Dodaj do ulubionych

Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:)

12.09.08, 21:50
Czy waszym instruktorom/kom zdarzały się popisy umiejętności
technicznych? Mam tu na myśli oczywiście technikę jazdy - akcje w
stylu "jaki jestem wspaniały". Zapraszam do szydzenia:)

To może ja zacznę.

Mój instruktor, patrząc z perspektywy czasu, nie dokonał żadnego
wyjątkowego wyczynu - jego sztandarowym popisem było robienie łuku z
siedzenia instruktora, czynił to patrząc mi głęboko w oczy i
tłumacząc manewr.

Novy zrobił już nie tylko łuk - również patrząc na mnie i bardzo
sprawnie, mówiąc "nie robię tego po to, żebyś podziwiała, jaki
jestem wspaniały", Nowy przejechał też od miejsca wysadzenia mnie
pod swój dom (uliczką osiedlową) i z tegoż siedzenia zaparkował.
Tego ostatniego, już nie widziałam, ale poinformował mnie o zamiarze.

Trzeci był najlepszy. Jakkolwiek akcję łuk można racjonalnie
wytłumaczyć próbą wyjaśnienia manewru, akcję jeżdżenie-parkowanie
Nowy wytłumaczył sam: "nie chce mi się przesiadać", tak tego nie da
się wyjaśnić w żaden inny racjonalny sposób, niż tylko jako próbę
popisania się. A mianowicie Trzeci wparował z zawrotną prędkością na
łuk, po czym wykonał go do tyłu z prędkością, a jaką ja bałabym się
jechać po prostej do przodu. Po czym wysiadł bardzo z siebie dumny.

Najlepszy pod względem aktorskim był Nowy, nie robił tego
ostentacyjnie - nie przegrywał. U pozostałych Panów było widać, że
MA zrobić wrażenie:)

Natomiast na mnie zrobiła wrażeniewymiana żarówki świateł mijania -
dość trudna ze względu na dostęp.
Obserwuj wątek
    • Gość: narcyz Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.chello.pl 12.09.08, 22:05
      trzeci, dumny był szalenie, szczególnie, że robi to zawsze dla treningu. Ale co
      tam, mało się pewnie nie posikał z zachwytu!, to natura pewnie jego -
      narcyzm!:). Nie patrz na tych zarozumialców!, masz rację! Natomiast co do
      wymiany żarówki, szczególnie lewe mijania, to prawda, wyzwanie nie lada!!!, ho,
      ho!!!
      Pierwszy, drugi i ten trzeci..., może kiedyś ten trzeci zostanie pierwszym.
      • permanentne_7_niebo Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) o/t 13.09.08, 08:42
        Odrobinę auto-ironii - przecież ten wątek jest dla jaj, śmiejemy się
        ze swojej kalekiej jazdy, możemy się też pośmiać z waszej techniki -
        cóż w tym złego:) Niewiele zostawiacie nam pola do żartów. Zawsze
        można założyć konkurencyjny wątek. A i tak piszę na tym forum mało -
        bo wiem, że tu siedzisz;) Nie piszę o tym, co mnie drażni, co mnie
        zachwyca, staram się nie oceniać chłopaków, nie piszę o swoich
        odczuciach własnej techniki, bo wiem, że tu siedzisz.

        Instruktorów rozróżniam chronologicznie, poza tym wszyscy już
        wiedzą, że "mój" jest "mój i "który to" - to samo z "nowym".

        Moi "pseudo-instruktorzy" z "pseudo-kursu" to 80 "pseudo"godzin, 1,5
        roku "pseudo"pracy i około pół roku "pseudo"związku,
        tony "pseudo"esemesów, "pseudo"starań o to, żeby zrobić ze mnie
        kierowcę - czyli 3 lata mojego życia (również pseudo?). Więc
        pierdyknięcie tego tak ad hoc będzie pseudopierdyknięciem. Tobie się
        chyba nie wydaje, że ja o tym ot tak sobie zapomnę.
        • permanentne_7_niebo Drwiny instruktorów przykład: /ot 13.09.08, 08:56
          Śmigam, przymierzam się do skrętu, odchodzi jakaś gadka i ja
          przerywam. Instruktor chce kontynuować, na co ja: CICHO! SKRĘCAM! -
          a potem przed każdym skrętem było: "Cicho, Permenentne skręca,
          cicho" "Cicho, Permenentne redukuje" - ja oczywiście atak śmiechu i
          gucio ze skręcania :D Przedrzeźniał mnie do końca jazdy :D

          I co dostaję wieczorem? Pozwolę sobie zacytować /z cenzurą/:

          _____________________________________________________________________

          ...dzisiaj trochę błędów było, ale winę kładę po swojej stronie!!!
          Nie mogę Cię rozśmieszać, nie mam prawa, powiem wręcz!!! :):):). A
          więc CISZA!!! kiedy Permenentne skręca!!!! Natomiast parkujesz
          ładnie, powiem wręcz, rozmawiać!!! kiedy Permenentne parkuje.
          Natomiast gdy Permenentne robi poważną minę, już wiem, ciiiiisza!!!!
          bo Permenentne jedzie!!!:):):). Zrobię wszystko!!!, cicho będę,
          skurczę się, zakryję ręcznikiem, schowam się pod fotel, byle tylko
          Permenentne jechała poprawnie!!! :):):).


          _____________________________________________________________________

          Permenentne też:
          - robi łuk
          - robi zawrotkę z wykorzystaniem miejsca parkingowego
          - jeździ na pamięc :p
          - i nie umie tego sktętu, co trzeba międzu samochodami i są
          tramwaje:/
          • Gość: pati Re: Drwiny instruktorów przykład: /ot IP: *.chello.pl 13.09.08, 11:15
            u mnie też było z łukiem. Mój instruktor, włosy w pomadzie na sztorc, zima,
            półmrok a on, ciemne okularki, niby słońce go razi. Chciał się popisać z łukiem.
            Popisówa, że hej. Jak wyrwał do tyłu to gwizd, tylko zapomnial ze slisdko było.
            skasował cztery słupki i wyjechał za linie. Ale się smiałam, z auta wyszedl
            czerwony. chyba sie spocił. Nie lubilam go i po 10 godzinach poprosilam o zmiane
            faceta.
          • Gość: Staś Re: Drwiny instruktorów przykład: /ot IP: *.idc.net.pl 13.09.08, 22:42
            A poważnie: jak z linii frontu zrobić siódme niebo? I to nieustające?
            • permanentne_7_niebo Re: Drwiny instruktorów przykład: /ot 14.09.08, 07:27

              Gość portalu: Staś napisał(a):

              > A poważnie: jak z linii frontu zrobić siódme niebo? I to
              nieustające?

              Zmienić ośrodek? :D
    • Gość: jola Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.chello.pl 12.09.08, 23:01
      > /.../ wymiana żarówki świateł mijania -
      > dość trudna ze względu na dostęp.

      Chodzi ostatnio taki dowcip:
      Ginekolog chciał zrobić kurs mechanika samochodowego. Skonczyl, poszedł na
      egzamin końcowy - a tam trzeba było napisać test za 50 punktów, i naprawić coś w
      silniku - też za 50 punktów.
      Kursanci po kolei wychodzą z ocenami: jeden 90 pkt, inny 100,
      Ginekolog - 150. Zdziwiony idzie do komisji.
      -Za co te dodatkowe punkty? - pyta.
      -Wszystko zaliczył pan poprawnie, a dodatkowe punkty... Coż, jeszcze nigdy nie
      wi...iśmy, żeby ktoś zrobił remont kapitalny silnika przez rurę wydechową.
      <tu ma byc smiech/rechot/usmiech zazenowania;P>


      Co do meritum watku... na mnie fajerwerki w jezdzie nie robia wrazenia (nie te
      lata moze... moje....i instruktorow...).
      Pewne wrazenie za to wywarl na mnie fakt, ze moj pierwszy instruktor mial
      uprawnienia do uczenia na wszystkie kat.
      Nie to, ze mial je wszystkie, te kategorie, tylko ze mial wszystkie licencje
      instruktorskie. Potem jednak zrozumialam, ze przy nauce na kat.B jest to spore
      obciazenie, bo chce sie uczyc tylko tych, co juz wlasciwie umieja jezdzic.

      A luk z dowolnej pozycji zrobie sama. Tyle, ze musze patrzec w lusterko, a nie w
      cudze oczy, ale miejsce siedzenia nie ma raczej znaczenia (blad prozy: rym).
      Czyli ten pierwszy mnie nauczyl techniki, jednak.
      • Gość: Tomek Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.chello.pl 13.09.08, 11:32
        Ja też nie miałem problemów z łukiem ale gdybym był w aucie z piękna dziewczyną
        to łuk bym zrobił patrząc jej tylko w oczy.
        • Gość: Gość Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 11:42
          Dobrze,że za instruktora miałeś mężczyznę nie kobietę bo pewnie
          zamiast uczyc się jeżdzić przez cały kurs patrzył byś jej w oczy.
    • Gość: Tomek Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.chello.pl 13.09.08, 11:28
      Też mnie czasami wkurzało jak sie popisywał przede mną ale miałem na niego
      sposób np. stojąc na światłach starałem sie jechać szybko i jak widziałem że sie
      zapala pomarańczowe to jeszcze dociskałem chociaż wiedziałem że nie zdążę i jak
      sie zapalało czerwone to przed samymi światłami dawałem mu po hamulcach :) a on
      bez pasów to prawie uderzał w szybę głową :D drugi sposób miałem taki żeby
      gwałtownie kręcić kierownicą np. przy dużych prędkościach przy zmianie pasa :)
      teraz po zdaniu egzaminu już tak nie robię ale jak jeździłem L to mi mandatu
      nikt za to dac nie mógł a jak bym sie rozbił to bym nic nie płacił także nie ma
      co oszczędzać tych aut :)
      • Gość: Staś Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.idc.net.pl 13.09.08, 22:12
        Miło być o popisywaniu się instruktorów, a nie jakichś niezrównoważonych
        kursantów !?
    • beatrix_75 Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 13.09.08, 11:42
      ze też przede mna nikt sie nie popisywał ?
      a jeżdziłam z 4-ema ...
    • Gość: Staś Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.idc.net.pl 13.09.08, 22:21
      Z mojej praktyki (dotyczy Pań) zdarzało się, że kursantka żaliła się , że mąż
      narzeka na nią, że nie potrafi jeździć nawet po placu.
      To było jeszcze wtedy gdy plac był w "pełnym zakresie". Nie bardzo wiedziałem co
      zrobić, w końcu zapraszałem też tego męża na naukę jazdy. I grzecznie go
      prosiłem, aby pokazał swojej ukochanej jak to się robi. Oczywiście na placu.
      Dziwne, ale kobieta miała potem spokój, a nawet wsparcie w domu.
      I też z Paniami: może ktoś mi wytłumaczy, jak w zrozumiały (dla Pań) sposób
      określić kierunki: prawo, lewo? I w którą stronę skręci kursantka jak sama się
      dopyta: w tę stronę mam skręcić? Albo: to skręcamy tam?
      Oczywiście żartem!
      • Gość: Anna Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: 212.182.107.* 13.09.08, 23:30
        Nie przesadzaj z tym "myleniem" kierunków przez kobiety, to mają
        również mężczyźni. Nic to dziwnego i nigdy już potem się nie zdarza,
        aby ktos skręcił zamiast np. do swego domu w przeciwnym kierunku:-).
        To taki mit powtarzany przez facetów, jakie to te kobiety głupie...
        Po co Wam to panowie?
      • Gość: jola Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.chello.pl 14.09.08, 00:02
        > I też z Paniami: może ktoś mi wytłumaczy, jak w zrozumiały (dla Pań) sposób
        > określić kierunki: prawo, lewo? I w którą stronę skręci kursantka jak sama się
        > dopyta: w tę stronę mam skręcić? Albo: to skręcamy tam?
        > Oczywiście żartem!


        Nooo to mamy przyklad <dowcipu> instruktora:)
        Moj instruktor wciaz opowiadal, jak to kobiety myla prawa strone z lewa, jakie
        sa glupie, jak on nie lubi uczyc kobiet, bo myla te prawa z lewa, i mowil to tak
        czesto i z takim przekonaniem, jakby to byl odwieczny i obowiazujacy porzadek
        swiata; tak! WMOWIL mi, zdarzylo mi sie nawet pomylic, ze dwa razy.
        Nie zdarzylo mi sie to nigdy wczesniej, ani juz nigdy potem.

        To jest jednak seksistowski streotyp i lepiej drogi forumowiczu Stasiu daj sobie
        z nim spokoj na forum, gdzie wiekszosc uzytkownikow to kobiety.
        • permanentne_7_niebo Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 14.09.08, 07:36
          Gość portalu: jola napisał(a):

          Moj instruktor wciaz opowiadal, jak to kobiety myla prawa strone z
          lewa, jakie sa glupie, jak on nie lubi uczyc kobiet, bo myla te
          prawa z lewa

          Jolu, ale kobiety się bardziej słuchają, są ostrożniejsze i "łatwiej
          się prowadzą". Mój wolał uczyć kobiety, i to od zera.

          A na lewą i prawą jest niestety tylko jedna metoda - trzeba wysiąść
          z eLki, wtedy od razu wiadomo :)

          W celach takich wypadałoby odnowić, świetny zresztą, wątek Gienia:
          Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56830340&v=2&s=0
          A' propos stron: Skręcam w trzypasmówkę.
          Instruktor mówi: "Proszę na moje życzenie zająć lewy pas.
          Ja: "Ten najbardziej lewy?" :D
          • Gość: Kazik Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.09.08, 11:30
            Twje pytanie nie było całkiem bez sensu, bo jeśli np. do skrętu w
            lewo są dwa pasy, to oczywiście jeden jest bardziej, a drugi mniej
            lewy:-). A który zająć? O tym to już było parę wątków;-).
            • mdrive Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 14.09.08, 20:03
              ...nie, nie bardzo się mogę zgodzić. Z tego co napisała 7 niebo, jeśli dobrze
              zrozumiałem to instruktor prosił o zajęcie lewego pasa już po skręcie w lewo. I
              wtedy na trzy pasmowej tylko jeden jest lewy, jeden prawy i jeden środkowy. Ale
              nawet, jak pisze Kazik, gdyby chodziło o zajęcie pasa PRZED SKRĘTEM, to nawet
              gdy do skrętu są dwa pasy to tylko jeden z nich jest lewy, a drugi prawy lub
              środkowy ( na trzy pasmowej ). Nigdy nie ma lewego i bardziej lewego:):):).
              Przykładem może być Warszawa, dojeżdżając do Marszałkowskiej od strony
              Waryńskiego. Tam do skrętu w lewo są 3 pasy ruchu. I co??? Lewy, trochę bardziej
              lewy i najbardziej lewy???:):):) Mimo, że wszystkie 3 są do skrętu to jest
              prawy, środkowy i lewy!!!.
              Problem może nastąpić w nazewnictwie gdy jedziemy 4-o pasmową, tak, wtedy możemy
              dyskutować. Ja jednak optował bym za:
              Lewy, prawy, drugi od lewej i drugi od prawej. Ale niiiigdy bardziej prawy,
              lekko prawy i średnio prawy:):):), sorry za ironię ale to życzliwa ironia.
              • Gość: Kazik Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.09.08, 20:07
                Wiesz mdrive, kiedyś wszystko było lewe, a teraz... mogłoby być
                prawe, gdyby nie... Ale to już całkiem inna historia:-).
                • mdrive Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 14.09.08, 20:14
                  ...o właśnie, Kazik, to rozumiem, pamiętam te czasy!!!, wszystko było takie lewe
                  i jakieś takie czerwone:):):), pozdrawiam.
                  Dobra uwaga, że teraz mogło by być prawe, gdyby nie..., właśnie, gdyby nie.
                  Zgadzamy się w 100%. :):):)
                • permanentne_7_niebo :D 14.09.08, 20:49
                  Gość portalu: Kazik napisał(a):

                  > Wiesz mdrive, kiedyś wszystko było lewe, a teraz... mogłoby być
                  > prawe, gdyby nie... Ale to już całkiem inna historia:-).
              • Gość: Kazik Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.09.08, 20:13
                A poza tym... ręka prawa i bardziej prawa... czy to brzmi
                intrygująco?:-))))
                • mdrive Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 14.09.08, 20:20
                  ...hmmmm, tak, to brzmi intrygująco. :)
    • aniamamamarty Re: Do Stasia:) 14.09.08, 01:24
      Stasiu w jakim mieście Ty jezdzisz ?
      jesli nie chcesz sie tu ujawniać to aniamamamarty@gazeta.pl proszę :)
      ja to bym chętnie z Tobą pojeździła :)
      • Gość: Staś Re: Do Stasia:) IP: *.idc.net.pl 14.09.08, 17:59
        Dzięki, że sobie po mnie pojeździłyście:-)
        Specjalnie się nie obrażam, bo i po co?
        Co prawda mylenie kierunków to nie jest tylko sprawa kobiet, i wcale nie
        chciałem jakiś seksistowskich dowcipów.
        Z mojej praktyki wynika, że jeżdżenie pod dyktando: prawo, lewo, prosto,
        zawracamy wcale nie jest takie proste jakby się komuś wydawało.
        Podoba mi się rada, aby wysiąść z L-ki, wtedy wiem, że mam jechać : TAM.
        Natomiast mylenie kierunków, albo dokładnie mylenie polecenia i kierunku jest
        dość częste i sprawia kłopot i na nauce jazdy i później na egzaminie. Liczyłem
        bardziej na żartobliwą (ale skuteczną) doradę. Szkoda, że Panie wolą się
        obrażać. Zauważyłem, że potraktowanie problemu nieco żartobliwie bardzo problem
        zmniejsza.
        A Aniumamomarty - chyba to aktualnie nierealne, ale może kiedyś, kto wie?
        • Gość: Anna Re: Do Stasia:) IP: 212.182.107.* 14.09.08, 19:15
          A może to Ty odpowiedz, czemu ten "problem" nagle znika, gdy
          zaczynamy jeździć samodzielnie?
          I co tak naprawdę przeszkadza, jeśli na kursie ktoś pojedzie zamiast
          w prawo, w lewo?
          Przecież ten problem wynika wyłącznie z tego, że na kursie jeździ
          się do nikąd, ciągle tylko w prawo, lewo, prosto, w prawo, lewo...
          Niedobrze się od tego aż robi! Po jakimś czasie człowiek marzy, aby
          w końcu gdzieś pojechać! I przestać jeździć po tym zakichanym łuku!
          Bo mdli!
          Dlatego tak bardzo chce się zdać ten egzamin, nawet jak człowiek
          zdaje sobie sprawę, że jeszcze nie wszystko po kursie potrafi, bo
          nie wszystko potrafi. Ale jest jakieś pragnienie, aby przejść do
          nowego etapu nauki, już nie tracić czasu na łuk i jechać tam, gdzie
          się chce, choćby to było nie wiem jak stresujące.
          Jakoś nikt dziwnym trafem nie skręca w przeciwną stronę niż ma
          zamiar jechać, choćby prawo i lewo było dla niego całkowitą
          abstrakcją. (No chyba, że mąż "wierny inaczej", gdy ma inne zamiary,
          niż powrót do domu, ale to porzecież zamierzone:-)) )
          • permanentne_7_niebo Re: Do Stasia:) 14.09.08, 19:21
            Ale jest jakieś pragnienie, aby przejść do nowego etapu nauki, już
            nie tracić czasu na łuk i jechać tam, gdzie się chce, choćby to było
            nie wiem jak stresujące.

            Nigdy nie podzielałam - absolutnie spełniam się w roli kursantki,
            przynajmniej u Mojego:)

            Ale przypomniało mi się, jak poradziłam sobie w końcu z problemem
            prawo-lewo: po prawej jest instruktor, po lewej nie ma :D
            • Gość: Anna Re: Do Stasia:) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.09.08, 19:31
              Nie chcę być złośliwa, ale może to dlatego Drogie 7 Niebo tak
              zdajesz i zdajesz i końca temu nie ma:-)))))
              Zapewniam Cię, że samodzielna jazda z prawkiem zamiast instruktora
              też jest super! Zresztą zawsze można wrócić do elki na godzinke lub
              dwie i dotrenować:-). Ale myśl, że nie czeka już Cię egzamin jest
              taka... Słów brak do określenia jaka:-). I zawsze można się z byłym
              instruktorem umówić na piwko:-)).
              • permanentne_7_niebo Re: Do Stasia:) 14.09.08, 19:42
                Nie, no teraz to już z moim nie śmigam i mi wsio ryba, już jak
                pracowaliśmy to było wsio ryba;) A na to piwo to chyba nie bardzo,
                bo nawet jak świrowaliśmy, to na piwo nie śmigaliśmy (o zgrozo;p) -
                mój miał bardzo praktyczne, pragmatyczne podejście - jak najwięcej
                korzyści, przy jak najmniejszej stracie czasu. Tylko wtedy byłam
                głupia i tego nie doceniałam - a teraz sama nie mam czasu na takie
                pierdoły :p

                Już mg mnie odkrył, zanim sama na to wpadłam: a, nie wiem, gdzieś
                tu, straszny tasiemiec: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                f=154&w=65143870&v=2&s=1 , napisał, że mi chodzi o to, żeby robić
                kurs:)
                • permanentne_7_niebo Re: Do Stasia:) 14.09.08, 20:46
                  Nie no, źle się trochę wyraziłam, nie to, że wsio ryba. Zależy mi.
                  Zeby w końcu zmęczyć ten rozdział. To jak z opisem bukietu u
                  Orzeszkowej, co z tego, że kwiatki się zmieniają, ile można gadać o
                  bukiecie? Przez piersze 3 strony było ciekawe, potem ciagniesz
                  trochę na siłę, a potem nie możesz przejść przez pół ostatniej
                  strony.
                  • mdrive Re: Do Stasia:) 14.09.08, 20:50
                    ...tak, Orzeszkowa troszkę się rozwlekała, ale lubiłem ją czytać, mimo dłużyzn :)
                    • permanentne_7_niebo Re: Do Stasia:) 14.09.08, 20:51
                      Nigdy jej nie zmęczyłam i nigdy tego nie zrobię. Wiesz ile jest
                      świetnych, genialnych książek, na które nie starczy mi życia? ;(
                      • mdrive Re: Do Stasia:) 14.09.08, 21:51
                        ...na wiele rzeczy, nie tylko książki, nie starcza nam życia! Np. na zadbanie o
                        samych siebie, na naprawianie błędów nie starcza nam życia, na spacer po
                        Łazienkach, na oddech na Starówce. Na nic nie starcza nam życia!??? Chciałbym
                        pojechać do Amazonii, nie starczy mi życia (ikasy), chciałbym zanurkować na
                        Wielkiej Rafie, życia nie starczy ( i kasy ), muszę nauczyć się wybierać i wtedy
                        na wszystko życia wystarczy!!!( i kasy :):):) ).
                        • permanentne_7_niebo Re: Do Stasia:) 16.09.08, 06:10
                          Toteż rezygnuję z Orzeszkówny:)
                          Rodziewiczówny nie czytałam... a może by tak...?:)

                          P.S. To o książkach, że zawierają odzwierciedlenie rzeczywistości,
                          czy jakoś w ten deseń, to ładne było:) Ale dyskusja jest na dłużej,
                          a ja dziś zaliczam. Jasne, że czytać trzeba - tylko do pewnych
                          rzeczy trzeba dojrzeć tak, jak się dojrzewa do Pana Tadka.

                          Lepiej mi jedną rzecz wyjaśnij. Zaprasza mnie: szczera obupólna
                          niechęć przez całą podstawówkę, zero jakiegoś cześć po podstawówce,
                          no i zaprasza.
          • Gość: Staś Do Ani IP: *.idc.net.pl 15.09.08, 13:20
            Problem prawo -lewo znika, jak zaczynamy samodzielnie jeździć, bo problem jest
            sztuczny. Wyjaśniam dlaczego: jak jeździmy samodzielnie, to jak sama nazwa
            wskazuje: jeździmy samodzielnie i wiemy, że mamy jechać TAM. Tyle i aż tyle.
            Natomiast czy na kursie czy na egzaminie jeździmy zgodnie z życzeniem
            przekazanym przez instruktora czy egzaminatora. Czy to problem jak źle skręcimy?
            Niby nie, ale:
            1.przy szkoleniu instruktor traci czas, aby wreszcie wjechać tam gdzie chciał
            coś z nami przećwiczyć (oczywiście robi to za nasze pieniądze :-) )
            2.na egzaminie jeszcze gorzej. Nie dość, że wozimy egzaminatora po swojemu.
            Zmuszamy go, aby szukał innych miejsc do wykonania zadań.
            nie nastawia go to pozytywnie do nas :-(. Może to potraktować jako uporczywe nie
            wykonywanie poleceń.
            3.Jak będziemy samodzielnie jeździć to też zdarzy się sytuacja, gdy ktoś znający
            drogę będzie nam mówił gdzie mamy jechać. Jak pojedziemy odwrotnie to
            niepotrzebnie zwiedzimy okolice, zamiast dojechać do celu.
            4.W końcu kupimy tak modną nawigację satelitarną. Też nam będzie wskazywać
            kierunki. Ale z doniesień medialnych wiadomo, że tu nie należy być zbyt
            dokładnym, bo wjedziemy np. do tunelu metra.
            I chyba warto opanować ten problem. Podoba mi się rozwiązanie: po prawej
            jest instruktor, po lewej nie. Stosowałem to w praktyce w wersji: Ktoś
            powiedział (miłośnicy historii wiedzą kto) "Prawo to ja!". Instruktor i siedzi
            po prawej i rządzi w aucie. Pomagało.
            Chociaż były i inne: np. prawo to to drugie lewo.
            Jak pomagało, to dlaczego nie?
            A tak ogólnie (to dla Pań), skoro zasady ruchu drogowego wymyślili
            mężczyźni, to to musi być proste, no nie? To po co to komplikujecie niepotrzebnie?
            • permanentne_7_niebo Re: Do Ani 16.09.08, 06:19
              Gość portalu: Staś napisał(a):

              "Prawo to ja!".

              Dobre :D:D:D
              W dosłownym znaczeniu też, bo jesteś przekaźnikiem prawd zawartych w
              PRD:)
              • Gość: Staś do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 09:24
                Aż tak dosłownie nie traktowałem. Ale można i tak. Dzięki, mam tylko nadzieję,
                ze traktujesz to z przymrożeniem oka.
                Zawsze, jak się problem trochę ośmieszy, to jakiś mniejszy się robi.
                I o to przecież chodzi :-)
                • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 16.09.08, 19:59
                  Jasne, że z przymróżeniem;) Do megalomanii to Ci na razie daleeeko
                  daleko (coś się słabo starasz;p)
                  • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 20:38
                    To bardziej powinienem się starać?
                    A będzie jakaś nagroda ? :-)
                    • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 16.09.08, 20:47
                      Gość portalu: Staś napisał(a):

                      > To bardziej powinienem się starać?
                      > A będzie jakaś nagroda ? :-)

                      No oczywiście! Standard instruktora to megalomania;) Staraj się,
                      staraj!;p Znam naprawdę tylko 1 przypadek, który tak nie ma.
                      A co chcesz w nagrodę? :)
                      • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 21:04
                        Zaczyna być ciekawie. I intrygująco. Ale wszyscy mogą podglądać :-(
                        Zwykle jak chcę popodskakiwać to coś lub ktoś sprowadzi mnie na ziemię.
                        I już rzadko jestem pewien, że wszystko wiem :-)
                        • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 17.09.08, 06:30
                          Gość portalu: Staś napisał(a):

                          > Zaczyna być ciekawie. I intrygująco. Ale wszyscy mogą podglądać :-(

                          Hahaha, a co zamierzasz? Przez internet można na onecie na czacie,
                          ale może to na następnym etapie...? ;) Żartuję, nie bierz do
                          siebie:)!

                          > Zwykle jak chcę popodskakiwać to coś lub ktoś sprowadzi mnie na
                          ziemię. I już rzadko jestem pewien, że wszystko wiem :-)

                          Ach, czyżbyś był 2 przypadkiem braku megalomanii??? <3<3<3 :)
                          • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 17.09.08, 07:42
                            Nie przejmuj się tak bardzo. Zwykle staram się uśmiechnąć, zamiast płakać. No bo
                            cóż da mi marudzenie. Ale z siebie trudno czasem się śmiać. Ale można, a jak się
                            nieco mniej nadymam, to i rzeczy wydają się prostsze.
                            P.S.
                            Ty tak wcześnie wstajesz? Czy masz komputer przy łóżku?
                            • Gość: permenentne_7_ Re: do siódmego nieba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.08, 14:33
                              wcześnie? dziś koło 6 jakoś :D normalnie to staram się tak koło 5... wiesz,
                              kawa, długaśny prysznic, mmmmmmmmm:) a wieczorem ostatnio padam jak mucha, rano
                              zawsze cośtam zrobię;) A Ty do pracy, a nie na forum!!! :DJa tam uwielbiam
                              marudzić i jak mnie forumowicze pocieszają :) ale też dobrze, jak ktoś obśmieje,
                              kiedy się nadmę :D a kompa mam w 2 pokoju.
                              • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 18.09.08, 10:49
                                Na razie leniuchuję, ale niedługo wracam do pracy. Wtedy będę wstawał w Twoim
                                stylu. Prawie dokładnie tak samo. Ale myślałem, ze studentki dłużej śpią? środek
                                nocy wychodził mi tak gdzieś koło 11.00 ?
                                • Gość: permenentne_7_ Re: do siódmego nieba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.08, 15:45
                                  w tygodniu to kobiety pracujące, wszystko się zgadza;) a po godzinach i w week
                                  studentki:)
                                  • Gość: permenentne_7_ Re: do siódmego nieba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.08, 15:48
                                    a no i jeszcze od czasu do czasu kursanki;) nie wiadomo, jak wstawać :D
                                    • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 18.09.08, 22:19
                                      Czyli, jednym słowem, jesteś wszechstronna?
                                      I zdolna do wszystkiego ? :-)
                                      • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 19.09.08, 06:51
                                        Odpowiem słowami Hłaski:
                                        - Ja bym tego nie wytzymał.
                                        - Wytrzymałby pan - powiedział. - Jakby pan musiał. :D:D:D

                                        Nie, nie jestem wszechstronna :D Na tablicy pamiątkowej w gmachu
                                        polonistyki widnieją nazwiska, o których się niby pamięta, ale tak
                                        nie bardzo: Baczyński, Bojarski, Gajcy, Mencel, Pohorska, Stroiński,
                                        Trzebiński, Borowski. Konspiracja, oddziały bojowe, przeważnie
                                        ciężka praca (zwł. 2 ostatnich). W najcięższych warunkach żyli
                                        pełnią życia i ambicji. Życie literackie i kulturalne: organizacja
                                        koncertów, teatr konspiracyjny, dyskusje intelektualne. Że o
                                        twórczości nie wspomnę. Żołnierze, studenci, poeci, intelektualiści,
                                        ludzie pracujący nie dla fanaberii.

                                        Nieźli nie? Jak sobie o nich przypomnę, to mi odchodzi ochota na
                                        chwalenie się własną "wszechstronnością". A co za tym idzie zdolna
                                        do wszystkiego też nie bardzojestem ;p.
                                        • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 19.09.08, 07:03
                                          Oni żyli pełnią życia i pełnią ambicji, a ja się cieszę, że dziś
                                          ostatni dzień pracy, mój ostatni wolny week :D
                                          • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 19.09.08, 16:31
                                            A mój tydzień wolnego właśnie się kończy.
                                            Czyli z nowymi siłami do pracy. I z uśmiechem na ustach.
                                            P.S.
                                            Czyżby to się zmieniło w prywatne forum?
                                            A oni żyli pewnie tak jak my, to tylko kwestia oceny, moim zdaniem.
                                            • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 20.09.08, 06:55
                                              Gość portalu: Staś napisał(a):

                                              > A mój tydzień wolnego właśnie się kończy.
                                              > Czyli z nowymi siłami do pracy. I z uśmiechem na ustach.

                                              Haha, już ja to widzę :D Mój po tygodniu już zaczyna zrzędzić, że w
                                              ogóle nie odpoczął <3:) No ale fakt faktem nawet patrząc na was nie
                                              mogę mówić o własnym braku czasu - ja kończę pracę o 17, koło 19
                                              jestem w domu, biblioteki mam do 20:30, 21:00:)
                                              No ja myślę, że mimo wszystko zawsze z uśmiechem, przynajmniej do
                                              kursantów:) Bo między sobą można pozrzędzić;)

                                              > P.S.
                                              > Czyżby to się zmieniło w prywatne forum?
                                              > A oni żyli pewnie tak jak my, to tylko kwestia oceny, moim zdaniem.

                                              Nie, tylko mnie wgięło i musiałam koniecznie komuś powiedzieć :D
                                              Podstawowa różnica jest taka, że część z nich w "naszym" (?) wieku
                                              już nie żyła (Baczyński 23, Bojarski 22, Gajcy 22, Mencel 21). Ale
                                              to nie tylko to, ja tam się nie mam jak porównywać;)
                                              • Gość: Staś Re: do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 20.09.08, 10:06
                                                Staram się traktować wszystkich życzliwie. Co nie jest takie trudne, ale często
                                                obraca się przeciw samemu sobie. Niestety ;-(
                                                ale nie narzekam za bardzo.
                                                A czas pracy? Zaczynam od 6.00 a kończę? teraz nawet dosyć regularnie. Trochę
                                                zacząłem się pilnować.
                                                Ale co zrobić jak jakaś osoba właśnie odkryła, że jutro ma egzamin?
                                                W dodatku miła i sympatyczna ;-)
                                                • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 20.09.08, 13:00
                                                  > Staram się traktować wszystkich życzliwie. Co nie jest takie
                                                  trudne, ale często obraca się przeciw samemu sobie. Niestety ;-(

                                                  O, dlaczego? :) U nas tak nie było... no, może problemy były tego
                                                  charakteru, że chłopaki się nie chwalili;)

                                                  > A czas pracy? Zaczynam od 6.00 a kończę? teraz nawet dosyć
                                                  regularnie. Trochę zacząłem się pilnować.

                                                  O której? Jezu, gdzie Ty pracujesz:D. U nas od 8, no, od 7
                                                  najwcześniej. A kończysz, jak znam życie regularnie, koło 21, ale co
                                                  zrobić, jak ktoś ma egzamin, wtedy do 23;)
                                                  Żartuję, of course, ale sam wiesz, dlaczego:).

                                                  > Ale co zrobić jak jakaś osoba właśnie odkryła, że jutro ma egzamin?
                                                  > W dodatku miła i sympatyczna ;-)

                                                  Hahaha, jak ja lubiłam takich odkrywców :D Zwłaszcza, jak im się
                                                  mówiło przy odbiorze dokumentów, żeby dzwonili zaraz po ustaleniu
                                                  terminu :D. Wysyłasz takiego do biura, a w biurze już sobie z nim
                                                  radzą;)
                                                  Ja najbardziej lubiłam takich, co za oczywistość uważali, że
                                                  znajdzie mu się termin np. za godzinę. Wylatywali np. z tekstem: no
                                                  przecież elka stoi pod biurem! Co miało oznaczać, że instruktor
                                                  zrezygnuje z wolnego dnia i przypędzi w trymigi, aby delikwent mógł
                                                  w swojej łaskawości zostawić u nas swoje kilkadziesiąt złotych:).
                                                  Ech, stare dobre czasy :D:D
                                                  • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 20.09.08, 13:08
                                                    Co miało oznaczać, że instruktor zrezygnuje z wolnego dnia i
                                                    przypędzi w trymigi, aby delikwent mógł w swojej łaskawości zostawić
                                                    u nas swoje kilkadziesiąt złotych:).

                                                    Oczywiście połowę tej kwoty marnowało się na telefony po
                                                    chłopakach :D Stasiu, Zenek ma jutro egzamin, czy mógłbyś pojeździć
                                                    dziś 16 godzin, zamiast 14? Ździsiu, Zenek ma jutro egzamin, a Staś
                                                    powiedział, że nie da rady wyjeździć 16 godzin - dasz radę wyjeździć
                                                    20, zamiast standardowych 18? Rysiu, Zenek ma... :D
                                                    Żaaaaart:D Wolny week = dobry humor:)
                                                  • permanentne_7_niebo W zasadzie masz rację Stasiu:) 21.09.08, 10:18
                                                    Z naszymi poetami:). Operacja pralka. Upranie ciuchów w pralce,
                                                    kiedy ma się w domu roczne dziecko, jest aktem najwyższej
                                                    konspircaji, a do tego czujesz się, jak zbrodniarz(zabierasz sznurki
                                                    do suszenia)- wyczajenie momentu, tygodniowe przygotowania -
                                                    niedziela rano - pralka zdobyta :D
                                                    Nie no, przesadzam rzecz jasna, ale jest blisko:)
                                                  • permanentne_7_niebo Re: W zasadzie masz rację Stasiu:) 21.09.08, 10:19
                                                    Właśnie piorę i siedzę jak na szpiklach, bo mała zasypia:)
                                                  • Gość: Staś Re: W zasadzie masz rację Stasiu:) IP: *.idc.net.pl 21.09.08, 20:55
                                                    Odpisałem Ci ale wkleiłem nieudolnie. Na samym końcu. staszek585
                                                    Pozdrawiam.
          • Gość: Staś Do Ani 2 IP: *.idc.net.pl 15.09.08, 13:29
            Ja też nie cierpię łuku! I nie rozumiem tych co dwie godziny jeżdżą to samo. No
            i w końcu wychodzi coraz gorzej.
            Natomiast ćwiczenie rozumiem. Ale ze zrozumieniem, nie jak tresowana małpka.
            Skoro są określone , w miarę jasno, zadania i zasady egzaminowania to trzeba się
            do nich dostosować. Niewiele innego wymyślimy.
            Nawet jak ten biedny łuk potraktujemy nieco inaczej, jak zadanie, to robi się
            łatwiejszy.
            Kiedyś dawno mój Promotor mówił: na gaz to każdy głupi potrafi nacisnąć.
            Kierowca umie jeździć.
            Skoro chcę jeździć to muszę najpierw zdać egzamin. No i trzeba to zaakceptować.
            • Gość: Anna Do Stasia:-) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 15:06
              Jasne, zasady egzaminu są określone:-). (Choć niektórzy również na
              tym Forum któryś już raz pytają, za co się oblewa, bo ciągle nie
              wiedzą. Znów jest nowy wątek na ten temat).
              Ja akurat z moimi instruktorami nigdy nie jeździłam 2 godziny ani
              nawet jednej godziny tylko na łuku. Pojeździliśmy kilka razy (na
              początku) i dalej w trasę. Łuk opanowałam tak na drugiej czy
              trzeciej lekcji (i nie jeździliśmy po nim godzinę!) i potem to były
              tylko ćwiczenia. Pod koniec zawsze wpadaliśmy na plac dosłownie na
              chwilę, abym przejechała po łuku 2-3 razy. A potem znowu w miasto!
              Zaznaczam, że nigdy nie jeździłam "na małpę" czyli na jakikolwiek
              sposób! (Przyznam, że sposób byłby dla mnie za trudny ze względu na
              niemożność zapamiętania w którym to okienku i przy którym pachołku i
              co...)
              Mimo to pod koniec miałam dość tego łuku! Mdliło mnie! Ale nigdy nie
              okazałam niezadowolenia, bo zawsze myślałam w środku, że łuk muszę
              ćwiczyć, po jak obleję łuk, dalej nie jadę i nawet doskonała jazda
              po mieście nic mi nie da.

              Co do kierunków, to wybacz, moje pytanie było czysto retoryczne:-).
              Problem "mylenia kierunków" na kursie uważam za mocno wydumany i
              naprawdę mało istotny. A wynika - jak już napisałam wyżej - głównie
              z jeżdzenia ciągle w lewo, prawo, lewo... itd. I właściwie tyle w
              tym temacie.
              Co do tracenia czasu przez insruktora... To wybacz, ale to kursant
              płaci i jeśli czyjś czas i pieniądze są tracone, to kursana:-))).
              Poćwiczyć coś tam można i z prawej i lewej strony, zaręczam Ci:-).
              Jak nie dziś, to jutro.
              Pozdrawiam gorąco:-)))
              • Gość: Staś Do Anny IP: *.idc.net.pl 15.09.08, 21:24
                No to mi miło, że się rozumiemy.
                Dla mnie też dziwne ile osób pyta o rzeczy, które powinni znać chociażby z
                wykładów czy szkolenia praktycznego.
                W żadnym przypadku nie chciałem Cię urazić, wybacz.
                A co do kierunków: w ruchu drogowym wymyślili tylko tyle: prosto, w prawo, w
                lewo no i zawracamy.
                Jak masz pomysł na jakiś inny kierunek to napisz :-)
                • Gość: Anna Re: Do Anny IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 21:43
                  W sprawie kierunków mam tylko jeden pomysł, aby przestać o tym mówić
                  z takim namaszczeniem, bo to naprawdę żaden problem. Ludzie chcący
                  zdobyć prawo jazdy nie są upośledzeni umysłowo i zapewniam, że
                  rozróżniają kierunki:-). A jeśli czasem na kursie kursant się
                  pomyli... Zrozum, jeździ donikąd, ani do domu, ani do marketu, ani
                  do pracy. Ciągle w prawo, lewo, prawo, lewo... Kota można dostać.
                  Naprawdę tego nie rozumiesz? I uważasz za aż tak istotne? Dla mnie
                  to raczej zabawne. I jest co potem opowiadać wspominając kurs...
                  A jak tu na forum ludzie raz po raz mylą klawisze i robią literówki,
                  albo mylą zasady pisowni i robią ortografy, to co?
                  • Gość: Staś Re: Do Anny IP: *.idc.net.pl 15.09.08, 22:50
                    Anno, staram się Cię zrozumieć.
                    Wyjaśniłem co z kierunkami. Uwierz, dla mnie to naprawdę nie istotne, sam
                    proponowałem aby potraktować żartem. Napisałem dlaczego.
                    Teraz nie wiem o co Ci chodzi?
                    • Gość: Anna Re: Do Anny IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 23:01
                      Tylko o to, abyś dał sobie spokój z tymi kierunkami. Zwyczajnie
                      przestań o tym gadać i nie rób z tego wydarzenia.
                      I nie mów więcej, że kobiety to....
                      Bo powiem, że faceci to....:-)
                      Precz z seksizmem!
    • Gość: . nie mogę teraz przeczytać:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.08, 16:29
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=84810897&v=2&s=0
    • staszek585 Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 21.09.08, 20:32
      Już pewnie odpoczęłaś, a i pranie wyschło?
      No to do pracy, oczywiście jutro.Masz adres
      Staś
      • permanentne_7_niebo Re: Popisy w wykonaniu instruktorów.... ?:) 22.09.08, 05:51
        Aleś się rozpisał :D Ten adrea to aluzja do zaśmiecania forum?:) No
        dobraa, no może trochę - ale wbrew pozorom pranie ma niebagatelny
        związek z jazdą ;p

        Odpiszę na poczcie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka