IP: *.chello.pl 29.11.08, 10:47
O lekarzach mozna, to o instruktorach tez, jak dla mnie to zamka dyskusje, czy
o instruktorach wypada pisac po nazwisku:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6005302,Ocen_swojego_lekarza_w_sieci.html
TRZEBA!
Obserwuj wątek
    • kamaz76 moja opinia na ten temat 29.11.08, 12:33
      Na pewno trzeba być przede wszystkim odpowiedzialnym za swoje słowa. Takim
      mówieniem o kimś konkretnie po nazwisku można komuś sprawić zarówno wielką
      przyjemność gdy chwalimy publicznie jak i wyrządzić krzywdę czasem o
      nieprzewidywalnych dla obmawianego skutkach życiowych.
      To co się dzieje podczas jazd, czyjeś doświadczenia z instruktorem są wynikiem
      zderzenia wielu czynników, bardzo wielu- twojej osobowości i typowych
      zachowań,reakcji, jego osobowości,zachowań,sytuacji na drodze, danego dnia
      itp.To są bardzo subiektywne sprawy, to co zdarzyło się nam z kimś innym może
      wcale nie mieć miejsca. Czasem charaktery nijak się nie mogą dopasować,
      porozumieć po prostu.Tak bywa co nie znaczy, że instruktor jest ogólnie do bani
      i należy zrobić mu szeroką antyreklamę. To naprawdę szalenie odpowiedzialna,
      trudna, bardzo wyczerpująca praca, wymagająca nieustannie skupionej uwagi i
      mega cierpliwości. Podziwiam dobrych instruktorów, przy jazdach ze mną na
      miejscu mojego instruktora szlag jasny by mnie trafił:)wywaliłabym z samochodu i
      kazała iść pieszo...A oni w ciągu dnia mają kilku, kilkunastu uczniów,gdzie
      trzeba podejść indywidualnie, którym muszą powtarzać po setki razy te same
      oczywiste rzeczy, być przy tym nieustannie mili jak tego oczekujemy.To nie jest
      łatwa praca.
      Ktoś obcy czytając jak obsmarowujemy danego instruktora jazdy zaufa naszej
      relacji bo słyszy tylko nasze zdanie,to uczeń stereotypowo zawsze był ofiarą a
      nauczyciel ciemiężcą, nasza ocena jest taka przekonująca bo emocjonalna, fajnie
      poczytać o czyjejś niedoskonałości, lubimy tak,jest przynajmniej temat do
      ciekawej rozmowy.
      Patrzymy przez pryzmat swoich interesów uczuć, przeżyć.To nie są obiketywne
      informacje.
      Obmawiany instruktor nie ma tu głosu na swoją obronę na wyjaśnienie dlaczego ma
      taki styl nauki,jakie są jego doświadczenia, co nim kieruje, jak to było z jego
      punktu widzenia. Nie jest przecież tak,że nasz osąd jest zawsze słuszny.Mamy
      czasem 18, 25, 36 lat i więcej lat na różnych etapach naszego rozwoju osobistego
      różnie możemy ocenić ten sam sposób pracy danego instruktora. Ocena uczciwa
      czyjejś osoby też wymaga dojrzałości osoby oceniającej.
      Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy jesteśmy obrażani, traktowani lekceważąco
      i nieuczciwie.
      Uważam, że godne praktykowania jest polecanie szczególnie jako kompetentnego,
      przystępnego w sposobie nauczania, kulturalnego danego instruktora po nazwisku,
      wskazane jest też przestrzeganie innych przez instruktorem po nazwisku, który w
      sposób bardzo poważny, podkreślam poważny, rażący narusza zasady uczciwości pracy,
      zachowania wobec kursanta,bezpieczeństwa na drodze, krzywdzi ludzi,którzy
      trafiają do niego na naukę, olewa kursanta i jest to szeroko znane i
      potwierdzane przez innych. Wtedy zapytani o takiego instruktora mamy obowiązek
      przestrzec, powiedzieć kto to taki i dlaczego go odradzamy i dlaczego należy go
      omijać
      szerokim łukiem.

      Takie jest moje skromne zdanie, wiem wiem, za bardzo się rozpisałam ale życie
      już trochę mnie nauczyło, że nie wszystko jest zawsze takie jakie się wydaje, i
      że są zawsze dwie strony medalu.
      • permanentne_7_niebo Re: moja opinia na ten temat 29.11.08, 12:59
        Zgadzam się. Dodam jeszcze tylko, że istnieje ogromne ryzyko brudnej
        roboty konkurencji. Absrahując od tego, iż nie życzę sobie, by jakaś
        pipa szkalowała ludzi, którzy mi pomogli w robieniu prawka, znając
        ją tylko z nazwiska - takie opinie również nie byłyby rzetelne i
        stałyby się polem wzajemnego szkalowania.
        Im więcej OSK w danym mieście, tym większe zagryziakowo, a jest
        spory odsetek OSK, które zamiast się rozwijać, leczą swoje kompleksy
        krytyką innych. Trzeba brać poprawkę na wiatr i zdawać sobie sprawę
        z tego, jacy ludzie potrafią być niesprawiedliwi, wyrachowani,
        obrzydliwi, dwulicowi i głupi. Cholernie przykre, ale tak jest.

        O wpływie czynników składających się na ocenę instruktora nie piszę -
        zostały wymienione:)
        • permanentne_7_niebo Re: moja opinia na ten temat 29.11.08, 13:07
          Poważnie. Przez długi czas miałam styczność z ludźmi, którzy byli
          ponadto i myślałam, że to właśnie tak to wygląda, że wszyscy się tak
          rozwijają i starają i jest tak różowo - i jakbym rok temu czytała
          to, co teraz piszę, to bym stwierdziła, że jakaś świrnięta knuje
          spiskowe teorie dziejów.
      • Gość: haha Re: moja opinia na ten temat IP: *.chello.pl 29.11.08, 16:19
        > A oni w ciągu dnia mają kilku, kilkunastu uczniów,gdzie
        > trzeba podejść indywidualnie


        Tak, tak, lekarze tez tak mowia.
        Ale mi chodzi o wolnosc slowa. Znasz to pojecie? Do niedawna nie mozna tu bylo
        napisac nic po nazwisku, zeby sie nie zleciala banda krzykaczy, ze "ustawa o
        ochronie danych" (a malo kto ja zna i wie, o co w niej chodzi). Guzik prawda,
        nie ochrona danych, bo ci ludzie sa w pracy.
        I o tym jest moj post.

        Kamaz, do rzeczy, za ktorym razem zdalas?

        ps. Wyimnelam akurat ten fragment z wypowiedzi, bo moj instruktor o
        indywidualnym podejsciu to chyba nawet nie czytal. Nawet nie zwracal sie w
        formie innej, niz "wy". Wy - szara masa, nie wy - wasza wysokosc, ofkors.


        I nie masz racji, ze to odpowiedzialna praca.
        Instruktor nie ponosi ZADNEJ prawnokarnej odpowiedzialnosci, a o odebraniu
        licencji za spartaczona robote nikt nie slyszal w tym kraju.
        • kamaz76 Re: moja opinia na ten temat 29.11.08, 17:42
          Znam pojęcie wolności słowa ale znam też pojęcie odpowiedzialności za słowa. To
          drugie wymaga dużo więcej wyobraźni i dojrzałości.
          Teraz trochę o tym dlaczego krzywdzace jest bezmyślne szkalowanie tych ludzi.
          Podchodziłam dwa razy do kursu na przestrzeni 6 lat. Miałam do czynienia z
          kilkoma instruktorami- trzema, którzy niewiele mnie nie nauczyli bo nie mieli do
          tego predyspozycji,odpuszczali sobie wysiłek gdy nie łapałam niektórych rzeczy
          za długo.Zawiodłam się na nich ale nie wymieniłabym jednak ich nazwisk by ich
          napiętnować mimo, że skutecznie
          zniechęcili mnie do prawka na 6 lat i mimo, że straciłam kasę.

          W tym roku trafiłam do bardzo dobrej szkoły jazdy,nauka jazdy co prawda od zera
          po tamtym ale zetknęłam się z instruktorem, który nieprzerwanie przez calutki
          kurs chcąc mnie nauczyć dawał
          100% siebie. Nauczył mnie wszystkiego co ważne na drodze.Każdy absolutnie każdy
          w tej szkole instruktor był chwalony i polecany przez kursantów.
          Sporo też rozmawialiśmy o jego pracy i uwierz nie wygląda to tak różowo.Był
          ewidentnie na codzień przemęczony bo naprawdę wiele czasu spędzał na jazdach i
          bynajmniej nie prywatnych,zapalenie spojówek od zmęczenia i wysilania wzroku w
          pracy o zmierzchu jesienią, latem zapalenie ucha od przeciągów bo kursanci chcą
          mieć okno opuszczone ale nie myślą o tym, że instruktor musi tak cały dzień
          znosić te przeciągi. Od roku nie miał urlopu, nawet na tydzień. Pracuje
          podobnie jak inni z tej szkoły po 6, 7 dni w tygodniu.Te 6 dni to większość
          dnia. Niedziela czasem wolna czasem 2,3 godziny.
          Tym jakim był instruktorem mimo warunków pracy wyrobił we mnie duży szacunek
          dla tego zawodu.
          Jest to ciężka praca, siedzisz po te kilka dobrych godzin dziennie w konserwie,
          zimno ci lub za ciepło zależnie od pogody, ciągle wytężona uwaga,ciągła praca
          głosem tak jak nauczyciel, kursanci przeróżnej maści i różnych możliwości
          ryzykanctwa lub braku umiejętności na drodze.
          To taki lekki chleb Twoim zdaniem? Rozumiem zrażenie gdy trafia się na olewusa,
          który tylko siedzi,traktuje z góry, pokrzykuje, nie poprawia błędów i ma cię
          gdzieś. Nie wszyscy jednak są tacy a powiedziałabym, że mniejszość.
          Gdy chodzi o odpowiedzialność nie mówię o odpowiedzialności prawnej nawet mówię
          o ludzkiej odpowiedzialności Jest tu duża odpowiedzialność bo kursant może
          popełniać błędy i prowokować wypadki bo się uczy ale instruktor nie może do nich
          ostatecznie dopuścić,chodzi o życie jego kursanta,chodzi o życie innych
          uczestników ruchu, ich samochody. O
          wypadek nietrudno w ruchliwym mieście.
          Zdałam za 3 razem niestety dopiero, nie z winy niedouczenia przez instruktora
          bynajmniej jedynie dlatego, że brał górę stres egzaminacyjny.Błędy nie były
          wynikiem niewiedzy ale stresu.
          • Gość: hh Re: moja opinia na ten temat IP: *.chello.pl 29.11.08, 19:32

            > brał górę stres egzaminacyjny.Błędy nie były
            > wynikiem niewiedzy ale stresu.

            Ja mam to samo. I wiesz co? Jestem zdania, ze ci ktorzy umieja patrzec na
            kursanta INDYWIDUALNIE dotrzega, ze ktos jest perfekcjonista, ale podatnym na
            stres, jak Woody Allen. A ktos inny jest dziki i brawurowy, ale odporny jak
            Artur Boruc. Zauwaza, kogo trzeba pochwalic, a kogo ofuknac.
            W koncu to wlasnie instruktor powinien sprobowac pomoc ten stres obejsc, bo to
            jest czesc umiejetnosci. W przypadku osob takich jak ja czy Ty, podstawowa
            czesc, jak sadze.
            A jednak wiekszosc panow instruktorow albo NIC sobie z tego stresu nie robi,
            albo rzuca cos w stylu "grunt to pewnosc siebie", albo jeszcze podatnosc na
            stres krytykuja. A sa tacy, co pokrzykuja, i sami swooja nerwowosc przerzucaja
            na kursanta.
            Prowadzenie samochodu to nie jest pilotowanie samolotu. to nie walka o zycie,
            tylko codzienna czynnosc. Kazdy moze to bezstresowo opanowac i tu wlasnie jest
            rola dobrego instruktora.

            Wiec widzisz, taki jest moj tok myslenia. To jak z tym lekarzem, nie tylko jest
            wazne jakie zleci badania i leki zapisze, ale jeszcze czy uwaznie pacjenta
            wyslucha i nie robi mu przesluchania, nie poucza itd.

            Przed powszechnoscia wyrazania opinii nie uciekniemy, a takim kierunku zmierza
            swiat. I ja - na dzis - mysle, ze jest to duzo uczciwsze, niz zatajanie swoich
            niemilych wrazen. Uczciwsze dla nas, klientow. Co mnie obchodzi, ze ktos
            pracuje 6 dni w tygodniu, skoro ja musze przepracowac ok. calego dnia pracy,
            zeby zarobic na jedna jazde??
            • kamaz76 Re: moja opinia na ten temat 01.12.08, 07:51
              Rozumiem Twój tok myślenia,częściowo nawet przychylam się do tego co mówisz, że
              to instruktor powinien podejść indywidualnie, uczyć z cierpliwością,spokojnie
              bez presji czasu, egzaminu, bez presji swojej wytrzymałości nerwowej, dostosować
              poziom trudności do kursanta, nauczyć go opanowywania stresu.To racja co mówisz
              to podstawa.

              Zapewniam Cię, że mój instruktor taki właśnie był, robił to wszystko: był
              genialny pod każdym względem. I nie mam mu absolutnie nic, nic a nic do
              zarzucenia,względem faktu, że zdałam dopiero za 3 razem. To była tylko moja
              wina.Stawał na uszach by mi pomoc to pokonać.
              Wiesz instruktor nie spowoduje totalnej przemiany naszej osobowości, jakiejś
              magii, może nam coś uświadomić, postawić nacisk , wskazać nasz problem, podać
              dziesiątki sposobów jak poradzić sobie ze stresem ale główna praca nad sobą
              należy do nas.W tym głównym egzaminie musimy liczyć tylko na siebie no i siły
              wyższe:). To ja noszę problem w sobie , niezdawanie często nie jest ani winą
              dobrego instruktora ani egzaminatora- naszą po prostu.Trudno się do tego
              przyznać, mi było trudno to ale to fakt. Te jazdy uświadomiły mi,uogólniły
              prawdę, że moje wysokie ambicje, zbyt wysoka motywacja i niewiara w siebie, oraz
              absolutnie przerośnięte napięcie, stres rujnują moje czekające na mnie o krok
              sukcesy bo umiem, a nie potrafię tego sprzedać, zaprezentować w najważniejszym
              dla mnie momencie.
              Instruktor może to pokazać, jak pokazał mi, z wielką akceptacją zresztą tego że
              po prostu ja tak mam i potrzebuję specjalnych warunków nauczania i wzmocnienia
              wiary w siebie, że umiem jeździć więc zdam ale te 30 godzin nauki jazdy nie jest
              wystarczającymi 30 godzinami terapii z pacjentem i stresu nie zniweluje. Terapie
              takich problemów emocjonalnych, skądinąd dość powszechnych u nas trwają dużo
              dłużej. Na to trzeba znacznie więcej.Uważam, że osoby po 3 niezdanym egzaminie
              powinny mieć możliwość korzystania z warsztatów psychologicznych przy WORDach
              gdzie uczą jak opanować siebie, swoje nerwy, zaprezentować umiejętności i po
              prostu zdać.
              Jeśli nie zdałaś dotąd bardzo życzę Ci powodzenia na kolejnym egzaminie.
              Naprawdę bardzo bo wiem jak to podchodzenie jest wypalające emocjonalnie.
              • Gość: asteraster Re: moja opinia na ten temat IP: *.aster.pl 01.12.08, 13:46
                Sorry, ale naprawde cos nie gralo z tymi instruktorami, na twoim miejscu jednak
                nie wahalabym sie podac ich nazwisk!! nie dosc, ze odwlekli ci prawo jazdy na
                kilka lat, to wmowili problemy emocjonalne??? ze cos z toba nie tak??
                sorry, ale stres to norma a nie problem z ktorym sie idzie na terapie.
                Do psychologa to trzeba wyslac tych niedouczonych instruktorow, co sie nie
                nadaja do pracy z ludzmi!!

                Btw. Od stresu nie jest psycholog tylko fizjolog, podatnosc na stres to cecha
                osobnicza, kwestia tzw. nisko- lub wysoko-reaktywnosci. To nie sa rzeczy, ktore
                sie poddaja terapii bo sa na ogol wrodzone.
                pozdr.
              • permanentne_7_niebo Re: moja opinia na ten temat 01.12.08, 23:21
                Też bym chętnie, jak ktoś poniżej, zwaliła problem swojego stresu na
                instruktorów, że mnie w to wbili etc. Ale słusznie prawisz i do
                rzeczy.
    • Gość: Felicjan Re: Precedens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 12:58
      W nauczaniu jest tak,że kto więcej wymaga jest mocno krytykowany w
      danym momencie.
      Po jakimś czasie ten osąd zmienia się w drugą stronę - jesteśmy mu
      wdzięczni,że nam dał w kość.

      W szkoleniu kursowym płacisz za usługę - masz prawo zmienić ośrodek
      i szkolących jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań. Tym samym
      wystawiasz im laurkę.

      Co innego z usługami niepłatnymi.
      pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka