tolka11
22.02.10, 09:17
W mojej parafii msze trwają od póltorej godziny w górę. Ot przerost
formy nad treścią. Nastał 2 lata temu nowy proboszcz i wymyśla różne
odstraszacze.
I tu jest problem - nie znam dziecka, które jest w stanie tyle
wytrzymać.
Przygotowujemy średniaka do wczesnej komunii i z bólem serca
uczestniczymy w maszach w sąsiedniej parafii (dla mnie mocno to
niezdrowe), gdzie zwykła msza trwa około 45 minut i mój syn z naszą
pomocą uczestniczy w niej sensownie (jak to brzmi).
Rozmawiałam z wikarymi, proboszczem o mszy dla dzieci i po tych
rozmowach zgłupiałam. Oznajmiono mi, że nie istnieje msza dla dzieci
ze skróconą formułą. Msza ma trwać długo i zapaść w człowieka. Oj
zapada ona w naszej parafii, zapada. Tylko tych człowieków coraz
mniej.
To powiedzcie mi teraz, bo nie rozumiem: skrócone msze dla dzieci w
innych parafiach to jakis wymysł czy rzeczywiście tak można?
Proboszcz zarzucił mi wręcz dążenie do grzechu i takie tam. Fakt,
nie przepada za mną, bo bywam dociekliwa.
Więc tłumaczcie człowiekowi. Bo zgłupiałam.