skąpiradła?

IP: 157.25.122.* 07.01.03, 17:42
moja kuzynka wkrótce wychodzi za mąż. jest zaślepiona miłością, nie może się
doczekać i w ogóle. Wszystko fajnie tylko że on i jego rodzina są jacyś
dziwni. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Są dość majętni (on jedynak,
prawnik, rodzice firma budowlana i prawnicza). On Asi nic nie kupuje, nie
dał jej nawet pierścionka (bidulka czeka od czterech miesięcy z nadzieją że
może jednak kiedyś ale chyba wstydzi się mu powiedziec wprost), zresztą
nigdy nigdzie nie chciał wyjezdzac na wakacje (urlop spedzali "w miescie"),
w zasadzie nie kupował jej prezentow nawet z jakiś okazji. Teraz doszly
przygotowania do slubu i jego rodzice w ogole sie nie przykladaja, wujostwo
podarowalo im mieszkanie (kiedys dostali go w spadku po innym wuju) teraz za
wlasne pieniadze go remontuja i wyposazaja. Mieli cicha nadziejhe ze tamci
sie choc przyloza do remontu (przeciez maja wlasna firme budowlana) ale oni
stwierdzili że ekipa w kazdym momencie moze dostac wazne zamowienie wiec
nawet na cztery dnie nie wkrocza do młodych... jakby nic ich nie obchodzilo,
jakby nie dla wlasnego syna chociaz sami go wypychali do malzenstwa (bo ma
grubo po 30). Zgodzili sie po polowie pokryc koszty kolacji (na 20 osob) po
slubie (wesela nie chcieli) ale z dala od centrum (Warszawy) no bo to
taniej, ON "na razie" odmowil podrozy poslubnej.
Zal mi Aski bo ona usiluje sobie to wszystko zracjonalizowac, wytlumaczyc ze
po slubie bedzie lepiej ale mi sie wydaje ze to są niebezpieczne precedensy
i potem moze byc juz tylko gorzej .
Zaznaczam ze jej rodzice to "budzetowka" a ona jest tuz po studiach i
niewiele zarabia, wiec szykuje jej sie skromne zycie przy mezu ktory taka
jak jego rodzice lubi widziec swoje pieniadze narastajace tylko na koncie.
A wy jak myslicie, czy to są objawy zwyklego skąpstwa, niepowazne
traktowanie slubu czy tez przejaw tego ze za wszystko odpowiadają rodzice
panny mlodej?



    • lalka74 Re: skąpiradła? 07.01.03, 17:49
      skąpstwo i to takie, od którego należy uciekać
      • drzazga1 Re: skąpiradła? 07.01.03, 18:03
        i niech przynajmniej dziewczyna intercyzę spisze.

        Chociaż zdaje się, że skoro dostała mieszkanie przed ślubem i jest ono na ną
        zapisane, to nie wlicza sie on do tzw. wspólnego majątku?
    • paw_dady slyszalas o recesji? 07.01.03, 22:47
      to ze maja firme nie znaczy, ze maja pieniadze. a do
      czego doszli nie chca rozpierdalac. dziwne?

      sam mam bezrobotne kuzynki, ktore wydawaly (na kosz
      rodzicow oczywiscie rencistow) przyjecia na 200 osob. i
      to jest rozpierdustwo.

      czy twoja kuzynka pracuje? budzetowka? czyli jedna
      osoba ma zarobic na 2 (+ dzieci) to kiedy kurde te
      wakacje?

      jak prawnik nie pracuje to nie zarabia, a prawnik (nie
      noteriusz) to zgodnie z rzaczpolsplita to powyzej 12k
      PLN nie wyciagnie w wawie. wiec za co na te pierscionki
      i wakacje?


      BTW czy kuzynka wyszla za faceta czy podniecaly ja
      pieniadze prawnika?
      • Gość: k.olka Re: slyszalas o recesji? IP: 157.25.122.* 07.01.03, 22:56
        nam nie chodzi o konkretną kasę ile kto ma i ile dał. Chodzi o podejście.
        Chyba ciężkie jest życie ze skąpcem, zwłascza jeśli ma poparcie wsrod swoich
        rodzicow. A mowiac ze oni są majętni mówię o rzeczywiscie osiaganychdochodach
        (kuzynka przeciez zna dochody swojego narzeczonego!) a nie o zawodzie jego i
        rodzicow. Co do dzieci i wakacji to ich przeciez jeszcze nie mają, a on
        mieszka z rodzicami wiec raczej nie ma duzych wydatkow
    • Gość: Lena Re: skąpiradła? IP: 213.216.82.* 08.01.03, 09:06
      Obawiam się,że państwo młodzi różnią się charakterami, podejściem do wielu
      spraw i do tego niewiele rozmawiają. Ona nastawiona na to, że on jej kupi, on
      ją zabierze na wakacje, on pewnie będzie decydował o wszystkim. On - wygląda na
      to - z rodziny, gdzie oszczędza się pieniądze. Może nawet za bardzo bo urlop
      nie jest po to by tylko wyspać się i posiedzieć w domu. Młodzi może i różnią
      się temperamentami. Nie rozumiem jednak kompletnego braku rozmów. Nawet gdy
      chłopak jej się oświadczał mogła ustalić z nim wspólne spotkanie rodziców i to,
      że kupią dla niej choćby fajny srebrny pierścionek. Jeśli remontują mieszkanie
      to ona zna stan wspólnej kasy. CHyba że to on trzyma kasę! Już tą wspólną i on
      decyduje a ona nie ma zdania . Docieranie może być trudne. Ludzie muszą ze sobą
      rozmawiać !!! On może uważa,że tak jest ok a ona po ślubie dopiero okaże mu
      swoje niezadowolenie. Oj, ciężkie takie życie. Dla obydwojga.
Pełna wersja