Dodaj do ulubionych

Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z domu

05.11.08, 10:03
Porady mi potrzeba i takiego czysto forumowego doprowadzenia do
pionu ;-)

Jesteśmy razem 16 miesięcy, z tego 4 ostatnie mieszkaliśmy razem.
Wyglądało,że jest między nami super. Jego rodzice zachwyceni, moi
jeszcze bardziej. Tylko kiedy zamieszkaliśmy razem z niego wylazła
jego prawdziwa natura niekontrolowanych wybuchów złości. Coś idzie
nie po jego myśli, on się wścieka i... uważa, że to ja jestem
wszystkiemu winna. Do tego obraża się na mnie, burczy kiedy go pytam
co się stało i tak dalej. Aż mu się humor sam poprawi, wtedy ani
przepraszam nie było, ani nic. Jakby sytuacja nie miała miejsca.
Przykład? Latem pojechaliśmy nad morze. Zagapiliśmy się oboje i źle
sprawdziliśmy rozkład jazdy autobusów skutkiem czego podróż powrotna
do domu przebiegała nam trochę burzliwie. Dla mnie powód do śmiechu,
w końcu nic się nie stało, mieliśmy jeszcze trzy dni urlopu. On
wściekły na mnie, że to moja wina. Miał wtedy trochę problemów ze
zdrowiem, więc zwaliłam wszystko na karb jego choroby.
Ale postanowiłam sobie nigdy więcej nie tolerować takich akcji, bo
koniec końców ja się rozryczę, nerwy w strzępach, spać nie mogę i
się zastanawiam jak tu pocieszyć pana księciunia. Wiem, wiem,
nadmiar dobrego serca jeszcze nikomu szczęścia nie przyniósł.

No i dzisiaj ni z tego ni z owego kolejny wystrzał. Wczoraj wróciłam
z pracy z początkami grypy czy innego przeziębienia, więc od razu
odmaszerowałam do łóżka z aspiryną. Wieczorem on przyszedł położył
się obok mnie. Budzę się dzisiaj około 5 rano, jego nie ma, pościel
zabrana. Poszedł spać do drugiego pokoju. Ok, luz, myślę sobie, może
przez zapchany nos chrapałam czy coś i nie mógł spać. Wstaję rano,
on w kuchni. Pytam go spokojnie dlaczego poszedł spać do drugiego
pokoju i czy moje chrapanie go może wygoniło. Nie odpowiada a ja już
widzę, że jest wściekły. W końcu kiedy go zaczęłam prosić (!), żeby
mi powiedział co się stało, wykrzyczał, że nie spał z nerwów i że to
ja go denerwuję. Zapytałam więc czym go tak denerwuję, czy też
zdenerwowałam, na co usłyszałam, że nie warto mi nic mówić.
A potem się spakował i poszedł bez słowa do pracy.

No i teraz ja się najpierw roryczałam już chyba z wściekłości sama
na siebie, że jestem głupia i naiwna wciąż tkwiąc z nim w związku.
Potem walnęłam parę razy głową w ścianę na otrzeźwienie i pomogło.
Zdecydowałam pana z domu wyprowadzić, bo dom jest mój.

Pytanie tylko mam czy poinformować go, że ma czas do końca tygodnia
na spakowanie się, czy też samodzielnie się zająć pakowaniem jego
manatków. No i czy i jak poinformować jego rodziców i siostrę, z
którymi się bardzo zżyłam o zaistniałym fakcie. Zależy mi bardzo,
żeby wiedzieli z jakiego powodu nastąpił koniec znajomości.
Obserwuj wątek
    • panda12321 Najpierw poznaj powód 05.11.08, 10:13
      może to grypa żoładkowa i go zagazowałaś ponad normę 28 strzałów na dobę, a ona
      miał bezsenność i nie przyjąl tego jak powinien...
      Oczywiście to tylko głupi przykład, ale może powód złości był równie błachy i
      łatwy do wyeliminowania - dlatego poznanj go zanim, zakończysz związek.

      • lelabo Re: Najpierw poznaj powód 05.11.08, 10:27
        panda12321, grypa nie jest żołądkowa :-) To w ogóle nie jest grypa,
        tylko przeziębienie.
        Poznać powód? Chciałam. Pytałam go dzisiaj kilkanaście razy co się
        stało i żeby mi powiedział czym go zdenerwowałm. Nie, przepraszam,
        nie pytałam. Jak skończona kretynka zalana łzami prosiłam go, żeby
        mi powiedział. Brakowało mi tylok teatralnego klękania przed nim i
        błagania go, żeby zechciał się ze mną podzielić tą wiedzą.
        • panda12321 Re: Najpierw poznaj powód 05.11.08, 10:32
          to może to rzeczywiscie coś kłopotliwego, o czym ciezko mu mowić... nie działaj
          pod wpływem emocji - przed wyrzuceniem konieczna rozmowa, nawet daj ultimatum,
          że jeżeli nie umie wyjaśnić swojego dziwnego zachowania to żądasz wyprowadzki.
          • panistrusia Re: Najpierw poznaj powód 05.11.08, 10:55
            > to może to rzeczywiscie coś kłopotliwego, o czym ciezko mu mowić..

            Mieszkają ze sobą, uprawiają seks - w takim układzie facet miałby nie umieć
            rozmawiać?
            • lelabo Re: Najpierw poznaj powód 05.11.08, 11:01
              panistrusia napisała:

              > > to może to rzeczywiscie coś kłopotliwego, o czym ciezko mu
              mowić..
              >
              > Mieszkają ze sobą, uprawiają seks - w takim układzie facet miałby
              nie umieć
              > rozmawiać?

              Nie, nie. On umie rozmawiać. Tylko wyraźnie tym razem powiedział, że
              nie warto mi nic mówić.
              • kasienka.b Re: Najpierw poznaj powód 07.11.08, 20:59
                to niestety nie jest ani jakis problem, o ktorym nie chce powiedziec ani nic z
                tych rzeczy... to po prostu taki typ, znam to, mam takiego jednego w domu...
                cichy, spokojny do czasu, gdy się na coś nie wkurzy i cała złość wystrzela z
                niego jak z armaty :)
              • maxwel3 Re: Najpierw poznaj powód 06.02.09, 17:57
                Myślę, że był zazdrosny ze wrocilas do domu i poszlac spac. Moze mysli,ze zabalowalas albo zly ze nie czekalas na niego a mial Ci cos waznego do przekazania.
                Rozumiem, ze jestes pania syuacji, Twoj dom itd, ale moze ma zly dzien i sie wyzyl na Tobiepo prostu?
                A moze dowiedzial sie czegos o Tobie czego nie powinien i sie wkur..:)

                Spokojnie, poczekaj jeszcze ze 2 dni na rozwoj sytuacji i daj znac o co poszlo:)
          • attiya Re: Najpierw poznaj powód 15.04.09, 16:37
            pan z lekka dziwny...skoro teraz tak jest , później lepiej nie będzie....wyjdzie
            na wierzch cała reszta...
        • cytrynka_ltd sama przesadzasz. 15.04.09, 15:56
          po co robisz takie sceny i domagasz się od niego, dlaczego i co zrobiłaś źle?
          sama nakręcasz tę spiralę.
          nie pokazuj mu, że przejmujesz się. takim, zachowanie, jakbyś sama brała
          odpowiedzialność za wszystko.
          a, on jak taki mały chłopiec obraża się.
          za bardzo przejmujesz się wszystkim.
          on skakał koło ciebie, jak byłaś chora, a ty wymagasz, aby dalej skakał jak przy
          małej dziewczynce.
          on może ma już tego dosyć?
          byłaś przeziębiona i sama wiesz, że nie jest przyjemne spać przy zasmarkanej
          osobie i rozgorączkowanej osobie.
          następnym razem sama zrób mu oddzielne spanie w drugim pokoju.

          do związku potrzeba dwóch dojrzałych osób.
        • erillzw Re: Najpierw poznaj powód 15.04.09, 16:49
          Szczerze?
          Ja bym kupila wielkie wory, takie 120 l wpakowala tam jego manatki i
          wywalila za drzwi z karteczkami, ze to jego. A jeszcze w miedzy
          czasie zamki pozmieniala. najlepiej tego samego dnia.
          Niekontrolowana zlosc i fochy...
          Dobre sobie.. i jeszcze masz go blagac zeby Ci powiedzial o co mu
          chodzi??
          Bad news. Nie przejdzie mu, nie zmieni sie a bedzie jeszcze gorzej.
          A jeszcze dzien przed tym jak mu zrobic wywrotke z domu sugeruje
          zafundowac mu takiego wscieklego focha i tez za skraby swiata nie
          mowic o co Ci chodzi :)
          taka wisienka na torta.
          • erillzw Re: Najpierw poznaj powód 15.04.09, 16:52
            Tak swoja droga. czy po 5 miesiacach jest lepiej?
    • horpyna4 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:17
      Spytaj go, czy sam spakuje swoje manatki, czy masz mu pomóc. Ciekawe,
      jak zareaguje, bo od tego zależy ciąg dalszy.
      Rodziny możesz powiadomić, ale dopiero po fakcie. Zacznij od swojej
      rodziny.
      Jeżeli chodzi o jego rodzinę, to i tak on przedstawi im swoją wersję.
      Nie wiem, czy będzie Ci się chciało przekonywać ich do Twoich racji.
      Chyba, że znają jego charakter i nie są zaślepieni, ale to rzadko się
      zdarza. Musisz się liczyć z tym, że przestaną być Tobą zachwyceni.
    • leni6 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:20
      Moim zdaniem informowanie jego rodziców i siostry o szczegółach rozstania nie
      jest eleganckie absolutnie. Co do pakowanie to najlepiej dac mu na to kilka dni.
      • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:30
        Problem polega na tym, że nasi rodzice się znają i bardzo lubią.
        Przecież przed swoimi nie będę kłamała co było powodem rozpadu
        związku. Jeśli on swoim powie, że ja go rzuciłam bez powodu i
        jeszcze dołoży do tego swoje mniej lub bardziej zmyślone dodatki, a
        ja swoim powiem coś zupełnie odwrotnego, jak to będzie wyglądało.
        Poza tym po tym jakie nadzieje pokładali jego rodzice w tym związku
        uważam, że mają prawo wiedzieć, że nie ja jestem powodem zawodu tych
        nadziei.
        • mell24 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:45
          lelabo napisała:

          > Problem polega na tym, że nasi rodzice się znają i bardzo lubią.
          > Przecież przed swoimi nie będę kłamała co było powodem rozpadu
          > związku. Jeśli on swoim powie, że ja go rzuciłam bez powodu i
          > jeszcze dołoży do tego swoje mniej lub bardziej zmyślone dodatki,
          a
          > ja swoim powiem coś zupełnie odwrotnego, jak to będzie wyglądało.
          > Poza tym po tym jakie nadzieje pokładali jego rodzice w tym
          związku
          > uważam, że mają prawo wiedzieć, że nie ja jestem powodem zawodu
          tych
          > nadziei.

          Wydaje mi się, że Ty już zdecydowałaś co zrobić - czy z nim być czy
          nie. Myślę, że kiedy wróci z pracy możesz z nim porozmawiać na temat
          jego porannego zachowania - jeśli nadal nie będzie chciał wyjaśnić
          co nim kierowało, powinnaś powiedzieć mu jasno, że nie widzisz
          dalszej możliwości wspólnego mieszkania, i że zyczysz sobie, żeby do
          końca tygodnia się wyprowadził. A rodziny proponuję w ogóle nie
          angażować i niczego nie tłumaczyć, ewentualnie skwitować pytania
          słowami "Nie wyszło nam".
          Wiesz, tak na marginesie - tym porannym zachowaniem wyświadczył Ci
          olbrzymią przysługę. Jeśli tak się zachował w stosunku do Ciebie z
          powodu Twojego samopoczucia ( przeziębienia) to pomyśl jaki byłby
          wściekły, gdybyś np. złamała nogę ( tfu tfu...odpukać). W chorobie
          powinien się Tobą zaopiekować a nie jeszcze dołować...
          Jest taka sentencja Gabriela Garcí Márqueza:
          Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno
          nie doprowadzi cię do płaczu.

          Ku przemyśleniu.

          • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:59
            Zapytałam go czy go denerwuje fakt, że jestem chora, odpowiedział,
            że nie. Poza tym akurat z opiekowaniem się on nie ma specjalnych
            problemów. W lipcu byłam chora, miałam wysoką gorączkę, prawie 39st.
            i w środku nocy jeździł na drugi koniec miasta do apteki kupić mi
            coś na obniżenie temperatury. Potem chodził ze mną do lekarza i
            bardzo dbał, żebym przestrzegała wszystkich zaleceń.

            W jednym macie wszytskie rację, że jestem pod wpływem emocji. I to
            takich, że wciąż się powstrzymuję, żeby mu nie wysłać SMSa, że jego
            rzeczy ma już nie być jak wrócę z pracy.
            • mell24 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 11:18
              lelabo napisała:


              >
              > W jednym macie wszytskie rację, że jestem pod wpływem emocji. I to
              > takich, że wciąż się powstrzymuję, żeby mu nie wysłać SMSa, że
              jego
              > rzeczy ma już nie być jak wrócę z pracy.

              Oj, raczej bym odczekała, aż negatywne emocje miną;) SMS - bardzo
              mało elegancko:P
        • mruff Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 11:03
          Myślę,że szala goryczy przelała się. Nic nie da ostudzenie emocji.
          Bo będzie powtórka z jazdy.
          Jeśli ma dokąd pójść-daj mu 2 dni na wyprowadzkę.
          Jeśli musi coś wynająć-daj mu 7 dni.

          Rodziców nie informuj.Po kiego mają wiedzieć?Zeby "lali go po
          głowie" i przyszedł z kwiatami?I tak powie co będzie chciał, a
          rodzice przyjmą wersję synka a nie Twoją.
        • cytrynka_ltd dlaczego nie jesteś powodem?w związku zawsze 15.04.09, 16:00
          obie strony są winne.
          zachowujesz się, jak rozkapryszona dziewczynka, której zabawka znudziła się.
          on może nie czuł się pewnie w twoim mieszkaniu? jak teraz wyrzucając go, może
          wcześniej nawet nieświadomie dawał mu do zrozumienia, że to jest twoje
          mieszkanie i jak nie będzie robił tak, jak ty chcesz, to może wynosić się?

          dojrzała osoba, która chce zbudować z kimś związek musi zawsze najpierw
          zastanowić się, jaka jest jej w tym rola i wina?
    • cich-awoda Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 10:46
      powiem Ci jak to sie odbywało u nas. wyprowadź go tylko w sytuacji,
      kiedy jesteś pewna, że już nie dasz rady się z nim pogodzić, że te
      jego fochy i wybuchy złości (bezpodstawne moim zdaniem) są nie do
      przeskoczenia, że nie chcesz tak zyć i masz świadomość, że on tego
      nie zmieni. bo najgorsze co możesz zrobić to wyrzucac go z domu i za
      tydzień przyjmować z powrotem, kiedy sie za sobą stęsknicie i
      pogodzicie.
      jak juz podejmiesz decyzję, że ma się wyprowadzić - niech pakuje się
      sam, ma 2ręce i świetnie sam da sobie radę.
      a co do rodziców...u nas też było tak, że byłam zżyta z jego mamą.
      ale darowałam sobie wyjaśnianie jej co i jak, bo ona zawsze wybiela
      swoje dzieci, więc niech tak zostanie, że to ja jestem ta najgorsza,
      odpuściłam. a moim powiedziałam niebędne minimum. ja w ogóle jestem
      zdania, że im mniej osób jest zamieszanych w Wasz konflikt, tym
      lepiej. szczególnie jeśli Wasi rodzice to dobrzy znajomi - po co
      Wasze problemy mają kłaść się cieniem na ich znajomości?
      rozstaliscie sie i już, koniec kropka, po co osoby postronne mają o
      tym gadać
    • ansag Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 12:33
      Po 1. Nie SMS-em!!!!!
      A po 2. Jak wróci, usiądźcie na spokojnie i porozmawiajcie, daj mu od razu do
      zrozumienia, że takie sytuacje Cię męczą i może lepiej byłoby, gdybyście się
      rozstali, chociaż jest Ci bardzo ciężko. A jeśli ma jakiś problem, to niech po
      prostu to z siebie wyrzuci, bo takie zachowania nie są dobre dla Was obojga.
      Może faktycznie nie warto go tak od razu z mieszkania "wykopywać", jeśli po
      prostu ma problemy w pracy itp. Wiadomo, że nie powinien wyżywać się na Tobie,
      ale może coś go gryzie, zapytaj po prostu.
      Szczera rozmowa, to podstawa. Wiem, że w epoce maili i komunikatorów ciężko jest
      się przełamać, ale jeśli ze sobą mieszkacie, to chociaż z szacunku do niego,
      zrób to osobiście.
    • olga998 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 13:06
      Zanim cokolwiek zdecydujesz, proponuję Ci przeczytać książkę Patricii
      Evans pt.: Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach.
      Mój mąż wściekał się na mnie, gdy nie wiedziałam, gdzie znajduje się
      jeden z dworców w jakimś tam mieście, albo wiecznie się na coś
      obrażał, a ja głupia ciągle myślałam, że to moja wina. Wydaje mi
      się, że jeśli już coś zrobić, to ustalić określone granice i zasady
      w związku, zanim facet wejdzie Ci na głowę-z resztą już wszedł,
      skoro płacząc błagasz o odpowiedź. A to, że o Ciebie dba, przywozi
      leki, czy prowadza do lekarza, wybacz, ale dajesz się traktować jak
      dziecko. Masz nogi, ręce, są taksówki. Jest różnica między dbaniem a
      podporządkowaniem i manipulacją. Niezależność daje wolność. A jeśli
      się kochacie, nie ma sensu się rozstawać.
      • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 13:18
        Pierwsza część Twojej wypowiedzi ma sens.
        Co do pozostałej, sorry, ale pojechałaś po bandzie. Po pierwsze
        miałam wysoką gorączkę i powoli zbierałam się do utraty
        przytomności, więc wyprawy nocą taksówką po leki to nie był
        najlepszy pomysł. Po drugie właśnie chodzi o to, że nóg nie miałam,
        bo zaliczyłam poparzenie 2 stopnia i przez kolejnych kilka dni jak
        dziecko trzeba było mnie prowadzać nawet do kibla, bo sama ledwo na
        nogach stałam. Po trzecie byliśmy w kraju, w którym on dużo lepiej
        znał język niż ja i zwyczajnie jego obecność była po to, żebym miała
        pewność, że zrozumiałam wszystko co lekarz miał do przekazania.

        Jeśli się kochamy... Takimi akcjami tylko zabija po mału we mnie
        wszystko co do niego czuję.
        • olga998 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 15:44
          Nie ma związków idealnych, a jeśli chodzi o sytuację z chorobą, to
          wyraziłaś się nieprecyzyjnie. Może właśnie ten brak precyzji z
          Twojej strony wywołuje nieporozumienia. Faceci są często jak
          działania matematyczne: ma być jasno, dokładnie, najlepiej krótko, a
          już na pewno bez płaczów. Bardziej twrdziej. Powodzenia.
      • rarely Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 23:49
        Zanim cokolwiek zdecydujesz, proponuję Ci przeczytać książkę Patricii
        > Evans pt.: Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach.

        Tylko nie to ta ksiązka to tak koszmarny bełkot pseudo psychologiczny jakiego
        teraz jest pelno w ksiegarniach

        To dopiero jest pranie mózgu
    • rychogruby Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 17:09
      widać ten typ tak ma. Powiedz jasno panu, że jak nie chce z Tobą rozmawiać normalnie, to nie ma dla niego miejsca w Twoim życiu (i domu oczywiście). Może to go trochę ostudzi. Wątpię jednak czy się zmieni. Jak się nie postawisz, to takich akcji będziesz miała coraz więcej. A może w końcu to polubisz lub po prostu się przyzwyczaisz. Moja kumpela woziła się z takim gościem kilka lat. Ciągle się dąsał, nie odzywał (nie mieszkali razem). Musiała go potem przepraszać!!!. Robiła tak dla świętego spokoju. W końcu się postawiła, nie przeprosiła. Gość po jakimś czasie zorientował się, że coś nie tak. Dzwonił, prosił, obiecywał. Ale ona miała już dość takich huśtawek. I stwierdziła, że była głupia marnując tyle lat na dupka. A z rodziną tego dupka ma nadal poprawne kontakty.
      • maru-da85 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 16:18
        porozmawiać:)

        Niech się sam spakuje.Mimo wszystko pogadaj z nim, podane przez
        Ciebie przykłady to dla mnie jego foszki zwykłe, które należy
        lekceważyć. Nie daj się wpędzić w jego teatralne humorki.Lekceważ je
    • kookardka Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 17:20
      Mam nadzieję, że decyzję juz podjęłaś i jesteś do niej przekonana.
      Te fochy, karanie milczeniem, zostawianie Cię w niewiedzy i poczuciu
      winy wcale o nim dobrze nie świadczą ... wręcz pokusiłabym sie
      o stwierdzenie, że ma jakieś zaburzenia emocjonalne ... to sygnały,
      które wysyłają na początku poźniejsi domowi tyrani. Jeśli on ma
      wybuchy złości,napady agresji niekontrolowane i bez powodu , to
      raczej uważałabym na to by go nie prowokować. Jesli mogę Ci coś
      doradzić ... Pogadaj z rodzicami najpierw, powiedz im o tym co się
      dzieje i jak wygląda Twoje życie z nim. Poinformuj ich o tym, że
      chcesz się z nim rozstać i poproś tatę, aby był przy tym gdy Twój
      facet będzie zabierał swoje rzeczy ... Nie daj się przekonywać, że
      zycie z drugim człowiekiem bywa trudne i że musisz być cierpliwa i
      takie tam dyrdymały. To bedzie Twoje piekło, Twoje połamane kończyny
      i Twoja zrujnowana psychika.
      Wazne byś informację o wyprowadzeniu się podała mu wtedy, gdy nie
      będziesz sama ... a potem krótka piłka o tym, ze ma natychmiast
      zabierać swoje rzeczy, bo inaczej to dasz mu czas na płakanie
      obietnice (bez pokrycia) i próbę wywołania w Tobie poczucia winy ...
    • brak.slow Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:14
      czytajac twoj post dochodze do wniosku ze mamy do czynienia z osoba madra i
      swiadomą swej wartosci oraz swiadomoa zagrozenia jakie niesie z wiazek z tym
      panem..ale jest jedno ale...ogromnie jestem ciekawa dlaczego tak placzesz, gdy
      on nie chce powiedziec tobie czegos? moim zdaniem po prostu sie przed nim
      blaznisz stojac rycząc i prosząc aby powiedzial co mial powiedziec...jest to
      zalosne zachowanie i powinnas je wyeliminowac..rozumiem ze sytuacja jest przykra
      ale na boga jestes dorosla i powinnas zachowywac sie jak dorosla...olej kolesia,
      nie chce powiedziec to nie, i wroc do pilowania paznokci..a tak na serio
      wywalilabym go z domu juz dzis. pozdro
      poczytaj sobie :
      rapidshare.com/files/140248177/Greg_Behrendt__Liz_Tuccillo_-__Nie_zalezy_mu_na_Tobie.pdf.html


      rapidshare.com/files/140248453/Dlaczego_m__281___380_czy__378_ni_kochaj__261__zo__322_zy.pdf.html

      • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:24
        brak.slow napisała:

        > ogromnie jestem ciekawa dlaczego tak placzesz, gdy
        > on nie chce powiedziec tobie czegos? moim zdaniem po prostu sie
        przed nim
        > blaznisz stojac rycząc i prosząc aby powiedzial co mial
        powiedziec...

        Moim zdaniem również jest to żałosne, ale od zawsze tak miałam, że
        na sytuacje stresowe reaguję płaczem. Jestem po prostu mięciutka i
        bardzo uczuciowa i nie potrafię inaczej. To jest silniejsze ode
        mnie, że kiedy się zdenerwuję, głos zaczyna mi się łamać i zaczynam
        płakać. I szczerze powiem, że nie wiem jak mam to wyeliminować, bo w
        sytuacji stresowej się raczej na niej koncentruję, a nie na
        kontrolowaniu emocji. Dodatkowo problem polega na tym, że tak się
        dzieje tylko kiedy w grę wchodzą emocje, w pracy zajmuję stanowisko
        zarządzające, stresów mam od p***, nierzadko muszę się na coś lub na
        kogoś wkurzyć i jakoś tam głos mi się nie łamie.
        • brak.slow Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:29
          tez tak mialam kiedys plakalam jak glupia, ale pozbylam sie tego, wystarczy chęć
          (takie wewnetrzne postanowienie) ze nie placze z takich powodow, nikt ,mnie
          wiecej nie doprowadzi do placzu, albo zamiast z nim dyskutowac(jesli wiesz ze
          nie powstrzymasz lez) to wyjsc z pomieszczenia i olać, zajac sie przyslowiowym
          pilowaniem paznokci albo spiewaniem, albo sprawdzaniem str w necie i
          jednoczesnie uspokajac sie, oddychac mowic sobie ze to nic takiego. uwierz mi
          bylam tak samo wrazliwa, dzis jestem twarda. dla przykladu: bylam z 1 gosciem
          1.5 roku--wiele razy byly przykre sytuacje--wierz mi lub nie, nigdy nie widzial
          mnie płaczącecej.NIGDY
        • kookardka Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:48
          sprawy osoite zawsze powodują duże emocje. widocznie do pracy
          podchodzisz zadaniowo i temat aż tak cię w środku nie dotyczy,
          dlatego potrafisz opanować emocje. w sytuacjach stresowych
          prywatnych skup się na opanowaniu emocji a nie na sytuacji ...
          potraktuj ją zadaniowo skup się na rozwiązaniu problemu i na tym co
          chcesz osiągnąć a nie na emocjach, które ten problem powodują ...
          wtedy dystansujesz się do emocji ... to jest możliwe, nie uda się za
          piewrszym razem, drugim trzecim, ale sama świadomość Twojego umysłu
          plus nastawienie do tego by chcieć to kontrolować to już połowa
          sukcesu ... sama byłam wrażliwcem, jeszcze jestem ale odkąd nad tym
          pracuję, jest mi o wiele łatwiej w takich prywatnych sytuacjach
          opanować emocje ... one potem wracają i kłębią się, ale wywalamje w
          stronę, z której przyszły po to, żeby mnie nie jadły tylko tego kto
          je spowodował ...
    • amuga Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:28
      Mnie tylko zastanawia to co on mowi mianowicie
      "Zapytałam więc czym go tak denerwuję, czy też
      > zdenerwowałam, na co usłyszałam, że nie warto mi nic mówić.

      To by wskazywalo ze ma zal do ciebie o cos co powiedzialas komus co
      on ci powiedzial za jego plecami. Tak ja to rozumiem.
      Uwazam ze powinnas zazadac od niego dokladnego wyjasnienia co mial
      na mysli przed wyrzuceniem go.
      Tez nie znosze takich obrazalskich ludzi. Wyznaje zasade ze co mam
      na sercu to mowie, problem rozwiazuje i przechodze do porzadku
      dziennego.
      W przeciwnym wypadku takie zagrywki to tylko dziecinada.
    • policjawkrainieczarow Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 05.11.08, 18:30
      No wiec tak. Jesli pan zachowuje sie w jakis tam sposob, i zamiast jasnego
      komunikatu, ze takie cos nei jest akceptowane, otrzymuje blizej niesprecyzowane
      lzy, ze czegos tam nie wyjasnia (czyli informacja, jaka otrzymuje, jest nieco
      metna - w czym problem, ze wyszedl z sypialni, czy ze nie mowi ossochodzi?), to
      byc moze trzeba mu zakomunikowac to i owo o tych wybuchach. Postanowilas sobie
      nie tolerowac wybuchow, ale postanowilas sobie w glebi duszy, czy mu o tym jasno
      powiedzialas? Ze nie zamierzeasz w takim styu dozyc poznej starosci? Dalas mu
      jakis sygnal, ze ma nad tym popracowac?
      • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.11.08, 09:31
        Masz mnie. Najwyraźniej nie powiedziałam tego dostatecznie jasno
        poprzednio.

        W każdym razie wczoraj nie miałam szansy na żadne rozmowy, bo
        wróciłam do domu z temperaturą, więc znowu kierunek aspiryna i
        łóżko. Pan wrócił do domu nieco później niż ja, więc się nie
        widzieliśmy. Potem ja wstałam wieczorem i poszłam do kuchni zrobić
        sobie mleko z miodem, on leżał w salonie na kanapie, ale nie byłam
        specjalnie w nastroju do prowadzenia rozmów, poza tym zaparłam się,
        że nie odezwę się do niego pierwsza po tych porannych fochach i
        ignorowaniu mnie, a on udawał, że mnie nie widzi. Coś w każdym razie
        sam postanowił, bo dzisiaj rano najpierw pościel wróciła do
        sypialni, a potem przywitał się ze mną. Jak się nie wyprowadzi do
        wieczora, to może jeszcze będę miała okazję mu powiedzieć tym razem
        jak krowie na rowie co myślę o jego zachowaniu. Jak się wyprowadzi,
        to krzyżyk na drogę.
        • mrs.t klinem 06.11.08, 10:51
          no wlasnie, a klina klinem nie mozna by jakos tak?
          On sie nei odzywa, to ty tym bardziej
          on sie dasa, to ty ani slowa.
          przestan raz na zawsze go blagac zeby cos ci powiedzial, bo sie
          ponizasz i osmieszasz.

          Jestes placzliwa?
          Pracuj nad tym.

          aczkolwiek ja faceta ktory mnie nie przytuli jak placze i mi zle to
          bym miec nie chciala:/
          • lelabo Re: klinem 06.11.08, 11:21
            O to, to. Pewnie trzeba było tę taktykę zastosować zaraz po
            pierwszym fochu i pokłady zakochanej cierpliwości wypier**** przez
            okno.
            • cich-awoda Re: klinem 06.11.08, 11:32
              do tego dochodzi jeszcze fakt, że facet w końcu uodparnia sie na
              nasze płacze, Twój chyba juz to zrobił. mój również, dlatego staram
              się przy nim nie płakać jak mnie wkurzy, tylko jestem twarda. jak on
              sie nie odzywa, a przez niego jest kłotnia to ja też, czekam az mu
              przejdzie, zajmuję się czymś, ostatecznie wychodze z domu ochłonąć
            • mell24 Re: klinem 06.11.08, 11:32
              lelabo napisała:

              > O to, to. Pewnie trzeba było tę taktykę zastosować zaraz po
              > pierwszym fochu i pokłady zakochanej cierpliwości wypier**** przez
              > okno.


              eee..ta "taktyka" to dziecinada. Na zasadzie "kto się pierwszy
              odezwie" - to może trwać nawet tydzień, a Ty będziesz miała złe
              samopoczucie. Wyjaśniłabym od razu, bo może się okazać, że sprawa
              się pociągnie i z miesiąc, a Ty juz nawet nie będziesz pamiętac
              dlaczego sie do siebie nie odzywacie no i będziesz nadal trwała w
              zawieszeniu.
              • lelabo Re: klinem 06.11.08, 12:06
                Jest to dziecinada. Poziom przedszkolny.
                Ale z drugiej strony właśnie tak robiłam poprzednio. Zaczynałam z
                nim rozmawiać jakby nigdy nic. Coś tam powiedziałam, że mi sprawił
                przykrośc takim zachowaniem i tyle. A po nim jak po kaczce.
                Zapamiętał tylko, że się nie wściekłam, nie kazałam wyprowadzać, nie
                zagroziłam rozstaniem, ani żadnego innego poważniejszego oddźwięku.
                Wczoraj go zmilczałam i zignorowałam, dzisiaj sam się pierwszy
                odezwał. Co prawda się tylko przywitał, krókim dzień dobry, ale to
                juz coś. Odpowiedziałam mu grzecznie dzień dobry i tyle. Jeśli ma mi
                coś mądrego do powiedzenia, nie zamierzam mu tego ułatwiać.
                • paniodmatematyki Re: klinem 06.11.08, 19:06
                  i jaka jest sytacja? pisz pisz czekamy na update
                  • lelabo Re: klinem 06.11.08, 20:46
                    Przed wyjściem z pracy pracowicie napisałam na kartce papieru nowe
                    zasady wzajemnego poszanowania i rozwiązywania konfliktów w naszym
                    domu. Po przyjściu do domu najpierw powiedziałam mu, że musimy
                    porozmawiać. Na początku był nieco cyniczny, oczekiwał chyba, że
                    wciąż będzie jak dotychczas, że będzie mógł sobie na mnie skakać
                    emocjonalnie. Poinformowałam go, że mnie jego wczorajsze zachowanie
                    zraniło i to bardzo, a następnie zapytałam ponownie o jego
                    przyczynę. Tym razem twardym i spokojnym głosem. Udzielił mi jakiejś
                    odpowiedzi w swoim stylu, więc wręczyłam mu kartkę z nowymi
                    zasadami, poprosiłam o przeczytanie i poinformowałam, że albo się z
                    tym zgadza i zaczynamy razem pracować nad ich wprowadzeniem, albo
                    nie widzę możliwości dalszego wspólnego życia.
                    Przeczytał, potwierdził, że się z nimi zgadza, podjęliśmy pierwszą
                    próbę ich zastosowania, wypadła pozytywnie, wyjaśniliśmy sobie na
                    spokojnie co się wydarzyło wczoraj.
                    • kaktusica6 Re: klinem 06.11.08, 21:01
                      Od dzisiaj jesteś moim idolem:)
                      • lelabo Re: klinem 06.11.08, 22:12
                        No teraz to się naprawdę nieźle przestraszyłam ;-)
                        • pgosia87 Re: klinem 06.11.08, 23:03
                          a o co mu w koncu chodzilo?? bo strasznie mnie to ciekawi ;p
                          • rebelia99 Re: klinem 06.11.08, 23:43
                            Prawdopodobnie o to że ona w malignie wołała: - "Kaziu... Kaziu...." A gościowi
                            na imię Zenon:)
                    • mrs.t Re: klinem 07.11.08, 08:16
                      nie, ja tylko w ten sytuacji klinem.
                      jak nie dziala placzem.
                      to trzeba czasem INACZEJ sprobowac.
                      zadzialalo.
                      przeciez nikt nie kaze sie im NIE odzywac przez tydzien (bo by facetowi zbyt
                      dobrze bylo;)

                      Bardzo dobry pomysl z jasnymi zasadami na kartce, ciesze sie ze do przodu idzie.
                      Powodzenia.
                      bedzie dobrze (czy to razem, cyy osobno)
                      • mell24 Re: klinem 07.11.08, 08:33
                        Lelabo, Ty pomyśl nad etatet superniani dla facetów;) pomysł z
                        kartką z zasadami - REWELA! podpiszcie oboje i powieście w sypialni,
                        żeby sobie codziennie przypominać.

                        A o co miał focha?
                        • marcelkowamama Re: klinem 07.11.08, 08:40
                          jak jestes zdecydowana na to rozstanie to sama mu spakuj manatki i niech sie
                          wyprowadza natychmiast po powrocie z pracy. jak mu dasz tydzien na wyprowadzke
                          to ci przejdzie, zaczniesz miec watpliwosci i pozwolisZ mu w koncu zostac i tak
                          do nastepnego razu, a potem tak w kolko do smierci ... takze jak nie jestes
                          szczesliwa to pozbadź sie faceta w trybie natychmiastowym. Swoją droga masz
                          komfort ze to twoje mieszkanie, ile bym dala za taka niezaleznosc
                        • lelabo Re: klinem 07.11.08, 09:47
                          Dla lepszego efektu kartka powinna być w żółtym kolorze ;-)

                          A z fochem było tak. Mieliśmy do załatwienia dość dużą sprawę
                          urzędową, której pozytywne efekty miały być dużym profitem dla
                          obojga. Jak to w urzędzie, sprawa ciągnie się jak flaki z olejem,
                          ale przy odrobinie dobrych chęci i załatwiania wszystkiego szybko
                          można to zakończyć nieco szybciej. No i we wtorek w ciągu dnia
                          doszło miedzy nami do wymiany zdań na ten temat, którą zakończyłam
                          słowami, że jak nie chcesz, to nie musisz tego robić razem ze mną,
                          bo już, przyznaję, nieco straciłam cierpliwość, ale również
                          przyznaję, że niepotrzebnie. No i foch był efektem tego, bo w ciągu
                          dnia nie miał czasu myśleć nad tym, dopiero jak się położył
                          wieczorem do łóżka zaczął rozmyślać i jak baba analizować co ja
                          chciałam tak naprawdę powiedzieć i wyszło mu, że mi nie zależy, że
                          chcę sprawę dokończyć sama i że w ogóle to ja go już chyba nie
                          kocham. Oczywiście moją intencją było coś dokładnie odwrotnego.

                          • kitek_maly Re: klinem 07.11.08, 10:53

                            No i foch był efektem tego, bo w ciągu
                            > dnia nie miał czasu myśleć nad tym, dopiero jak się położył
                            > wieczorem do łóżka zaczął rozmyślać i jak baba analizować co ja
                            > chciałam tak naprawdę powiedzieć i wyszło mu, że mi nie zależy, że
                            > chcę sprawę dokończyć sama i że w ogóle to ja go już chyba nie
                            > kocham.

                            No tak, ale pan już nie był w stanie w odpowiednim czasie wyartykułować co mu
                            leży na sercu i udało mu się wydusić tylko wniosek ostateczny (że wszystko przez
                            Ciebie - o ile się nie mylę). :-)
                            • lelabo Re: klinem 07.11.08, 11:20
                              kitek_maly napisała:

                              > (że wszystko przez Ciebie - o ile się nie mylę). :-)

                              No tak mniej więcej. Wyartykułowane zostało, że go zdenerwowałam.
                              Zabrakło wyartykułowania czym :-). No nic, nie ma lekko, praca od
                              podstaw teraz będzie.

                    • wredny-typek Re: klinem 07.11.08, 09:23
                      Rozegrane jak należy, ale wciąż nie wiesz, czy to tylko fochy, czy głębszy problem.
                      Widzę dwie możliwości:
                      Ustala granice (oczywiście najkorzystniejsze dla siebie)na przyszłość.
                      Myśli o odejściu, ale tak, żeby wyglądało na Twoją decyzję.

                      Jeśli jesteś tak mądra i wrażliwa, jak wynika z Twoich postów, to już wiesz, ze to nie jest facet dla Ciebie.
                      Powodzenia
                      wt
        • teklana Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 12:27
          I dobrze.Kazda decuzja jest dla mnie dobra ,bo Twoja i Ty bedziesz
          ponosić konsekwencje ;-)Ale tak serio,mnie ruszył jeszcze jeden
          watek z Twojej niebanalnej historii.Mam na mysli to,że w domu sie
          mijacie jakos dziwnie,mieszjaci razem ,ale osobo niejako.

          > W każdym razie wczoraj nie miałam szansy na żadne rozmowy, bo
          > wróciłam do domu z temperaturą, więc znowu kierunek aspiryna i
          > łóżko. Pan wrócił do domu nieco później niż ja, więc się nie
          > widzieliśmy. Potem ja wstałam wieczorem i poszłam do kuchni zrobić
          > sobie mleko z miodem, on leżał w salonie na kanapie,

          Widać jak już sie wkurzy to sie nie znacie.Nie wyobrażam sobie
          sytuacji takiej ,że mój facet wraca do domu jak do stodoły.Jakieś
          cześć wycedzone przez zęby chociaż by sie przydało.Jesteś chorowitą
          kobitką i biedna musisz samiuska sie kurować majac faceta za ścianą?
          Masz racje,po co się od razu rozstawać.Dopracujecie i ten szczegół
          mam nadzieję ;-)Miłośc jest,ale i zawziętość.Brakuje wam dialogu.;-)
          i szczęścia życze
    • 10iwonka10 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 09:28
      Moze wy do siebie nie pasujecie?
      Moze swoim placzem irytujesz go? My wlasciwie czytamy tutaj tylko
      opinie z jednej strony ......on moze wsystko widzi inaczej.




      • gatta5 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 11:22
        no życie we dwoje nie jest łatwe i takie jazdy się zdarzają. To
        początek mieszkania razem, więc musice ustalać pewne rzeczy,
        docierac się. Na początku w moim związku pełno było takich numerów,
        pan się obrazał, jak próbowałam pytać, o co chodzi, wychodził z
        domu, co doprowadzało mnie do szału. Teraz wyjaśniamy wszystko, nie
        jest obrażalski, ja też, bo to dziecinne.
        • 10iwonka10 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 20:39
          Zwiazkowi trzeba dac szanse. U mnie na poczatku tez dochodzilo dosc
          czesto do konfliktow. Inne nawyki, przyzwyczajenia....... Chyba
          kazdy to przechodzi. Teraz jest w porzadku. Ja Mam wrazenia ze
          autorka watku szuka ideala?
          • kitek_maly Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 21:12

            Ja Mam wrazenia ze
            > autorka watku szuka ideala?

            Taaa jasne, facet, który potrafi powiedzieć o co mu chodzi - ideał...
            • hanulllka Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.11.08, 21:26
              IMO natychmiast zareagować, nawet gdybyś miała go tylko nastraszyć, on musi
              wiedzieć, że takie zachowanie nie ma racji bytu w związku, właściwie w żadnej
              relacji. Wasz związek jest w miarę młody, więc można jeszcze pewne schematy
              wypracować. Powinnaś zażądać wyjaśnienia jego zachowania. Skoro rzuca dupą,
              raniąc przy tym Ciebie, powinnaś wiedzieć dlaczego. I oczywiście zaznaczyć, że
              nie życzysz sobie takich zachowań, bezpodstawnych wybuch złości i obwiniania cię
              o wszystko - jednym słowem masz się postawić i pokazać, że sobie nie pozwolisz.
              Co do wyprowadzki, to zależy od przebiegu rozmowy, która ma być jednocześnie
              ostrzeżeniem. Jeśli jego postawa się nie zmieni- jazda! pakować walizy!
    • winnix Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 08.11.08, 20:53
      Witam w klubie...
      Ja właśnie zakończyłam ponad sześcioletni związek. Powodów było wiele, ale jednym z nich były właśnie takie akcje o jakichś piszesz. Jesteśmy w Hiszpanii, on ma mapy na kolanach, ja prowadzę, gubimy się i oczywiście moja wina, bo przecież jestem kierowcą. Żadne racjonalne argumenty i łagodzenie sytuacji (bo jest kur... urlop i nie mam ochoty się kłócić) nic nie dają, musi minąć jakiś czas i potem jest ok. I tak do następnego razu. Rozmawialiśmy wiele razy, tłumaczyłam, że to dziecinne, irracjonalne i niepotrzebne. Nic się nie zmieniło.

      Co do wyprowadzki, określ termin. W przeciwnym razie będzie przeciągał w nadziei, że się coś zmieni.
      • winnix Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 08.11.08, 20:59
        Hehehe nie doczytałam, że się dogadaliście :))))))
        No i git, mam szczerą nadzieję, że poprawa będzie na stałe, a nie na jakiś czas :)
        • catkala Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 15:04
          odswiezam watek.. Lelabo i jak wyglada sytuacja po paru miesiacach?
          Bardzo jestem ciekawa. Pozdrawiam
          • lelabo Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 19:46
            A dziękuję, jakoś sobie poukładaliśmy to i owo :-)
            Mieliśmy podobny przypadek miesiąc później, ale kartka z
            poprzedniego razu natychmiast wylądowała na stole tak dla
            przypomnienia i wyjaśniliśmy sobie co i jak. Z nim jest tak, że on
            się tego fochowania nauczył jeszcze w dzieciństwie i tak przywykł
            wyrażać swoje niezadowolenie. No trudno. Teraz będzie musiał się
            oduczyć, co sam zadeklarował, że chce. Więc chyba jesteśmy na dobrej
            drodze.
    • niespodziana Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 15:05
      najlepiej wyprowadz go na smyczy
      • miniyupi Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 16:45
        Jeśli jesteś w dobrych stosunkach z jego rodzicami i siostrą, to warto z nimi porozmawiać, bo może wiedzą o co chodzi, a przynajmniej skoro Ci zależy to warto im powiedzić jak to wygląda z Twojej strony i skąd taka wlaśnie decyzja.
        A Twój partner zachowuje się jak palant, dziecinnie.
    • obrotowy w sumie obojetne :) 06.02.09, 16:54
      nie ma milosci i nie ma szacunku.
      jak to skonczysz - to w sumie obojetne.
    • eleni123 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 18:58
      Krótko, zwięźle i na temat bo ..... sama mojego któegoś pięknego
      dnia wyprosiłam z mojego domu więc sytuacja jest identyczna. Po
      kolei :
      1) Zmiana zamków w drzwiach
      2) Informacja , że w dniu tym i tym ma przyjść po swoje rzeczy
      3) Nie dać się zwodzic obietnicom poprawy - ściema którą nas
      karmią ci męscy szowiniści
      4) Jak przyjdzie po rzeczy nie bądź sama - miej przy sobie mamę lub
      przyjaciółkę - bo się jeszcze złamiesz i wylądujecie w łózku
      5) Jak pójdzie do końca zrób porządek że wszystkim co Ci się z nim
      kojarzy - ja zmieniłam meble w sypialni i conieco w reszcie domu
      6) Baw sie dobrze i jak tylko możesz to rób wszystko żeby do noego
      dotarło że bez niego jestes szczesliwa
      POWODZENIA!!!!!!!!!
    • litlleblack Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 19:04
      a ja tak sobie myślę, że tu nie chodzi o przyczyny fochów, tylko o
      sposób reagowania. Sposób reagowania faceta lelabo jak dla mnie nie
      do przyjęcia. Nie dałabym rady, jakbym miała się domyślać o co
      chłopu chodzi, duchem świętym przecież nie jestem. No, ale w sumie
      prosta dziewczyna ze mnie...:)
    • naprawdetrzezwy Twoje mieszkanie? 06.02.09, 19:25
      No to zaprasz policję i w jej obecności każesz się wynosić
      niezameldowanemu w nim osobnikowi.

      Jak powiedzieć jego rodzinie dlaczego go nie chcesz?
      Tak jak nam.
      • lelabo Re: Twoje mieszkanie? 06.02.09, 19:43
        Taaa.... Sama sobie ściągam na głowę policję i płacę do 500 PLN
        mandatu za niezameldowanie obywatela. Odpadam. Poza tym jest
        zameldowany.
    • weekenda Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 19:51
      jeszcze bym coś za histeryka robiła... NIGDY W ŻYCIU! zakomunikuj
      mu, że "jesteś dorosła i cenisz swoje zdrowie psychiczne i spokój, w
      związku z tym pakuj chłopcze swoje rzeczy i do widzenia! masz czas
      dwie godziny"

      Tyle.

      Chyba, że cenisz masochizm czy sadyzm - zależy z jakiej strony
      spojrzeć.

      Tego kwiatu itd. Jasnie hrabia de nędza popaprany się znalazł. WON Z
      ROZPIESZCZONYM HISTERYKIEM! albo i jakimś psychopatą. Od tego są
      psychoterapeuci i psychiatrzy. Szukaj zdrowego Mężczyny.
      • nick_ze_hej Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 06.02.09, 20:46
        Weekendziu, jakbyś przeczytała wszystkie wypowiedzi autorki, to byś wiedziała,
        że Twoje rady są cokolwiek nieaktualne.
        Jakbyś chciała ludzi uważniej słuchać, tobyś może nie uśmierciła jednego fajnego
        forum. Dobrze, że tu ciąć nie możesz;-)))
    • figgin1 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 07.02.09, 11:16
      Każ jemu się wyprowadzisz, czemu masz jego graty sprzątać? Jeżeli zżyłaś się z
      jego rodziną obdzwoń ich osobiście i pokrótce wyjaśnij o co chodzi. Nie
      rozwlekaj się, nie ma sensu go obsmarowywać.
    • kiteka1 Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 14.04.09, 10:24
      Absolutnie wyprowadzic z domu. kategorycznie. Powiedz mu, ze ma sie spakowac raczej natychmiast. NIe do konca tygodnia - bo a moze CI przejdzie, a moze bedzie lepiej i zmiekniesz.
      wcale nie licz, ze z czasem bedzie lepiej. bedzie gorzej.
      A mowie Ci to, bo ylam w takim zwiazku 7 lat, z tego 5 w malzenstwie, i tak to sie zaczynalo. A jak sie skonczylo, to lepiej nie pytaj...

      • jakanaprawdejestem Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 15.04.09, 10:23

        podtrzymuję co napisała kiteka;
        mam tak od lat, też tolerowałam, tłumaczyłam sobie, aż wyszło mi bokiem; nie wiem, jak się skończy, ale doszłam do etapu obojętności, po wielu wylanych łzach, szukaniu odpowiedzi, porozumienia itp, itd.
        • alpepe Re: Elegancko zakończyć związek, wyprowadzić go z 15.04.09, 15:36
          a przypadkiem przeczytałaś cały wątek, łącznie z (tymczasowym) happy endem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka