IP: 65.160.61.* 19.03.03, 12:13

Od 8 miesiecy jestem z kobieta, ktora zafascynowala mnie od pierwszego mojego
z nia spotkania. Jest mila, lojalna, inteligenta i piekna. Nie jest to tylko
moja opinia, jak tylko pokaze sie z nia gdzies w towarzystwie znajomych
koledzy na osobonosci pytaja mnie gdzie taka zjawiskowa kobiete znalazlem.
Jest jednak jeden problem, z ktorym nie moge sobie poradzic. Ona ma niska
samoocene. Niedawno skonczyla studia,znalazla prace malo ja
satysfakcjonujaca. Ale boi sie jakiejkolwiek zmiany, mimo mozliwosci zmiany
tego stanu leka sie pojsc np. na rozmowe kwalifikacyjna. Uwaza, ze sobie nie
poradzi, ze tu ma braki tam ma braki (wg mnie wyimaginowane). Obiecuje mi cos
a potem sie okazuje, ze nie podjela zadnych dzialan. Tlumaczy, ze nie spelnia
jakis kryteriow. Nie, nie jest leniwa, potrafi pracowac. Ta praca to tylko
przyklad, ona odczuwa lek praktycznie w kazdej sytuacji, w ktorej trzeba sie
na cos zdecydowac. Wiem, ze poprzedni facet nie byl dla niej dobry. Kochala
go bardzo i byla oddana, on to bardzo wykorzystywal i koniec koncow okazal
sie niezla swinia. Teraz ona robi wrazenie osoby zrezygnowanej, nie wierzy,
ze jakiekolwiej jej marzenia sie zrealizuja. Od poczatku bardzo sie staralem,
prawilem jej komplementy, zawsze bylem bardzo ostrozny w tym co mowie, jak
bylo trzeba ustepowalem. Skutek jest tylko taki, ze ona nic poza mna powoli
nie widzi, cala reszta pozostaje bez zmian. Tlumacze jej, ze mezczyzna nie
moze przeslaniac kobiecie swiata, zalezy mi na tym by dbala i rozwijala swoje
przyjaznie, swoje pasje, ktore posiada. Nie przynosi to zadnego skutku. Nie
wiem co robic, ta sytuacja powoli mnie przytlacza. Bardzo chce jej pomoc, ale
zalamuje mnie brak jakichkolwiek zmian. Moze psychoterapeuta albo psycholog
bylby w stanie jej pomoc? Macie jakies pomysly?
Obserwuj wątek
    • Gość: sel Re: Samoocena IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 12:41
      obawiam sie, że przyjdzie Ci pełnic funkcję ..tyczki dla powoju
      sel
    • nell26 Re: Samoocena 19.03.03, 13:25
      Kobieta bluszcz, ktora zakochuje sie w twoim kregoslupie, bo wlasnego jej brak.
      Stoi, bo ty stoisz, ma w tobie oparcie, inaczej lezalaby plasko na ziemi. Ma
      sklonnosc do toksycznej milosci no i moze stac sie meczaca, oplecie cie, az
      zaczniesz sie dusic.
      Nie wiem, czy to mozna wyleczyc, moim zdaniem to raczej typ osobowosci.
    • lyche1 Re: Samoocena 19.03.03, 13:28
      Obawiam się że Twoja kobieta niestety całe życie trafiała na niewłaściwych
      mężczyzn ( wyłączając oczywiście Ciebie :)) Musisz dogłębnie przeaanalizować a
      przynajmniej spróbować przeanalizować jej stosunki z ojcem ewentualnie bratem.
      Myślę ze były facet to już musztarda po obiedzie.
      Sama tak miałam :) Dopóki nie uporałam się z podejściem mojego ojca do mojej
      osoby. Teraz jest OK ale wcześniej - szkoda słów.

      • nell26 Re: Samoocena 19.03.03, 13:57
        lyche1 napisała:

        > Obawiam się że Twoja kobieta niestety całe życie trafiała na niewłaściwych
        > mężczyzn ( wyłączając oczywiście Ciebie :)) Musisz dogłębnie przeaanalizować
        a
        > przynajmniej spróbować przeanalizować jej stosunki z ojcem ewentualnie
        bratem.
        > Myślę ze były facet to już musztarda po obiedzie.
        > Sama tak miałam :) Dopóki nie uporałam się z podejściem mojego ojca do mojej
        > osoby. Teraz jest OK ale wcześniej - szkoda słów.
        >

        Wiesz, cos w tym jest, co piszesz...
        Faktycznie krytyczny stosunek rodzicow do córki, a w szczegolnosci ojca mogl
        zaowocowac zanizona samoocena i budowaniem wlasnej wartosci na podstawie
        odbicia w oczach bliskiego mezczyzny. W sumie sama przez to przechodzilam, ale
        na szczescie trafilam na wlasciwego mezczyzne, dzieki ktoremu stalam sie silna
        kobieta. Chyba szkopuł w tym, by taka delikatna osobe nie traktowac jak mimoze,
        tylko w jakims stopniu zmusic ja do samostanowienia i decydowania. Nie mozna
        takiej kobiety stawiac na piedestale i skladac jej holdow, bo to poglebi jej
        bluszczowatosc i uzaleznienie od twojej osoby, tylko traktowac po partnersku i
        nauczyc czerpac z zycia swiadomie.
        W sumie to sprawdzilo sie w moim przypadku.
      • Gość: seledynowa lyche, litości!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 13:59
        lyche1 napisała:

        > Obawiam się że Twoja kobieta niestety całe życie trafiała na niewłaściwych
        > mężczyzn ( wyłączając oczywiście Ciebie :)) Musisz dogłębnie przeaanalizować
        a
        > przynajmniej spróbować przeanalizować jej stosunki z ojcem ewentualnie
        bratem.
        > Myślę ze były facet to już musztarda po obiedzie.
        > Sama tak miałam :) Dopóki nie uporałam się z podejściem mojego ojca do mojej
        > osoby. Teraz jest OK ale wcześniej - szkoda słów.

        To tak jakbyś zaproponowała facetowi, żeby sobie sam wyciął wyrostek robaczkowy.
        Partner nie może byc dla swojej kobiety terapeutą, bo oboje skończą w
        wariatkowie.
        A jesli chodzi o kobietę rafa, czyli postać "bez właściwości", to myślę,że
        oprócz terapii (jesli ktoś w nie wierzy...) pomógłby jej związek z ...jeszcze
        bardziej niezaradnym mężczyzną.
        Byc może instynkt kwoki, pobudziłby ja do samodzielności i aktywności.
        Jednym słowem jak najmniej wyręczania w codzinnym życiu - brutalne
        pozostawianie bez pomocy.
        sel
        • lyche1 Re: Całkowicie się z Tobą nie zgadzam Sel 19.03.03, 14:33
          Gość portalu: seledynowa napisał(a):


          > Partner nie może byc dla swojej kobiety terapeutą, bo oboje skończą w
          > wariatkowie.
          Mie pomagało wiele osób - głównie matka; to ona "pchała mnie do wszystkiego",
          motywowała. Nie miałam takiego szczęścia by spotkać na swojej drodze tak
          mądrego faceta jak Raf, ale i tak dałam sobie radę.

          > A jesli chodzi o kobietę rafa, czyli postać "bez właściwości", to myślę,że
          > oprócz terapii (jesli ktoś w nie wierzy...) pomógłby jej związek z ...jeszcze
          > bardziej niezaradnym mężczyzną.
          Bzdury to dopiero byłaby polka. Dół w dole.
          Raf predzej czy później pomoże jej. Zresztą wcale nie skarży się na to że
          żyje " z kobietą bluszczem" jak to określasz. On ją po prostu tak kocha, że
          chciałby jej pomóc. Wiem dlaczego. Na pewno kobieta Rafa nie odbiera we
          właściwy sposób jego komplementów i zapewnień. To go martwi.
          Nie kazda kobieta musi być silną kobietą. "Kobiety bluszcze " istnieją a
          większość facetów woli ten typ kobiet od krzykliwych, pewnych siebie, mających
          na wszystko odpowiedź.


          • Gość: seledynowa lyche1, wyluzuj.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 17:31
            lyche1 napisała:

            > Raf predzej czy później pomoże jej. Zresztą wcale nie skarży się na to że
            > żyje " z kobietą bluszczem" jak to określasz. On ją po prostu tak kocha, że
            > chciałby jej pomóc. Wiem dlaczego. Na pewno kobieta Rafa nie odbiera we
            > właściwy sposób jego komplementów i zapewnień. To go martwi.
            > Nie kazda kobieta musi być silną kobietą. "Kobiety bluszcze " istnieją a
            > większość facetów woli ten typ kobiet od krzykliwych, pewnych siebie,
            mających
            > na wszystko odpowiedź.


            Czy w tych słowach Rafa nie kryje się skarga i coraz większy brak nadziei:
            "Nie wiem co robic, ta sytuacja powoli mnie przytlacza. Bardzo chce jej pomoc,
            ale zalamuje mnie brak jakichkolwiek zmian".

            A co do upodobań facetów, to może pozwólmy im wypowiadac własne zdanie.
            Może ja zyję w jakimś innym świecie niz Twój, ale nie znam szcześliwych
            mężczyzn oplecionych przez kobiety-bluszcze. Raczej sprawiają wrażenie ofiar z
            lekka podduszonych.
            Ponadto przeciwieństwem kobiet bluszczy nie są wcale kobiety krzykliwe,
            wyszczekane, pewniaczki, a zrównoważone,aktywne i samodzielne.
            Nie posadzałabym więc facetów o taką niewydolność umysłową,która nakazywałaby
            im preferować bluszcze a nie kwiatki większej wartości i ...urody (duchowej).
            PS. A tak przy okazji, znasz niejaką "frustrację"? Cos znajomo mi pobrzmiewa.
            :-)
            sel
    • melinek Re: Samoocena 19.03.03, 23:10
      Trudno mi sie zgodzic z diagnoza, ze jest to kobieta-bluszcz.
      Kobieta-bluszcz zyje zyciem swego partnera a gdy jej sie znudzi,
      to jak bluszcz czepia sie nastepnego.

      Tymczasem kobieta rafa zostala wykorzystana przez poprzedniego
      partnera i stad moze pochodzic jej zly nastroj. Wyglada raczej
      na kobiete zalamana, ktorej ktos podcial nogi, moze byla to
      jej rodzina, moze jej poprzedni partner.
      Prawiac jej komplementy mozesz ja bardziej w sobie
      rozkochac i sprawic, ze sie od ciebie uzleni w dobrym znaczeniu
      tego slowa. Po prostu mozesz byc pierwszym mezczyzna w jej zyciu,
      ktory tak dobrze z nia postepuje, wiec nie dziw sie, ze zaczyna
      swiata poza toba nie widziec. W tym nie ma nic zlego.

      Probolem polega raczej na tym, czego ty rafie od niej wymagasz.
      Nie potrafisz pogodzic sie z faktem, ze dziwczyna marnuje sie
      w niesatysfakcjonujacej pracy. Nie potrafisz zaakceptowac jej
      taka jaka jest, nawet z tym marnowaniem jej mozliwosci.

      Raf, tobie tez trzeba pomoc.
      • Gość: raf Re: Samoocena IP: 65.160.61.* 20.03.03, 11:26
        melinek napisał:

        > Probolem polega raczej na tym, czego ty rafie od niej wymagasz.
        > Nie potrafisz pogodzic sie z faktem, ze dziwczyna marnuje sie
        > w niesatysfakcjonujacej pracy. Nie potrafisz zaakceptowac jej
        > taka jaka jest, nawet z tym marnowaniem jej mozliwosci.
        >
        > Raf, tobie tez trzeba pomoc.

        Napisalem, ze ta praca to przyklad. Chodzi mi bardziej o zaradnosci zyciowa. Ja
        od niej nie wymagam na sile, nie stawiam ultimatum, nie wypominam. Ja po prostu
        chce zeby ona polubila i uwierzyla w siebie a wtedy ona odkryje w sobie nowe
        mozliwosci i sily do dzialania. Nikt mnie nie przekona, ze to niemozliwe. Tuz
        obok jest watek List tygodnia opisujacy podobny problem.
        • melinek Re: Samoocena 20.03.03, 19:05
          Raf, nie ma ludzi idealnych. Ona jest ladana, po studiach, ale czegos jej tam
          brakuje, moze tzw. inteligencji emocjonalnej, moze sily przebicia. Inna to
          ma, ale brak jej urody. Zwykle kazdy czlowiek ma braki.
          Twoje postepowanie wobec niej jest sluszne. W koncu zacznie wierzyc w twoje
          slowa i nabierac pewnosci siebie. Od razu to nie nastapi. To jest zmiana
          waznych cech charakteru. Mysle, ze jestes na dobrej dorodze. Wazne, zebys
          ty potrafil w tym wytrwac i nie zniechecil sie za szybko, jesli uwazasz, ze
          dziewczyna jest tego warta. :))

          Nie widze tu podbienstwa do watku list tygodnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka