26.04.09, 13:45
piekna pogoda,niedzielne popoludnie,pary za raczki spaceruja,bawia
sie z dziecmi,kolezanki w ciazy albo juz urodzily,pelna sielana,
a Ja?? zenada ..siedze w norze( mieszkenie wynajmowane) full
deprecha,facet po 5 latach olal( dluuuuuuuuuuuuga historia)nie mam
nic!!!!praca ch*,mala kasa, ambicje niespelnione,zdrowie ch*
ba! z rodzicami masakra , kolezanki jak wyzej aLBO dzieciate albo
odwrocily sie,bo mialam czas dla MOJEGO misia co teraz zajeb* sie
bawi i rwie dupy..
Dziek za mozliwosc spojrzenia na siebie z perspektywy forum:)
Jakby ktos mialbyokuse dowalenia mi - nie musi-czuje sie jakbym byla
na dnie, jesli ktos zechcialby pocieszyc, niech sobie daruje - nie
ma szans :((

zenada
Obserwuj wątek
    • sundry Re: ... 26.04.09, 13:50
      No i?
      Jak nie chcesz ani dowalenia,ani pocieszenia,to po co to piszesz?
      • panirogalik Re: ... 26.04.09, 13:58
        bo nie ma do kogo gęby otworzyć, chyba jasno wynika z tekstu nie?
    • milady000 Re: ... 26.04.09, 13:51
      eeee
      ja też tak miałam
      aż pewnego dnia się obudziłam i stwierdziłam że wcale nie jest tak źle.
      zaczęłam doceniać to co mam.
    • joanna182-0 Re: ... 26.04.09, 13:51
      no własnie ładna pogoda, a ja w pracy :(
    • hermina25 Re: ... 26.04.09, 13:52
      No właśnie jest ładni ;) idę na rowerek zaraz,szkoda czasu w domu maronować
    • mareczekk77 Re: ... 26.04.09, 13:56
      A ja na nowym monitorku sobie siedzę, i netuję :)
      • milady000 Re: ... 26.04.09, 13:59
        mareczekk77 napisał:

        > A ja na nowym monitorku sobie siedzę, i netuję :)

        i widzisz co piszesz...? :)
    • praktyk71 Re: ... 26.04.09, 14:03
      A wiesz co jest w tym (ponuro..) zabawnego?

      - gdybyś zapytała te w Twoim mniemaniu szczęśliwe osoby o to jak się
      czują - to - zapewniam Cię - większośc wyjedzie Ci z oświadczeniem o
      podobnej wymowie; "mąż - niezguła i/lub dziwkarz, żona - *****,
      dzieci - głupie i niegrzeczne, praca do niczego, szef - wredny,
      nawet ta, k****, pogoda jakaś bez sensu - niby słońce - a zimno,
      eehh..
      • mi77 Re: ... 26.04.09, 14:06
        rozumiem, co chcesz mi powiedziec,ale one naprawde SA szczesliwe w
        tym swoim dziwbie pojetym nieszczesciu...ja jestem jak palec-jak
        kolezanka slusznie zauwazyla - nie mam do kogo geby otworzyc i
        przybija mnie to ze juz nic nie sklania mnie do zycia, do zrobienia
        pierwszego,drugiego kroku..nie widze nic co mogloby sprawic ze
        uwierze..;(
        dzieki Wam
        • sundry Re: ... 26.04.09, 14:11
          Skąd wiesz,że są szczęśliwe? Siedzisz wszystkim w głowie? Wolałabyś
          tkwić w beznadziejnym związku?
        • praktyk71 Re: ... 26.04.09, 14:13
          Znam to lepiej niż myślisz.. W moim przypadku to jednak na szczęście
          mija. My, faceci, mamy swoje sposoby na depresję, nie powiem Ci
          jakie, bo Tobie mogą nie pomóc.. ;)
          Nie chcę Ci dokopywać, ale - dla Twojego dobra - nie pomyślałaś, że
          skoro tak całkiem sama zostałaś, to może być w tym choć troszeczkę
          Twojej winy? Czyż nie jest tak w życiu, że mamy tylko to o co się
          postaramy? Skromności trochę.. Może zrób coś, żeby to zmienić. Uda
          się albo nie, ale przynajmniej czymś się zajmiesz i przestaniesz się
          nad sobą roztkliwiać. Im więcej o tym myślisz - tym gorzej się
          czujesz..
          • mi77 Re: ... 26.04.09, 14:17
            Obawiam sie ze mnie juz nie mozna pomoc, nie moge uwierzyc ze
            czlowiek ktory baredzo mnie kochal i byl Miloscia Mojego Zycia(jest
            nadal - ale moze sie myle) wytrzymawszy ze mna tyle lat nagle dal
            sie pokonac i odszedl,nie dla rady albo juz nie chcial dac, kiedy
            mnie rany gorzeja i caly czas mnie trawia on juz znajduje czas by
            spotykac sie z inna, radosna, weslsza, mlodsza...to boli..nie dam
            rady ;( dzieki ale nie ma co wglebiac sie w temat , zbyt on trudny i
            zawily,nie powinnam tego tu roztrzsac ale tak wyszlo...dzieki mimo
            to:)
            • praktyk71 Re: ... 26.04.09, 14:23
              Przepraszam, jeśli Cię to zaboli, ale - nie jesteś ani pierwsza, ani
              jedyna. Masa kobiet (i mężczyzn - a jakże) przez to przechodzi. W
              cale nie twierdzę, że takie przeżycia uszlachetniają. Przeciwnie -
              można po czymś takim zostać zgorzkniałym i złym człowiekiem. Życzę
              Ci, by Tobie się to nie trafiło. Chodzi o Twoje życie - i tylko Ty
              sama możesz je (dla siebie) uratować. Po tzw. ludziach - wiele się
              nie spodziewaj. Oni rzeczywiście pewnie nie mogą Ci pomóc. Tylko Ty
              sama możesz. Bądź zdrową egoistką (bez przesady..) i myśl przede
              wsztystkim o sobie. O tym, że od sposobu Twojego myślenia wiele
              zależy. Wiem, że to trudne - ale możliwe. Sam próbowałem i
              zadziałało.. :)
              • mi77 Re: ... 26.04.09, 14:31
                swieta prawda i to wszystko i ja wiem, przeczytalam mase ksiazek na
                ten temat, ale co gorsza to nie tylko teoretyczna wiedza,przezylam
                wiecej niz niejeden 40latek..jedenj rzeczy jednak nie umialam
                wytepic, dobrodusznosc polaczona z naiwnoscia, pokochalam po jego
                wielomiesiecznych staraniach, walce , wielu probach , dalam sie
                pokonac i oddalam serce, zbyt mocno,zbyt wiarolomnie
                postapilam,zawierzylam mu, pomogl mi sie odnalezc, a teraz jestem
                swiadkiem \jak on uklada sobie na nowo zycie, czuje sie jakbym sie
                rozpdala i tylko on umial to posklejac, wqiem ze to brzmi
                smiesznoromantycznie i patetycznie ale takie to tez bylo, do czasu...
                Dzieki Dobry Czlowieku :) postaram sie mimo wszystko, choc obawiam
                sie bez wiekszych efektow ..pozdrawiam :)
                • praktyk71 Re: ... 26.04.09, 14:36
                  No, wiedzisz? - lepiej.

                  Kadfael ma rację - sezon jest idealny na zmiany w życiu :) Idź na
                  zakupy, kup sobie jakieś ładne rzeczy (nie muszą być drogie),
                  Niezawodnym sposobem jest nieco krótsza spódniczka. Jak poczujesz na
                  sobie męskie spojrzenia - zaraz będzie lepiej. To najlepszy sposób
                  uśmierzający :)
    • kadfael Re: ... 26.04.09, 14:27
      Mi nie siedź w norze, tylko wyjdź na słońce i korzystaj z pogody. i
      wyłacz choc na chwile myslenie, że jutro..., pojutrze... Mysl o
      teraz. Że jest ładnie, oddychasz pełna piersią i milo jest pochodzic
      po dworze. Carpe diem.
      • mi77 dzieki i wzajemnie 26.04.09, 14:40
        ...
    • a77s :/ 26.04.09, 20:35
      Pomyśl sobie, że niektórzy mają gorzej.
      Ja na przykład :/
      • mi77 Re: :/ 26.04.09, 20:45
        opowiedz choc troche...
        • a77s To chyba ten rocznik :/ 26.04.09, 20:59
          Jesteś pewna, że chcesz to czytać?
          • mi77 Re: To chyba ten rocznik :/ 26.04.09, 21:07
            jesli moglabys poczuc sie lepiej, pisz...mnie juz nic nie zdziwi-
            zapewniam Cie Kochana:(
            • a77s Re: To chyba ten rocznik :/ 26.04.09, 21:17
              To nie spowoduje, że poczuję się lepiej.
              Wyobraź sobie: mieszkanie z rodzicami po 30.tce, bez pracy,
              nieuleczalną chorobę, zero planów, zero perspektyw, facet dużo
              niższy więc raczej ciao, rodzice pożal się Boże, zero koleżanek.
              Nieudacznik.
              Ofiara.
              DNO.
              NIC.
              • mi77 Re: To chyba ten rocznik :/ 27.04.09, 11:39
                ja niestety mam dwie nieuleczalne choroby :))faceta masz, niewazne
                ze nizszy, chyba ze jest to dla Ciebie waZne :))reszta prawie to
                samo, u rodzicow nie mieszkam tylko dlatego bo wyprowadzilam sie do
                Mojego Kochanego, sama nie dalabym rady finansowo, teraz on
                odszedl,wiec bedzie zabawnie :)widzisz:)
                • a77s Re: To chyba ten rocznik :/ 27.04.09, 14:56
                  To co napisałaś wcale mnie nie pocieszyło, a utwierdziło w
                  przekonaniu, że ten rpcznik jest jakiś przeklęty :/
                  Ja wiem tylko o tej jednej chorobie ale nie wykluczam i innej :/
                  Facet nie widzi świata poza mną, a dla mnie Jego wzrost stanowi
                  problem :/
                  Najgorsze, że nie mam pracy. No job, no cash, no home, no life :/
                  • chaos_music_composer Re: To chyba ten rocznik :/ 08.05.09, 13:24
                    to tym bardziej musisz cos z tym zrobic jesli nie widzi swiata poza toba, jesli go kochasz to musisz sie za ten problem wziazc, a jak traktujesz go jak zabawke to musisz zostawic zanim nie bedzie za pozno bo moze bardzo cierpiec tak jak ja !

                    a77s napisała:

                    > Facet nie widzi świata poza mną, a dla mnie Jego wzrost stanowi
                    > problem :/
              • chaos_music_composer Re: To chyba ten rocznik :/ 08.05.09, 13:21
                jesli ci to tak przeszkadza to skoncz to zeby nie cierpial niepotrzebnie bo nawet nie wiesz jak to potrafi zranic im jest pozniej

                a77s napisała:

                > facet dużo niższy więc raczej ciao
    • ksiezniczkamalgorzata Re: ... 26.04.09, 21:10
      ... to chodźmy na piwo i w d... wszystko. Zawsze może być gorzej, zawsze lepiej, kwestia czasu i spojrzenia :)
    • mr_woland Re: ... 26.04.09, 21:12
      to skoro nie chcesz ani pocieszenia ani dowalenia to po co to ku... piszesz??? :/
    • mr_woland Re: ... 26.04.09, 21:13
      zenada...
    • kochanica-francuza Re: ... 26.04.09, 23:39

      > odwrocily sie,bo mialam czas dla MOJEGO misia

      chciałaś napisać: miałam czas wyłącznie dla mojego misia, koleżanki tolerowałam
      pod warunkiem, że wychwalały mojego misia pod niebiosa?
      • mi77 Re: ... 27.04.09, 12:13
        przez caly ten czas byl dobrym czlowiekiem,szanowalismy sie
        nawzajem,lubilismy spedzac wspolnie czas, kolezanki takze ulozyly
        sobie zycie,one mialy juz dzieci,my z pewnych wzgledow nie moglismy
        i nie chcielismy ich miec,dlatego te wiezi kolezenskie sie
        rozeszly,nie jestem jedna z tych lasek,co to wychwalaja pod niebiosa
        swojego misia i nie daja dojsc do glosu innym.
        Mylisz sie,szkoda ze tak szybko i pochopnie wysnulas wnioski
        pozdrawiam:)
    • fanka_forum wszystko płynie 27.04.09, 15:53
      Mi, życie nie znosi próżni. Jeśli przyjrzysz się życiorysom
      starszych ludzi, bez trudu dostrzeżesz okresy super szczęścia jak i
      totalnej rozpaczy. Tak to już zostało poukładane, czasem słońce,
      czasem deszcz. Wierzę, że uda ci się stanąć na nogi. Mnie się udało,
      parę lat temu byłam w sytuacji dosyć podobnej do Twojej.


      Będąc w takim dole, żadne pociechy nie skutkują.

      Kurde, zmagam się z tym życiem cały czas, znowu na przykład muszę
      szukać nowej pracy, bo obecna nie spełnia moich zawodowych
      aspiracji. Życie to walka non stop.

      Nie jesteś sama.
    • julyana Re: ... 28.04.09, 10:19
      Dzieciaka sobie zrób, bo chyba nad brakiem ubolewasz, wtedy taaakie
      szczęście i sens życia Cie ogarnie, że ojacie.;)
      • li_lah Re: ... 28.04.09, 17:01
        taaa dopiero bedzie miala urwanie glowy i bedzie przeklinac na wszystkie strony
        swiata,,,
    • anaisanais Re: ... 08.05.09, 13:55
      wez jedna rzecz ktora szwankuje i naprawiaj krok po kroku - np.
      poszukaj nowej pracy, doszkalaj sie, staraj sie cos zmienic, naucz
      sie czegos
      odnow kontakty, moze jakas kumpela nadal cie lubi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka