Dodaj do ulubionych

Msza dla dzieci - bo nie rozumiem

22.02.10, 09:17
W mojej parafii msze trwają od póltorej godziny w górę. Ot przerost
formy nad treścią. Nastał 2 lata temu nowy proboszcz i wymyśla różne
odstraszacze.
I tu jest problem - nie znam dziecka, które jest w stanie tyle
wytrzymać.
Przygotowujemy średniaka do wczesnej komunii i z bólem serca
uczestniczymy w maszach w sąsiedniej parafii (dla mnie mocno to
niezdrowe), gdzie zwykła msza trwa około 45 minut i mój syn z naszą
pomocą uczestniczy w niej sensownie (jak to brzmi).
Rozmawiałam z wikarymi, proboszczem o mszy dla dzieci i po tych
rozmowach zgłupiałam. Oznajmiono mi, że nie istnieje msza dla dzieci
ze skróconą formułą. Msza ma trwać długo i zapaść w człowieka. Oj
zapada ona w naszej parafii, zapada. Tylko tych człowieków coraz
mniej.
To powiedzcie mi teraz, bo nie rozumiem: skrócone msze dla dzieci w
innych parafiach to jakis wymysł czy rzeczywiście tak można?
Proboszcz zarzucił mi wręcz dążenie do grzechu i takie tam. Fakt,
nie przepada za mną, bo bywam dociekliwa.
Więc tłumaczcie człowiekowi. Bo zgłupiałam.
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 23.02.10, 21:51
      Jakiś czas temu słyszałam od znajomego księdza, że są plany
      wprowadzenia odgórnego "limitu" czasu na kazanie. Ma być podobno max
      15 min. Zobaczymy.

      Inna rzecz, że ja miałam przyjemnosć uczestniczenia we mszach
      trwających 1,5 h. Z kazaniem specjalnie do dzieci. I nie było
      dziecka, które by się nudziło czy marudziło ( poza zupełnymi
      maluchai ). Tak jest co roku na wyjazdowych rekolekcjach rodzinnych
      organizowanych dla naszej szkoły. W sumie gdyby nie to, że ok 12
      zaczyna się konferencja dla rodzicóe i zajęcia dla dzieci z
      animatorami, wiec ksiądz musi się spieszyć, mogłoby być dłużej. NIkt
      nei narzekał.

      Ale w warunkach mszy parafialnej to jdnak przesada.
    • katriel Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 24.02.10, 09:50
      Ja nie wiem, ale chyba jest tak:
      nie można mszy "skrócić" w tym sensie, żeby faktycznie zmieniać
      formułę (nie wiem - opuścić Credo, czy coś). Czasem się tak robi,
      a się nie powinno.
      Natomiast "pełnowymiarowa" niedzielna msza nie musi trwać 1,5 h,
      i chyba zwykle nie trwa. Z moich doświadczeń w różnych parafiach
      wynika, że normą jest godzina, plus minus piętnaście minut.
      Więc w te 45 minut da się odprawić bez sztucznego skracania, ale
      i bez zbędnych ozdobników. A czy to dla dzieci, czy dla staruszek,
      to już inna bajka.
      • tolka11 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 24.02.10, 17:49
        Dzięki. Już znalazłam odpowiedni dokument Stolicy
        Apostolskiej "Dyrektorium o maszach świetych z udziałem dzieci".
        Bardzo dokładny opis co i jak ewentualnie zmienić, skrócić,
        przełożyć na prostszy język. Przy odpowiednim zaangażowaniu
        duszpasterza, rodziców da się.
        Ale u nas się nie da. Już bylismy grupą w tej sprawie. Gotowi do
        pomocy, chętni poświęcić swój czas.
        Zostaliśmy odesłani.
    • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 13:37
      tolka11 napisała:

      > W mojej parafii msze trwają od póltorej godziny w górę. Ot przerost
      > formy nad treścią.

      Ale możesz napisać, co wydłuża? Przemówienia, kazanie po 45 minut, ogłoszenia po
      30 minut?

      Czy może po prostu odprawia porządnie, odmawia Kanon Rzymski?

      > I tu jest problem - nie znam dziecka, które jest w stanie tyle
      > wytrzymać.

      Tak sobie myślę... kiedyś tyle Msze trwały, dzieci jakoś wytrzymywały.

      > Proboszcz zarzucił mi wręcz dążenie do grzechu i takie tam.

      Pewnie ma złe doświadczenia.

      Na 100 Mszy zdziecinniałych przypada 1 porządna dla dzieci. A Msza to nie
      miejsce eksperymentów i widzimisię kapłana.
      • tolka11 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 13:55
        Tu nie chodzi o widzimisię. Tu chodzi o to, żeby dzieci nie
        zniechęcić, jak mawia biskup Długosz.
        A przecież przy odpowiednim zaangazowaniu ksiedza, katechetów,
        rodziców można, prawda? Zgodnie z dokumentem. Dla dzieci, nie
        zdziecinniałą.
        Kazanie 20 minut, bywa 30 minut. Ogłoszenia parafialne, 15 minut z
        wymienianiem z nazwiska co kto zrobił, czego nie zrobił i co zrobić
        nalezy.
        Przed błogosławieństwem zawsze: Anioł Pański, Koronka do
        Miłosierdzia, dziesiątka rózanca, i kilka modlitw do wyboru np:
        wieczny odpoczynek.
        Moje dzieci młodsze (starsze zaczynają odmawiać chodzenia do
        parafialnego kościoła) owszem wytrzymują na mszy półtoragodzinnej.
        Po 45 minutach zaczyna się łążenie, głośne komentarze, domaganie się
        picia, podskoki (zachowanie trzylatki). Problem w tym, ze inni
        parafianie tego nie wytrzymują.
        • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 16:26
          tolka11 napisała:

          > A przecież przy odpowiednim zaangazowaniu ksiedza, katechetów,
          > rodziców można, prawda? Zgodnie z dokumentem. Dla dzieci, nie
          > zdziecinniałą.

          Można. Ale rzadko gdzie taka bywa. Z jednej strony źle, z drugiej też niedobrze.

          > Kazanie 20 minut, bywa 30 minut. Ogłoszenia parafialne, 15 minut z
          > wymienianiem z nazwiska co kto zrobił, czego nie zrobił i co zrobić
          > nalezy.

          Przesada.

          > Przed błogosławieństwem zawsze: Anioł Pański, Koronka do
          > Miłosierdzia, dziesiątka rózanca, i kilka modlitw do wyboru np:
          > wieczny odpoczynek.

          Przesada. To już naprawdę przesada, i z troską o liturgię nie ma nic wspólnego.
          • tolka11 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 17:45
            Ot, co.
            Tylko co, no co z tym zrobić? Nie krzywdząc przy tym nikogo.
            A wymienione przeze mnie przykłady nadmiernego przedłużania mszy to
            tylko te najczęstsze, które zawsze są stosowane. Albowiem nasz
            ksiądz proboszcz ma też inne. Mniej subtelne.
            Msza szkolna trwa 1 godz. 45 minut i to dopiero jest. Ale dzieci to
            juz na to chodzi garstka. Reszta skutecznie została odstraszona.
            Część za namową rodziców chodzi do sąsiedniej parafii, część jak
            zwykle. Nigdzie.
            • jollala Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 21:43
              Przede wszystkim - witajcie, bo to mój pierwszy post tutaj.
              Msze dla dzieci to temat, z który od dawna nie umiem sobie poradzić. W mojej
              parafii są mocno średnie. Kazania niby dla dzieci, ale nie bardzo to wychodzi,
              dzieci odpowiadają na kilka prostych pytań, a rodzice siedzą raczej znudzeni.
              Zachęcona przez znajomych wybrałam się kiedyś na cieszące się wielką sławą msze
              dla dzieci w ich kościele. Atmosfera ogólnego rozprężenia, maluchy raczkują pod
              ołtarzem, starsze wygodnie porozciągane na podłodze itp. Niby pod pewnymi
              względami fajnie - ładna oprawa, skoczne piosenki, dzieci biorą duży udział w
              mszy (przynoszą dary, czytają modlitwy itp), ale jakoś się w tym nie odnalazłam
              (co ciekawe, moje dzieci też nie), brak mi tam było elementu sacrum.
              Ale wiem, że jest wiele osób, które się tam dobrze czują.
              Nie wiem, jaki jest złoty środek. Pewnie nikomu się nie dogodzi...
              Podoba mi się system, o którym opowiadała mi kuzynka mieszkająca w Stanach:
              przez początek mszy dzieci są z rodzicami, kiedy zaczyna się kazanie, kilkoro
              dorosłych zabiera z kościoła dzieci do salki obok i tam mają kazanie na swoim
              poziomie, jakieś piosenki itp. Po kazaniu dzieci wracają do rodziców.
              U nas to pewnie mało realne, ale chyba sensowne. Próbował ktoś może?
      • kudyn Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 00:08
        dominikjandomin napisał:


        > Tak sobie myślę... kiedyś tyle Msze trwały, dzieci jakoś
        wytrzymywały.

        Kiedyś msze trwały jeszcze dłużej i były w znacznej mierze
        improwizowane, zależy które "kiedyś" będziemy wspominać.
    • madasia Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 25.02.10, 22:27
      Tak, taka msza jest odprawiana w kościele sw.Mikolaja w gdańsku, u
      Dominikanów.Sa dwa kazania -jedno w kosciele dla doroslych, drugie
      dla dzieci na zakrystii, przygotowane przez jednego z rodzicow. Moje
      dzieci bardzo lubie te msze. Jestem pod wielkim wrazeniem, ile trudu
      w przygotowanie kazania przygotowuja rodzice.robia to nie tylko dla
      swoich dziecli, ale rowniez dla coraz wiekszej rzeszy nowych.
      • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 26.02.10, 11:20
        madasia napisała:

        > Sa dwa kazania -jedno w kosciele dla doroslych, drugie
        > dla dzieci na zakrystii, przygotowane przez jednego z rodzicow. Moje
        > dzieci bardzo lubie te msze. Jestem pod wielkim wrazeniem, ile trudu
        > w przygotowanie kazania przygotowuja rodzice.

        I w ten sposób dominikanie pokazują, że mają gdzieś prawo kościelne. To mówi
        wyraźnie: KAZANIA wygłasza wyłącznie osoba konsekrowana: kapłan lub diakon.

        Chyba się przejadę, pójdę zobaczyć na własne oczy i dam znać do Rzymu.
        • twoj_aniol_stroz Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 26.02.10, 11:46
          A może szwankuje tu nazewnictwo? Może dla dorosłych jest to kazanie,
          a dzieci w tym czasie mają naukę wygłaszaną przez rodziców? Myślę,
          że Dominikanie wcale nie są na bakier z prawem koscielnym smile
          • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 26.02.10, 21:53
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > A może szwankuje tu nazewnictwo? Może dla dorosłych jest to kazanie,
            > a dzieci w tym czasie mają naukę wygłaszaną przez rodziców? Myślę,
            > że Dominikanie wcale nie są na bakier z prawem koscielnym smile

            Nauka wygłaszana podczas liturgii Mszy św., po Ewangelii, to jest KAZANIE.

            A bycie dominikaninem wcale nie powoduje, ze się jest na 100% w porządku. Na
            Lednicy (ciekawe jaki zakon firmuje o. Górę) gdy byłem, naczynka liturgiczne
            zrobiono ze szkła (a to bynajmniej nie jest materiał do robienia naczyń
            liturgicznych). Mój duszpasterz przywiózł swój egzemplarz do Torunia.
        • kudyn Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 00:05
          dominikjandomin napisał:

          > I w ten sposób dominikanie pokazują, że mają gdzieś prawo
          kościelne. To mówi
          > wyraźnie: KAZANIA wygłasza wyłącznie osoba konsekrowana: kapłan lub
          diakon.
          >
          > Chyba się przejadę, pójdę zobaczyć na własne oczy i dam znać do
          Rzymu.

          DYREKTORIUM O MSZACH ŚW. Z UDZIAŁEM DZIECI

          24. Ponieważ Eucharystia jest zawsze akcją całej wspólnoty
          kościelnej, pożądana jest obecność przynajmniej paru osób dorosłych
          nie dla nadzoru, lecz dla modlitewnego współuczestnictwa we Mszy św.,
          a w miarę potrzeby i dla pomocy dzieciom.
          Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden z dorosłych uczestników Mszy
          św. dla dzieci, za zgodą proboszcza lub rektora kościoła, przemówił
          do dzieci po Ewangelii, zwłaszcza jeśli kapłanowi trudno przychodzi
          dostosować się do mentalności dzieci. W, tej sprawie należy zachować
          przepisy ustalone przez Św. Kongregację do spraw Duchowieństwa.

          Więc może nie tak bardzo mają gdzieś prawo kościelne. Polecam całość,
          zresztą już któryś raz:
          www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/mdzieci/wstep.htm
          • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 22:02
            OK.

            W takim razie przyjmuję założenie, że wszystko jest w porządku, bo dominikanie w
            Gdańsku "nie są w stanie dostosować się do mentalności dzieci". Przepraszam, ze
            to mi do głowy nie wpadło - wydawało mi się, że to wybieg dla jakiejś wiejskiej
            parafii z jednym kapłanem (który nie musi być omnibusem, i w innych kwestiach
            zapewne jest wspaniały), ale jak widać - myliłem się.
            • kudyn Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 22:14
              dominikjandomin napisał:

              > OK.
              >
              > W takim razie przyjmuję założenie, że wszystko jest w porządku, bo
              dominikanie
              > w
              > Gdańsku "nie są w stanie dostosować się do mentalności dzieci".
              Przepraszam, ze
              > to mi do głowy nie wpadło - wydawało mi się, że to wybieg dla jakiejś
              wiejskiej
              > parafii z jednym kapłanem (który nie musi być omnibusem, i w innych
              kwestiach
              > zapewne jest wspaniały), ale jak widać - myliłem się.

              To przy założeniach uwzględnij jeszcze drobne "zwłaszcza".
              • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 22:19
                "Zwłaszcza" rozumiem tak: może być ew. jeszcze inny powód, ale nie będziemy w
                tym miejscu robić katalogu powodów.

                Na pewnie nie zalicza się do tego lenistwo (nawet nie śmiałbym twierdzić, że
                któryś z zakonników jest leniwy).

                Zatem: czy istnieje inny powód?

                A może można BEZ powodu? Wystarczy ogłosić "mszę dziecinną" i już możemy łamać
                ZAKAZ wygłaszania kazań przez świeckich?

                To po co w ogóle ten zakaz?
                • kudyn Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 22:54
                  Ale czego się tu doszukiwać, "zwłaszcza" pokazuje jeden szczególny przypadek.

                  Napisane jest, że "nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden z dorosłych
                  uczestników Mszy św. dla dzieci, za zgodą proboszcza lub rektora kościoła,
                  przemówił do dzieci po Ewangelii". Gdzie tu łamanie zakazu?
    • madasia Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 26.02.10, 22:40
      Pragnę rozwiać watpliwosci co do mszy u Dominikanow
      W zeszlym roku w Gosciu Niedzielnym byl podany przyklad tej mszy
      jako najlepszej mszy dla dzieci w Gdansku, wiec nie sa to tajen msze
      u dominikanow
      I nawet jesli to straszny wystepek,ze kazanie ( lub slowo po
      liturgii} skierowane do dzieci mowia ich rodzice, to na pewno takie
      dzialanie przynosi wiecej pozytku niz nudne kazanie ksiedza, ktory
      nawet nie probuje na mszach dla dzieci kierowac do nich kazan
      • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 27.02.10, 16:34
        madasia napisała:

        > Pragnę rozwiać watpliwosci co do mszy u Dominikanow
        > W zeszlym roku w Gosciu Niedzielnym byl podany przyklad tej mszy
        > jako najlepszej mszy dla dzieci w Gdansku, wiec nie sa to tajen msze
        > u dominikanow

        "najlepsza" =/= "dobra"

        Równie dobrze mogę zinterpretować te słowa, że reszta już w ogóle jest do
        niczego (co zapewne w wielu przypadkach odległe od prawdy nie jest)...

        > I nawet jesli to straszny wystepek,ze kazanie ( lub slowo po
        > liturgii} skierowane do dzieci mowia ich rodzice, to na pewno takie
        > dzialanie przynosi wiecej pozytku niz nudne kazanie ksiedza, ktory
        > nawet nie probuje na mszach dla dzieci kierowac do nich kazan

        Ale jest to łamanie prawa Kościoła, co nie może być dobre.

        I tak sobie przypominam kazanie jednego z naszych kapłanów: Jezus dzieci
        błogosławił, ale nie nauczał ich. Nauczał rodziców.

        A u nas, na mszach zdziecinniałych kazanie jest w formie prostej pogadanki z
        dziećmi. Bo to jednak tak wygląda na ogół, nie w formie "nudnego kazania
        księdza" do dorosłych, co insynuujesz. Brak jest nauczania rodziców...

        A jeśli nawet zbierać dzieci i uczyć je osobno - co stanowi przeszkodę, aby
        robił to KSIĄDZ? Nie uwierzę, że dominikanie gdańscy mają tylko jednego kapłana
        (który w tym czasie wygłasza kazanie dla dorosłych).

        A zatem - jaki jest powód wygłaszania kazań przez świeckich, co jest zabronione?
        • twoj_aniol_stroz Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 08:34
          Nie upieraj się, że jest zabronione, bo powyżej jak wół stoi, że
          niekoniecznie smile
          • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 28.02.10, 22:04
            OK, przestałem się upierać. Do głowy mi bowiem nie przyszło, że dominikanie w
            Gdańsku nie są w stanie dostosować się do mentalności dzieci...

            To ja już wolę moich diecezjalnych księży...
            • twoj_aniol_stroz Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 01.03.10, 09:48
              Nie oceniaj ich pochopnie, tu jest bardzo głęboka mądrość ukryta. Ta
              choćby, że rodzice odpowiedzialni za wygłoszenie takiej nauki
              bardziej się przygotowują, więcej czytają, siłą rzeczy dokształcają
              się. To bardzo ważne i pomaga wzrastać. Oczywiście, że teoretycznie
              można to robić także beż tego typu Mszy, ale jednak takie publiczne
              wystąpienie zmusza do bardzo solidnego przygotowania.
              Ja byłam bardzo zdziwiona tym, że moje dyskusje z ateistami i ŚJ
              pobudziły moją wiarę, bo teoretycznie powinno być odwrotnie. Otóż
              okazało się, że poszukiwanie odpowiedzi, wertowanie Pisma Św
              (różnych tłumaczeń), przeróżnych wypowiedzi papieży, kardynałów i
              księży spowodowało, że bezkształtna kupa mojej wiedzy religijnej
              niechcący została poukładana na półeczkach i w szufladkach i teraz
              jest bardzo usystematyzowana i spójna. Ci rodzice mają też możliwość
              takiego usystematyzowania, zastanowienia się, poszukania i to jest
              niezwykle cenne.
              • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 01.03.10, 19:54
                A jaką, jako rodzic, mam gwarancję, ze pod moją nieobecność ktoś mu głupot nie
                nagada?

                Od kapłana czy diakona mam gwarancję studiów teologicznych, z racji święceń
                pewną asystencję Ducha św., a też prawo odwołania się do biskupa w razie
                wątpliwości.

                Będąc przy dziecku jeszcze wiem, co mu się mówi. A tu dzieciaki są wyprowadzane
                i ktoś, bez żadnych studiów, z mocą autorytetu miesza mu w głowie nt. wiary.

                Ja tam dziękuję za taką ofertę samodoskonalenia się rodziców.
                • twoj_aniol_stroz Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 01.03.10, 20:21
                  Hm, będąc rodzicem wiem,że moje dziecko słyszy przeróżne rzeczy od
                  różnych ludzi, ale z racji właśnie bycia rodzicem jestem tą osobą,
                  do której dziecko przychodzi z wątpliwościami. Jak na razie
                  najpotężniejsze wątpliwości zrodziły się w małej głowie po słowach
                  kleryka, który powiedział, że rodzice kochają dzieci tylko wtedy jak
                  przynoszą dobre stopnie, a Pan Bóg kocha zawsze. Cóż, na zaufanie
                  dziecka pracuję bardzo ciężko i właśnie tym zaufaniem zostałam
                  obdarzona kiedy córka mi o tym powiedziała, a ja miałam możliwość to
                  skorygować. Twoje dzieci będą słyszały przeróżne mniej lub bardziej
                  idiotyczne rzeczy i na to nie mamy wpływu. To co trzeba zrobić to
                  zapracować na zaufanie dziecka by potrafiło i chciało samodzielnie
                  myśleć i w chwili zrodzenia się wątpliwości umiało przyjśc i się
                  nimi podzielić. Poza tym myślę, że rodzice wyznaczani do funkcji
                  wygłoszenia takiej nauki nie robią tego wedle własnego widzimisię,
                  ale są wspierani przez osoby duchowne. Myślę także, że to nie są
                  przypadkowe osoby wskazywane na zasadzie łapanki, a zarówne treść
                  nauki jak i jej forma jest wcześniej konsultowana z Dominikanami. A
                  nawet jeśliby kiedykolwiek wkradł się w te rozważania błąd, to
                  jednak dzieci mówić umieją i z pewnością znajdzie się wśród nich
                  choć jedno, które podzieli się wątpliwościami z rodzicem, a ten
                  będzie mógł najpierw wytłumaczyć błąd (jeśliby się taki trafił,choć
                  watpię) swojemu dziecku, a później zaalarmuje kapłana by ten mógł
                  wprowadzić niezbędną korektę.
                  • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 01.03.10, 22:25
                    twoj_aniol_stroz napisała:


                    > kleryka, który powiedział, że rodzice kochają dzieci tylko wtedy jak
                    > przynoszą dobre stopnie, a Pan Bóg kocha zawsze.

                    Cóż, w części to prawda sad Nawet niektórzy rodzice tak mówią: "mamusia już cię
                    nie kocha, bo jesteś niegrzeczny"...
                    >a zarówne treść
                    > nauki jak i jej forma jest wcześniej konsultowana z Dominikanami.
                    [...]
                    > później zaalarmuje kapłana by ten mógł
                    > wprowadzić niezbędną korektę.

                    To po co ci rodzice? Tylko zamieszanie z nimi.

                    Czy nie prościej po normalnemu: niech kapłan głosi z ambony, a rodzic
                    indywidualnie tłumaczy swemu dziecku?
                    • kocianna Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 02.03.10, 00:10
                      Nie wiem, jak jest w Gdańsku, ufam, że podobnie jak w Warszawie na Freta. A na
                      Freta dzieci przedszkolne na samym początku wyprowadzane są do sali za zakrystią
                      (z rodzicem! - mało które dziecko w tym wieku zgodzi się pójść gdziekolwiek z
                      wielką grupą obcych), gdzie nie ma wszystkich czytań (Ewangelię czyta
                      koncelebrant), a "kazanie" przygotowywane jest przez rodziców WSPÓLNIE z tym
                      akurat kapłanem. Trudno, żeby "wygłaszał" je sam, jeśli polega ono np. na
                      odegraniu usłyszanego właśnie tekstu przez kilka osób. Do "dużego" kościoła
                      dzieci wracają po wyznaniu wiary.
                      Na tej Mszy rzeczywiście niemowlęta się drą, matki karmią piersią, dwulatki
                      biegają, czterolatki pod koniec marudzą. Za zakrystią jest udostępniona toaleta
                      z przewijakiem. I jest to jedyna Msza w mieście, na której moje dziecko było
                      bezapelacyjnie akceptowane do czasu, aż można było od niej wymagać ciszy i
                      spokoju przez godzinę.

                      Potrzebę sacrum mogą mieć dzieci 6-7 letnie - ale dla nich nadają się już
                      "zwykłe" Msze dla dzieci w wieku komunijnym. Ja swoją potrzebę udziału we Mszy
                      mogłam zaspokajać tylko i wyłącznie z dzieckiem, i musiałam przetrwać okres,
                      kiedy podczas Podniesienia w kościele jest wszystko oprócz pełnej szacunku ciszy...
                      • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 02.03.10, 16:01
                        kocianna napisała:

                        > A na
                        > Freta dzieci przedszkolne na samym początku wyprowadzane są do sali za zakrysti
                        > ą
                        > (z rodzicem! - mało które dziecko w tym wieku zgodzi się pójść gdziekolwiek z
                        > wielką grupą obcych), gdzie nie ma wszystkich czytań (Ewangelię czyta
                        > koncelebrant),

                        Koncelebrant opuszczający prezbiterium w trakcie Mszy... Kolejna "fajna" rzecz.
                        Czy na to tez jest delegacja w dyrektorium o Mszach dla dzieci?

                        I czy nie lepiej wtedy w tejże salce odprawić Mszy dla rodziców z małymi
                        dziećmi, niż wchodzić, wychodzić? I dogrywać się z czasem: ci skończyli już, ci
                        nie...

                        U nas takie bywają w znanym mi kościele (Maksymiliana), w dolnej kaplicy.
                        Całkiem fajnie je znajomy ksiądz prowadzi.
                    • sunday Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 02.03.10, 09:46
                      > > kleryka, który powiedział, że rodzice kochają dzieci tylko
                      > > wtedy jak przynoszą dobre stopnie, a Pan Bóg kocha zawsze.

                      > Cóż, w części to prawda sad Nawet niektórzy rodzice tak mówią:
                      > "mamusia już cię nie kocha, bo jesteś niegrzeczny"...

                      I dlatego nic takiego się nie stało, że podał to - wszystkim dzieciom - jako
                      prawdę kleryk, osoba z autorytetem? Rodzice, w przeważającej większości, takiego
                      świństwa dzieciom nie zrobią.
                      • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 02.03.10, 15:57
                        sunday napisał:


                        >
                        > I dlatego nic takiego się nie stało, że podał to - wszystkim dzieciom - jako
                        > prawdę kleryk, osoba z autorytetem?

                        Tego nie napisałem.

                        >Rodzice, w przeważającej większości, takieg
                        > o
                        > świństwa dzieciom nie zrobią.

                        O to, czy w większości, czy nie, tego nie będę się sprzeczał. Znam wiele takich
                        przypadków, ale zło jest hałaśliwe, może to rzeczywiście wyjątki z wyjątków.
    • luna15 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 27.02.10, 08:15
      Żeby odprawić mszę z której korzyść odniosą dzieci trzeba samemu pamiętać jak
      się tym dzieckiem było.Szkoda ze ten temat jest bagatelizowany i załatwiany
      krótkim zdaniem " jakoś dziecko wytrzyma"
      To trochę tak jak z budzeniem miłości i zainteresowania przedmiotami w szkole;
      na pewno pamiętacie jak odbieraliście przedmiot jeśli nauczyciel umiał zarazić
      pasja i na jego lekcje czekało sie z niecierpliwością a jak gdy lekcja była
      tylko nudnym "odbębnianiem".
      Ja z moich dziecięcych lat msze wspominam źle co ma niestety wpływ na moje
      obecne postrzeganie mszy, chociaż na wszelkie sposoby walczę by zmienić swoje
      nastawienie.
      Dziecko inaczej postrzega czas, dla niego godzina to wieki..dla mnie te wieki
      kojarzyły się ze staniem w ciasnocie, duchocie, było gorąco, wszystko mnie
      swędziało a przede wszystkim było koszmarnie NUDNO....Stałam i odliczałam
      czas...do Ewangelii...do 1 uklęknięcia, do 2 uklęknięcia.../uff zaraz
      wyjdziemy.../ Podczas kazania z którego jako dziecko niewiele rozumiałam bo
      księża nie mieli weny liczyłam kafelki, potem dewocjonalia koło obrazów, potem
      ilość kratek w konfesjonale... a ksiądz "gadał i gadał"....
      Jeżeli ktoś myśli że dla dziecka taka msza to coś dobrego to się bardzo, bardzo
      myli.....i jeszcze te śpiewy...zanoszone średnio wyćwiczonym barytonem pana po
      70-tce...i nie do końca zsynchronizowany mikrofon który raz milkł raz
      przechodził w zawodzące piski....To było straszne.
      • dominikjandomin Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 27.02.10, 16:46
        Moja pamięć mówi tak:

        Straszny tłok.

        Jak na mszy dla dorosłych szliśmy do ławki, to nas dorośli wyganiali do stania,
        bo "to nie msza dla dzieci". A ksiądz się darł z siostrami zakonnymi, że mamy
        nie oglądać teleranka, tylko iść na 9.00 na dziecięcą.

        Jak na mszy dla dzieci szliśmy do ławki, to siostry zakonne nas wyciągały przed
        ołtarz, a w ławkach siadali zadowoleni rodzice i babcie. Przed ołtarzem tłok,
        ścisk, gadające bachory i siostry zakonne w roli milicjantów.

        To już wolałem iść na 13 "za ofiarodawców" i stać sobie spokojnie.

        Na szczęście (szkoda że tak późno) zaczęliśmy chodzić do innej parafii, na 17,
        na mszę po łacinie. Nikt z ławki nie wyganiał. Nudno nie było, i nawet łacina
        dla dziecka (już wtedy wyraźnie z podstawówki) problemem nie była.

        Poza tym, że zawsze zazdrościłem ministrantom ich uprzywilejowanej pozycji smile
        • tolka11 dominikjandomin 27.02.10, 19:38
          Przyznam, że nie rozumiem, o co właściwie ci chodzi.
          Wszystko źle. Prawo kościelne ponad wszystko. A skoro dzieci zawsze
          wytzrymywały to niech wytrzymują dalej. Tak?
          A jak twoje dzieci będąc w wieku 3 lub 5 lat radziły sobie na mszy
          św.? I jak ty radziłeś sobie z nimi?
          • tolka11 Re: dominikjandomin 27.02.10, 19:40
            >Jezus dzieci
            błogosławił, ale nie nauczał ich. Nauczał rodziców.<
            I co w związku z tym? Zabronić dzieciom przychodzić do Niego? Czy
            dalej dręczyć je półtoragodzinną mszą św?
            • dominikjandomin Re: dominikjandomin 27.02.10, 20:07
              tolka11 napisała:

              > Czy
              > dalej dręczyć je półtoragodzinną mszą św?

              OK, rozumiem, że w Nowym Wspaniałym Kościele msza jest dręczeniem.

              Jak się cieszę, że jestem jednak w starym Kościele katolickim.
          • dominikjandomin Re: dominikjandomin 27.02.10, 20:05
            tolka11 napisała:

            > Przyznam, że nie rozumiem, o co właściwie ci chodzi.
            > Wszystko źle. Prawo kościelne ponad wszystko. A skoro dzieci zawsze
            > wytzrymywały to niech wytrzymują dalej.

            Przepraszam cię bardzo, ale twój zarzut jest BEZSENSOWNY.

            Nie mam nic przeciwko, aby dzieciaki zabrać do kaplicy bocznej i tam im kapłan
            może powiedzieć kazanie do nich. Ale KAPŁAN, bo tak KOŚCIÓŁ wymaga.

            Ba, rozwiązanie, aby kapłan osobno wygłaszał kazanie dla dzieci, a osobno do
            rodziców, uważam za lepsze niż wygłaszanie kazania na poziomie młodszej
            podstawówki do wszystkich.

            Ale ma to robić KAPŁAN i tego się czepiam.

            Rozumiesz?
            • milka_milka Re: dominikjandomin 27.02.10, 22:11
              Przepraszam, ale czepiasz się. Msza dla dzieci może być pełnowartościową mszą, w
              czasie której dzieci się nie nudzą. Chadzałam na takie msze, kiedy moja córka
              była mała i zapewniam Cię, że msza była odprawiana w sposób właściwy, kazania
              dla dzieci były przygotowane tak, że i dorośli mogli dużo się dowiedzieć i
              skorzystać i nie było z długo (ok 40-45 min.). Całość jest kwestią jedynie
              dobrej woli kapłana. Dużo trudniej przygotować porządną mszę dla dzieci nią dla
              dorosłych, którzy zniosą wszystko.Niestety w mojej parafii proboszcz też nie
              chce się zgodzić na mszę dla dzieci. I dlatego z małym dzieckiem jeżdżę gdzie
              indziej. A parafia na tym traci, bo nie tylko ja tak robię.
              • dominikjandomin Re: dominikjandomin 28.02.10, 22:12
                milka_milka napisała:

                > Przepraszam, ale czepiasz się.

                Jasne, że się czepiam. Wyraźnie to wyżej napisałem i się tego nie wstydzę.

                >Msza dla dzieci może być pełnowartościową mszą,
                > w
                > czasie której dzieci się nie nudzą.

                Może być. Rzadko bywa.

                >zapewniam Cię, że msza była odprawiana w sposób właściwy,

                Hm...

                >nie było z długo (ok 40-45 min.)

                U mnie tyle trwa Msza niedzielna, ze wszystkimi czytaniami, kazaniem i całą resztą.

                >Dużo trudniej przygotować porządną mszę dla dzieci

                Owszem. I dlatego nie warto się za to brać, jeśli się nie ma odpowiedniego
                kapłana. Mimo nawet zapotrzebowania.

                >nią dla
                > dorosłych, którzy zniosą wszystko.

                Nie wszystko, zapewniam.

                Ale dorośli nie rozrabiają na mszy, tylko przestają przychodzić na kolejne...
                Mniej widać.

                >Niestety w mojej parafii proboszcz też nie
                > chce się zgodzić na mszę dla dzieci. I dlatego z małym dzieckiem jeżdżę gdzie
                > indziej. A parafia na tym traci, bo nie tylko ja tak robię.

                A część dorosłych - nawet z dziećmi - dojeżdża do innych parafii, aby mieć godną
                liturgię, wg przepisów Kościoła. Bo też nie mogą się doprosić w parafii...

                Ba, znam ludzi, co z Bydgoszczy do Torunia co niedzielę przyjeżdżali, bo liturgia...
    • slonce.1 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 27.02.10, 19:47
      ja ogólnie zauważyłam tendencję do skracania mszy tzn.pamiętam że kiedyś trwała
      minimum godzinę ostatnio jakieś 45-50 minut. A co do mszy dla dzieci to wydaje
      mi się że nie chodzi o jakieś skrócenie czasu a raczej o bardziej dzieciom
      przyjazną atmosferę, kazanie pod dzieci, w którym uczestniczą bo mogą się
      wypowiadać. my chodzimy na msze dziecięce do parafii sąsiedniej. nasza jest
      młoda, nie mamy kościoła tylko małą kaplicę w której jest zawsze tłoczno. jakoś
      mi się wydaję że kręcący się trzylatek bardziej w takich warunkach przeszkadza a
      i jemu trudniej wystać. A na mszy dziecięcej są i inne dzieci i jest ciekawiej.
      Np jakiś czas temu ministrant w czasie kazania wyszedł przebrany za drzewo z
      dobrymi uczynkami tzn miał poprzyczepiane liście z wypisanymi dobrymi uczynkami.
      Dzieci mogły je sobie zabrać do domu.
      • tolka11 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 27.02.10, 20:54
        To nie był zarzut. To było pytanie. Szukam, pytam, przypatruję się.
        Ot tak. Może błądzę w tym szukaniu, może nie. Nie wiem.
        A prawo? Cóż to własnie jest prawo podobno: dyrektorium o mszy św.
        dla dzieci.
        Myślę, że pamiętasz, że prawo bywa czasem złe. Nie zawsze ludziom
        przy tworzeniu prawa towarzyszy Ktoś. Czasem popełniają błedy, co
        widać patrząc wstecz.
        A stary kościól katolicki? Cóż, to także od wielu lat mój kościół,
        moja wspólnota.
    • anik801 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 02.03.10, 13:25
      U mnie też zawsze masza trwa minimum półtorej godziny.A w mieście u
      mojej mamy dla dzieci trwa 50min.Tylko,że u nas nie ma podziału na
      msze dla dorosłych i dzieci.Ksiądz podczas ogłoszeń ma tyle do
      powiedzenia,że wychodzi drugie kazanie.Dzieciom naprawdę ciężko
      wytrzymać,tym bardziej że tego nie rozumieją(bo słowa są kierowane
      do dorosłych).
      • wiesia140 Re: Msza dla dzieci - bo nie rozumiem 16.11.10, 14:40
        no u nas jest msza szkolna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka