lacido
04.06.11, 23:37
Postanowiłam pojeździć na rowerze, ok 22 zeszłam do piwnicy i z trudem wśród gratów odnalazłam rower, pognałam na 2piętro i wróciłam z wiaderkiem wody, gąbką, szczotką i papierowymi ręcznikami (aby zacieków nie było) Po umyciu stwierdziłam, że jeszcze napompuję koła - i tu zaczęły się schody. Przekopałam piwnicę w poszukiwaniu pompki, odnalazłam m.in. dwie wanienki niemowlęce, przewijak, kolarkę, składak, worek z pluszakami, baniak na wino (pusty niestety) W tym wszystkim nakrył mnie sąsia, zerkajać do piwnicy stwierdził, że sprawdza czy kto nie kradnie - ale mam sąsiada :). Gdy w końcu odnalazłam pompkę (a zauważyłam, że nie mam lampki) napompowałam jedno koło i ją zepsułam ;/ na szczęście sąsiad podsłuchiwał moje i pompki sapanie, przyszedł i mi pomógł.Pompkę naprawił, koło napompował i jeszcze prawie z pretensją czemu nie mówię żeby mi pomógł ;)
Podjarana na maksa wpadłam do domu, odnalazłam lampkę w pudełku po żelazku(!) ale - co za niespodzianka - bez baterii. I pomyśleć że byłam pewna że jeszcze dziś się przejadę sprawdzić w końcu nową ścieżkę rowerową :)
I teraz pytanie: macie czasem wrażenie ze cały wszechświata jest przeciwko Wam?