ola5488
11.02.19, 10:02
Spotkałam się ostatnio z koleżanką ze szkolnej ławki, nie miałyśmy kontaktu od ładnych kilku lat (ponad 5 na pewno). Natknęłyśmy się na siebie przypadkowo w centrum miasta, trudno mówić o zaplanowanym spotkaniu. Po dłuższym czasie miłej rozmowy przy kawie, wymianie informacji rodzinno-zawodowych, koleżanka zawiesiła głos i nagle powiedziała, że jej mąż bywa agresywny wobec niej, ale nie może odejść od niego ze względu na dzieci. I czeka aż dzieci podrosną na tyle, by się wyprowadzić.
W pierwszej chwili nie wiedziałam co na to odpowiedzieć, zaczęłam zadawać pytania - od jak dawna to trwa, czy chodzi o przemoc fizyczną czy psychiczną, czy jest agresywny również wobec dzieci, czy rodzice/teściowie wiedzą itp. Z relacji koleżanki wynika, że nikomu o tym nie mówiła, jedynie swojemu spowiednikowi - jest osobą wierzącą. Mąż przy dzieciach nie jest agresywny, ale piekło zaczyna się za zamkniętymi drzwiami. Oboje pracują zawodowo, wysokie kierownicze stanowiska - koleżanka nie jest całkowicie zależna finansowo od męża. Mają dwójkę małych dzieci w wieku przedszkolnym. Mąż ją bije, poniża psychicznie i wyładowuje stres z pracy.
I pytanie do forum - jak można zareagować? Jak pomóc, nie naruszając jednocześnie prywatności i granic? Koleżanka prosiła mnie o zachowanie dyskrecji, czułam że chciała to z siebie wyrzucić, ale ja od spotkania nie mogę znaleźć sobie miejsca i chciałabym jakoś pomóc, zareagować.
Nie znam zupełnie męża koleżanki, mam jedynie telefon do koleżanki, zaprosiłam ją do nas do domu pod koniec tygodnia i do tego czasu szukam sposobu i myślę, jak mogę pomóc...Będę wdzięczna za rady.