kunegunda123
04.07.09, 12:04
chodzi o to że generalnie nie przepadam za facetami jako ludźmi, taki jakiś mizoandryzm chyba nawet. zawsze miałam spore grono koleżanek i kilka oddanych przyjaciółek i tu w zasadzie zawarte są moje całe stosunki międzyludzkie, w których czuję się spełniona.
gdyby nie to że jestem hetero pewnie w ogóle nie utrzymywałabym żadnych stosunków (w każdym tego słowa znaczeniu;)) z mężczyznami. dopiero niedawno byłam w stanie przyznać się sama przed sobą że interesują mnie ono tylko po względem cielesności.
ale do rzeczy: u wolnych dziewczyn/kobiet w moim wieku, facetów z resztą też widzę chęć wiązania się, eksperymentowania czyli ogólne dążenie do dobierania się w pary. ja jak do tej pory nie spotkałam ani jednego faceta z którym czułabym się naprawdę dobrze. bywałam zakochana, chodziłam na randki ale robiłam to albo dla seksu (kiedy facet mi się podobał), albo żeby dać szansę bo może jednak 'on nie jest taki zły'.
teraz dopiero zaczyna do mnie dochodzić że małżeństwo to nie jest wcale taka naturalna sprawa, tylko jakiś społeczny schemat który ludzie starają się wypełnić, bo inaczej będą niejako odrzuceni, lub dlatego, że boją się samotności. z resztą ja też jej się boję - już teraz widzę liczba koleżanek topnieje bo mają mniej lub bardziej stałych partnerów, którymi są pochłonięte. najlepiej w tej sytuacji byłoby znaleźć sobie swojego 'pochłaniacza czasu' tylko że widzę że życie z takim pochłaniaczem czasu satysfakcjonowałoby mnie o wiele mniej niż to które do tej pory miałam...
poza tym widzę, że wiele kobiet jest zależna finansowo od swoich mężczyzn i często to nie przypadek, mimo że żadna by się nie przyznała, że wyszła za mąż żeby mieć stabilizację finansową lub dlatego, że w parze jest łatwiej jeśli chodzi o finanse. ja mam wykształcenie i zawód, które pozwalają mi na godne samodzielne życie, więc nie jestem zmuszona szukać 'takiego' oparcia finansowego...
podsumowując: nie rozumiem tej nagonki na małżeństwo, jak dla mnie to wcale nie jest jakaś superatrakcyjna instytucja i czasami wydaje mi się że życie samej byłoby o wiele lepsze. czy ktoś ma jeszcze tak jak ja czy jestem zupełnym alienem...???