zapachwiatru 18.11.11, 11:15 macie jakies doswiadczenia z tym związane? działacie może albo robiliście to w przeszłości? jakie macie wrażenia? ja właśnie rozpoczynam swoją przygodę z nim. jestem ciekawa Waszych opinii. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
berta-death Re: wolontariat 18.11.11, 12:18 Ściema i wyzysk. Najczęściej są to najzwyklejsze w świecie firmy, które mają prawo zatrudniania darmowych pracowników. I najczęściej szefostwo oczywiście charytatywnie nie działa i płaci znajomym królika za różne usługi dla fundacji. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: wolontariat 18.11.11, 13:44 Ciekawa jestem w ilu miejscach bylas wolontariuszka oraz skad bierzesz te wiedze :-) Nie przecze, pewnie czesc wolontariatu tak dziala, ale jest masa malych lokalnych organizacji, w ktorych zna sie wszystkich wlacznie z zarzadem, w ktorych finanse sa bardzo jasne (glownie dlatego ze jest ich smiesznie malo, nikomu sie nie placi za zadne uslugi, pomieszczenie jest darowane od szkoly, instytucji lub kogos prywatnego i w podobny sposob zalatwiana jest reszta potrzebnych rzeczy - jak da sie to zrobic, zeby nic nie zaplacic, czym mozna sie odwdzieczyc, jakiej firmie to nie robi roznicy). Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: wolontariat 18.11.11, 13:36 Bylam wolontoriaszka pare lat, spotkalam fantastycznych ludzi, duzo sie nauczylam i o sobie i o swiecie. Polecam, choc czasem zdarzaja sie nieciekawe sytuacje - nasze stowarzyszenie przez nadmiar zaufania do pewnych osob wpadlo w problemy finansowe (pare tysiecy pln - niby nieduzo ale kiedy calosc opiera sie na braku pieniedzy to jest to sporo) i z zalem musielismy skonczyc dzialalnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: wolontariat 18.11.11, 21:32 Sorry, że pytam, ale jestem ciekawa - z czego żyją wolontariusze? Z czego się utrzymują? Z czego płacą swoje rachunki? Bo nie chce mi się wierzyć, że kończą pracę zawodową po minimum ośmiu godzinach, zostawiają żony, mężów i dzieci i lecą zziajani na drugi, bezpłatny etat. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolontariat 18.11.11, 21:38 Ja tak leciałam. I wytrzymałam koło roku. Rodzina mi się zbuntowała. I słusznie. Poza tym siadałam emocjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: wolontariat 18.11.11, 21:42 To ja tak leciałam za (niewielkie) pieniądze - wszystkie weekendy przez rok czasu, podopieczna to pewna staruszka. Też się zbuntowałam, a właściwie moje ciało, miałam wory pod oczami, włosy na szczotce i bolące wszystkie mięśnie i kości jak przy grypie. Odpoczynek polegający na nicnierobieniu jednak jest człowiekowi potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: wolontariat 18.11.11, 21:39 Źle to ujęłam. Chodziło mi o to, że luksus bycia wolontariuszem jest tylko dla tych, których utrzymują osoby trzecie, bądź którzy żyją z kapitału. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: wolontariat 19.11.11, 00:47 emn... wiesz, jak ktos ma prace zawodowa ktora go utrzymuje, to jednak po niej powinien miec czas na hobby. Rozumiem, nie kazdego na to stac, sa rtacy, ktorzy zyja za minimalna krajowa i zywia 4 dzieci dorabiajac po godzinach, sa wykorzystywani przez szefow nieplaconymi nadgodzinami, pracoholicy, matki majacy malenkie dzieci do ktorych tesknia. Nie lansowalabym tego jednak jako standardowy domyslny model. Dla mnie i mojego otoczenia - moze wyjatkowo fuksowego - zycie polega na pracy, pochlaniajacej duza czesc dnia, snie koniecznym, ktory rowniez jakis czas zabiera, oraz reszcie czasu, o ktorej decydujemy sami. Mozemy ten czas poswiecic na pucowanie domu, ogladanie tv, granie na kompie, spacery, picie piwa w knajpie ze znajomymi, spacery z mezem, wolontariat, wyjscie do kina, sklejanie modeli, taniec, silownie, basen, kurs kroju i szycia, psa, gotowanie czy haftowanie. To zajmuje pare godzin dziennie. I to moze byc czas oddany na wolontariat, nie tylko dla osob zyjacych z kapitalu czy utrzyywanych. Wierze, ze nie jestem jedyna, ktora czas wolny posiada. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: wolontariat 19.11.11, 00:42 Pierwszy raz wolontariuszowalam jak bylam nastolatka - intensywnie, pare razy w tygodniu po kilka godzin, nieomalze codziennie po szkole, wiekszosc weekendow. To z innymi wolontariuszami mialam zycie towarzyskie, tam poznawalam nowych ludzi, z nimi siadalismy po koncu zajec zeby pogadac, szlismy do knajpy, tancowalismy (tak tak, naduzywajac miejsce przeznaczone na szczytne cele ;-)) Teraz pelnie wolontariat okazjonalnie, rzadziej. Nie mam dzieci, facet czasem robi cos ze mna, czasem to moj czas socjalny, towarzyski, hobbystyczny, ktory po godzinach pracy poswiecam czemus co zupelnie odrywa moje mysli od reszty zycia stawia inne wyzwania, inne pytania. Czas po ktorym czuje sie z siebie zadowolona, po ktorym mam nadzieje, ze wkladam w swiat cos wiecej niz wydawane pieniadze i okazjonalny usmiech do przechodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais tak, mam 18.11.11, 15:26 odwalałam wolontariat tłumaczeniowy, bo sądziłam, że doświadczenie w CV coś mi da wolontariat ma ten znakomity skutek, że w fundacjach prawie nie ma pracy dla nie-specjalistów będąc osobą trwale bezrobotną i beneficjentką fundacji - i jako beneficjentka widząc to z drugiej strony - stwierdzam: żałuję każdej przełożonej litery, a wolontariatem rachunków nie opłacę Metresa Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: tak, mam 18.11.11, 20:34 funny_game napisała: > O kurdesz, smutno to brzmi :( > "Przebogate doświadczenie" nie jest środkiem płatniczym w Polsce. A zasady rekrutacji do fundacji są wręcz absurdalne. Osoba pisząca notatki niepełnosprawnemu studentowi na zajęciach - KONIECZNIE student, bo "zna specyfikę studiów", i to jeszcze konkretnych kierunków. Wysłałam do nich maila, czy aby absolwent nie zna jej także, ale nie odpisali (Biuro Obsługi Niepełnosprawnych na pewnej polskiej uczelni). Tłumacz - obowiązkowo filologia. Redaktor - sto lat doświadczenia. W fundacji S...k rzekomo szukali redaktora, wytelefonowana pani kręciła kotem na wszystkie strony, aż w końcu oznajmiła, że NA RAZIE MAJĄ WOLONTARIUSZY. Mam wrażenie, że gros fundacji zostało założonych celem samozatrudnienia, a "projekty" to działania w większości pozorowane. Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: tak, mam 18.11.11, 20:37 Wybacz zatem angielską łacinę, ale ciśnie się wielkie FCUK na usta. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: tak, mam 18.11.11, 22:54 funny_game napisała: > Wybacz zatem angielską łacinę, ale ciśnie się wielkie FCUK na usta. > Mnie się ciśnie nasze słowo narodowe. Dziękuję za wsparcie, obawiałam się najazdu typu "kochanica ty potworze bez serca, jak możesz nie doceniać wolontariatu" etc. Odpowiedz Link Zgłoś
georgia241 Re: wolontariat 18.11.11, 15:50 Robiłam przez 7 mieisęcy wolontariat w stowarzyszeniu dla niepełnosprawnych. Zbrzydło mi jak moją pracę potraktowano jako normę i bywało, że zatrudnieni na stałe nie przyszli a ja za darmo za nich pracowałam. Nie chciałam takiego układu. Nie poszłam więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
niezmiennick Re: wolontariat 18.11.11, 20:23 Niech zgadnę, Stowarzyszenie działało w konsorcjum z Firmą, Ci płaceni byli płaceni z projektu współfiansowanego przez PFRON ale umowy przynoszące zysk podpisywane był na Firmę? Odpowiedz Link Zgłoś
georgia241 Re: wolontariat 18.11.11, 23:59 Nie wiem jak to było. Z dobroci serca tam byłam, nie interesowałam się. Na priva mogę ci powiedzieć gdzie to było i sobie sprawdzisz. Mam e-mail jak nick gazetowy. Odpowiedz Link Zgłoś
niezmiennick Re: wolontariat 18.11.11, 20:28 Są dwie możliwości: podejmujesz się szlachetnego wysiłku za który i tak nikt nikomu nie miałby jak zapłacić. (codzienna pomoc samotnym, reprezentacja prawna bezdomnych itp). I to jest OK. W przeciwnym razie po prostu niestety psujesz rynek pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolontariat 18.11.11, 21:55 w czasach studenckich miałem przez krótko do czynienia z Fundacją Świętego Mikołaja i panem cwaniakiem Dariuszem Karłowiczem, dziękuję, nigdy więcej Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Czasem działam społecznie i charytatywnie 18.11.11, 22:06 Ale wolontariatem tego nie nazywam Odpowiedz Link Zgłoś
tyggrysio Re: wolontariat 18.11.11, 23:05 Widzę prawie same negatywne komentarze dotyczące wolontariatu. Ja w czasie studiów, przez chyba 2 lata byłam wolontariuszem Akademii Przyszłości w Wiośnie - 1-2 razy w tygodniu jeździłam do domów uczniów podstawówek pomagać im w nauce matematyki. Trochę pracy mnie to kosztowało (ale bez przesady, bo ile można się przygotowywać do takich zajęć :) - trzeba było wymyślić zadania, które by były dla dzieciaka interesujące, np. związane z piłką nożną, muzyką...), jednak absolutnie nie było to tak wyczerpujące, jak niektóre z Was opisywały swój wolontariat. Czasem frustrujące, jak uczeń mnie ignorował, czasem satysfakcjonujące, jak dobrze rozwiązywał zadania... było różnie, ale zdecydowanie nie powiedziałabym, że było źle :) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: wolontariat 18.11.11, 23:29 t > utnie nie było to tak wyczerpujące, jak niektóre z Was opisywały swój wolontari > at. Ja nie piszę, że wyczerpujące. Piszę, że frustrujące. I głupie. Bo obecnie jako beneficjentka wyszłam na frajerkę. Tak, wiem, mam roszczeniowe nastawienie. Gdyby mi ktoś raczył dać pracę zdalną, może miałabym inne. Odpowiedz Link Zgłoś
tyggrysio Re: wolontariat 18.11.11, 23:52 Ale akle2 pisała m.in. o wypadaniu włosów i bólu mięśni. Dla mnie wolontariat to jest coś dodatkowego - zajęcie polegające na pomaganiu innym przez kilka(naście) godzin w tygodniu. Coś co generuje zyski dla innych (ludzi, zwierząt, środowiska), a nie dla organizacji. Darmowej pracy - czegoś, na czym organizacja wykorzystuje do generowania zysków dla siebie - nie nazwałabym wolontariatem tylko bezpłatnym stażem. Dla mnie to coś całkiem innego, ale możliwe że to również nosi nazwę wolontariatu. I pewnie o tym mówisz. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolontariat 19.11.11, 11:17 tak w ogóle to sprawiasz wrażenie osoby sfrustrowanej życiem Odpowiedz Link Zgłoś
elizzabeth Re: wolontariat 18.11.11, 23:33 W czasach studenckich byłam wolontariuszem na zajęciach dla dzieci niepełnosprawnych ruchowo. Miałam umowę o wolontariat ale warunki były luźne, jak mogłam to przychodziłam a jak nie to nikt nie robił problemu. Traktowałam to jako zbieranie doświadczeń do późniejszej pracy. Następnie przerzuciłam się na wolontariat przy osobach starszych, który kontynuuję do dziś. Skończyłam studia i szukam pracy. Na jednej z rozmów usłyszałam, że za kryterium wyboru kandydata brano pracę w wolontariacie. Nie przyjęli mnie bo nie miałam wystarczającego doświadczenia w 'normalnej' pracy. Nadal szukam i chodzę na wolontariat, raz w tygodniu na dwie godziny. Nie obciąża mnie to. Myślę że możemy dawać z siebie tylko tyle ile chcemy i ile sprawia nam radość, inaczej będzie to przykrym obowiązkiem. I racja, że "Przebogate doświadczenie nie jest środkiem płatniczym w Polsce". I że z wolontariatu nie zapłaci się rachunków. To jest świetne na czasy studenckie. I kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: wolontariat 18.11.11, 23:43 A nie, mnie nie o to chodzi. Jestem trwale bezrobotna i pisanie w tym wypadku o "przebogatym doświadczeniu" przez pana z fundacji, który szuka tłumaczy, sugerując, że chodzi o PRACĘ , nie wolontariat(i który to pan WIE, że jestem trwale bezrobotna, mało tego! że zaliczam się do tego typu osób, którymi zajmuje się jego fundacja, i doprawdy nie umarłby, gdyby mi za te przekłady zapłacił) jest co najmniej bezczelnością. Odpowiedz Link Zgłoś
pokemontazo UEFA (czy polski odpowiednik) prowadzi nabor :) 19.11.11, 01:22 Do pracy zadarmo - niewiadomo dlaczego zwanej wolontariatem. Tak tylko przestrzegam. Odpowiedz Link Zgłoś
zapachwiatru Re: UEFA (czy polski odpowiednik) prowadzi nabor 21.11.11, 11:11 własnie tez się zaczęłam zastanawiać, po przeczytaniu Waszych postów - nad podpinaniem pod wolontariat zwyczajnej pracy często. dla mnie wolontariat to pomoc potrzebującym ludziom - głównie osobom starszym, dzieciom, rodzinom patologicznym oraz zwierzętom. osobiście chciałabym się zająć bezpośrednim pomaganiem starszym ludziom. średnio rozumiem natomiast pod przykrywką wolontariatu pracę w różnorakich firmach. dziękuję Wam za wypowiedzi. zmusiły mnie do przemyśleń. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: UEFA (czy polski odpowiednik) prowadzi nabor 21.11.11, 17:52 Teoretycznie i oficjalnie chodzi o to, że oprócz osób, które zajmują się fizycznie pomaganiem czy zbieraniem pieniędzy, to jeszcze muszą być osoby, które tym wszystkim zarządzają. Czyli odbierają telefony, przyjmują darczyńców i osoby potrzebujące pomocy, prowadzą księgowość, organizują pracę w biurze fundacji, decydują co komu jak i gdzie, itp. Jednym słowem robi nam się z tego mała firma, której codzienne funkcjonowanie niczym nie różni się od funkcjonowania każdej innej firmy. A stąd to tylko jeden krok do tego, żeby zacząć tam zatrudniać etatowych, profesjonalnych ludzi. I robi nam się przedsiębiorstwo, gdzie są równi i równiejsi. Jedni są wolontariuszami, których się zagania do najgorszych robót a innym się płaci bo są profesjonalistami. A profesjonalista przecież nie będzie pracował za darmo, za darmo to może jakiś głupek któremu chce się na mrozie z puszką stać i ryzykować, że w mordę dostanie. Bo niby jak tu znaleźć głównego księgowego z uprawnieniami, który będzie odpowiadał za finanse dużej organizacji, poświęcał temu kilka godzin dziennie i jeszcze nie brał za to pieniędzy. Na podobnej zasadzie działają komercyjne organizacje, które mają prawo korzystać z pomocy wolontariuszy. Czyli np zakłada ktoś dom opieki, bierze na ten cel kasę czy to od państwa czy od podopiecznych, przeznacza ją na pensje dla zarządu i kilku czołowych pracowników a do brudnej roboty bierze wolontariuszy harujących za bóg zapłać. To jest wina niejasnych przepisów o wolontariacie, które pozwalają na coś takiego. Moim zdaniem powinno to tak być, że jak wolontariat, to wolontariat. Czyli albo wszyscy pracują za darmo albo wszystkim się płaci. I nie ważne czy to prezes, główny księgowy czy sprzątaczka, stojący z puszką czy ktoś fizycznie pomagający potrzebującym. W PL mamy ok 65tys stowarzyszeń i 10tys fundacji. Przecież to jest niemożliwe, żeby były w stanie funkcjonować w ramach wolontariatu i datków w takim biednym kraju jak Polska. U nas nie ma takiej ilości osób mających dużo wolnego czasu i pieniędzy, żeby mogli się bawić w cos takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: UEFA (czy polski odpowiednik) prowadzi nabor 21.11.11, 17:58 W Berlinie szef organizacji dobroczynnej, nie wiem, czy nie przypadkiem Berliner Tafel, która organizowała darmowe posiłki i rozdawała środki spożywcze, jeździł SŁUŻBOWYM maserati. Przez fotoradar się wydało i obecnie fundacja jest w upadłości. Odpowiedz Link Zgłoś
annataylor Re: wolontariat 19.11.11, 10:52 tak, udzielam się nadal - prowadzę zajęcia z dziećmi (plastyczne, ruchowe, gry planszowe). co roku jeżdżę na projekty w ramach pewnej fundacji. bardzo dobre doświadczenie Odpowiedz Link Zgłoś
jacekk13 W hospicjum lub w Afryce można, 21.11.11, 14:00 i na ty, koniec. Nie radze dawać się wykorzystywać na darmowych praktykach, imprezach komercyjnych,tłumacząc etc Odpowiedz Link Zgłoś
moonogamistka Re: wolontariat 21.11.11, 17:01 Obiecuje sobie, ze jak odchowam dziecie- zajme sie wolontariatem. Mysle, ze to jednak zalezy od poziomu dochodu materialnego spoleczenstwa. U nas jest tak kiepsko, bo trzeba zapierdzielac na kilka etatow, nie ma szans na wolontariat. Moze z czasem? Odpowiedz Link Zgłoś