Dodaj do ulubionych

Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości?

13.04.12, 14:49
wyborcza.pl/1,75480,11480300,I_co_mi_zrobisz__stara_krowo.html
Ten artykuł natchnął mnie do takiej małej refleksji. Otóż zastanawia mnie, czy są jeszcz lub byli kiedyś uczniowie, którzy pasjami chcą zdobywać wiedzę i dla których uczenie się to przyjemność?
Ponieważ ja właśnie kimś takim byłam. Uwielbiałam i uwielbiam po dzień dzisiejszy zdobywanie wiedzy. Szkoła była dla mnie największą przyjemnością. Pomimo, że przez pierwsze lata dość mocno się w niej nudziłam, bo od dawna umiałam czytać i połykałam książki na tony. Do tego, wiadomo, spotykało się raz lepszych, raz gorszych nauczycieli, ale przecież fasynująca jest zarówno historia, jak i chemia. Do tego miałam przyjemność uczestniczenia w kółku historycznym, uczenia się francuskiego za darmo, bo w szkole było kółko językowe. Do tego miałam wiele koleżanek i kolegów, którzy byli do mnie podobni. Razem organizowaliśmy wieczorki poświęcone pamięci STEDa i słuchaliśmy SDM. Czy my w ogóle istnieliśmy naprawdę??? Bo po przeczytaniu takiego artykułu zastanawiam się czy to było możliwe?
Obserwuj wątek
    • simply_z Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 14:57
      mysle ,ze jestes jednym z wyjatkow ,Ja lubilam sie uczyc ale nauczyciele skutecznie zabijali moj zapal do nauki i glod wiedzy,reszty dopelnily szanowne polskie uczelnie:)
      • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:02
        Kurcze, to co za uczelnię skończyłaś??? Ja na UŚ jeszcze poszerzyłam horyzonty :) No, a stwierdzenie, że nauczyciele zabijają zapał do zdobywania wiedzy, to jakieś kuriozum. Jak to się w sobie ma, to tego nie da się zabić. To jakby próbować zmieniać charakter przy pomocy siekiery :)
        • simply_z Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:20
          UJ m,in.:)
          acha a co na tym US?
          a no mozna zabic ,nie zastanawialas sie nigdy nad tym jak nielubiany nauczyciel moze obrzydzic dany przedmiot?
          • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:59
            Bo ja wiem? Byłam wychowana w takim glębokim przekonaniu, że wiedza jest zawsze wartością samą w sobie. A nauczyciel ma pracę do wykonania i zasługuje na szacunek. Nigdy nie spotkałam się z tym, zeby trafić na jakiegoś nauczyciela, który obrzydziłby mi język polski, historię czy geografię (to były moje ulubione przedmioty).
            Na UŚ było kulturoznawstwo, ze specjalizacją antropologia kultury :)
    • sweet_pink Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:08
      A jaki jesteś rocznik?
      Ja mam podobne wspomnienia (rocznik 80), ale u mnie to wynika ewidentnie z tego, że była rejonizacja, a osiedla zasiedlane tzw przydziałami i sąsiedzi to byli lekarze, urzędnicy i nauczyciele to i młodzież była na takim, a nie innym poziomie.
      • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 16:10
        Ja jestem 77'. Też chodziłam do rejonowej, otoczona dziećmi górników z jednej kopalni, było parę dzieci lekarzy i prawników. Ale ci, o których pisałam, byli, tak jak ja, z rodzin robotniczych. Nasi ojcowie pracowali na jednej "grubie", ale w naszych domach były książki i te książki się czytało. To naprawdę było w dobrym tonie.
        Do tego nie byłam kujonem :) Mój ojciec się zawsze śmieje, że zamiast Magdalena miał mi dać na drugie kontestacja :) Chodziłam swoimi drogami, słuchałam rocka i metalu (i muzyki filmowej i poważnej, ale to inna bajka) i to było widać :) Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek szykanami ze względu na wygląd, a nosiłam się dość...hmm...gotycko :D Po prostu kontestacja w moim przypadku nigdy nie obejmowała wiedzy,a zdarzało się, że głośno wypowiedziałam swoje zdanie np. na lekcjach, to jednak zawsze chodziło o konkret, np. o omawianą lekturę, a nie po pr0ostu o chamskie odzywki, bo one nie są i nigdy nie były w moim stylu. W ogóle mialam szczęście do nauczycieli. Z kilkorgiem z nich utrzymuję serdeczne stosunki po dzień dzisiejszy.
    • karielcia chyba ja tez :) 13.04.12, 15:11
      bo nauczam w liceum polozonym na skraju miasta, dzieciarnia z podmiejskich suburdii
      raczej dobrze wychowana i ulozona - wiec chyba dziecko szczescia jestem :)
      • grassant Re: chyba ja tez :) 13.04.12, 15:14
        suburbia Pani Nauczycielko. współczuję dzieciom Pani wiedzy.
        • karielcia suburdia... 13.04.12, 15:24
          Lepiej posluchaj, a nie czepiaj sie tramwaju w Kielcach :)
          www.youtube.com/watch?v=CSpoFU8_0V0&feature=related
          • martishia7 Re: suburdia... 13.04.12, 15:25
            W Kielcach nie ma tramwajów :P
            • karielcia Re: suburdia... 13.04.12, 15:37
              martishia7 napisała:
              W Kielcach nie ma tramwajów :P

              Ale je planuja, tylko grassant tego nie wie, wiec czepia sie na zapas :)
              • martishia7 Re: suburdia... 13.04.12, 15:41
                Tak, planują, zaczęli chyba jakieś 20 lat przed moim narodzeniem :P Czyżby się coś nowego wydarzyło w tej sprawie?
                • karielcia tak, jeden tramwaj juz jest... :) 13.04.12, 16:01
                  martishia7 napisała:

                  > Tak, planują, zaczęli chyba jakieś 20 lat przed moim narodzeniem :P Czyżby się
                  > coś nowego wydarzyło w tej sprawie?


                  Długość toru:: 362 m

                  W terenie





                  "Tramwaj w Kielcach ...
                  « : Styczeń 11, 2005, 07:42:50 »
                  MPK z Krakowa dla WOŚP przekazało tramwaj do Kielc. Stoi toto teraz na bruku, pantograf na podłodze..."
          • good_morning karielcia 13.04.12, 20:25
            ty kazdy cudzy blad przyjmujesz jako objawienie?
            • karielcia Re: karielcia 14.04.12, 00:04
              good_morning napisała:

              > ty kazdy cudzy blad przyjmujesz jako objawienie?

              nie . tylko sie go czepiam, jak rzeczony tramway Kielcach.

              a spedzilam tam 3 lata.
    • grassant Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:11
      Uwielbiałam i uwielbiam po dzień dzisiejszy zdobywanie wiedzy.

      wykorzystałaś te zdobycze?
      • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 16:16
        Tak, zdecydowanie. Wykorzystuje je po dzień dzisiejszy. Przede wszystkim nie chodziłam do liceum. Od samego początku mojej edukacji uważałam liceum za kompletną stratę czasu. Skończyłam technikum hotelarskie, ponieważ oferowało naukę trzech języków obcych w programie. Bez języków dziś nie byłabym tu, gdzie jestem i nie robiłabym tego co robię. Poza tym lubię mieć zdanie w temacie wydarzeń zdarzających się wokół mnie, nauczyłam się uczyć, więc teraz makro i mikroekonomia są dla mnie ważne i istotne, bo mam swoją firmę. Do tego dzięki technikum (i dwóm moim facetom) poznaałm wiele fajnych osób, także tych ogólnie znanych. Więc mam dobre wspomnienia z czasów praktyk. No i, napiszę to jeszcze raz, miałam wielkie szczęście do nauczycieli - pasjonatów, którzy zarazili mnie wieloma rzeczami. Oczywiście nie był to ogól, ale z 5 będzie z czasów podstawówki i technikum, no i wielu więcej z czasów studiów.
    • martishia7 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:24
      Tak, jesteś wyjątkiem. Chodziłaś zapewne do dobrego liceum. W najlepszych liceach nadal jest jak dawniej (mniej więcej), chociaż ich lista nieco się skróciła przez niż demograficzny i konieczność obniżenia lotów (jeśli się nie chce obniżać zatrudnienia, oczywiście). W słabszych szkołach i za moich nieodległych czasów (85') nie było aż tak dużo lepiej.
      • chat_calin Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:33
        To prawda. Dla mnie przyjemnoscia byly dopiero studia. Im wyzszy rok, tym mialam wieksza frajde z tego go robilam. Po obronie magisterium rozplakalam sie, bo... to byl koniec ;) (Potem strzelilam sobie jeszcze trzy dzienne kierunki studiow, w tym dwa na Zachodzie)

        I to mowie ja, mierny uczen liceum, ktory z wielkim trudem ukonczyl owo liceum, otrzymujac nawet jedna pale na polrocze... w maturalej klasie. Dla rownowagi wszystkie studia ukonczylam z najwyzszymi mozliwymi ocenami, a za prace magisterska dostalam na pismie ocene "Mamy do czynienia z praca wybitna. Oceniam: co najmniej bardzo dobry". (i natychmiastowa doktoratu).

        Dlatego czuje sie upowazniona do stwierdzenia, ze w szkole bardzo wiele zalezy od nauczycieli. Ja nie mialam zbyt dobrych. Robili minimum. Paru bylo naprawde wstretnych, reszta przecietna, nie bylo zadnej osobowosci. Kiedy trafilam na fajniejszy grunt, nagle sie okazalo, ze mam skrzydla...

        Gdybym nie miala sily i marzen, zeby studiowac, nigdy bym sie o tym nie dowiedziala.
        • chat_calin Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:34
          Sorry: (i natychmiastowa propozycje doktoratu).
        • simply_z Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:45
          dokladnie o tym wlasnie mowie.
          mimo ,ze bylam dobra uczennica.
        • berta-death Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 16:10
          Święta prawda. Miałam w liceum koleżankę, która przez polonistkę została uznana za beztalencie i jak jakąś trójczynę złapała to było święto. Oczywiście pani uczycielka nie omieszkiwała za każdym razem mówić co myśli o niej i o jej przyszłej maturze. A dziewczyna równocześnie działała w jakimś kółku literackim, wydała nawet jakieś swoje dzieła a egzamin wstępny na polonistykę w części gdzie trzeba było pochwalić się swoimi zdolnościami pisarskimi, zdała na maksymalną ilość punktów. To albo do ogólniaków zatrudniają idiotów albo na uczelnie.
    • berta-death Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 15:57
      Problem w tym, że szkoła nie służy zdobywaniu i pogłębianiu wiedzy. Pasjonaci jak się jacyś trafią, to uczą się na własną rękę. Zgodnie z zasadą, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków. Jakby człowiek chciał na szkołę liczyć to by się nawet podpisać nie umiał. Ona daje jedynie papier i uprawnienia do zapisania się do szkoły wyższego stopnia.

      Dla przeciętnego ucznia szkoła to zesłanie. Ktoś sobie ubzdurał, że musi zostać zamknięty na kilka godzin dziennie w gmachu i znosić tam wszystkie absurdy będące połączeniem monty pythona z aushwitz birkenau. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. I w zależności od osobowości i temperamentu jedni godzą się ze swoim losem i traktują szkołę jak chorobę, którą trzeba przechorować inni walczą do upadłego przyprawiając nauczycieli i innych uczniów o zawał serca i załamanie nerwowe a jeszcze inni próbują się jakoś dostosować i wyciągnąć z tej sytuacji jak najwięcej dla siebie. Czyli dokładnie tak samo jak we wszystkich placówkach typu, więzienia, obozy koncentracyjne, czy łagry.
    • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 16:21
      I siedzę sobie we własnym biurze i wyję sobie "Pasażera", a co :D I jest szansa, że będę miała wreszcie spokojny weekend :D
    • szanim Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 17:41
      to ty jakas dziwna byłas - mi sie w miare podobało na studiach wczesniejsza edukacja to jakas porazka
    • six_a Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 20:48
      spoooko, istnieliście:)
      mówiliśmy na Was kujony.
      • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 11:43
        Strzał w płot :D Kujon ze mnie to nigdy nie był :D A i życia próbowałam wcześnie :D
        • six_a Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 11:45
          oj, już się tak nie tłumacz :P
          • gulcia77 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 12:19
            Nie tłumaczę :D Tylko niepomiernie zadziwia mnie twój schematyczny sposób myślenia :D Zresztą nie pierwszy raz :D
            • six_a Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 13:33
              ja bardzo rzadko prezentuję swój sposób myślenia albo osobiste przekonania, więc nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób w ogóle może Cię dziwić coś, czego nie widujesz.

              z toku dyskursu wynika, że żarciku nie złapałaś. albo dystansu zabrakło? bo istnienia kujonów chyba nie będziemy negować?
    • kiszczynska Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 13.04.12, 20:49
      powinna b yc selekcja
      patologia-poprzez meiszanie szkoly i klasy jest nagorsza
    • madame_charmante wiesz jak to jest? 13.04.12, 23:13
      zawsze najbardziej widać najgorszy element...

      o tych po prostu w porządku się nie mówi, bo to nuuudne.
      i upewniam cię - nadal tacy jak ty są, choć może w mniejszej nieco ilości niż niegdyś.. Lub mniej się rzucają w oczy. Są nawet w podstawówce, gdzie uczę.. fajne dzieciaki z masą iskrzących neuroników w łepetynach i dzikimi pomysłami .. :))
    • princess_yo_yo Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 12:40
      zdobywanie wiedzy jest fascynujace ale raczej nie w szkole, mialam bardzo dobrych nauczycieli i nauczycieli ktorzy byli tak tepi i malo inteligentni ze sami sie prosili zeby ich traktowac dokladnie tak jak na to zaslugiwali - zwlaszcza ze braki intelektualne zazwyczaj wiaza sie w takich wypadkach z kompletnym brakiem samoswiadomosci wiec naturalna konkluzja ze nalezaloby robic cos do czego sie czlowiek bardziej nadaje, np sprzedawac w sklepie albo cos w ten desen, jakos sie nie objawia dziwnym trafem.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 16:15
      Jestem nauczycielką i spotykam różnych uczniów. Bardzo mało spotkałam uczniów naprawdę chamskich czy złośliwych - to jakiś 1%, zazwyczaj dzieciaki z mocno zaburzonych domów, z dużymi problemami.

      Większość moich uczniów jest super. Nie wszyscy chcą zdobywać wiedzę pasjami, jak piszesz, bo nie każdy jest takim typem. Ale wielu z nich jest bardzo zainteresowana tematem i uczą się na wyścigi. Inni znowu, to typ takiego "zrelaksowanego" ucznia, którzy może nie doczytują w domu, czy nie robią zadań, ale za to na lekcji starają się dobrze wykorzystać czas i nabywają praktycznych umiejętności.

      Uczę w zwykłym gimnazjum rejonowym, ale jestem bardzo dumna z moich dzieci. Szczególnie z jednej grupy, która ma poziom matury w drugiej klasie. Z innych jestem bardzo zadowolona, bo się rozwijają. Jest to mega przyjemne. Uwielbiam szkołę (pierwszy raz w życiu, bo wcześniej, to choć nie miałam traumatycznych wspomnień, wolałam raczej uczyć się sama, a w czasie szkoły siedzieć sobie na piwie w plenerze albo uprawiać sport).
    • kobieta_z_polnocy Re: Czy ja żyję w alternatywnej rzeczywistości? 14.04.12, 19:09
      Chyba jednak trochę tak ;) I piszę to ja, wzorowa uczennica z samego szczytu klasowych i szkolnych ocen.

      Zawsze miałam pęd do wiedzy i ciekawość świata, ale za szkołą nigdy aż tak nie przepadałam. Po pierwsze, nie da się pasjonować wszystkim na tym samym poziomie. Przynajmniej ja nigdy nie potrafiłam z równym zapałem podchodzić do chemii, biologii i polskiego.
      Po drugie, nic nie zabija we mnie przynajmniej ciekawości świata jak obowiązek uczenia się, odrabiania prac domowych z dnia na dzień, uczenia się do kartkówek, itd. Tak naprawdę, jak u wielu rozmówców, prawdziwa radość z uczenia się przyszła dopiero na uniwersytecie.
      Po trzecie, miałam akurat pecha do nauczycieli. Żaden z nich nie zaraził mnie do swojego przedmiotu. A jedna jedyna pasjonatka swojego wykładanego przedmiotu, pani historyk, aż tak kochała historię, iż traciła rozsądek i wymagała od nas niemal całodobowego zgłębiania jej tajemnic.

      Zgodzę się jednak z tobą, że ciekawych świata, rozsądnych i inteligentnych nastolatków jest mnóstwo, tylko o nich się nie mówi. Z wielką szkodą zarówno dla nich, jak dla całej instytucji szkoły i pracujących w niej nauczycieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka