elam1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 08:17 Przeczytałam wypowiedzi. I zadam jedno pytanie: Jak mozna nie znając drugiej strony tego kija wypowiadać się tak bezwzględnie o męzu tej kobiety. Małżeństwo to związek dwojga ludzi, i nie jest tak, że jeśli się coś dzieje to dzieje sią za przyczyną jednej strony. Może należałoby zrobić analizę "żony" - znam przypadki, że ludzie nie dorastają do małżeństwa, koleżeństwo nie jest priorytetem dla małżonków, jestem zdania, że więcej może popsuć niż poprawić. Zdaję sobie sprawę, że osoby tu wypowiadające się są młode i jeszcze zbuntowane, ale małżeństwo to kompromis, to chęc czynienia dobra drugiej osobie, nie skupianie się na sobie. Dekolt słusznie- wiele porozbieranych dziewczyn wychodzi na ulicę i myśli że wyglądają ładnie. Zakupy - róbcie wspólnie. Radzisz się męża? Może On tego potrzebuje, żeby widzieć, że liczysz się z Jego zdaniem, może warto czasem przekonać Go, że pomimo różnicy zdań, Tobie zależy na tym np. kremie, bo ma takie a takie działanie. Rozmowa jest podstawą. Zamykanie się i budowanie muru powoduje, że w pewnym momencie będzie ten mur nie do przeskoczenia. Gdzieś powstały blokady. A tak powiedz - rozmawiacie ze sobą, czy wymieniacie tylko komunikaty? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 10:59 Mam 32 lata, męża i dziecko i większość buntów już za sobą. Jeśli ona jest tak bardzo niezadolona z małżeństwa i uważa swojego męża za tyrana to nawet jeśli on w istocie jest aniołkiem, zrobi mu tylko przysługę odchodząc. Zachowań męża, które tu opisuje moim zdaniem nic nie usprawiedliwia. Mąż może wyrazić niezadowolenie z mojego stroju, ale nie ma prawa nie wypuścić mnie z domu, jeśli ja chcę wyjść ubrana w dowolny sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 11:13 ,> zrobi mu tylko przysługę odchodząc. A czy sobie zrobi, bo w świetle nauki KRK i tego co Bóg ma na ten temat do powiedzenia, małżeństwo jest ważne do śmierci. A nasza założycielka postu jest młoda. > Mam 32 lata, męża i dziecko i większość buntów już za sobą. Zgoda, doczytałam, że wypowiada sie tu również mama dorosłej córki, więc może zbyt uogólniłam. Powinnam napisać "niektóre osoby", a 32 lata - to też młodość - sama młodość :) Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 11:33 Bóg nikomu nie każe biernie poddawać się swojemu agresorowi. A facet jest agresorem-do tego nie jest potrzebna aż przemoc fizyczna. Małżeństwo jest ważne do smierci, pod warunkiem, że jest w ogóle ważne, bo w wypadku kiedy ktoś usiłuje ubezwłasnowolnić drugą osobe po prostu do małżeństwa nie dorósł. Ale nawet ta ważność małżeństwa nie uniemożliwia separacji. A grzechem jest wmawianie komuś, że ma tkwić do smierci w takiej sytuacji. Bo to nie jest normalna sytuacja, to nawet nie jest heroizm-bo heroizm musiałby mieć jakiś szczytne cel. A co tu ma byc tym celem? Danie facetowi doprowadzenia się do samobójstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 11:48 Skąd wiesz, co Bóg ma na ten temat do powiedzenia??? Nie wiesz nawet czy Kościół uznałby to małżeństwo za ważnie zawarte gdyby któreś z małżonków zaczęło się starać o unieważnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 12:38 > Skąd wiesz, co Bóg ma na ten temat do powiedzenia??? Rzym. 7:2 2. Albowiem zamężna kobieta za życia męża jest z nim związana prawem; ale gdy mąż umrze, wolna jest od związku prawnego z mężem. (BW) Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 12:43 Widzę bardziej papieska od papieża i bardziej kościelna od Kościoła? OK Twoje prawo. Ale skołowanej dziewczynie, ktora pisze że jest na skraju zrobienia sobie czegos złego tego nie pisz OK? Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 12:49 skołowana dziewczyna powinna się zatrzymać i pomyśleć "a może to ja coś powinnam zmienić ?", skołowana dziewczyna nie jest ubezwłasnowolniona i może samodzielnie wziąć Biblię do ręki i też czytać tam takie słowa. A tu znajduje poparcie: typu odejdź, zostaw męża, to są rady "świata", pisałeś/łaś o separacji, czy młoda dziewczyna wytrzyma we wstrzemięźliwości, jest bardzo młoda, a pytanie też czy mówi prawdziwie o mężu, czy ma jakieś fanaberie ? Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 12:53 To lepiej ma się dać zniszczyć mężowi, tak? Czy Ty w ogóle w swoje świątobliwości chodzisz po zwykłej ziemi? Słyszałas o czyms takim jak przemoc? Chyba nie? Fruwaj sobie dalej w swoim wyimaginowanym światku ale naprawdę zastanów się zanim wystapisz z taką "poradą" Odpowiedz Link Zgłoś
myszka2250 elam1 19.06.07, 13:00 Masz męza ?? wiesz coto przemoc?? doswiadczyłas jej kiedys?? albo spotkałas kogos kto jej doswiadczył?? ja osobiscie wiem coto przemoc sama przechodzę piekło i mam głęboko gdzies ze jestesmy po slubie co kosciół nato ja chce miec spokój chce zacząc normalnie życ jak każdy normalny człowiek niebedę życ w piekle z kims kto mnie nieszanuje poniza znęca sie bo mam slub koscielny dlatego gdy czytam jaki to mąż radzę by sie rozstali z resztą co ona zrobi jej sprawa:) Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: elam1 19.06.07, 13:07 A ja z kolei z racji róznych działań mam dość często do czynienia z kobietami po przemocy...To jest kompletna masakra. Takie kobiety potrzebują olbrzymiej pomocy i wsparcia żeby się pozbierać, odbudować swoją psychikę, normalnie żyć. A pierwsza zasada jest-uwolnić sie od swojego agresora. Dopóki kobieta tego nie zrozumie i nie zrobi będzie z nią naprawdę źle. ... Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 Re: elam1 19.06.07, 13:11 A ja z kolei widziałam, jak kobiety kierują tak swoim postępowaniem, żeby wykazać że mąż jest winien, nie twierdzę jednak, że tak jest zawsze. Datego mówię: Każdy kij ma dwa końce, tu jest przedstawiona wersja jedenj strony. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: elam1 19.06.07, 13:19 No jasne, zawsze można z facetem usiąć i współczująco zagadać-no znęca pan się nad żoną, bije ją, pewnie na to zasłużyła. E.. nie bije pan? Tylko się psychicznie znęca? No to nie ma o czym gadać-sama baba sobie winna. PS. W Polsce jest wiele domów dla samotnych matek prowadzonych przez zakonnice albo Carttas. W tych domach jest więcej kobiet po przemocy niż panien z dziećmi. I co? Myslisz, że ci księża i zakonnice każa tym kobietom wracać do domów, pokornie znoscić pana i władcę i czytać Biblię? Zapewniam cię, że nie! Pewnie heretycy z nich? A czytanie Bibli. Przy obecnym stanie ducha czytanie Biblii pełnej przemocy, gwałtu, cudzołóstwa i innych grzechów-to rzeczywiście "świetny" pomyśł. Żeby czytać Biblię trzeba byc na nia przygotowabym. A skoro już przy Biblii jesteśmy- Mężowie miłujcie żony, żony miłujcie mężów. Autorka wątku męża nienawidzi a on ja musztruje. To jest miłość? Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 ... 19.06.07, 13:28 Jeśli jest poruszony ten temat, to ilu mężczyzn wstydzi sie tego, ze są źle traktowani przez kobiety i nikomu nie mówią. > Mężowie miłujcie żony, żony miłujcie mężów. Autorka wątku męża nienawidzi a on > ja musztruje. To jest miłość? Nie zmienia to faktu, że jest żoną i to uczucie które w sobie pielęgnuje nie powinno mieć miejsca (nienawiść) A czy On ją napewno musztruje, ciągle mamy relację jednej strony. Żeby > czytać Biblię trzeba byc na nia przygotowabym. Na słowa zachęty, które równiez wystepują w Biblii też? Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka Re: ... 19.06.07, 13:43 > Jeśli jest poruszony ten temat, to ilu mężczyzn wstydzi sie tego, ze są źle > traktowani przez kobiety i nikomu nie mówią. > Mowia tylko, ze po slubie sie zmienila. A tymczasem po prostu wyskoczyly pazurki. > > Mężowie miłujcie żony, żony miłujcie mężów. Autorka wątku męża nienawidzi > a > on > > ja musztruje. To jest miłość? > > > > Nie zmienia to faktu, że jest żoną i to uczucie które w sobie pielęgnuje nie > powinno mieć miejsca (nienawiść) > A czy On ją napewno musztruje, ciągle mamy relację jednej strony. > > Żeby > > czytać Biblię trzeba byc na nia przygotowabym. > > Na słowa zachęty, które równiez wystepują w Biblii też? Samo czytanie niczego nie zalatwia. Mowi sie, ze Tora jest jak deszcz. Rosna po nim rowno piekne kwiaty dajace zdrowe owoce i rosna trujace ziola. Jezeli ktos ma chory stosunek do drugiego czlowieka, jej slowami sie tylko wzmocni. Czesto ci wlasnie,ktorzy powoluja sie na zasady wiary, szukaja usprawiedliwienia dla swojej agresywnej postawy wobec innych ludzi. A to jest nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka Re: elam1 19.06.07, 13:27 masz jak najbardziej racje. Dla mnie to jest wypowiedz histeryczki, ktora zrealizowala swoj plan 'mania" meza i teraz szantazem stara sie podporzadkowac i "wychowac" sobie faceta. O przemocy niestety cos wiem. I to naprawde wyglada zupelnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: elam1 19.06.07, 14:41 Ja też coś wiem o przemocy i moim zdaniem to co opisuje Autorka wątku to całkiem udany początek. Byłam w podobnej sytuacji, całe szczęście nie było to małżeństwo, skończyło się pobiciem mnie przez byłego już wtedy chłopaka ale to nic w porównaniu z nękaniem psychicznym, które miało miejsce w trakcie naszego związku. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że byłam jeszcze młoda i głupia. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: elam1 19.06.07, 14:47 Dokładnie. Z tej wypowiedzi bije strach. To aż dojmujące... Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka Re: elam1 19.06.07, 16:55 O strachu dziewczyna pisze. Ale z tekstu bije histeria. No dajcie spokoj! Znosila przed slubem to, przeciwko czemu teraz sie buntuje. Ze nie widziala? Ustepowala i milczala? Byle do malzenstwa doprowadzic? A! To sie nazywa "poswiecanie sie z milosci". Z podskornym "ja ci ktoregos dnia wystawie rachunek!"? To i tak wczesnie. Bo ja znam pare, gdzie pani prawie 30 lat wyczekala. Teraz dziewczyna krzyczy, ze sobie nie poradzi. To znaczy wszystko ma sie do niej dostosowac. No nie ma tak. I wlasciwie o co chodzi? Przeczytajcie konkretne zarzuty. Smiech! Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: elam1 19.06.07, 17:13 Widzę, że wszystko wiesz, wszystko przeżyłaś, że tak pewnie ferujesz wyroki..... Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka Re: elam1 19.06.07, 18:08 :))) Nie. Przeczytalam tylko tekst uwaznie. I wlasnie dlatego widze, ze wydac wyroku na podstawie tego, co napisane sienieda. Zreszta ten, kto sie w zwiazku meczy, ponosi rowniez wine. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: elam1 19.06.07, 18:13 Ryzykowne twierdzenie. Kobieta, nad którą mąż znęca się fizycznie też jest temu winna? Bo tak naprawdę znęcanie się psychiczne od fizycznego tak wiele nie dzieli. Autorka wątku-zakładając, że nie jest to prowokacja, nie sprawia wrażenia rozkapryszonego dziewczęcia. Raczej przerażonej, zgnebionej dziewczyny na pograniuczu załamania nerwowego. Odpowiedz Link Zgłoś
elam1 ... 19.06.07, 19:09 Ja byłabym nieco ostrożniejsza, znam przypadek, kiedy żona tyranizując męża właśnie takie postawy przyjmuje, ze jest pokrzywdzona, gnebiona psychicznie, ona taka niewinna, nieradząca sobie woła o pomoc. a ta pomoc jemu jest potrzebna. więc będę sie upierać, znamy wersję jednej strony, a ta wersja moze byc nieobiektywna. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: elam1 19.06.07, 19:36 4niturko, polecam szczerze książkę "Zawsze bezpieczna". Masz tam opisany dokładnie mechanizm wkręcania się w takie chore związki. Niestety kobietom od urodzenia wmawia się, że mają być uległe, że miłość wszystko zwycięży, że rodzina to największe szczęście itp. To wmawianie jest na tyle skuteczne, że niektóre tracą instynkt samozachowawczy w obliczu ewidentnego łamania ich granic przez partnerów. A przemoc w rodzinie nie zaczyna się od fangi w nos następnego dnia po ślubie. To by niosło za sobą zbyt duże ryzyko. Oprawca po pierwsze wybiera sobie osobę, która nie jest zbyt pewna siebie. Potem sobie ofiarę urabia, coraz bardziej łamie jej charakter, stopniowo i powoli przesuwa coraz dalej granicę upokorzeń jakie jej funduje, odcina ją od wsparcia z zewnątrz sprawiając, że traci kontakt z rodziną i przyjaciółmi itd. To wszystko przerywane jest okresami niezwykłej dobroci i czułości. W końcu taka kobieta nie wie co jest normalne i nie ma kogo zapytać o opinię. Powtarza sobie, że w każdym związku są lepsze i gorsze chwile, że to normalne itd. Wiem, że trudno jest w to uwierzyć komuś kto tego nie przeżył. Mi teraz wydaje się niewiarygodne, że sama się w taką sytuację wplątałam - że pozwalałam się znieważać, zamykać w mieszkaniu na klucz, że czekałam na niego przez dwie godziny na rogu ulicy i bałam się stamtąd ruszyć choćby do telefonu bo gdyby mnie nie zastał w umówionym miejscu awantura byłaby straszna. W tamtych czasach internet nie był jeszcze powszechny a i tak nie wiem czy miałabym odwagę napisać to co Autorka tego wątku. I pewnie byłoby to równie histeryczne i chaotyczne. Zaczęłam opowiadać o tym, co przeżyłam dopiero jak się od niego uwolniłam i to długo po tym. Było mi wstyd, że pozwoliłam mu na coś takiego, że nie posłuchałam wszystkich bliskich osób, które mnie ostrzegały, że tak to się skończy, było mi wstyd bo pod jego wpływem kilka osób potraktowałam bardzo źle. Ale taka przygoda naprawdę hartuje na całe życie i uwrażliwia na próby tresury. Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka do bri i kadfael 19.06.07, 21:53 widzicie, ten tekst zadzwieczal mi falszywa nuta. Poza tym, prawdziwy winowajca przemocy potrafi doskonale zadbac o dobra prase i grac ofiare na zewnatrz. To niezbedny element zamykania w potrzasku. I najtrudniej, co zreszta bri napisalas, jest zdac sobie sprawe z tego, ze sytuacja jest chora. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: do bri i kadfael 20.06.07, 08:41 Nie ma to jak odwrócic kota ogonem... Nie wiadomo czy się smiac jak się cos takiego czyta czy płakać. I zastanawiające, że tak bronisz faceta.... Odpowiedz Link Zgłoś
mloda.kobietka23 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 11:13 TO CZEMU NIE ODEJDZEISZ????? Odpowiedz Link Zgłoś
xvqqvx Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 20:28 Bo nie będzie mogła powtarzać w koło: "Jaka ja biedna! BUUUU!!! Współczujcie mi wszyscy! BUUU!!!":-) Odpowiedz Link Zgłoś
stara_dominikowa Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 15:48 jesteś zaszczuta, skończ z tym! bo masz trzy wyjścia: a/ strzel sobie w łeb b/ użalaj się na forum a przy nim cierp w milczeniu c/ wymyśl że masz szkolenie weekendowe/chora matka/pogrzeb babci, spakuj niezbędne rzeczy i jedź do przyjaciółki/rodziny - po dwóch dniach, z dala od agresora obudzisz się i nabierzesz chęci do życia. wrócisz po resztę rzeczy po rozwodzie. odwagi! Odpowiedz Link Zgłoś
4niturka jest jeszcze inne wyjscie 19.06.07, 16:59 niech zrobi facetowi z zycia pieklo na swojej krzywdzie, to ja w koncu zostawi i wszycy beda mieli dowod, ze to potwor. Odpowiedz Link Zgłoś
polcia85 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 21:30 Jeżeli faktycznie masz taką sytuację, nie masz dzieci, z nim jesteś tylko rok...powinnaś go zostawić!! Nie możesz skazywać siebie na coś takiego, kiedy możesz odnaleźć szczęście z kimś innym!! Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 21.06.07, 13:21 Poczytaj sobie co może Cię spotkać jeśli nie postawisz mu się już dziś: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4240956.html Odpowiedz Link Zgłoś