wredna.suka
20.07.05, 20:01
Temat jest bardzo długi, ale postaram sie w skrócie przedstawic go.
Moj były chlopak mnie bił, przez ponad rok znecał sie nade mną
psychicznie i fizycznie. W koncu sie rozstalismy.
Po rozstaniu nagabywał mnie, dzwonił wciaz w dodatku po nocach, groził,
jezdzil samochodem za mną. Doszlo do tego, ze probowalam targnac sie na swoje zycie. Policjanci ktorzy przyjechali poradzili mi zebym zlozyla zawiadomienie. W koncu po 6 mcach zdecydowalam sie zlozyc to zawiadomienie. Przesluchanie mnie bylo tak spłaszczone ze obawiam sie ze sprawa zostanie umozona. Przesluchania swiadkow rowniez byly powierzchowne,
zapisywane byly tylko te fakty ktore oni chcieli zapisywac.
Wiekszosc faktow istotnych dla nas zostalo pominietych.
Zapytalam czy oskarzony zostanie jakos poinformowany o tym doniesieniu,
ponieaz obawiam sie o swoje zycie, mysle ze gdyby dowiedzial sie,
ze bedzie toczone postepowanie przeciwko nie mu to dalby mi w koncu spokoj. Poinformowano mnie, ze dopiki nie zostana przesluchani wszscy swiadkowie,
oskarzony nie bedzie wiedzial o niczym, a jak umozom to juz w ogole szanse przepadna- gdyby sprawe pociagnieto to dostal by zawiadomienie i sprawa w sadzie by byla, a w ten sposob bede bezradna. Moje pytanie jest nastepujace.
Czy moge zrobic cos zeby oskarzony zostal poinformowany??
(wciaz jestem nekana przez niego mimo tego ze powiadomilam go ze wnioslam zawiadomienie i ze dziala na swoja niekorzysc)
PS> historia jest bardzo skrócona, prosze mnie nie potepiac i nie pytac dlaczego nie odeszlam wczesniej.