Dodaj do ulubionych

Człowiek nowoczesny...

18.03.10, 08:55
Jaki jest Wasz stosunek do nowoczesności? W czym się przejawia
nowoczesność człowieka? Czy jest to sprawa ważna dla Was? Czy
chcecie być ludźmi nowoczesnymi?

Ostatnio jakoś ta sprawa mnie nurtuje. Może tych kilka pytań na
początek.smile))
Obserwuj wątek
    • rohatyna Re: Człowiek nowoczesny... 18.03.10, 22:42
      W potocznym pojęciu, człowiek nowoczesny, to ten , który korzysta z nowoczesnych
      technologii, komputerów , laptopów, telefonów komórkowych, stawia karierę ponad
      wszystko, realizuje się w różnych dziedzinach. Jedzie zimą na Majorkę, latem na
      Kanary, ma dobry samochód, spłaca dom, ma najwyżej jedno dziecko, chodzi na
      siłownię, do kosmetyczki i na przeróżne skomplikowane zabiegi, których nazw
      nawet nie pamiętam. Ma znajomych, którymi może się pochwalić, planuje , że
      dziecko będzie studiowało w Szwajcarii, imieniny urządza w renomowanej knajpie,
      pracuje 18 godzin na dobę.....nie wie jak się nazywa, nie umie odpoczywać, źle
      czuje się w lesie, codziennie żłopie drinki , żeby nie zwariować.... patrząc na
      swoje dziecko myśli ...skąd ja znam tego człowieka...??? tuż po czterdziestce ma
      pierwszy zawał. Ma co najmniej dwa kredyty do spłacenia, a słowo Bóg kojarzy mu
      się z czymś dobrym , ale już zapomniał z czym....... To oczywiście żarty, ale
      czy do końca...???
      • magdalaena1977 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 00:08
        rohatyna napisała:

        > W potocznym pojęciu, człowiek nowoczesny, to ten , który korzysta
        > z nowoczesnych technologii, komputerów , laptopów, telefonów komórkowych,
        Ja bym się na tym zatrzymała.
        Jakoś zabieganie i kredyty zupełnie mi się nie kojarzą z nowoczesnością.
        • atama Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 07:34
          Zgadzam się z Magdalaeną. Pierwsze skojarzenie z nowoczesnością to
          bycie na bieżąco z nowymi rozwiązaniami.
          Cała reszta to często bezmyślne gonienie za modą. Nieustanne
          porównywanie się z innymi i uporczywe dążenie do posiadania nie tyle
          tego, co mi potrzebne, a bardziej tego, co mają i chwalą inni.

          A może człowiek nowoczesny to człowiek po prostu otwarty na nowe?
          Otwarty nie w sensie akceptujący wszystko nowe. Otwarty, czyli
          biorący pod rozwagę to, co nadchodzi.
          Dla mnie nowoczesny to taki, który ZNA nowe trendy, ale już
          niekoniecznie je akceptuje.
        • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 10:22
          Mówisz o skojarzeniach, Magdalenosmile)) To zapytam Cię, czy ja jestem
          osobą nowoczesną? Jak Ci się kojarzę?
          • nikaa818 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 13:05
            A mogę ja odpowiedzieć? smile
            Tak sobie właśnie myślę,znając mniej więcej wiek Twój otrycie i
            porównując do moich rodziców , którzy sa w podobnym, że jesteś dość
            nowoczesny smile Moi rodzice komputera nie opanowali, nie mówiąc o
            buszowaniu w sieci czy udzielaniu sie na forach internetowych! No i
            ten nordic walking! Jesteś nowoczesny! smile)
            pozdrawiam!
            • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 14:04
              nikaa818 napisała:

              >A mogę ja odpowiedzieć? smile

              Pewnie. Pytanie zadałem Magdalenie specjalnie, spodziewając się
              najciekawszej odpowiedzi. Wiem, ze pytanie jest ryzykowne. Jednak
              przeszedłem już trening w I klasie szkoły podstawowej, więc się nie
              przejmę mocno odpowiedzią.

              >znając mniej więcej wiek Twój otrycie i
              >porównując do moich rodziców

              To ciekawe co piszesz. Okazuje się, że „nowoczesność człowieka” jest
              rzeczą względną, zależną od jego wieku i od porównania z innymi.

              >Moi rodzice komputera nie opanowali

              Ja za to komórki własnej nigdy nie miałem. Po prostu nie była mi
              nigdy potrzebna, zawsze jestem pod tym lub tamtym telefonem. No
              chyba, że jestem na spacerze. Ale wtedy wolę mieć trochę wolności, a
              nie odpowiadać w kółko, gdzie akurat jestem. Mam za to telefon VOIP
              przez który dzwonię regularnie do Afryki, bo chcę mieć częsty
              kontakt z córką.

              >No i ten nordic walking!

              A czy regularny basen byłby również tak dobrze punktowany? Przyznam,
              że intensywne pływanie bardziej męczy niż intensywny marsz z kijkami.

              Skupiłaś się Niko na materialnych gadżetach. A jak wyglądam w sferze
              głoszonych poglądow?

              Ja też pozdrawiam serdeczniesmile




              • nikaa818 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 14:18
                otryt napisał:
                Mam za to telefon VOIP
                > przez który dzwonię regularnie do Afryki, bo chcę mieć częsty
                > kontakt z córką.
                hehe nie miałam pojęcia o istnieniu czegos takiego! Jesteś
                nowoczesniejszy ode mnie!

                > A czy regularny basen byłby również tak dobrze punktowany?
                Przyznam,

                nie! Duzo bardziej modny jest nordic walking! smile
                > Skupiłaś się Niko na materialnych gadżetach. A jak wyglądam w
                sferze
                > głoszonych poglądow?

                ooooooo! I Ty i wszyscy tu piszący to zupełny "ciemnogród"! ;D

                To tak żartobliwie! smile

                Może poważnie podejdę do tematu jak skończę smażyc placki
                ziemniaczane! smile

                • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 15:10
                  nikaa818 napisała:

                  >hehe nie miałam pojęcia o istnieniu czegos takiego!
                  >Jesteś nowoczesniejszy ode mnie!

                  Zauważ jednak, że telefon VOIP posiadam, bo mam taką POTRZEBĘ.
                  Komórki nie mam, bo i takiej potrzeby brak. Wydaje mi się to
                  racjonalnym podejściem. Moje wszystkie dzieci komórki posiadają,
                  żona też, bo potrzebują. Zastanawiam się w tej chwili, czy sprawić
                  sobie jednak komórkę, nie mając takiej potrzeby? Są całkiem inne
                  powody. Mógłbym to określić niewłaściwym stosunkiem innych ludzi do
                  faktu nieposiadania przeze mnie komórki lub mojej nieporadności,
                  będącej prostą konsekwencją tego faktu. Motywem byłaby więc korekta
                  niewłaściwych zachowań innych.

                  >I Ty i wszyscy tu piszący to zupełny "ciemnogród"!

                  Ciemnogród, który się zagnieździł na portalu gazety wyznaczającej
                  główne standardy nowoczesności w Polsce. Słowo „ciemnogród” nie jest
                  już tak zjadliwe jak dawniej. Być może za sprawą Wojciecha
                  Cejrowskiego, który wprost i z pewną dumą mówił o sobie, że jest z
                  ciemnogrodu, stępiając tym samym ostrze słowa, które miało w zamyśle
                  skutecznie ranić.


                  • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 22:18
                    otryt napisał:
                    > Zauważ jednak, że telefon VOIP posiadam, bo mam taką POTRZEBĘ.

                    Otóż: jestem chyba nienowoczesny - bo nie wiem, co to takiego...
                    (Komórkę mam - zabieram ją z sobą, kiedy wychodzę z domu, ale używam jej
                    niezmiernie rzadko, czasem do zadania Żonie uściślającego pytania, czy czegoś
                    jeszcze nie dokupić...
                    Głównie jednak ma to być "deska ratunku" - gdyby trzeba było wezwać pomoc).
                    • sulla Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 22:23
                      A ja mam tylko komórkę - stacjonarnego nie mamy. Czy to jakoś świadczy o mnie? wink
                    • otryt OT - Telefonia VOIP 22.03.10, 09:31
                      luccio1 napisał:

                      >Otóż: jestem chyba nienowoczesny - bo nie wiem, co to takiego.

                      pl.wikipedia.org/wiki/Voice_over_Internet_Protocol
                      Telefon VOIP działa na podobnej zasadzie jak Skype. Do transmisji
                      głosu wykorzystuje internet. Telefon VOIP, zwany również telefonem
                      IP, podłącza się do gniazda internetowego, tak jak komputer. Wadą
                      Skypa jest to, że komputer musi być cały czas włączony, albo trzeba
                      umawiać się na rozmowę w konkretnym czasie. Główną zaletą telefonii
                      internetowej VOIP jest niski koszy połączeń, szczególnie
                      międzynarodowych, wadą zdecydowanie gorsza jakość niż tradycyjna
                      telefonia. Dla porównania koszt minuty rozmowy do Afryki (to może
                      się nieco różnić, zależy od kraju) wynosi 60 groszy, w tradycyjnej
                      telefonii lub telefonii komórkowej: około 10 złotych. Różnica
                      kolosalna. Do krajów Zachodu lub USA ok. 6-9 groszy. Gdy jakiś Polak
                      na stałe przebywa za granica, a chce mieć stały kontakt z rodziną,
                      lub innymi osobami kupuje 2 telefony VOIP, zakłada 2 konta u tego
                      samego operatora VOIP. Wtedy rozmawia zupełnie za darmo, bez żadnych
                      ograniczeń. Gdy inne osoby z Polski chcą z nim rozmawiać płacą
                      minimalne stawki połączeń lokalnych, bo dzwonią na lokalny polski
                      numer, choć człowiek do którego dzwonią jest daleko w świecie. Są
                      osoby co wciąż wędrują po świecie, każdego dnia gdzie indziej.
                      Wystarczy wetknąć telefon VOIP do gniazdka internetowego gdzieś w
                      hotelu lub znaleźć się w zasięgu internetu bezprzewodowego a nasz
                      telefon będzie widziany tak samo jakby stał na naszym biurku w
                      Warszawie, Zielonej Górze. Dzwoniący do nas nawet nie zauważą
                      róznicy, dzwonią wciąż pod ten sam lokalny polski numer. Nie trzeba
                      się martwić o roamingi, wysokie koszty, zmiany telefonu numerów, gdy
                      zmieniamy kraj pobytu.

                      Myślę, jednak, że przedstawiciele polskiej wielomilionowej emigracji
                      w swiecie to znają.
              • magdalaena1977 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 15:24
                otryt napisał:

                > Ja za to komórki własnej nigdy nie miałem. Po prostu nie była mi
                > nigdy potrzebna, zawsze jestem pod tym lub tamtym telefonem.
                To mi się wydaje trochę niewiarygodne - tj. prawdziwe "nie-potrzebowanie"
                komórki. Bo przecież komórki nie trzeba używać non stop, ale liczy się stała
                możliwość kontaktu z innymi albo innych ze mną. Np. jeśli na samotnym spacerze w
                lesie ktoś skręci nogę, albo jego żona właśnie się zorientuje, że zatrzasnęła
                klucze do mieszkania.
                I jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, to faktycznie chyba nie jest nowoczesny.

                > Skupiłaś się Niko na materialnych gadżetach.
                > A jak wyglądam w sferze głoszonych poglądow?
                Ale dla mnie poglądy nie są nowoczesne albo nie. Chyba że chodzi właśnie o
                stosunek do nowych technologii czy urządzeń, nowych odkryć naukowych w
                medycynie. Może o gotowość do modyfikowania swojego spojrzenia na świat pod
                wpływem zmieniającej się wiedzy ?

                Ja tylko widzę, że czasami jesteś gotów zbyt łatwo dawać wiarę doniesieniom
                prasowym, zamiast próbować ustalić fakty, ale to raczej nie jest kwestia
                nowoczesności czy nie.
                • otryt Na wszelki wypadek 22.03.10, 10:03
                  magdalaena1977 napisała:

                  Dziękuję Magdaleno za odpowiedź. Nie omyliłem się, rzeczywiście
                  bardzo ciekawa.

                  >Np. jeśli na samotnym spacerze w lesie ktoś skręci nogę,
                  >albo jego żona właśnie się zorientuje, że zatrzasnęła klucze do
                  >mieszkania. I jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, to faktycznie
                  >chyba nie jest nowoczesny.

                  Skupię się na jednym z wątków. Tak mi się wydaje, że nowoczesny
                  człowiek musi się zabezpieczyć na każdą okoliczność. Tak wiele
                  różnych zagrożeń czyha. Wiele osób mówi, że posiada komórkę, by w
                  razie czego wezwać pomoc. Ja nie neguje tego. Wiele zależy od
                  tego ,jaką wykonujemy pracę i jaki mamy tryb życia. Rozumiem, gdy
                  ktoś stale podróżuje, jeździ samochodem gdzieś daleko, wezwać pomoc
                  drogową, zawiadomić o wypadku, zgłosić, że będzie się później....Ale
                  spacer po lesie?

                  Ja właściwie tylko raz potrzebowałem komórki podczas spaceru późną
                  porą. Od tyłu z zaskoczenia napadł mnie ciemną nocą bandyta.
                  Przewrócił na ziemię, zaczął kopać. Nie miałem żadnej szansy na to,
                  by wykonać jakiś telefon, gdybym go nawet miał. Podjąłem walkę. W
                  końcu udało mi się od niego uwolnić. Potem odegrałem pewne
                  przedstawienie. Sięgnąłem do kieszeni po komórkę, której nie było,
                  wybrałem na niby numer i rozmawiam z policją. Bandzior widząc, co
                  się dzieje odgraża się, że jak przyjadą, to powie, że to ja go
                  napadłem. Potem już na spokojnie o tym myślałem i nie wiem, w
                  sytuacji jeden głos przeciwko jednemu, komu policja i sądy by
                  uwierzyły? Czy fakt, że bandzior był 30 lat ode mnie młodszy miałby
                  jakieś znaczenie? Czy fakt, że ja mam kartę czystą, a bandzior
                  niekoniecznie miałby jakieś znaczenie? Znając dzisiejsze prawo,
                  prawników, wyroki sądowe wcale nie jestem pewien jaki byłby werdykt
                  w takiej sprawie? Może więc dobrze, że nie miałem wtedy komórki i
                  jakoś sobie sam poradziłem bez żadnej pomocy. O przepraszam. Jednak
                  pomoc była. Boża pomoc. Tego jestem pewien. I wierzę, że zawsze Pan
                  Bóg czuwa nade mną. W linku polecam żartobliwy felieton na temat
                  zabezpieczania się na wszelki wypadek:

                  goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1268318031&dzi=1104708891&katg=

                  Pozdrawiam serdeczniesmile)


                  • magdalaena1977 Re: Na wszelki wypadek 22.03.10, 16:42
                    otryt napisał:

                    > magdalaena1977 napisała:
                    >
                    > Dziękuję Magdaleno za odpowiedź. Nie omyliłem się, rzeczywiście
                    > bardzo ciekawa.
                    >
                    > >Np. jeśli na samotnym spacerze w lesie ktoś skręci nogę,
                    > >albo jego żona właśnie się zorientuje, że zatrzasnęła klucze do
                    > >mieszkania. I jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, to faktycznie
                    > >chyba nie jest nowoczesny.
                    >
                    > Skupię się na jednym z wątków. Tak mi się wydaje, że nowoczesny
                    > człowiek musi się zabezpieczyć na każdą okoliczność.
                    Nie mam takiego wrażenia. Dla mnie nowoczesność to ciągle kwestia technologii a
                    nie zapobiegliwości.

                    Te przykłady podałam po to, żeby uświadomić Ci, że nie ma sytuacji, kiedy
                    komórka nie jest potrzebna.

                    > Znając dzisiejsze prawo, prawników, wyroki sądowe wcale nie
                    > jestem pewien jaki byłby werdykt
                    Ale problem polega na tym, że Ty wcale nie znasz współczesnego prawa ani
                    współczesnych prawników. Tak jak pisałam wcześniej - swoją wiedzę czerpiesz z
                    tendencyjnych artykułów prasowych, nie sięgasz do źródeł, nie weryfikujesz
                    informacji z różnych źródeł.
                    • otryt Niesprawiedliwy wyrok 22.03.10, 23:35
                      magdalaena1977 napisała:

                      >Tak jak pisałam wcześniej - swoją wiedzę czerpiesz
                      >z tendencyjnych >artykułów prasowych, nie sięgasz do źródeł,
                      >nie weryfikujesz informacji z różnych źródeł.

                      Domyślam się, że artykuł z "Gościa Niedzielnego" jest także tendencyjny. To
                      całkiem świeża sprawa. Wyrok w sprawie Alicji Tysiąc przeciwko "Gościowi
                      Niedzielnemu." Wyrok niesprawiedliwy, nie tylko w mojej opinii.

                      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=2&kolej=0&art=1268256923&dzi=1207763630&katg=
                      http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1268257198&dzi=1207763630&katg=

                      "ABP Józef Michalik – przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski mówi:

                      Nie możemy milczeć, gdy o prawo do zabijania dziecka poczętego dobija się po
                      międzynarodowych sądach matka.
                      I kiedy za nazwanie zabójstwa niewinnego, bezbronnego dziecka morderstwem każe
                      się redaktora katolickiego pisma."

                      Mam prośbę. Podaj link do źródła, które we właściwy sposób przedstawia tę sprawę.

                      Pozxdrawiam
                      • magdalaena1977 Re: Niesprawiedliwy wyrok 23.03.10, 19:06
                        otryt napisał:

                        > magdalaena1977 napisała:
                        >
                        > > Tak jak pisałam wcześniej - swoją wiedzę czerpiesz
                        > > z tendencyjnych artykułów prasowych, nie sięgasz do źródeł,
                        > > nie weryfikujesz informacji z różnych źródeł.
                        >
                        > Domyślam się, że artykuł z "Gościa Niedzielnego" jest także tendencyjny.
                        Chodziło mi raczej o sytuację z listopada, kiedy przeczytałeś artykuł i
                        wyciągnąłeś z niego nieprawdziwe wnioski, a potem jeszcze nie chciałeś przyznać,
                        że nie masz racji.
                        forum.gazeta.pl/forum/w,16182,103660837,104132752,Re_Konkubinat_jest_zlem_.html

                        > To całkiem świeża sprawa. Wyrok w sprawie Alicji Tysiąc przeciwko
                        > "Gościowi Niedzielnemu."
                        Sprawą Alicji Tysiąc nie zajmowałam się nigdy, ale po rzucie oka na artykuł ma
                        wrażenie, że jest totalnie niewiarygodny:

                        - po pierwsze - redakcja sama omawia swoją sprawę - wtedy nikt nie jest
                        obiektywny. Każdy, kto przegrywa w sądzie, twierdzi, że wyrok był
                        niesprawiedliwy. Każdy skazany stwierdzi, że jest niewinny.

                        - już dwa pierwsze akapity są wzajemnie sprzeczne: w pierwszym jest mowa o tym,
                        że sąd odrzucił apelację, a z drugiego wynika, że merytorycznie ją rozpoznał. A
                        ja jako prawnik wiem, że to niemożliwe.
                        • capriglione Re: Niesprawiedliwy wyrok 23.03.10, 20:14
                          > - po pierwsze - redakcja sama omawia swoją sprawę - wtedy nikt nie jest
                          > obiektywny.

                          Chociaż nie jestem prawnikiem (szkoda!) też podskórnie czuję, że trudno o
                          obiektywizm, gdy się jest stroną przegraną.
                          • magdalaena1977 Re: Niesprawiedliwy wyrok 23.03.10, 20:47
                            capriglione napisała:

                            > Chociaż nie jestem prawnikiem (szkoda!) też podskórnie czuję, że
                            > trudno o obiektywizm, gdy się jest stroną przegraną.
                            Tak samo trudno, jak się jest wygranym - wtedy każdy wyrok jest super,
                            sprawiedliwość triumfuje itp.
                            • capriglione Re: Niesprawiedliwy wyrok 23.03.10, 20:55
                              magdalaena1977 napisała:

                              Tak samo trudno, jak się jest wygranym - wtedy każdy wyrok jest super,
                              sprawiedliwość triumfuje itp.

                              smile Z pewnością! Nierównowaga w subiektywnym wyrażaniu emocji ujawnia się chyba
                              jednak bardziej w przypadku przegranego-tu lista zarzutów wobec wszystkich
                              "winnych" tego świata, może być naprawdę długa.
                        • otryt Re: Niesprawiedliwy wyrok 24.03.10, 08:36
                          magdalaena1977 napisała:

                          >- po pierwsze - redakcja sama omawia swoją sprawę - wtedy nikt nie
                          >jest obiektywny. Każdy, kto przegrywa w sądzie, twierdzi, że wyrok
                          >był niesprawiedliwy. Każdy skazany stwierdzi, że jest niewinny.

                          Takiej odpowiedzi się spodziewałem. Chciałem tutaj tylko pokazac, o
                          jaką sprawę mi chodzi. Dalej prosiłem:

                          >>Mam prośbę. Podaj link do źródła,
                          >>które we właściwy sposób przedstawia tę sprawę.

                          Piszesz wciaż, że korzystam ze źródeł tendencyjnych. Ignorujesz
                          jednak moje prosby, by takie wiarygodne źródło wskazać. Wbrew temu,
                          co piszesz, ja naprawde korzystam z bardzo wielu źródeł, całe
                          spektrum, od lewa do prawa. Sęk w tym, że tylko z częścią tego, co
                          czytam się zgadzam. Inną cześcią, niż Ty akceptujesz. I tu tkwi
                          problem. Nie ma pisma, ani autora z którym identyfikowałbym się w
                          stu procentach. No więc jeszcze raz ponawiam prośbę o podanie
                          źródła, które sprawę Alicji Tysiąc pokazuje w sposób właściwy.

                          Czy abp Józef Kowalczyk , zacytowany przeze mnie poprzednio, też
                          jest tendencyjny? Czy on również jest stroną w sprawie?
                          • magdalaena1977 Re: Niesprawiedliwy wyrok 24.03.10, 09:23
                            otryt napisał:
                            > Takiej odpowiedzi się spodziewałem.
                            > Chciałem tutaj tylko pokazac, o jaką sprawę mi chodzi.
                            > Dalej prosiłem:
                            >
                            > > >Mam prośbę. Podaj link do źródła,
                            > > >które we właściwy sposób przedstawia tę sprawę.
                            >
                            > Piszesz wciaż, że korzystam ze źródeł tendencyjnych. Ignorujesz
                            > jednak moje prosby, by takie wiarygodne źródło wskazać. Wbrew temu,
                            > co piszesz, ja naprawde korzystam z bardzo wielu źródeł, całe
                            > spektrum, od lewa do prawa. Sęk w tym, że tylko z częścią tego, co
                            > czytam się zgadzam. Inną cześcią, niż Ty akceptujesz. I tu tkwi
                            > problem.
                            > Nie ma pisma, ani autora z którym identyfikowałbym się w
                            > stu procentach.
                            Ja też.
                            > No więc jeszcze raz ponawiam prośbę o podanie
                            > źródła, które sprawę Alicji Tysiąc pokazuje w sposób właściwy.
                            Ja nie interesowałam się nigdy szczególnie sprawą Alicji Tysiąc i nigdy nie
                            szukałam wiarygodnych informacji na ten temat.
                            Gdybym chciała to zrobić, to przede wszystkim poszukałabym danych źródłowych i
                            spróbowała ustalić fakty - tj. jakie orzeczenia zapadły w sprawie, kiedy, jakie
                            organy je wydały. Może organizacje feministyczne, które wspierały Alicję Tysiąc,
                            gdzieś w sieci opublikowały treści wyroków, może są nawet skany ?
                            Ewentualnie czytałabym kilka artykułów, szukała sprzeczności (takich ja te
                            dotyczące treści orzeczenia). I wtedy mogłabym napisać, który z tych artykułów
                            uważam za najbardziej obiektywny.

                            Ale jak widać jest to sporo roboty i nie chce mi się poświęcać tyle czasu, żeby
                            drążyć temat, który za bardzo mnie nie interesuje.

                            > Czy abp Józef Kowalczyk , zacytowany przeze mnie poprzednio, też
                            > jest tendencyjny? Czy on również jest stroną w sprawie?
                            Przede wszystkim może nie być wystarczająco dobrze poinformowany.
                            • otryt Re: Niesprawiedliwy wyrok 25.03.10, 14:45
                              magdalaena1977 napisała:

                              >Ja nie interesowałam się nigdy szczególnie sprawą
                              >Alicji Tysiąc i nigdy nie szukałam wiarygodnych
                              >informacji na ten temat.

                              Dlaczego??? Szczera odpowiedź na to pytanie może mieć fundamentalne
                              dla Ciebie znaczenie. Nie musisz odpowiadać publicznie, ale
                              odpowiedz sama sobie.

                              >Gdybym chciała to zrobić, to przede wszystkim poszukałabym
                              >danych źródłowych i spróbowała ustalić fakty - tj. jakie orzeczenia
                              >zapadły w sprawie, kiedy, jakie organy je wydały.

                              Pierwszym faktem jest inkryminowany artykuł „Gościa Niedzielnego”,
                              gdzie po prostu nie ma słów, za które się go oskarża. „Gościa”
                              oskarżono o „mowę nienawiści” poddając tekst dość swobodnej
                              interpretacji. Samo użycie słów „zabijanie dzieci nienarodzonych”
                              uznano za mowę nienawiści. Tym samym odbierając gazecie katolickiej
                              i Kościołowi możliwość jednoznacznego wypowiadania się w tej
                              kwestii. Sam werdykt był obszernie zamieszczany w wielu mediach.

                              >Może organizacje feministyczne, które wspierały Alicję Tysiąc,
                              >gdzieś w sieci opublikowały treści wyroków, może są nawet skany ?

                              To dobry dowcip. Przecież oni też są stroną w ostrym sporze
                              światopoglądowym. Katolik ma zasięgnąć opinii u wojujących
                              feministek? Chyba za dużo wymagasz. No dobra (piszę teoretycznie),
                              zajrzałem tam i mam dwie sprzeczne ze sobą opinie. Jako laik komuś
                              muszę uwierzyć, nie jestem w stanie wszystkiego zrozumieć. Muszę
                              polegać na czyjejś opinii. Coraz częściej będziemy mieli do
                              czynienia z materią tak skomplikowaną, że bez eksperta ani rusz.
                              (nie tylko w kwestii prawnej, ale np. ocieplenia globalnego i wiele
                              innych). Komu wierzy katolik w takiej sytuacji? Ja bym jednak
                              posłuchał opinii swojego Kościoła, w osobie przewodniczącego
                              Konferencji Episkopatu. Współczesnemu człowiekowi wmówiono, że jest
                              tak mądry, że w każdej sprawie może, może się wypowiadać jak
                              ekspert. Ileż razy na tym forum kwestionowano zalecenia biskupów. Ty
                              robisz to po raz kolejny.

                              >Przede wszystkim może nie być
                              >wystarczająco dobrze poinformowany.

                              To jeszcze lepszy dowcip. Abp Kowalczyk źle poinformowany. Wśród
                              biskupów jest wielu prawników, nie tylko kanonicznych. Gdzie, jak
                              gdzie, ale tam na prawie się znają, mają doradców, ekspertów.

                              >Ale jak widać jest to sporo roboty i nie chce mi się
                              >poświęcać tyle czasu, żeby drążyć temat, który za
                              >bardzo mnie nie interesuje.

                              Dobrze, że Danielowi chciało się stanąć w obronie niewinnie
                              oskarżonej Zuzanny. Tam też byli niesprawiedliwi sędziowie, ale
                              posiadający duży autorytet. Był tłum, który wierzył sędziom. Cóż
                              znaczyło słowo Zuzanny wobec słowa dwóch lubieżnych, ale wysoko
                              postawionych starców?

                              PS. Na spotkaniu z feministkami tez byłem osobiście. Nie ma to jak
                              znaleźć się w towarzystwie swojaków. Tam się nie krępują i walą
                              wszystko, to co myślą. Mam parę humorystycznych cytatów z tamtego
                              spotkania. Na razie jednak nie będę o tym mówić, by nie rozwadniać
                              tematu niesprawiedliwego wyroku na „Gościu”.
                              • magdalaena1977 Re: Niesprawiedliwy wyrok 25.03.10, 20:53
                                otryt napisał:

                                > magdalaena1977 napisała:
                                >
                                > >Ja nie interesowałam się nigdy szczególnie sprawą
                                > >Alicji Tysiąc i nigdy nie szukałam wiarygodnych
                                > >informacji na ten temat.
                                >
                                > Dlaczego??? Szczera odpowiedź na to pytanie może mieć fundamentalne
                                > dla Ciebie znaczenie. Nie musisz odpowiadać publicznie, ale
                                > odpowiedz sama sobie.
                                Ale ja nie widzę w tym nic wstydliwego. Prawa człowieka, konwencje itp to po
                                prostu nie jest moja ulubiona dziedzina prawa. I dlatego nie chciało mi się
                                poświęcać kilku godzin na zapoznanie się z tą sprawą, szukanie źródeł.

                                > >Gdybym chciała to zrobić, to przede wszystkim poszukałabym
                                > >danych źródłowych i spróbowała ustalić fakty - tj. jakie orzeczenia
                                > >zapadły w sprawie, kiedy, jakie organy je wydały.
                                >
                                > Pierwszym faktem jest inkryminowany artykuł „Gościa Niedzielnego”,
                                > gdzie po prostu nie ma słów, za które się go oskarża.
                                A ktoś oskarża ? to nie był proces cywilny ?

                                > Sam werdykt był obszernie zamieszczany w wielu mediach.
                                Naprawdę ? z tego co wiem, w wielu znanych sprawach niby media mówią sporo o
                                wyroku, a jak chce się ustalić jakie w końcu zapadło rozstrzygnięcie (np. czy
                                apelacja została oddalona czy odrzucona i z jakich przyczyn) to nic.

                                >
                                > >Może organizacje feministyczne, które wspierały Alicję Tysiąc,
                                > >gdzieś w sieci opublikowały treści wyroków, może są nawet skany ?
                                >
                                > To dobry dowcip. Przecież oni też są stroną w ostrym sporze
                                > światopoglądowym.
                                Ale skan to skan. Jeśli "Gość ..." nie jest w stanie napisać porządnego artykułu
                                o własnym procesie , to trzeba szukać źródeł gdzie indziej.

                                > Katolik ma zasięgnąć opinii u wojujących feministek?
                                Nie opinii. Poczytać i ustalić fakty.
                                W tym cały problem - ja proponuję najpierw ustal fakty, a dopiero potem wyrabiaj
                                sobie opinie.

                                > To jeszcze lepszy dowcip.
                                Sam mnie wywołałeś do tablicy. Ja podjęłam z Tobą dyskusję na poważnie i jest mi
                                przykro, kiedy odnosić się do mnie w ten sposób.

                                > Tam też byli niesprawiedliwi sędziowie, ale
                                > posiadający duży autorytet.
                                Moim zdaniem Twoje słowa są oburzające !
                                Sam przyznajesz, że nie masz wiedzy na temat procesu, że nie znasz się na prawie
                                i dlatego dajesz wiarę swojemu przedstawicielom swojego Kościoła.
                                I oczywiście jeśli wyrok jest nie po Twojej myśli, to sędziowie są niesprawiedliwi.
                                • otryt Kto ustala potrzeby??? 27.03.10, 00:07
                                  Magdaleno, nasza rozmowa niechcący zeszła na trudny temat
                                  światopoglądowo-prawny, w którym mamy diametralnie odmienne poglądy, dlatego
                                  lepiej to zostawić. Nastąpiło to w momencie, gdy opisując bandycki napad,
                                  którego doświadczyłem wyraziłem przypuszczenie, że chyba dobrze się stało, że
                                  sprawą nie zajęła się policja ani sądy. I to zdanie rozpętało późniejszą dyskusję.

                                  Ale jest temat znacznie prostszy, dziecinnie łatwy, z którym również mamy
                                  kłopoty. Chodzi o to, że nie chcesz przyjąć dość oczywistego faktu, że we
                                  własnych potrzebach, najlepiej zorientowany jest ten, którego to dotyczy. Ja
                                  twierdziłem, że nie jest mi w tej chwili potrzebna komórka, co nie znaczy, że w
                                  przyszłości będzie tak samo. Porównałem Twoje dwie wypowiedzi i ze zdumieniem
                                  spostrzegłem, że druga wypowiedź była mocniejsza niż pierwsza. Czyli moja próba
                                  przekonania Cię przyniosła odwrotny do zamierzonego skutek. Jaki wniosek się
                                  nasuwa???

                                  Pamiętam czasy, gdy to państwo najlepiej wiedziało, jakie kto ma potrzeby.
                                  Myślałem, że to już przeszłość.

                                  Pamiętaj Magdaleno, że dyskutuję z Twoimi poglądami, zachowując jednocześnie
                                  szacunek i sympatię dla Twojej osoby. Potrafię oddzielić jedno od drugiego.
                                  Dlatego pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego weekendusmile))
                                  • magdalaena1977 Re: Kto ustala potrzeby??? 27.03.10, 11:35
                                    otryt napisał:

                                    > Pamiętaj Magdaleno, że dyskutuję z Twoimi poglądami, zachowując jednocześnie
                                    > szacunek i sympatię dla Twojej osoby. Potrafię oddzielić jedno od drugiego.
                                    > Dlatego pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego weekendusmile))
                                    Ja też pozdrawiam i chyba faktycznie EOT, bo i tak się nie przekonamy wzajemnie
                                    - zwłaszcza bez rozmowy twarzą w twarz.
                                    • otryt Re: Kto ustala potrzeby??? 27.03.10, 22:56
                                      magdalaena1977 napisała:

                                      > - zwłaszcza bez rozmowy twarzą w twarz.

                                      To mogłoby być całkiem miłesmile))
                                      Dobranocsmile
      • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 17:02
        rohatyna napisała:

        >To oczywiście żarty, ale czy do końca...???

        Witaj Rohatyno, po raz pierwszy.smile) Dziękuję Ci za rozpoczęcie
        wątku. Przedstawiłaś pewien obraz człowieka nowoczesnego.
        Przychodzą mi na myśl współczesne filmy, gdzie te wszystkie
        nowoczesne gadżety są obecne, gdzie bohaterowie i bohaterki są
        bardzo trendy. Piękne wnętrza, piękne samochody, piękne kobiety i
        mężczyźni. To wszystko, co opisujesz. Przychodzi mi na myśl starszy
        serial. Mam na myśli „40-latka”. Tam taką nowoczesną osobą była
        Irena Kwiatkowska, czyli kobieta pracująca. W każdym odcinku uczyła
        inżyniera Karwowskiego i jego żonę Madzię, czegoś nowego, czegoś
        zupełnie trendy. Karwowscy najpierw z wielkim zdumieniem przyjmowali
        naukę, a potem szli w to, jak w dym. A za Karwowskimi szli pozostali
        Kowalscy i Nowakowie. Ja myślę, że ten serial był robiony między
        innymi po to, by dowartościować Polaków, po szarym i siermiężnym
        okresie gomółkowskim. Polakom zaczęło wieść się trochę lepiej, potem
        dowiedzieli się, ze na kredyt. Rzucili się na wszystko, co wydawało
        się nowoczesne i miało światowy błysk. Czy Polacy dziś również nie
        rzucili się na tę nowoczesność, po smutnych i biednych latach 80-
        tych? Rzucili się na to, na co warto i na to, na co nie warto.

        Pozdrawiam serdeczniesmile))
    • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 01:17
      Tu aż się "kłania" zdanie Ludwika Antoniego Birkenmajera z jego książki o
      Koperniku ("Stromata Copernicana"):
      mianowicie: że Kopernik zmienił w sposób rewolucyjny obraz Wszechświata -
      posługując się przy tym skromnym i "konserwatywnym" instrumentarium...
      Dziś nie jest to już możliwe w naukach, w których podstawą jest obserwacja i
      eksperyment.
      • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 11:55
        Moim zdaniem każdy naukowiec, a szczególnie taki jak Kopernik, który
        dochodząc do nowej, nieznanej dotąd PRAWDY, dokonuje wyłomu w
        świadomości współczesnych jest niewątpliwie człowiekiem nowoczesnym.
        Nawet jeśli posługuje się tylko starymi i sprawdzonymi narzędziami.
      • paszczakowna1 Re: Człowiek nowoczesny... 25.03.10, 15:03
        > mianowicie: że Kopernik zmienił w sposób rewolucyjny obraz Wszechświata -
        > posługując się przy tym skromnym i "konserwatywnym" instrumentarium...

        To ciekawe. Co autor miał dokładnie na myśli? Z tego co wiem, odkrycie Kopernika
        wynikało między innymi z tego, że nagromadziło się dużo danych eksperymentalnych
        (nowych, uzyskanych przez coraz większą liczbę ludzi coraz lepszymi
        instrumentami), które owszem, można było opisywać starą teorią, ale wymagało to
        już strasznej ekwilibrystyki. Gdyby (eksperymentalna) astronomia była nadal tam,
        co w wieku XIII, bardzo wątpię, by Kopernik opracował teorię heliocentryczną.
    • atama W świecie czy przeciwko światu 19.03.10, 09:45
      "Jest to jeden z istotnych problemów dzisiejszego duszpasterstwa w
      Polsce. Odpowiedź na to pytanie stanowi zarazem jedno ze źródeł
      podziałów i napięć w naszej wspólnocie kościelnej. Tymczasem
      podstawowym problemem u progu nowego tysiąclecia jest nie tyle walka
      o zachowanie wiary przez Polaków, co o kształt polskiej religijności
      i wynikające z niej postawy wobec otaczającego świata. Krótko
      mówiąc – o model obecności polskich katolików we współczesnym,
      pluralistycznym społeczeństwie.
      Napięcia, jakie obserwujemy dziś w łonie Kościoła w Polsce, nie są
      sporem – tak jak gdzie indziej – między konserwatystami a
      głosicielami odnowy. W debacie tej – w przeciwieństwie do Zachodu –
      nie znajdujemy odwołań do znanych, a przeciwstawnych sobie
      autorytetów teologicznych. Podstawowym dylematem wydaje się pytanie:
      Jak polski katolik winien odnosić się do otaczającego świata i
      współczesnej kultury?

      O konieczności redefinicji linii duszpasterskiej Kościoła w Polsce
      mówił wyraźnie Jan Paweł II podczas pielgrzymek do ojczyzny. W
      specjalnym słowie do biskupów z Konferencji Episkopatu Polski,
      wygłoszonym w czerwcu 1991 roku, Ojciec Święty zwrócił uwagę na
      potrzebę odczytania „znaków czasu”, jakie stają dziś przed Kościołem
      w Polsce. „Nasze polskie znaki czasu – napisał – uległy wyraźnemu
      przesunięciu wraz z załamaniem się systemu marksistowskiego i
      totalitarnego, który warunkował świadomość i postawy ludzi w naszym
      kraju. [...] W poprzednim układzie [...] Kościół stwarzał jakby
      przestrzeń, w której człowiek i naród mógł bronić swoich praw. [...]
      W tej chwili [...] człowiek musi znaleźć w Kościele przestrzeń do
      obrony poniekąd przed samym sobą: przed złym użyciem swej wolności,
      przed zmarnowaniem wielkiej historycznej szansy”.


      Podstawowe zatem pytanie o rolę Kościoła brzmi: Czy jego zadaniem
      jest obrona wspólnoty wierzących przed złem, jakie płynie z
      zewnątrz, czy też umiejętność otwartej i skutecznej ewangelizacji
      zewnętrznego świata? Odpowiedź jest jasna, a Sobór Watykański II
      udzielił jej w sposób jednoznaczny na korzyść drugiego modelu.
      Wydaje się jednak, że poważna część wspólnoty katolickiej w Polsce o
      wiele bardziej oczekuje zdecydowanie obronnego modelu działania
      Kościoła.

      Szukając odpowiedzi na opisywane dylematy, trzeba wziąć pod uwagę
      procesy społeczno-ideowe, jakie ujawniły się w Polsce w ostatnich
      kilku latach. Zaczęły coraz bardziej być w cenie postawy radykalne,
      zarówno w polityce, życiu społecznym, jak i w Kościele. Wydaje mi
      się, że tak jak w polskiej polityce potrzebne są nowe elity,
      podobnie jest i z polskim światem katolickim. Mało atrakcyjna wydaje
      się formacja Klubów Inteligencji Katolickiej, gdyż w opinii wielu
      wierzących proponują one za bardzo „rozmyty” model wiary. Potrzebne
      są ruchy i środowiska, które cechować będzie z jednej strony
      radykalizm doktrynalny, z drugiej natomiast otwartość na otaczający
      świat".

      Wkleiłam fragment (dość opasły) artykułu M.
      Przeciszewskiego "Kondycja Kościoła w Polsce" mając nadzieję, że
      trafia on w nurtujące Cię Otrycie pytanie???
      forum.gazeta.pl/forum/03,16182,108871964,108871964.html?rep=1
      • otryt Re: W świecie czy przeciwko światu 19.03.10, 10:17
        Dziekuje, Atamo.smile)) Ten artykuł sporo wyjaśnia. Mam jednak inne
        pytanie: Czy Ty uważasz siebie za osobę nowoczesną?
        • atama Re: W świecie czy przeciwko światu 19.03.10, 10:30
          Nie za bardzo smile
          Ale udzielając odpowiedzi poszłam za pierwszym skojarzeniem, czyli
          nowoczesnością rozumianą jako nadążanie za nowinkami technicznymi.
          • otryt Re: W świecie czy przeciwko światu 19.03.10, 11:02
            atama napisała:

            >Ale udzielając odpowiedzi poszłam za pierwszym skojarzeniem

            To ciekawe, co napisałaś. W poście z godziny 7:34 podałaś, moim
            zdaniem, bardzo sensowną definicję człowieka nowoczesnego. Jednak,
            gdy przyszło Ci ocenić samą siebie, nie wykorzystałaś tej definicji,
            lecz zdałaś się na jakieś skojarzenia. O skojarzeniach mówią chyba
            wszyscy w tym wątku. To wszystko jest strasznie płynne.

            Niedawno przeczytałem w jakiejś gazecie, że stosunek do
            nowoczesności jest jednym z GŁÓWNYCH czynników określających
            tożsamość człowieka. Większość z nas według tego kryterium postrzega
            siebie i innych. Kierując się tym czynnikiem dokonuje
            najważniejszych wyborów, czy to politycznych, czy osobistych.
            Najważniejsze wybory w oparciu o coś tak ulotnego.

            • atama Re: W świecie czy przeciwko światu 19.03.10, 11:31
              > Niedawno przeczytałem w jakiejś gazecie, że stosunek do
              > nowoczesności jest jednym z GŁÓWNYCH czynników określających
              > tożsamość człowieka. Większość z nas według tego kryterium
              postrzega
              > siebie i innych.

              Kolejny raz okazuje się, że jestem inna jakaś uncertain

              Nie postrzegam ludzi przez pryzmat nowoczesności.
              A jeszcze najważniejsze wybory osobiste? No niebywałe!

              > >Ale udzielając odpowiedzi poszłam za pierwszym skojarzeniem
              >
              > To ciekawe, co napisałaś. W poście z godziny 7:34 podałaś, moim
              > zdaniem, bardzo sensowną definicję człowieka nowoczesnego. Jednak,
              > gdy przyszło Ci ocenić samą siebie, nie wykorzystałaś tej
              definicji,
              > lecz zdałaś się na jakieś skojarzenia.

              Bo to w moim odczuciu nie tyle definicja, co dopiero próba jej
              uchwycenia. Sama do końca się z nią chyba nie zgadzam...
              Dlatego poszłam za pierwszym skojarzeniem z techniką - bo ten aspekt
              jest dla mnie pewniejszy smile))

              A teraz pokłócę się sama ze sobą.
              Czy o duszpasterzu, który ZNA nowe trendy duszpasterskie, ale
              wybiera swoją starą, sprawdzoną metodę można powiedzieć, że jest
              nowoczesny?
              • otryt Re: W świecie czy przeciwko światu 21.03.10, 21:37
                atama napisała:

                > Nie postrzegam ludzi przez pryzmat nowoczesności.

                A przez pryzmat mody?

                > Czy o duszpasterzu, który ZNA nowe trendy duszpasterskie, ale
                > wybiera swoją starą, sprawdzoną metodę można powiedzieć, że jest
                > nowoczesny?

                No właśnie. Ja też nie wiem, co powiedzieć. Przyznam się od razu, że mnie ta
                Twoja definicja z godz. 7:34 jest bardzo bliska. To znaczy, człowiek jest
                otwarty na świat, stara się poznać, zrozumieć. Jednak nie wszystko akceptuje,
                nie wszystko bierze, co proponują.

                Coraz bardziej skłaniam się ku zdaniu Paszczakówny, że pojęcie "człowiek
                nowoczesny" jest wewnętrznie sprzeczne. Tak jak określenie "wolny związek",
                które też jest wewnętrznie sprzeczne.

                Tak sobie myślę, że słowo "nowoczesny" funkcjonuje jako pewien synonim słowa
                "lepszy". Jednak gdyby ktoś użył słowa "lepszy" wychodząc z jakimś nowym
                rozwiązaniem zawsze łatwiej to zakwestionować, bo ja sam najlepiej wiem, co jest
                lepsze dla mnie. Nie sądzę np, żeby codzienna jazda do pracy ponad 100 km była
                dla mnie lepsza. Kryterium nowoczesności nie podważysz już tak łatwo.smile))

    • paszczakowna1 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 11:08
      Dla mnie 'człowiek nowoczesny' to pojęcie wewnętrznie sprzeczne. Nowoczesne mogą
      być telefony, krzesła, programy... Jednym słowem, wytwór technologii, który może
      się różnić w zależności od daty produkcji. Człowiek to człowiek, model
      zasadniczo niezmienny od dziesiątek tysięcy lat. (Pod wpływem odmiennego
      otoczenia zmieniają się drobne szczególiki, opakowanie, nie produkt.)
      • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 11:52
        paszczakowna1 napisała:

        >Dla mnie 'człowiek nowoczesny' to pojęcie wewnętrznie sprzeczne.

        To ciekawa koncepcja, pierwszy raz się z nią spotykam. To prawda, że
        model człowieka jest ten sam od dziesiątek tysięcy lat. Ciało jest
        takie samo. Mechanizmy, które kierują psychiką też są te same.
        Jednak w głowach jest coś jeszcze. Jest taki lub inny zapis, np.
        ludzie wyznają takie lub inne idee. To ich jakoś różni.

        Czy wewnętrzną sprzeczność słów "człowiek nowoczesny" należy
        rozumieć, że jest to kryterium nieistniejące, nieistotne, narzucone
        nam i z gruntu fałszywe wewnętrznie? Przeszukując internet
        zauważyłem jednak, że jest to pojęcie naukowe, socjologiczne. Nauka
        bardzo poważnie się tym zajmuje.
        • atama Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 11:57
          Paszczakowna, a może Ciebie drażni to sformułowanie bardziej
          stylistycznie?
          Analogicznie do pytania:
          Jesteś samochodem? Nie, jestem człowiekiem.

          • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 12:09
            A ja się nie zgadzam otrycie , bez obrazy, bo i człowiek i idee
            pozostają niezmienne, zmieniły się tylko "zabawki " za pomocą, których chce
            wprowadzić te idee wprowadzić w życie.
            • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 12:16
              jest tylko jedna subtelna różnica między ludźmi wyboru idei i środków do
              realizacji , bo środki też są ważne jeśli czasem nie ważniejsze.
            • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 12:39
              Twierdzisz Wiesiu, że część starych idei powraca wciąż pod nowym
              przebraniem. To zjawisko z pewnością również występuje. Jednak są
              również rzeczy całkiem nowe.

              www.rp.pl/artykul/448996_Do_pracy_nawet_do_innego_wojewodztwa.html

              Do nowych rzeczy musimy się jakoś ustosunkować. Podejrzewam, że całe
              nasze grono na WwW podzieli się na dwie grupy. Jedna grupa będzie za
              nowym rozwiązaniem czy propozycją. Będą wskazywać zalety. Druga
              grupa skupi się na wadach nowych rozwiązań. Chciałbym zwrócić uwagę
              na określenia wartościujące nowe propozycje zastosowane przez autora
              artykułu.

              „W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch czy trzech dekad wykonaliśmy
              jednak duży krok do przodu.” – to znaczy, że dokonał się postęp,
              skoro dłużej dojeżdżamy do pracy.

              „Jednocześnie coraz większą popularnością będą cieszyły się
              rozwiązania i wzorce pochodzące z bardziej rozwiniętych krajów.
              Dobrym przykładem są tutaj tzw. hotele-kapsułki. Ich pomysł narodził
              się w Japonii, gdzie komunikację utrudnia wyspiarskie położenie
              kraju. Goście tych lokali nie płacą za pokój, ale za kapsułkę –
              niewielką przestrzeń wyposażoną jedynie w łóżko, budzik, telewizor i
              radio. Pierwszy polski hotel-kapsułka powstał w październiku 2009
              roku na warszawskim Żoliborzu.”

              Zwracam uwagę na określenie: „Dobrym przykładem są tutaj tzw. hotele-
              kapsułki”. Ciekawy jest zestaw przedmiotów, jakie według
              pomysłodawców tego rozwiązania powinien mieć człowiek.: łóżko,
              budzik, telewizor i radio. Nie ma stołu. A kiedyś w kościele
              słyszałem, że najważniejszym sprzętem w domu jest stół.

              I co Wiesiu, były kapsułki dawniej? Mnie ten pomysł kojarzy się z
              szufladami, w jakich mieszkają w lodówkach nieboszczyki, zanim
              odejdą w swoją ostatnią drogę na cmentarz.




              • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 15:12
                Stół jest bardzo ważny , bo to najczęściej , przy stole zbierała się
                rodzina , czy to na posiłki, czy na jakieś ważne obrady rodzinne.

                Stare idee wracają , np: unia europejska to taki nowoczesny
                komunistyczny kołchoz ubrany w zachodnie ciuchy, powoli też zaczyna się
                stosować nowomowę
                • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 12:13
                  wiesia140 napisała:

                  > Stół jest bardzo ważny , bo to najczęściej , przy stole zbierała się
                  > rodzina , czy to na posiłki, czy na jakieś ważne obrady rodzinne.

                  Znajdź w mieszkaniu w bloku pokój, w którym mógłby stanąć pośrodku zwykły stół
                  na nogach, bez tego, żeby nie był w tym pokoju zawalidrogą uniemożliwiającą
                  poruszanie się.
                  • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 12:29
                    Uzupełnienie w kwestii stołu:
                    Problem, gdzie postawić stół, i jaki - istniał już w "starych dobrych czasach" -
                    przed wojną...
                    Kiedy jeszcze istniał dom rodzinny mego Ojca - a było to mieszkanie złożone z
                    dwu izb: kuchnia, i pokój (z wejściem z kuchni) - poza tym nic!
                    a w szczycie rozwoju rodziny mieszkało tam razem 6 osób, tj dwoje rodziców (moi
                    dziadkowie) i czworo dzieci, stopniowo dorastających; to stół kuchenny, zarazem
                    stół wielofunkcyjny, przy którym robiło się wszystko, od krojenia jarzyny na
                    zupę poprzez prasowanie do czytania i pisania, miał - dla oszczędności miejsca -
                    u dołu półkę między swoimi czterema nogami; na tej półce, osłoniętej ze
                    wszystkich stron zasłonkami płóciennymi, stał baniak do gotowania bielizny i
                    wiele, wiele różności, potrzebnych nie codziennie, ale regularnie co kilka dni
                    albo tygodni. Oczywiście, przy tym stole nie dało się siedzieć inaczej, jak
                    tylko bokiem. Mebel pochodził najprawdopodobniej jeszcze z przed I wojny światowej.
                  • andrzej585858 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 13:56
                    luccio1 napisał:

                    > wiesia140 napisała:
                    >
                    > > Stół jest bardzo ważny , bo to najczęściej , przy stole zbierała się
                    > > rodzina , czy to na posiłki, czy na jakieś ważne obrady rodzinne.
                    >
                    > Znajdź w mieszkaniu w bloku pokój, w którym mógłby stanąć pośrodku zwykły stół
                    > na nogach, bez tego, żeby nie był w tym pokoju zawalidrogą uniemożliwiającą
                    > poruszanie się.

                    Przypomniał mi sie w tym miejscu sławny stół z kuchni mieszkania na Roosvelta 5
                    w Poznaniu, czyli stół znajdując się w mieszkaniu Borejków.
                    Stół, który nie jest zwykłym stołem. W kazdej z 18 juz części "Jeżycjady" pełni
                    niezwykła, integrującą rolę. Jest niemym świadkiem historii rodziny, a co
                    ciekawe prowokuje do zwierze, przy nim ogłaszane są najważniejsze decyzje życiowe.
                    Stół, zwłaszcza ten stary kuchenny stół, pełnił przez wieki niesłychanie ważną
                    rolę. Mozna chyba rzec - kulturotwórczą rolę.

                    Chyba brakuje nam teraz tego stołu - rozchodzimy się kazdy do swojego kąta i
                    umiejętność rozmowy w rodzinie zanika w pewien sposób. Nie ma czasu na długie
                    godziny spędzone przy stole, a szkoda.
                    • sulla Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 17:33
                      Andrzeju, też lubię ten Borejkowy stół smile
              • paszczakowna1 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 15:48
                Nic w tym naprawdę nowego nie widzę. Jaka jest różnica dla człowieka, czy
                dojeżdża do pracy 2 godziny furmanką (a przecież takich nie brakowało), czy 2
                godziny pociągiem? Jaka różnica, czy przemieszkuje w 'kapsułce', czy w innym
                byle jakim wynajętym pokoiku?

                Ludzi, którzy rozstawali się na dłużej z rodziną z powodu pracy nie brakowało
                nawet w społeczeństwie przedindustrialnym (nie mówiąc już o czasach, gdy zaczęły
                powstawać fabryki). Wędrowni handlarze, tracze, przewoźnicy...

                Każdemu pokoleniu się zdaje, że dzieje się coś nowego i przedtem niebywałego.
                Ale to nieprawda. Świat się skurczył, to prawda, ale jaka człowiekowi różnica,
                czy kilka razy do roku pojedzie na zakupy do Londynu, czy na jarmark do
                pobliskiego miasteczka? Psychologicznie to samo.
                • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 17:08
                  zgadzam się , mechanizmy stare jak świat, tylko ich forma się zmieniła.
                • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 17:32
                  paszczakowna1 napisała:

                  >Nic w tym naprawdę nowego nie widzę. Jaka jest różnica dla
                  >człowieka, czy dojeżdża do pracy 2 godziny furmanką (a przecież
                  >takich nie brakowało), czy 2 godziny pociągiem? Jaka różnica, czy
                  >przemieszkuje w 'kapsułce', czy w innym byle jakim wynajętym
                  >pokoiku?

                  Są elementy, które już były, rzeczywiście. Ale nic nie powtarza się
                  dokładnie tak samo. Myślę, że inna jest skala tych wędrówek. Tych
                  wędrownych handlarzy nie było tak wielu. W artykule z Rzepy piszą o
                  300 000 Polaków jeżdżących codziennie do pracy do innego
                  województwa. Dodajmy do tego 2 miliony Polaków na najnowszej
                  emigracji zarobkowej.

                  Jako wzór do naśladowania dają nam USA, gdzie podobno człowiek
                  średnio 5 razy zmienia miejsce zamieszkania, podążając za pracą. Oni
                  nigdzie nie są zakorzenieni. W dawnych społecznościach wiejskich
                  ludzie jednak od pokoleń mieszkali w tym samym miejscu.

                  Różnica w wynajętym pokoiku i w kapsułce jest bardzo duża. Dawniej
                  tacy pracownicy mieszkający w wynajętym mieszkaniu, spotykali się po
                  pracy, zacieśniali przyjaźnie w karczmach przy piwie, rozmawiali
                  dużo ze sobą, także o polityce. Stanowili jakąś społeczność, która w
                  pewnych sytuacjach potrafiła się zorganizować. W kapsułce jesteś
                  totalnie anonimowy, idealnie wyizolowany od innych. Nie kształtujesz
                  swoich poglądów w oparciu o rozmowę z innymi. To telewizor ci mówi,
                  jak masz myśleć. Tego nie mogło zabraknąć w kapsułce. Jesteś sam,
                  nic nie możesz.

                  Pozdrawiamsmile
                  • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 12:44
                    otryt napisał:
                    > 300 000 Polaków jeżdżących codziennie do pracy do innego
                    > województwa.

                    "Jeżdżenie do pracy do innego województwa" to może być np. dojazd do pracy z Kęt
                    albo z Oświęcimia do Bielska - zarówno Kęty, jak i Oświęcim, to województwo
                    małopolskie (przed reformą gierkowską: krakowskie), natomiast Bielsko-Biała - to
                    województwo śląskie
                    (za Gierka było to jedno województwo: bielsko-bialskie, dla którego stworzono
                    nawet nazwę regionalną: Podbeskiedzie).
                    Z kolei za Gierka człowiek, który wsiadał do pociągu np. w Brzeźnicy, wysiadał w
                    Skawinie Zachodniej, by udać się do pracy do elektrowni albo do huty, także
                    dojeżdżał do "innego województwa": przemieszczał się mianowicie z województwa
                    bielsko-bialskiego do województwa miejskiego krakowskiego (i z powrotem).
                  • paszczakowna1 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 14:31
                    > Różnica w wynajętym pokoiku i w kapsułce jest bardzo duża. Dawniej
                    > tacy pracownicy mieszkający w wynajętym mieszkaniu, spotykali się po
                    > pracy, zacieśniali przyjaźnie w karczmach przy piwie, rozmawiali
                    > dużo ze sobą, także o polityce. Stanowili jakąś społeczność, która w
                    > pewnych sytuacjach potrafiła się zorganizować. W kapsułce jesteś
                    > totalnie anonimowy, idealnie wyizolowany od innych. Nie kształtujesz
                    > swoich poglądów w oparciu o rozmowę z innymi. To telewizor ci mówi,
                    > jak masz myśleć. Tego nie mogło zabraknąć w kapsułce. Jesteś sam,
                    > nic nie możesz.

                    Przecież kapsułki są tylko do spania. To takie piętrowe łóżka o podwyższonej
                    prywatności. Nikt normalny tam nie będzie tkwił (tym bardziej, że płaci się za
                    godzinę). Wyjdzie, pójdzie jeść i pić, i będzie nawiązywał normalne kontakty z
                    innymi.
              • luccio1 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 22:26
                Jak ktoś w takiej kapsule potrafi spać - to już jego sprawa. Ja bym nie potrafił
                tam leżeć nie śpiąc - z powodu lęku przed przestrzenią zamkniętą (normalny
                człowiek ma prawo zacząć odczuwać lęk klaustrofobiczny w momencie, gdy nie może
                iść naprzód w pozycji wyprostowanej, lecz musi się schylać, bo strop nie pozwala
                się wyprostować).
                Ojciec w swoich wspomnieniach o służbie w LWP (jeszcze w r. 1945) wymienił wśród
                najgorszych rzeczy m.in. spanie na podłodze pod łóżkiem (dało się tam wpełznąć -
                i leżeć na wznak).
    • budzikowa Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 12:28
      Hmmm, chyba jestem nowoczesna.
      Jakoś dziwnie czuję się z tym wyznaniem wink

      Ale tak: Żyję w teraźniejszości, czyli czasach nowoczesnych i korzystam ze wszystkiego, co mi ta teraźniejszość przynosi. To znaczy staram się korzystać ze wszelkiego dobra, jakie ta nowoczesność przynosi, a unikać zła, jakie się z nią wiąże. Owszem, miewam myśli, że powinnam była się urodzić X lat temu, ale skoro Bóg postawił mnie w tym miejscu, w tej epoce i dał do ręki takie a nie inne narzędzia, to nie będę się z Nim wykłócać, tylko nauczę się jak najlepiej korzystać z tego, co mam do dyspozycji.

      Trochę chyba jestem podobna do tej hipotetycznej osoby tak zgryźliwie opisanej przez Rohatynę wink
      Studiowałam zagranicą, z rodziną kontaktowałam się używając internetu. W pracy używałam technologii, o których 20 lat temu nikt jeszcze nie słyszał, a które bardzo oszczędzają czas i przyczyniają się do rozwoju medycyny. Częściej latałam samolotami niż jeździłam autobusem. W czasie poważnych problemów rodzinnych dzięki nowoczesnym technologiom mogłam w kilka godzin przylecieć do Polski i przez kilka tygodni być przy moich bliskich, kontynuując pracę dzięki internetowi i telefonom (i dobremu szefowi). I Bogu niech będą dzięki, że właśnie takie sprzęty i takie środki miałam w tym czasie do dyspozycji, bo bez nich byłoby krucho.

      To wszystko wcale nie oznacza, że nie korzystam z bardziej tradycyjnych środków. One się czasem świetnie uzupełniają. Przykłady? Lubię las, bo w lesie odpoczywam, ale lubię też mieć gps, bo się strasznie gubię.

      Ale czy nowoczesność zakłada, że muszę mieć najnowszy komputer, najnowszy telefon i chodzić w dżinsach?
      Telefon mam stary, ale ja nie lubię telefonów, więc nie zamierzam go zmieniać. Mój laptop ledwo chodzi i przydałby się nowy, ale w chwili obecnej mam inne priorytety finansowe. A nie chodzę w dżinsach, bo o wiele ładniej wyglądam w sukienkach. I co, jestem nowoczesna, czy nie?

      Najnowocześniejszym człowiekiem jakiego "znam" jest św. Maksymilian Kolbe. Korzystał ze wszystkiego, co miał pod ręką - zakładał wydawnictwo i kupował najnowsze maszyny, założył straż pożarną i radiostację, myślał o budowie lotniska w Niepokalanowie i nawet kilku braci wysłał na kurs pilotażu. A cel, dla którego to wszystko robił był bardzo "nienowoczesny": "Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną".
      I bardzo chciałabym być taka jak on.

      Poza tym nowoczesność pozwala mi też kontaktować się z Wami tutaj na tym forum. I to jest błogosławiona nowoczesność smile
      • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 12:30
        i vice wersa budzikowa
      • otryt Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 17:16
        budzikowa napisała:

        >Najnowocześniejszym człowiekiem jakiego "znam"
        >jest św. Maksymilian Kolbe.

        Tym zdaniem mnie zaskoczyłaś zupełnie. Z tyłu głowy mam zupełnie
        inny obraz. Skąd on tam się wziął? Jednak przyznaję Ci rację.
        Dziękuję za obszerne świadectwo. Pokazujesz, jak można korzystać z
        nowych, wartościowych rzeczy, jak łączysz nowe z tym, co poprzednie
        pokolenia wypracowały. Nie gonisz za modą, lecz ubierasz to, w czym
        ci ładnie. Nie porównujesz się z innymi, lecz kierujesz się
        rzeczywistymi potrzebami. Korzystasz z dobrych możliwości, jakie
        powstały po otwarciu granic.

        >Trochę chyba jestem podobna do tej hipotetycznej
        >osoby tak zgryźliwie opisanej przez Rohatynę wink

        Ale tylko trochę. Jest jakaś subtelna granica, która te dwa opisy
        jednak zdecydowanie różni? Czy potrafisz to określić?

        >I bardzo chciałabym być taka jak on.

        Jest w Twoim opisie miejsce dla Boga i świętego. Może to jest ta
        różnica?

        Pozdrawiam smile))
        • dorotkak Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 21:58
          czlowiek nowoczesny brzmi jakby mial byc nastepna wersja homo sapienssmile))


          -
        • budzikowa Otrycie, OT o Maksymilianie 20.03.10, 13:37
          Otrycie, prawda, że obiegowa opinia o św. Maksymilianie jest zupełnie inna?
          Większość osób myśli o nim wyłącznie jako o franciszkaninie, który w Oświęcimiu
          oddał życie za współwięźnia. Pamięta się o jego śmierci, a zupełnie pomija
          piękne i owocne życie. Jakoś łatwo wyobrażamy sobie, że skoro zginął w ten, a
          nie inny sposób, to pewnie był pokornym, rozmodlonym, cichym zakonnikiem, taką
          trochę ofiarą losu.

          A gdzie tam!

          Wstąpił do klasztoru, a gdy zaczęła się I wojna światowa zamierzał wystąpić, bo
          chciał być żołnierzem, narwaniec. Dzięki cudownemu zrządzeniu nie wystąpił.
          Przełożeni wysłali go na studia do Rzymu, gdzie zrobił dwa(!) doktoraty. Tam też
          zakłada Rycerstwo Niepokalanej i w ten nietypowy sposób spełnia swoje
          żołnierskie marzenie.
          Potem wykorzystuje każdą okazję, żeby głosić Ewangelię.
          Gdy z powodu gruźlicy przebywa w sanatorium w Zakopanem, chodzi do sąsiedniego
          akademika i dyskutuje ze studentami o Bogu. Zaczynają się nawrócenia, więc
          przełożeni akademika chcą mu zakazać wstępu do akademika. Maksymilian odpowiada,
          że przychodzi do studentów jako gość, zgodnie z wyznaczonymi godzinami
          odwiedzin, więc nikt mu nie może tego zabronić. Bezczelny, nawraca dalej.

          Zakłada pismo "Rycerz Niepokalanej", w Grodnie rozwija wydawnictwo, osobiście
          dogląda kupna papieru, czcionek i maszyn, sam pisze większość artykułów (choć
          talentu pisarskiego nie miał). Przełożeni w Grodnie patrzą na niego z
          wyczerpującą się cierpliwością, bo praca wydawnicza zaburza normalne
          funkcjonowanie klasztoru.

          Gdy tylko pojawia się okazja, Maksymilian zakłada Niepokalanów. Zabiera ze sobą
          kilkunastu braci i maszyny drukarskie i wysiada z pociągu w szczerym polu, na
          którym stoi tylko figurka Niepokalanej. Bracia budują dla siebie pomieszczenia,
          niskie, drewniane baraki. Pierwszy barak to kaplica (stoi do dzisiaj). Napływają
          nowe powołania i klasztor w Niepokalanowie się rozrasta. Maksymilian osobiście
          koresponduje z kandydatami do zakonu, przyjmuje ich i decyduje o ich dalszym losie.

          Kilka lat później wyjeżdża z czterema braćmi i zakłada misję w Japonii. Po
          miesiącu od przypłynięcia do Nagasaki wychodzi pierwszy numer Rycerza
          Niepokalanej po japońsku, mimo że nikt z braci nie zna tego języka. Bracia
          najpierw troszczą się o drukarnię, czasopismo, a dopiero potem o dach nad głową
          dla siebie. Pojawiają się nawrócenia, przychodzą pierwsi japońscy kandydaci do
          zakonu, udaje się kupić budynek na klasztor w Nagasaki (jeden z nielicznych
          budynków które nie ucierpiały podczas wybuchu bomby atomowej).

          W 1936 roku Maksymilian wraca do Niepokalanowa. Klasztor rozwija się do
          niewyobrażalnych rozmiarów - 700 braci pracujących we wszystkich możliwych
          zawodach. Ojciec Maksymilian jest do bólu praktyczny - co pomyśli, to zrobi.
          Potrzeba wielu dobrze uformowanych braci zakonnych - zakłada niższe seminarium
          duchowne. W drewnianym klasztorze zdarzają się pożary - zakłada straż pożarną.
          Drewniane budynki trzeba nieustannie remontować - powstaje dział budowlany.
          Trzeba wyżywić i ubrać siedmiuset zakonników - grunty orne zostają
          zagospodarowane, powstają piekarnie, szwalnie, działy obuwnicze, a nawet słynna
          na cały świat pracownia zegarmistrzowska.
          O. Maksymilian nieustannie myśli o przyszłości - buduje się radiostacja,
          przebąkuje coś o telewizji, wysyła dwóch braci na kurs pilotażu, żeby kolportaż
          Rycerza Niepokalanej mógł się odbywać samolotami, planuje miejsce na pas startowy.

          A potem wojna.

          Większość zakonników trzeba rozesłać do domów. Maksymilian wraz z dużą grupą
          zakonników zostaje aresztowany i zesłany do obozu przejściowego w Ostrzeszowie.
          W bydlęcym wagonie tłumaczy braciom: "Widzicie, gdybyśmy chcieli założyć misję w
          Niemczech, ile by było załatwiania, a i tak pewnie by nam nie pozwolili. A tak -
          sami nas wiozą, i biedacy nie wiedzą, że taką nam przysługę oddają". W obozie
          stawiają figurkę Niepokalanej i robią to, co do zakonników należy - świadczą o
          Chrystusie. Wracają do Niepokalanowa, zwolnieni 8 grudnia.

          Wydawałoby się, że po rozesłaniu większości braci klasztor opustoszeje. Ale
          gdzie tam! Pojawiają się uchodźcy, około 1500 osób. O. Maksymilian myśli "Skoro
          udało się wykarmić 700, to i 1500 jakoś się przechowa". Niemcy konfiskują
          maszyny, zakazują wydawania Rycerza Niepokalanej. W jedno Boże Narodzenie
          Maksymilian prosi niemieckiego komendanta o pozwolenie na wydawanie Rycerza - i,
          skubaniec jeden, dostaje zezwolenie na jeden numer. Tylko jeden numer, ale jest
          grubszy niż zwykle, i ile niesie nadziei.
          W 1941 kolejne aresztowanie razem z czterema innymi ojcami.
          Pawiak i Oświęcim.
          I tu już wiemy, co się wydarzyło. Ojciec Maksymilian, ten, który dokonał tych
          wielkich rzeczy, ojciec dla siedmiuset braci, oddał swoje życie, bo uważał, że
          już wiele przeżył i jego życie nie jest tak ważne jak życie ojca rodziny.

          I po tej linii idą moje rozmyślania na temat nowoczesny-nienowoczesny i
          pokorny-niepokorny.
          Maksymilian był pokorny, bo robił tylko to, do czego uzdolnił go Bóg. A swoje
          zasługi przypisywał tylko i wyłącznie Matce Najświętszej. A jednocześnie trudno
          nazwać go pokornym, gdy się widzi, z jakim rozmachem pracował, jak się wpychał
          tam, gdzie go nie chcieli, jak potrafił przegadać każdego antyklerykała.
          Był nowoczesny, bo wykorzystywał w pracy wszystkie godziwe środki. Był
          nienowoczesny, bo sam żył w ubóstwie i owoców swojej pracy nie zachował dla siebie.
          • otryt Re: Otrycie, OT o Maksymilianie 21.03.10, 21:45
            Bardzo dziękuję za szczegółowy życiorys o. Maksymiliana. Dawniej spotykałem się
            z opiniami, że był to człowiek bardzo energiczny i przedsiębiorczy, ktoś w
            rodzaju przedwojennego o. Tadeusza Rydzyka. Jeszcze przed wojną musiał mieć
            wielu przeciwników., bo takie opinie słyszałem od ludzi przedwojennych. Myślę,
            że środowiska sympatyzujące z marszałkiem Piłsudskim nie przepadały za nim.

            W 1981 roku miałem okazję osobiście poznać Franciszka Gajowniczka, który
            niestrudzenie przez te wszystkie lata jeździł po całej Polsce i opowiadał, jak
            o. Maksymilian uratował mu życie. Wtedy, gdy go poznałem był razem ze swoją
            córką. smile)
      • rohatyna Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 23:10
        Budzikowa , Słoneczko moje, ja jestem zgryźliwa nie złośliwie.... Ostatnio po
        prostu mam ciężki czas. i robię się okropna.( klimakterium czy co...???).
        Dlatego między innymi zapisałam się na to forum. Mam jakby to rzec kryzys wiary,
        wartości i wkurza mnie ten "pseudo nowoczesny " świat, wyścig szczurów,
        zwłaszcza , kiedy dowiedziałam się że super inteligentny syn mojej koleżanki,
        którego zawsze stawiałam wszystkim za na wzór od dwóch lat łyka amfę, żeby
        sprostać i wytrzymać....zatrważające....
        Pozdrawiam
        • budzikowa Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 23:34
          Rohatyna, nie martw się, widzę że Ci ciężko, to naprawdę widać w Twoich postach. I moim wpisem nie chciałam Cię zdenerwować, czy wpędzić w poczucie winy. Ja tylko protestuję, bo strasznie nie lubię takiego wartościowania typu: jak ktoś jeździ na Majorkę to jest bezbożnikiem, a jak ktoś nie ma dzieci, to jest zamknięty na życie.

          I tu będzie historyjka z mojego życia (jak zwykle):

          Mój były proboszcz, skądinąd bardzo pobożny i sympatyczny ksiądz, miał taką malutką wadę - swoje kazania kierował głównie do ludzi starszych, przedstawiając ich w dobrym świetle, w przeciwieństwie do całej reszty świata.
          I w tych kazaniach mówił o tym, że ludzie młodzi spędzają czas na rozrywkach, a ludzie starzy pokornie modlą się w kościele. Ludzie urodziwi zajmują się swoją urodą i grzeszą nieczystością, a pomarszczeni ludzie starzy pokornie modlą się w kościele. Ludzie pracujący zarabiają pieniądze całymi dniami, a emeryci pokornie modlą się w kościele. Ludzie bogaci jeżdżą po świecie, a ludzie starzy z marnymi emeryturami pokornie modlą się w kościele.
          Stałam w tym kościele, ekhem... młoda, urodziwa, pracująca i niebiedna wink i szlag mnie trafiał wink

          I dziś jak przeczytałam Twojego posta, to nie wytrzymałam, bo brzmiało to tak, jakby mój proboszcz go napisał wink
        • magdalaena1977 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 16:39
          rohatyna napisała:

          > wkurza mnie ten "pseudo nowoczesny " świat, wyścig szczurów,
          > zwłaszcza , kiedy dowiedziałam się że super inteligentny syn
          > mojej koleżanki, którego zawsze stawiałam wszystkim za na wzór od
          > dwóch lat łyka amfę, żeby sprostać i wytrzymać....zatrważające....
          Ale to nic nie mówi o świecie, a wszystko o tym człowieku.
          Nie wierzę w żadne "aby sprostać i wytrzymać". Jeśli ktokolwiek bierze narkotyki
          to jest ostatnim idiotą, ewentualnie człowiekiem uzależnionym, który w zasadzie
          nie odpowiada za swoje czyny.
          Rozumiem, że Ci przykro, bo inaczej oceniałaś tego człowieka, ale nie daj sobie
          wmówić, że istnieją jakikolwiek zewnętrzne okoliczności, które "zmuszają go" do
          narkotyków.
          Można zmienić studia, poszukać innej pracy, a jeśli ktoś ma problemy ze sobą, to
          są jeszcze psychiatrzy i psychoterapeuci.
          • verdana Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 18:00
            Nie, nie zgodzę się - wcale nie musi mowić wiele o człowieku
            (szczególnie młodym), ale raczej o jego rodzinie. Widzę, co się
            dzieje w szkołach i z rodzicami - ktorzy nie potrafią kochać dziecka
            jako takiego, tylko kochają je za osiągniecia - dobre dziecko to dla
            prze4rażającej liczby osob to samo co dobry uczeń, potem wybitny
            student, potem "człowiek sukcesu". Widze to i jako nauczycielka
            (była...) i jako rodzic - amfę część osób bierze nie dlatego, zeby
            osiągnąć sukces, tylko żeby rodzice kochali i akceptowali. I nie
            winiłabym tu do konca tego co bierze, zdecydowanie nie...
            • magdalaena1977 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 20:56
              verdana napisała:

              > Nie, nie zgodzę się - wcale nie musi mowić wiele o człowieku
              > (szczególnie młodym), ale raczej o jego rodzinie.
              W przypadku naprawdę młodych ludzi to chyba jedno i to samo.

              Po prostu chodziło mi o to, że nie można obwiniać świata jako takiego, jeśli
              ktoś nie może sobie poradzić ze sobą. Zwłaszcza, że życie bez narkotyków to jest
              taki program minimum i większości osób się udaje.
            • atama Re: Człowiek nowoczesny... 21.03.10, 19:25
              Zgodzę się z Verdaną.
              Młody człowiek dostał na czoło etykietkę zdolnego i wpadł w
              narkotyki, żeby sprostać oczekiwaniom. Żeby udowodnić, że na tę
              etykietkę faktycznie zasługuje. Żeby nie rozczarować.
              Bardzo smutne i często spotykane zarazem sad
    • sulla Re: Człowiek nowoczesny... 19.03.10, 22:27
      Ja nie wiem, co to znaczy być nowoczesnym - pasującym do obecnych czasów? Jeśli
      tak, to nowoczesna nie jestem. Jestem filologiem klasycznym, nowoczesna to ja
      mogłam być w roku 44 p.n.e. wink

      Jeśli zaś nowoczesny oznacza otwarty na zachodzące w świecie zmiany,
      przyglądający się im bez uprzedzeń i zajmujący wobec nich stanowisko w oparciu o
      wyznawany system wartości - to tak, chyba jestem nowoczesna. Nie odrzuca mnie
      coś tylko dlatego, ze jest nowe. Nie pociąga mnie także tylko dlatego, ze jest
      nowe. Jest nowe i tyle. Wyborów dokonuję w oparciu o inne kryteria.
      • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 08:17
        ostatnio usłyszałam ,ze jestem staroświecka , nie modna , bo wyznaję
        chrześcijaństwo i nie popieram aborcji. W pewnym artykule oświadczono ,że
        chrześcijaństwo jest passe. Ja też wolę być passe.
        • budzikowa Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 11:04
          Wiesiu, litości! Ktoś Ci powiedział, że jesteś niemodna i chrześcijaństwo jest passe i temu komuś uwierzyłaś?
          A Jezus mówi: "Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą" (Mk 13, 31) i "Oto czynię wszystko nowe" (Ap 21, 5) i Jemu nie wierzysz?
          Jak coś, co nie przemija może być passe?

          Czy nie złapaliśmy się wszyscy w taką pułapkę, że nie mówimy tego, co myślimy, tylko to, co inni o nas myślą?
          Może powinniśmy na początek ustalić, według jakich kryteriów oceniamy nowoczesność i staroświeckość. Pewnie bardzo szybko okaże się, że słuchamy różnych "mędrców".
          • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 11:17
            Budzikowa ja wierzę Jemu, chodzi mi o to jak podchodzą do tego media
            i co usiłuje się lansować teraz na siłę ludziom. Chrześcijaństwo nie
            przeminie.
          • andrzej585858 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 11:47
            budzikowa napisała:

            >
            > Czy nie złapaliśmy się wszyscy w taką pułapkę, że nie mówimy tego, co myślimy,
            > tylko to, co inni o nas myślą?
            > Może powinniśmy na początek ustalić, według jakich kryteriów oceniamy nowoczesn
            > ość i staroświeckość. Pewnie bardzo szybko okaże się, że słuchamy różnych "mędr
            > ców".

            Tak w ogól to zastanawiam się czy w ogóle używanie określenia "człowiek
            nowoczesny" ma sens. Czy w ogóle istnieją jakieś kryteria określające takiego
            człowieka? Czy posługiwanie się zaawansowana technologią oznacza że dany
            człowiek jest nowoczesny? Chyba - nie, a więc czy negowanie zastanych systemów
            politycznych, religijnych i kompletny brak odniesienia się do przeszłości jest
            oznaką nowoczesności - chyba także nie.
            Wydaje mi się, że określenie człowiek nowoczesny" funkcjonuje w każdej epoce -
            takim człowiekiem jest zarówno Arystoteles jak i Kopernik, ale jest nim także
            ten anonimowy mnich żyjący w zapomnieniu.
            Celowo używam słowa "jest" gdyz gdyby przenieść go w nasze czasy on nadal będzie
            nowoczesny. Dla mnie nowoczesność - to dostrzeganie czegoś więcej niż tylko
            postawa konsumpcyjna, każdy komu w duszy coś gra jest dla mnie człowiekiem
            nowoczesnym. Nie musi przy tym wcale posługiwać się nawet komputerem i
            internetem - tego symbolu nowoczesności w naszych czasach. Równie dobrze może
            byc nowoczesny używając tylko tradycyjnego pióra.
            Nowoczesność nie ma dla mnie granic czasowych ani kulturowcyh - zawsze jest to
            teraźniejszość, gdyż łączy w sobie zarówno przeszłość jak i przyszłość.
            Przeczytałem kiedyś że cecha umysłowości ludzi średniowiecza byl ogląd świata w
            sposób wertykalny. Świat miał początek, chwile teraźniejszości i przyszłość,
            która jest wiecznością. Natomiast człowiek współczesny postrzega świat
            linearnie. Dla niego świat nie ma przeszłości, gdyż nie potrafi określić jego
            początku ale nie ma też końca - gdyz nie ma wieczności.
            Może dlatego tak bardzo chcemy uchodzić za nowoczesnych aby znależć swoje
            miejsce w tym świecie który nie ma początku ani końca?
            Wydaje mi się że dlatego do ludzi wierzących tak chętnie przykleja się etykietkę
            tradycjonalistów - ludzi nie nowoczesnych. Tylko że oni zawsze są nowocześni,
            gdyż w kazdej epoce ich zasady są takie same. Świat ma swój początek i ma swój
            cel, jakim jest wieczność.
            To takie moje niezbyt naukowe przemyślenia na gorąco smile)
    • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 08:20
      Jak nowoczesność ma polegać na eutanazji i aborcji, a taką
      nowoczesność nam się też serwuje w telewizji , to ja chcę być
      staroświecka.
      • verdana Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 15:04
        Problemy eutanazji, aborcji, wiary itd w ogóle moim zdaniem nie
        należa do atrybutów "nowoczesnosci" czy "tradycjonalizmu", ale
        ideologii. A wbrew pozorom podobna ideologie może wyznawać i czlek
        nowoczesny i tradycjonalista, tyle, ze inne rzeczy sobie z
        przeszłości i teraźniejszosci wybierze.
        Dla mnie człowiek nowoczesny to taki, ktory potrafi żyć w swoich
        czasach - wykorzystywać zarówno możliwości techniczne, jak i
        wszystkie inne (kulturalne, obyczajowe itd) w sposób, jaki mu
        odpowiada. Nie musi ich przyjmować, ale powinien je znać, a przede
        wszystkim nie powinien sądzić, ze świat zmierza prostą drogą ku
        przepaści, i ze "za moich czasów, panie dziejaszku, to inaczej
        bywało - mlodzież lepsza, chleb lepszy i słonce jasniejsze". To
        ktos, kto może sie z częścia nowych trendów nie zgadzać, ale wie, ze
        takie istnieja, nie żyje swoją młodościa, tylko teraźniejszoscią. I
        nie ma wrazenia, ze jego czasy już minęły i tych nowych nie rozumie,
        nie lubi i nie chce znać.
        • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 16:23
          verdano ja o tym doskonale wiem.
        • tolka11 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 16:38
          Zadałeś mi zadanie. I nie wiem. Ot żyję. Nie wiem czy jestem
          nowoczesna i nie wiem kto to człek nowoczesny. Żyje jak lubię, tak
          aby i mnie i innym było ze mną dobrze. Żyję ciesząc się życiem i
          ludźmi wokół mnie.
          Owszem mam komórkę, mam laptopa (obecnie mamy nadmiar tego sprzętu w
          domu), ale nie mam TV, nie mam kablówki. Długo by wymieniać.
          Mam za to duzy stół w kuchni (niemal taki jak na Roosvelta 5), wciąż
          oblężony przez rodzinę, przyjaciół i znajomych.
          I chyba w sumie nie ma dla mnie znaczenia czy jestem nowoczesna i na
          czym ta nowoczesność polega. Ale muszę jeszcze o tym podyskutowac
          przy herbatce z moim szanownym mężem.
        • andrzej585858 Re: Człowiek nowoczesny... 20.03.10, 19:04
          Akurat w piątek dostałem nową książkę z serii PSP wydawaną przez UKSW. Są to
          pisma Salwiana z Marsylii żyjącego w V wieku. Czytając powyższy tekst pomyślałem
          że niektóre fragmenty brzmią tak współcześnie, że gdyby przeczytać je nie
          wiedząc kim jest autor i kiedy żył, można by pomyśleć że to jakiś zrzędzący
          staruszek opisuje dzień dzisiejszy, podczas gdy za jego młodości to dopiero było
          dobrze.
          Zresztą zacytuję fragment:

          "Cóż bowiem innego czynią wyniośli dygnitarze, jak nie wyjmują spod prawa
          obywateli? A czymże jest możliwość sprawowania wyższych urzędów w administracji
          państwowej, przemilczę tutaj nazwiska, jak nie łupem? Nic mianowicie nie szerzy
          większego spustoszenia wśród ludzi cierpiących niedostatek niż władza
          urzędników... Czyż może być cos bardziej haniebnego i niegodziwego? Biedni płacą
          cenę za dostojeństwo władzy, którego nie kupują. .. Dla zapewnienia świetności
          nielicznym, ludzkość popada w ruinę. Jeden zaszczytny urząd jest zagładą dla
          świata. W końcu wiedzą o tym mieszkańcy Hiszpanii, którym pozostała już tylko
          nazwa, wiedzą Afryki, które istniały dawniej, wiedzą mieszkańcy - nie wszyscy
          wprawdzie - zniszczonych Galii, którzy dlatego jeszcze w niewielu zakątkach
          zachowują slaby dech życia, że od czasu do czasu uczciwość garstki urzędników
          utrzymywała ich siły, chociaż pustoszyła ich grabież tak wielu".

          Jak widać narzekania pozostają ciągle takie same, korupcja i cynizm urzędników
          podobny, tylko nieliczni zasługują na miano uczciwych. Zmieniają się tylko
          narzędzia, mentalność pozostaje taka sama. W tym przypadku nowoczesność polega
          dla mnie na tym, że jednak ciągle próbuje się zmieniać zastaną mentalność, nie
          poprzestając tylko na narzekaniu jak to teraz jest źle.
          Ale powyższy tekst w pewien sposób mnie urzekł i pomyśleć ze liczy sobie 1500
          lat!! Brakuje tylko jeszcze dopisku - Balcerowicz musi odejść i byłby, wypisz
          wymaluj cytatem z przemówienia które mogłoby mieć wielu autorów.
    • atama Re: Człowiek nowoczesny... 21.03.10, 19:37
      Tak sobie dzisiaj, słuchając czytań na mszy, pomyslałam, że Chrystus
      był nowoczesny smile)
      Zresztą posłuchajcie sami Słowa Bożego na dziś:

      Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie
      poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu.

      Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się
      stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam
      zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o
      sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o
      tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku
      wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w
      Chrystusie Jezusie.

      Ojciec w homilii mówił o pojednaniu z przeszłością, o czerpaniu z
      niej jako zasobu, jednocześnie nakierowując się na przyszłość.
      Podejmując jakieś ryzyko, pędząc do tego co przed nami. Może to jest
      właśnie ta nowoczesność? Nasza perspektywa. Czy więcej oglądam się
      za siebie, czy patrzę w przyszłość?

      I chyba bardziej sobie cenię nowatorskość niż nowoczesność.
      Chrystus był nowatorski. W swojej nauce i metodach smile
      Z byciem nowatorskim łączy się kreacja, tworzenie, otwarty umysł.
      Tworzenie nowego smile
      • rohatyna Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 00:16
        No dobrze atamo....a co z tymi ....co tak, jak ja co się wypalili...(( Powiem
        Wam tak ...całe życie nie żyłam dla siebie, nic dla siebie nie chciałam i nic
        nie potrzebowałam. Chciałam dla dzieci, dla rodziny... dla kotów , które
        karmiłam....ciągle miałam otwarty umysł ciągle zdobywałam coś nowego....a teraz
        w dniu dzisiejszym nic mi się już nie chce, nie chcę być kreatywna , nie chcę
        mieć otwartego umysłu, i nie chce mi się poznawać niczego nowego.... nie tylko ,
        że nie chcę być nowoczesna , ale nie chcę być staroświecka, ani żadna
        inna....taką dziwną pustkę czuję wokół siebie...taki bezwład...byle przeżyć
        następny dzień..... dlaczego..?? Jak wskrzesić w sobie siłę i napęd , którego mi
        raptem zabrakło?? Jeśli wiecie- pomóżcie...proszę...
        • verdana Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 08:52
          Myślę, ze nie jest dobrze całe zycie żyć tylko dla innych. Trzeba
          żyć także dla siebie - dbanie o sibie, nie tylko o zdrowie, ale i o
          przyjemnosci, o rozwój, o to, aby jednak cos dla siebie chcieć - to
          nie egoizm ani egocentryzm. To podstawa, na ktorej opiera sie
          wszystko inne, także mozliwość pomagania innym ludziom.
          Myślę, ze nadszedł czas do tego, aby powiedzieć sobie - jestem dla
          siebie wazna. Nie muszę wcale poznawać niczego nowego, nie muszę być
          nowoczesna - musze zacząć robić to, co lubię, a wszyscy na tym
          skorzystają.
          • andrzej585858 Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 15:51
            verdana napisała:


            > Myślę, ze nadszedł czas do tego, aby powiedzieć sobie - jestem dla
            > siebie wazna. Nie muszę wcale poznawać niczego nowego, nie muszę być
            > nowoczesna - musze zacząć robić to, co lubię, a wszyscy na tym
            > skorzystają.

            Bardzo ważne spostrzeżenie, i jednocześnie - bardzo chrześcijańskie.
            Dla mnie takie spostrzeżenie nie ma nic wspólnego z egoizmem, a wręcz odwrotnie
            - to, co robię dla siebie pozwala mi mieć siły na to aby robić coś dla innych.
            Wydaje mi się że w bardzo podobny sposób myśleli także twórcy zakonów mniszych.
            Modne jest teraz podkreślanie iż ich sposób zycia jest bardzo egoistyczny gdyż
            nastawiony na indywidualne doskonalenie się. Ale oni po prostu realizują to, do
            czego nie jesteśmy powołani, albo nie mamy sił.
            Robią coś dla siebie, ale po to aby mieć siły dla innych. Modlą się za siebie,
            ale ich modlitwa obejmuje cały świat. Takze tych którzy nie potrafią, nie mają
            na to sił, albo po prostu nie wierzą w skuteczność modlitwy.
            Wszyscy na tym korzystają.
            Naprawdę bardzo trafne spostrzeżenie.
            • wiesia140 Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 18:37
              Rohatyno ty nie musisz, ty możesz. to taki mądry egoizmem : nic nie muszę,
              a wszystko mogę. Bóg nie potrzebuje niewolników. On chce pracownika.
          • rohatyna Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 21:54
            Ale ja Verdeno- nie wiem co lubię....chyba już nic nie lubię...często myślę , że
            chciałabym aby Bóg zabrał mnie do siebie....tak zasnąć i następnego dnia nie
            obudzić się... czy w tym coś złego..?
            • verdana Re: Człowiek nowoczesny... 22.03.10, 22:31
              Tak. Zdecydowanie to coś bardzo złego - choroba. Proponuje jak
              najszybszą wizytę u psychologa lub psychiatry. To co masz, to
              prawdopodobnie początek depresji.
              • andrzej585858 Re: Człowiek nowoczesny... 23.03.10, 06:44
                Może niekoniecznie jest to depresja. Jest jeszcze znany innego rodzaju stan
                psychiczny znany w teologii jako acedia. Tutaj garść informacji na powyższy temat:

                pl.wikipedia.org/wiki/Acedia
                Jeżeli to tylko acedia to łatwiej takiemu stanowi przeciwdziałać. Natomiast
                jezeli jest to depresja to na pewno wymaga ten stan podjęcia poważniejszych
                kroków. W każdym bądź razie lekceważyć takich objawów "nie chcenia" nie można i
                raczej nie wolno.
            • atama Re: Człowiek nowoczesny... 23.03.10, 06:47
              Rohatynko, Ty poszukaj pomocy wśród ludzi. Jak pisze Verdana -
              terapia, żeby wrócić do siebie. Wsłuchać się w siebie, poszukać, o
              co mi w ogóle chodzi. Samemu trudno wylizać się z takich nastrojów,
              jakie Cię dopadły.
              A my tutaj będziemy wspierać Cię modlitwą.
            • 11.jula Rohatyno 25.03.10, 18:40
              Rohatyno, przyznam, że nie czytałam całego wątku, jedną wybrałam z
              kontekstu twoją, akurat tą wypowiedź, nie wiem czemu.
              I powiem ci, że ja też mam takie myśli, co wieczór, zasnąć i już się
              nie obudzić. Tak ostatnio dostałam w tyłek od życia, że mam dość
              wszystkiego. Jestem jak przekłuty balon, jestem potwornie zmęczona,
              pracą, domem, dziećmi, samą sobą.
              Wiedz, że nie jesteś sama w swoich odczuciach, ale zdawaj sobie
              sprawę, że to ucieczka do nikąd
              • rohatyna Re: Rohatyno 30.03.10, 22:38
                Ech..., nie jest łatwo,ale staram się. Tak czasami myślę - wychowałam trzech
                synów na porządnych ludzi, najmłodszy jest autystyczny - poprzez upór ,
                morderczą pracę i zaangażowanie " prawie " wyciągnęłam Go z autyzmu. no i jest "
                prawie " zdolny do samodzielnego życia. Kupiłam mieszkanie , dom letni za
                miastem, wszystko dzięki mojej pracy - mąż od 17 lat nie pracuje - zajmuje się
                naszym autystykiem - czyli mogłabym powiedzieć , że według " ludzkich "
                kryteriów , osiągnęłam dużo. Zawsze wszystkim życzyłam jak najlepiej, nikomu nie
                zazdrościłam, modliłam się do Boga - dziękowałam Mu za każdy dzień....za każdy
                najmniejszy postęp mojego syna,skąd więc teraz we mnie ten smutek...? to
                poczucie porażki... ba ...nawet nie porażki ....klęski... co ze mną nie tak..???
                • verdana Re: Rohatyno 08.04.10, 13:56
                  Myślę, ze z Toba wszystko jest OK - tzn, ze to zupełnie normalne.
                  Póki człowiek zyje na wysokich obrotach, ma mnostwo spraw na głowie,
                  nie ma czasu na nic - to jakoś ciagnie. Po długotrwalym wysiłku
                  połączonym ze stresem - wiele osób zamiast odetchnąć, zaczyna albo
                  chorować - u nas świeżo habilitowani doktorzy po kolokwiom
                  habilitacyjnym padają jak muchysmile, albo odreagowują wlasnie taka
                  depresją i zniechęceniem wszystkie lata wysilku.
                  Proponuję wizytę u internisty, opisanie sytuacji i wzięcie czegos na
                  poprawienie nastroju.
    • atama Re: Człowiek nowoczesny... 08.04.10, 13:26
      Czytając J. Augustyna natrafiłam na poniższy fragment i przypomniał
      mi się wątek Otryta o człowieku nowoczesnym:

      "Przyjęcie tradycji wymaga od mężczyzny postawy pokory i ducha
      twórczości. Pokora wyraża się w tym, iż przyjmuje on jako
      własne „tradycje ojców". Kwestionowanie tradycji wynika dziś
      niejednokrotnie z pychy, która chce wszystko zaczynać od nowa. Inną
      przyczyną odrzucania tradycji jest nieufność wobec starszego
      pokolenia. Pokora pozwala docenić twórczy wysiłek przeszłych
      pokoleń. Nasze życie, praca i cała nasza twórczość jest jedynie
      kontynuacją dzieła, które otrzymaliśmy od „naszych ojców".
      Tradycja nie jest rutynowym kultywowaniem przeszłości, ale jest
      twórczym korzystaniem z osiągnięć przeszłości, aby budować
      teraźniejszość i przyszłość. To, co dziś jest teraźniejsze, w
      przyszłości stanie się właśnie tradycją. Dobrze rozumiane tradycje
      rodzinne ulegają pewnym przemianom. Rodzina jest żywą komórką i ona
      również podlega przemianom. Dostosowuje pewne formy życia do
      współczesności. Stąd też do zastanych, rodzina dołącza nowe, własne
      wartości, ubogacając w ten sposób i aktualizując rodzinną tradycję".

      To jest dla mnie chyba najlepsza forma nowoczesności - to dołączanie
      do form tradycyjnych wartości aktualnych, twórczych, nowych.
      Dzięki temu tradycja ma szanse nie tylko przetrwać, ale się
      rozwinąć, ubogacić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka