ula27121
29.09.09, 17:58
Mam znajomych, którzy mają swoich spowiedników. Umawiają się z nimi
indywidualnie, ta ich spowiedź trwa o wiele dłużej, na spokojnie
przedyskutowują pewne kwestie.
Przyznam, że ja po każdej spowiedzi czuję taki....niedosyt. Zazwyczaj
spowiadana jestem w pośpiechu, mam takie uczucie, że bardzo się odkrywam,
mówię o rzeczach dla mnie trudnych ( które z boku mogą się wydawać bagatelne-
fakt)a słyszę tylko puk puk,czasem kilka jakichś często powielanych słów.
Jak to jest u Was? Jak to się dzieje, że niektórzy mają spowiedników?
W przypadku moich znajomych są to znajomi księża, ale czy tak jest zawsze? Nie
przeszkadza Wam "brak dialogu" podczas spowiedzi? A może ja podchodzę zbyt
powierzchownie do tego sakramentu, może to jest w ogóle nie istotne? Ale jeśli
byłoby nieistotne to ludzie nie szukali by spowiedników?