Dodaj do ulubionych

duzy dylemat

08.11.05, 11:47
we wrzesniu rzucil mnie facet z ktorym mieszkalam rok... powiedzial , ze chce
sie wyszalec i ze nie jest w stanie byc w stalym zwiazku, okazalo sie ze od
jakiegos czasu mnie oklamywal na kazdym kroku, podczas zerwania powiedzial mi
ze mnie nie szanuje itp... wzielam wszytskie rzeczy i wynioslam sie z domu,
nie odzywalam sie do niego leczylam serducho i zaczynalam powoli nowe zycie,
po tygodniu zadzwonil do mnie zaplakany , ze to byl blad ze nie moze zyc beze
mnie, ze nie wiem co mu odbilo, ze wszystko zmieni, ze chce znowu ze mna byc,
chce bysmy razem zamieszkali,

nie zgodzilam sie na bycie razem, ani na powrot do mieszkania ktore wspolnie
wynajmowalismy

teraz spotykamy sie prawie codziennie jest tak jak nigdy, facet jest nie do
poznania,

a jednoczesnie strasznie sie boje ze znow mu odbije... nie wiem czy to mam
sens, wszystcy mi mowia ze on znowu mnie skrzywdzi bo jak zrobil to raz to
znowu to zrobi

nie umiem go tak poprostu kopnac w tylek i wyrzucic z mojego zycia, nie ufam
mu, ale chce uwierzyc w to ze mamy szanse :(

nie wiem czy sie nie ludze dajac mu szanse:(
Obserwuj wątek
    • trzydziecha1 Re: duzy dylemat 08.11.05, 11:54
      Nie wchodzi się podobno drugi raz do tej samej rzeki? ;))
    • koczkodanek25 Re: duzy dylemat 08.11.05, 15:28
      Ja na Twoim miejscu bym nie zaryzykowała - jakiś dziwny facet... nie czułabym
      się przy nim komfortowo.
      Pogoń go - jest tylu wartościowszych, a serducho w końcu to przeboleje.
      Pozdrawiam cieplutko.
    • istna Re: duzy dylemat 08.11.05, 15:36
      Może warto dać szansę (ponoć należy ją dac każdemu...), ale najpierw
      potrzymałabym go przez jakiś czas na dystans i zobaczyła, na jak długo mu
      wystarczy tych dobrych chęci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka