Dodaj do ulubionych

Sukces!!!:)

26.03.04, 00:35
Cześć macochysmile
Bawiłem tu u Was całkiem niedawno w sprawie rad związanych z 'oswajaniem'
synka ukochanej. Wiele z nich wykorzystałem w praktyce - prezenty do wspólnej
zabawy (te kolejki na szynach, to rzeczywiście fajna sprawasmile), popisywanie
się umiejętnościami w celu uzyskania autorytetu (pomagam w angielskim),
wspólne tajemnice (co kupimy mamie na urodziny) - i zadziałało znakomicie.
Jestem Wam zobowiązany.
Malca podbijałem powolutku, przyzwyczajał się coraz bardziej, aż ostatnio,
kiedy zapowiedziałem, że już muszę iść, wdrapał mi się na kolana (!) i
zakrzyknął: "No Jaaaacek, juuuuuuż? Zoooostań z nami". Widziałem tylko jak
moja luba pokraśniała z zaskoczenia, ja sam pokraśniałem z dumy, no i
zostałem jeszcze trochęsmile
Teraz zostało już tylko oswajanie lubej... I, niestety, wydaje się to być
znacznie trudniejszym zadaniem... No właśnie - jesteście kobietami - może mi
doradzicie? Co zrobić, żeby zmniejszyć dystans? Znamy się od roku, spotykać
się zaczęliśmy miesiąc temu, a wciąż jesteśmy na wyciągnięcie dłoni. Chyba
niedługo będę sobie musiał przywiązywać ręce do tułowia, żeby się na nią nie
rzucić... Cholera, wczesniej nie miałem żadnych takich problemów, ale o nią
tak się wystarałem, że boję się, że ją spłoszę. Jak wyczuć odpowiedni moment
i wiedzieć, że nie będzie miała nic przeciwko?
Oj, biedny, ja biedny...sad Kochane macochy, poradźcie....

Jacek
Obserwuj wątek
    • nooleczka Re: Sukces!!!:) 26.03.04, 13:25
      A na jakim etapie jesteście, Jacku?

      U mnie było tak: najpierw oswajanie synka, kupowanie mu prezentów, wspólna
      zabawa i wspólne szaleństwa. Synek szalał z uciechy a mnie serce zamierało, bo
      oboje z Jerzym wykonywali jakąś gimnastykę akrobacyjną typu mój synek raz na
      górze, raz na dole, raz na plecach u Jurka, raz na brzuchu, raz wisi nogami w
      dół, a raz jest pod pachą. Mój synek smiał się głośno, a Jurek kwitował
      wszystko słowami: "dzieci lubią być miętoszone smile". Nawet do tej pory jeszcze
      się tak bawią, choć synek waży ponad 10 kg więcej.
      Potem były jak u burzy wspólne wypady na basen, bo ja wcześniej nie wiedziałam,
      że są takie baseny dla rodziców z maluchami. W basenie kąpaliśmy się we trójkę,
      no i wiadomo wtedy - dotyki, objęcia takie mimochodem...
      Potem bylismy na etapie chodzenia "pod rękę". Potem - "za rękę". Potem były
      jakieś wspólne walentynki... Potem było wciaż bliżej i bliżej...
      Ach, wspomnienia z łezką w oku...
      Coraz bardziej lubiliśmy swoje towarzystwo, uwielbialiśmy gadać, czasem
      potrafiliśmy przegadać siedząc w fotelu całą noc!!! Po czym o 5 nad ranem
      robiliśmy sobie spaghetti smile To nasze ulubione wspomnienia.
      A no właśnie, to co wbrew pozorom BARDZO ludzi zbliża to WSPÓLNE przyrządzanie
      posiłków, WSPÓLNY wypad wakacyjny - to Ci się może przydać smile
      Pomagaj we wszystkim, w każdym problemie i każdej sprawie - na mnie to
      podziałało, zwłaszcza że byłam wtedy w koszmarnej kondycji psychicznej (rozwód).

      Ale: im więcej ludzie spędzają ze sobą czasu, tym więcej pojawia się różnych
      drobnych potknięć, które lubią urastać do rangi problemu - o tym też pamiętaj.
      Mój luby powiedział mi kiedyś: "Im bliżej będziemy, tym będzie trudniej".

      No i wiadomo, trzeba zjeść razem kilka beczek soli..

      Powodzenia życzę!

      Ania
      • black-jack-1 odp. 26.03.04, 19:40
        Dzięki Burzo i Nooleczkosmile Coś widzę, że ciężka to będzie przeprawa... Ale
        trzeba działać, innego wyjścia nie ma. Na jakim jesteśmy etapie? Kiedy
        wychodzę, to przed drzwiami zatrzymujemy się i moja luba mniej więcej z
        odległości metra wyciąga ku mnie dłoń, ja ową dłoń ściskam, przy czym oboje
        czujemy sztuczność tej sytuacji. Kiedy natomiast otrzemy się o siebie jakoś
        przez przypadek, to oboje odskakujemy jak oparzeni i mówimy 'przepraszam'.
        Chore? Trochę na pewno, ale ustalił się taki głupi układ i ciężko z niego
        wyjść. Zresztą - czy ja mam pewność, że ona też sądzi, że głupi? Często mam
        ochotę tak po prostu ją objąć, ale mrozi mnie na samą myśl - co będzie, jak mi
        się wyrwie, wstyd się pokazać na oczy.
        Mam wrażenie, że kiedy jeszcze się nie spotykaliśmy prywatnie (znamy się z
        pracy), to byliśmy bliżej siebie. W tym sensie, że jak było jakieś branżowe
        mini-przyjęcie np. wigilijne, to przy składaniu życzeń się ściskaliśmy - tak
        niby żartem, już nie wspominam o tych wolnych tańcach podczas jakichś imprez. A
        teraz - kompletna pustynia, strach, bo to już ma jakieś znaczenie.
        Rady spróbuję wykorzystać, ale najpierw chyba powinienem się przełamać -
        podobno jestem facetem, więc nie mogę czekać na jej ruch. Zresztą, gdybym
        czekał, to pewnie bym tak do niej sobie chodził do emerytury... Może
        rzeczywiście zorganizować jakiś wyjazd... To by nas automatycznie zbliżyło.
        Żeby się jeszcze zgodziła... Jeszcze raz dzięki za rady i podzielenie się
        własnymi doświadczeniami. Oby i nam się udałosmile
        Boże, jak ja sie tutaj wywnętrzniam. Pozdrowienia.
        Jacek
    • black-jack-1 Re: Re: odp. 26.03.04, 23:42
      Burzo - jesteś prawdziwą skarbnicą dobrych radsmile I mówię zupełnie serio!
      Też tak sądziłem, że przed wyjazdem może oporować, chociaż byłoby fajnie, to
      boję się np. jej stanowczej odmowy. Zresztą - wyjazd to automatyczne problemy
      ze spaniem itp. itd. Może pomyślec, że czegoś oczekuję.
      A o tym, że ona może mieć jakieś wewnętrzne, swoje opory, to zupełnie nie
      pomyślałem - dla mnie jest najwspanialsza i zupełnie nie przyszło mi do głowy,
      że ona może myśleć o sobie inaczej (chyba jestem mało przenikliwy...). Po
      przeczytaniu opowieści z basenu nawet ją dzisiaj zagadnąłem, czy by się ze mną
      nie wybrali, ale powiedziała mi, że ona sie boi wody, a mały nie umie pływać...
      Ech... Chyba będę się musiał wykazać inwencją własną... Dlaczego to wszystko
      musi być takie trudne? J.
    • black-jack-1 Re: Re: odp. 27.03.04, 18:01
      Burzo drogasmile Ja nigdy nawet nie śniłem o tym, że kiedykolwiek zrozumiem, czy
      też przeniknę postępowanie kobiet - no chance! Zielony jestem w tej materii jak
      każdy przeciętny samiecsmile Teraz daje mi się to we znaki szczególnie wyraźnie...
      Z tym basenem, to chyba spróbuję podpuścić małego... On lubi aktywność, więc
      może się uprze i namówi mamę. Podła to będzie manipulacja, ale mimo wszystko w
      tym wypadku cel uświęca środki... O szczęście ich i moje!
      Dzięki!smile Jacek
      • atagag Re: Re: odp. 29.03.04, 14:33
        jeżeli nie basen, to może być wycieczka za miasto, ognisko z pieczeniem
        kiełbasek, szukanie śladów wiosny, robi się przecież coraz cieplej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka