Dodaj do ulubionych

Życie z żołnierzem

17.04.09, 13:25
Wiele razy,przeważnie w środowisku cywilnym ,ale i wojskowym
też,spotykam się z opinią,że życie z żołnierzem musi byc cholernie
trudne i wszystko musi chodzić w rodzinie jak w zegarku.Stereotyp
jest taki :żolnierz zawodowy po latach służby ,powinien otrzymac
żółte papiery,musztruje rodzinę,wszyscy w domu mają stawać na
baczność,dzieci wychowuje w wojskowej dyscyplinie.Wiem,że wiele
zachowac z pracy przenosi się na grunt rodzinny ,nawet
mimowolnie,ale wiem też ,że przy dobrym porozumieniu i dobrej woli
oraz wałkowania tematu ,można to zwalczyć.Pamietam słowa mojej
koeżanki,kiedy kilkanaście lat temu wychodziłam za mąż: za trepa??I
nie boisz się??? Jaka jest Wasza opinia na temat środowiska
wojskowego,zwłaszcza rodzinnego i wychowania dzieci?Ja mimo lat i
różnych życiowych perypetii jestem cholernie szczęśliwa z moim
niestrepiałym mężem.
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 13:48
      nie mam doswiadczenia w zyciu z zołnierzem zawodowym, ale mam w
      życiu z mundurowym formacji innej niz armia i to wykonujacym zawód
      wymagający wielkiej samodyscypliny, w dodatku ze tak
      powiem "dowodzacym":)

      Nie potwierdzam w tym przypadku informacji o wprowadzaniu drylu
      mundurowego w domu. Dzieci nie mamy to i sie nie wypowiem, widze
      jedynie, ze drosłe już dzieci mego partnera nie sprawiają wrazenia,
      by je "tresowano" w dziecińśtwie.
    • eevita Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 13:58
      Sama piszesz,że Twój mąz jest "niestrepiały", czyli jest wyjątkiem...
      Ja pochodzę z wojskowej rodziny, ,mój ojciec był wojskowym
      zawodowym, dosyc dawno odszedł z wojska, i uważam,że to była jedna z
      mądrzejszych decyzji w jego zyciu. Mnie jego praca kojarzyła się z
      piciem, codziennymi awanturami po powrocie do domu. A ze mieszkałam
      w bloku, gdzie były tylko takie rodziny, to wiem,że takie zachowanie
      to była norma... tzn. picie w pracy i późne powroty do domu w stanie
      wiadomo jakim. Ojcowie moich koleżanek też tak sie zachowywali,
      pamietam, jak miałam 12 lat, ojciec mojej kolezanki, gdy go
      spotkałam na klatce schodowej, oczywiście kompletnie pijanego,
      zaczął sie do mnie dobierać, całował mnie, wkładał ręke pod
      spódnicę. Udało mi sie uciec, ale przestałam się bawić z ta
      koleżanka. Wstydziłam się. Wsród tych znajomych zołnierzy były
      oczywiście wyjatki - ojciec mojej najblizszej przyjaciółki to
      fantastyczny facet, nie pił, miał wiele róznych zainteresowań.
      bardzo jej zazdrościłam atmosfery w domu, spedzałam u niej całe
      dnie,żeby nie przebywać w moim własnym domu. Ze wzgledu na ojca,
      oczywiście. Nie wprowadzał żadnego drylu wojskowego do rytuałów
      rodzinnych, ale wystarczyło,ze pił, a potem był agresywny -
      wyzwiska,awantury, na szczęście bez przemocy fizycznej. Kiedy
      zmienił pracę, odszedł z wojska, całkowicie się zmienił, teraz to
      inny człowiek, ma zainteresowania, uprawia sporty. Nie mam
      watpliwości,że tamto postępowanie spowodowane było wpływem
      srodowiska, wszscy tak mieli (no, prawie wszyscy).
      I ja tez miałam narzeczonego zołnierza zawodowego, szalenie mi sie
      podobał, był bardzo przystojny, miał piekne ciało, był komandosem,
      instruktorem sztuk walk. Wahałam się mocno, bo czesto wyjeżdzał, był
      dosyc despotyczny, wiem, bo spedzalismy razem duzo czasu, ale gdybym
      nie wyjechała z przyjaciółką nad morze, gdzie poznałam mojego juz
      eksa, to pewnie bym za niego wyszła. I byłabym zoną trepa:)A że
      dobrze zrobiłam,że go rzuciłam, przekonałam się, kiedy poszłam mu
      powiedzieć,że sie zakochałam w innym. Pierwszy i ostatni raz (mam
      nadzieję) zostałam wtedy pobita. nwet nie to,ze mnie uderzył, ale
      normalnie mnie zlał, miałam potem siniaki.
      No cóż, w świetle moich doświadczeń to chyba nic dziwnego,że mam złe
      zdanie o zołnierzach. Ale dopuszczam do siebie myśl,że sa też inni:)
      • nederlandka Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 14:14
        Dziękuję Ci eevita za że zechciałaś się podzielić.Właśnie po to
        założyłam ten wątek,żeby poznać różne doświadczenia ludzi związane z
        armią.Ja nigdy nie miałam nic wspólnego z wojskiem,mój mąz jest
        pierwszym żołnierzem w mojej rodzinie.I no własnie,mam wrazenie,że
        wszystkie koleżanki,dalsza rodzina tylko czeka ,aż zacznę sie
        skarżyc na picie ,bicie,musztrowanie.A ja w swej naiwności nie
        widziałam dlaczego tak mi współczują z powodu jego profesji.
        Myślę też ,że wojsko ,które opisujesz,już niewiele ma wspólnego z
        armią dzisiejszą.Dziś za picie w pracy ,można wylecieć i nie trzeba
        też być politycznie poprawnym i ukierunkowanym na jedynie słuszną
        rację.I myślę,też, że nigatywne stereotypy będa się ciągneły latami
        niczym nomen omen, przysłowiowy smród za wojskiem:)
    • vandikia Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 14:12
      Mój tata to wysoki stopniem wosjkowy, w tej chwili na emeryturze,
      zawsze wzbudzał we mnie poczucie dumy i szacunku.
      Mieszkalam w bloku wojskowym, wiec co nieco mogę napisac..
      generalnie oprocz zamiłowania do porządku - czasem z przegięciem w
      stronę pedantyzmu nie cechowalo go nic wiecej ze stereotypu trepa..
      W bloku nie bylo praktycznie zadnych awantur, rodziny normalne,
      jedna, moze dwie patologie na 70 rodzin oficerów WP, czyli - jak
      wszędzie.

      Nie rozumiem czego tu się bać.. Generalnie z każdej pracy ludzie
      przenoszą na grunt prywatny sprawy - jedni mniej, inni bardziej i
      sporo osób ma stresującą pracę, więc to zagadnienie ogólnospołeczne,
      a nie tyczące tylko rodzin wojskowych.
      Myślę, że z policjantami jest trochę inaczej, bo pracują w innym
      środowisku i rodziny moga być narażone na różne stresy, głównie na
      groźby ze strony środowiska przestepczego.
    • jj1978 Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 14:53
      zycie z zolnierzem zawodowym ma swoje plusy:

      prasowanie - jak powszechnie wiadomo kobieta nie jest w stanie tak dobrze
      prasowac jak on:)
      pranie - zrobione i na dodatek rozwieszone (i to prawie od linijki, moja matke
      bylaby z niego dumna, czasem nawet mysle ze jakby mogla to by wolala jego jako
      dziecko, nie dosc ze utrzymuje porzadek to jeszcze nie pyskuje bo po polsku nie
      mowi:)
      zaslane lozko - sama nigdy tego nie robie (jak chlopa nie ma w domu to lozko
      jest nigdy nie poscielone:)

      ma tez minusy:
      wieczny brak chlopa w domu, nie widzimy sie czasem po pare miesiecy.
    • jagoda_pl Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 16:27
      Nie znałam określenia "trep":D! Dzięki za wzbogacenie słownictwa:D!

      Ad rem: w podstawówce przyjaźniłam się z córką wojskowego (jej mama
      zresztą też pracowała w wojsku) i mam też jedną koleżankę jeszcze ze
      studiów, której tata jest żołnierzem.

      Wiem, że to pewnie kwestia przypadku, ale obie były podobnie
      wychowywane. Tak surowo.

      Ta pierwsza była bardzo "krótko trzymana" - masa zakazów, obowiązki
      niededkwatne do wieku, bicie pasem z spóźnienie... Dla mnie to była
      jakaś masakra.

      Druga jest bardzo chłodna i apodyktyczna. Zawsze mówi, że to po
      ojcu. Jest postrachem większości naszych wspólnych znajomych. Na
      szczęście trafiła na bardzo "miękkiego" faceta, który daje się
      musztrować. Ogólnie sytuacja jest o tyle zabawna, że poznałam tego
      kolesia za czasów jego singlowania i pamiętam imprezy, noce zarwane
      przed komputerem, a teraz: porządek, oszczędność, wstawanie o 7
      itd.:)

      Wiem, że pewnie powielam stereotyp, ale to jedyne przypadki jakie
      znam i akurat do niego pasują.
      • a.bc Re: Życie z żołnierzem 17.04.09, 16:48
        jak zwykle mamy do pokonania kolejny mit:)
        to czy rodzina "trepa" jest szczęśliwa zależy od człowieka. Jak
        facet jest głupi to rodzina cierpi a jak nie to wszystko jest ok.
        Ja wychowałam sie w rodzinie " wysoko postawionego trepa" i za nic w
        świecie bym go nie zamieniła na kogoś innego:)
        A i jeszcze odrobina dyscypliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła a
        szczególnie w dzisiejszych czasch przy ogólnym rozpasaniu
        obyczajów.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka