hantamagia
08.08.10, 19:24
Tracę siły, tak bardzo za nim tęsknię. Gdy dzwoni, pisze, czuję złość, jak
śmie to robić, ale gdy przez kilka godzin nie dzwoni (posłuchawszy zresztą
mnie, żebym dała mu spokój) myślę coś w rodzaju: "to ku.tas, ale czemu do
diabła nie dzwoni?!"
Rozstaliśmy się ponad tydzień temu. A raczej w końcu się od niego uwolniłam.
Notorycznie mnie okłamywał, miał problem z narkotykami, o którym dowiedziałam
się po jakimś czasie - zerwał, pisał do innych dziewczyn - przestał. Gdy
odkryłam te dwie rzeczy, długo błagał i wybłagał mój powrót obietnicami. Od
tamtego czasu zrobił się chorobliwie zazdrosny, jakby chciał ukoić swoje winy,
znalezieniem na mnie dowodów na moją nielojalność wobec niego. Coś w stylu:
"ja postąpilem źle, ale ona tez jest nie fair, więc mogę czuć się dobrze".
Tydzień temu uderzył mnie. Zrobił potęzną awanturę podczas której całą noc
byłam więziona u niego w domu, zniszczył mi wiele prywatnych rzeczy,
"zlikwidował" telefon abym nie mogła kontaktować się z potencjalnymi kochankami...
Od tego tygodnia regularnie dzwoni - nie odbieram, pisze... Przysięga,że się
zmieni. Błagam go by dał mi spokój, on nie słucha... I coś czuję, że gdyby
posłuchał, to załamałabym się całkowicie. Wiem, że jak wrócę,to skrzywdzi mnie
jeszcze nieraz, a jednocześnie czuję, że ja nie potrafię bez niego żyć. I jest
mi strasznie ciężko...
Potrzebuję trochę rozumu i siły... Podzielcie się jak macie za dużo.