Dodaj do ulubionych

Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:)

12.03.10, 20:15
Myślę , że Pan Bóg na poczucie humoru, my też znam kilka kapitalnych a Wy?
Obserwuj wątek
    • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 12.03.10, 20:30
      Pewien człowiek, niezmiernie zamożny, całe swoje życie poświęcił czynieniu dobra.
      Wspierał Domy Dziecka, łożył hojnie na przeróżne misje, wspierał ubogich, nigdy
      nic nie zrobił dla siebie.
      Miał jedną ułomność- był potwornie brzydki. Kiedy odwiedzał dzieci- one
      odwracały się od niego , na ulicy pokazywano Go palcami, więc wreszcie
      postanowił zrobić coś dla siebie.
      Poddał się skomplikowanym i niezmiernie drogim operacjom plastycznym, żeby
      udoskonalić swój wygląd.
      Po miesiącach bólu, opatrunków , zabiegów, wyszedł wreszcie ze szpitala.
      Radosny zbiega po schodach, wybiega na ulicę...... potrąca Go samochód.....i
      umiera.....
      Staje przed obliczem Pana Boga i zgłasza swoje pretensje " Panie Boże - jak to?
      to ja całe życie służyłem innym,wspierałem biednych, i raz jedyny zrobiłem coś
      dla siebie, a Ty nie pozwoliłeś mi się tym nacieszyć na Ziemi i zabrałeś mnie do
      siebie???....CZEMU...??? "
      Pan Bóg spojrzał na niego smutno, westchnął i odrzekł-
      " Słuchaj ...Ja cię przepraszam... ja cię nie poznałem.......

      -smile-smile-smile
    • sulla Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 12.03.10, 20:44
      Nie dość, że z Panem Bogiem w roli głównej, to w ogóle żadnych dowcipów nie mogę
      sobie teraz przypomnieć...
      Nie wiem czy to dobry objaw wink
    • kann2 Wątpliwości 13.03.10, 10:09
      A mnie nieraz nachodzą poważne wątpliwości, czy aby opowiadanie
      dowcipów z Panem Bogiem w roli głównej lub chociażby w tle nie jest
      naruszeniem sfery sacrum.
      • 11.jula Re: Wątpliwości 13.03.10, 10:31
        nie wiem, to zależy jaki to dowcip, ten powyżej myslę jest ok, bo
        nie ośmiesza Boga, tylko próżność ludzką. I tak bym to rozróżniała.
        Z kogo się śmiejemy. Czy ze świętości czy ludzkich ułomności.
      • andrzej585858 Re: Wątpliwości 13.03.10, 10:38
        Czy ja wiem? Jeżeli dowcip utrzymany jest w pogodnym tonie? Może czasem warto
        odmowić modlitwę o dobry humor, chocby taką?

        Św. Tomasz More, Modlitwa o humor

        Zechciej mi dać zdrowy żołądek, Panie, a także nieco do jedzenia.
        Zechciej mi dać zdrowie ciała i umiejętność zachowania go.
        Zechciej mi dać świętą duszę, Panie, duszę, która ma stale na oku to, co jest
        dobre i czyste, ażeby w obliczu grzechu nie wpadała w strach, ale umiała znaleźć
        sposób przywrócenia wszystkim rzeczom należnego porządku.
        Zechciej mi dać duszę, której obca jest nuda, która nie zna szemrania, wzdychań
        i użaleń, i nie pozwól, ażebym kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego
        się czegoś, które nazywa się "ja".
        Panie obdarz mnie zmysłem humoru. Daj mi łaskę rozumienia się na żartach, ażebym
        zaznał w życiu trochę szczęścia , a i innych mógł nim obdarzyć. Amen.

        To jeszcze dodam kilka próbek humoru Ojców Pustyni:

        Pewien brat powiedział do starca:
        - Abba, słyszałem, że brat, który mieszkał z tobą, umarł. Mógłbym zająć jego
        miejsce?
        Starzec odpowiedział
        - Tak, ale wydaje mi się, że jesteś wyższy od niego. Nie wiem, czy zmieścisz się
        w jego grobie.

        Abba Hilarion powiedział kiedyś: "Jeśli jesteś smutny, to prawie zawsze oznacza,
        że myślisz o sobie samym".

        Abba Sisoes mawiał na temat aleksandryjskich teologów:
        - Gdyby Bóg polecił im napisać dziesięć przykazań, to zamiast dziesięciu
        mielibyśmy ich tysiąc.

        Pewien niedawno nawrócony młodzieniec pyta starca:
        - Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata?
        - Nie bój się - odparł starzec. - Jeśli twoje życie będzie naprawdę
        chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie.

        Pewien przeor zapytał starca:
        - Abba, jaka powinna być homilia?
        - Homilia - odpowiedział starzec - powinna mieś dobry początek i dobre
        zakończenia. A ty staraj się, żeby początek i koniec były jak najbliżej siebie.

        Na grobie pewnego starca był napis: "Tu spoczywa w pokoju abba Izydor. Jego
        ciało jest pochowane w Aleksandrii".

        Pewien starzec zauważył: "Takie jest życie: gdy urośliśmy na tyle, by móc
        sięgnąć po słoik z miodem, to już nie mamy na to ochoty".

        Pewien ojciec wyznał starcowi:
        - Czasami martwię się myśląc: co mógł robić Noe w arce, gdy wokół było
        niezmierzone morze?
        - Na pewno łowił ryby.
        - Właśnie tu mam problem: jak mógł to czynić, jeśli miał tylko dwa robaki?

        Do wiecznie użalającego się mnicha abba Makary powiedział:
        - Jesteś nieszczęśliwy? Pomyśl, jaki ból gardła może mieć żyrafa, albo o
        odciskach stonogi...

        W Celle młody mnich rąbie drzewo. Przechodzący starzec obserwował go i po chwili
        rzekł:
        - Twoja siekiera, bracie, każe mi myśleć o piorunie.
        - Z powodu szybkości? - zapytał ten z zadowoleniem.
        - Nie, nigdy nie uderza dwa razy w to samo miejsce.

        Starca zapytano kiedyś:
        - Dlaczego, abba, kiedy twój towarzysz w celi śpiewa psalmy, ty zawsze jesteś
        przy oknie?
        Odpowiedział:
        - Nie chcę, by myślano, że go torturuję...

        W związku z cnotami mawiał błogosławiony Jan: "Cnota polegająca na tym, że nie
        miałeś nigdy pokusy, nie jest cnotą, a zaledwie hipotezą".

        Zwłaszcza ten ostatni jest niezwykle trafny!!
        • capriglione Re: Wątpliwości 14.03.10, 12:52
          Andrzeju, dzięki za poprawę humoru w to niedzielne południesmile))
          Zwłaszcza, że nastroje mamy zwarzone.
          Podobał mi się zwłaszcza ten o homiliismile
      • rohatyna Re: Wątpliwości 13.03.10, 13:47
        Zapytałam o taką wątpliwość mojego dorosłego syna. Odpowiedział-Mama...co Ty...?
        Pan Bóg ma poczucie humoru...! inaczej nie wymyśliłby dziobaka...!
        -smile-smile-smile
      • rohatyna Re: Wątpliwości 13.03.10, 21:07
        kann2
        Tak czasami sobie myślę, że zbyt smutno i poważnie podchodzimy do tematów
        związanych z Bogiem. Mój autystyczny syn, który na pewno nie ma złych intencji,
        bo wszystko mówi wprost,pojmuje wprost, nie rozumie żadnych aluzji, a jest
        najbardziej wierzącym człowiekiem jakiego kiedykolwiek znałam-powiedział: Bóg
        nie jest smutny, jest radosny,my uważamy , że mamy mu oddawać jakąś smutną i
        przygniatającą cześć, A On chce, abyśmy byli radośni i szczęśliwi. I pewnie ma
        rację.
        • wiesia140 Re: Wątpliwości 13.03.10, 21:28
          Mądre słowa, ile lat ma twój syn?
          • rohatyna Re: Wątpliwości 13.03.10, 22:23
            wiesiu !16, Wejdź na moją wizytówkę to Go zobaczysz. jestem świadkiem i
            uczestnikiem niewiarygodnej wręcz historii, która nas spotkała.Michał miał 6
            lat. Pojechaliśmy na suwalszczyznę na grzyby.Ostatniego dnia, ( rano mieliśmy
            jechać do Warszawy) około godziny 14, postanowiłam pojechać jeszcze na grzyby,
            zabrałam Miśka, moją teściową, i starszego - zdrowego- piętnastoletniego syna.
            Nazbieraliśmy prawdziwków, chciałam wracać i okazało się, że zabłądziłam.
            Puszcza augustowska to nie lasek. Możesz jechać i 50km, a tu tylko las i las, i
            tak właśnie było. To było we wrześniu, o 15 zaczęło się robić coraz ciemniej,
            jechałam po tym lesie, a tu same ambony leśnicze, coraz większy las, a drogi nie
            mogę znaleźć.Jechałabym dalej , ale nie miałam paliwa, bak był prawie pusty,
            miałam zatankowć do pełna następnego dnia, kiedy będziemy już wracać do
            Warszawy. Powiedziałam więc" dzieci, musimy poczekać w tym lesie do rana,
            prześpijcie się na tylnym siedzeniu,bo teraz już ciemno, a ja nie wiem jak
            dojechać do stanicy."
            Wtedy mój Michałek powiedział- Mamo- pomódlmy się do Boga, przecież On nam na
            pewno pomoże. Przyklęknął na tylnym siedzeniu, złożył rączki , spojrzał w górę,
            i powiedział" Panie Boże - zabłądziliśmy, zrób tak abyśmy wrócili do stanicy
            dzisiaj, bo mnie jest z tym Łukaszem niewygodnie na tym siedzeniu,chce mi się
            pić, jestem głodny i chcę do taty, nigdy nie proszę Cię o nic , ale teraz to
            jest ważne, przeżegnał się coś jeszcze po cichu powiedział, po czym zwrócił się
            do mnie- Mamo- nie martw się Bóg nam pomoże. i spokojnie ułożył się na tylnym
            siedzeniu samochodu. Słuchajcie- nie minęło 10 minut, jak w tej głuszy,
            zauważyłam światła samochodu,przyjechała straż graniczna.Żołnierz powiedział nam
            , że w tym regionie jest raz w miesiącu, był wczoraj, ale jakaś siła kazała mu
            przyjechać dzisiaj. wyprowadził nas z puszczy i mój Misiaczek tak jak chciał-
            nocował w stanicy. Nie był tym zupełnie zaskoczony- przyjął jak
            aksjomat,powiedział- modliłem się a Bóg powiedział , że ok, że mi pomoże...no i
            co Wy na to??
            • wiesia140 Re: Wątpliwości 13.03.10, 22:36
              Piękna duszyczka z twojego syna. Mój spowiednik , mi powiedział, że matki
              dzieci niepełnosprawnych są oczkiem w głowie u Boga i otacza je
              specjalną opieką ( razem z dziećmi oczywiście), nawet jak Mu się buntują.
          • rohatyna Re: Wątpliwości 13.03.10, 22:42
            Przysięgam na Boga Jedynego,na życie i zdrowie moich dzieci, (wszystkim
            wątpiącym polecam),że jest to prawda, ta historia wydarzyła się i miała
            dokładnie taki właśnie przebieg. Mój autystyczny syn ma " konszachty" z Bogiem,
            i jeśli ma ochotę, przekazuje mi różne wiadomości od Boga, zawsze się
            sprawdzają,i zawsze mają sens, zawsze mi pomagają.
            • wiesia140 Re: Wątpliwości 13.03.10, 23:01
              Ja ci wierzę sama nie raz doświadczyłam takich rzeczy, ze przypadki to
              są tylko w języku polskim , lub jak ktoś woli ; Przypadek to reżyseria
              Boga. Pozdrów syna to piękna dusza.
              • rohatyna Re: Wątpliwości 13.03.10, 23:58
                Mój Miś , moje szczęście, moja miłość, mój skarb największy,,,,moja porażka.,..
                moja żałość.....mój smutek, moja nadzieja niespełniona,proszę o modlitwę w jego
                intencji. Kto będzie się modlił za jego szczęści ?? - napiszcie

                -
                • wiesia140 Re: Wątpliwości 14.03.10, 00:03
                  Ja na pewno , rohatyno załóż osobny watek w intencji swojego syna ,
                  więcej osób zauważy i się dopiszę , bo tu są ludzie chętni do modlitwy.
                  • andrzej585858 Re: Wątpliwości 14.03.10, 08:32
                    Dołączam się do intencji modlitewnej - wspaniała opowieść, bardzo za nią
                    dziękuję. Moja córka też poważnie choruje i czasem odnoszę podobne wrażenie.
                    Czasem jej wzrok jest jakby wzrokiem kogoś innego, kogoś nieskończenie mądrego,
                    kto patrzy na mnie.
                    Może rzeczywiście chore dzieci są jakby w bliższym kontakcie ze Stwórcą?
                    • wiesia140 Re: Wątpliwości 14.03.10, 16:17
                      No to i ja się podzielę historią tak gdzieś z miesiąc przed wyborami
                      moderacji przyśnił mi się niesamowity sen, albo nie sen zależy jak na
                      to patrzeć. Przyśnił mi się żołnierz z czasów legionów rzymskich.
                      Powiedział szykują się zmiany na forum , wbił swój miecz w ziemię
                      przede mną i spytał: czy jesteś gotowa? Pamiętam tylko ,że złapałam ten
                      miecz , a on powiedział przygotuj się i zniknął. Obudziłam się i
                      zapomniałam , o śnie. Przypomniałam sobie o nim dopiero jak zgłosiłam
                      się do moderacji . Jak tylko napisałam post zgłoszeniowy stanęło mi to
                      przed oczyma, . Pamiętam ,że pomyślałam : O Matuchno Boska co ja sobie
                      na głowę wzięłam i jeszcze z taką odpowiedzialnością i chciałam się
                      wycofać , ale coś wewnętrznie mi nie pozwalało i uspokajało ,że będzie dobrze.
                      • rohatyna Re: Wątpliwości 14.03.10, 16:38
                        Wiesiu, ten sen, myślę ostrzegał Cię przede mną-smile-smile-smileJa jestem taki
                        niespokojny duch, raz wierzę bezgranicznie i ufam, raz wątpię, potem kłócę się z
                        Panem Bogiem , tupię nogami i złoszczę się jak dziecko, możecie na tym forum
                        mieć ze mną problem-smile-smile-smile
                        Ale przyjęliście mnie-więc jestem-smile-smile-smile

                        Pozdrawiam wszystkich serdecznie R
                        • wiesia140 Re: Wątpliwości 14.03.10, 17:28
                          Rohatyno tu nikt nie jest idealny, najważniejsze to kochać Boga , nawet
                          w tych złościach , buntach. Spróbuj mu w takich chwilach mówić ; ja
                          się złoszczę na ciebie , ale i tak Cię kocham.
                        • sulla Re: Wątpliwości 15.03.10, 09:50
                          Rohatyna, my tu nie święci, naprawdę smile W każdym z nas mieszka tupiące nogami
                          dziecko smile
                • dominikjandomin Re: Wątpliwości 14.03.10, 20:19
                  rohatyna napisała:

                  > Mój Miś , moje szczęście, moja miłość, mój skarb największy,,,,moja porażka.,..
                  > moja żałość.....mój smutek, moja nadzieja niespełniona,proszę o modlitwę w jego
                  > intencji. Kto będzie się modlił za jego szczęści ?? - napiszcie

                  Zgłaszam się.

                  I mam prośbę - usuń to "moja porażka". Bóg Cię obdarzył wspaniałym synem.
                  • rohatyna Re: Wątpliwości 14.03.10, 21:19
                    Dominiku,

                    Bóg mnie obdarzył chorym synem - a mógł zdrowym, czemu tego nie zrobił...???
                    • wiesia140 Re: Wątpliwości 14.03.10, 21:42
                      Ja też bym mogła zadać to pytanie aż dwa razy. Dziś już wiem , że
                      było to potrzebne . Nie umiałabym kochać miłością bezwarunkową , dziś
                      ciągle się uczę , bo to nauka do końca życia. Wiem jedno ,że skoro
                      bóg tak zaplanował , to przemyślał absolutnie wszystko , a mnie
                      pozostaje tylko zaufać ( wiem ,że to ciężkie).
                      • rohatyna Re: Wątpliwości 14.03.10, 23:50
                        Nie Wiesiu, to nie było potrzebne, kochałabyś miłością bezwarunkową swoje
                        dzieci, także gdyby były zdrowe. Każda matka tak właśnie kocha swoje dzieci.bez
                        względu na to jakie są. Czemu Ty właśnie , dostałaś chorą dwójkę, i nie dostałaś
                        szansy cieszenia się zdrowym ,zwykłym dzieckiem??? Dziwię się , że nie zgłaszasz
                        pretensji do Boga, no bo przecież masz do tego prawo. Czemu tak biernie godzisz
                        się z tą sytuacją..?Jasne...teraz już jest jak jest, ale Bóg nie powinien zsyłać
                        takich doświadczeń na jedną osobę- nie uważasz? Zdrowe dzieci dostają często
                        ludzie, którzy wcale ich nie chcą, w jakiś melinach pijackich, albo innych
                        patologiach. Czy to sprawiedliwe? Jesteśmy ludźmi, oceniamy wszystko po ludzku,
                        ale takie nasze prawo.Czemu dziękujesz Bogu z coś, za co nie powinnaś dziękować,
                        tylko się kłócić. Czemu się nie kłócisz..? Ta bierność jest dla mnie oznaką
                        słabości i poddaństwa,a przecież stworzeni jesteśmy na podobieństwo Boże, czyli
                        możemy wszystko, bo jesteśmy " dziećmi Bożymi" w nas moc , i siła , czemu z niej
                        nie korzystasz..? Przepraszam, to nie atak na Ciebie, tylko próba
                        zrozumienia......Jak można dziękować Bogu za to, że zrobił krzywdę Nam i naszym
                        bliskim- wytłumacz proszę.....
                        • budzikowa Re: Wątpliwości 15.03.10, 00:11
                          Uch, aż mną zatrzęsło...

                          Rohatyna,
                          Twój Michaś jest wspaniałym chłopcem, który wymaga ogromnego nakładu miłości, pracy, cierpliwości i rehabilitacji. On potrzebuje o wiele więcej niż inne dzieci. Naprawdę uważasz, że takie dzieci powinny się rodzić w melinach?

                          Nie znam odpowiedzi na pytanie o cierpienie dzieci i cierpienie rodziców. Sama nie mam dzieci, więc nie będę się mądrzyć.
                          Ale mam w sobie obraz Boga, dobrego Ojca, który wybiera najlepszych rodziców dla swoich dzieci i się zastanawia: "Jakiej matce powierzyć tego mojego Misia, żebym miał pewność, że będzie mu z nią dobrze, że otrzyma całą miłość jaką potrzebuje? Może Rohatyna?
                          A komu mam powierzyć to rodzeństwo? Kto im będzie matką, która cierpliwie zniesie ich upośledzenie, ochroni je przed krzywdą i opowie im o Mnie? O, jak dobrze, że jest Wiesia!"

                          Nie znam się na macierzyństwie (w dalszej części tej bajki Bóg mówi - "budzikowa? nie, lepiej nie, te dzieci takie delikatne" wink, ale myślę, że Bóg wie co robi.
                          • wiesia140 Re: Wątpliwości 15.03.10, 09:47
                            Mój spowiednik ( fantastyczny ksiądz) ,że takie dzieci daje się
                            ludziom , o których wie się ,że na pewno je pokochają. Zdrowe dziecko
                            nie nauczyło by mnie tylu rzeczy ile te moje chore. Nauczyły mnie
                            pokory wobec życia, podejścia ,że wszystko każdy gest, spojrzenie , słowo
                            jest darem . Te dzieci są jakby stworzone pode mnie. Ja też się
                            buntowałam , aż pewnego dnia dostałam olśnienie.
                        • sulla Re: Wątpliwości 15.03.10, 09:42
                          Rohatyna, nie będę się mądrzyć, bo ja nie wiem co przeżywasz, mogę sobie tylko
                          wyobrażać...
                          Ale pomyśl, co by się stało z Twoim synem, gdyby trafił w ręce ludzi żyjących w
                          melinie, gdyby trafił w ręce ludzi, dla których "dobry" to znaczy "zdrowy",
                          którzy umieją kochać tylko za to, ze ktoś spełnia ich życzenia i oczekiwania? (i
                          nie , nie każda matka kocha bezwarunkowo swoje dzieci, niestety...)
                          Nie pytaj, dlaczego Tobie trafił się chory syn, ale dlaczego Twojemu synowi Ty
                          trafiłaś się na matkę - czy nie dlatego, że Bóg zna Twoje serce i wie, że umiesz
                          kochać? Że podołasz? Że dasz radę, mimo iż to tak bardzo boli?
                          Każdy człowiek jest dzieckiem Bożym i każdego człowieka Bóg obdarza taką samą
                          miłością. On nie chce, żeby wszyscy byli zdrowi i piękni, bo Bóg nie jest
                          Furherem, dla którego tylko to co zdrowe i piękne ma wartość. On wie, że sens
                          ludzkiego życia leży głębiej, poza tym, co dla nas wydaje się najważniejsze -
                          poza byciem "tacy jak inni". On nie daje nam tego, czego chcemy, ale to, czego
                          potrzebujemy. Twój syn jest potrzebny na tym świecie tak samo jak inni ludzie. A
                          skoro trafił akurat do Ciebie - to czy nie jest to znak, ze Bóg ma do Ciebie
                          zaufanie?

                          Będę pamiętać o Was w modlitwie.
                          • rohatyna Re: Wątpliwości 15.03.10, 13:48
                            Wiem.... przepraszam Was, Ciebie Wiesiu, i Ciebie Panie Boże, za gorzkie słowa,
                            ale miałam wczoraj fatalny dzień, i fatalną bezsenną noc, Pokłóciłam się z kim
                            tylko się dało-sad-sad-sad
                            Dziś już patrzę pogodniej. i mówię- dam radę.
                            • sulla Re: Wątpliwości 15.03.10, 14:13
                              Nie przepraszaj smile
                              Obyś dziś miała lepszy dzień.
                            • wiesia140 Re: Wątpliwości 15.03.10, 16:05
                              dobra nic się nie stało.
                            • andrzej585858 Re: Wątpliwości 15.03.10, 16:37
                              Ja jesten tylko ojcem, i to mam podejrzenia niezbyt dobrym gdyż niespecjalnie
                              umiem mówić o swoich uczuciach, szybciej o nich napiszę. Taki, mniej więcej
                              typowy facet, podobno.
                              Moja córka zachorowała w wieku lat 13, a przynajmniej wtedy pojawily się objawy
                              choroby, ja juz nie byłem młodzieniaszkiem , facet pod 50-tke co trochę od życia
                              w kość już dostał.
                              Chyba już oo tym pisałem, więc może będę się powtarzał, nie wiedziałem nawet że
                              potrafię tak płakać z bezradności. Kiedy widzi się że na twoich oczach, własne
                              dziecko odchodzi w inny świat, że przestaje ciebie poznawać, że stajesz się z
                              dnia na dzień kimś obcym - to jest coś co trudno opisać.
                              Moja żona była wtedy o wiele bardziej silna ode mnie, ja się rozłożyłem
                              całkowicie - to były trudne dni.
                              Bunt? - on się pojawia, powiedziałbym nawet że byłoby dziwne żeby się nie
                              pojawił, to jest chyba wtedy ta ciemna noc, kiedy nachodzą człowieka
                              najczarniejsze i najgorsze myśli.
                              Przecież nie jestem az takim draniem, popełniam błędy, ale jakoś staram się - i
                              dlaczego? dlaczego właśnie dziecko? gdybym to ja zachorował to bym zrozumiał,
                              ale niewinne dziecko?
                              Nie jestem w stanie opisać tych wszystkich emocji, leków, bólu - ale kiedyś, juz
                              po powrocie ze szpitala - zobaczyłem wzrok mojej córki, to był wzrok kogoś
                              niesłychanie mądrego, tez nie umiem tego opisać. Ciągle temn wzrok pamiętam, i
                              chyba wtedy coś się zmieniło - to nie jest bez sensu, w tym wszystkim jest sens,
                              ja jego może nie widzę - ale tutaj nic nie stało się daremnie.
                              Coś się wtedy jakoś uspokoiło, teraz tylko zawsze bardzo tęsknie i denerwuje się
                              gdy jedzie do lekarza i nie mam jej choćby pół dnia - może to dziwne, ale jest
                              ona teraz dla mnie potrzebna, więcej mi daje jej obecność niż cokolwiek innego.
                              Hmm - chyba po raz pierwszy o tym piszę. Przepraszam za bezładność, ale to są
                              rzeczy które ciężko opisać.
                              Nie, nie ma już we mnie w tej chwili buntu - jeszcze nie rozumiem dlaczego tak
                              się stało, ale wiem że jest w tym jakiś sens, on byl w tym wzroku.
                              Moja córka ma zdiagnozowana schizofrenię paranoidalną.
                              • rohatyna Re: Wątpliwości 15.03.10, 17:11
                                Bardzo, bardzo Ci współczuję Andrzeju,

                                I powiem tak. Ja nie zawsze się buntuję, wczoraj miałam koszmarny dzień, Misiek
                                mnie wkurzał, mąż denerwował, nie umiałam sobie znaleźć miejsca, zgłaszałam
                                pretensje do wszystkich, z Panem Bogiem włącznie-smile
                                Ja jestem taki niespokojny duch, wydaje mi się , że ze wszystkim mogę sobie
                                poradzić i jak coś mi nie wychodzi to mówiąc nieelegancko " krew mnie zalewa ".
                                Ale dzisiejszy dzień przyniósł ukojenie, jestem lepszej myśli, korespondencja z
                                Wami bardzo mi pomaga. Nie jest znowu ten mój Misiek, taki strasznie chory, jak
                                zauważył Dominik, jest po prostu inny. A kto powiedział, że będzie łatwo..??
                                Nikt mi przecież tego nie obiecał....Trzeba jakoś żyć ,ufać, i wierzyć tak jak
                                Ty, że to wszystko ma głębszy, niezrozumiały dla Nas tu na ziemi sens. I może to
                                prawda, że Bóg dał mi takie dziecko, bo wiedział , że to ja właśnie będę dla
                                niego najlepszą mamą, o co, co dzień usilnie się staram.
                                Pozdrawiam Was serdecznie.

                                Dobrze Andrzeju, że napisałeś nam o swojej córce. Nie dobrze jest tak tłamsić w
                                sobie emocji, czasem bardzo pomaga wyrzucenie ich z siebie tak jak to zrobiłeś.
                                Trzymajcie się kochani
                    • dominikjandomin Re: Wątpliwości 15.03.10, 09:10
                      rohatyna napisała:

                      > Dominiku,
                      >
                      > Bóg mnie obdarzył chorym synem - a mógł zdrowym, czemu tego nie zrobił...???

                      Zapytaj Pana Boga. Czemu? Nie wiem. Ale to nie jest porażka Twoja ani Twego syna.

                      Może Ci go dał, bo wiedział, że Ty go pokochasz? Albo, że w Twej rodzinie jest
                      on potrzebny? Przyjmujesz to jako karę... a może to Dar? Już napisałaś cudowne
                      świadectwo zaufania Panu Bogu. Nie byłoby tego bez Twego syna. Więc może to dar?

                      A ponadto... Zespół Aspergera... ciężko z nim żyć... ale niektórzy lekarze
                      wprost mówią, że to nie choroba.

                      Kiedyś (jeszcze nic o tym nie wiedząc) miałem na obozie przez 2 tygodnie dwóch
                      braci z Zespołem Aspergera. I wtedy to mówiłem, i dziś mogę powtórzyć: wolałbym
                      mieć całą grupę Aspie, niż niektórych "zdrowych". Chłopacy byli rewelacyjni.
                      Tylko trzeba było się przyzwyczaić, że są odmienni od standardu wyznaczonego
                      przez większość. Że nie rozumieją przenośni, aluzji, że mają problemy z
                      odczytywaniem emocji.
      • atama Re: Wątpliwości 15.03.10, 10:27
        Ja również mam takie wątpliwości.
        Są dowcipy, nazwijmy to "religijne", zabawne i niegłupie.
        Zdażają się niestety również takie, które w moim odczuciu
        przekraczają granicę dobrego smaku. Dowcip o Jezusie i jointach
        należy do niewłaściwych, moim zdaniem uncertain
        • rohatyna Re: Wątpliwości 15.03.10, 14:13
          Droga atamo,

          Ja też długo się zastanawiałam czy go tu umieścić, ale on przecież w żaden
          sposób nie ośmiesza Pana Jezusa, raczej daje odpowiedź na pytanie, po co młodzi
          ludzie sięgają po jointy,

          Po za tym usłyszałam go przypadkiem w autobusie, Młody sympatyczny chłopak
          opowiadał go swojej mamie,pół autobusu ryknęło śmiechem i ja też. Wydał mi się
          po prostu zabawny, w żadnym razie nie świętokradczy.

          Ale jeśli rani Twoje uczucia religijne, to zwracam się do moderatora z prośbą o
          usunięcie tego wpisu,
          Pozdrawiam
    • mary_ann Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 13.03.10, 10:44
      Cechą każdej istoty inteligentnej jest poczucie humoru. A że Bóg jest bytem
      najinteligentniejszym z możliwych, to nie wierzę, by przeszkadzało mu, że takie
      istoty jak my, czerpią radość z opowiadania sobie dykteryjek, także i o Nim.

      Bardzo lubię rysunkowe dowcipy Mleczki z Bogiem. Niestety, nie mogę znaleźć w
      sieci żadnych linków do pojedynczych obrazków.
      • wiesia140 Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 13.03.10, 12:15
        Mary ann zgadzam się z tobą , przecież po to dał nam śmiech,poczucie a
        zdrowy śmiech rozładowuje wiele napięć międzyludzkich. Miałam taką
        sytuację ,że wściekłość bliskich rozładowałam śmiechem i poczuciem humoru.
        • wiesia140 Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 13.03.10, 12:32
          Rohatyna teraz nie mogę sobie przypomnieć , ale znałam kilka dobrych. Jak
          sobie przypomnę to napiszę.
          • madziaq Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 13.03.10, 13:09
            Pewnego dnia umarło dwóch ludzi - ksiądz i kierowca autobusu. Obaj znaleźli się
            w niebie, ale kierowcę witano z honorami, podczas gdy księdzu kazano poczekać.
            Kiedy ksiądz stanął wreszcie przed obliczem Boga, mówi
            - Panie, ja całe życie Ci służyłem, a kierowca jest lepiej przyjęty w Twoim
            królestwie ode mnie... Dlaczego?
            A Bóg na to
            - Bo widzisz, kiedy ty odprawiałeś mszę, to wszyscy ludzie ziewali, a kiedy on
            prowadził autobus, wszyscy pasażerowie gorąco się modlili.

            smile
    • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 13.03.10, 13:20
      Po długim odpoczynku Pan Bóg zwrócił się do św. Piotra" Piotrze. odgarnij trochę
      chmury, chcę popatrzeć co tam się dzieje na mojej Ziemi" św. Piotr chmury
      odgarnął Pan Bóg patrzy. a tam szpital położniczy, kobiety w bólu i ,krwi i męce
      rodzą dzieci
      - Święty Piotrze , a co to.... czemu one tak cierpią..??
      - No powiedziałeś przecież -w bólu na ten świat przychodzić będziecie...
      - ojej... przecież ja żartowałem....
      Patrzy Pan bóg dalej, a tu huta, przy wielkim piecu spocony , spracowany hutnik
      ładuje do pieca.
      -Święty Piotrze , a co to...?? czemu on tak strasznie się męczy..?
      - No powiedziałeś przecież. -w trudzie chleb zdobywać będziesz....
      -ojej... przecież Ja żartowałem....
      Patrzy Pan Bóg dalej, a tu młodzież... bawi się, tańczy , śpiewa,
      -oooo a to kto Święty Piotrze...???
      -a to są Pnie Boże Ci , którzy wiedzieli , że żartowałeś ....-smile-smile-smile
      Pozdrawiam
      • ewa.z1 Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 14.03.10, 18:40
        O zaufaniu do Pana Boga:

        Turysta zbłądził ze szlaku, spada ze skarpy i trzyma się jednej
        tylko gałęzi, pod nim przepaść jakaś. Wzywa Boga na pomoc, woła, bo
        przeciez tylko Jemu ufa. Wtem słyszy głos:
        -Ufasz mi?
        -Tak, Panie, ufam Ci
        -Czy aby na pewno mi ufasz?- pyta Bóg
        -Tak, Bardzo bardzo Ci ufam
        -Na ile procent?
        -Na 100, nawet na 200, tylko uratuj mnie proszę
        -zrobisz wszystko co ci powiem?
        -tak, tylko uratuj mnie juz
        -No to się puść tej gałęzi
        -o nie, jeszcze nie zwariowałem ...



        Proboszcz w małej wiosce dużo mówił ludzom o tym, że bezgranicznie
        ufać trzeba Bogu. Nastała powódź. Proboszcz pomyślał sobie, że to
        dobry czas na to, by dać świadectwo owemu zaufaniu i pokazać ludziom
        w czynach co to ufać Bogu. Cała ieś się ewakuuje, ludzie przyszli po
        proboszcza. On nie chce iść , bo przeciez ufa Bogu i nic mu się nie
        stanie.
        Woda podchodzi wyżej. Proboszcz przenosi się na strych domu.
        Podpływa łódź ratownicza, ludzie namawiają do ewakuacji, ale on nie
        chce iść , bo przeciez ufa Bogu i nic mu się nie stanie.
        Woda podchodzi wyżej. Proboszcz wdrapuje się na dach. Podpływa druga
        łódź i ludzie wręcz błagają go, by się ewakuował. On nie chce iść ,
        bo przeciez ufa Bogu i nic mu się nie stanie.
        Woda podchodzi jeszcze wyżej, proboszcz siedzi na wieżyczce.
        Przylatuje po niego helikopter, ludzie wołają, by się ewakuował, ale
        on nie chce iść , bo przeciez ufa Bogu i nic mu się nie stanie.
        Wodo podchodzi wyżej, proboszcz się utopił. Staje po śmierci przed
        obliczem Bogo i pyta: " Boże dlaczego nie zrobiłeś nic by mnie
        uratować? Ja przecież tak Ci zaufałem..." A Pan Bóg na to: "Jak to
        nic nie zrobiłe? przysłałem przecież po ciebie 2 łodzie i
        helikopter" ...
        • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 14.03.10, 20:16
          Zszedł Pan Jezus na Ziemię, żeby zobaczyć jak tam ludziom się dzieje.idzie,
          patrzy , ogląda, wreszcie wyszedł poza miasto. Patrzy a tu młodzi ludzie siedzą,
          piją piwo, palą jointy, dosiadł się i mówi - Słuchajcie...ja jestem...
          - nie ważne kim jesteś, przerwał mu jeden z uczestników, do Nas może przyjść
          każdy, chcesz piwo, ?? jointa..?
          - Jezus nie wiedział co to takiego, więc na wszelki wypadek powiedział- tak
          - siedzą sobie , piją piwo, palą jointy, w pewnym momencie jeden z uczestników
          pyta Jezusa... no więc powiedz nam teraz- kim jesteś?
          - Jam Jest Jezus Chrystus
          - oooo ...widzisz.... I o to chodzi..!!!
          -smile-smile-smile
          • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 15.03.10, 19:56
            A teraz dowcip, który ośmiesza nasze podobno " polskie cechy " .Tak mi
            powiedział pewien Francuz , któremu go opowiedziałam - zrobiło mi się nawet
            przykro...ale kto wie, może jest w tym ziarnko prawdy.....

            Modli się Jan Kowalski, w kościele- i mówi do Boga-
            " Panie Boże, zobacz , czemu tak jest, - Nowak ma krowę , wiesz tę brązową i ona
            mu daje 100 litrów mleka... dziennie ,!! A moja najlepsza Mućka- tylko 50! Czemu
            taka niesprawiedliwość...?"

            Bóg odchylił chmurkę , zerknął na Kowalskiego- i rzecze,
            -A co chciałbyś taką samą..?
            -Nie..! odpowiada Kowalski. chcę , żeby mu zdechła..!!

            -smile-smile-smile
            • wiesia140 Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 15.03.10, 20:13
              niestety prawdziwy , ale obnaża wady człowieka w ogóle nie tylko Polaków
              • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 16.03.10, 15:42
                A teraz jeśli pozwolicie, i chcecie się troszkę poweselić, opowiem Wam kilka
                prawdziwych historyjek dotyczących moich dzieci, kościoła , księży, - takich
                małych dziecinnych " wpadek"

                1.
                Poszliśmy z czteroletnim, całkiem żwawym synkiem , ze święconką.

                Weszliśmy do kaplicy. a tam na pięknym wąskim i wysokim postumencie - piękna
                figura Matki Boskiej.
                Spojrzał w górę a w jego oczach pojawił się lęk, zrobił " podkówkę " i krzyknął
                na całą kaplicę
                - Boziuuuu... uwaziajjjjj....bo śpadnieś.....i co ja zrobię w tym wielkim
                świecie bez Bozi.....buuuuu

                Ksiądz podszedł do niego, pogłaskał po główce, i zaczął tłumaczyć , że nie
                spadnie na pewno, że stoi tu wiele lat i czuwa nad dziećmi i wziął Go na ręce.
                Moje dziecko z wysokości księżych ramion, rozejrzało się po kaplicy i dostrzegło
                tacę z datkami od Wiernych
                - Dobrze, nie będę się martwił i krzyczał ale.....daj.... pieniążek do
                świnki.... Ksiądz ( bardzo młody ) stropił się lekko i zawahał.... ale cóż robić
                , wyjął z tacy dwa złote i Mu dał...
                na co mój rezolutny synek
                - Aja tu mogę przychodzić codziennie...???
                • wiesia140 Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 16.03.10, 15:47
                  kochany dzieciak
                  • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 16.03.10, 18:41
                    2.
                    Mój Misiaczek, miał przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej.
                    Ponieważ oprócz ZA, chorował jeszcze na ADHD, był obawa, jak to będzie przy
                    Pierwszej Spowiedzi. Dzieci były bardzo przejęte, a On mógł całą tę ceremonię
                    zakłócić, np: biegać w kółko po kościele, sprawdzać głosem jakie jest echo, lub
                    choć co.

                    Stanęło na tym, że będzie się spowiadać osobno, w Zakrystii i , że wyspowiada Go
                    w związku z tym sam Proboszcz.
                    -Przygotowałam Go w domu dokładnie , ale drżałam z niepokoju, jak to będzie.
                    -Ponieważ dzieci z tym zaburzeniem, nie rozumieją za bardzo co znaczy- wypada-
                    nie wypada, co można powiedzieć a co nie, co jest grzeczne a co nie, czułam się
                    w obowiązku uprzedzić Proboszcza, aby nie poczuł się urażony jakby Mały coś palnął.

                    - Usiadłam przedsionku i czekam .

                    - Mija 15 min , 20, 30 mina Oni nie wychodzą ...! rany myślę sobie z czego On
                    tak długo się spowiada ...!

                    - Otwierają się drzwi wychodzi Ksiądz , za nim Mój Misiaczek,i mówi:

                    - Mamo , poszło mi super..! tak długo trwało, bo powiedziałem księdzu nie tylko
                    te grzechy, które popełniłem, ale i te które popełnię przez następne lata, żeby
                    już potem Księdzu głowy nie zawracać..!!-:-smile-smile)
                    • sulla Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 16.03.10, 19:57
                      > - Mamo , poszło mi super..! tak długo trwało, bo powiedziałem księdzu nie tylko
                      > te grzechy, które popełniłem, ale i te które popełnię przez następne lata, żeby
                      > już potem Księdzu głowy nie zawracać..!!-:-smile-smile)

                      Rewelacja! smile
                      • rohatyna Re: Dowcipy z Panem Bogiem w roli głównej-:) 16.03.10, 20:56
                        Mój Miś jest u babci, ma trzy latka, otwiera w kuchni wszystkie szuflady.
                        Jedna szuflada jest atrapą - nie da się jej otworzyć.
                        - Babciuuuu...ooootwórz.....!!!
                        -Misiaczku, nie da się jej otworzyć, bo jest zamknięta na amen
                        - aleeee ....ooootwórz....!
                        - Ale czym Misiaczku,,? czym..?
                        -AMENEM...!!!
                        -smile-smile-smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka