Dodaj do ulubionych

Jeśli w wierze to w jakiej?

16.03.04, 10:45
No bo tyle ludzie różnych wiar wymyślili. I w jakiej tu dziecko wychować? Ja mam wybór, bo jestem niewierzący. Bo jak ktoś jest np. zaratustrianinem, no to i jego dziecko takie będzie. Ale jak ktoś, jak ja, jest wolny, to co? Kiepska sprawa, wychowam na buddystę, to u katolicki bóg strąci mi dziecko do piekła, wychowam w "jedynie słusznej wierze" (tej w Polsce), to zaraz jakiś Wisznu czy inny Siwa się doczepi. I co ja biedny mam począć?

A tak bardziej serio, to jeśli juz miałbym zniewoliś dziecko jakimiś okowami religijnymi, to chyba chciałbym żeby zostało Świadkiem Jehowy. Znam w sumie kilkunastu Świadków i wszyscy są ludźmi bardzo porządnymi, prawymi, uczciwymi, kulturalnymi itd itp. Aż miło
Obserwuj wątek
    • kramla Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 12:38
      No przeprzszam ogolone jajka, ale wyboru to Ty nie masz za dużego...Trudno
      wychować w jakiejkolwiek wierze jeśli się takowej nie posiada.
      To tak jakby rozważać co lepiej kupić dziecku: nowy rower, komputer, a może
      jednak zainwestować w języki.Tylko, że na koncie w banku pustki...

      Zniewolona okowami religii (katolickiej) i zniewalająca tymiż swoje dzieci

      Kramlawink
    • isma Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 12:44
      Wiesz, tylko bedzie klopot, jak sie im znudzi.
      Chociaz nie, nie bedzie klopotu, zafunduja sobie nowa wiare, albo na chwileczke
      wyskocza do innego zboru, kosciola czy cerkwi.
      Tylko niech ostroznie ("wolno") tuptaja, bo nozke zwichnac byloby szkoda.
    • svistak ...tylko w szczerej! 16.03.04, 12:53
      Ty, zdaje się, wierzysz ... tylko w swój rozum, prawda?
      Sa tacy, którzy myślą, ze jak są "porządni" i "nikomu nic złego nie robią", to
      żaden bóg nic im nie zrobi...
      Ale Żydzi (to taki stary naród) mają powiedzenie: "Jeżeli boga nie ma- no to
      chwała bogu, ale jeśli bóg jest- to niech nas ręka Boska broni!". A pewna
      zakonnica katolicka działająca z misją w Nowym jorku wsród młodocianych gangów
      często mawia: "Jeśli biznes- to tylko z Bogiem. On jest naj... pod każdym
      względem". Poczytaj sobie 3 rozdz. Ew. Jana.
      svistak
    • krzys_s Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 13:22
      To czy wierzysz w Boga czy nie nie zmienia faktu że On jest.
      Możesz sobie nie wierzyć w garwitację ale jak podrzucisz coś do góry to to i
      tak spadnie.
      Możesz sobie wierzyć nawet w "różowe samochodziki" ale to nie zmienia
      rzeczywistosći, którą jest Chrystus.
      Lepeiej się dobrze nad tym zastanów - bo teraz decydujesz o tym gdzie spędzisz
      wieczność ! Drogi są tylko dwie - jedna taka bardzo szeroko po której
      prawdopodobnie teraz biegniesz - ale wszyscy wiemy gdzie ona prowadzi - a druga
      taka wąska i trudna - ale jakże wspaniała.
      Pozdrawiam Cię
    • marzek2 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 13:37
      Mam nadzieję, że nie wierzysz głównie w to, co promujesz na swoim forum...
      weszłam tam z GŁUPIEJ powtarzam - teraz wiem, że głupiej ciekawości i.... żal mi
      Ciebie i Twojej żony (jeśli taką masz), być może Wy czujecie się szczęśliwi z
      tym, jak żyjecie, ale wierz mi, można inaczej.
      Mam dla Ciebie tekst pewnej piosenki(nie dotyczy wiary bezpośrednio, ale
      spojrzenia na seks i małżeństwo, które wynika z wyznawanej wiary).

      "Z gruntu męski blues" (Bóg dał nam seks) Tomasz Żółtko (z płyty "Nienasycenia").

      Golenie bez podrażnień u źródeł kolońskich wód,
      Magia dzikiego piżma i przyciąganie ciał,
      Lecz posłuchaj bracie mój i czujność w sobie wzmóż,
      Playboy to nie bohater ani żaden wielki ktoś

      Bo Bóg dał nam seks byś miał kobietę jedną!
      Bóg dał nam seks byś ją tulił czule!
      Bóg dał nam seks byś kochał swoją żonę!
      Bóg dał nam seks byś cieszył się jej ciałem!
      Bóg dał nam seks więc nie bądź bracie głupkiem - w zdradzie szczęścia brak...

      Prężenie muskulatur, stroszenie kogucich piór,
      Magia zdobywcy kobiet i czerwony "porsz",
      Lecz posłuchaj bracie mój i czujność w sobie wzmóż,
      Wszytko to mija chwilą i zostaniesz sam

      Bo Bóg dał nam seks byś miał kobietę jedną!
      Bóg dał nam seks byś ją tulił czule!
      Bóg dał nam seks byś kochał swoją żonę!
      Bóg dał nam seks byś cieszył się jej ciałem!
      Bóg dał nam seks więc nie bądź bracie głupkiem - i nie łajdacz się!

      SPODNIE DLA SWEJ KOBIETY BRACIE NOŚ I NIE ŚCIĄGAJ ICH BYLE GDZIE!
      ZWYKŁY KUNDEL MIEĆ MOŻE PRZYGÓD STO - FACET Z JAJAMI WIERNY JEST!

      Mam nadzieję, że znajdziesz Boga i nie będziesz musiał szukać przyjemności tam,
      gdzie nie można jej znaleźć... seks jest super... ale w małżeństwie!!!

      Zniewolona przez Jedynego Prawdziwego Boga Chrystusa
      marzek
      • kramla Re: w sprawie forum ogolone jajka;) 16.03.04, 14:01
        Eno Marzek, przez Ciebie też zajrzałam na to forum, tak "ogniście" je
        zarekomendowałaśwink)


        Więcej grzechów nie pamiętamwink))
        • addria No wstydźta się dziewczyny! ;-) 16.03.04, 14:18
          Zgorszenie siejeta mi tutaj! A fe! wink))
    • addria Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 13:53
      A ja tylko dodam, że wcale nie musisz wychowywać dziecka w jakiejkoleik wierze,
      nie ma takiego prawnego przymusu wink Jesli jesteś ateistą i religię traktujesz
      jako "opium dla mas", to wątpliwe jest, że zdołasz solidnie wychować dziecko w
      jakiejkolwiek wierze, zresztą po co? No chyba, że tylko po to, żeby "ludzie nie
      gadali". W każdym razie nie będzie to uczciwe wobec dziecka.
      Jeśli chcesz rady, to po prostu wychowuj dziecko tak, aby to ono kiedyś miało
      wybór. Naucz, że są ludzie wierzący w różnych bogów, że są różne religie. Daj
      mu jakieś podstawy teoretyczne, a potem niech ono zadecyduje co dalej - jak
      dorośnie. Lepszego wyjścia nie widzę w Twojej sytuacji. Niestety.
      • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 21:36
        > Jeśli chcesz rady, to po prostu wychowuj dziecko tak, aby to ono kiedyś miało
        > wybór. Naucz, że są ludzie wierzący w różnych bogów, że są różne religie. Daj
        > mu jakieś podstawy teoretyczne, a potem niech ono zadecyduje co dalej - jak
        > dorośnie

        Dokładnie tak zamierzam zrobić. Opowiem dziecku jak to ludzie sobie wykoncypowali różnych bogów, nie umiejąc wytłumaczyć zjawisk naturalnych takich jak wschód słońca czy sztorm na morzu. Potem, gdy nieco zmądrzeli, uznali to za ciekawostkę folklorytyczną (jeżeli nie za głupotę) i wymyślili innych bogów wielofunkcyjnych. Powiem mu, że najpopularniejszy w rankingach w naszym kraju bóg zabił własnego syna, żeby zrobić dobrze ludziom, a ci potem torturowali i zabijali innych ludzi w imię tegoż boga-ojca-dzieciobójcy. Powiem mu, że więcej istnień ludzkich pochłonęła tzw. wiara niż obie wojny światowe.
        Niech sam zdecyduje.
        • kramla Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 16.03.04, 22:06
          Zawsze mnie dziwią takie sytuacje na forach(różnych), gdy ktoś o coś pyta a i
          tak zna jedynie słuszną odpowiedź.Po co więc pyta?

          A propos folkloru, to właśnie autor wątku ogolone jajka( nic nie poradzę, że
          tak podoba mi się nick naszego kolegiwink)wprowadził go tutaj najwięcej.
          • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 00:20
            Pytam, bo chciałem poznać opinie innych ludzi. No i trochę fermentu wprowadzić hie hie
            • addria Do ogolone_jajka 17.03.04, 07:32
              > Pytam, bo chciałem poznać opinie innych ludzi.

              A właściwie to po co? Skoro Twoim zdaniem wiara to głupota, to po co szukasz
              takich forów i zadajesz tego typu pytania? Coś chcesz komuś udowodnić, czy
              sobie samemu? Przez tyle setek, a nawet tysięcy lat ludzie wyznają różne
              religie, naprawdę daremne Twe żale i próżny Twój trud, żeby to zmienić.

              > No i trochę fermentu wprowadzić
              > hie hie

              To jest cytat ze wstępu Twojego forum:

              "Osoby niepodzielające i niezgadzające się z tematem forum proszę o rzeczową i
              kulturalną dyskusję. Wypowiedzi obraźliwe, chamskie, prostackie, głupie,
              bezsensowne idiotyczne (w tym "idjotyczne") BĘDĄ USUWANE, a
              uporczywi "zaśmiecacze" dostaną zakaz wstępu".

              Proszę Cię o niewiele - zastosuj się do swoich własnych słów i na tym forum.
              Z góry dziękuję i pozdrawiam,
              • isma Re: Do adminki 17.03.04, 09:38
                Addria, dzieki.
              • ogolone_jajka Re: Do ogolone_jajka 17.03.04, 10:34

                Chcę tylko podjąc dyskusję na temat. Ja wiem, że ludzie wierzący bardzo nie lubią, gdy podważa się ich ideały. Ale chyba będziesz na tyle tolerancyjna, by pozwolić mi się tu wypowiadać?
                A wypowiedzi obraźliwych, chamskich itd chyba z mojej strony jeszcze nie było. Co najwyżej, lekko humorystyczne.
                • addria Re: Do ogolone_jajka 17.03.04, 10:50
                  > Chcę tylko podjąc dyskusję na temat.

                  Sprawdź swoje wypowiedzi - jednak nie zawsze na temat.

                  > Ja wiem, że ludzie wierzący bardzo nie lubią, gdy podważa się ich ideały.

                  My tu sobie podważamy swoje ideały stale wink i nie o to tu chodzi. Odwołuję raz
                  jeszcze do Twojego opisu użytkowania forum.

                  Ale chyba będziesz na tyle tolerancyjna, by poz
                  > wolić mi się tu wypowiadać?

                  Jestem bardzo tolerancyjna i dlatego nie wykasowałam Twoich wypowiedzi, ani
                  wypowiedzi innych osób, co mi już tu zarzucano wink, nie zabraniam również
                  krytycznego wypowiadania się na tym forum, proszę tylko jw.

                  > A wypowiedzi obraźliwych, chamskich itd chyba z mojej strony jeszcze nie
                  było.
                  > Co najwyżej, lekko humorystyczne.

                  Chyba? Więc chyba masz wątpliwości.
                  Ja też lubię humor, DOBRY humor, naprawdę.

                  Pozdrawiam i życzę konstruktywnych dyskusji,
                  • ogolone_jajka Re: Do ogolone_jajka 17.03.04, 17:42
                    > Sprawdź swoje wypowiedzi - jednak nie zawsze na temat.

                    Proszę o cytat, bo jestem płodnym dyskutantem i nie chce mi się tych wszystkich płodów teraz przeglądać. Ale jak mi jakiś podsuniesz, to podobny spotka aborcja w przyszłości smile)
            • wojtek_tata Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 09:31
              Drogie ogolone jajka! (perwersyjnie brzmi, ale to nie moja wina wink
              Wiadomosc jest taka: Pan Bog Cie kocha, niezaleznie od tego, jakie bzdury
              bedziesz wygadywal na jego temat i czy bedziesz nazywal Go tak czy siak. Szuka
              Cie nieustannie - przez doswiadczenia, jakie Ci daje, przez poczucie niedosytu,
              prozni, pustki, jakie moze masz, a z pewnoscia miewasz. Bylem "niewierzacy",
              choc nie tak ogniscie jak Ty, wiec troche wiem, jak to jest.
              Wojtek_tata
              PS Nie wiem, skad jestes, ale jakbys z czystej ciekawosci chcial posluchac
              roznych glupstw, ktore sa gloszone w Kosciele, to zapraszam na katechezy -
              trwaja teraz w roznych miastach Polski. Szczegoly na zyczenie.
              • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 18.03.04, 13:43
                Drogi tato (mało perwersyjnie, ale to nie moja wina)

                Moja niewiara jest moim świadomym wyborem. Poprzedzonym latami uczęszczania na lekcje religii, kilkoma sakramentami, godzinami dyskusji ze Świadkami Jehowy, lekturą wielu książek (nie, nie religijnych, ale na temat), a potem nieco dojrzalszym spojrzeniem na świat. W zderzeniu religii z rzeczywistością, ta pierwsza została kompletnie zniszczona i pogrzebana. Cały proces mojego odwracania się od religii miał początek jeszcze w szkole podstawowej, a utwierdziłem się w przekonaniu, że bogowie istnieją tylko w wyobraźni wierzących w nich ludzi w szkole średniej. I od tego czasu programowo i z premedytacją odwracam się od wszelkich przejawów religijności plecami. Nie mam ślubu kościelnego, nie ochrzciłem dziecka, księdza po kolędzie nie przyjmuję, nie wspominając już o niechodzeniu do kościoła. A sam KK uważam za coś znacznie gorszego od religii i wiary. To jakieś wynaturzenie. Choć robią też wiele dobrego.
                Tak więc proponując mi uczestnictwo w obrzędach czy spotkaniach religijnych rzucasz ziarno na wyjątkowo jałową glebę. Skoro nie udało się mnie przekonać kilku naprawdę ładnym Świadczyniom(?) Jehowy, to nie sądzę, że przekona mnie mężczyzna i to przez Interenet.

                > Pan Bog Cie kocha, niezaleznie od tego, jakie bzdury
                > bedziesz wygadywal na jego temat i czy bedziesz nazywal Go tak czy siak.

                A niech sobie kocha. Jeśli ma taką potrzebę to ja mu zabraniał nie będę, bo nie robi mi to różnicy.

                > Szuka
                > Cie nieustannie - przez doswiadczenia, jakie Ci daje, przez poczucie niedosytu, prozni, pustki, jakie moze masz, a z pewnoscia miewasz

                Nie, nie miewam poczucia pustki i niedosytu. No chyba, że nie zjem obiadu. Ale uwierz mi, nie wiem co to znaczy duchowa pustka itd itp. To jest dla mnie dopiero puste gadanie.

                A jestem z Warszawy i mieszkam 200 m od dużego kościoła, ale nigdy w nim nie byłem, choć cała rodzina krzywo na mnie patrzy.
    • adzia_a Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 08:44
      Ty wiesz co, ja mam najlepszy pomysł z najlepszych - załóż sobie swoją własną
      religię i stań się jej bogiem wink

      nie sądzisz, że to wyzwanie dla prawdziwego mężczyzny wink
      • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 10:31
        > Ty wiesz co, ja mam najlepszy pomysł z najlepszych - załóż sobie swoją własną
        > religię i stań się jej bogiem wink

        Eeee, takich debili jest pełno... to nic oryginalnego
    • mamalgosia Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 13:26
      uważam, że jeśli jesteś niewierzący, to wychowywanie dziecka w jakiejkolwiek
      wierze będzie hipokryzją
    • mader1 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 16:52
      Witaj, moj Tato tez byl niewierzacy. Zaprezentowales tylko czesc ze
      swoich ( i Jego ) argumentow i dzieki Ci za to smile Pamietam te
      dyskusje... Bardzo mnie uodpornily psychicznie i nauczyly szybkiego i
      logicznego myslenia smile Ale to bylo wiele lat temu. Oczywiscie, jezeli
      nie wierzysz, nie wychowasz dziecka w wierze. Ale nie martw sie, nic nie
      musisz robic a tym bardziej mowic. Ono Ci wszystkko potem dobrze
      wytlumaczy smile))) Pozdro.
      • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 17:40
        > Ono Ci wszystkko potem dobrze wytlumaczy

        Jak mam to rozumieć? Sugerujesz, że dziecko tak czy siak będzie wierzące i mnie nawróci?????
        • mader1 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 19:31
          smile))) no przeciez nawet jakby Cie nawrocilo, nie przyznalbys sie,
          prawda smile Po prostu Ci wytlumaczy smile
          • grzalka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 17.03.04, 19:37
            A taki pomysł: robisz przegląd wszystkich religii, wybierasz najbardziej ci
            odpowiadającą/opłacalną (jakis światopogląd przecież masz) i indoktrynujesz nią
            dziecko?
            Ale z tym wychowaniem w wierze niestety nie zawsze wychodzi, moja ciocia
            gorliwa katoliczka, córki angażowane we wspólnote od najmłodszych lat i co? I 2
            córki niewierzące, a trzecia adwentystka dnia siódmego. Więc 100% pewności, że
            wyjdzie jednak nie masz.
            pozdrawiam
            • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 18.03.04, 13:50
              > A taki pomysł: robisz przegląd wszystkich religii, wybierasz najbardziej ci
              > odpowiadającą/opłacalną (jakis światopogląd przecież masz) i indoktrynujesz nią dziecko?

              Już wybrałem. Będę mówił dziecku, że ludzie wymyślili sobie tysiące różnych bóstw, bo nie umieli sobie wytłumaczyć otaczającego ich świata, i że gdy nie mogą sobie poradzić z życiem to się do nich modlą i niektórym to pomaga. Potem niektórym rzuca się na mózg.
              I że jak chce, to niech chodzi to kościoła, modli się do obrazków i figurek, płaci na tacę (ooo! z własnego kieszonkowego), umartwia się, poście itd itp. Jego sprawa. Ale powiem mu, że boga tak naprawdę nie ma. Albo inaczej. Że gdzieś we Wszechświecie istnieje Ktoś; dużo mądrzejszy od nas, mogący prawie wszystko. Ale modlenie się do niego i czczennie go przypomina traktowanie konkwistadorów jak bogów przez plemina indiańskie. BZDURA.
              • psychoguru Fenomen wiary 18.03.04, 21:29
                oniewaz wierzenia religijne sa uniwersalne, obecne w kazdej kulturze,
                to wynika z tego ze sa rowniez zwiazane z dzialaniem mozgu. Wskazuja
                na to fakty takie jak objawy wzmozonej religijnosci, wizje, w czesci
                przypadkow epilepsji plata czolowego. Czyli mniejsze znaczenie ma w co
                sie konkretnie wierzy bo to zalezy w znacznym stopniu od otoczenia i
                wychowania. Mozna wiec podejrzewac ze zdolnosc do przyswojenia religii
                i glebszych lub plytszych przezyc religijnych zalezy od kombinacji
                indywidualnego "talentu" i wychowania. Podobnie jak np. z muzyka i
                gra na instrumentach muzycznych: jedni to wirtuozi bez wysilku, inni
                dochodza do jakiegos poziomu poprzez intensywne cwiczenia a jeszcze
                inni zawsze beda mieli drewniane uszy. Dlatego postawa forumowego
                jajcarza jest bez sensu: to ze sa ludzie wierzacy jest zupelnie
                naturalne i wmawianie im ze religia to bzdura swiadczy tylko o
                cienizmie intelektualnym.

              • hanyszka haha 19.03.04, 09:57
                a wiec w Boga nie wierzymy, ale w UFO to i owszem? A to dobre, dzieki mistrzu,
                poprawiles mi humor z rana ...hihi
                • mika74 Re: hmmm 19.03.04, 10:17
                  Ogolone.Zupelnie nas nie zaskoczyłes.
                  Ja tez bylam osoba niewierząca, w dodatku nigdy nie mialam pociagu do spraw
                  duchowych( więc u mnie z tym płatem mózgowym teoria jakos sie nie sprawdza).
                  Poza tym czlowiek jest z natury osoba religijną, jak nie znajdzie sobie Boga,
                  to znajdzie sobie guru albo sam sobie bedzie bogiem. To trzecie chyba dotyczy
                  Ciebie.
                  jak czlowiek cale zycie zyje w ciemności np. w lochu to nawet nie wie,ze
                  istanieje słońce. I tym jest nawrócenie -wyjściem na słonce. ja tą ciemnośc w
                  której Ty tkwisz znam bo w niej też byłam,ale Ty nie znasz tej swiatłości która
                  ja znam, bo nigdy jej jeszcze nie doświadczyłeś. A jak Twoja wiara skonczyła
                  się na 2 klasie podstawówki to wybacz nic dziwnego ,że wydaje Ci sie smieszna.
                  Jak sie ma 40 lat to się nie chodzi w śpioszkach.
                  Pozdro
                  • psychoguru A moze sie sprawdza? 19.03.04, 12:47
                    mika74 napisała:

                    > Ja tez bylam osoba niewierząca, w dodatku nigdy nie mialam pociagu do spraw
                    > duchowych( więc u mnie z tym płatem mózgowym teoria jakos sie nie sprawdza).

                    No to opisz w jakich okolicznosciach stala sie wierzaca. To ze istnieje plat
                    mozgowy zwiazany z religijnoscia nie oznacza ze osoby niewierzace go nie maja.
                    Wiadomo jednak ze ta czesc mozgu moze zostac uruchomiona pod wplywem
                    specyficznych bodzcow i to nagle. Do takich bodzcow naleza srodki psychotropowe
                    takie jak meskalina, zaburzenia epileptyczne, sygnaly zewnetrzne w
                    specyficznych okolicznosciach, oraz sygnly zwiazane z pewnymi stanami
                    psychicznymi.

                    Byloby bardzo pouczajace gdybys opisala historie swojego nawrocenia. Na przyklad
                    tak jak zrobila to Barbara Gibson ze Stolecznego Kosciola Zielonoswiatkowego

                    www.sienna.kz.pl/artykuly/bg_0.htm
                    • mika74 Re: A moze sie sprawdza? 19.03.04, 13:04
                      psychoguru napisała:

                      > mika74 napisała:
                      >
                      > > Ja tez bylam osoba niewierząca, w dodatku nigdy nie mialam pociagu do spra
                      > w
                      > > duchowych( więc u mnie z tym płatem mózgowym teoria jakos sie nie sprawdza
                      > ).
                      >
                      > No to opisz w jakich okolicznosciach stala sie wierzaca. To ze istnieje plat
                      > mozgowy zwiazany z religijnoscia nie oznacza ze osoby niewierzace go nie maja.
                      > Wiadomo jednak ze ta czesc mozgu moze zostac uruchomiona pod wplywem
                      > specyficznych bodzcow i to nagle. Do takich bodzcow naleza srodki
                      psychotropowe
                      > takie jak meskalina, zaburzenia epileptyczne, sygnaly zewnetrzne w
                      > specyficznych okolicznosciach, oraz sygnly zwiazane z pewnymi stanami
                      > psychicznymi.
                      >
                      > Byloby bardzo pouczajace gdybys opisala historie swojego nawrocenia. Na
                      przykla
                      > d
                      > tak jak zrobila to Barbara Gibson ze Stolecznego Kosciola Zielonoswiatkowego
                      >

                      Psycho.
                      Napisałam,ze człowiek stwoerzony jest jako istota religijna. Odczuwa Boga na
                      poziomie ducha(duszy) ale i tez ciała. tak nas stworzył Bóg.Więc nawet jak
                      istnieje plat mózgu odpowiedzilny za doznania religijne(wiara to nie tylko
                      doznania,to nie emocje!) to nie przekresla to faktu obiektywnego istnienia Boga.
                      To nie zaden dowód. Porównaj sobie z miłoscią: mozna miłościa nazwać tylko
                      uczucia i hormony,ale miłośc to cos duzo wiekszego i czasem jest wprost wbrew
                      naturze czlowieka. Taka jest np. miłośc do tzw"nieprzyjaciół".
                      Poza tym człowiek nie odczuwa tylko Boga gdzies w srodku,ale wydarzeniach jego
                      zycia. jesli ktoś jest nieuleczalnie chory i w dodartku niewierzacy a ja sie za
                      niego modle i on cudownie zdrowieje, lekarze nie wiedza co sie dzieje, to juz
                      jest wydarzenie niezalezne od mego mózgu. A jak sa same takie wydarzenia w moim
                      zyciu to trudno mówic o przypadku.
                      Moje nawrócenie było pewnym procesem , czasem bliskość Boga bardzo mocno
                      doswiadczam po prostu siedząc i nic nie robiąc, czasem w pracy ,czasem w
                      górach,w bardzo róznych stanach i sytuacjach. Bóg jest niezalezny i przychodzi
                      kiedy chce,czasem jak zupełnie sie tego nie spodziewamy.
                      Ponadto waira nie jest wiedzą, nie próbuj rozwikłac tajemnicy Boga w wiedzy,
                      Boga mozna poznac tylko w miłości .
                      Pozdr)

                      • psychoguru Co sie dzieje w glowie 19.03.04, 18:11
                        mika74 napisała:


                        > Napisałam,ze człowiek stwoerzony jest jako istota religijna. Odczuwa Boga na
                        > poziomie ducha(duszy) ale i tez ciała. tak nas stworzył Bóg.Więc nawet jak
                        > istnieje plat mózgu odpowiedzilny za doznania religijne(wiara to nie tylko
                        > doznania,to nie emocje!) to nie przekresla to faktu obiektywnego istnienia
                        > Boga.

                        No a jesli te doznania religijne powstaja w tym placie mozgowym? Zauwaz ze
                        ludzie na swiecie wierza w swiete gory, drzewa i krowy i sa tak samo
                        swiecie przekonani jak to o obiektywnym istnieniu.


                        >To nie zaden dowód. Porównaj sobie z miłoscią: mozna miłościa nazwać tylko
                        > uczucia i hormony,ale miłośc to cos duzo wiekszego i czasem jest wprost wbrew
                        > naturze czlowieka. Taka jest np. miłośc do tzw"nieprzyjaciół".

                        No ale to wszystko dzieje sie w mozgu, nie? A mozg to hormony i elektrycznosc,
                        nie?


                        > Poza tym człowiek nie odczuwa tylko Boga gdzies w srodku,ale wydarzeniach
                        >jego zycia. jesli ktoś jest nieuleczalnie chory i w dodartku niewierzacy a ja
                        >sie za niego modle i on cudownie zdrowieje, lekarze nie wiedza co sie dzieje,
                        >to juz jest wydarzenie niezalezne od mego mózgu. A jak sa same takie
                        >wydarzenia w moim zyciu to trudno mówic o przypadku.

                        To znaczy wokol ciebie dzieja sie cuda?
                        Zauwaz ze w innych miejscach na tym padole ludzie modla sie do swietych drzew i
                        tez zdrowieja.


                        > Moje nawrócenie było pewnym procesem , czasem bliskość Boga bardzo mocno

                        Na jaka religie konkretnie sie nawrocilas?

                        > doswiadczam po prostu siedząc i nic nie robiąc, czasem w pracy ,czasem w
                        > górach,w bardzo róznych stanach i sytuacjach. Bóg jest niezalezny i
                        > przychodzi kiedy chce,czasem jak zupełnie sie tego nie spodziewamy.

                        Ba, to co ty czujesz to jeszcze nic. Ludzie slysza glosy i widza duchy.
                        Co ty na to?

                        > Ponadto waira nie jest wiedzą, nie próbuj rozwikłac tajemnicy Boga w wiedzy,
                        > Boga mozna poznac tylko w miłości .

                        A moze przez studiowanie co sie dzieje w glowie? Wszystko co czujesz dzieje
                        sie w mozgu. Jakbys wziela troche meskaliny to twoje odczucia religijne bardzo
                        by sie wzmocnily. Co ty na to?
                • ogolone_jajka Re: haha 19.03.04, 19:30
                  hanyszka napisała:

                  > a wiec w Boga nie wierzymy, ale w UFO to i owszem? A to dobre, dzieki mistrzu,
                  > poprawiles mi humor z rana ...hihi

                  Różnica między nami jest taka, że ty się do owego ufo modlisz a ja nie.
    • carla7 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 19.03.04, 13:56
      Szanowny(a?) Ogolone jajka.
      Tak bardziej serio to polecam książkę "W co grają ludzie" autor Eric Berne.
      Nie prowokujesz ale grasz. Twoja obecność na tym forum nie jest chyba
      przypadkowa. Czego szukasz?
      • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 19.03.04, 19:31
        Co ja tu robię? NAWRACAM NA NIEWIARĘ. Chyba mi wolno?
        • carla7 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 19.03.04, 20:42
          Nie pytałam co tutaj robisz ale CZEGO SZUKASZ.
          Wszystko Ci wolno.
          To dobrze, że czytasz wypowiedzi (i czynnie uczestniczysz) na forum "Wychowanie
          w wierze" (nie w "niewierze"), może coś znajdziesz?
          Dalej twierdzę, że to nie przypadek, że tutaj bywasz.
          W końcu tematów pozareligijnych do dyskusji jest wiele.
          I na pewno nie chcesz nikogo nawrócić na "niewiarę" bo niby po co?
          Zresztą myślę, że bardzo trudno w ogóle kogoś nawrócić.
        • carla7 Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 19.03.04, 21:02
          Tak w ogóle to jakimi zasadami kieruje się w życiu nawrócony na "niewiarę"?
          Ma jakieś zasady?
          • psychoguru Zasady sa rozne 20.03.04, 08:54
            carla7 napisała:

            > Tak w ogóle to jakimi zasadami kieruje się w życiu nawrócony na "niewiarę"?
            > Ma jakieś zasady?

            No nie przesadzaj sugerujac ze niewierzacy nie maja zasad. Na pewno kieruja sie
            zasadami prawa ustanowionymi przez parlament. Wierzacy maja oprocz tego zasady
            ktore nakazuje ich religia: na przyklad w rzymakacie nie ma rozwodow a w prawie
            cywilnym sa. Wobec tego niewierzacy nie ma zadnych problemow z rozwodem a
            rzymkat je ma. Ale z kolei sa inne wyznania w ktorych rozwod jest a w islamie
            mozna miec 4 zony.




            • carla7 Re: Zasady sa rozne 20.03.04, 13:39
              Oczywiście nie neguję tego, że niewierzący kierują się zasadami prawa (tak samo
              jak wierzący).
              Chciałabym tylko wiedzieć która "zasada prawa" mówi, żeby na forum dla
              wierzących i poszukujących nawracać na "niewiarę" często przy tym kpiąc z wiary
              innych.
              • psychoguru Harce forumowe 20.03.04, 18:50
                carla7 napisała:

                > Oczywiście nie neguję tego, że niewierzący kierują się zasadami prawa (tak
                >samo jak wierzący).
                > Chciałabym tylko wiedzieć która "zasada prawa" mówi, żeby na forum dla
                > wierzących i poszukujących nawracać na "niewiarę" często przy tym kpiąc z
                >wiary innych.

                To jest forum prywatne, wlasciciel stanowi prawo. Z drugiej strony taki
                harcownik forumowy czasem podkreca dyskusje.
              • ogolone_jajka Re: Zasady sa rozne 20.03.04, 20:24
                > Chciałabym tylko wiedzieć która "zasada prawa" mówi, żeby na forum dla
                > wierzących i poszukujących nawracać na "niewiarę" często przy tym kpiąc z wiary innych.

                Może wolność słowa? Wszak nikogo chyba nie obrażam? A ze mnie też ktoś się śmiał, że rzekomo wierzę w ufo a nie w boga. I ja nad tym nie rozpaczam.
          • ogolone_jajka Re: Jeśli w wierze to w jakiej? 20.03.04, 10:13
            Większość religii opiera się na podobnych zasadach, gdyż zostały wymyślone przez ludzi, a ludzie wszędzie są podobni i wyznają podobne wartości. Oczywiście pewne różnice (kulturowe, historyczne, środowiskowe itd itp) prowadzą do odmienności obowiązujących zasad i co za tym idzie, do odmienności wyznawanych religii. Ja, jako człowiek niewierzący, wyznaję zasady zbliżone do dekalogu, tylko odrzucam punkty o bogu, który wg mnie nie istnieje, więc te punkty są zbędne (niestety nie znam 10-ciu przykazań, więc nie wymienię dokładnie wg których staram się postępować). W każdym razie, odrzucenie przykazań dotyczących boga ABSOLUTNIE NIE WPŁYWA na postępowanie człowieka. No bo, jakie ma znaczenie czy ktoś dzień święty święci? Albo czy ma bogów innych przed tym jedynym prawdziwym (monopol na boskość????). ŻADNE. W życiu codziennym NIE MA TO ZNACZENIA. Gdyby miało, to w naszym katolickim kraju sądy nie miałby co robić: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". To, de facto, są puste słowa. Bo czy jeśli ktoś wam zawinił to po wieczornej modlitwie zapominacie o tym???????? BZDURA BZDURĄ POGANIANA. PUSTE, NIC NIE ZNACZĄCE SŁOWA.
            Dlatego porzuciłem tę farsę i jestem niewierzący, a w życiu kieruję się w miarę uniwersalnymi zasadami wspólnymi większości kultur i religii.
            • mysiam1 Ogolone_Jajka... 22.03.04, 23:49
              ...nawet nie wiesz jak daleko poza "gazetę" sięga Twoja sława dyskutanta "o
              wierze i niewierze" wink
              Nie mam zamiaru prawić Ci nauk. Całe "niedorosłe" życie byłam wychowywana w
              duchu tłumaczeń podobnych do tego, co planujesz opowiedzieć swojemu dziecku.
              Nie dostałam żadnych "korzeni". Nie wnikając w to, jak i dlaczego, zbliżając
              się do dorosłości sama znalazłam swoją drogę. I tą drogą okazało się
              chrześcijaństwo. Nie - katolicyzm, Adwentyści, protestanci tacy czy
              inni...tylko chrześcijaństwo. I mimo, że nie chodzę dobrowolnie wink do
              kościoła, ba, nawet nie jestem chrześcijanką w sposób formalny, to na pytanie,
              czy jestem wierząca odpowiadam "tak". Bo staram się żyć według przykazań, o
              których piszesz, a także, albo przede wszystkim według tego najważniejszego -
              "nie rób bliźniemu swemu co tobie niemiłe".

              Jeżeli mówię " ...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym
              winowajcom...", wiem, że jest to trudne, właściwie niemożliwe. Ale proszę o
              pomoc, o siłę, żebym potrafiła to zrobić. I co? I zwykle nic, bo to jest próba
              dążenia do ideału, a nie stwierdzenie, że się nim jest.

              Tak, masz rację, religie w większości opierają się na podobnych zasadach i na
              tym dla mnie polega ich siła. Bo wynika z tego, że może być tylko jeden Ktoś, a
              całą tę otoczkę różnic tworzą ludzie, żeby Go "oswoić", "przykroić" na swoją
              miarę.
              Nie musisz mówić głośno "tak, wierzę", wystarczy, że czegoś żałujesz, że masz
              wyrzuty sumienia, że starasz się wychować dziecko tak, aby było dobrym
              człowiekiem i nikogo nie krzywdziło. W ten sposób wierzysz w Boga. Bo żeby tę
              wiarę okazywać nie trzeba jej nazywać po imieniu, nie trzeba machać anielskimi
              skrzydłami ani leżeć krzyżem w kościele. Można jednak uszanować tych, którym
              taka manifestacja wiary jest potrzebna.
              Ochrzciłam moje dzieci. Zobowiązałam się, że będę wychowywać je w wierze
              chrześcijańskiej. Zgodziłam się na lekcje religii. Nie zmuszam do chodzenia do
              kościoła i uczę, że modlić się można nie tylko słowami z książeczki do
              nabożeństwa, ale że jednym westchnieniem czy myślą, która ledwie zdążyła się
              pomyśleć można przekazać Bogu więcej niż "wierszykami". Że modlić się można
              sobą, swoją pracą, swoim postępowaniem.

              Czasem zamiast modlić się słowami z książeczki do nabożeństwa lepiej otworzyć
              tę z wierszami księdza Twardowskiego...

              Pozdrawiam smile
              M.

              P.S. A jako ciekawą lekturę polecam "Jezusa z Nazaretu" Romana Brandsteattera.
              Bez jakiejkolwiek indoktrynacji. Po prostu warto przeczytać,bo mało kto o
              Jezusie w ten sposób potrafił napisać.
              • ogolone_jajka Re: Ogolone_Jajka... 25.03.04, 16:08
                > ...nawet nie wiesz jak daleko poza "gazetę" sięga Twoja sława dyskutanta "o
                > wierze i niewierze" wink

                Cieszę się, że propagujesz moje myśli. Może zdołam zasiać ziarno zwątpienia i nawrócić kogoś na niewiarę?
                • mysiam1 Re: Ogolone_Jajka... 25.03.04, 16:58
                  ogolone_jajka napisał:

                  > > ...nawet nie wiesz jak daleko poza "gazetę" sięga Twoja sława dyskutanta "
                  > o
                  > > wierze i niewierze" wink
                  >
                  > Cieszę się, że propagujesz moje myśli. Może zdołam zasiać ziarno zwątpienia i
                  n
                  > awrócić kogoś na niewiarę?

                  Nic podobnego. O tym forum i Twoich "występach" usłyszałam daleko, daleko
                  stąd wink A wątpienie jest rzeczą całkiem normalną. Ludzką. I nie ma nic
                  wspólnego z niewiarą.
                  • ogolone_jajka Re: Ogolone_Jajka... 25.03.04, 23:18
                    Wobec tego cieszę się, że moje postępowe myśli krążą po świecie - może stanie się od tego lepszy?
                    • mysiam1 Też pudło n/t 26.03.04, 10:27

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka