Dodaj do ulubionych

wbijcie mi trochę rozumu do głowy...

08.08.10, 19:24
Tracę siły, tak bardzo za nim tęsknię. Gdy dzwoni, pisze, czuję złość, jak
śmie to robić, ale gdy przez kilka godzin nie dzwoni (posłuchawszy zresztą
mnie, żebym dała mu spokój) myślę coś w rodzaju: "to ku.tas, ale czemu do
diabła nie dzwoni?!"

Rozstaliśmy się ponad tydzień temu. A raczej w końcu się od niego uwolniłam.
Notorycznie mnie okłamywał, miał problem z narkotykami, o którym dowiedziałam
się po jakimś czasie - zerwał, pisał do innych dziewczyn - przestał. Gdy
odkryłam te dwie rzeczy, długo błagał i wybłagał mój powrót obietnicami. Od
tamtego czasu zrobił się chorobliwie zazdrosny, jakby chciał ukoić swoje winy,
znalezieniem na mnie dowodów na moją nielojalność wobec niego. Coś w stylu:
"ja postąpilem źle, ale ona tez jest nie fair, więc mogę czuć się dobrze".
Tydzień temu uderzył mnie. Zrobił potęzną awanturę podczas której całą noc
byłam więziona u niego w domu, zniszczył mi wiele prywatnych rzeczy,
"zlikwidował" telefon abym nie mogła kontaktować się z potencjalnymi kochankami...

Od tego tygodnia regularnie dzwoni - nie odbieram, pisze... Przysięga,że się
zmieni. Błagam go by dał mi spokój, on nie słucha... I coś czuję, że gdyby
posłuchał, to załamałabym się całkowicie. Wiem, że jak wrócę,to skrzywdzi mnie
jeszcze nieraz, a jednocześnie czuję, że ja nie potrafię bez niego żyć. I jest
mi strasznie ciężko...

Potrzebuję trochę rozumu i siły... Podzielcie się jak macie za dużo.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 19:30
      stań obok mnie, może coś na ciebie spłynie ;>

      www.youtube.com/watch?v=BnkY5ZqbbGg#t=2m6s
    • menk.a Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 19:31
      Niby przeczytałam na ten temat trochę literatury, niby coś wiem, ale zawsze
      trochę się dziwię, jak łatwo traci się instynkt, który każe uciekać lub co
      najmniej unikać niebezpiecznych sytuacji. Jak człowiek jakoś zmanipulowany tkwi
      w chorym, niezdrowym układzie, a jak już jakoś się z tego wyzwoli to... tęskni i
      szuka pretekstów, by wracać/nie wracać.
      Dziwię się czasem sobie, ze nadal potrafię się dziwić. Skoro znam te mechanizmy.

      A do ciebie autorko... skoro już jesteś poza zaklętym kręgiem, to nie szukaj
      pretekstu, by tam nie wracać, tylko prostuj swoje życie tak, by znów nie wdepnąć
      w taką historię.
      • autokrata.fetyszysta Re: Skoro znam te mechanizmy 08.08.10, 19:57
        Tia...i mam swoje szkiełko i oko... ;->


        Też byłem kiedyś taki mądry ;)
        • menk.a Re: Skoro znam te mechanizmy 08.08.10, 21:54
          Ja nie jestem.;)
    • wicehrabia.julian Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 19:44
      hantamagia napisała:

      > Potrzebuję trochę rozumu

      sądząc po wpisie nie "trochę" a bardzo wiele

      niestety nie jest to rzecz którą można nabyć/dostać, możesz w pewien sposób sama
      sobie pomóc, ale ogólnie jeśli go nie masz, to właściwie przegrałaś, co z resztą
      widać
      • sic-transit Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 20:11
        Ależ oczywiście - obiecuje, że się zmieni, to na pewno... wróci i znowu ci
        wpier.oli. Ale czemu nie. Wyjdź za niego, żeby mógł bić nie tylo ciebie, ale
        także wasze dzieci. Może jak zakatuje twoje dziecko, np. 3-letnie, to coś dotrze
        do tej twojej zakutej łepetyny.

        Greg
        • hantamagia Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 20:16
          Dlaczego? Żaden nigdy nie dotrzymał słowa? Dlaczego to takie oczywiste, że na
          pewno mi znowu wpie.doli...? Są jakieś badania na ten temat przeprowadzone, że
          to takie oczywiste? Już nie chodzi o to, bo za sam fakt, że raz to zrobił
          świadczy o tym, że nie zasługuje na mnie... Ale jeśli by się zmienił? Jest to w
          ogóle możliwe? Interesują mnie opinie kobiet , które w takiej sytuacji wrócily i
          było wszystko ok...
          Przed chwilą dzwonił. Odebrałam. Płakał...
          • mamamariusza Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 20:41
            Może sie zmieni, a może nie.Na pewno chcesz sie o tym przekonać?
            Zaryzykujesz? Ja bym nie.
          • kitek_maly Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 20:42
            > Przed chwilą dzwonił. Odebrałam. Płakał...

            Ale słodziak.
          • falka32 Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 21:08
            Tak się zmieni, jak Kaczyński na czas kampanii.

            Tak, są badania. Tak, jest to opisane w książkach, w podręcznikach, jest to
            klasyczny, powtarzalny schemat. Będzie płakał i się czołgał, potem będzie
            "miesiąc miodowy" a potem znowu będzie to samo, tylko bardziej. Potem ty znowu
            odejdziesz, on się będzie czołgał (może też zagrozić samobójstwem i powiedzieć,
            że się zmienił) a potem nie minie miesiąc, a ty trafisz na ostry dyżur z
            wybitymi zębami, bo sie krzywo spojrzałaś. Za każdym razem będzie bardziej
            przepraszał i potem będzie bardziej spektakularnie walił i dręczył. Miliony
            kobiet dały się złapać w taką pułapkę, jest to bardzo dobrze opisane w
            literaturze naukowej. Damski bokser i psychol to jest dość rutynowa postać i
            bardzo, bardzo przewidywalna. Jak będziesz z nim w ciąży, też będzie cię bił. A
            potem przepraszał i płakał. A potem znowu bił. Aha, i się nie zmienia. I twoja
            miłość też go nie zmieni. Twoja miłość służy do tego, żeby miał kogo walić, jak
            już swoimi "przeprosinami" sprawi, że zapomnisz o poprzednim razie. Każdy
            następny raz będzie gorszy a przeprosiny słodsze.
            • hantamagia pytanko 08.08.10, 21:35
              wlasnie takich tekstów potrzebuję.
              widzę, ze znasz temat, jakbys jeszcze mogla powiedzieć, jak te badania
              wyjaśniają przyczynę tych przeprosin i błagania (skoro to rutynowa postać to
              pewnie wyjaśniaja)? Przecież skoro facet jest psychopatą, bije tą kobietę to jej
              nie kocha, to po co przeprasza błaga, poświęca się, kupuje drogie
              prezenty,kwiaty tylko, zeby ją odzyskać. nie moze postarać się o inną i ją bić?
              te przeprosiny nie są szczere?
              • falka32 Re: pytanko 08.08.10, 21:40
                To proste. Robi to dlatego, że to działa. Jakby nie musiał przepraszać, tylko
                mógłby lać czy znęcać się cały czas, to by nie tracił czasu na przeprosiny, ale
                jednak wytresowanie sobie ofiary wymaga trochę zachodu. Psychopata musi mieć
                ofiarę, bo inaczej nie ma co robić i się nudzi. Im bardziej cię kontroluje, tym
                lepiej się czuje.
                • falka32 Re: pytanko 08.08.10, 21:48
                  Tu:
                  Skorpiony
                  wśród żab
                  - masz dobry tekst na temat psychopatów. Dłuuugi, ale przyda ci
                  się, jak sądzę. Chociaż, moim zdaniem, jeszcze za mało oberwałaś, żeby dotarło
                  do ciebie, że to właśnie jest o tobie i że ciebie to dotyczy. Na razie będziesz
                  prawdopodobnie jeszcze długo analizować, czy może jednak się zmieni i co on do
                  ciebie czuje i dlaczego jest taki niedobry i tak dalej i będziesz sobie
                  wmawiała, że u ciebie jest inaczej a on jest w gruncie rzeczy dobry chłop - bo
                  tkwisz w tej pułapce po uszy. Musisz mieć predyspozycje do bycia ofiarą, jeżeli
                  ciebie wybrał. Ale może za jakiś czas przypomnisz to sobie. Czego z całego serca
                  życzę.
                  • hantamagia Re: pytanko 08.08.10, 22:56
                    przeczytalam ten tekst, cały o nim..
                    dzieki, bardzo mi to pomogło,
                    wlasnie tego potrzebowałam,
                    bede czytac za kazdym razem jak beda nachodzić mnie te cholerne wątpliwosci.
                    bardzo Ci dziekuje!!
                    • hantamagia podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 12:04
                      z tekstu zrozumiałam, że taka osoba nie ma uczuć, pozbawiona jest sumienia i
                      współczucia dla krzywd innych ludzi. I to by się zgadzało, mojego byłego cechuje
                      bezduszność, chęć zrzucenia winy na drugą osobę, sprawiania że czuje się ona
                      winna, kłamstwa, brak wspólczucia (gdy ja płakałam i wspołczułam ofiarom
                      katastrofy lotniczej 10kwietnia, jemu powieka nie drgnela) Ale nie rozumiem
                      jednego... Mój były był chorobliwie zazdrosny. Stało się to po tym jak odkryłam
                      to, ze brał narkotyki i pisał smsy z innymi dziewuchami. Rozumiałam to, jakby
                      jego chęc zrzucenia swoich win na mnie, jego zazdrosc powodowana checia
                      udowodnienia sobie, że on jest co prawda nie fair ale ja tez, wiec jest wszystko
                      w jak najlepszym porzadku.... Skoro taka osoba nie czuje nic, skąd pojawiają się
                      takie uczucia jak zazdrość? skad się biorą łzy?

                      W tekscie jest napisane, że przede wszystkim osoby histeryczne i osoby
                      histroniczne przyciagają tego typu partnerów. Ja zauważam w sobie cechy typu
                      histronicznego. JEstem osobą charakteryzuje się egzaltacją, teatralnością
                      zachowań, staraniami o zwrócenie na siebie uwagi, wszystko intensywnie
                      przeżywam, jestem przeciwieństwem Jego, bo ja bardzo silnie odczuwam takie
                      uczucia jak wspólczucie, potrafię się identyfikować z uczuciami innych, mam
                      silnie rozwiniętą empatię, płaczę gdy płaczą inni, udzielają mi się czyjeś
                      emocje, jak widzę czyjeś nieszczęście,jestem nieszczęśliwa,można łatwo mną
                      manipulować, bo ja po prostu lubię robić innym dobrze, łatwo mnie wykorzystać,
                      dużo z siebie daję tak i w związku jak w przyjaźni.... Zawsze dotrzymuję słowa,
                      obietnic... Jego slowa były puste. Widzę teraz wszystko dokładnie, jednak nie
                      wszystko rozumiem. Czy on naprawdę nic nie czuł? nie czuł milości, przyjemności
                      z przytulania mnie, ciepła w sercu, nie chciał mojego dobra, chciał tylko
                      wykorzystać do swoich celów, bo do czegoś mogłam się przydać? Czy wszystkie
                      uczucia, które on nazywa w smsach nie są rzeczywiste? Czy ja nigdy od niego się
                      nie uwolnię? Czy on nie przestanie mnie napastować? Czy jak zrozumie, ze nie
                      wrócę, będzie opowiadał o mnie niestworzone historie, starając się mnie oczernić?

                      Liczylam na terapię, że ona może coś pomoże, ale przeczytalam ze to jest typ nie
                      podlegający terapii...
                      • miau_weglowy Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 12:26
                        wiesz co, idz Ty sobie pogadaj z jakims psychiatra, jelsi chcesz zrozumiec
                        mechanizmy takiego postepowania. ale niech nie przychodzi Ci do glowy proba
                        zrozumienia poprzez doswiadczanie tego ponownie u jego boku (bo taki biedny i
                        placze). manipulacja, dazenie do kontroli i wladzy. i zadna tam zazdrosc,
                        jedynie przerzucanie winy na Ciebie, szukanie powodu, zebys uslyszala: to
                        wszystko twoja wina = on bedzie mial jak najbardziej powody,zeby cie 'ukarac' w
                        sposob jaki mu przyjdzie do glowy.
                        nie ogladalas filmow, nie czytasz? malo Ci fikcji, chcesz przezyc to w realu?

                        • hantamagia Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 12:42
                          nie, nie chcę, na pewno nie, ten tekst bardzo mi pomógł,zrozumiałam że to
                          choroba, ale chciałabym to bardziej pojąć...
                          wiesz, słyszy się o różnych rzeczach wokół, morderstwa, rozboje, ale jakoś
                          zawsze nie wierzy się że może to dotyczyć nas bezpośrednio...
                          • ankh_morkpork Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 13:08
                            > ale chciałabym to bardziej pojąć...

                            Ale po co??? Po co chcesz to pojąć? Chcesz sie zabawić w psychoterapeutkę i nawrócić psychopatę damskiego kata na dobra drogę, zbawić grzesznika i zmienić na lepsze? Nawet nie próbuj. NIE DASZ RADY. On Cię zaszczuje i zakatuje. Odetnij się od niego.

                            Najlepiej sama idź do psychologa.
                            • hantamagia Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 13:16
                              Boże, jak wy wszyscy dobrze wiecie czego ja chcę:/
                              Nie, nie chcę go nawracać, nie chcę mu pomagać, i nie chcę mieć z nim nic
                              wspólnego!
                              Chcę po prostu znać odpowiedzi na kilka pytań, które wyżej zadałam, po to aby
                              ugruntować sobie dobrze w swojej mózgownicy co i jak, żeby nie pojawiły sie już
                              nigdy w mojej łepetynie durne wątpliwości.
                              Jak widać,lepiej wiedzieć i się orientować, ze istnieje takie zaburzenie. Teraz
                              już wiem że to choroba i nic z tym zrobić się nie da,a gdy nie wiedziałam miałam
                              głupie nadzieję, ze może istnieje mozliwość, ze on kiedyś się zmieni. Ale teraz
                              wiem, że nie, bo ten człowiek nie ma uczuć, sumienia, jest bezdusznym potworem!
                              Jeśli już to chcę teraz zrobić dobrze sobie, pojąć to, żeby więcej nie trafić na
                              taką osobę!!! Bo skoro trafiłam raz, to widocznie przyciągam takie osoby.
                              DLATEGO WLASNIE CHCE TO POJĄĆ!!!!!!!
                              zrozumieli??:)
                              • menk.a Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 13:54
                                :D:D Cały czas on to, on tamto, on taki, on śmaki, choroba to siamto owamto. Dla
                                własnego dobra... wybierasz się do psychologa? Najpierw pomóż sobie, a potem
                                zgłębiaj tajniki chorego umysłu tego kolesia.;)
                                • hantamagia Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 14:40
                                  ja pier... mam wrażenie, ze nikt ie czyta tego co pisze, CHCE ZGLEBIC TAJNIKI
                                  OSOBOWOSCI TAKICH LUDZI, ZEBY UCHRONIC SIEBIE PRZED SPOTKANIEM INNYCH TAKICH W
                                  PRZYSZŁOŚCI!
                                  • menk.a Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 14:43
                                    Aha. To ty w naukowca chcesz się bawić. A to wybacz. Wcześniej nie dosłyszałam.
                                    Na studia się zapisz.;)
                                    • falka32 Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 15:10
                                      To nie choroba. Zaburzenie tak, ale nie choroba. Rodzaj niepełnosprawności, wada
                                      mózgu, ale nie choroba. Choroby się leczy, choroba wiąże się z cierpieniem, zaś
                                      psychopata jest a/nieuleczalny i nie poddający się terapii, tak jak nieuleczalny
                                      jest zespół Downa b/nie cierpi z powodu swojej wady, wręcz przeciwnie, na ogół
                                      czuje wyższość nad resztą frajerów, którzy go otaczają, więc nie wchodzi w grę
                                      nawet trening społeczny, jak np. u autystów.
                                      • hantamagia Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 17:09
                                        Od razu mi się lepiej zrobiło,jak zobaczyłam, że to Ty napisałaś. Piszesz
                                        rzeczowo i na temat.
                                        A powiedz mi, on jest socjopatą czy psychopatą? Zawsze myslałam, że socjopaci,
                                        to ludzie uciekający od innych ludzi, nie tworzący związków. On jest raczej
                                        towarzyski,umie zagadać, moi znajomi go bardzo lubili i byli w szoku, że on,
                                        taki elokwentny, inteligentny, szarmancki, okazał się takim sk...wielem. Jedna
                                        kolezanka mi nawet nie uwierzyła...
                                        • falka32 Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 21:59
                                          Zawsze myslałam, że socjopaci,
                                          > to ludzie uciekający od innych ludzi, nie tworzący związków. On jest raczej
                                          > towarzyski,umie zagadać, moi znajomi go bardzo lubili i byli w szoku, że on,
                                          > taki elokwentny, inteligentny, szarmancki, okazał się takim sk...wielem.

                                          Wróć do artykułu i przeczytaj jeszcze raz. Dla ciebie,z punktu widzenia waszego
                                          "związku" nie ma najmniejszej różnicy, czy to psychopata, czy socjopata.
                                          Rozróżnienie jest zresztą dość płynne.
                                          • hantamagia Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 22:22
                                            no wlasnie tam jest bardzo płynne przejście z psychopaty na socjopatę, mozna by
                                            sie pokusić nawet o stwierdzenie, ze stosowane są zamiennie...
                                            Przede mną miał 7letni zwiazek. Co dziwne to on odszedł, a dziewucha za nim
                                            szalała, dzwonila jeszcze jak juz był ze mną... Nie rozumiem jak moglo to byc
                                            mozliwe, mial przecież już swoją "ofiarę". Dlaczego od niej odszedł, skoro jest
                                            socjopata/psychopatą? Po co mu było poznawać psychikę innej, uczyć sie od
                                            poczatku, skoro miał tamtą?
                                            • falka32 Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 22:32
                                              Hantamagia, po pierwsze, skąd to wiesz? Od niego, od niej?
                                              Po drugie, zastanów się, czy na pewno ci jest ta wiedza potrzebna. Chcesz się
                                              upewnić, czy nie planujesz zostawić niechcący porządnego faceta, który miał po
                                              prostu chwilę słabości? Nie, nie planujesz, porządni faceci, ba, nawet
                                              nieporządni, ale zdrowi psychicznie faceci nie mają tego rodzaju chwil słabości,
                                              jak opisujesz w pierwszym poście. To co opisujesz, to jest podręcznikowy typ i
                                              podręcznikowy schemat zachowania kij - marchewka, choćbyś nie wiem jak się
                                              dopatrywała pomyłki.
                                              • falka32 Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 10.08.10, 00:18
                                                Hantamagia, żebyś nie myślała, że twoja sytuacja i jego zachowanie jest
                                                wyjątkowe, poczytaj sobie te wątki:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,109197848,109197848,Chory_zwiazek_Co_robic_Blagam_o_pomoc_.html
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,111759215,111759215,jak_sie_bronic_przed_przemoca_emocjonalna_.html
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,83323785,83323785,Jak_zareaguje_przemocowiec_na_.html
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,80714427,80714427,Pomocy_blagam_Czy_ze_mna_wszystko_w_porzadku_.html
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,100925857,100925857,Chce_wycofac_doniesienie.html
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,529,98811376,98811376,Zostalam_niewolnica_psychopaty_.html
                              • kasi-a789 Re: podsumowanie moich spostrzeżeń + kilka pytań 09.08.10, 17:45
                                nie zastanawiaj się dlaczego, nie zrozumiesz tego..tego się nie da ani zrozumieć
                                ani wytłumaczyć, najgorzej jak zaczniesz myśleć że może naprawdę na to zasłużyłaś
                                trzymaj się
              • menk.a Re: pytanko 08.08.10, 22:00
                Ty za słabo dostałaś? Zębów ci jeszcze nie wybił?Ręki nie złamał, że się
                %^$^%$^% wahasz? Mało dowodów ci brak, że trafiłaś na przemocowca, boksera,
                agresywnego typa? Płakał? Obiecywał poprawę? Zmianę? Koleżance, która
                opowiedziałaby ci taką samą historię, tez doradziłabyś, by dała mu szansę, bo
                może jest tym jednym z miliona, który raz uderzywszy nigdy więcej tego nie
                powtórzy? A ciebie nie pobił przecież raz. Nie jeden raz był agresywny. Durna
                babo.;)
                Zadzwoń na niebieska linię. Tam ci powiedzą, w jakim bagnie jesteś i ile pracy
                cię czeka, byś realnie oceniła waszą relację, jego zachowanie i swoje
                uzależnienie. Sama póki co jesteś w lesie.;)
                • marzeka1 Re: pytanko 08.08.10, 22:08
                  Nieodmiennie dziwi mnie skłonność do niszczenia sobie życia przez
                  niektóre kobiety przy zwyczajnych śmieciach.I ta naiwna wiara "on
                  się zmieni", bo przecież misio tak powiedział.
                  • menk.a Re: pytanko 08.08.10, 22:19
                    Bo po raz 76 płakał, po raz 93 obiecywał poprawę, po raz 38 przyniósł kwiatki, a
                    po raz 26 nie podniósł ręki, a nawet użył imienia zamiast słowa na k,...
                    To jest uzależnienie ofiary od oprawcy poprzedzone długim i mozolnym procesem.
                    To nie dzieje się z dnia na dzień. I tak samo laska ot tak z tego nie wyjdzie.
                    To nawet pewne, że sama sobie z tym może nie poradzić.
                • menk.a Re: pytanko 08.08.10, 22:09
                  A z książek, jeśli będzie ci się chciało, zajrzyj do
                  Psychopaci
                  są wśród nas
                  . Niezły kawałek literatury.
                  Na razie jednak uważam, że daleka droga przed tobą, nim nabierzesz sił, by się
                  zmierzyć z tym typem i uniezależnić od niego.;)
                • wiarusik Re: pytanko 08.08.10, 22:24
                  zbij mnie;)
                  • menk.a Re: pytanko 08.08.10, 22:25
                    wiarusik napisała:

                    > zbij mnie;)

                    Idź do baru, poprzystawiaj się do jakiegoś osiłka, to kości zostaną ci
                    porachowane.;)
                    • wiarusik Re: pytanko 08.08.10, 22:28
                      zbij tak jak tylko kobieta potrafi;)
                      • menk.a Re: pytanko 08.08.10, 22:29
                        Wiarus idź sobie na forum dla dorosłych sm.;)
                        • wiarusik Re: pytanko 08.08.10, 22:31
                          choć ze mną;)
                          • wiarusik Re: pytanko 08.08.10, 22:46
                            chodź :P
              • yannika Re: pytanko 08.08.10, 22:37
                Alkoholik też w danym momencie może absolutnie szczerze przysięgać, że już nigdy
                więcej a i tak przy pierwszej okazji pójdzie się zachlać.

                Spaczenie psychiczne. A poza tym łatwiej namówić znaną "kretynkę", bo już
                wiadomo co działa, jakie akcje, jakie kwiatki itp. Z nową się trzeba od zera uczyć.
            • sienmuza Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 10.08.10, 10:49
              To święta prawda, mój były mąż żył właśnie według tego schematu. Ja
              robię złe rzeczy - więc Ty na pewno też. Wszędzie widział
              potencjalnych kochanków, był ciagle podminowany, podejrzewam że duzo
              nerwów kosztowało ukrywanie swoich wybryków. Jak juz przeginał i
              kończyło się awanturą, najczęściej wyrzucałam go z domu. Zawsze
              wracał i przepraszał. Rzeczywiście z roku na rok przeprosiny były
              coraz bardziej teatralne. Zdarzało się że stal na parapecie okna
              grożąc, że sie zabije jeśli do niego nie wrócę. Ostatnim razem
              płakał przede mną na kolanach. Aż do dzisiaj trochę mi go żal
              chociaż minęło już od tego czasu pięć lat. Ale wtedy się zacięłam. I
              nie dałam się znów omamić. Bo chodziło już nie tylko o mnie. Uderzył
              naszą córkę. Raz co prawda, ale czy miałam czekać na następne? I
              wiesz co? On do dziś ma do mnie żal że go zostawiłam i oczywiście
              twierdzi, że mnie kocha. Tylko że to jets bardzo trudna milość, nie
              każdy daje radę udźwignąć ten ciężar...
    • postolek Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 22:24
      Witaj,
      borykałam się swego czasu z podobnym problemem. Raz uciekłam by po
      10 miesiącach wrócić. Wróciłam, potem było jeszcze gorzej Nie
      pomogła nawet terapia. Umieściłam na forum post, który był
      błaganiem, aby ludzie mi napisali, czy TACY ludzie są uleczalni. NIE
      SĄ! Na szczęście nie wróciłam po kolejnej ucieczce i przeczytaj, co
      mi napisał specjalista, który prowadzi terapie dla takich
      psychopatów:

      <<Po przeczytaniu tego co pojawilo sie w tym watku nasuwa mi sie
      pewna
      uwaga. Otoz w wypowiedziach pojawia sie wizja, w ktorej ktos (w tym
      wypadku partner pani Postolek, ale moze to byc ktokolwiek inny) jest
      jakby zbiorem niezaleznych od siebie czesci. Troszke tak jak na
      przyklad samochod. Bierzemy niebieski samochod typu SEAT Ibiza,
      ktory ma spojler w kolorze czerwonym. Odkrecamy spojler w kolorze
      czerwonym i mamy SEAT Ibiza w kolorze niebieskim taki sam jaki byl
      wczesnej tylko bez spojlera.
      I analogicznie - bierzemy czlowieka, ktory jest "zasadniczo jakis" i
      oprocz tego, tak jak w samochodzie byl ten spojler, tak u niego jest
      taki jeden dodatkowy element - bycie sprawca przemocy. No i po
      prostu odkrecamy mu ten element i zostaje ten "zasadniczo wlasnie
      taki" czlowiek, zupelnie nie zmieniony tylko z tym elementem "bycie
      sprawca przemocy" odkreconym. I wtedy Pani moze z tego partnera
      korzystac tak, jak wczesniej Pani nie mogla bo on juz jest
      ulepszony. W rzeczywistosci nie dziala to w ten sposob.

      Pani zwiazala sie z zywa osoba ktora jest pewna caloscia i dziala
      jako pewna calosc. Pani wspolnie z ta osoba stworzyla system
      rodzinny ktory takze jest pewna caloscia i takze dziala wlasnie tak -

      jak pewna calosc. Wszystkie zdarzenia w tym systemie pasuja do
      siebie i wieszanie psa na atlasie jest takze elementem tego systemu.
      Nie jest "czyms dokreconym" co po prostu nalezy odkrecic i cala
      reszta wtedy zacznie funkcjonowac bez zarzutu. Pani zyla w domu w
      ktorym sie wieszalo psa na atlasie a pozniej szlo sie do lozka z
      kims kto to robil. Tak wyglada ta calosc, a nie tak, ze wieszanie
      psa to jest jedna czesc, a chodzenie do lozka to druga. Lozko i
      atlas sa razem. Sa nierozdzielne. I to ta calosc sprawia, ze Pani
      przezywa sprzeczne uczucia w zwiazku z tym, a nie poszczegolne
      czesci. Mowiac prosto i brutalnie - jesli jest tak, ze Pani nie moze
      sie odwiazac od czlowieka ktory robi takie rzeczy, to w duzej mierze
      wlasnie dlatego, ze on je robi, a nie dlatego, ze czasem ich NIE
      robi. Stad oczekiwanie, by sie zmienil i wtedy Pani bedzie mogla z
      nim byc jest oderwane od rzeczywistosci. Zawsze jest na swiecie
      jakis mezczyzna ktory jest gotow wieszac psa na atlasie i zawsze
      jest na swiecie jakis mezczyzna ktory nigdy w zyciu by tego nie
      zrobil.

      To Pani decyduje z kim bedzie zyc. Rzeczywistosc jest taka, ze Pani
      ma sklonnosc do zwiazania sie z osoba ktora zachowuje sie wobec Pani
      wlasnie w taki sposob (...)
      • mieta_pieprzowa Re:witaj postolek 09.08.10, 22:48
        Witaj postolek!
        Sledzilam twoje losy na tamtym forum i starsznie jestem ciekawa co u ciebie.

        • postolek Re:witaj postolek 10.08.10, 09:37
          Witaj! Ale chyba tylko śledziłaś, bo nie kojarzę Twoich wpisów :)U
          mnie wiele, bardzo wiele się dzieje. Rozwód trwa już ponad 2 lata,
          sprawa karna w sądzie a ja od 2 lat chodzę na terapię. Moje dzieci
          też powoli wychodzą na prostą z pomocą moją i psychologa! Nie mogę
          pisać więcej pod tym loginem, gdyż ex włamał się na moją pocztę i
          przeczytał cały mój wątek. Teraz też zapewne sprawdza co jakiś czas,
          czy się udzielam :)
    • 7kobieta Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 08.08.10, 23:05
      Też kiedyś byłam w toksycznym związku i też gdy z nim zerwałam marzyłam, żeby
      zadzwonił...Na szczęście tak się nie stało i spotkałam kogoś innego...Wtedy Pan
      Toksyczny chciał wrócić, chciał się nawet żenić ale już nic do niego nie czułam..
      Tego Ci życzę: spotkaj kogoś nowego, przekonaj się jak wygląda prawdziwy związek
      i wtedy zrozumiesz jak głupia byłaś..
    • malwan Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 09.08.10, 21:28
      tu sam rozum nie wystarczy,
      potrzeba dużo silnej woli i pracy nad sobą,trudne, ale się da,
      a jeśli taka historia się powtórzy radzę zasięgnąć porady specjalisty.
    • superzajaczek Re: wbijcie mi trochę rozumu do głowy... 09.08.10, 21:32
      odetnij sie dziewczyno to przemoc i maltretowanie, bo stracisz to co
      masz najlepszego = wolnosc i szanse na normalny zwiazek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka