznie. I to nie tylko, zeby je zaciagnac do lozka, ale nawet wciskaja kity odnosnie obslugi samochodu. Pamietam jak jeden kazal lasce zaciagnac reczny otwierajac maske! I dziewcze wysiadlo i tam szukalo recznego :-(. I czasem lukam czy moj tez sie nabija, mysle ze nawet pare razy zobaczyl, ze jestem niemile zaskoczona takimi tekstami, chociaz mojego akurat nie slyszalam.
Wiec pytam po co kobity to robicie? Nie lepiej nauczyc sie jezdzic i miec satysfakcje ze to tylko dzieki swojemu samozaparciu.