Dodaj do ulubionych

staropanienstwo

IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 15:51
Wlasnie zebralo mi sie na faze obawy staropanienstwa. Czy Wam sie tez cos
takiego zdarza? Obsesyjne mysli, ze czeka was wieczny konkubinat w najlepszym
wypadku, gdy tym czasem Wasze kolezanki demonstruja obraczki badz pierscionki
zawreczynowe? A Ty tym czasem trafiasz na kolejnych factów, ktorzy maja setki
powodow, by nie wpasc na pomysl sformalizowania waszej znajomosci? Ponarzekajmy
sobie troche...
Obserwuj wątek
    • Gość: dinozaur Re: staropanienstwo IP: 192.168.3.* 07.03.02, 16:04
      ciekawe ile masz wiosen ze takie smutne mysli
      • Gość: Sonia Re: staropanienstwo IP: 217.153.22.* 07.03.02, 16:14
        Gość portalu: dinozaur napisał(a):

        > ciekawe ile masz wiosen ze takie smutne mysli
        czemu smutne, po prostu realistyczne, taka jest tendencja...........
        czyżbyś był sam "zalegalizowany")))))?
        • Gość: Kasso Re: staropanienstwo IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 16:22
          Jest ci tak zle w staropanienstwie i uwazasz ze malzenstwo wszystko zmieni. Nic bardziej mylnego.
          Potem okaze sie ze jest jeszcze gorzej , a ty co w lep sobie palniesz.
          • Gość: Sonia Re: staropanienstwo IP: 217.153.22.* 07.03.02, 16:38
            Mam faceta od jakiegos czasu i wydawało mi się, że już czas, zebyśmy obydwoje dojrzeli do tematu. Tym
            czasem jest to odsuwane w nieskończoność, pojawiają się co najwyżej propozycje zamieszkania razem. W
            sumie naprawdę chętnie bym sia na to zgodziła, gdyby nie to,że przedłuży to tylko stan prowizorki.
            Podobnie jest u moich kolezanek. Np 7 lat w związku i nic. Po ewentualnym ultimatum (w końcu po latach można
            się wkurzyć), co najwyżej się zaręczają, co może odroczyc termin ślubu o kolejne lata. Nawet ciąża
            niekoniecznie zmusza facetów do nieszczęsnej legalizacji.
            Jaki w tym sens?
            • Gość: Martyna Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 18:43
              Gość portalu: Sonia napisał(a):

              > Mam faceta od jakiegos czasu i wydawało mi się, że już czas, zebyśmy obydwoje d
              > ojrzeli do tematu. Tym
              > czasem jest to odsuwane w nieskończoność, pojawiają się co najwyżej propozycje
              > zamieszkania razem. W
              > sumie naprawdę chętnie bym sia na to zgodziła, gdyby nie to,że przedłuży to tyl
              > ko stan prowizorki.
              > Podobnie jest u moich kolezanek. Np 7 lat w związku i nic. Po ewentualnym ultim
              > atum (w końcu po latach można
              > się wkurzyć), co najwyżej się zaręczają, co może odroczyc termin ślubu o kolejn
              > e lata. Nawet ciąża
              > niekoniecznie zmusza facetów do nieszczęsnej legalizacji.
              > Jaki w tym sens?

              Niestety cos sie porobilo z tymi dzisiejszymi mezczyznami , boja sie
              odpowiedzialnosci prawdopodobnie. Dla mnie samej jest cos niemoralnego w tym, ze
              jest sie ze soba bardzo dlugo 6 czy 7 lat i facet nie ma zamiaru sie zenic.
              Jesli nie myslal o slubie to po co byl z kobieta tyle lat? To takie zawracanie
              glowy. Naturalne jest, ze wiekszosc z nas chce miec rodzine i dzieci o faceci sa
              okropni.
              Moj maz po zareczynach ociagal sie z data slubu wiec przestalam z nim sypiac.
              Ze wzgledow zdrowotnych nie moge brac tabletek, on nie lubi uzywac prezerwatywy
              wiec nasze pozycie bylo ryzykowne-ciaza.
              Przemyslalm wszystko i postanowilam, ze to nie fair, nie chcialam miec
              nieslubnego dziecka wiec postanowilam, ze nie bede ryzykowac.
              Slub odbyl sie za dwa miesiace.
              • Gość: Sonia Re: staropanienstwo IP: 217.153.22.* 08.03.02, 10:18
                Niestety cos sie porobilo z tymi dzisiejszymi mezczyznami , boja sie
                > odpowiedzialnosci prawdopodobnie. Dla mnie samej jest cos niemoralnego w tym, z
                > e
                > jest sie ze soba bardzo dlugo 6 czy 7 lat i facet nie ma zamiaru sie zenic.
                > Jesli nie myslal o slubie to po co byl z kobieta tyle lat? To takie zawracanie
                > glowy. Naturalne jest, ze wiekszosc z nas chce miec rodzine i dzieci o faceci s
                > a
                > okropni.
                > Moj maz po zareczynach ociagal sie z data slubu wiec przestalam z nim sypiac.
                > Ze wzgledow zdrowotnych nie moge brac tabletek, on nie lubi uzywac prezerwatywy
                >
                > wiec nasze pozycie bylo ryzykowne-ciaza.
                > Przemyslalm wszystko i postanowilam, ze to nie fair, nie chcialam miec
                > nieslubnego dziecka wiec postanowilam, ze nie bede ryzykowac.
                > Slub odbyl sie za dwa miesiace.

                Taaa, zwłaszcza, ze przeciez się kochamy i bynajmniej nie jesteśmy ze sobą z braku laku.Może to objaw jakiegoś
                szczególnego uczulenia na metal?

        • Gość: dinozaur Re: staropanienstwo IP: 192.168.3.* 07.03.02, 16:25
          Ladna mi tendencja , dobijac sie latwo myslami tylko czy jest sens -
          rozlegalizowany
    • Gość: Saskia Re: staropanienstwo IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 16:18
      Pamietam, jak rok temu mialam podobne mysli (mam 25 lat). Balam sie, ze nigdy
      nikogo sobie nie znajde i zostane sama i samotna. Postanowilam troche zmienic
      moje zycie i pomyslec o sobie, o tym co chce robic, etc. Zaczelam robic to, co
      lubie, zaczelam wychodzic z domu i spotykac ludzi, zaczelam sie bawic. Mieszkam
      teraz z moim chlopakiem (choc nie jestem przekonana, czy to Ten Jedyny,
      szczerze mowiac, nie wiem, czy wierzyc w Jedynego..).
      Nie zadreczaj sie takimi myslami o staropanienstwie i pomysc o swoim zyciu z
      punktu kosmosu, zobaczysz siebie w innych barwach.
      • Gość: Lola Re: staropanienstwo IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 16:26
        Ja mam chlopaka, robie w zyciu to co chce itd.
        problem w ogolnej tendencji, ze jakos facetom nie bardzo chce sie formalizowac
        zwiazki w jakikolwiek sposob
        tak jest im chyba wygodniej, np. wspolne mieszkanie itd.
        lat mam 26 scisle ujmujac, ale to chyba ganz egal w przypadku rozwazan
        ogolnofilozoficznych
        • Gość: Saskia Re: staropanienstwo IP: *.w.club-internet.fr 08.03.02, 16:00
          Acha, chodzi o legalizacje.. no tak, rozumiem. Rozmawialiscie na ten temat? Ja
          na przyklad nie zdecyduje sie na dziecko bez slubu (choc na razie o tym jeszcze
          nie mysle), ale co w razie "wpadki", przeciez moze sie to zdarzyc?
    • Gość: ju-ma stara panna IP: *.cm-uj.krakow.pl 07.03.02, 16:28

      nie bardzo rozumiem czemu mieszasz konkubinat ze staropanienstwem...
      staropanieństwo to jest po prostu stan psychiczny, znam takie towarzystwo 4
      panienki średnia wieku 35 lat, mentalnośc i poziom przedszkolanki a poziom
      rozmów kosmiczny - mniej wiecej "mój idealny królewicz powinien byc" rzecz
      jasna w życiu żaden giermek się nawet nie pojawił.... na przykładzie tych pań
      wiem że ten stan jest na wyłączne życzenie zainteresowanego i nic na to nie
      pomaga.

      • Gość: dinozaur Re: stara panna IP: 192.168.3.* 07.03.02, 16:40
        ano tak to jest jak ktos ma przerost ambicji i szuka ksiecia z bajki
      • Gość: Lola Re: stara panna IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 17:03
        moj chlopak nie jest na 100% ksieciem z bajki
        i fakt, że chce wyjść za niego za maz nie swiadczy o moim przeroscie ambicji
        dyskusja jakby odbiega od tematu
        • Gość: Anna27 Re: stara panna IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 18:22
          Podobnie jak tutaj juz wczesniej napisano uwazam staropanienstwo za stan ducha
          bardiej niz za fakt nie bycia mezatka.
          Lola, coraz mniej jest facetow, ktorzy klekaja i proponuja slub. Zycie , kurka
          siwa, to nie "Love story", czy inny wyciskacz lez, gdzie facet wyciaga obraczke
          i niczego bardziej nie pragnie niz sie ochajtac.
          Faceci sie wygodni zrobili w dzisiejszych czasach.
          Ja mysle, ze powinnas otwarcie powiedziec facetowi, ze chcesz slubu i juz.
          Oczywiscie zaraz sie tutaj posypia na mnie gromy za brak wyrozumialosci wobec
          faceta bla bla. Ja jednak uwazam, ze glownym bledem polskich kobiet jest zbyt
          duza cierpliwoac i wyrozumialosc.

          Co do mieszkania razem, to w Twoim wypadku, gdy faktycznie chcesz slubu -
          odradzam na razie. Zamieszkaj z nim dopiero wtedy, gdy sie osiwadczy i ustal
          date slubu. ( Sama jestem weteranka mieszkania razem i wiem, ze droga od
          mieszkania do urzednika stanu cywilnego jest dluga i wyboista.)
    • Gość: Jo Re: staropanienstwo IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 18:37
      Nie myl konkubinatu ze staropanieństwem, jeśli dla Ciebie to jest to samo, to
      źle. Staropanieństwo niewiele ma wspólnego ze stanem cywilnym; mam ciocię już
      wiekową, niezamężną, a nikt nigdy o niej nie powie „stara panna”.
      • yak-ona Re: kto mi wytlumaczy po co????? 07.03.02, 20:04
        no i zawsze sie wkurzam jak czytam takie teksty jak tutaj...
        ja tez mam 25 lat, swoje mieszkanko, samochodzik i prace..robie co chce i z kim
        chce!
        podrozuje sobie i wyjezdzam dokad chce na ile chce!
        nie potrzebny mi zaden facet a nie bede stara panna tylko kobieta ktora nie
        chciala " desperackiego byle co" - wcale nie czekam tez na ksiecia z bajki!!!
        po ostatnim 5-letnim zwiazku mam dosyc- on nalegal na wspolne zamieszkanie -
        wytrzymalismy miesiac razem, przybakiwal cos o slubie i dzieciach i jakos mnie
        to przerazalo!!!
        nie rozumiem jednego- po co WY Dziewczyny tak chcecie wychodzic za maz???
        posywacie sie do jakis nalegan i proszenia ich???

        czy jest tutaj ktos na tyle madry aby mi wytlumaczyc po co???
        moze zrozumiem i tez zechce wyjsc za maz !!! : )))
        • Gość: Anna27 Re: kto mi wytlumaczy po co?????yak-ona IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 20:11
          Bo nie wszystkie kobiety sa jednakow. Jedne definiuja swoje szczescie jako dom
          i rodzine na pierwszym miejscu. Inne, jak ty stawiaja na wolnosc. Jeszcze
          inne chca wszystkiego i ciekawej pracy i meza i nawet dziecko.

          Yak-ona, Ty nie musisz tego rozumiec - po prostu zyj po swojemu - ale nie dziw
          sie, ze sa takie baby co chca slubu. Oczywiscie, ze tej checi wyjscia za maz
          nie mozna racjonalnie wytlumaczyc. Ale ona jest w niektorych kobietach i
          bardzo realna. I nie mowie tutaj o oabstrakcyjnym pragnieniu slubu, ale o
          pragnieniu poslubienia konkretnego faceta, ktory zajmuje wazne miejsce w czyims
          zyciu.

          Yak-ona, a czy wybrazasz sobie na przyklad pragnienie posiadania dziecka.
          jesli tak, to pragnienie bycia z danym mezczyzna na dobre i na zle moze byc
          rownie silne.

          Buzka, yak-ona i duzo szczescia dla Ciebie.
          • Gość: Lola Re: kto mi wytlumaczy po co?????yak-ona IP: *.man.polbox.pl 08.03.02, 16:46
            Jetsem prawnikiem - wiec powiem Ci chociazby z takich wzgledow, ze instytucja
            konkubinatu u nas jeszcze dlugo nie bedzie uregulowana... mimo wielkiej
            kampanii i mydlenia oczu.
            po drugie kwestie religijne, ktore byc moze dla niektorych kobiet tez maja
            znaczenie.
            a nie tylko jakies abstrakcyjne pragnienie tkwiace w babach, jak to pieknie
            zostalo powiedziane.

            i wreszccie po trzecie, najwazniejsze dla mnie, bo to jest dopelenienie lacacej
            nas byc moze milosci.

            nie jestem jakims koltunem z ciemnogrodu, chec wyjascia za maz jest dla mnie
            wynikiem szeregu przemyslen
        • goga.74 Re: kto mi wytlumaczy po co????? 07.03.02, 20:13
          Nie wytlumacze Ci, bo tez nie rozumiem. Tzn. rozumiem
          ze dwoje ludzi moze chciec sie pobrac, ale chyba to ma
          sens jedynie wtedy gdy obydwoje tego chca i nikt nikogo
          nie "przyciska".
          • yak-ona Re: kto mi wytlumaczy po co????? 07.03.02, 20:22
            jakis ciezko mi to zrozumiec , a A27- jezeli chcialas wyjsc za maz i to
            zrobilas to fajnie, ale nie mozesz krytykowac nikogo za to ze tego nie chce!
            tylko wkurza mnie ,ze chodza potem tacy kolecie i gadaja , ze ich kobiety to
            niczego poza zaciagnieciem ich przed oltarz nie chca!

            co ma w sobie ta magiczne ceremonia slubna ze tak tego chcecie lub chcialyscie
            i zycie po ???

            • Gość: Anna27 Re: kto mi wytlumaczy po co?????Yak-ona IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 20:34
              Przy calej sympatii do Twojej osoby - czy zapomnialas okularow, czy co?
              Czy ja Ciebie, albo kogos innego krytykowalam za to, ze nie chcesz/cie wyjsc za
              maz? Na pewno nie. Oczywiscie malzenstwo, czy zycie bez slubu jest wyborem
              zyciowym. I masz prawo nie wychodzic za maz. Kazdemu wedlug potrzeb.
              Mnie denerwuje, ze kobiety, ktore NiE chca wyjsc za maz NIE CHCA zrozumiec tych
              co chca malzenstwa. Mysle, ze ja osobiscie wykazuje wiecej tolerancji wobec
              zwiazkow nie-malzenskich, niz przeciwnicy malzenstwa wobec ludzi chcacych sie
              chajtac. (Prywatne odczucie.)

              Nie chodzi o magie ceremonii w malzenstwie. Chodzi o to, ze dowje ludzi
              decyduje sie by byc za saba na DOBRE I NA ZLE< a nie tylko na DOBRE.

              Jednak podobnie jak Martyna uwazam, ze jest malo moralno to, ze na przyklad
              gosciu spedza z kobieta 7 lat i potem starsznie sie dziwi, ze ona moze
              chcialaby wyjsc za maz. Partnerzy miedzy soba powinni ustalic forme zwiazku i
              gdy jednej stronie nie odpowiada to, nie warto ciagnac.
              • yak-ona Re: kto mi wytlumaczy po co?????Yak-ona 07.03.02, 20:43
                Gość portalu: Anna27 napisał(a):

                > Przy calej sympatii do Twojej osoby - czy zapomnialas okularow, czy co?
                > Czy ja Ciebie, albo kogos innego krytykowalam za to, ze nie chcesz/cie wyjsc za
                >
                > maz? Na pewno nie. Oczywiscie malzenstwo, czy zycie bez slubu jest wyborem
                > zyciowym. I masz prawo nie wychodzic za maz. Kazdemu wedlug potrzeb.
                > Mnie denerwuje, ze kobiety, ktore NiE chca wyjsc za maz NIE CHCA zrozumiec tych
                >
                > co chca malzenstwa. Mysle, ze ja osobiscie wykazuje wiecej tolerancji wobec
                > zwiazkow nie-malzenskich, niz przeciwnicy malzenstwa wobec ludzi chcacych sie
                > chajtac. (Prywatne odczucie.)
                >
                > Nie chodzi o magie ceremonii w malzenstwie. Chodzi o to, ze dowje ludzi
                > decyduje sie by byc za saba na DOBRE I NA ZLE< a nie tylko na DOBRE.

                roznie z tym bywa i jakos mam mieszane uczucia, co do uwierzenia facetowi, ze
                zostanie z zona na dobre i na zle - wiesz ile jest rocznie rozwodow w USa i ile
                w polsce???
                statystyki mowia same za siecie!!!!
                >
                > Jednak podobnie jak Martyna uwazam, ze jest malo moralno to, ze na przyklad
                > gosciu spedza z kobieta 7 lat i potem starsznie sie dziwi, ze ona moze
                > chcialaby wyjsc za maz. Partnerzy miedzy soba powinni ustalic forme zwiazku i
                > gdy jednej stronie nie odpowiada to, nie warto ciagnac.
                no wlasnie..a kto powiedzial,ze bycie ze soba prowadzi do slubu!
                moje otoczenie tez zawsze mnie pytalo czy z mojego poprzedniego zwiazku bedzie
                chleb??? tylko co to jest ten chleb??? slub???
                a moze po prostu jest dobrze w zwiazku i nie potrzeba nic zmieniac!

                a swoja droge gratuleje wszystkim kobietom , ktore znalazly mezczyzn swojego
                zycia, sa z nimi szczesliwe , wierza , ze uda im sie przejsc przez zycie razem -
                czyli na dobre i na zle!!!


            • Gość: Martyna Re: kto mi wytlumaczy po co????? IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 18:54
              yak-ona napisał(a):

              > jakis ciezko mi to zrozumiec , a A27- jezeli chcialas wyjsc za maz i to
              > zrobilas to fajnie, ale nie mozesz krytykowac nikogo za to ze tego nie chce!
              > tylko wkurza mnie ,ze chodza potem tacy kolecie i gadaja , ze ich kobiety to
              > niczego poza zaciagnieciem ich przed oltarz nie chca!
              >
              O kim tY PISZESZ O JAKIJS MIERNOTACH bez klasy . Zastanow sie jaki porzadny i
              wartosciowy facet mowil by o kobiecie, ktora kocha w ten sposob . A jesli jej nie
              kocha to po co z nia jest do tego ja oklamujac , ze ja kocha?
              >
              >

          • Gość: Nell Re: kto mi wytlumaczy po co????? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 11:41
            Mieszkalam z moim obecnym mezem 2 lata przed slubem i tez nie musialam go przyciskac , by sie ze
            mna ozenil, to byla nasza wspolna decyzja..Nie bylabym w stanie nikogo naklaniac , by po 2 letniem
            mieszkaniu ze mna wreszcie sie ze mna ozenil, oznaczaloby to dla mnie brak poczucia
            godnosci..Sorry, ale gdy czytam, te wszystkie posty o "przyciskaniu", to zastanawiam sie, gdzie
            dziewczyny macie ambicje??To facet powinien was prosic o reke, a nie wy jego..
            • Gość: Martyna Re: kto mi wytlumaczy po co????? IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 19:02
              Gość portalu: Nell napisał(a):

              > Mieszkalam z moim obecnym mezem 2 lata przed slubem i tez nie musialam go przyc
              > iskac , by sie ze
              > mna ozenil, to byla nasza wspolna decyzja..Nie bylabym w stanie nikogo naklania
              > c , by po 2 letniem
              > mieszkaniu ze mna wreszcie sie ze mna ozenil, oznaczaloby to dla mnie brak pocz
              > ucia
              > godnosci..Sorry, ale gdy czytam, te wszystkie posty o "przyciskaniu", to zastan
              > awiam sie, gdzie
              > dziewczyny macie ambicje??To facet powinien was prosic o reke, a nie wy jego..

              Ja nie namawialam meza do slubu to on mi sie oswiadczyl( i to po 3 miesiacach )
              ociagal sie tylko z data slubu ja po prostu przestalam z nim sypiac.

              Jesli brakiem poczucia godnosci jest mowienie o swoich dazeniach, oczekiwaniach
              i proba osiagniecia ich to przepraszam co to jest godnosc?
              Nie rozumiem tez co do tego ma ambicja ?
              • Gość: Nell Re: kto mi wytlumaczy po co????? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 19:38
                Gość portalu: Martyna napisał(a):

                > Gość portalu: Nell napisał(a):
                >
                > > Mieszkalam z moim obecnym mezem 2 lata przed slubem i tez nie musialam go
                > przyc
                > > iskac , by sie ze
                > > mna ozenil, to byla nasza wspolna decyzja..Nie bylabym w stanie nikogo nak
                > lania
                > > c , by po 2 letniem
                > > mieszkaniu ze mna wreszcie sie ze mna ozenil, oznaczaloby to dla mnie brak
                > pocz
                > > ucia
                > > godnosci..Sorry, ale gdy czytam, te wszystkie posty o "przyciskaniu", to z
                > astan
                > > awiam sie, gdzie
                > > dziewczyny macie ambicje??To facet powinien was prosic o reke, a nie wy je
                > go..
                >
                > Ja nie namawialam meza do slubu to on mi sie oswiadczyl( i to po 3 miesiacach )
                > ociagal sie tylko z data slubu ja po prostu przestalam z nim sypiac.
                >

                Przestalas z nim sypiac, bo sie ociagal z data slubu, wybacz, ale dla mnie to zalosne.

                > Jesli brakiem poczucia godnosci jest mowienie o swoich dazeniach, oczekiwaniach
                >
                > i proba osiagniecia ich to przepraszam co to jest godnosc?
                > Nie rozumiem tez co do tego ma ambicja ?

                Brakiem godnosci jest stosowanie emocjonalnych szantarzy, by facet sie wreszcie z toba ozenil.

        • netulka Re: kto mi wytlumaczy po co????? 08.03.02, 10:37
          Nie jestem czestym gosciem Forum, ale dzis tu zajrzalam i przegladam ten watek. Od razu uprzedze, ze nie chce
          nikogo oceniac, nie mam do tego zadnych uprawnien. Ale sprowokowal mnie ten post i sprobuje odpowiedziec na
          zadane pytanie. Po co kobietom slub?

          Mysle, ze kobietom potrzebne jest poczucie stabilizacji. A co by nie mowic, to jednak slub takie poczucie na pewno
          umacnia. Niezaleznie od jego charakteru, ma jednak wymiar przysiegi czy przyrzeczenia i z pewnoscia wiele osob
          dluzej pomysli zanim odejdzie po takim przyrzeczeniu, nawet gdy nie wszystko uklada sie idealnie. A rzeczywistosc
          jest taka - zycie nie jest pasmem sukcesow i radosci. Choroba, smierc, utrata pracy - to sie przydarzyc moze w
          kazdej chwili. Ach, jak potrzebny jest wtedy ktos bedacy blisko! Oczywiscie, ze nie ma gwarancji, ze slubny malzonek
          bedzie taka podpora, ale znacznie wieksze prawdopodobienstwo niz osoba, ktora nie chce sie wiazac by zapewnic
          sobie latwe i bezbolesne odejscie.

          > ja tez mam 25 lat, swoje mieszkanko, samochodzik i prace..robie co chce i z kim
          >
          > chce!
          > podrozuje sobie i wyjezdzam dokad chce na ile chce!

          Oby jak najdluzej bylo to mozliwe - zycze Ci z calego serca!

          > czy jest tutaj ktos na tyle madry aby mi wytlumaczyc po co???
          > moze zrozumiem i tez zechce wyjsc za maz !!! : )))

          No i kolejna sprawa - dzieci. To naturalne, ze wiekszosc kobiet chce je miec. A dzieciom potrzebna jest zwyczajna
          rodzina - taka, w ktorej wszyscy maja to samo nazwisko. Z tym zreszta zwiazane jest mnostwo prozaicznych
          spraw, poczawszy od mozliwosci uzyskania informacji w szpitalu na dziedziczeniu konczac. Ja wiem, ze majac
          niewiele ponad 20 lat nie mysli sie o takich rzeczach, ale to jest zycie

          Nie chce w zadnym wypadku nikogo przekonywac, ze sam slub daje automatycznie harmonie i szcescie. Po prostu
          probuje odpowiedziec na pytanie "po co?". No i absolutnie nie jestem zwolenniczka zmuszania kogokolwiek do
          zawierania slubu. Przymus, podstep to fatalny poczatek.

          Wszystkim zycze wiele szczescia w zyciu, a dzis wielu usmiechow,
          net.
        • Gość: Martyna Re: kto mi wytlumaczy po co????? IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 18:33
          yak-ona napisał(a):

          > no i zawsze sie wkurzam jak czytam takie teksty jak tutaj...
          > ja tez mam 25 lat, swoje mieszkanko, samochodzik i prace..robie co chce i z kim
          >
          > chce!
          > podrozuje sobie i wyjezdzam dokad chce na ile chce!
          > nie potrzebny mi zaden facet a nie bede stara panna tylko kobieta ktora nie
          > chciala " desperackiego byle co" - wcale nie czekam tez na ksiecia z bajki!!!
          > po ostatnim 5-letnim zwiazku mam dosyc- on nalegal na wspolne zamieszkanie -
          > wytrzymalismy miesiac razem, przybakiwal cos o slubie i dzieciach i jakos mnie
          > to przerazalo!!!
          > nie rozumiem jednego- po co WY Dziewczyny tak chcecie wychodzic za maz???
          > posywacie sie do jakis nalegan i proszenia ich???
          >
          > czy jest tutaj ktos na tyle madry aby mi wytlumaczyc po co???
          > moze zrozumiem i tez zechce wyjsc za maz !!! : )))


          Po pierwsze jestes jeszcze za mloda aby wychodzic za maz 25 lat . Ja uwazam, ze
          wiekszosc osob jest psychicznie dojrzala do malzenstwa okolo lub po 30.Oczywiscie
          zdarzaja sie wyjatki.
          Nikt nikogo nie zmusza do wychodzenia za maz , kazdy jest inny i ma inny sposob
          na zycie. Ja tez w okresie gdy mialam 15-25 lat myslalam, ze nigdy za maz nie
          wyjde, obserwowalam malzenstwa dookola i bylam przerazona. Jednak cos zaczelo sie
          zmieniac w wieku 26 lat i teraz widze sens malzenstwa.
          1. Jest o wiele latwiej z prawnych przyczyn szczegolnie gdy chce sie miec dzieci.
          (w mojej sytuacji z uwagi na to , ze moj ojciec zmarl nagle i niespodziewanie gdy
          mialam 10 lat zawsze mysle co bedzie jesli stanie sie najgorsze np konkubin
          umrze. Niestety nie bedziesz miala za wiele praw
          2.Przysiega malzenska dla mnie jest pieknym symbolem, idealem ,do ktorego sie
          dazy.
          3.Malzenstwo nie ogranicza w niczym . Tak samo moge podrozowac, miec wlasny
          samochod kupiony za moje pieniadze, miec prace i robic kariere. Ja bralam slub
          poza granicami Polski gdzie przysiega sie o zapewnieniu miejsca i wolnosci do
          rozwoju mazonki lub meza.Malzenstwo nie ogranicza to kobiety ograniczaja sie same
          pozwalajac facetom na to aby je kontrolowali.
          4. Ja wogole nie uzywam pojecia staropanienstwo, bo co to znaczy? a po drugie
          jest ono obrazliwe, bez klasy.
          5. Co zlego w rozmowie o slubie z facetem, pary musza sie komunikowac , mowic o
          swoich oczekiwaniach jak widza zwiazek i przyszlosc , porozumienie jest bardzo
          wazne w zwiazku.

          Pozdrawiam
    • kombinator2 Re: staropanienstwo 07.03.02, 20:31
      Jestem facet. I dlatego ze zdziwieniem czytam niektóre (zaznaczam - NIEKTÓRE)
      posty tutaj. Wynika z nich, że wszystko to wina tych okropnych <wygodnickich>
      itd facetów.
      Rany - jak można ZYĆ (powtarzane tutaj czesto) 7 lat z facetem i DOROWADZIC do
      tego, że ani mus się śni brać ślub? Przecież to z mojej, faceckiej strony
      wygląda to tak: panna jest za głupia na ślub, ale dobrze się sprawdza w łóżku i
      nieźle gotuje (czasem i skarpety wypierze), więc póki nie znajdę lepszej, bedę
      się z nią siedział.
      Może też być wersja taka: facet samolub, a ona niewolnica. Im bardziej się
      stara, tym facet bardziej hardzieje (taka stara zasada, działająca zresztą w
      dwie strony).
      Trzecie, co mi przychodzi do głowy: obie strony traktują się jak... kumple
      (przynajmniej jednej się tak wydaje - facetowi) i nawet seks uprawiają
      <przyjacielsko>, po starej znajomości. Ale to nie osoba na poważniejsze rzeczy.

      Abstrachując jednak od wszystkiego - słuchajcie kobity: skoro on sie nie chce
      zenic (a może go o to nie pytałyście... przecież to takie niekobiece... może
      wreszcie sam sie domyśli... i czekacie ze może pewnej cudownej gwiazdzistej
      nocy, przy blasku świec i dźwięku tęsknie popiskujących skrzypiec wręczy
      kwiaty... założy pierścionek z rubinem, a potem spyta niskim, rwącym się ze
      wzruszenia głosem: <czy chciałabyś zostać...>) TO PO CHOLERE Z NIM SIEDZICIE?

      Gdzie wasz instynkt samozachowawczy? Przytłumiły go zachowawczość, wygodnioctwo
      i niechęć do zmian?
      • yak-ona Re: staropanienstwo 07.03.02, 20:33
        kombinator2 napisał(a):

        > Jestem facet. I dlatego ze zdziwieniem czytam niektóre (zaznaczam - NIEKTÓRE)
        > posty tutaj. Wynika z nich, że wszystko to wina tych okropnych <wygodnickich
        > >
        > itd facetów.
        > Rany - jak można ZYĆ (powtarzane tutaj czesto) 7 lat z facetem i DOROWADZIC do
        > tego, że ani mus się śni brać ślub? Przecież to z mojej, faceckiej strony
        > wygląda to tak: panna jest za głupia na ślub, ale dobrze się sprawdza w łóżku i
        >
        > nieźle gotuje (czasem i skarpety wypierze), więc póki nie znajdę lepszej, bedę
        > się z nią siedział.
        > Może też być wersja taka: facet samolub, a ona niewolnica. Im bardziej się
        > stara, tym facet bardziej hardzieje (taka stara zasada, działająca zresztą w
        > dwie strony).
        > Trzecie, co mi przychodzi do głowy: obie strony traktują się jak... kumple
        > (przynajmniej jednej się tak wydaje - facetowi) i nawet seks uprawiają
        > <przyjacielsko>, po starej znajomości. Ale to nie osoba na poważniejsze r
        > zeczy.
        >
        > Abstrachując jednak od wszystkiego - słuchajcie kobity: skoro on sie nie chce
        > zenic (a może go o to nie pytałyście... przecież to takie niekobiece... może
        > wreszcie sam sie domyśli... i czekacie ze może pewnej cudownej gwiazdzistej
        > nocy, przy blasku świec i dźwięku tęsknie popiskujących skrzypiec wręczy
        > kwiaty... założy pierścionek z rubinem, a potem spyta niskim, rwącym się ze
        > wzruszenia głosem: <czy chciałabyś zostać...>) TO PO CHOLERE Z NIM SIEDZI
        > CIE?
        >
        > Gdzie wasz instynkt samozachowawczy? Przytłumiły go zachowawczość, wygodnioctwo
        >
        > i niechęć do zmian?

        bardzo madry poglad na sprawe-dobrze ze nie ywplynelo z moich ust, bo by mnie
        tutaj zjadly!!!!
        dzieki kombinator!!!!
        • Gość: A27 Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 20:39
          Ja tez zgadzam sie z kombinatorem2, ze na cala sprawe mozna spojrzec i z tej
          strony. W sumie na jedno wychodzi - w takim zwiazku czasem malo mowi sie
          pewnie o potrzebach, a duza uwaga skupia na tym, ze jest KTOS.
          Yak-ona nikt tutaj kanibalizmu nie chce uprawiac.
          • Gość: yak-ona Re: staropanienstwo IP: *.client.attbi.com 07.03.02, 20:46
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > Ja tez zgadzam sie z kombinatorem2, ze na cala sprawe mozna spojrzec i z tej
            > strony. W sumie na jedno wychodzi - w takim zwiazku czasem malo mowi sie
            > pewnie o potrzebach, a duza uwaga skupia na tym, ze jest KTOS.

            ale czy czasami te kobiety, ktore wyprosily czy wynusily slub nie boja sie ze za
            20 lat maz im powie:
            "ozenilem sie z Toba bo wymusilas"
            chyba nie bedzie milo????

            > Yak-ona nikt tutaj kanibalizmu nie chce uprawiac.
            ufff..ulzylo mi od razu : )))


            • kombinator2 Re: staropanienstwo 07.03.02, 20:54
              Gość portalu: yak-ona napisał(a):
              > > czasem malo mowi sie
              > > pewnie o potrzebach, a duza uwaga skupia na tym, ze jest KTOS.


              A`propos
              Potrzeba POSIADANIA KOGOŚ to duży problerm dla obojga płci

              Wiecie co zauważyłem? że nawet najbardziej wartościowy facet, taki niemal ideal
              przegrywa z byle dupkiem, bo... JEST (na miejscu, zawsze i na każde zawołania). A
              ten lepszy akurat nie może natychmiast (bo się np. rozwodzi, albo wyjeżdża na
              dłużej, albo jest marynarzem itd.)
              Jak babka MUSI mieć kogoś (tak egositycznie, dla samego POSIADANIA [bo NIE UMIE
              BYĆ SAMA] a nie dla dzielenia z kimś życia), to sobie wybierze misiaczka w
              rozdeptanych kapciach.
              A to, że sobie zozkochała kogoś innego, któremu akurat coś wypadło, to dla niej
              nic. Ona MUSI....
            • Gość: A27 Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 20:59

              > ale czy czasami te kobiety, ktore wyprosily czy wynusily slub nie boja sie ze
              za 20 lat maz im powie:
              > "ozenilem sie z Toba bo wymusilas"
              > chyba nie bedzie milo????
              >
              Rozwodza sie Ci ci klekali i brylanty dawali tak samo czasto jak Ci co zostali
              namowieni. (Najmniejsza szanse maja jednak na przetrwanie zwiazki malzenskie
              rzopoczte pryzpadkowa ciaza.)
              Osobiscie, nie boje sie, ze mi moj maz tak powie, bo ja mu dalam wolny wybor.
              Mogl mi pozwolic odejsc.
              Jesli sie kiedykolwiek rozjdziemy, to watpie by bylo to z powodu mojego
              entuzjazmu dla malzenstwa.
              • goga.74 Re: staropanienstwo 07.03.02, 21:14
                Gość portalu: A27 napisał(a):

                >
                > > ale czy czasami te kobiety, ktore wyprosily czy
                wynusily slub nie boja sie
                > ze
                > za 20 lat maz im powie:
                > > "ozenilem sie z Toba bo wymusilas"
                > > chyba nie bedzie milo????
                No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila do
                slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie zareczac.
                A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma inna
                koncepcje naszego zwiazku.
                • Gość: A27 Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 21:31

                  > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila do
                  > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie zareczac.
                  > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma inna
                  > koncepcje naszego zwiazku.

                  Goga, zaloze sie, za Martyna tez by wolala inna sytuacja. Ale czasem ta sytuacja
                  nie spada z nieba. Wobec czego czlowiek ratuje sie jak moze. Moim zdaniem
                  Martyna postapila slusznie, ze w momencie gdy sytaucja byla nieciekawa, nie
                  ryzykowala z seksem. Bo gdyby zaszla w ciaze, to wtedy by cale forum na nia sie
                  rzucilo, ze zlapala faceta na brzuch - zapominajac, ze byla juz zareczona.
                  I tak ze i tak nie dobrze.
                  Jak facet nie kleja to forumowiczki nie zrozumieja, ze inny poczatek malzenstwa
                  tez jest dopuszczalny.

                  • Gość: yak-ona Re: staropanienstwo IP: *.client.attbi.com 07.03.02, 21:37
                    Gość portalu: A27 napisał(a):

                    >
                    > > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila do
                    > > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie zareczac.
                    > > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma inna
                    > > koncepcje naszego zwiazku.
                    >
                    > Goga, zaloze sie, za Martyna tez by wolala inna sytuacja. Ale czasem ta sytuac
                    > ja
                    > nie spada z nieba. Wobec czego czlowiek ratuje sie jak moze. Moim zdaniem
                    > Martyna postapila slusznie, ze w momencie gdy sytaucja byla nieciekawa, nie
                    > ryzykowala z seksem. Bo gdyby zaszla w ciaze, to wtedy by cale forum na nia si
                    > e
                    > rzucilo, ze zlapala faceta na brzuch - zapominajac, ze byla juz zareczona.
                    > I tak ze i tak nie dobrze.
                    > Jak facet nie kleja to forumowiczki nie zrozumieja, ze inny poczatek malzenstwa
                    >
                    > tez jest dopuszczalny.

                    ja rozmumiem, ze topiacy sie nawet brzytwy chwyta!!!
                    tylko ze to bylo wymuszenie, ale skoro chlop sie na to zgodzil to bylo mu na
                    reke!!!
                    tylko ze ja bym miala zanizone poczucie wlasnej godnosci po czyms takim!
                    >

                    • Gość: A27 Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 21:49


                      >
                      > ja rozmumiem, ze topiacy sie nawet brzytwy chwyta!!!
                      > tylko ze to bylo wymuszenie, ale skoro chlop sie na to zgodzil to bylo mu na
                      > reke!!!
                      > tylko ze ja bym miala zanizone poczucie wlasnej godnosci po czyms takim!

                      No bez jajek, yak-ona. (Sorry, ze tak mocna z Toba dzisiaj dyskutuje, ale nie
                      poszlam do szkoly i probuje sie czyms zajac, by odrzucic wyrzuty sumienia za
                      lanistwo.) Jakie wymuszenie? Przeciez mogl pozwolic odejsc. To co, miala za
                      przeproszeniem rozkladac nogi, gdy on sie nie mogl zdecydowac? Chyba wtedy
                      gorzej byloby z szacunkiem do samej siebie.
                      Nie znam Martyny osobiscie, ale wiem, ze bedac w dlugotrwalym zwiazku mozna sie
                      zapedzic w takie bardzo dziwne sytacje. I tutaj pojecie godnsci nie jst takie
                      sztywne. Czasem chodzi o godne zycie, jako czyjas zona a nie dlugoltenia
                      kochanka. Definicja godnosci zalezy od tego, kto definiuje.
                      >

                  • goga.74 Re: staropanienstwo 07.03.02, 21:47
                    Gość portalu: A27 napisał(a):

                    >
                    > > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila
                    do
                    > > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie
                    zareczac.
                    > > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma
                    inna
                    > > koncepcje naszego zwiazku.
                    >
                    > Goga, zaloze sie, za Martyna tez by wolala inna
                    sytuacja. Ale czasem ta sytuac
                    > ja
                    > nie spada z nieba. Wobec czego czlowiek ratuje sie
                    jak moze.

                    Ratuje sie jak moze??? Ratuje przed czym? Przed
                    staropanienswtem wlasnie? Slub to nie ratunek.

                    Moim zdaniem
                    > Martyna postapila slusznie, ze w momencie gdy
                    sytaucja byla nieciekawa, nie
                    > ryzykowala z seksem.
                    Ja odebralam to jako wymuszenie. Zwlaszcza ze jak
                    napisala PRZESTALA z nim sypiac. Czyli wczesniej
                    sypiala i jakos nie marwtilo ja ewentualne nieslubne
                    dziecko, zaczelo ja to niepokoic po jakims czasie.

                    > Jak facet nie kleja to forumowiczki nie zrozumieja,
                    ze inny poczatek malzenstwa
                    >
                    > tez jest dopuszczalny.
                    Kazdy poczatek jest "dopuszczalny". Zalezy co kto lubi.
                    • Gość: A27 Re: staropanienstwo- dochodzimy do absurdu IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 21:53
                      Nie no ja nie moge. Jesli odmowa sypiania z kims, kto nie chce sie zenic jest
                      wymuszeniem - to ja jestem Joanna D'Arc.
                      Gdzi jest powiedziane, ze kobieta ma rozkladac nogi na kazde zawolanie?
                      Z tego co wiem, seks powinien byc za obopolna zgoda. Gdy jedno z partnerow, z
                      jakiegos wzgledu nie chce, to ma do tego prawo. Oczywiscie to moze kreowac
                      problemy w zwiazku, ale tylko od partnerow zalezy rozwiazanie.
                      • goga.74 Re: staropanienstwo- dochodzimy do absurdu 07.03.02, 22:41
                        Gość portalu: A27 napisał(a):

                        > Nie no ja nie moge. Jesli odmowa sypiania z kims, kto
                        nie chce sie zenic jest
                        > wymuszeniem - to ja jestem Joanna D'Arc.
                        > Gdzi jest powiedziane, ze kobieta ma rozkladac nogi na
                        kazde zawolanie?
                        Twoje wypowiedzi sa niezbyt spojne logicznie. W ten sposb
                        rzeczywiscie dochodzimy do absurdu. W poprzednim poscie
                        pisalas cos o tym ze kazdy "ratuje sie jak moze" a teraz
                        nagle ten tekst o rokladaniu nog na kazde zawolanie.
                        • yak-ona Re: A 27 doszla do absurdu 08.03.02, 00:17
                          goga.74 napisał(a):

                          > Gość portalu: A27 napisał(a):
                          >
                          > > Nie no ja nie moge. Jesli odmowa sypiania z kims, kto
                          > nie chce sie zenic jest
                          > > wymuszeniem - to ja jestem Joanna D'Arc.
                          > > Gdzi jest powiedziane, ze kobieta ma rozkladac nogi na
                          > kazde zawolanie?
                          > Twoje wypowiedzi sa niezbyt spojne logicznie. W ten sposb
                          > rzeczywiscie dochodzimy do absurdu. W poprzednim poscie
                          > pisalas cos o tym ze kazdy "ratuje sie jak moze" a teraz
                          > nagle ten tekst o rokladaniu nog na kazde zawolanie.

                          no wlasnie...to dopiero jest absurd...
                          przeciez jak kobieta nogi w takiej sytuacji rozlada ( a jej sie nie chce ) to
                          jest tym topiacym a te rozlozone nogi to brzytwa...

                          i jak jej sie nie chce rozkladac nog przez gosciem a chce go za meza i do konca
                          zycie przed nim nogi rozkladac???
                          to dopiero absurd!!!
                          moj byly nazywal taka sytuacje "wredna pani ze sklepiku"- jestes grzeczny i
                          postepujesz jak chcesz to sie z toba przespie a jak jestes niegrzeczny to nie ma
                          bzykanka : )))
                          ot..dopiero logika!!!


                          • hal9000 Re: A 27 doszla do absurdu 08.03.02, 16:11
                            yak-ona napisał(a):

                            > przeciez jak kobieta nogi w takiej sytuacji rozlada ( a jej sie nie chce ) to
                            > jest tym topiacym a te rozlozone nogi to brzytwa...

                            Będziecie mnie miały na sumieniu jak się udławię ze śmiechu przy jedzeniu...
                            • Gość: yak-ona Re: A 27 doszla do absurdu IP: *.client.attbi.com 08.03.02, 17:12
                              hal9000 napisał(a):

                              > yak-ona napisał(a):
                              >
                              > > przeciez jak kobieta nogi w takiej sytuacji rozlada ( a jej sie nie chce )
                              > to
                              > > jest tym topiacym a te rozlozone nogi to brzytwa...
                              >
                              > Będziecie mnie miały na sumieniu jak się udławię ze śmiechu przy jedzeniu...

                              widzisz hal!
                              ti nie ma sie z czego smiac , tylko trzeba dziewczynom obrazowo przedstawic co
                              one wyrabiaja zeby tylko wyjsc za maz!
                              i ja mowia szczerze nie widze w tym nic smiesznego ...

                    • yak-ona Re: staropanienstwo 07.03.02, 21:53
                      goga.74 napisał(a):

                      > Gość portalu: A27 napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila
                      > do
                      > > > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie
                      > zareczac.
                      > > > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma
                      > inna
                      > > > koncepcje naszego zwiazku.
                      > >
                      > > Goga, zaloze sie, za Martyna tez by wolala inna
                      > sytuacja. Ale czasem ta sytuac
                      > > ja
                      > > nie spada z nieba. Wobec czego czlowiek ratuje sie
                      > jak moze.
                      >
                      > Ratuje sie jak moze??? Ratuje przed czym? Przed

                      > staropanienswtem wlasnie? Slub to nie ratunek.


                      no wlasnie!!!!


                      >
                      > Moim zdaniem
                      > > Martyna postapila slusznie, ze w momencie gdy
                      > sytaucja byla nieciekawa, nie
                      > > ryzykowala z seksem.
                      > Ja odebralam to jako wymuszenie. Zwlaszcza ze jak
                      > napisala PRZESTALA z nim sypiac. Czyli wczesniej
                      > sypiala i jakos nie marwtilo ja ewentualne nieslubne
                      > dziecko, zaczelo ja to niepokoic po jakims czasie.
                      >
                      > > Jak facet nie kleja to forumowiczki nie zrozumieja,
                      > ze inny poczatek malzenstwa
                      > >
                      > > tez jest dopuszczalny.


                      to jest bardzo madre zdanie:

                      > Kazdy poczatek jest "dopuszczalny". Zalezy co kto lubi.

                      ja bym tak wymusic nie mogla ...

                      ale jak to mowia: jest tyle roznych drog przez zycie , ze kazdy ma prawo wybrac
                      zle!!!

                      i kazdy z nas dokonuje jakiegos wyboru i musi z tym zyc!!!
                      i codziennie w lustro w swoje wlasne oczy spogladac!!!
                    • Gość: Martyna Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 19:37
                      goga.74 napisał(a):

                      > Gość portalu: A27 napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila
                      > do
                      > > > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie
                      > zareczac.
                      > > > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma
                      > inna
                      > > > koncepcje naszego zwiazku.
                      > >
                      > > Goga, zaloze sie, za Martyna tez by wolala inna
                      > sytuacja. Ale czasem ta sytuac
                      > > ja
                      > > nie spada z nieba. Wobec czego czlowiek ratuje sie
                      > jak moze.
                      >
                      > Ratuje sie jak moze??? Ratuje przed czym? Przed
                      > staropanienswtem wlasnie? Slub to nie ratunek.

                      Mozesz mi zarzucic wiele ale nie ratunek przed staropanienstwem - o nie na to
                      sie nie zgadzam. Po pierwsze nie wiem co znaczy staropanienstwo ja nie operuje
                      takim pojeciem, po drugie mam dopiero 28 lat a zawsze planowalam slub po 30 ,
                      po trzecie w moim zyciu moze nikt nie klekal ale 3 gosci wczesniej "zglosilo taki
                      zamiar" .
                      >

                      > Moim zdaniem
                      > > Martyna postapila slusznie, ze w momencie gdy
                      > sytaucja byla nieciekawa, nie
                      > > ryzykowala z seksem.
                      > Ja odebralam to jako wymuszenie. Zwlaszcza ze jak
                      > napisala PRZESTALA z nim sypiac. Czyli wczesniej
                      > sypiala i jakos nie marwtilo ja ewentualne nieslubne
                      > dziecko, zaczelo ja to niepokoic po jakims czasie.
                      >
                      Tak bo zmadrzalam. A tak na marginesie wszystkie kobiety, ktore czekaja z
                      seksem do slubu wymuszaja malzenstwo? Co to znaczy wymuszanie, to przeciez
                      meZczyzna wybiera.

                      > > Jak facet nie kleja to forumowiczki nie zrozumieja,
                      > ze inny poczatek malzenstwa
                      > >
                      > > tez jest dopuszczalny.
                      > Kazdy poczatek jest "dopuszczalny". Zalezy co kto lubi.

                  • Gość: A27 Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 04:22
                    Przez to, ze czlowiek ratuje sie jak moze, nie mialam na mysli samego
                    odmowiania seksu. Nie sadze by tym akurat dalo sie przekonac facta. Tym
                    razcej mozna zniechecic.
                    Mowiac, ze czlowiek ratuje sie jak moze, mialam na mysli Martyny gotowosc od
                    odejcia, polaczana z odmawianiem seksu, bo po co mialby sobie zycie
                    komlplikowac.
                    Kurde, nie wiem dlaczego bawie sie w adwokata Martyny, ale ja rozumiem. Nie
                    rozumiem tylko dlaczego dobywa sie nad nia sad. Nie rozumiem skad u pan taka
                    wyrozumialosc dla braku decyzji ze strony faceta. Czy nie lepiej gdy sie
                    stawia jasno sprawa: krotka pilak - sluchaj facet, mamy zwiazek i co z nim
                    zrobimy. Moze lepiej podjac decyzje niz dryfowac, nie? A jesli jest stan
                    braku decyzji, to chyba naturalne jest to, ze kobieta (lub mezczyzna) moga sie
                    w tym punkcie zycia nie czuc na tyle pewnie w zwiazku by miec sex.
                • Gość: Martyna Re: staropanienstwo IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 19:22
                  goga.74 napisał(a):

                  > Gość portalu: A27 napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > > ale czy czasami te kobiety, ktore wyprosily czy
                  > wynusily slub nie boja sie
                  > > ze
                  > > za 20 lat maz im powie:
                  > > > "ozenilem sie z Toba bo wymusilas"
                  > > > chyba nie bedzie milo????
                  > No walsnie. Przeczytalam jak Martyna doprowadzila do
                  > slubu. Chyba nie w ten sposob chcialabym sie zareczac.
                  > A przede wszystkim nie bylabym z mezczyzna ktory ma inna
                  > koncepcje naszego zwiazku.


                  Ja sie w ten sposob nie zareczylam , zareczyny odbyly sie wczesniej ale to i tak
                  nieistotne. Ja jestem tradycjonalistka , jak milosc i seks to i malzenstwo.(
                  chociaz wczesniej nie bylam) Nie wiarze sie i nigdy nie wiazalam z
                  mezczyznami ,przy ktorych nie widzialam szansy na spedzenie zycia razem. To dla
                  mnie naturalne to istota zwiazku, ludzie sa ze soba i zakladaja rodzine.
                  Naprawde gleboko wierze, ze jak facet jest " zainfekowany" tzn naprawde kocha
                  kobiete tez pragnie malzenstwa. Czasami sie boi, podjecia decyzji,
                  odpowiedzialnosci ale w sytuacji gdy ma wybierac bo stawia mu sie ultimatum
                  wybiera malzenstwo.
                  Niektorzy nie rozumieja po co sie zenic? A ja oczywiscie akceptuja ale nie
                  rozumiem po co byc ze soba jesli nie widzi sie wspolnej przyszlosci, to strata
                  czasu. Jeden z postow mowi , ze kobiety nalegajac na slub nie maja poczucia
                  godnosci , ambicji moze wlasnie maja i to duza bo nie zgadzaja sie na bycie z
                  kims kto nie kocha ich totalnie , kto zdecuduje sie spelnic z nimi cale zycie .
                  Dziwi mnie tylko jedno w swoim zyciu spotykalam wielu mezczyzn , ktorzy zarzekali
                  sie , ze nigdy, ze malzenstwo to nie dla nich , nie ma sensu itp
                  Pozniej jednak gdy spotykali ta prawdziwa kobiete - ich filozofia nagle sie
                  zmieniala zreszta tak bylo rowniez ze mna.
                  Gleboko wierze , ze jak facet "zainfekowany" kobieta
                  • goga.74 Re: staropanienstwo 08.03.02, 19:48
                    > Ja sie w ten sposob nie zareczylam , zareczyny odbyly
                    sie wczesniej ale to i ta
                    > k
                    > nieistotne. Ja jestem tradycjonalistka , jak milosc i
                    seks to i malzenstwo.(
                    > chociaz wczesniej nie bylam) Nie wiarze sie i nigdy
                    nie wiazalam z
                    > mezczyznami ,przy ktorych nie widzialam szansy na
                    spedzenie zycia razem. To dla
                    >
                    > mnie naturalne to istota zwiazku, ludzie sa ze soba
                    i zakladaja rodzine.
                    > Naprawde gleboko wierze, ze jak facet jest "
                    zainfekowany" tzn naprawde kocha
                    > kobiete tez pragnie malzenstwa. Czasami sie boi,
                    podjecia decyzji,
                    > odpowiedzialnosci ale w sytuacji gdy ma wybierac bo
                    stawia mu sie ultimatum
                    > wybiera malzenstwo.

                    Rowniez wierze ze naprawde kochajacy meczyzna rowniez
                    czesto chce malzenstwa. Ale wierze ze wtedy jest w
                    stanie podjac samodzielna, suwerenna decyzje; bez
                    zadnych maniupulacji, ultimatow itd.
        • kombinator2 Re: staropanienstwo 07.03.02, 20:45
          yak-ona napisał(a):

          > bardzo madry poglad na sprawe-dobrze ze nie ywplynelo z moich ust, bo by mnie
          > tutaj zjadly!!!!
          > dzieki kombinator!!!!

          To nie jest kwestia mądrości, Yakona, tylko najzwyklejszej na świecie
          spostrzegawczości, a nawej jeszcze mniej - umijętności obserwowania.

          A atakujących się nie bój. Największy rajwach robią frustraci. Zauważyłem już, że
          jeśli się wydarzy coś nowego, to niezadowoleni odezwą się wszyscy. Z
          zadowolonych - jedna osoba na dziesięć. Więc zawsze głosy <ZA> licz razy 10

          :-)
          • Gość: yak-ona Re: staropanienstwo IP: *.client.attbi.com 07.03.02, 20:50
            kombinator2 napisał(a):

            > yak-ona napisał(a):
            >
            > > bardzo madry poglad na sprawe-dobrze ze nie ywplynelo z moich ust, bo by m
            > nie
            > > tutaj zjadly!!!!
            > > dzieki kombinator!!!!
            >
            > To nie jest kwestia mądrości, Yakona, tylko najzwyklejszej na świecie
            > spostrzegawczości, a nawej jeszcze mniej - umijętności obserwowania.

            tez takowa posiadam....
            >
            > A atakujących się nie bój. Największy rajwach robią frustraci. Zauważyłem już,
            > że
            > jeśli się wydarzy coś nowego, to niezadowoleni odezwą się wszyscy. Z
            > zadowolonych - jedna osoba na dziesięć. Więc zawsze głosy <ZA> licz razy
            > 10
            >
            > :-)

            prawda!!!


            a swoja droga moze powinnismy zalozyc watek:
            "dlaczego faceci nie chce sie zenic"
            bo skoro kobiety tak masowo pchaja sie do oltarza , co jest w tym ze faceci
            zwlekaja, odkladaja, uciekaja ...boje sie tego jak diabel swieconej wody????
            • kombinator2 Re: staropanienstwo 07.03.02, 21:03
              Gość portalu: yak-ona napisał(a):
              > a swoja droga moze powinnismy zalozyc watek:
              > "dlaczego faceci nie chce sie zenic"
              > bo skoro kobiety tak masowo pchaja sie do oltarza , co jest w tym ze faceci
              > zwlekaja, odkladaja, uciekaja ...boje sie tego jak diabel swieconej wody????

              No właśnie, dlaczego?

              Jak widzę tych dzisiejszych 23-28 latków, to serce mi się kraje :-)
              Nie dość, że rozpieszczone japiszony z zawodowymi klapkami na oczach, to jeszcze
              na dodatek narcystycznie zapatrzeni w sobie i zadufani w swoje ja (pod każdym
              względem). A tak naprawdę, jak coś kopnie ich w dupę, to mają ochotę przytulić
              się do rogu spódnicy i zapłakać „mamo!”

              Ale załóżmy, że facet jest ok: i co widzi? wyemancypowane panny,które - według
              zapewnień mediów - są okropnie wymagające, za każdym razem muszą osiągnąć
              conajmniej trzy orgazmy, które czytają francuskie opowiadania (oczywiście w
              oryginale), jako hobby trenują karate, i wspinaczkę wysokogórską, mają trzy
              fakultety i szykują doktorat, dzieci chcą za 15 lat, jak zostaną dyrektorami, na
              kiecki, nowy lifting i krioterapię wydają nmiesięcznie 7 tys. zł.
              Brrrrrr.... sam bym się wystraszył!!! (a do bojaźliwych nie należę!)

              PS:
              To oczywiście żart, przerysowanie pewnych problemów. Ale... czy nie mam troszkę
              racji? Że to nie dom, rodzice, ale TV czy (dla inteligentniejszych)
              ultrapozytywistyczne teksty w stylu ”Wysokich obcasów” i „Twojego Stylu”
              kształtują nasze wyobrażenie o drugiej płci i związkach z nimi?
              Czy to nie przerost oczekiwań nad... własnymi możliwościami?
              • goga.74 Re: staropanienstwo 07.03.02, 21:19

                >
                > No właśnie, dlaczego?
                >
                > Jak widzę tych dzisiejszych 23-28 latków, to serce mi
                się kraje :-)
                > Nie dość, że rozpieszczone japiszony z zawodowymi
                klapkami na oczach, to jeszcz
                > e
                > na dodatek narcystycznie zapatrzeni w sobie i zadufani
                w swoje ja (pod każdym
                > względem). A tak naprawdę, jak coś kopnie ich w dupę,
                to mają ochotę przytulić
                > się do rogu spódnicy i zapłakać ,,mamo!"
                >
                > Ale załóżmy, że facet jest ok: i co widzi?

                To zalezy w ktorym kierunku czlowiek patrzy.

    • Gość: Melab Re: staropanienstwo IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 08.03.02, 01:28
      No co ty. Przecież same tego chcemy. Dla kobiet brak zobowiązań też jest
      bardzo wygodny. Tak samo możemy odejść, gdy nam się nie podoba, czy zostać
      (łaskawie), gdy chcemy. Z drugiej strony, jeśli zależy ci na ślubie, to chyba
      nie czekasz, przełykając łzy w milczeniu, aż ON SIĘ W KOŃCU OŚWIADCZY?
      W "dzisiejszych czasach" możesz GO doprowadzić "do ołtarza" sama. No przecież
      jesteśmy takie samodzielne...
      • Gość: dinozaur Re: staropanienstwo IP: 192.168.3.* 08.03.02, 10:33
        Drogie Panie a czy obawa przed staropanienstwem nie bierze sie miedzy innymi
        stad iz wiele kolezanek jest mezatkami a Wy nie i stad obawa przed samotnoscia
        ze beda dni noce gdzie bedziecie skazane na bycie z sama soba.
        A czy nie jest tak ze ci faceci boja sie ze dostana kosza i dlatego nie
        proponuja malzenstwa, no chyba ze sa tak wygodni i jest im z tym dobrze.
        Kochane Kobiety wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet i tuzin bialych roz
    • piotr.35 Re: staropanienstwo 08.03.02, 10:41
      No i co z tego, że dwu-trzykrotniekrotnie się oświadczałem kobiecie, z którą
      byłem przez ponad rok? Byłem jak niewolnik, gotowy zrobić dla niej wszystko.
      Ale i tak mnie zostawiła bez słowa pożegnania. Z drugą niewiastą było podobnie.
      Tak więc sam zostałem w stanie starokawalerskim, mając 35 lat. Jak widać, to
      nie tylko wina mężczyzn...
      A z drugiej strony znam kilka dziewczyn, za którymi szalało wielu facetów (nota
      bene przystojnych!), ale one przebierały jak w rękawiczkach, i po trzydziestce
      skończyły w takim właśnie stanie staropanieńskim. Ażeby nie być samotne,
      najczęściej zafundowały sobie jeszcze dzieciaki z... cudzymi mężami i żyją
      same. Rewelacja! Tylko kto temu jest niby winien, pytam?
      • Gość: bibiana Re: staropanienstwo IP: *.pppool.de 08.03.02, 11:34
        nie rozumiem tego strasznego rograniczenia na kobiety i mezczyzni.
        Jesli jest zwiazek, ktory jakis czas trwa, to chyba z czasem krystalizuje sie
        jakis cel - czy chcemy malzenstwa, czy chcemy pozostac w wolnym zwiazku ,
        czy chcemy miec dzieci. Wymuszanie czegokolwiek jest nieuczciwe. Obie strony
        powinny jasno powiedziec, o co im chodzi. Jezeli kobieta chce zalozyc rodzine, a facet tego
        nie chce to powinna sie zastanowic co jest dla niej wazniejsze - czy ten wlasnie mezczyzna
        (wtedy zostaje) czy tez pragnienie rodziny (odchodzi). To nie jest proste, bo na ogol wlasnie
        chce zalozyc rodzine TYLKO z nim, ale, kurcze , badzmy fair. W zwiazku pragnienia obu stron
        sa rownie wazne.


    • Gość: basia Re: staropanienstwo IP: 62.233.138.* 08.03.02, 15:07
      Istnieje duzo powazniejszych powodow niz chec posiadania kogos itd. (o czym tu wszyscy sie wypowiadaja) na zawarcie malzenstwa.
      Nie wiem czy zdajecie sobie sprawe, ze jako narzeczona, konkubina jakkolwiek to nazwac nie masz prawa do dowiedzenia sie np. jak sie czuje twoj
      partner, gdy np. trafi do szpitala .
      Niedaj Boze jesli bylby nieprzytomny, bo nie masz prawa do zadecydowania o toku leczenia, nie mowie tu juz nawet o spadku, podziale pieniedzy czy
      placeniu ZUS, ale wierzcie to co przezylam ostatnio w szpitalu uzmyslowilo mi, ze musimy sie natychmiast pobrac.
      Szczegolnie, ze moj narzeczony nie moze liczyc na swoja rodzine i tylko dzieki mojemu desperackiemu uporowi udalo mi sie go wyciagnac ze szpitala
      i zalatwic mu inne leczenie, dzieki ktoremu uniknal operac
      • Gość: Lola Re: staropanienstwo IP: *.man.polbox.pl 08.03.02, 16:54
        o, to jest wlasnie brutalna prawda
        zyjemy w takiej a nie innej rzeczywistosci
        pzoa tym dzieci - te z konkubinatu zawsze beda czuly sie w jakis sposb
        pokrzywdzone, koledzy w szkole czy w przedszkolu bywaja brutalne...
    • Gość: :-) Re: staropanienstwo IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 16:41
      ile lat ma kobieta, ktora zaczyna sie uwazac za stara panne. ja dobiegam do 26
      i jest ok, ale na wsi, gdzie czeso odwiedzam babcie jestem juz spisana na
      straty, bo zamiast sie za chlopem rozejrzec to ja studiowalam. bawia mnie takie
      opinie. na kazdego przyjdzie pora ;-))))
      hmmmm czasami z facetami to roznie bywa, to prawda. sa tacy, ktorym sie do
      oltarza nie spieszy.
      ale zrozumiec faceta... to juz inna historia....
      • Gość: Lola Re: staropanienstwo IP: *.man.polbox.pl 08.03.02, 16:55
        Na niektorych w ogole pora nie przychodzi - sa np. zima narty, wiosna zagle,
        jesienia kregle itd
        • Gość: dinozaur Re: do joli IP: 192.168.3.* 08.03.02, 17:03
          itd a pozniej przychodzipozna jesien i co samotnosc i szklanka wody
      • Gość: dinozaur Re: staropanienstwo IP: 192.168.3.* 08.03.02, 16:55
        I wracamy do poczatku - ile lat- bo jezeli ma sie 26 lat czy nawet troche
        wiecej to gdzie tu staropanienstwo, chyba ze -kolezanki a ja jeszcze nie
        • Gość: Sonia Re: staropanienstwo IP: 217.153.22.* 08.03.02, 16:59
          Gość portalu: dinozaur napisał(a):

          > I wracamy do poczatku - ile lat- bo jezeli ma sie 26 lat czy nawet troche
          > wiecej to gdzie tu staropanienstwo, chyba ze -kolezanki a ja jeszcze nie

          jakos mi się wydaje (może zresztą błędnie), że autorce prostu nei chodziło o stan mentalny, a po prostu
          stan cywilny. Niezależnie od tego, czy ma się chłopaka.

          • Gość: dinozaur Re: do Sonii IP: 192.168.3.* 08.03.02, 17:09
            czyli wazny jest stan cywilny obojetnie co przyniesie, niemozliwe przeciez
            kazdy chce jakos miec w swoim zyciu.
            • Gość: Sonia Re: do Sonii IP: 217.153.22.* 08.03.02, 17:13
              Nie, nie stan małzeński byle był. Pytanie raczej jest takie, dlaczego facet, który chce być właśnie z
              Tobą, razem mieszkacie, etc., etc, do granic woli za wszelką cenę pozostac w stanie wolnym.
              I dlaczego takich przypaków jest coraz więcej.
              • Gość: dinozaur Re: do Sonii IP: 192.168.3.* 08.03.02, 17:21
                Bo moze- zabrzmi brzydko- wykorzystuje- liczy ze uda mu sie
                znalezc "cos"lepszego, a na chwile obecna jest mu dobrze bez zobowiazan, a moze
                jest nieodpowiedzialny i obawia sie odpowiedzialnosci, albo po prostu jest do
                dupy, przepraszam
              • Gość: ju-ma rozumiem facetów, żę nie chcą IP: *.cm-uj.krakow.pl 08.03.02, 18:28
                > Nie, nie stan małzeński byle był. Pytanie raczej jest takie, dlaczego facet, kt
                > óry chce być właśnie z
                > Tobą, razem mieszkacie, etc., etc, do granic woli za wszelką cenę pozostac w st
                > anie wolnym.
                > I dlaczego takich przypaków jest coraz więcej.
                a ja to rozumiem, bo samej też mi sie nie chce jak pomysle o tym całym cyrku, o
                rodzinie o załatwianiu..bożę po co ? w imię czego po co kopac to co jest fajne..
                rozumiem że dla wierzących i serio traktujących religię to jest ważne - ceremonia
                uroczysta przysiega. jednak sama a mam prawie 30 lat i jakiś staż życia razem nie
                mam takiej potrzeby. a teraz sobie wyobraż niunie zadającą pytanie naprzemiennie
                kochsz mnie ..a ożenisz się ze mną ??? i tak w kółko wściec się można.

                • Gość: Sonia Re: rozumiem facetów, żę nie chcą IP: 217.153.22.* 12.03.02, 09:32

                  > a ja to rozumiem, bo samej też mi sie nie chce jak
                  pomysle o tym całym cyrku, o
                  >
                  > rodzinie o załatwianiu..bożę po co ? w imię czego po co
                  kopac to co jest fajne.
                  > .
                  > rozumiem że dla wierzących i serio traktujących religię
                  to jest ważne - ceremon
                  > ia
                  > uroczysta przysiega. jednak sama a mam prawie 30 lat i
                  jakiś staż życia razem n
                  > ie
                  > mam takiej potrzeby. a teraz sobie wyobraż niunie
                  zadającą pytanie naprzemienni
                  > e
                  > kochsz mnie ..a ożenisz się ze mną ??? i tak w kółko
                  wściec się można.
                  >
                  W sumie mi też się nei chce, i pod tym względem rozumiem,
                  że może się nie chcieć i facetowi. ale w sumie jesteśmy
                  dorosłymi ludzmi, i kiedys trzeba sie przelamac. A tego
                  jakoś wielu facetów nei potrai.....

    • Gość: Martyna Re: staropanienstwo DO LOLI IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 18:49
      Gość portalu: Lola napisał(a):

      > Wlasnie zebralo mi sie na faze obawy staropanienstwa. Czy Wam sie tez cos
      > takiego zdarza? Obsesyjne mysli, ze czeka was wieczny konkubinat w najlepszym
      > wypadku, gdy tym czasem Wasze kolezanki demonstruja obraczki badz pierscionki
      > zawreczynowe? A Ty tym czasem trafiasz na kolejnych factów, ktorzy maja setki
      > powodow, by nie wpasc na pomysl sformalizowania waszej znajomosci? Ponarzekajmy
      >
      > sobie troche...

      Ja jeszcze raz powtorze Ci moj radykalny sposob. Przestan z nim sypiac do slubu (
      wiem , ze to moze byc trudne). Jak Cie kocha to Cie nie zostawi, a Jak Cie
      zostawi to czy warto z nim byc.
      On ma wszystko czego pragnie ukochana kobiete, dom , mysle , ze wspanaly seks i
      brak odpowiedzialnosci sytuacja idealna dla niego. Wiec dlaczego mialby to
      zmieniac?
      Brak seksu wytraci go z tej pewnosci moze zacznie myslec.
      Niestety mimo tego, ze mamy 21 wiek mezczyzni wciaz zachowuja sie jak zdobywcy
      nie jak partnerzy, kobiety oddaja im sie ( seksualnie i psychicznie) a oni tego
      nie doceniaja. Niestety chcialabym zeby to byla nieprawda ale na pytanie kiedy
      isc do lozka z facetem odpowiem- jak najpozniej jak to jest mozliwe.
      • Gość: Anna27 Re: staropanienstwo DO Martyny IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 20:01
        Ojojoj, Twoje radykalne poglady znowu beda przedmiotem wiwisekscji na tym
        forum. Poczytaj powyzej jak Cie bronilam jak lwica....
        Nie wiem czy brak seksu prowadzi do slubu - chyba nie zawsze tedy droga. Ale
        na pewno odmowienie seksu, wtedy gdy zwiazek sie wali, ulatwia podjecie jakiejs
        decyzji takze tej o odejsciu. Jednak lozko zawsze jakos tam wiaze.
        Ja od mojego chlopa nie mialam praktycznie sily odejsc, bo jak bylo zle, to
        szlismy do lozka i kochalismy sie z taka desperacja jakby jutro byl koniec
        swiata. I to bardzo utrudnialo trzezwe spojrzenia na zwiazek - czy warto
        kontynuowac w jakiejkolwiek formie, czy dac sobie saiana.
        Ok, to juz naprawde moj ostani post w tej dyskusji.
        Robta co chceta.
        • Gość: yak-ona Re: staropanienstwo- ostatnie slowo... IP: *.client.attbi.com 08.03.02, 20:20
          ja tez postanowilam ostatnie slowo dorzucic...

          czytam te posty i dalej nie rozmumiem- czy rozni sie malzenstwo od konkubinatu-
          uregulowanymi sprawami finansowymi???
          chyba zart- mozna to inaczej zalatwic!
          poza tym wierze, ze jezeli facet wie , ze ta wlasnie kobieta jest mu pisana to
          sie oswiadcza i zeni - i nie ma problemu!
          bez przymuszania!!!

          maksymalnie mnie rozsmieszaja pytania- a co z dziecmi!
          jestem wlasnie po ostrej dyskusji z kumpelami w moim wieku i 70 % z nich mowi,
          ze predzej zdecyduje sie na samotne matkowanie niz na jakiegos meza!
          ja tez tak mowie- oczywiscie zycie moze pokazac co innego...nie spotkalam tego
          wlasciwego jeszcze - chyba!!!

          a niestety z bolem stwierdzam , ze czesc osob piszacych tutaj jest z
          ciemnogrodu...
          przejmuja sie co powiedza inni, jak zareaguja dzieci w szkole na wiadomosc , ze
          iksinski jest nieslubnmym dzieckiem,robia wszystko pod publike ( czyli jak
          kolezanki wychodza za maz to ja tez musze)...

          moje kolezanki tez wychodza a jakos mi ich tylko zal...

          no ale kazdy ma prawo decydowac za siebie!

          a i jeszcze jedno..w pokoleniu mojej mamy nieslubne dzieci to te, ktorych
          rodzice nie mieli slubu koscielnego- dzieci poczete w grzechu , bez
          blogoslawienstwa bozego...

          pozdrawiam wszytkich!i dzieki za dyskusje na ten szalenie wkurzajacy mnie temat!
          pa!
          • Gość: A27 kobiety, kurna, szanujmy sie wzajemnie IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 20:28
            Ok, mialam siedziec cicho, ale i tak powiem.
            Po pierwsze: kobiety pro-malzenskie i anty-malzenskie to dwa rozne swiaty
            Zaden z tych siwatow nie jest w stanie przekonac drugiego.. Zatem po jakiego
            grzyba sie wysilac.
            Ja szanuje konkubinaty, ale jak ktos nie szanuje babek, co chca wyjsc za maz,
            to sie bardzo wkurzam.
            I pamietajmy tez, ze sa roznie faceci. Jedne sie oswiadczy, bo zawsze chcal
            miec zone, inny sie oswiadczy go nagle oswieci. A inny sie nie oswiadczy
            dopoki, nie poczuje, ze traci kobieta swojego zycia.

            Baby, do jasnego gwinta, sznujemy dazenia innych kobiet
            Jak ktoras chce byc samotna matka, to prosze bardzo. Ja nie chce, bo model
            tradycyjnej mamy i taty mi odpowiada.

            Zadna strona nie wygra tej dyskusji i zadna nie jest racjonalna.
            Moze zawiazmy pakt, ze nie bedziemy sobie wchodzic w droge, co?
            • Gość: yak-ona Re: babska solidarnosc!!! IP: *.client.attbi.com 08.03.02, 20:35
              Gość portalu: A27 napisał(a):

              > Ok, mialam siedziec cicho, ale i tak powiem.
              > Po pierwsze: kobiety pro-malzenskie i anty-malzenskie to dwa rozne swiaty
              > Zaden z tych siwatow nie jest w stanie przekonac drugiego.. Zatem po jakiego
              > grzyba sie wysilac.
              > Ja szanuje konkubinaty, ale jak ktos nie szanuje babek, co chca wyjsc za maz,
              > to sie bardzo wkurzam.
              > I pamietajmy tez, ze sa roznie faceci. Jedne sie oswiadczy, bo zawsze chcal
              > miec zone, inny sie oswiadczy go nagle oswieci. A inny sie nie oswiadczy
              > dopoki, nie poczuje, ze traci kobieta swojego zycia.
              >
              > Baby, do jasnego gwinta, sznujemy dazenia innych kobiet
              > Jak ktoras chce byc samotna matka, to prosze bardzo. Ja nie chce, bo model
              > tradycyjnej mamy i taty mi odpowiada.
              >
              > Zadna strona nie wygra tej dyskusji i zadna nie jest racjonalna.
              > Moze zawiazmy pakt, ze nie bedziemy sobie wchodzic w droge, co?


              nikt nikomu w droge nie wchodzi!!!
              podyskutowac mozemy , a i tak kazdy postepuje jak chce!



            • goga.74 Re: kobiety, kurna, szanujmy sie wzajemnie 08.03.02, 20:41
              Gość portalu: A27 napisał(a):

              > Ok, mialam siedziec cicho, ale i tak powiem.
              > Po pierwsze: kobiety pro-malzenskie i anty-malzenskie
              to dwa rozne swiaty
              > Zaden z tych siwatow nie jest w stanie przekonac
              drugiego.. Zatem po jakiego
              > grzyba sie wysilac.
              > Ja szanuje konkubinaty, ale jak ktos nie szanuje babek,
              co chca wyjsc za maz,
              > to sie bardzo wkurzam.

              Polemizowalam z Toba, wiec pewnie zostalam sklasyfikowana
              jako kobieta anty-malzenska. Z tego co czytalam, to nikt
              nie atakaowal tutaj instytucji malzenstwa. Rzomumiem ze
              kobiety moga chciec wyjsc za maz. Ale nie rozumiem, ze
              moga chciez wyjsc za maz za facetow ktorzy nie sa do tego
              zwiazku rowniez w 100% przekonani.
              Tez juz koncze, bo juz nic wiecej nie wniose do dsykusji.
              P.

          • Gość: Ignac Re: staropanienstwo- ostatnie slowo... IP: 195.94.207.* 11.03.02, 15:24
            Gość portalu: yak-ona napisał(a):

            > czytam te posty i dalej nie rozmumiem- czy rozni sie
            malzenstwo od konkubinatu-
            > uregulowanymi sprawami finansowymi???
            > chyba zart- mozna to inaczej zalatwic!

            Małżeństwo cywilne - rzeczywiście niewiele. Dlatego, że
            małżeństwo to przede wszystkim sakrament -
            pobłogosławiony przez Boga, nierozerwalny związek dwojga
            osób. W takim małżeństwie można dojść do świętrości.
            W konkubinacie dojść do świętości nie można. Z tego
            prostego powodu, że osoby, które go praktykują, albo w
            świętość nie wierzą, albo - jeśli wierzą - mają
            świadomość życia w grzechu.
            Jeśli od małżeństwa oderwiesz jego wymiar sakramentalny,
            staje się ono małżeństwem cywilnym, parodią przygotowaną
            nam przez absolutystyczne państwa, bodaj w XVIII w. Nasza
            kochana Rzeczpospolita nie znała takiego wynalazku. Tam
            każdy brał ślub w swoim kościele, cerkwi, synagodze czy
            meczecie (czy w molennie, o ile ktoś pamięta jeszcze co
            to takiego), a jak nie chciał - to nie brał.
        • Gość: Martyna Re: staropanienstwo DO Martyny IP: *.proxy.aol.com 08.03.02, 20:44
          Gość portalu: Anna27 napisał(a):

          > Ojojoj, Twoje radykalne poglady znowu beda przedmiotem wiwisekscji na tym
          > forum. Poczytaj powyzej jak Cie bronilam jak lwica....
          > Nie wiem czy brak seksu prowadzi do slubu - chyba nie zawsze tedy droga. Ale
          > na pewno odmowienie seksu, wtedy gdy zwiazek sie wali, ulatwia podjecie jakiejs
          >
          > decyzji takze tej o odejsciu. Jednak lozko zawsze jakos tam wiaze.
          > Ja od mojego chlopa nie mialam praktycznie sily odejsc, bo jak bylo zle, to
          > szlismy do lozka i kochalismy sie z taka desperacja jakby jutro byl koniec
          > swiata. I to bardzo utrudnialo trzezwe spojrzenia na zwiazek - czy warto
          > kontynuowac w jakiejkolwiek formie, czy dac sobie saiana.
          > Ok, to juz naprawde moj ostani post w tej dyskusji.
          > Robta co chceta.

          Dzieki , dzieki za obrone droga Aneczko. Boze czy ja naprawde jestem taka
          radykalna ? Nie mowie, ze odmawianie seksu prowadzi do malzenstwa, bo facet
          zawsze znajdzie jakas kandydatke do seksu chocby w pierwszym lepszym barze ale
          jesli kocham sie mezczyzna , to rowniez dlatego, ze widze przy sobie jako
          partnera zyciowego. Nie chca ryzykowac ciaza przed slubem a jesli bede miala
          dziecko chce zeby mialam ono rodzine bo ja jej nie mialam.
          Zgadzam sie z Toba w 100 procentach bez lozka decyzje podejmuje sie latwiej,
          szybciej nie wiem dlaczego? Jesli facet odchodzi to znaczy , ze nie byl niczego
          warty.
          Rozumiem , ze niektorzy na tym Forum nie moga zrozumiec dlaczego ktos pragnie
          malzenstwa ale dlaczego sa tacy nietolerancyjni i nie potrafia zaakceptowac
          odmiennej opinii?
          Ja Cie podziwiam, ze postawilas facetowi ultimatum bylas na tyle silna zeby to
          zrobic. i NIE PRZEJMUJ SIE OPINIA INNYCH jakby Twoj maz Cie nie kochal toby
          odszedl, toby sie z Toba nie ozenil. To byl jego wybor .

          Buziaki
      • Gość: Lola Re: staropanienstwo DO LOLI IP: *.man.polbox.pl 11.03.02, 09:43
        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        > > Ja jeszcze raz powtorze Ci moj radykalny sposob. Przestan z nim sypiac do
        slubu
        > (
        > wiem , ze to moze byc trudne). Jak Cie kocha to Cie nie zostawi, a Jak Cie
        > zostawi to czy warto z nim byc.
        madra Polka po szkodzie;-)))
        niestety "wianka" juz nie odzyskam, ale wracajac do tematu, to odmawianie seksu
        tez niekoniecznie na slubny kobierzec zaprowadzi. Mam kolezanke o radykalnych
        pogladach katolickich, wozi sie z facetem, ktory z reszta akceptuje to "czekanie
        do slubu", juz kilka lat i do tej pory on nie pragnie,
        podkreslam,zalegailizowania tego zwiazku chociazby zeby wreszcie dostac seks. A
        rzekomo ja kocha...I zrozum tu faceta!
        • Gość: Sonia Re: staropanienstwo DO LOLI IP: 217.153.22.* 11.03.02, 13:35
          Pewnie jest, nie tak znowu rzadkim, przypadkiem faceta, dl aktórego seks mógłby nie istnieć)))))))
        • Gość: Martyna Re: staropanienstwo DO LOLI jeszcze raz IP: *.MARYWOOD.EDU 11.03.02, 17:08


          Kochana Lolu wlasnie sobie przypomnialam , ze gdzies mam artykul z jakiegos
          magazynu na temat mezczyzn i ich podejscia do sprawy malzenstwa. Jest on
          napisany przez psychologa i poparty badaniamy . Postaram sie go poszukac ale o
          ile pamietam gosc, ktory napisal ten artykul twierdzi,ze faceci sa z kobietami
          daby miec tzw fun, zwiazek, seks albo dla malzenstwa.
          Artykul tez opisuje jakie kobiety wybierane sa na zony o ile pamietam to
          1. kobiety, ktore sa optymistkami i ciesza sie zyciem
          2. mezczyzni musza dostrzec w kobiecie material na przyszla matke ich dzieci
          Bylo tego wiecej ale nie pamietam obiecuje poszukac.
          Wiem jak okropny jest taki podzial i takie szufladkowanie kobiet ale autor
          artykulu twierdzi, ze tak postepuje wiekszosc mezczyzn ,nawet czasami
          nieswiadomie .

          Sorry musze konczyc bo mam przerwa sie konczy
          Obiecuje , ze sie odezwe.

          P.s Na pocieszenie niedawno wyczytalam tez , ze w U.S.A malzenstwo znowu staje
          sie modne wiec moze za jakijs czas ten tredn pojawi sie rowniez w Polsce.

          Pozdrawiam
          • Gość: Lola Re: staropanienstwo DO LOLI jeszcze raz IP: *.man.polbox.pl 11.03.02, 17:50
            Bede bardzo wdzieczna...
    • iwona31 Re: staropanienstwo 11.03.02, 14:34
      A no co narzekać? Wiem, że dla wielu kobiet sprawa małżeństwa, legalizacji
      związku jest ważną wartością samą w sobie. Ale nie warto dla samej instytucji
      małżeństwa posuwać się do desperackich kroków. Byle były, byle portki!!
      Domyslam się, że większość piszących forumowiczek nie popełniały takich błędów.
      Ale wszyscy wiemy, że "łapanie męża" jest zjawiskiem dość powszechnym.
      Niestety...
      Sama mam 31 lat, jestem panną. Mogłam wyjść za mąż, a jakże. Tylko po prostu
      nie chciałam (rózne względy, na pewno nie było to czekanie na księcia!!).
      Powiem Wam, że mi nie dokucza to, że nie tylko nie mam na palcu złotej obrączki
      ale i partnera, z którym chciałabym się zestarzeć. Bardziej boli mnie to, że
      środowisko patrzy na mnie trochę z politowaniem, trochę z lekcewazeniem, jakbym
      była GORSZA.
      Ale wcale sie gorsza nie czuję. Tylko każda próba uświadamiania wychodzi na
      usprawiedliwianie się. I to mnie wkurza najbardziej!!!!
      Wiodę dość wygodne i ciekawe życie. Wszysko wypracowałam sama. Jestem
      kontaktowa i pogodna, meżczyźni mnie lubią, mam z kim wyjśćdo kina. I NIE
      TĘSKNIĘ za małżeństwem, bardziej za zdrowym związkiem.
      No cóż, żjemy jeszcze w ciemnogrodzie i pewnie jeszcze trochę to potrwa.

      • Gość: Martyna Re: staropanienstwo IP: *.marywood.edu 11.03.02, 14:59
        iwona31 napisał(a):

        > A no co narzekać? Wiem, że dla wielu kobiet sprawa małżeństwa, legalizacji
        > związku jest ważną wartością samą w sobie. Ale nie warto dla samej instytucji
        > małżeństwa posuwać się do desperackich kroków. Byle były, byle portki!!
        > Domyslam się, że większość piszących forumowiczek nie popełniały takich błędów.
        >
        > Ale wszyscy wiemy, że "łapanie męża" jest zjawiskiem dość powszechnym.
        > Niestety...
        > Sama mam 31 lat, jestem panną. Mogłam wyjść za mąż, a jakże. Tylko po prostu
        > nie chciałam (rózne względy, na pewno nie było to czekanie na księcia!!).
        > Powiem Wam, że mi nie dokucza to, że nie tylko nie mam na palcu złotej obrączki
        >
        > ale i partnera, z którym chciałabym się zestarzeć. Bardziej boli mnie to, że
        > środowisko patrzy na mnie trochę z politowaniem, trochę z lekcewazeniem, jakbym
        >
        > była GORSZA.
        > Ale wcale sie gorsza nie czuję. Tylko każda próba uświadamiania wychodzi na
        > usprawiedliwianie się. I to mnie wkurza najbardziej!!!!
        > Wiodę dość wygodne i ciekawe życie. Wszysko wypracowałam sama. Jestem
        > kontaktowa i pogodna, meżczyźni mnie lubią, mam z kim wyjśćdo kina. I NIE
        > TĘSKNIĘ za małżeństwem, bardziej za zdrowym związkiem.
        > No cóż, żjemy jeszcze w ciemnogrodzie i pewnie jeszcze trochę to potrwa.
        >


        Zgadzam sie z Toba, ze srodowisko , otoczenie patrzy i czeka kiedy no wreszczcie
        kiedy? jest to wkurzajace i ja tez tego nie lubie.Na pocieszenie powiem Ci , ze
        ja wierze, ze jesliludzie dookola za bardzo interesuja sie tOBA to widocznie
        dlatego,ze w ich zyciach nie dzieje sie nic ciekawego, interesujacego bo jesliby
        sie dzialo to nie mieli by czasu na analizowanie cudzego sposobu na zycie i na
        wscibstwo.

        Mam nadzieje, ze ciemnogrodem nie nazywasz samej checi zawarcia malzenstwa bo
        jesli tak to sie z Toba nie zgodze. Kazdy ma swoj sposob na zycie i jesli ktos
        ceni i odnalazl sie w malzenstwie to gdzie tu ciemnogrod.
        To naturalne , ze chce sie miec rodzine, dzieci to naturalny bieg rzeczy.
        Dla mnie jest to wartosc bo tak czuje i jest to czego pragne i naprawde nie da
        sie wytlumaczyc dlaczego . To tak jakbys probowala wytlumaczyc dlaczego bycie
        wiernym jest wartoscia?, dlaczego pomaganie innym jest wartoscia? itp
        To kwestia zyciowych wyborow i wybrania sposobu na zycie , ktory odpowiada nam
        najbardxziek a nie zaden ciemnogrod.

        Pozdrawiam
        • iwona31 Re: staropanienstwo 11.03.02, 15:46
          Ależ nie nazywam małzeństwa ciemnogrodem!!! bynajmniej. Jestem z rodziną,
          pragnę mieć dzieci, które będą miały pełną i zdrową rodzinę. Jestem z
          wiernością - jak najbardziej!!!
          Ciemnogrodem nazywam tych, którzy uważają, że bycie singlem po 30 to
          wynaturzenie, wypaczenie i nienormalność, bo jedyną normalnością w ich
          rozumieniu to bycie w małżeństwie. O to mi wyłącznie chodzi.
          Chciałabym "przynależeć" do drugiego człowieka i tworzyć rodzine. Ale jescze
          raz powtorzę - nic na siłę. Ale trudno żyć własnym rytmem, w spokoju, kiedy
          wokół już nawet nikt nie pyta: kiedy za maż, tylko taktownie milczy i uśmiecha
          się lekceważąco..:))
          • Gość: panna Re: staropanienstwo IP: *.transfo.alstom.pl 14.03.02, 18:44
            Jestem w podobnej sytuacji, mimo że mam dopiero 26 lat, dla niektórych już 26
            lat to otoczenie daje mi do zrozumienia, że niedługo będzie za późno i zostanę
            nieszczęśliwą starą panną. Mam wprawdzie faceta, z którym mieszkam od 3 lat,
            ale do ślubu mi się nie spieszy i nie przejmuję się tym "co powiedzą inni"

            Większość kobiet ma problem odwrotny do mojego: one chcą ślubu,a facet nie może
            się zdecydować. Ja mam szczęście trafiać na facetów, którzy po jakimś czasie
            zaczynają gadać o ślubie (bardzo niewinnie, pytając np. jakie mam plany na
            przyszłość, ale ja wiem o co chodzi), ja wtedy wpadam w panikę, bo uczucia są
            dla mnie bardzo ważne, ale wizja małżeństwa i dzieci mnie przeraża. Jestem
            strasznie niepoukładana "wewnętrznie" i nie wierzę, że mogłabym się sprawdzić w
            roli żony. Poza tym jak powiedział mój poprzedni facet mam "niemożliwe do
            zaspokojenia potrzeby uczuciowe i emocjonalne", a w małżeństwie to facet
            oczekuje żeby sprostać jego uczuciowym i nieuczuciowym wymaganiom: ugotować
            obiad, wyprasować koszule, mieć zawsze ochotę na seks, nie narzekać, nie
            wyolbrzymiać problemów, nie zawracać mu głowy błahymi sprawami, nie gadać po
            raz kolejny o tym samym, mieć zdolności empatii w każdej sytuacji, zawsze
            wiedzieć, co on akurat miał na myśli, itd. itd.
            Większość facetów mnie strasznie denerwuje, i dziwię się sobie, że mój obecny
            tak długo ze mną wytrzymuje a nawet mi się pytał, czy chce być jego żoną? Jest
            dużo starszy ode mnie więc chyba wie co mówi, ale ja oczywiście wykręciłam kota
            ogonem i chyba go trochę rozczarowałam, ale ja naprawdę nie jestem przekonana
            do bycia żoną. Boję się jednak, że na dłuższą metę odstraszę wszystkich facetów
            i może wtedy nie będę miała tych dylematów?




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka